Polska powinna porzucić LPG z Rosji zanim Kreml użyje go jako broni energetycznej

Polska powinna porzucić LPG z Rosji zanim Kreml użyje go jako broni energetycznej

– Ustawa o sankcjach za atak Rosji na Ukrainę zakłada między innymi embargo na dostawy węgla, ale już nie LPG pomimo takiej propozycji Senatu. Należy uniezależnić Polskę od rosyjskiego LPG i wprowadzić unijne embargo na to paliwo bo to paliwo jest kolejną bronią energetyczną Kremla – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Spór polityczny o LPG

Tak zwana ustawa sankcyjna zawiera zapisy o zakazie importu oraz przesyłu węgla energetycznego oraz koksującego z Białorusi oraz Rosji. Senatorzy Marcin Bosacki, Stanisław Gawłowski oraz Krzysztof Kwiatkowski zaproponowali poprawkę, która wprowadzałaby analogiczne embargo na dostawy LPG. O ile jednak zakaz importu węgla z Rosji jest zbieżny z polityką unijną, to partia rządząca prawdopodobnie nie chciała wychodzić przed szereg z gazem płynnym docierającym na stacje paliw. To okazja do gry politycznej między rządem a opozycją. Minister aktywów państwowych Jacek Sasin użył argumentu gospodarczego, tłumacząc, że zakaz importu LPG wpłynąłby na ceny paliw na stacjach. Przypomniał, że krajowa produkcja LPG pokrywa jedną piątą zapotrzebowania. Zużycie sięga według Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego 3,38 mln m sześc. w trzech kwartałach 2021 roku. Import stanowił 82 procent zużycia, a ten z Rosji odpowiadał za 65 procent importu. Opozycja wytknęła rządowi istotną zależność Polski od LPG, prawdopodobnie rewanżując się za tyrady politycznej władzy o prorosyjskiej postawie opozycji w przeszłości. Te spory należy zostawić politykom.

Minister aktywów państwowych Jacek Sasin zadeklarował, że Polacy porzucą dostawy LPG rosyjskiego do końca roku. Ten ruch został skrytykowany przez opozycję. – Embarga na gaz LPG, które po poprawce Krzysztofa Kwiatkowskiego i Stanisława Gawłowskiego i mojej przegłosował Senat, PiS nie chce. Chce dalej wysyłać Putinowi kasę na jego zbrodniczą armię. A doradca Kaczyńskiego nadal będzie w radzie nadzorczej spółki handlującej tym gazem z Rosją – przekonuje senator Bosacki na Twitterze. Odnosi się w ten sposób do doniesień Wirtualnej Polski o współpracy spółki-córki PKP Cargo poprzez spółkę zależną Transgaz z firmą Polski Gaz powiązaną z oligarchą rosyjskim Jakowem Goldowskim, który kiedyś zarządzał odpowiednikiem Grupy Azoty w Rosji, czyli Siburem. Jego żona Olga znajduje się w rejestrze beneficjentów tej spółki. Goldowscy nie są jednak objęci sankcjami unijnymi a Polski Gaz broni się argumentem, że dostarcza LPG na Ukrainę.

Zależność Polski i Ukrainy od LPG z Rosji

Polska zapowiada, że porzuci gaz oraz ropę z Rosji do końca 2022 roku, o ile nie będzie embargo unijnego na te surowce na poziomie Unii Europejskiej, o które zabiega. Niedopatrzenie na rynku LPG należy jak najszybciej usunąć w celu uniknięcia sporu politycznego wokół spraw, które powinny łączyć polityków różnych opcji. Do rozstrzygnięcia pozostaje koordynacja wewnątrz Unii Europejskiej. Nie jest jasne, czy rząd polski wystąpił o unijne embargo na LNG z Rosji, która śle ponad jedną czwartą tego paliwa na nasz rynek, ale w celu rozwiania wątpliwości opozycji mógłby przedstawić taką inicjatywę. Należy ostrzec, że Rosja wykorzystywała LPG do wrogiej polityki podobnie jak gaz czy ropę. W kwietniu 2021 roku pisałem o nowej broni energetycznej Rosji w postaci ograniczenia dostaw gazu płynnego nad Dniepr, które mogło skończyć się niedoborami paliwa w maju 2021 roku. Spor obejmował spółkę Proton Energy Group należącą do Wiktora Medwedczuka, oligarchę ukraińskiego związanego z Kremlem, który w ostatnim czasie został zatrzymany przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy.

https://biznesalert.pl/ukraina-kryzys-dostawy-paliw-lpg-diesel-wladimir-putin-bezpieczenstwo-polska-alternatywa-energetyka-ropa/embed/#?secret=Bq6wOn0Adb#?secret=kqEiJZLz1Q

Teoretycznie aktywa Polskiego Gazu pozostają poza wpływem Kremla, bo oligarcha rosyjski posiadający z nią związki uciekł z Rosji, ale historia relacji energetycznych z Rosjanami pokazuje, że dostawy LPG mogą zostać ograniczone lub przerwane pod pretekstem różnych zdarzeń losowych. Co ciekawe, Ukraina sprowadzała z Rosji 54 procent LPG, czyli była mniej zależna od dostaw rosyjskich niż Polska, a i tak groźba przerwy dostaw była niebezpieczna dla rynku paliw. Póki co Polska ma zapasy paliw gromadzone jak w przypadku ropy czy gazu na mocy specjalnej ustawy, ale długoterminowo powinna zmniejszyć zależność od dostaw rosyjskich.

