Europa nie radzi sobie z drożyzną na rynku gazu bo porzuca węgiel. Polska zaskakuje

Wielki paradoks: Europa nie radzi sobie z drożyzną na rynku gazu bo porzuca węgiel. Polska zaskakuje

Ceny gazu w Europie przebiły już 800 dolarów za 1000 m sześc. i nawet większe użycie węgla nie pomoże ich obniżyć, bo na zachodzie kontynentu jest zbyt mało elektrowni opalanych czarnym paliwem. Polska ma w ostatnim czasie jedne z najniższych cen w Europie – paradoksalnie – dzięki węglowi.

Rosyjski Kommiersant przypomina, że szczyty cenowe na rynku gazu w przeszłości były ograniczane na rynku europejskim poprzez zamianę paliwa na węgiel. Jednak obecnie w Europie Zachodniej jest zbyt mało wytwórstwa tego typu. Cena gazu na giełdzie TTF sięgnęła 14 września 66,41 euro za MWh, czyli 845 dolarów za 1000 m sześc.

Ceny spotowe przebiły 785 dolarów za 1000 m sześc. (61,5 euro za MWh). Ostatni taki szczyt został zanotowany w marcu 2018 roku, kiedy sroga zima podniosła ceny do 943 dolarów za 1000 m sześc. Podwyżka wynika głównie z niskiego zapełnienia magazynów gazu w Europie Zachodniej wypróżnianych przez Gazprom, który nie dostarcza dodatkowego surowca przez Ukrainę oraz tłumaczy spadek podaży usterką w instalacji Urengoj na Syberii. – Gazprom nie chce zwiększy ć dostaw przed uruchomieniem Nord Stream 2 – przyznaje Kommiersant.

Tymczasem LNG będące alternatywą nadal płynie głównie do Azji. Cena według indeksu Platts JKM wynosiła na spocie 14 września 23,19 dolarów za MMBtu (830 dolarów za 1000 m sześc.). W pierwszej połowie 2021 roku dostawy LNG do Azji wzrosły o 22 mld m sześc. i spadły do Europy o 16 mld m sześc. Jednak ceny futures na dostawy LNG na rynek europejski są już wyższe niż w Azji i wynoszą 22 dolary za MMBtu w porównaniu z 18,8 dolarów na rynku azjatyckim. Oznacza to, że Europejczycy mogą spodziewać się w październiku większych dostaw gazu skroplonego.

Wzrost cen gazu podnosi ceny elektryczności tam, gdzie sektor wytwarzania energii jest od niego zależny. Z tego powodu Wielka Brytania posiadająca dużo elektrowni gazowych notuje rekord cen energii. Mogłaby je zbić wykorzystując elektrownie węglowe, ale pozostawiła sobie tylko dwie w ramach dekarbonizacji.

Te wyjątkowe warunki sprawiają, że Polska notuje w ostatnim czasie najniższe ceny energii na giełdzie. Węgiel daje niższe ceny energii ze względu na rekordowe ceny gazu nawet pomimo rosnących kosztów emisji CO2 uderzających w oba te paliwa. Jednak bardziej długofalowo, kiedy błękitny płomyk będzie tańszy, Polska znów wróci do trendu, w którym ma jedne z najwyższych cen energii na kontynencie.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Zachód odcina Łukaszenkę od pieniędzy. Banki jak PKO BP zamykają konta

PKO BP i inne banki zachodnie zamykają konta na Białorusi przez sankcje USA i Unii Europejskiej wprowadzone w odpowiedzi na uprowadzenie samolotu Ryanair z opozycyjnym dziennikarzem na pokładzie.

Portal Nasza Niwa podaje, że rząd białoruski będzie miał problem z finansowanie. Banki zachodnie zamykają konta w euro i dolarach, pozbawiając go dostępu do tych walut. Belarusbank, Belinvestbank i Belagroprombank straciły konta w Deutsche Banku, Commerzbanku, DZ Banku, Unione di Banche Italiane oraz PKO BP z Polski. Nawet rosyjskie Sbierbank, VTB i Rosselchozbank odmówiły transakcji z Belagroprombankiem.

Ta zmiana powoduje opóźnienia pracy sektora bankowego na Białorusi. Przelewy są realizowane w dwa tygodnie zamiast kilku godzin. Dyktator Aleksandr Łukaszenka nazywa działania Zachodu „piractwem”, ale jest to odpowiedź na porwanie samolotu Ryanair nad Białorusią w celu uwięzienia dziennikarza Ramana Protasiewicza, który obecnie został zaangażowany w promocję władzy w Mińsku za pośrednictwem mediów państwowych i nie może opuścić tego kraju.

Nasza Niwa/Wojciech Jakóbik

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

: Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

: Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę

Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

Szóstego września gaz kosztował na giełdzie ICE w Londynie prawie 53,7 euro za kilowatogodzinę, czyli 659 dolarów za 1000 m sześc. Gazprom ograniczył znów dostawy przez Gazociąg Jamalski tłumacząc się usterką powstałą wskutek pożaru instalacji Urengoj w sierpniu. Dostawy tym szlakiem spadły trzy razy do średnio 0,8 mln m sześc. na godzinę okresowo rosnąc powyżej poziomu sprzed incydentu. Uzupełnił niedobory z magazynów gazu w Europie Zachodniej wypróżniając je przed sezonem grzewczym. Niskie zapasy także podwyższają cenę gazu.

Ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSUA oskarża Rosjan o celową rezygnację ze zwiększenia dostaw przez Ukrainę. Gazprom nie zarezerwował dodatkowych mocy na wrzesień i zmniejszył dostawy przez terytorium ukraińskie do 109 mln m sześc. dziennie, czyli minimum zagwarantowanego w umowie przesyłowej obowiązującej do 2024 roku, która opiewa na minimum 40 mld m sześc. rocznie.

– W ten sposób monopolista z jednej strony utrzymuje wysokie ceny gazu surowców, a z drugiej demonstruje fundamentalne znaczenie nowego gazociągu do Europy, czyli Nord Stream 2, który miałby zostać uruchomiony tej jesieni – mówi anonimowe źródło Kommiersanta, pośrednio przyznając, że Rosjanie manipulują ceną gazu w celach politycznych. Zdaniem Siergieja Kapitanowa z Moskiewskiej Szkoły Zarządzania Skołkowo koszt tego paliwa powinien spaść wiosną, kiedy być może ruszą dostawy przez Nord Stream 2 z pełną mocą. Kommiersant nie rozwija wątku dostaw LNG, które przy wysokich cenach w Europie znów opłacają się dostawcom, którzy skierowali się do Azji w okresie niżu cenowego.

Atmosfera została dodatkowo podgrzana przez ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, który mówił o rychłym ukończeniu budowy Nord Stream 2 i rozpoczęciu dostaw. Nie sprecyzował kiedy nastąpią, ale perspektywa szybkiego uruchomienia tego spornego gazociągu obniżyła okresowo cenę gazu na giełdzie TTF. Rosjanie promują jak najszybsze uruchomienie dostaw, ale stoi przed nimi szereg przeszkód jak sankcje USA oraz konieczność wdrożenia przepisów unijnej dyrektywy gazowej.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosja oczekuje wyjaśnień Komisji Europejskiej w sprawie obciążeń emisji CO2 towarzyszących produkcji towarów dostarczanych do Unii, czyli tzw. CBAM. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oczekuje wyjaśnienia na jakich zasadach ma działać ten mechanizm, który jego zdaniem jest niezgodny z zasadami Światowej Organizacji Handlu.

Komisja Europejska planuje wprowadzić CBAM w 2026 roku i obciążyć opłatą towary docierające do Unii z obszarów bez polityki klimatycznej w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu. Taki „zielony podatek” uderzyłby w dostawy węglowodorów oraz innych surowców z Rosji, jak stal czy aluminium. Rosjanie obliczyli, że zapłacą za CBAM około 1,8-3,4 mld dolarów w 2026 roku i 6,4 mld dolarów w 2030 roku.

Chiny orzekły w lipcu 2021 roku, że CBAM narusza zasady WTO jako forma protekcjonizmu i zapowiedziały działanie w sądzie. Minister rozwoju gospodarczego Rosji MAxym Reszetnikow powiedział agencji TASS, że Rosja na razie chce uniknąć sporu w WTO, ale zbiera przeciwników tego rozwiązania, do których jego zdaniem należą kraje BRICS (Brazylia, Chiny, Indie i RPA), ale także Australia, USA, Arabia Saudyjska.

Neftegaz.ru/TASS/Wojciech Jakóbik

Gazociąg Jamalski pracuje, ale incydent Gazpromu grozi niedoborem LPG | Budżet USA z opłatami za emisję metanu może podnieść ceny LNG ważnego dla Polski

Gazociąg Jamalski pracuje, ale incydent Gazpromu grozi niedoborem LPG

Dostawy gazu przez Gazociag Jamalski po incydencie Gazpromu w instalacji Urengoj wzrosły o 20 procent, ale mogą wystąpić problemy z dostawami LPG, paliwa istotnego dla sektora transportowego, o czym informował BiznesAlert.pl. Kommiersant już informuje o podwyżkach cen i planie ograniczenia eksportu z Rosji.

Kommiersant ustalił, że pożar w instalacji przerobu kondensatu gazu ziemnego w Urengoj doprowadził do pięciokrotnego spadku wyrobu LPG oraz trzykrotnego ustabilizowanego kondensatu. Oznacza to, że w sierpniu instalacja Surgut nie będzie przerabiać paliwa samochodowego i wróci do tej czynności być może we wrześniu po powrocie do pracy jednej z dwóch jednostek do deetanizacji. Analitycy cytowani przez tę gazetę szacują, że przerób kondensatu może spaść o 2 mln ton a gazu o 3,2 mld m sześc. Gazprom może kompensować niedobory kosztem innych obszarów.

Wyrób LPG w instalacji Surgut w oparciu o produkty dostarczane z Urengoj może spaść z 218 do 42 tysięcy ton w sierpniu i do 134 tysięcy ton we wrześniu. Produkcja LPG w tej pierwszej instalacji ma zostać przywrócona dopiero we wrześniu i nie wypełnić planu, sięgając odpowiednio 89 i 56 tysięcy ton zamiast 120 i 74 tysięcy. Ceny LPG na rosyjskiej giełdzie SPIMEX sięgnęły nowego rekordu 10 sierpnia, rosnąc o 8,6 procent do 50,9 tysięcy rubli za tonę. Producenci rosyjscy mają decyzją ministerstwa energetyki Rosji przekierować 40 tysięcy ton tego paliwa z eksportu na rynek krajowy. Firma Sibur zapowiedziała, że porzuci eksport w sierpniu.

