Niemcy zbadają, czy mogliby sprowadzić wodór z Australii do swego gazoportu | Rosjanie straszą, że Polacy wysadzą Nord Stream 2 a Ukraińcy zaatakują w Donbasie

Niemcy zbadają, czy mogliby sprowadzić wodór z Australii do swego gazoportu | Rosjanie straszą, że Polacy wysadzą Nord Stream 2 a Ukraińcy zaatakują w Donbasie

: Niemieckie RWE i australijskie H2U połączą siły w celu rozwoju dostaw wodoru z Australii do Niemiec. Mógłby do tego teoretycznie posłużyć terminal LNG planowany w Brunsbuttel, ale należy najpierw zbadać opłacalność ekonomiczną takiego rozwiązania.

: Rosjanie spekulują na temat możliwości wysadzenia Nord Stream 2 przez polskich sabotażystów oraz wywołania nowego konfliktu na wschodzie Ukrainy przez Kijów. Ta dezinformacja pojawia się wobec napięcia rosnącego przez działania Federacji Rosyjskiej.

Niemcy zbadają, czy mogliby sprowadzić wodór z Australii do swego gazoportu

Niemieckie RWE i australijskie H2U połączą siły w celu rozwoju dostaw wodoru z Australii do Niemiec. Mógłby do tego teoretycznie posłużyć terminal LNG planowany w Brunsbuttel, ale należy najpierw zbadać opłacalność ekonomiczną takiego rozwiązania.

Chodzi o wodór zielony pozyskiwany dzięki nadwyżkom energii ze źródeł odnawialnych, którego dostawy mają zostać ocenione z punktu widzenia ekonomicznego na mocy współpracy Niemieckiej Akademii Nauk i Inżynierii oraz Federacji Przemysłu Niemieckiego zapoczątkowanej w grudniu 2020 roku. RWE i H2U mają posłużyć do zbadania takiej możliwości, z opcją wykorzystania terminalu LNG w Brunsbuttel, w którym RWE chce zarezerwować przepustowość.

H2U realizuje już projekty wodorowe na Antypodach uwzględniające wytwarzanie wodoru z pomocą elektrolizerów napędzanych energią źródeł odnawialnych (OZE). Projekt Eyre Peninsula Gateway zakłada budowę elektrolizera o mocy 75 MW do wytwarzania wodoru na potrzeby produkcji amoniaku. Druga faza projektu zakłada zwiększenie tej mocy do 1,5 GW i wykorzystanie tego paliwa także w innych celach. RWE jest już obecne w Australii i buduje tam farmy fotowoltaiczne, które mogłyby posłużyć także do produkcji wodoru.

RWE/Wojciech Jakóbik

Rosjanie straszą, że Polacy wysadzą Nord Stream 2 a Ukraińcy zaatakują w Donbasie

Rosjanie spekulują na temat możliwości wysadzenia Nord Stream 2 przez polskich sabotażystów oraz wywołania nowego konfliktu na wschodzie Ukrainy przez Kijów. Ta dezinformacja pojawia się wobec napięcia rosnącego przez działania Federacji Rosyjskiej.

Publicysta rosyjskiej gazety Wzglad Dmitry Pawłow ostrzega, że sabotażyści z Polski mogliby podłożyć bombę pod gazociąg Nord Stream 2. Polska odrzuca oskarżenia Rosji o prowokacje na Morzu Bałtyckim, gdzie kończona jest budowa tej spornej magistrali.

Pawłow przekonuje, że prowokacje z udziałem floty NATO, o które Rosjanie oskarżają głównie Polskę, to argument za lepszą obroną budowy Nord Stream 2. Warszawa odrzuca te oskarżenia, ale publicysta rosyjski idzie za ciosem i przekonuje, że operator projektu powinien być przygotowany na ewentualny sabotaż. Wie nawet, jak mógłby wyglądać. Bezzałogowy pojazd podwodny sterowany kablem mógłby umieścić materiał wybuchowy na rurze. Jego zdaniem mogliby być do tego zdolni także Amerykanie lub Ukraińcy. Dlatego Pawłow proponuje stworzenie systemu obrony gazociągu Nord Stream 2 wykorzystującego sonary, helikopter z jednostką specjalną na pokładzie oraz wprowadzenie statków patrolowych Floty Bałtyckiej na teren budowy. BiznesAlert.pl sugerował, że oskarżenia wobec Polaków mogą posłużyć Rosjanom jako pretekst do wprowadzenia tej floty w okolice Bornholmu ważnego z punktu widzenia bezpieczeństwa NATO, do którego należą Dania i Polska.

Z kolei domniemany polski ekspert do spraw rynku energii Radosław Czarnecki mówi portalowi Ukraina.ru znajdującemu się pod kontrolą Rosji, że działania przeciwko Nord Stream 2 mogą być elementem prowokacji przed nowym konfliktem na wschodzie Ukrainy wywołanym…przez Kijów, który obecnie ostrzega świat przed możliwością pojawienia się agresji rosyjskiej. Zdaniem Czarneckiego to Kijów mógłby także odmrozić konflikty w Abchazji, Osetii Południowe. Jednak to siły rosyjskie na wymienionych trzech terytoriach były do tego zdolne i korzystały w przeszłości z takiej możliwości. Ekspert cytowany przez Ukraina.ru przekonuje, że Rosja powinna zareagować interwencją na terytorium ukraińskim, by nie czekać na ruch Kijowa.

Ukraiński prezydent ostrzegał na łamach Le Figaro, że Nord Stream 2 jest narzędziem wojny energetycznej. Odpowiedziała mu rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych Rosji Maria Zacharowa,  która napisała na Facebooku, że to ograniczenie dostaw energii elektrycznej na Krym okupowany przez Rosjan to „wojna energetyczna” i uznała, że to Ukraina musi wytłumaczyć jak doszło do przerwy dostaw wskutek protestów aktywistów ukraińskich i tatarskich w 2015 roku. – To wszystko wojna energetyczna reżimu w Kijowie, na który Rosja odpowiedziała zdecydowanie i pokojowo. Nord Stream 2 to biznes cywilizowany i dochodowy – oceniła Zacharowa.