Należy się jednak liczyć z możliwością, że wprowadzenie embargo unijnego na LPG będzie miało dotkliwe skutki gospodarcze w postaci dodatkowej podwyżki cen gazu płynnego. Jednakże podobne skutki miałaby przerwa dostaw z Rosji możliwa w każdej chwili. Wahania cen paliw na stacjach są wykorzystywane przez Rosję do destabilizacji w krajach byłego Związku Sowieckiego i uzyskiwania korzystnych zmian na arenie politycznej. Drożejący LPG może być kolejnym narzędziem takich działań, również w Polsce, pomimo faktu, że według POPiHN gaz płynny odpowiada za 13 procent rynku paliw w porównaniu z 63 procentami zajmowanymi przez olej napędowy. Drożejące LPG wywoła niepokój kierowców, ale należy podkreślić jeszcze raz, że będzie drożeć nawet bez embargo, co widzimy już na stacjach. Litr LPG kosztuje około 3,60 zł podczas gdy w 2019 roku było to około 2 zł i ten czynnik ekonomiczny zachęcał Polaków do „gazowania” samochodów.

Powrót do przeszłości

Z tego względu znów rośnie znaczenie strategiczne naftoportu w Gdańsku, który może odbierać LPG spoza Rosji, na przykład z Kazachstanu, a po wojnie do łask być może powinien wrócić Ropociąg Odessa-Brody-Gdańsk promowanego w przeszłości przez Ś.P. Lecha Kaczyńskiego pozwalający czerpać ropę oraz paliwa z regionu kaspijskiego. Krótkoterminowo może się jednak także okazać, że objęte tajemnicą dostawy paliw z Polski na Ukrainę nie będą możliwe bez kontynuacji handlu gazem płynnym z Rosji.

Kazachstan z siłami Rosji pacyfikuje protesty i uruchamia śledztwo w sprawie drogiego LPG | Niemiecka Greta Thunberg chce zatrzymać atom i gaz, a Francja tworzy model finansowy jak Polska

:Prezydent Kazachstanu Kasym-Żormat Tokajew poinformował o przywróceniu porządku konstytucyjnego w kraju, ale zapowiada dalszą walkę z „terrorystami” jak nazywa demonstrantów protestujących przeciwko wysokim cenom LPG i nie tylko. Regulacja podwyżek nie zatrzymała protestów.

:Niemiecka Greta Thunberg atakuje propozycję wpisania gazu i atomu do taksonomii Unii Europejskiej, a Francuzi zabiegają o nowy mechanizm wsparcia dający nowe reaktory jądrowe, który będzie prawdopodobnie funkcjonował jak ten w Polsce.

Czytaj dalej„Kazachstan z siłami Rosji pacyfikuje protesty i uruchamia śledztwo w sprawie drogiego LPG | Niemiecka Greta Thunberg chce zatrzymać atom i gaz, a Francja tworzy model finansowy jak Polska”

Kropla LPG przelała czarę goryczy w Kazachstanie na korzyść Putina

Kropla LPG przelała czarę goryczy w Kazachstanie na korzyść Putina

– Kryzys energetyczny był zapalnikiem protestów w Kazachstanie, bo cena LPG była kroplą przelewającą czarę goryczy. Protesty były zaś pretekstem do przemeblowania po myśli prezydenta oraz Władimira Putina – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Cena LPG w Kazachstanie rośnie przez problemy logistyczne i podażowe znane z całego świata przez kryzys energetyczny polegający na szybkim wzroście zapotrzebowanie oraz niewystarczającej podaży przez które ta cena jest coraz wyższa także np. w Polsce. Paliwo gazowe popularne w Kazachstanie podrożało z 50-60 tenge do 120 tenge za litr z powodu liberalizacji rynku gazu zaplanowanej na 2022 rok. Uwolnienie cen w normalnych warunkach zmniejsza obciążenia budżetowe, poziom regulacji i daje korzyści klientom, ale nie w dobie rekordowych cen wynikających z kryzysu energetycznego. Trwają od wakacji 2021 spekulacje, czy zagadkowa usterka w instalacji Gazpromu na Jamale była faktycznie przypadkiem, czy miała celowo podnieść ceny LPG w regionie, podobnie jak ograniczenie podaży gazu ziemnego przez Gazprom. Są zatem uzasadnione podstawy do poszukiwania śladu rosyjskiego u źródeł kryzysu na rynku LPG w regionie.

Kazachstan nie chciał płacić więcej za gaz samochodowy. Był to zapalnik protestów ogarniających kolejne miasta kraju od początku stycznia. Nie pomogła dymisja rządu oraz wprowadzenie regulowanej ceny LPG, ponieważ protesty są emanacją głębszej frustracji w Kazachstanie wynikającej z ograniczeń demokracji oraz problemów rozwojowych pomimo względnie niezłej sytuacji gospodarczej tego państwa w gronie republik posowieckich. Prezydent Kazachstanu Kasym-Żormat Tokajew uznał walkę z demonstrantami za operację antyterrorystyczną i ściągnął do pomocy siły Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, w której największą rolę odgrywa Federacja Rosyjska. Misja nazwana pokojową pozwoliła spacyfikować większość protestów, a władze Kazachstanu informują o likwidacji przeciwników. Ruszyło także śledztwo przeciwko największym firmom naftowym w Kazachstanie, które mogą stać się kozłami ofiarnymi podwyżek. Warto podkreślić, że te koncerny podjęły rozwiniętą współpracę ze spółkami zachodnimi poprawiając kondycję całego sektora wydobywczego. W Kazachstanie pracuje cały wachlarz firm z pierwszej ligi wydobycia: Łukoil z Rosji, CNPC z Chin, Chevron i ExxonMobil z USA, Shell z Holandii, ENI z Włoch, Total z Francji.