Przyczyna wycieku, który spowodował wybuch w instalacji Urengoj jest wciąż badana i nie została oficjalnie podana.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Budżet USA z opłatami za emisję metanu może podnieść ceny LNG ważnego dla Polski

Ustawa budżetowa warta 1,2 bln dolarów została przyjęta przez senat USA pod kontrolą Demokratów 69 do 30 głosów. Zakłada rozwiązania socjalne budzące krytykę Republikanów, ale także priorytet wydatków na ochronę klimatu oraz opłaty od emisji metanu, które mogą podnieść ceny LNG. Polska jest jednym z importerów tego surowca z USA.

Propozycja zakłada 550 mld dolarów nowych inwestycji oraz 450 mld dolarów tych, które zostały już zatwierdzone wcześniej. Oznacza to, że będzie wymagała podniesienia limitu długu ustalonego obecnie na poziomie 28,5 bln dolarów. Tymczasem Departament Skarbu USA planuje kolejną ustawę powiększającą jeszcze wydatki USA. Dotychczasowa ustawa ma powiększyć deficyt budżetu federalnego o 256 mld dolarów w dekadę. Zawiera ona wytyczne wydatków, które będą potem służyły planowaniu drobiazgowych planów poszczególnych komisji senackich.

198 mld dolarów zostało przyznane Komisji Energetyki oraz Surowców Naturalnych, która ma przekazywać bezpośrednie dopłaty podmiotom realizującym cele dekarbonizacji energetyki, dofinansowywać efektywność energetyczną budynków oraz instalacje odnawialne w domach prywatnych.

83 mld dolarów trafią do Komisji Handlu, Nauki i Technologii na inwestycje w nowe technologie oraz adaptację wybrzeży do rosnącego poziomu oceanów oraz intensywniejszych burz wywołanych zmianami klimatu.

73 mld dolarów zostaną przekazane Komisji Środowiska i Prac Publicznych na rzecz Akceleratora Technologii Czystej Energetyki mającego dofinansowywać czyste technologie oraz inwestować w oczyszczanie wody pitnej oraz wprowadzać opłaty od emisji metanu, który jest gazem cieplarnianym.

To ostatnie rozwiązanie budzi kontrowersje ze względu na istotne znaczenie sektora gazu i ropy w USA, z którego pochodzą emisje metanu. Amerykanie są eksporterem LNG, a nowe obciążenia podniosą koszt tego paliwa, które i tak notuje rekordowe ceny na świecie przez nienadążanie podaży za popytem rosnącym wraz z odrodzeniem gospodarki globalnej po spowolnieniu wywołanym pandemią koronawirusa.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Człowiek Bidena do rozmów o Nord Stream 2 został już oficjalnie mianowany

Amos Hochstein został oficjalnie mianowany na starszego doradcę do spraw bezpieczeństwa energetycznego w Departamencie Stanu USA potwierdzając wcześniejsze doniesienia na ten temat.

Axios, a za nim BiznesAlert.pl, informował o planie zatrudnienia Hochsteina w roli doradcy sekretarza Antonego Blinkena. Jego zadaniem mają być negocjacje układu w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 wkraczającego w ostatnią fazę budowy.

Hochstein ma doświadczenie w zagranicznej polityce energetycznej USA. Był zaangażowany w projekt Południowego Korytarza Gazowego, czyli sieci gazociągów pozwalających sprowadzać gaz kaspijski do Europy. Zasiadał także we władzach ukraińskiego Naftogazu przed reformami budzącymi krytykę USA.

<blockquote class=”twitter-tweet”><p lang=”en” dir=”ltr”>I am appointing Amos Hochstein as the Senior Advisor for Energy Security. He is uniquely suited to support the development and implementation of an integrated strategy to strengthen global energy security.</p>&mdash; Secretary Antony Blinken (@SecBlinken) <a href=”https://twitter.com/SecBlinken/status/1425174073588559872?ref_src=twsrc%5Etfw”>August 10, 2021</a></blockquote> https://platform.twitter.com/widgets.js

Twitter/Wojciech Jakóbik

Rosjanie dalej nie zwiększają dostaw gazu pomimo rekordowo niskich zapasów w Europie

Kwartalne moce gazociągów na Ukrainie oraz w Polsce nie cieszyły się zainteresowaniem Gazpromu w aukcjach z drugiego sierpnia, rodząc obawy o celowe ograniczanie dostaw do Europy przed sezonem grzewczym w celu promocji Nord Stream 2 wobec rekordowo niskich zapasów na kontynencie.

Gazprom ponownie nie skorzystał z możliwości rezerwacji dodatkowych mocy gazociągów w Polsce i na Ukrainie. Aukcja z drugiego sierpnia dotyczyła przepustowości w czwartym kwartale 2021 roku, czyli w okresie rozpoczęcia sezonu grzewczego. Polacy oferowali 89 mln m sześc. dziennie, a Ukraińcy 9,8 mln m sześc. dziennie. Rosjanie nie skorzystali, zgodnie z polityką prowadzoną od lipca 2021 roku, kiedy nie zarezerwowali dodatkowych mocy na rok gazowy od października 2021 do tego miesiąca w 2022 roku. Używają gazociągów na Ukrainie tylko na poczet umowy tymczasowej o dostawach gazu przez jej terytorium wymagającej od nich opłacenia 40 mld m sześc. rocznie.