Krytycy projektu Nord Stream 2 ostrzegają, że może posłużyć do realizacji celów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Rosji wrogich Unii Europejskiej oraz NATO, a także Ukrainie. Mimo to jego budowa postępuje i ma zostać zakończona w tym roku.

Wzglad/Ukraina.ru/Baltnews/Wojciech Jakóbik

LNG z USA miało się nigdy nie opłacać, a rzuca wyzwanie Rosjanom (ANALIZA)

LNG z USA miało się nigdy nie opłacać, a rzuca wyzwanie Rosjanom (ANALIZA)

– Największe źródło dostaw LNG do Europy to obecnie USA. Te dane zadają kłam tezie o tym, że gaz skroplony z Ameryki nie może się opłacać, czego najlepszym dowodem jest wejście Rosjan w LNG, którzy muszą się zmagać z konkurencją amerykańską stanowiącą alternatywę wobec projektów jak Nord Stream 2 – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

LNG z USA wygrywa z rosyjskim

Media rosyjskie a za nimi część polskich przekonują, że gaz skroplony nie jest żadną alternatywą wobec dostaw gazociągowych z Rosji. Powstało już wiele prac dowodzących, że cena LNG może być konkurencyjna do oferty Gazpromu. Międzynarodowa Agencja Energii sygnalizowała jeszcze w 2016 roku, że LNG z USA stanie się istotną konkurencją dla dostaw rosyjskich w Unii Europejskiej. Kwartalny raport Komisji Europejskiej na temat rynku gazu potwierdza ten trend.

Dane Komisji na temat importu gazu w całym 2020 roku pokazują, że rosyjski gaz dostarczany gazociągami wciąż odpowiadał za realizację 43 procent zapotrzebowania europejskiego. 23 procent gazu dotarło w zeszłym roku gazociągami z Norwegii (to stamtąd ma pochodzić gaz dla Baltic Pipe), a 23 procent w postaci skroplonej. Wśród tych dostaw przewodził jednak LNG z USA (18,8 mld m sześc.), Kataru (18 mld m sześc.) i Rosji (17 mld m sześc.). Okazuje się, że gaz skroplony jest na tyle opłacalny, że część Europejczyków wybiera dostawy z Rosji z jego użyciem zamiast gazociągów. Natomiast LNG z USA, które miało być za drogie i nierentowne, stało się w 2020 roku głównym źródłem dostaw tego typu.

Należy przyznać, że kryzys gospodarczy wywołany pandemią koronawirusa ograniczył dostawy LNG jako takiego i widać istotny spadek dostaw tego typu w drugiej połowie 2021 oraz na początku 2021 roku. Powodem było jednak kierowanie większej ilości tego paliwa do Azji, która szybciej odzyskała wzrost zapotrzebowania i daje większą marżę przez wyższe ceny gazu. Dostawy LNG z USA docierały wciąż głównie do Europy Zachodniej na czele z Hiszpanią (5,7 mld m sześc.), Francją (2,6 mld) i Holandią (503 mln). Najwięksi odbiorcy w Europie Środkowo-Wschodniej to Polska i Litwa znajdujące się odpowiednio na siódmym i dziewiątym miejscu wśród importerów LNG w Unii Europejskiej w czwartym kwartale 2020 roku.

Dostawy LNG z USA opłacają się na tyle, że stają się głównym źródłem dostaw tego typu w Europie. Ich skala zależy od różnych czynników, ale już teraz zmusza Rosjan do uelastycznienia, czego najlepszym dowodem jest ich wejście na rynek gazu skroplonego. Rosjanie byli największym dostawcami LNG do Finlandii, (94 importu tego kraju), Belgii (67 procent) i Holandii (45 procent). Dla porównania USA były największymi dostawcami do Litwy (84 procent), Grecji (48 procent) i Polski (76 procent).

Widać zatem, że sektor gazu skroplonego staje się nowym obszarem rywalizacji USA i Rosji w Europie. Te działania rynkowe muszą być postrzegane także w kontekście polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa. Amerykanie wspierają rozwój dostaw LNG do sojuszników w NATO obawiających się wpływów rosyjskich za pośrednictwem sektora gazu jak Polska i Litwa obawiające się Nord Stream 2. Przypadek grecki to z kolei wyzwanie dla dostaw gazociągowych przez Turkish Stream na Bałkany. Rosjanie odpowiadają rzutem na rynki, w których rozważania tego typu są mniej palące, do Finlandii czy krajów Beneluksu.

Gazprom nie odpuszcza

Projekty jak Nord Stream 2 czy Turkish Stream mają zatem gruntować pozycję Rosjan w Europie i kryzys pokazał, że jej zależność od dostaw gazociągowych z Rosji rośnie już prawie do połowy zapotrzebowania. Warto jednak zaznaczyć, że na tych dostawach także odcisnął się kryzys po spadły w czwartym kwartale 2020 roku o 18 procent w porównaniu z analogicznym okresem 2019 roku.

Jednakże próby ugruntowania pozycji Gazpromu w Europie pomimo korzystnych zmian na rzecz dywersyfikacji to wyzwanie, na które muszą odpowiedzieć oficjele odpowiedzialni za politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, szczególnie wobec zaostrzenia sytuacji na wschodzie Ukrainy. Widać, że spadek dostaw gazu szlakiem ukraińskim, którym przepłynęło w 2020 roku 38 mld m sześć., czyli mniej od 65 mld m sześc. ustalonych w porozumieniu tymczasowym Komisja Europejska-Ukraina-Rosja, odbywa się na korzyść istniejących Nord Stream 1 (52 mld m sześc.) i Turkish Stream (5 mld m sześc.).

Madalina Sisu Vicari zajmująca się analizą sektora gazowego tłumaczy, że spadek dostaw przez Ukrainę może być spowodowany czynnikami obiektywnymi jak mniejsze zapotrzebowanie na gaz w Europie oraz istotne rezerwy w magazynach gazu zużywane w razie potrzeby. Faktem jest jednak, że Rosjanie nie wywiązują się z układu i już teraz przenoszą ciężar dostaw na szlaki pomijające Ukrainę, spełniając scenariusz przed którym ostrzegali krytycy spornego Nord Stream 2 znajdującego się na ostatniej prostej budowy.