Nieoficjalnie można usłyszeć, że siły rosyjskie, które już weszły do byłej republiki, szybko jej nie opuszczą, a Tokajew wykorzystał protesty do pozbawienia wpływów byłego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa usuniętego z roli szefa Rady Bezpieczeństwa Kraju. To dyktator na cześć którego stolica Astana została przemianowana na Nursułtan, który jednak zachowywał relatywną autonomię w relacjach z Rosjanami. Zaangażowanie Moskwy w tłumienie protestów może wiązać z nią mocniej Tokajewa, ale Nazarbajew zamierza zostać w kraju i zabiegać o nieokreślone reformy. Destabilizacja Kazachstanu dopiero się zaczęła i wbrew komunikatom ośrodka prezydenckiego może trwać nadal. Rozstrzygnięcie już teraz jest korzystne dla Moskwy, ponieważ kolejna republika posowiecka po Białorusi ulega destabilizacji, prosząc Rosjan o interwencję. Zachód może się biernie przyglądać lub zainterweniować jak zrobił to przy okazji rewolucji godności na Ukrainie. Nie jest jasne czy wystarczy mu woli politycznej do takiego działania.

Historyczny rekord ceny benzyny w Rosji. Czy sięgnie po opcję atomową, która uderzy w Polskę? | Wariant Delta koronawirusa hamuje wzrost ceny ropy i straszy firmy

Historyczny rekord ceny benzyny w Rosji. Czy sięgnie po opcję atomową, która uderzy w Polskę?

Rekordowe ceny paliw w Rosji mogą popchnąć ją do ograniczenia eksportu, który odczują Europejczycy. Póki co jednak ministerstwo energetyki oraz Federalna Służba Antymonopolowa przekonują, że rynek jest dobrze zaopatrzony. Resort energetyki proponuje zakaz eksportu paliw, w tym LPG, który uderzyłby w Polskę.

Obie instytucje zapewniają, że przyglądają się uważnie sytuacji, ale nie ma potrzeby dodatkowo zwiększać popytu na giełdzie. Produkcja paliw utrzymuje się na poziomie z lat 2019-20, ale nie nadąża za popytem, który przerasta ten z 2019 roku poprzedzającego pandemię o 20 procent. Z tego powodu benzyna typu AI-92 sięgnęła wartości 58 tysięcy rubli za tonę na giełdzie SPIMEX, która jest najwyższa w historii. Resort energetyki zaproponował zakaz eksportu benzyny oraz innych paliw w celu obniżki cen, ale rząd jeszcze nie zajął się takim rozwiązaniem.

Niedobór innych paliw, jak LPG, spotęgowany incydentem Gazpromu opisywanym w BiznesAlert.pl, może także prowadzić do ograniczenia eksportu tego towaru, a co za tym idzie dalszych podwyżek w Polsce uzależnionej od dostaw LPG z Rosji.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Wariant Delta koronawirusa hamuje wzrost ceny ropy i straszy firmy

Ceny ropy spadały 12 sierpnia ze względu na dane Międzynarodowej Agencji Energii o możliwości spadku zapotrzebowania na to paliwo ze względu na szybki wzrost zakażeń koronawirusem na świecie oraz widmo przywrócenia ograniczeń pandemicznych.

Brent kosztował 71 dolarów za baryłkę po wieściach o spowolnieniu odbudowy wzrostu zapotrzebowania na ropę, które wyniosło w sierpniu 98,3 mln baryłek dziennie w porównaniu z 98 mln baryłek w lipcu. MAE przewiduje spowolnienie wzrostu zapotrzebowania w lipcu i całej reszcie 2021 roku ze względu na wariant Delta koronawirusa oraz restrykcje wracające w szeregu krajów azjatyckich będących ważnymi kupcami ropy.

Kartel OPEC póki co podtrzymuje optymistyczną prognozę wzrostu zapotrzebowania na ropę w 2021 roku i później pomimo obaw o czwartą falę koronawirusa. Przewiduje także większą podaż ropy z USA oraz innych producentów niezależnych dzięki wyższej cenie baryłki. Jednakże eksperci sugerują, że OPEC może zrewidować swe prognozy w dół idąc za sygnałami o wariancie Delta i czwartej fali.