Gazprom zmniejszył ilość gazu wtłaczanego do magazynów gazu w Europie, a niemiecko-rosyjski Gascade zmniejszył dostawy Gazociągiem Jamalskim do Niemiec z 84 mln do 50-60 mln m sześc. dziennie. Zapełnienie magazynów gazu w Europie wynosiło z końcem lipca 56,9 procent w porównaniu z 85,19 procentami rok wcześniej.

Powstaje obawa, że Rosjanie celowo ograniczają podaż gazu przed sezonem grzewczym w celu wywarcia presji na jak najszybsze uruchomienie spornego gazociągu Nord Stream 2. Rosjanie odpierają w komentarzach, że dostawcy LNG z USA przekierowujący to paliwo do Azji notującej wyższe ceny niż Europa nie są oskarżani o taki proceder. Należy jednak podkreślić, że ceny europejskie również notują rekordy. Tymczasem gazociąg Nord Stream 2 ma posłużyć przekierowaniu dostaw ze szlaku ukraińskiego, a nie zapewnieniu dodatkowego gazu.

Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Bajka o Polsce, co Nord Stream 2 nie chciała

Bajka o Polsce, co Nord Stream 2 nie chciała

Spór o Nord Stream 2 jest na tyle ważny, że z różnych kierunków znów wraca przekaz o Polsce, która nie chciała u siebie gazociągu z Rosji i jest sobie sama winna, że powstaje w Niemczech. To nieprawda. Warto przypomnieć fakty oraz pokazać jak Gazprom manipuluje opinią publiczną w Europie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Nord Stream 2 nie jest w interesie Polski

– Po zainstalowaniu Nord Stream 2 będziemy otrzymywali gaz z Niemiec. Gdyby Gazprom chciał zrobić Polsce jakąś przykrość to nie będzie mógł, bo musi przesyłać gaz do Europy Zachodniej – mówi prof. Grzegorz Lewicki w Rzeczpospolitej. To nie jest prawda: Polska jest w Europie Środkowo-Wschodniej. NS2 ją omija. Nie wzmacnia jej bezpieczeństwa. Nord Stream 2 nie jest dla Polski takim problemem jak dla Ukrainy tylko dlatego, że mamy alternatywę w postaci LNG a niebawem Baltic Pipe ciężko wypracowaną przez kilka kadencji. Pozostaje problemem politycznym, rynkowym, prawnym i nie tylko. Nord Stream 2 nadal się nam nie opłaca, a według ośrodka analitycznego Bruegel ten projekt może podnieść, a nie obniżyć ceny gazu w Europie Środkowo-Wschodniej. Wąskie gardła dostępu Europy Środkowo-Wschodniej do rynku Europy Zachodniej sprawi, że będzie jej trudniej sięgnąć po gaz z Rosji z Niemiec niż ściągać go bezpośrednio przez dotychczasową infrastrukturę, a co za tym idzie, mogą wzrosnąć ceny dostaw.

To Rosja nie chciała drugiej nitki Gazociągu Jamalskiego

Bajki o tym, że Polska mogła w takim razie włączyć się w Nord Stream 2, żeby jej nie omijał bazują na niewiedzy o tym, że ta ustaliła w latach dziewięćdziesiątych z Rosją rozbudowę Gazociąg Jamalski i to Rosjanie się z niej nie wywiązali. Jaki partner, taka wiarygodność – od lat. Przez Polskę biegnie już odcinek Gazociągu Jamalskiego (Jamał-Europa), którego budowa zakończyła się we wrześniu 1999 roku i w dokumentach zakładana była budowa drugiej nitki. Polacy popierali ten pomysł, ale to strona rosyjska nie chciała go kontynuować. Być może dlatego, że w 2001 roku Polacy zdecydowali się na budowę gazociągu z Norwegii. Wtedy mogła zapaść decyzja Rosji o ominięciu Polski w dostawach do Europy poprzez budowę gazociągu Nord Stream do Niemiec, bo w 2005 roku doszło do porozumienia BASF-E.on-Gazprom w tej sprawie. Rezygnacja z budowy drugiej nitki Jamału została oficjalnie ogłoszona w listopadzie 2007 roku. Nie byłby to problem dla Polski, która zamierzała sięgnąć po alternatywę norweską, gdyby nie fakt, że zrezygnował z niej rząd Leszka Millera. Tymczasem budowa Nord Stream doszła do skutku cztery lata później.

Pomysł drugiej nitki gazociągu z Rosji do Polski wrócił wraz z tak zwaną „pieremyczką” w 2013 roku. Rosjanie zachęcali Polaków do rozmów o drugiej nitce Jamału po nowym szlaku przez Polskę na Słowację. Możliwość podpisania takiego kontraktu zasugerował prezydent Władimir Putin w rozmowie z prezesem Gazpromu Aleksiejem Millerem w wyreżyserowanej rozmowie, której stenogram opublikowano na stronie. Polacy zareagowali na przynętę. PGNiG podpisał memorandum o ocenie opłacalności Pieremyczkę i sprawa skończyła się odwołaniem ministra skarbu państwa Mikołaja Budzanowskiego oraz prezes PGNiG Grażyny Piotrowskiej-Oliwy, bo ówczesny premier Donald Tusk miał dowiedzieć się o inicjatywie spółki gazowej w tej sprawie z mediów. Sprawa wymaga dalszego badania, bo szlak Pieremyczki biegł w pobliżu instalacji Grupy Azoty, która była celem wrogiego przejęcia w poprzedniej dekadzie. Tymczasem spór o Pieremyczkę spowodował kryzys w rządzie polskim i tak mogą działać kolejne przynęty rosyjskie tego typu. Natomiast opowieść o Polsce, która nie chciała gazociągu z Rosji jest nieprawdziwa i ma przekonać opinię publiczną o braku racjonalności stanowiska polskiego oraz ugodowej postawie Gazpromu.