Warto w tym kontekście nadmienić, że doktryna Falina-Kwicińskiego to pomysł na utrzymanie wpływów po rozpadzie Związku Sowieckiego poprzez zastąpienie czołgów gazem. Temu właśnie służy Nord Stream 2 i inne projekty rosyjskie, a nie tylko zarabianiu pieniędzy.

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą | Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą | Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

: Ministerstwo energetyki Ukrainy i katarska firma Qatar Petroleum podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie współpracy energetycznej. To preludium do ewentualnych dostaw gazu skroplonego z Kataru, który mógłby docierać przez Polskę, ale Ukraińcy na razie spoglądają na pływający gazoport w Chorwacji.

: Ruchy wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą niepokoją Zachód. Ukraińcy odmawiają spotkania na żywo na Białorusi, która zdaniem Kijowa znajduje się pod wpływem Rosji. Francja i Niemcy konsultują się w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy. Rosjanie oskarżają NATO o incydenty na wodach w pobliżu prac.

: Statek Akademik Czerski mający dokończyć budowę Nord Stream 2 na wodach duńskich dotarł w okolice Bornholmu w obliczu ostrzeżeń wywiadu ukraińskiego przed katastrofą ekologiczną, którą mogą ściągnąć na Bałtyk przestarzałe statki pracującej przy tej spornej inwestycji.

: Wprowadzenie systemu handlu emisjami CO2 w Rosji mogłoby uderzyć w spółki elektroenergetyczne, których EBITDA spadłoby o 16 procent przy cenie 11 dolarów za tonę – ocenia VTB Capital. Nie wiadomo, czy Rosjanie ugną się pod presją Europy grożącej obciążeniem towarów z krajów bez aktywnej polityki klimatycznej mechanizmem CBAM.

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą, o ile nie wygra Chorwacja

Ministerstwo energetyki Ukrainy i katarska firma Qatar Petroleum podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie współpracy energetycznej. To preludium do ewentualnych dostaw gazu skroplonego z Kataru, który mógłby docierać przez Polskę, ale Ukraińcy na razie spoglądają na pływający gazoport w Chorwacji.

Memorandum o współpracy obowiązujące przez trzy lata z opcją przedłużenia o kolejne trzy zostało podpisane przez p.o. ministra energetyki Ukrainy Jurija Witrenkę oraz prezesa Qatar Petroleum i ministra stanu do spraw energetyki Saada bin Sherida Al-Kaabiego. Strony mają współpracować na rzecz poszukiwań i wydobycia gazu na Ukrainę, a także dostaw LNG z Kataru.

Gaz skroplony z Kataru może docierać na Ukrainę przez terminal LNG w Świnoujściu. PGNiG i Naftogaz, którego pracownikiem był w przeszłości minister Witrenko, podpisały w marcu 2021 roku umowę o poszukiwaniu i eksploatacji węglowodorów na Ukrainie. Jednakże póki co ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSU konsultował się w sprawie możliwości dostaw gazu przez terminal LNG w Chorwacji, czyli pływający FSRU.

Polacy dostarczają już gaz na Ukrainę, w tym dedykowane paczki z gazem skroplonym zamówionym ze Świnoujścia, ale pomimo wieloletnich rozmów nie udało się zawrzeć kontraktu terminowego PGNiG-Naftogaz. PGNiG sprzedaję gaz pośrednikowi ERU Trading, który potem rozprowadza go na ryku ukraińskim. Teoretycznie mógłby się podzielić LNG z Kataru, który odbiera od firmy Qatargas, w której Qatar Petroleum posiada 65 procent akcji.

Amerykańska USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

UNIAN/Wojciech Jakóbik

Rośnie napięcie na granicy Ukrainy i Rosji oraz na budowie Nord Stream 2

Ruchy wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą niepokoją Zachód. Ukraińcy odmawiają spotkania na żywo na Białorusi, która zdaniem Kijowa znajduje się pod wpływem Rosji. Francja i Niemcy konsultują się w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy. Rosjanie oskarżają NATO o incydenty na wodach w pobliżu prac.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) odnotowała trzeciego kwietnia skokowy wzrost przypadków naruszenia zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy w regionie Donbasu znajdującego się pod kontrolą marionetkowych republik wspieranych przez Rosję. Te informacje spowodowały, że Francja, Niemcy, USA i Wielka Brytania wyraziły zaniepokojenie. Amerykanie wezwali Rosjan do zatrzymania eskalacji.

Francja i Niemcy razem z Ukrainą oraz Rosją tworzą tak zwany format normandzki, w którym toczyły się rozmowy o deeskalacji napięcia w relacjach ukraińsko-rosyjskich po nielegalnej aneksji Krymu oraz ofensywie sił rosyjskich w Donbasie w 2014 roku. Podobna rola przypadła Trójstronnej Grupie Kontaktowej z udziałem przedstawicieli Rosji, Ukrainy oraz OBWE. Ukraińcy odmówili negocjacji na żywo w kwietniu ze względu na pandemię koronawirusa, zależność Białorusi od Rosji oraz planowaną obecność przedstawicieli nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej.

Sekretarz stanu do spraw europejskich w ministerstwie spraw zagranicznych Francji Clement Beaune znany z postulatu porzucenia spornego gazociągu Nord Stream 2 przez Niemcy poinformował media drugiego kwietnia, że prowadzi konsultacje z Berlinem w sprawie potencjalnego konsensusu na temat tego projektu. – Tak jak mówił rok temu prezydent Emmanuel Macron, mamy obawy wzglę1)dem tego projektu, który czyni nas zależnymi od Rosji – powiedział telewizji BFMTV. – Początkowo mieliśmy różne zdania, to się czasem zdarza w Europie. Podejmujemy jednak wysiłek w celu odnalezienia konsensusu – dodał. Zastrzegł, że zależy mu na tym, aby wypracować z Niemcami wspólne stanowisko pozbawione wpływu USA po to, by projekt Nord Stream 2 nie zaszkodził Ukrainie ani nie zwiększył zależności Europy od gazu rosyjskiego.