Amerykański Schlumberger wycofał już swych pracowników z konferencji poświęconej technologiom morskim w energetyce Offshore Technology Conference, która odbędzie się w Houston w Teksasie. To jedno z dziesięciu największych wydarzeń tego typu na świecie. Uargumentował swą decyzję wysoką liczbą nowych zakażeń w okolicy tej miejscowości. Schlumberger weźmie udział w tym wydarzeniu online. Houston notuje szybki wzrost zakażeń wariantem Delta sięgający 3422 przypadków 11 sierpnia. Hrabstwo Harris z największą liczbą chorych wezwało niezaszczepionych mieszkańców do pozostania w domu.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Spór o sankcje w kongresie USA na finiszu budowy Nord Stream 2 i nowa blokada nominacji

Nie ma informacji o nowym raporcie Departamentu Stanu USA dla Senatu na temat sankcji wobec Nord Stream 2, ale opozycja republikańska wprowadziła nową blokadę nominacji Białego Domu w oczekiwaniu, że ten odwiesi sankcje wobec operatora tego spornego projektu oraz jego prezesa.

The Hill podaje, że senator Ted Cruz (Republikanin) wprowadził blokadę ponad 30 nominacji wymagających zgody Senatu. Bob Menendez (Republikanin, szef komisji spraw zagranicznych Senatu) do ostatniego momentu próbował doprowadzić do ich zatwierdzenia. Cruz domaga się najpierw odwieszenia sankcji wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga. – Władimir Putin desperacko chce ukończenia gazociągu, który da mu miliardy dolarów na wrogie działania w Europie i na świecie – ostrzegał Cruz. Starł się z Menendezem i pozostałymi Demokratami, którzy wskazują, że działania Republikanów mogą jedynie opóźnić nominacje, wśród których są stanowiska w Departamencie Stanu USA oraz ambasadorskie. Senat USA zalecił ponadpartyjnie wdrożenie nowych sankcji USA, ale Biały Dom zdecydował o ich zawieszeniu na czas rozmów z Niemcami. Układ zaproponowany przez Berlin i Waszyngton został już skrytykowany przez Polskę oraz Ukrainę. Rozmowy na jego temat będą się toczyły z udziałem kanclerz Angeli Merkel i Zełeńskiego 22 sierpnia oraz prezydenta Joe Bidena i jego ukraińskiego odpowiednika 30 sierpnia. Odbędą się już po zakończeniu ostatniej, sierpniowej sesji Kongresu. Część senatorów oskarża Biały Dom o celowe przesuwanie spotkania z Zełeńskim na czas po obradach tej izby. Departament Stanu USA miał opublikować w sierpniu nowy raport o sankcjach wobec Nord Stream 2. Do tej pory nie został upubliczniony.

Tymczasem barka Fortuna ma do ułożenia 18,5 km gazociągu Nord Stream 2. Układa je w tempie około 1400 m dziennie. Rosjanie ograniczają podaż gazu w Europie i przekonują, że jak najszybsze rozpoczęcie dostaw przez sporny gazociąg dzięki przyspieszonej certyfikacji pozwoli uzupełnić niedobór. Są oskarżani o celowe działanie, które może zostać uznane za wykorzystanie gazu do polityki, które miało być argumentem przeciwko Nord Stream 2.

The Hill/EA Daily/Wojciech Jakóbik

Gazociąg Jamalski pracuje, ale incydent Gazpromu grozi niedoborem LPG | Budżet USA z opłatami za emisję metanu może podnieść ceny LNG ważnego dla Polski

Gazociąg Jamalski pracuje, ale incydent Gazpromu grozi niedoborem LPG

Dostawy gazu przez Gazociag Jamalski po incydencie Gazpromu w instalacji Urengoj wzrosły o 20 procent, ale mogą wystąpić problemy z dostawami LPG, paliwa istotnego dla sektora transportowego, o czym informował BiznesAlert.pl. Kommiersant już informuje o podwyżkach cen i planie ograniczenia eksportu z Rosji.

Kommiersant ustalił, że pożar w instalacji przerobu kondensatu gazu ziemnego w Urengoj doprowadził do pięciokrotnego spadku wyrobu LPG oraz trzykrotnego ustabilizowanego kondensatu. Oznacza to, że w sierpniu instalacja Surgut nie będzie przerabiać paliwa samochodowego i wróci do tej czynności być może we wrześniu po powrocie do pracy jednej z dwóch jednostek do deetanizacji. Analitycy cytowani przez tę gazetę szacują, że przerób kondensatu może spaść o 2 mln ton a gazu o 3,2 mld m sześc. Gazprom może kompensować niedobory kosztem innych obszarów.

Wyrób LPG w instalacji Surgut w oparciu o produkty dostarczane z Urengoj może spaść z 218 do 42 tysięcy ton w sierpniu i do 134 tysięcy ton we wrześniu. Produkcja LPG w tej pierwszej instalacji ma zostać przywrócona dopiero we wrześniu i nie wypełnić planu, sięgając odpowiednio 89 i 56 tysięcy ton zamiast 120 i 74 tysięcy. Ceny LPG na rosyjskiej giełdzie SPIMEX sięgnęły nowego rekordu 10 sierpnia, rosnąc o 8,6 procent do 50,9 tysięcy rubli za tonę. Producenci rosyjscy mają decyzją ministerstwa energetyki Rosji przekierować 40 tysięcy ton tego paliwa z eksportu na rynek krajowy. Firma Sibur zapowiedziała, że porzuci eksport w sierpniu.