Najlepsza puenta opowieści o Polsce, która Nord Stream 2 nie chciała to plan wykorzystania Gazociągu Jamalskiego do dostaw LNG oraz surowca norweskiego z Baltic Pipe i potraktowania go jako część infrastruktury krajowej. Jeżeli Rosjanie osuszą Jamał, jego moc posłuży polskim interesom. Jeśli nie, będą mogli go używać w sposób cywilizowany, w drodze aukcji zgodnych z przepisami europejskimi.

Jak manipuluje Gazprom?

W rzeczywistości Rosjanie prowadzą politykę informacyjną służącą forsowaniu projektów jak Nord Stream 2, które potem mogą posłużyć do wrogiej polityki zagranicznej Kremla. Miałem okazję przekonać się o tym na własnej skórze, biorąc udział online w konferencji INTERENEF w Splicie w Chorwacji. Zostałem zaproszony do panelu z udziałem przedstawiciela ambasady RP w Zagrzebiu Bartosza Marcinkowskiego, Roberta Bosnjaka z chorwackiego Plinacro oraz Witalija Jermakowa z Oxford Institute for Energy Studies. W ostatniej chwili do debaty zostali zaproszeni dwaj przedstawiciele ambasady rosyjskiej, Władimir Prohorow (zastępca ambasadora) oraz Wladimir Iwanow (doradca do spraw ekonomicznych), o czym dowiedziałem się w trakcie panelu. Dyskusja była interesująca. Rosjanie z przedstawicielem Oxford Institute for Energy Studies włącznie przedstawiali argumenty znane z przekazu mediów propagandowych Kremla jak Sputnik, oskarżając między innymi Polskę o to, że jej zachowanie w sprawie Nord Stream 2 jest „niekulturalne”, bo próbuje dyktować Niemcom politykę energetyczną. Nie odnieśli się do faktu, że kraje Unii Europejskiej koordynują tę politykę zgodnie z zasadą solidarności energetycznej, której przeczą unilateralne projekty z Gazpromem, jak Nord Stream 2. Wisienką na torcie było pytanie z sali zadane przez obywatelkę Bośni i Hercegowiny, która oskarżyła uczestników debaty z Polski o „emocjonalny ton” oraz poprosiła o zdanie podsumowania przedstawicieli ambasady rosyjskiej. Ci mieli kilka minut na powtórzenie tez rosyjskich bez interwencji moderatora. Po debacie udało się ustalić, że pani z Bośni i Hercegowiny w przeszłości przez dziesięć lat pracowała w…Gazpromie. Tak wygląda debata publiczna o gazie z Rosjanami.

Ostatnia szarża Republikanów na Nord Stream 2 i rekord cen gazu w Europie przez Gazprom

W czasie kiedy przeciwnicy Nord Stream 2 w USA podejmują ostatnie kroki na rzecz zatrzymania tego projektu przed ukończeniem budowy, w Europie nastąpił rekord cen gazu między innymi przez politykę Gazpromu, która może zmierzać do wymuszenia startu dostaw przez tę magistralę.

Senatorzy republikańscy zamierzają blokować kandydatury dwóch urzędników Departamentu Skarbu do czasu zmiany stanowiska administracji Joe Bidena w sprawie gazociągu Nord Stream 2. Jego budowa jest na finiszu ale ponadpartyjna grupa w parlamencie USA uważa, że jeszcze można ją zatrzymać.

List dwunastu senatorów USA z Partii Republikańskiej do senackiej komisji bankowej to ostrzeżenie. – Gazociąg Nord Stream 2 bezpośrednio szkodzi interesom bezpieczeństwa narodowego USA, naszych sojuszników i partnerów – napisali do sekretarz skarbu Janet Jellen. – Ten projekt wzmocni szkodliwy wpływ Władimira Putina w Europie, zdestabilizuje wrażliwe bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy i przyczyni się do dalszej agresji rosyjskiej – dodają.

Senatorowie domagają się wdrożenia sankcji na mocy ustawy CAATSA, bo w innym wypadku będą blokować kandydatury Briana Nelsona oraz Elisabeth Rosenberg na stanowiska w Departamencie Stanu związane z polityką restrykcji. To odpowiedź na deklarację USA-Niemcy o Nord Stream 2 z 21 lipca zawierającą zapowiedzi wsparcia Ukrainy, Trójmorza i krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz niekonkretną obietnicę sankcji wobec Rosji, jeżeli użyje spornego gazociągu jako broni politycznej.