Część polityków niemieckich domagała się moratorium na budowę Nord Stream 2 w celu odbudowy współpracy transatlantyckiej. Oficjalnie jednak stanowisko Berlina nie uległo zmianie. Amerykanie rozważają poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2, ale sekretarz stanu USA Antony Blinken ocenił, że jego los zależy ostatecznie od budowniczych. Tymczasem Rosjanie poskarżyli się na incydenty z udziałem jednostek NATO, które ich zdaniem zagrażają bezpieczeństwu budowy na wodach duńskich, wymieniając szczególnie działania wojskowe Polski. Ta odrzuciła oskarżenia, ale ministerstwo spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej zaapelowało o niepodejmowanie działań mających zatrzymać budowę spornego gazociągu, który według planu ma być gotowy do końca roku.

TASS/BFMTV/Reuters/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

Statek Akademik Czerski mający dokończyć budowę Nord Stream 2 na wodach duńskich dotarł w okolice Bornholmu w obliczu ostrzeżeń wywiadu ukraińskiego przed katastrofą ekologiczną, którą mogą ściągnąć na Bałtyk przestarzałe statki pracującej przy tej spornej inwestycji.

Akademik Czerski dotarł pod koniec marca w okolice Bornholmu, w których trwa budowa gazociągu Nord Stream 2 z pomocą barki Fortuna. Czerski może przyspieszyć ten proces. Nie rozpoczął jednak jeszcze pracy, a jego los pozostaje pod znakiem zapytania ze względu na możliwość poszerzenia sankcji USA wobec tego projektu.

Kolejne wyzwanie to raport Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy ostrzegający przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku, którą mogą spowodować przestarzałe statki towarzyszące budowie Nord Stream 2. – Wykorzystanie jednostek i sprzętu przestarzałych technologicznie zwiększy prawdopodobieństwo katastrofy z winy ludzkiej o konsekwencjach na skalę regionalną – można przeczytać w raporcie cytowanym przez Kyiv Post. Największe zagrożenie ma powodować statek Katun przechodzący obecnie naprawy w porcie Munkebo w Danii.

Wcześniej ekolodzy z Greenpeace oraz Deutsche Umwelthilfe ostrzegali, że niedotrzymanie standardów może spowodować zagrożenie dla środowiska w okolicach budowy Nord Stream 2. Greenpeace informował o wycieku toksycznego smaru na plażach niemieckich. Budowa spornego gazociągu ma zakończyć się według deklaracji Rosjan do końca 2021 roku. Pierwotnie gazociąg miał powstać do końca 2019 roku.

Kyiv Post/Wojciech Jakóbik

Jeśli Rosja ugnie się przed CBAM, jej energetyka zapłaci krocie za ochronę klimatu

Wprowadzenie systemu handlu emisjami CO2 w Rosji mogłoby uderzyć w spółki elektroenergetyczne, których EBITDA spadłoby o 16 procent przy cenie 11 dolarów za tonę – ocenia VTB Capital. Nie wiadomo, czy Rosjanie ugną się pod presją Europy grożącej obciążeniem towarów z krajów bez aktywnej polityki klimatycznej mechanizmem CBAM.

Analitycy VTB Capital postanowili oszacować koszty wprowadzenia kwot emisji CO2 w Rosji na wzór rozwiązań z zakresu polityki klimatycznej Unii Europejskiej, która domaga się naśladownictwa od partnerów zagranicznych. Zamierza włączać zapisy o klimacie do wszystkich umów międzynarodowych oraz wprowadzić podatek od śladu węglowego (CBAM) na towary docierające z krajów, które nie prowadzą aktywnej polityki klimatycznej.

VTB Capital obliczyło, że pilotażowy system handlu emisjami CO2 mógłby zostać wprowadzony pod presją CBAM już w 2022 roku na Sachalinie. Przewidywana cena uprawnienia do emisji to 150-2000 rubli (2-25 dolarów) za tonę.

Wszelkie scenariusze brane pod uwagę przez VTB Capital zakładają negatywny wpływ ekonomiczny na firmy Inter RAO, RusHydro, OGK-2, TGK-1, Mosenergo, Enel Russia i Unipro. Cena uprawnienia w wysokości 11,1 dolarów za tonę oznaczałaby koszt sektora energetycznego szacowany na 187 mld rubli rocznie oraz spadek EBITDA wymienionych firm o 16 procent poza RusHydro, które posiada istotne moce energetyki wodnej uznawanej za źródło odnawialne i pozbawionej emisji CO2. Cena energii elektrycznej dla przemysłu musiałaby wzrosnąć o około 10 procent. Jednakże eksperci Centrum Energetycznego w Moskiewskiej Szkole Zarządzania w Skołkowie cytowani przez Kommiersant nie spodziewają się wprowadzenia systemu handlu emisjami ani zielonego podatku w Rosji.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu | Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu | Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

:Po tym jak eksperci Komisji uznali, że atom może pomóc chronić klimat, Greenpeace podejrzewa, że opinia ekspertów mogła powstać pod wpływem lobby atomowego. Tymczasem prawie pięćdziesiąt organizacji pozarządowych poparło uwzględnienie energetyki jądrowej w taksonomii Unii Europejskiej.

:Agencja RIA Novosti informuje, że statek Akademik Czerski przybył już na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2. USA zapowiedziały objęcie sankcjami wszystkich podmiotów zaangażowanych w te prace.

:USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu

Po tym jak eksperci Komisji uznali, że atom może pomóc chronić klimat, Greenpeace podejrzewa, że opinia ekspertów mogła powstać pod wpływem lobby atomowego. Tymczasem prawie pięćdziesiąt organizacji pozarządowych poparło uwzględnienie energetyki jądrowej w taksonomii Unii Europejskiej.