Przyczyna wycieku, który spowodował wybuch w instalacji Urengoj jest wciąż badana i nie została oficjalnie podana.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Budżet USA z opłatami za emisję metanu może podnieść ceny LNG ważnego dla Polski

Ustawa budżetowa warta 1,2 bln dolarów została przyjęta przez senat USA pod kontrolą Demokratów 69 do 30 głosów. Zakłada rozwiązania socjalne budzące krytykę Republikanów, ale także priorytet wydatków na ochronę klimatu oraz opłaty od emisji metanu, które mogą podnieść ceny LNG. Polska jest jednym z importerów tego surowca z USA.

Propozycja zakłada 550 mld dolarów nowych inwestycji oraz 450 mld dolarów tych, które zostały już zatwierdzone wcześniej. Oznacza to, że będzie wymagała podniesienia limitu długu ustalonego obecnie na poziomie 28,5 bln dolarów. Tymczasem Departament Skarbu USA planuje kolejną ustawę powiększającą jeszcze wydatki USA. Dotychczasowa ustawa ma powiększyć deficyt budżetu federalnego o 256 mld dolarów w dekadę. Zawiera ona wytyczne wydatków, które będą potem służyły planowaniu drobiazgowych planów poszczególnych komisji senackich.

198 mld dolarów zostało przyznane Komisji Energetyki oraz Surowców Naturalnych, która ma przekazywać bezpośrednie dopłaty podmiotom realizującym cele dekarbonizacji energetyki, dofinansowywać efektywność energetyczną budynków oraz instalacje odnawialne w domach prywatnych.

83 mld dolarów trafią do Komisji Handlu, Nauki i Technologii na inwestycje w nowe technologie oraz adaptację wybrzeży do rosnącego poziomu oceanów oraz intensywniejszych burz wywołanych zmianami klimatu.

73 mld dolarów zostaną przekazane Komisji Środowiska i Prac Publicznych na rzecz Akceleratora Technologii Czystej Energetyki mającego dofinansowywać czyste technologie oraz inwestować w oczyszczanie wody pitnej oraz wprowadzać opłaty od emisji metanu, który jest gazem cieplarnianym.

To ostatnie rozwiązanie budzi kontrowersje ze względu na istotne znaczenie sektora gazu i ropy w USA, z którego pochodzą emisje metanu. Amerykanie są eksporterem LNG, a nowe obciążenia podniosą koszt tego paliwa, które i tak notuje rekordowe ceny na świecie przez nienadążanie podaży za popytem rosnącym wraz z odrodzeniem gospodarki globalnej po spowolnieniu wywołanym pandemią koronawirusa.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Człowiek Bidena do rozmów o Nord Stream 2 został już oficjalnie mianowany

Amos Hochstein został oficjalnie mianowany na starszego doradcę do spraw bezpieczeństwa energetycznego w Departamencie Stanu USA potwierdzając wcześniejsze doniesienia na ten temat.

Axios, a za nim BiznesAlert.pl, informował o planie zatrudnienia Hochsteina w roli doradcy sekretarza Antonego Blinkena. Jego zadaniem mają być negocjacje układu w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 wkraczającego w ostatnią fazę budowy.

Hochstein ma doświadczenie w zagranicznej polityce energetycznej USA. Był zaangażowany w projekt Południowego Korytarza Gazowego, czyli sieci gazociągów pozwalających sprowadzać gaz kaspijski do Europy. Zasiadał także we władzach ukraińskiego Naftogazu przed reformami budzącymi krytykę USA.

<blockquote class=”twitter-tweet”><p lang=”en” dir=”ltr”>I am appointing Amos Hochstein as the Senior Advisor for Energy Security. He is uniquely suited to support the development and implementation of an integrated strategy to strengthen global energy security.</p>&mdash; Secretary Antony Blinken (@SecBlinken) <a href=”https://twitter.com/SecBlinken/status/1425174073588559872?ref_src=twsrc%5Etfw”>August 10, 2021</a></blockquote> https://platform.twitter.com/widgets.js

Twitter/Wojciech Jakóbik

Gaz płynie normalnie po incydencie Gazpromu. Przyczyna pozostaje nieznana | Chiny znów wydobywają węgiel na potęgę

Gaz płynie normalnie po incydencie Gazpromu. Przyczyna pozostaje nieznana

Zakład przerobu kondensatu Urengoj należący do Gazpromu wrócił do normalnej pracy po pożarze, który ograniczył dostawy przez Gazociąg Jamalski między innymi przez Polskę.

Gazprom Pererabotka poinformował media, że wspomniany incydent z piątego sierpnia zmusił tę spółkę-córkę petersburskiego Gazpromu do wstrzymania odbioru gazu, a co za tym idzie zmniejszenia przerobu o dziesiątki milionów metrów sześciennych dziennie. W konsekwencji Rosjanie musieli zmniejszyć dostawy przez gazociąg Jamał-Europa oraz zwiększyć pobór gazu z magazynów w Europie.

– Dostawy surowca do zakładu Urengoj zostały przywrócone siódmego sierpnia. Kondensat zostanie przekazany po deetanizacji do zakładu Surgut w celu dalszego przerobu i wytworzenia produktów rynkowych – podaje Gazprom Pererabotka.

Pożar spowodował uszkodzenie jeden z dwóch ciągów deetanizacji. To proces chemiczny niezbędny do wydzielenia LPG, czyli gazu używanego jako paliwa w samochodach i nie tylko. Obie wspomniane instalacje zostały zatrzymane na czas usuwania problemu. Dostawy zostały przywrócone, ale nie wiadomo na jaką skalę. Rozmówcy Kommiersanta przekonują, że wolumen LPG docierający z Urengoj spadnie o połowę i może doprowadzić do niedoborów tego paliwa w Rosji. Naprawa instalacji potrzebnych do dostaw LPG może zająć kilka miesięcy.