Podobna blokada nastąpiła w marcu 2021 roku, kiedy senator Ted Cruz blokował kandydatury Wendy Sherman na podsekretarza stanu oraz Williama Burnsa na szefa Centralnej Agencji Wywiadowczej. Ostatecznie Senat przyjął te kandydatury. Według nieoficjalnych informacji Cruz blokował także 13 urzędników wyznaczonych na stanowiska w Departamencie Stanu, a wszystko przez Nord Stream 2. Deklaracja USA-Niemcy jest krytykowana na Ukrainie oraz w Polsce, tymczasem ma ich w znacznym stopniu dotyczyć.

Tymczasem ceny gazu w Europie rosną do rekordowych poziomów. Kommiersant podaje, że niechęć Gazpromu do zwiększenia dostaw gazu przez Ukrainę wywołała wzrost cen na kontynencie do blisko 500 dolarów za 1000 m sześc., który nie powinien się zakończyć przed końcem roku i sezonem grzewczym przez wysokie zapotrzebowanie w Azji oraz małe zapasy w Europie.

Gazprom po raz kolejny odmówił rezerwacji dodatkowych mocy przesyłowych w gazociągach na Ukrainie, o czym informował BiznesAlert.pl. Wywołał kolejny wzrost cen, które sięgają na giełdzie TTF w Holandii 484 dolary za 1000 m sześc. (39 euro za megawatogodzinę). Kontrakty futures na dostawy  sierpniowe podrożały o 5,3 procent do 491 dolarów za 1000 m sześc. (39,6 euro za megawatogodzinę). Kontrakty grudniowe kosztują 39,2 euro a styczniowe 38,975 euro.

Dostawy LNG do Europy spadają przez rosnące zapotrzebowanie w Azji. Kontynent odebrał o 12 procent, czyli około miliard metrów sześciennych, mniej LNG od początku lipca niż czerwcu i o 22 procent mniej, niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Ceny azjatyckie są jeszcze wyższe, a różnica wynosi około dwóch dolarów za mmbtu, czyli 70 dolarów za 1000 m sześc. W tym samym czasie zapasy gazu w magazynach europejskich sięgają 55 procent ich pojemności w porównaniu z 80 procentami rok temu w tym samym czasie.

Zdaniem Siergieja Kapitonowa cytowanego przez Kommiersant ceny spadną tylko dzięki spadkowi cen LNG w Azji i wzrostowi importu do Europy albo zwiększeniu dostaw gazu Gazpromu przez Ukrainę. Marian Belowa z Vygon Consulting twierdzi, że ceny nie spadną przed sezonem grzewczym przez niskie zapasy i spadek dostaw LNG, tymczasem anomalie pogodowe jak atak zimy na początku 2021 roku, mogą pogorszyć sytuację.

BiznesAlert.pl ostrzegał w przeszłości, a obecnie piszą o tym oficjalnie media na całym świecie, że Gazprom może użyć wysokich cen gazu do wymuszenia jak najszybszego startu dostaw przez Nord Stream 2 po ukończeniu budowy.

Kommiersant/RBK/Wojciech Jakóbik

LNG to nadzieja PGNiG u kresu historii, który może nie nastąpić

PGNiG rozbudowuje portfolio kontraktów LNG po to, by mieć specjalizację pozwalającą mu utrzymać przewagę po liberalizacji rynku gazu w Polsce. Zawirowania wokół kontraktów w USA nie zagrożą tym planom, ale przyspieszająca polityka klimatyczna już tak. Z kolei polityka gazowa Rosji sprawia, że PGNiG może pozostać ważnym instrumentem bezpieczeństwa energetycznego – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Zawirowania wokół umów na LNG z USA

Ostatnie zawirowania wokół umów gazowych z Amerykanami są okazją do dywagacji na temat roli LNG w polityce spółki PGNiG. Polacy musieli anulować umowę na dostawy z opóźnionego terminalu Port Arthur LNG, w sprawie którego nie została wciąż podjęta ostateczna decyzja inwestycyjna. Stracili 2 mln ton LNG, które uzupełnili w aneksie do umowy z firmami Venture Global LNG. Rozważają jeszcze pozyskanie gazu Sempra LNG z innych instalacji. Wciąż możliwe są zakupy od innych dostawców, którzy już czekają w kolejce jak Tellurian, który nie załapał się na kontrakt w 2018 roku.

Umowy do handlu globalnego a dostawy do Polski

Według Lloyd’s List Intelligence w pierwszej połowie 2021 roku gazowce na świecie przewiozły prawie 200 mln ton LNG. Nadpodaż tego paliwa na rynku sprawiła, że nowe moce regazyfikacyjne, czyli po ludzku kolejne gazoporty zaczęły pojawiać się coraz wolniej. Widać to na porównaniu wzrostu zapotrzebowania oraz nowych mocy LNG na świecie agencji Fitch Ratings. Ilość nowych mocy spadła wraz z nasyceniem nim rynku. Inwestorzy uznali, że nie potrzeba ich do realizacji dostaw. Port Arthur LNG firmy Sempra LNG to ofiara tego stanu rzeczy. Dopiero znaczne odrodzenie zapotrzebowania na gaz może odwrócić ten trend, a rekordy cen w Azji oraz Europie uprawdopodabniają ten scenariusz. Jednakże okres pandemii może zmniejszyć apetyt inwestorów na ryzyko i o nowe terminale będzie nadal trudniej. Mimo to PGNiG chce stać się graczem handlu LNG na potrzeby importu do Polski, która będzie stabilnie zwiększać zapotrzebowanie na gaz (według Gaz-System o 50 procent do 2030 roku), ale także do handlu globalnego. Klauzule free on board we wspomnianych umowach z Amerykanami, w odróżnieniu od delivery ex ship z kontraktu PGNiG-Cheneire, zrzucają odpowiedzialność za ładunek na odbiorcę, a razem z nim ryzyko cenowe. W ten sposób pozwalają zarabiać na marży przy reeksporcie do Azji w warunkach sprzyjających takiemu ruchowi jak obecne, ale nie dają sztywnej ceny jak kontrakt z Cheniere, który sprawia, że nawet przy wzroście cen LNG na świecie, Polacy otrzymają ładunek w cenie zakontraktowanej z góry, bo to Amerykanie będą brali na siebie ryzyko.