Greenpeace wietrzy spisek

Połączone centrum badań przy Komisji Europejskiej (JRC) uznała, że energetyka jądrowa może przysłużyć się ochronie klimatu i powinna zostać uwzględniona w taksonomii, czyli regulacjach opisujących jakie inwestycje są zrównoważone, a przez to zasługują na wsparcie unijne. Komisja ocenia technologie pod kątem zrównoważonego rozwoju oraz „braku znaczącej szkodliwości” (do no significant harm), a także stosuje określone kryteria techniczne. Jednym z zadań JRC jest prowadzenie badań na temat bezpieczeństwa nuklearnego finansowanych przez EURATOM.

Greenpeace ostrzega, że JRC jest strukturalnie powiązane z Traktatem o EURATOM, ma relacje z przemysłem nuklearnym, a opinie wyrażane przez przedstawicieli tego centrum „podważają zdolność JRC do prowadzenia obiektywnej oceny tego, czy energetyka jądrowa jest zrównoważona”. – Komisja Europejska powinna powierzyć to badanie bezstronnym strukturom i włączyć w ich ocenę społeczeństwo obywatelskie – ocenia Greenpeace.

– Widać coraz lepiej, że przemysł jądrowy nie może stanąć na nogi bez masowego finansowania i dlatego desperacko zabiega o wsparcie unijne, bo energetyka jądrowa jest za droga, a nowe projekty znikają. JRC jest niebezpiecznie optymistyczna względem perspektywy renowacji istniejących elektrowni jądrowych. Niezależni naukowcy już mówili Unii Europejskiej, że niezrównoważone zagrożenia związane z magazynowaniem odpadów nuklearnych to wystarczający argument na rzecz porzucenia tej technologii. Zamiast pozwalać umierającej branży konsumować finansowanie, Komisja Europejska powinna poprzeć realne działania na rzecz klimatu, wykluczając wszelkie fałszywie zielone rozwiązania jak atom, gaz i biomasa – oceniła Silvia Pastorelli zajmująca się w Greenpeace polityką europejską.

Organizacje pozarządowe bronią atomu

Innego zdania są organizacje pozarządowe opowiadające się za atomem, o których informował BiznesAlert.pl. – Z ocen naukowych jasno wynika, że energia jądrowa jest niezbędna do rozwiązywania problemów oraz wyzwań związanych i wywołanych tymi zakłóceniami. Pomimo to ograniczone uznanie tego niskoemisyjnego, dyspozycyjnego źródła energii ze strony Komisji Europejskiej jest w najlepszym przypadku paradoksalne i z pewnością przyniesie efekt przeciwny do zamierzonego – czytamy w liście organizacji popierających atom. Ich zdaniem fałszywy przekaz po katastrofie w elektrowni jądrowej Fukushima w Japonii utrudnił rozwój energetyki jądrowej w Unii Europejskiej. – Społeczeństwa zaakceptowały systematyczne utrudnianie rozwoju energetyki jądrowej, ponieważ dowody naukowe są nadal przyćmiewane przez zbudowane wokół nich mity. 

– Prosimy, aby wszystkie niskoemisyjne źródła energii były traktowane jednakowo w toczących się i przyszłych dyskusjach prowadzonych na szczeblu Komisji Europejskiej, w tym na temat taksonomii zrównoważonych inwestycji. Prosimy, aby UE wspierała opartą na dowodach ocenę wszystkich dostępnych opcji. Prosimy o przedstawianie dokładnych i rzeczowych faktów wspartych naukowo na temat energii jądrowej – piszą autorzy listu. Wśród sygnatariuszy tego pisma znalazły się organizacje pozarządowe z Francji, Finlandii, Kanady, Korei Południowej, Niemiec, Norwegii, Polski, Szwecji, USA i Wielkiej Brytanii.

Greenpeace/Voix du Nucleaire/Wojciech Jakóbik

Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

Agencja RIA Novosti informuje, że statek Akademik Czerski przybył już na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2. USA zapowiedziały objęcie sankcjami wszystkich podmiotów zaangażowanych w te prace.

Czerski znalazł się na wodach duńskich na miejscu budowy tamtejszego odcinka gazociągu Nord Stream 2. Ma teraz przygotować się do pracy i przyłączyć się do budowy prowadzonej obecnie przez barkę Fortuna, przyspieszając proces. Gazprom przekonuje, że sporny gazociąg będzie gotowy do końca 2021 roku, dwa lata po pierwotnym terminie.

Jednak na drodze tego projektu mogą stanąć sankcje amerykańskie. Waszyngton zapowiedział, że będzie poszerzał restrykcje obejmujące podmioty wspierające budowę Nord Stream 2, ale przyznał, że jego los „ostatecznie zależy od budowniczych”. Budowa na wodach niemieckich zależy jednak także od losu skargi ekologów Deutsche Umwelthilfe, do której rozpatrzenia nie będzie mogło dojść do połączenia odcinków duńskiego i niemieckiego, a także ewentualnego moratorium na budowę postulowanego przez przedstawiciela rządu w Berlinie.

RIA Novosti/Wojciech Jakóbik

Raport: Układ Polska-Ukraina-USA o dostawach LNG może się opłacać, ale wymaga zmian

USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

Wspomniana agencja rozwoju zajmuje się promocją bezpieczeństwa narodowego oraz współpracy ekonomicznej poza granicami Stanów Zjednoczonych. Na jej zlecenie powstał raport, z którego wynika, że współpraca Polski i Ukrainy przy dostawach gazu skroplonego z USA może pozwolić na pozyskanie taniego gazu oraz większe wykorzystanie infrastruktury gazowej nad Dnieprem. Raport został opracowany przez Tetra Tech w ramach projektu USAID o nazwie bezpieczeństwo energetyczne i opublikowany 10 marca.