Gazprom nadal nie podał przyczyny pożaru. Bada je komisja powołana specjalnie w tym celu. Kolejny problem z dostawami gazu z Rosji stał się pretekstem do spekulacji na temat celowego działania mającego wymusić jak najszybsze uruchomienie spornego gazociągu Nord Stream 2.

Interfax/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Chiny znów wydobywają węgiel na potęgę

Odbicie gospodarki sprawiło, że władze chińskie zaczęły się obawiać niedoboru węgla i zdecydowały o przywróceniu jego wydobycia w prowincjach północnych. Państwo Środka będzie wydobywać oraz spalać coraz więcej tego paliwa pomimo ambitnych deklaracji o polityce klimatycznej.

Narodowa Komisja Rozwoju i Reform zdecydowała o powrocie do pracy 15 kopalni węgla w prowincjach północnych na rok. Mają zapewnić około 44 mln tony surowca. To odpowiedź Pekinu na wzrost ceny węgla energetycznego o 1/3 w stosunku do 2020 roku. Powodem było połączenie ograniczenia dostaw z maja 2021 roku oraz szybkiego wzrostu zapotrzebowania w sektorze ciepłowniczym.

Chiny wydobyły w pierwszej połowie 2021 roku 1,94 mld ton węgla. Zużyły w 2020 roku 4,04 mld ton. Władze obawiają się niedoborów tego paliwa. Zużycie węgla wzrosło w czerwcu o 6,4 procent, a wytwórstwo energii z tego paliwa o 13,7 procent rok do roku ze względu na odbicie gospodarki po spowolnieniu wywołanym pandemią koronawirusa. W pierwszej połowie 2021 roku zużycie węgla wzrosło o 10,7 procent a zużycie energii o 16,2 procent.

Wspomniana komisja zakomunikowała, że musi zapewnić ciągłość dostaw węgla elektrowniom i nie może sobie pozwolić na ich wyłączenie. Zleciła dużym producentom energii gromadzenie zapasów węgla na co najmniej tydzień do 21 sierpnia. Zapowiedziała wypuszczenie na rynek 10 mln ton węgla z rezerw sięgających obecnie 40 mln ton. Chińczycy przywrócili już wcześniej do pracy 38 kopalni w Mongolii Wewnętrznej.

Państwo Środka deklaruje, że będzie neutralne klimatycznie w 2060 roku i wprowadzi własną politykę na rzecz ochrony klimatu.

Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Nowa broń energetyczna Putina zagraża Ukrainie. Polacy mogą pomóc

Nowa broń energetyczna Putina zagraża Ukrainie. Polacy mogą pomóc

– Ograniczenie dostaw paliwa dieslowskiego i LPG nad Dniepr może posłużyć Władimirowi Putinowi do destabilizacji Ukrainy w obliczu rosnącego napięcia na jej wschodniej granicy i Morzu Czarnym. Polacy mogliby teoretycznie zmniejszyć to ryzyko – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Nowa broń energetyczna Putina

Kiedy znów rośnie temperatura na wschodzie Ukrainy, Władimir Putin może sięgnąć po kolejne narzędzie nacisku na ten kraj z wykorzystaniem sektora energetyczno-paliwowego. Już w maju Ukraina może doświadczyć niedoborów diesla i LPG, które mogą się przełożyć na niezadowolenie społeczne pożądane przez Kreml w celu destabilizacji sytuacji w Kijowie. Być może dostawy z Polski, Litwy i Ukrainy mogłyby uchronić Ukrainę przed takim scenariuszem.

Na początku marca szwajcarska firma Proton Energy Group zdecydowała o tym, że nie będzie dostarczać na Ukrainę produktów naftowych od pierwszego kwietnia 2021 roku. Ukraińskie Stowarzyszenie Ropy i Gazu oraz Służba Bezpieczeństwa Ukrainy odradzają współpracę z tym podmiotem. To odpowiedź na zajęcie aktywów w postaci stacji paliw Glusco znajdujących się pod kontrolą tej firmy przez władze ukraińskie, które przyniosło straty finansowe Proton Energy Group odbierającej produkty naftowe od Rosnieftu, jedynego ich dostawcy na Ukrainę od 2016 roku. Dostarczył on na Ukrainę w 2020 roku 1,74 mln ton diesla (23,4 procent rynku) oraz 443 tysiące ton LPG (22,3 procent). Prokuratura Generalna Ukrainy oskarżyła Proton Energy Group o omijanie podatków wartych około 8,5 mln dolarów.