LNG to przyszłość PGNiG w razie liberalizacji

PGNiG potrzebuje rosnącego portfolio LNG, aby odróżnić się od innych firm gazowych na rynku w Polsce, które siłą rzeczy będą odbijać mu klientów w okresie liberalizacji rynku gazu. Wówczas handel gazem skroplonym może stać się specjalnością spółki z ul. Kasprzaka w Warszawie, oprócz innych nowych branż jak biometan i wodór. Jeżeli PGNiG utraci obecną pozycję na rynku wraz z luzowaniem a potem usunięciem ustawy o zapasach oraz zakończeniem kontraktu jamalskiego w drugiej dekadzie tego wieku, będzie miał wyjście na rynek globalny z portfolio LNG i perspektywę handlu niczym najwięksi gracze jak Shell czy BP. Do rozstrzygnięcia pozostaje, czy PGNiG powinien kupować gazowce na potrzeby rozwoju dostaw. Póki co woli je czarterować. Knutsen OAS Shipping dostarczy w sumie cztery tankowce LNG do 2024 roku. To ważna cezura po zakończeniu kontraktu jamalskiego (2022) oraz potencjalnej liberalizacji rynku gazu (2023).

Koniec historii może nie nastąpić

Najnowszy czynnik, który może mieć wpływ na te plany to przyspieszająca polityka klimatyczna Unii Europejskiej, która obciąża już nie tylko węgiel, ale i gaz. Dostawy LNG będą musiały w coraz większym stopniu być rekompensowane redukcją emisji, na przykład poprzez dodatkowe inwestycje wzorem francuskiego Totalu (offset). Możliwy jest także wychwyt emisji CO2 oraz metanu podnoszący koszt dostaw LNG. Kolejna opcja to dostawy wodoru, biometanu i amoniaku z pomocą gazowców. To jednak pieśń przyszłości. Póki co jednak względy bezpieczeństwa dostaw mogą sprawić, że liberalizacja rynku gazu w Polsce odwlecze się w przyszłość. Warto pamiętać, że rekordowe ceny gazu w Europie to miedzy innymi sprawka rosyjskiego Gazpromu, który może je windować w celu promocji Nord Stream 2. Tymczasem ta nowa rura Władimira Putina, może ugruntować pozycję Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej wbrew trendowi dywersyfikacji i podnieść ceny przez walkę regionu o dostawy przez Niemcy zamiast je obniżać. PGNiG może być nadal przydatnym narzędziem polityki gazowej Polski w odpowiedzi na te wyzwania.

Nord Stream 2 nie jest dla Polski „zagrożeniem egzystencjalnym”, bo ma alternatywę

Wojciech Jakóbik z Collegium Civitas wskazuje, że NS2 nie jest dla Polski „zagrożeniem egzystencjalnym”, bo mamy alternatywę: terminal LNG, który będzie rozbudowany, gazociąg Baltic Pipe czy pływający terminal LNG. Ekspert zauważa jednak, że problem rynkowy pozostaje, czyli możliwy wzrost cen w regionie, zwłaszcza jeśli Moskwa będzie grać gazem przed sezonem grzewczym. Jakóbik przyznał, że nie da się oznaczyć gazu z NS2 w gazociągach, więc będzie on krążył w całym systemie europejskim.

– Zmniejszyliśmy do minimum zakupy przez kontrakt jamalski do 8–9 mld m sześc., ale 1–2 mld m sześc. kupujemy z giełdy niemieckiej. Jeżeli więc będzie na niej gaz z NS2, prawdopodobnie trafi też na rynek polski. Najważniejsze, by nie być zmuszonym do podpisania długoterminowego i szkodliwego kontraktu, jakim był kontrakt jamalski – podkreśla ekspert.

Źródło: biznes.gazetaprawna.pl

Rosja nie zgadza się na układ USA-Niemcy

Porozumienie USA z Niemcami ws. Nord Stream 2 nie chroni Ukrainy i to jest największy problem – mówi DoRzeczy.pl Wojciech Jakóbik, ekspert ds. energetyki, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Damian Cygan: Czy są podstawy, żeby wierzyć w zapewnienia USA, Niemiec i Rosji ws. Nord Stream 2?