Wynika z niego, że rozwój rynku gazu w Polsce może spowodować nadwyżki, których póki co nie będzie gdzie składować. Analizuje zatem możliwość składowania gazu z Polski w magazynach na Ukrainie. Warto przy tym zaznaczyć, że Polacy zamierzają rozbudowywać moce magazynowe na swym terytorium, choć wynoszą one 2,7 mld m sześc. w porównaniu do 32 mld na Ukrainie. Istotny jest fakt, że badacze wykonujący raport na zlecenie USAID nie biorą pod uwagę jednego ze scenariuszy operatora gazociągów przesyłowych w Polsce, czyli Gaz-System, który zakłada wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce o 60 procent w stosunku do 2020 roku, czyli z 20 mld rocznie do ponad 31 m sześc., jako „znacznie przeszacowanego”.

Autorzy raportu oceniają, że około 2024 roku zimą będą się pojawiały nadwyżki zapasów gazu potrzebnych Polsce między innymi przez ustawę o zapasach wymuszającą utrzymywanie ich na wypadek kryzysu dostaw. Nie wspominają o zmianach tej regulacji, która będzie zmierzać do obniżki wolumenu, który będzie należało obowiązkowo utrzymywać. W raporcie można przeczytać, że w scenariuszu umiarkowanym w szczycie zapotrzebowania dostawy gazu z Ukrainy do Polski zimą mogą wynosić 2 mln m sześc. dziennie. Scenariusz zakładający szybszy rozwój rynku gazu w Polsce zakłada, że nadwyżka może wynieść ponad 1,1 mld m sześc. rocznie w 2030 roku i „nawet rozbudowa magazynów gazu w Polsce” nie pomoże jej zmagazynować. W takim scenariuszu dostawy z Polski na Ukrainę mogą sięgać 8,5 mln m sześc. dziennie latem, gdy byłyby zbierane zapasy nad Dnieprem. Tymczasem fizyczna przepustowość połączenia w Hermanowicach wynosi 5 mln m sześc. Ustalenia ekspertów są zatem argumentem za rozbudową mocy przesyłowych między Polską a Ukrainą. Przekonują, że taryfy magazynowe na Ukrainie z ulgą wprowadzoną przez operatora OGTSU będą tańsze (15,1 euro za MWh) niż w Polsce (16,5) i Niemczech (18,3).

Autorzy raportu dla USAID przyznają, że LNG docierające przez Polskę na Ukrainę jest obecnie droższe od ofert gazociągowych w Europie. Dyferencjał ten ma wynosić do 2030 roku między 2,5 a 7,5 euro za MWh. Sposobem na zwiększenia atrakcyjności dostaw LNG ze Świnoujścia nad Dniepr może być obniżka taryf na szlaku ze szczególnym uwzględnieniem taryfy w polskim gazoporcie oraz regazyfikacyjnej. Autorzy raportu przyznają, że taryfa wyznaczona przez operatora terminalu LNG w Polsce jest „racjonalna” ale niektóre obiekty w Europie mają niższe. Polacy oczekują 2,24 euro za MWh, a  FSRU na Litwie już tylko 0,15 euro.

Z raportu można się dowiedzieć, że jeśli Polska porzuci dostawy gazu z Rosji w ramach kontraktu jamalskiego wygasającego w 2022 roku, dostawy z Ukrainy w jej kierunku będą wynikały tylko z ewentualnego magazynowania gazu nad Dnieprem i mogą wówczas sięgać 0,5 mld m sześc. rocznie w 2023 roku. Jeśli uda się rozwinąć dostawy gazu z Polski na Ukrainę, mogą sięgnąć od 0,5 do 2 mld m sześć. rocznie rok po zakończeniu kontraktu jamalskiego. Później ten wolumen może wzrosnąć w zależności od rozwoju rynków w obu krajach i sięgnąć maksymalnie 5 mld m sześc. rocznie. Zainteresowanie rynku będzie zależało od odpowiedniej polityki taryfowej w USA, Polsce i na Ukrainie, a także udrożnienia rewersu na granicy polsko-ukraińskiej wymagające nowych ustaleń między operatorami Gaz-System i OGTSU.

Co ciekawe, raport nie wspomina o Gazociągu Polska-Ukraina rozważanym przez te kraje, ale wciąż bez ostatecznej decyzji inwestycyjnej.

– Polska i Ukraina mają znaczne perspektywy współpracy na rzecz bezpieczeństwa dostaw oraz rozwoju handlu gazem. Jednakże pozostaje szereg przeszkód regulacyjnych i technologicznych, które mogą zostać rozwiązany dzięki odpowiedniemu wsparciu po obu stronach – ocenił Serhij Makogon, prezes OGTSU, w komentarzu dla BiznesAlert.pl.

USAID/Wojciech Jakóbik

Czy blokada Kanału Sueskiego uderzy w ceny gazu i ropy w Polsce?

Czy blokada Kanału Sueskiego uderzy w ceny gazu i ropy w Polsce?

Kanał Sueski pozostaje zablokowany od wtorku, 23 marca. Czy ta blokada uderzy w portfele Polaków ze względu na problemy z dostawami surowców energetycznych? Tylko jeżeli trwałaby odpowiednio długo, ale może się niebawem skończyć – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Blokada Kanału Sueskiego

Nie jest jasne jak doszło do zablokowania Kanału Sueskiego, sztucznego pasażu morskiego w Egipcie od 1869 roku łączącego Morze Śródziemne z Czerwonym i skracającego czas podróży z Zatoki Perskiej do Europy o około dziewięć tysięcy kilometrów, czyli do dziesięciu dni żeglugi. Wiadomo, że 23 marca statek Ever Given zablokował kanał stając okoniem, według władz tej przeprawy, z powodu burzy piaskowej albo błędów ludzkich. Ustawiło się za nim ponad trzysta statków w prawie dwustukilometrowej kolejce do kanału, powodując opóźnienia dostaw wielu produktów, w tym ropy naftowej. Ever Given ma według zapowiedzi zostać uwolniony na początku ostatniego tygodnia marca 2021 roku. Zgodnie ze stanem z wieczora 28 marca kolejne holowniki dołączały do prac wokół zablokowanej jednostki po to, aby oczyścić go z piasku i obniżyć jego tonaż.