Ukraina odbiera większość paliwa dieslowskiego z Białorusi (połowa rynku), a import stanowi około 85 procent dostaw na jej rynek. Warto nadmienić, że Ukraina sprowadza także 54 procent LPG z Rosji. Ukraińcy reformowali po rewolucji Euromajdanu rynek gazu, ale nie dopilnowali zmian w sektorze paliw. Rafinerie Kremeńczuk, Lysiczańsk, Drohobycz i Nadwirna nie były modernizowane. Trwał spór o ropociąg Samara-Zachód (Samara Zachidni Napriamok – ukr.) pozwalający słać produkty naftowe z okolic Mozyrza, przez Brody (znane Polakom z projektu Odessa-Brody-Gdańsk) do Węgier zarządzany przez spółkę PrykarpatZapadTrans związany z decyzją sądu o przekazaniu kontroli nad nim od rosyjskiego Transnieftu do władz w Kijowie w 2011 roku, a potem jej anulowaniem w 2015 roku. Rosjanie sprzedali ten ropociąg w 2016 roku firmie International Trading Partners, a organ antymonopolowy nad Dnieprem zatwierdził tę transakcję. Operatorem została wspomniana firma Proton Energy Group.

Nieoficjalnie można usłyszeć, że ta spółka jest pośrednio kontrolowana przez Wiktora Miedwiedczuka, prorosyjskiego polityka ukraińskiego oraz oligarchę. Właściciel ITP to Anatolij Schaefer z Niemiec, którego inna firma ITC była pośrednikiem handlu paliwem z Rosji. Schaefer sprzedał w 2019 roku pakiet kontrolny udziałów w ITP. białoruskiemu biznesmenowi Nikołajowi Worobijowi i zachował udział mniejszościowy. Miedwiedczuk ma pozostawać ukrytym pośrednikiem trzymającym pieczę nad Samara-Zachód. Status tego ropociągu pozostaje nierozstrzygnięty i przypomina podobny los Gazociągu Jamalskiego w Polsce czy Transbałkańskiego w Bułgarii. Niejasna struktura właścicielska pozwala Rosjanom utrzymać wpływ na strategiczne dostawy surowców, a więc także politykę wewnętrzną i zagraniczną kraju na którym ona się znajduje zgodnie z doktryną Falina-Kwicińskiego zakładającą wykorzystanie do polityki gazu (innych surowców też) zamiast czołgów po rozpadzie Związku Sowieckiego. Do tego służy gazociąg Nord Stream 2, mogłoby posłużyć ograniczenie dostaw ropy, a teraz dostawy paliw. Warto podkreślić, że do dnia dzisiejszego Ukraińcy nie mają kontroli nad wolumenem dostaw przez Samara-Zachód, rodząc ryzyko nieprawidłowości. Część dostaw zaginęła na szlaku i nie udało się ustalić co się z nią stało, ale są podejrzenia, że trafiła na czarny rynek.

– Decyzja o porzuceniu strategicznie ważnego ropociągu na rzecz monopolu pod kontrolą państwa rosyjskiego jest bardzo trudna do racjonalnego wytłumaczenia – pisał Wojciech Konończuk z Ośrodka Studiów Wschodnich w 2017 roku. Wskazywał na powiązania części przedstawicieli rządu na Ukrainie z Miedwiedczukiem i fakt, że oskarżenia SBU o udział w imporcie paliw firm „finansujących terroryzm”. Konończuk ostrzegał, że powyższe uzależnienie wystawia Ukrainę na ryzyko destabilizacji poprzez ograniczenie dostaw paliw przeze Rosjan. Dopiero w lutym 2021 Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy związana systemowo z prezydentem Wołodymyrem Zełeńskim postrzeganym jako człowiek spoza układów zaleciła przejęcie kontroli nad ropociągiem Samara-Zachód przypominając, że Rada domagała się tego samego w 2015 roku, ale ta rekomendacja nie została wdrożona. Audyt ma dopiero pokazać dlaczego. Zełeński wprowadził w lutym sankcje przeciwko ekipie Miedwiedczuka: Tarasowi Kozakowi, kanałom informacyjnym 112 Ukraine, ZIK oraz NewsOne. SBU ustaliła, że były finansowane z Rosji. Sam Miedwiedczuk i jego żona także zostali objęci sankcjami.

Dopóki Ukraina pozostaje zależna od paliw rosyjskich dostarczanych przez Białoruś i Rosję oraz nie ma pełnej kontroli nad ropociągiem Samara-Zachód, a grupa Miedwiedczuka nie dostarcza ich nad Dniepr, istnieje ryzyko niedoborów na rynku ukraińskim. Michaił Honczar z think tanku Strategy XXI obawia się, że rezerwy paliw zgromadzone nad Dnieprem mogą nie wystarczyć na dłużej niż do pierwszej połowy kwietnia. Wyliczenia Centrum Razumkowa pokazują, że wiosenny szczyt zapotrzebowania na paliwa spowoduje, że rezerwy diesla na Ukrainie mogą się skończyć w maju. – Krajowy rynek diesla może doświadczyć niedoboru 300 tysięcy ton diesla i co najmniej 40 tysięcy ton LPG – mówi mi ekspert Centrum, Maksym Bielawski. Ograniczenie dostaw tych paliw na rynku ukraińskim może podnieść ceny i wywołać niepokój społeczny, a potem przełożyć się na zmiany poparcia politycznego, być może w kierunku pożądanym przez Kreml. Warto przypomnieć, że Miedwiedczuk jest związany z prorosyjską Opozycyjną Platformą „Za Życie” i razem z byłym ministrem energetyki Jurijem Bojko udał się do Moskwy w przeddzień wyborów prezydenckich wygranych przez Zełeńskiego by bezpodstawnie negocjować seperatystyczną umowę przesyłową z Gazpromem na warunkach korzystnych dla Kijowa. W ten sposób ceny dostaw posłużyły do wpływu na wyniki wyborów, które zakończyły się jednak po myśli obecnego prezydenta. Podwyżki cen diesla i LPG bliskie życia codziennego wyborców mogą się okazać podobnym narzędziem nacisku, a więc nowa bronią energetyczną Kremla na Ukrainie.