Wojciech Jakóbik: Układ USA-Niemcy nie jest uzgodniony z Rosją. Póki co Moskwa się na niego nie zgadza i będzie chciała na niego wpływać, co oznacza kolejne ryzyko. To porozumienie nie daje konkretnych zapewnień, że Nord Stream 2 nie zostanie wykorzystany jako broń gazowa przeciwko Ukrainie. Dla Polski nie jest on aż takim zagrożeniem, bo nasz kraj jest zabezpieczony przed takimi działaniami dzięki dywersyfikacji, gazoportowi w Świnoujściu, a potem Baltic Pipe. Dlatego z jednej strony gwarancje z zakresu bezpieczeństwa są słabe – i to jest problem z punktu widzenia wspólnej polityki zagranicznej NATO i Unii Europejskiej. Z drugiej strony układ o Nord Stream 2 zawiera szereg zapewnień odnoszących się do inwestycji amerykańskich i niemieckich w inicjatywę Trójmorza i transformację energetyczną regionu. Można oczekiwać bardziej konkretnych deklaracji np. jeśli chodzi o projekt jądrowy w Polsce czy wspólne inwestycje, jakie chcemy podjąć z Kijowem, jak np. gazociąg Polska-Ukraina. Natomiast zgodnie z tym, co mówi cały parlament USA i opozycja niemiecka, ten układ nie chroni Ukrainy.

Zatem co można jeszcze zrobić?

Dla nas Nord Stream 2 nie jest zagrożeniem egzystencjalnym, ale przecież nie chodzi tylko o polskie interesy, bo to jest problem z punktu widzenia całej polityki wschodniej. Dlatego należy targować się dalej i jak najdłużej prowadzić te rozmowy, bo Nord Stream 2 jeszcze nie powstał i nie jest powiedziane, czy i kiedy rozpocznie dostawy gazu.

Czy istnieje jakakolwiek możliwość, że Nord Stream 2 zostanie ukończony, ale gaz nim nie popłynie?

Tak, i są co najmniej trzy sposoby, żeby to osiągnąć. Po pierwsze, Amerykanie mogą wdrożyć zawieszone sankcje na operatora Nord Stream 2 AG – spółkę realizującą ten projekt. Wtedy gazociąg nie będzie mógł funkcjonować, a dostawy surowca nie będą możliwe. Po drugie, Polacy mogą zakwestionować sposób wdrożenia trzeciego pakietu energetycznego na mocy dyrektywy gazowej. Co więcej, Komisja Europejska musi zatwierdzić zgodność Nord Stream 2 za przepisami zanim rozpoczną się jakiekolwiek dostawy, więc tu jest jeszcze szerokie pole do popisu, np. do sporów sądowych. Po trzecie, ciągle obowiązują sankcje wobec firm, które mają certyfikować ten gazociąg do pracy. Rosjanie na pewno będą próbowali jakoś ominąć ten problem, ale to będzie kolejne spowolnienie. Natomiast wielkim sukcesem przeciwników Nord Stream 2 jest fakt, że projekt ma dwuletnie opóźnienie. Byli tacy, którzy dwa lata temu mówili, że w tej sprawie nic nie da się zrobić.

Jakie znaczenie w kontekście Nord Stream 2 ma powstający gazociąg Baltic Pipe?

To jest kolejne okno na świat dla Polski i naszego regionu, które pozwoli sprowadzać nierosyjski gaz w atrakcyjnej cenie i porzucić kontrakt jamalski z Gazpromem. Baltic Pipe w połączeniu z terminalem LNG, który ma być powiększony i z drugim gazoportem pływającym w Zatoce Gdańskiej, sprawią, że Nord Stream 2 nie będzie zagrożeniem egzystencjalnym dla Polski. Może będzie zagrożeniem rynkowym, może utrudni dywersyfikację, ale to będzie inna kategoria zagrożenia niż w przypadku Ukrainy, wobec której Nord Stream 2 może zostać użyty jako faktyczna broń gazowa. I to jest największy problem z tym projektem.

Źródło: dorzeczy.pl

Jak trwoga, to do atomu. Japonia włącza kolejne reaktory, by nie zabrakło jej energii na Igrzyska

Reuters donosi, że Japonia włącza ponownie kolejne reaktory elektrowni jądrowych, aby nie zabrakło jej energii w czasie Igrzysk Olimpijskich, które ruszają w piątek 23 lipca.

Wysokie temperatury i rosnące zapotrzebowanie na energię na Wyspach Kwitnącej Wiśni rodzi groźbę powtórzenia kryzysu dostaw z zimy, który zmusił Tokio do wprowadzenia ograniczeń poboru energii przez klientów spółek energetycznych. Obecnie w Japonii pracuje dziewięć reaktorów jądrowych, których praca została wznowiona po całkowitym zatrzymaniu pracy sektora energetyki tego typu po katastrofie w Fukushimie z marca 2011 roku.

Te moce połączone z nowymi jednostkami węglowym i gazowymi mają pozwolić Japonii na bezpieczne przejście przez Igrzyska Olimpijskie. Napięcie rośnie jednak przez rosnące ceny LNG opalającego elektrownie gazowe (choć Japonia zgromadziła 2 mln ton tego paliwa w zapasie) oraz wysoką temperaturę zapowiadaną na czas zawodów. Temperatura w Tokio sięga obecnie 34 stopni Celsjusza i jest to więcej, niż zwykle o tej porze roku. Nadwyżka mocy diagnozowana przez operatora OCCTO wynosi około 5 procent. Spadek tego wskaźnika poniżej trzech procent oznaczałby ograniczenia dostaw, a być może lokalne blackouty.

Reuters/Wojciech Jakóbik