Baryłki i gaz z Bliskiego Wschodu docierające na Stary Kontynent wciąż stanowią istotną część dostaw do Europy. Unia Europejska sprowadzała stamtąd w 2020 roku 6,3 procent gazu ziemnego docierającego z Kataru. Dla porównania sprowadziła 44,7 procent gazu z Rosji. Unia sprowadzała w zeszłym roku z Bliskiego Wschodu 8,5 procent ropy z Iraku i 7,1 procent z Arabii Saudyjskiej. Dla porównania zaimportowała 28 procent ropy z Rosji. Warto zatem na początek spojrzeć, czy blokada Kanału Sueskiego przełożyła się na ceny surowców energetycznych, a więc ropy i gazu skroplonego.

Blokada z udziałem Ever Given nie przełożyła się w jej pierwszym tygodniu na cenę ropy, która…taniała ze względu na złe dane gospodarcze wskazujące na przedłużające się spowolnienie gospodarcze wywołane pandemią koronawirusa pomimo postępów szczepienia na całym świecie. Międzynarodowa Agencja Energii poinformowała, że zapotrzebowanie na ropę wróci do poziomu sprzed pandemii dopiero w 2023 roku. W dniu tej informacji Brent stracił ponad 8 procent wartości, a amerykańska mieszanka WTI – około 10 procent. Był to największy spadek od drugiej fali koronawirusa notowanej około października 2020 roku. To sygnał, że trzecia fala koronawirusa utrzymuje wpływ na rynek zgodnie z prognozą BiznesAlert.pl i gasi optymizm inwestorów. To ona obniżała cenę Brent jeszcze od 18 marca, a efekt potęgowały informację o kolejnych lockdownach ustanowionych na Święta Zmartwychwstania Pańskiego w świecie zachodnim. Brent przebijający 70 dolarów za baryłkę na początku marca potaniał do 62 dolarów w trzecim tygodniu tego miesiąca. Kolejny spadek do okolic 60 dolarów został wywołany informacjami o lockdownach w krajach Unii Europejskiej wprowadzanych w związku z wzrostem liczby chorych przez trzecią falę koronawirusa.

Oddziaływanie blokady na rynek ropy i gazu

Rynek zareagował na wieści o blokadzie Kanału Sueskiego podwyżką ceny Brent do prawie 64 dolarów 25 marca, ale skorygował ją tego samego dnia do prawie 61 dolarów. W ten sposób zyskała odzwierciedlenie niepewność inwestorów wobec znaczenia tego incydentu. Jeżeli miałby trwać krótko, jego oddziaływanie na rynek ropy zostałoby szybko usunięte, a tym samym cena ropy wróciłaby do niższego poziomu. To prawdopodobnie dlatego Brent zaczął znów drożeć 26 marca, kiedy okazało się, że blokady nie uda się usunąć szybko. Inwestorzy zaczęli obawiać się bardziej długoterminowego oddziaływania utknięcia Ever Given w pasażu egipskim i pokazali to ryzyko w cenie baryłki, która skoczyła 29 marca do ponad 64 dolarów, notując lekki spadek po ostatnich wieściach o rychłym udrożnieniu Suezu. Dalsze zachowanie baryłki będzie zależało od tego, czy Kanał Sueski zostanie faktycznie udrożoniony oraz jak szybko to się stanie. Czynniki niezależne od tego incydentu prą ku obniżce wartości baryłki przez wpływ pandemii koronawirusa na działalność gospodarczą. Warto podkreślić, że kraje OPEC+ mają w razie potrzeby narzędzia niezbędne do wysłania sygnału ograniczającego spadek cen ropy naftowej, na przykład poprzez decyzję o ponownym zacieśnieniu ograniczeń wydobycia od kwietnia 2021 roku.

Cena spotowa gazu skroplonego na giełdzie londyńskiej oscylowała wokół 46 funtów po spadku ze szczytu ponad 75 funtów za jednostkę termiczną wywołanego atakiem zimy z lutego 2021 roku. Blokada Kanału Sueskiego spowodowała cofnięcie kilku dostaw LNG mających dotrzeć na rynek z użyciem tego pasażu, ale reakcja giełdy była umiarkowana, posyłając cenę w okolice 48 dolarów. Pojawiły się sugestię, że zależność Europy od gazu katarskiego spowoduje, że przedłużająca się blokada zatrzyma nawet milion ton LNG na Morzu Czerwonym, ale warto przypomnieć, że odbiorcy w Europie mają jeszcze do dyspozycji istotną podaż gazu z USA i Afryki Południowej, a także zobowiązania Katarczyków w kontraktach długoterminowych zrzucające na nich odpowiedzialność za ładunek, usuwanie zaległości i opłacanie kar za ewentualne niedostarczenie go. To z tego powodu kryzys dyplomatyczny między Katarem a koalicją pod wodzą Arabii Saudyjskiej w 2017 roku oraz towarzysząca mu blokada katarskich szlaków morskich nie skończyła się problemami na rynku LNG.

Polska nie musi się obawiać

Podsumowując, blokada Kanału Sueskiego ma ograniczony wpływ na cenę surowców energetycznych: ropy i LNG. Jeżeli zostanie szybko usunięta, nie powinna odbić się na portfelach Polaków, podobnie jak poprzednie kryzysy na Bliskim Wschodzie. Warto także przypomnieć, że znaczenie Suezu dla handlu ropą, którym docierało do Europy Zachodniej jeszcze około 1,2 mln baryłek dziennie w połowie XX wieku, systematycznie spada. Dociera nim tylko kilka procent ropy sprowadzanej do Europy. W 2019 roku było to 333,618 mln baryłek z Iraku i 287,829 mln z Arabii Saudyjskiej. Do wyboru jest coraz więcej innych dostawców na czele z tradycyjnym w postaci Federacji Rosyjskiej i nowym potentatem – Stanami Zjednoczonymi. Polska korzysta z dostaw docierających przez Kanał Sueski, sprowadzając mieszankę Saudi Light od saudyjskiego Saudi Aramco oraz LNG z Kataru na mocy umowy długoterminowej PGNiG-Qatargas. Na razie nie ma problemów z tymi dostawami. Coraz bardziej globalny charakter handlu ropą i gazem skroplonym powoduje, że dostawcy zobowiązani do realizacji kontraktów są w stanie zaproponować alternatywę, a jeśli nie, to klienci sami mogą po nią sięgnąć. Nie ma zatem mowy o ograniczeniu bezpieczeństwa dostaw węglowodorów do Polski przez blokadę pasażu w Suezie. To znaczy, że Polacy prawdopodobnie nie odczują incydentu w Suezie w portfelach jadąc na stację paliw.

Oddziaływanie blokady Suezu może się skończyć niebawem. Inchcape Shipping Services prowadząca prace na rzecz uwolnienia statku Ever Given poinformowała, że został zepchnięty z mielizny. Ma informować o dalszych postępach mających doprowadzić do ponownego udrożnienia tego szlaku. Ropa naftowa zareagowała spadkiem ceny. Brent utrzymywał się 29 marca rano w okolicach 63,48 dolarów za baryłkę po spadku z prawie 65 dolarów notowanych dzień wcześniej.

Czy Polska zagra przeciwko Nord Stream 2 w pierwszej lidze?

Pioneering Spirit buduje Nord Stream 2. Fot. Allseas
Pioneering Spirit buduje Nord Stream 2. Fot. Allseas

Budowa Nord Stream 2 ma zostać wznowiona w tym tygodniu po tym, jak sztorm uniemożliwił ją w zeszłym. Jednak narastający sztorm polityczny nie pozwala uznać tego projektu za fakt dokonany pomimo sygnałów o rozmowach USA-Niemcy. W jego centrum znajduje się Polska. To okazja do testu jej mocy sprawczej oraz potencjału gry w pierwszej lidze polityki międzynarodowej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Czy Polska zagra przeciwko Nord Stream 2 w pierwszej lidze?”

Parlament Europejski domaga się opóźnienia rosyjskiego atomu na Białorusi | Gazprom chce uruchomić Nord Stream 2 do końca roku, a nowe sankcje nie nadchodzą

Nord Stream. Grafika: Gazprom

:Posłowie Parlamentu Europejskiego rozmawiali o budowie rosyjskiego atomu na Białorusi, czyli Elektrowni Ostrowiec. Domagają się opóźnienia rozpoczęcia jej pracy komercyjnej do czasu uśmierzenia obaw wywołanych częstymi usterkami i innymi problemami.

:Gazprom poinformował, że chce uruchomić Nord Stream 2 jeszcze w 2021 roku. Opóźnienie projektu wyniosłoby wtedy dwa lata, bo pierwotnie ten gazociąg miał rozpocząć pracę z końcem 2019 roku. Jednak stoi pod znakiem zapytania między innymi przez obecne i rozważane sankcje zachodnie. Czytaj dalej„Parlament Europejski domaga się opóźnienia rosyjskiego atomu na Białorusi | Gazprom chce uruchomić Nord Stream 2 do końca roku, a nowe sankcje nie nadchodzą”

Gazprom chce podnieść cenę gazu, ale LNG i problemy Nord Stream 2 mogą mu nie pozwolić | Fundacja klimatyczna do ochrony Nord Stream 2 w ogniu krytyki w Niemczech

Rury Nord Stream 2. Fot.: Konsorcjum Nord Stream 2
Rury Nord Stream 2. Fot.: Konsorcjum Nord Stream 2

:Kommiersant donosi, że rosyjski Gazprom podniósł prognozę średniej ceny gazu w 2021 roku z 170 do 200 dolarów za 1000 m sześc. po dobrych wynikach eksportu ze stycznia. Gazeta ostrzega, że założenie jest karkołomne, a konkurencja LNG i opóźnienie Nord Stream 2 może uniemożliwić jego realizację.

:Stowarzyszenie Podatników w Niemczech krytykuje powołanie fundacji Stiftung Klimaschutz, która deklaratywnie ma chronić środowisko, ale może posłużyć do obrony spornego projektu gazociągu Nord Stream 2 przed sankcjami USA. Czytaj dalej„Gazprom chce podnieść cenę gazu, ale LNG i problemy Nord Stream 2 mogą mu nie pozwolić | Fundacja klimatyczna do ochrony Nord Stream 2 w ogniu krytyki w Niemczech”

Powrót LNG z USA do Europy nie pozwoli Gazpromowi windować ceny gazu. Budowa Nord Stream 2 w Danii do końca kwietnia? Niemcy uderzają w Baltic Pipe

Baltic Pipe a Nord Stream

:Podczas gdy budowa spornego gazociągu Nord Stream 2 została wznowiona i może trwać do kwietnia, a zapowiadana reakcja amerykańska nie nadchodzi, Niemcy chcą skierować uwagę krytyków na polsko-duńsko-norweski projekt Baltic Pipe mający zmniejszyć zależność regionu od gazu z Rosji.

:Atak zimy i małe zapasy podniosły nieco ceny gazu w Europie, ale wpływ tych czynników jest ograniczony dostawami LNG. Kommiersant wróży nadejście fali gazu skroplonego z USA z Azji, w której spadają ceny i bardziej opłaca się go dostarczać na Stary Kontynent. Oznacza to, że wysiłki Gazpromu na rzecz utrzymania wyższej ceny gazu mogą zawieść.

:Jeżeli gaz będzie służył transformacji energetycznej, nie zostanie wykluczony z finansowania środkami unijnymi Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności. Rozstrzygnięcie jest ważne dla Polski, która używa gazu do transformacji, ale musi przedstawić konkretny plan Komisji Europejskiej. Czytaj dalej„Powrót LNG z USA do Europy nie pozwoli Gazpromowi windować ceny gazu. Budowa Nord Stream 2 w Danii do końca kwietnia? Niemcy uderzają w Baltic Pipe”

Francja w grze o atom w Polsce. Rozstrzygnięcie jest coraz bliżej

– Francuzi nie poddają się w grze o atom w Polsce. Fundament strategii energetycznej Polski do 2040 roku może zostać zbudowany z ich udziałem, a rozstrzygnięcie może nastąpić niebawem wobec sprzyjających trendów w Europie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Francja w grze o atom w Polsce. Rozstrzygnięcie jest coraz bliżej”