Polacy mogą pomóc, teoretycznie

Alternatywa to nowe dostawy z Polski, Litwy oraz Białorusi. Oznacza to, że firmy polskie, prywatne i państwowe, mogą odegrać pozytywną rolę w grze o niewrażliwość Ukrainy na wrogie działania Rosji z użyciem wpływów w sektorze energetyczno-paliwowym, tym razem w obszarze diesla i LPG. Dostawy spoza Rosji mogłyby teoretycznie docierać z terytorium Polski dając możliwość wejścia PKN Orlen, Grupy Lotos i innych firm na rynek ukraiński. Do rozstrzygnięcia pozostaje jednak do jakiego stopnia będzie mogła zostać wykorzystana infrastruktura przesyłowa na Białorusi, która znajduje się pod coraz większym wpływem Rosji domagającej się dalszej integracji ekonomicznej i politycznej w ramach Związku Białorusi i Rosji. Warto przypomnieć, że analogiczne próby dywersyfikacji dostaw ropy we współpracy z Mińskiem oraz pośrednictwem polskiego Unimotu, które były na zaawansowanym etapie w okresie kryzysu zanieczyszczonej ropy w 2019 roku, zostały tymczasowo porzucone wraz z powrotem kursu prorosyjskiego na Białorusi i krwawą rozprawą z opozycją przy okazji wyborów prezydenckich. Trwają spekulacje na temat rychłego rozstrzygnięcia ograniczającego suwerenność Mińska. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie infrastruktury przesyłowej na granicy polsko-ukraińskiej, czyli infrastruktury szykowanej na potrzeby ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk, który stracił uzasadnienie ekonomiczne wobec rozwoju dostaw spoza Rosji przez Rafinerię Gdańską, ale może je ponownie zyskać, gdyby dzięki działaniom PERN posłużył dostawom paliw z Polski na Ukrainę.

Putin’s new energy weapon is a threat to Ukraine. Poles may help

Vladimir Putin may limit the supply of diesel oil and LPG to Ukraine to destabilize the country in view of the growing tension on its eastern border and the Black Sea. In theory Poles could reduce this risk – writes Wojciech Jakóbik, editor in chief at BiznesAlert.pl.

Putin’s new energy weapon

The temperature in eastern Ukraine is rising again, and Vladimir Putin may use another of his tools from the energy and fuel sector to exert pressure on this country. As early as in May, Ukraine may experience diesel and LPG shortages, that may cause social unrest, which would be welcome by the Kremlin, which wants the situation in Kiev to destabilize. Perhaps deliveries from Poland, Lithuania and Belarus could defend Ukraine against this scenario.

In early March a Swiss company called Proton Energy Group decided it would stop delivering oil products to Ukraine as of the 1st of April 2021. The Ukrainian Oil and Gas Association and the Security Service of Ukraine advise against cooperating with this entity. This was the company’s response to the fact that the Ukrainian authorities seized Glusco gas stations causing Proton Energy, whose only supplier of oil products to Ukraine since 2016 has been Rosneft, financial losses. In 2020 the company delivered to Ukraine 1.74 million tons of diesel oil (23.4 percent of the market), and 443 thousand tons of LNG (22.3 percent). Ukraine’s General Attorney accused Proton Energy Group of tax evasion to the tune of USD 8.5 million.

Ukraine gets the majority of its oil from Belarus (half of the market), while import constitutes about 85 percent of supply to its market. It is worth mentioning that Kiev also imports 54 percent of LPG from Russia. Ukrainians did reform their gas market after the Euromaidan revolution, but failed to attend to their fuel sector. The Kremenchuk, Lysychansk, Drohobych and Nadvirna refineries were not modernized. The dispute over the Samara-West oil pipeline (Samara Zachidni Napriamok – Ukr.) has not been resolved yet. The pipe transmits oil products from the area of Mazyr via Brody (know in Poland from the Odessa-Brody-Gdańsk project) to Hungary, and it is managed by PrykarpatZapadTrans. In 2011 a court decided that the company had to transfer the control over the pipe from Russia’s Transneft to the authorities in Kiev. However, that sentence was annulled in 2015. In 2016 Russians sold the oil pipeline to a company called International Trading Partners (ITP), and Ukraine’s antitrust authority approved the transaction. The mentioned Proton Energy Group was appointed as the pipe’s operator.

It’s been unofficially confirmed that the company is indirectly controlled by Viktor Medvedchuk, a Ukrainian oligarch and a pro-Russian politician. ITP is owned by Anatoly Schaefer from Germany, whose other company – ITC was an intermediary for oil trade with Russia. In 2019 Schaefer sold the majority share in ITP to Nikolay Vorobey, a Belarusian businessman, and kept his minority shares. The National Security and Defense Council of Ukraine nationalized ITP in February 2021. Still, Medvedchuk reportedly remained a secret middleman that kept the tabs on the Samara-West oil pipeline. The status of the oil pipeline is still unsolved and resembles the fate of the Yamal gas pipeline in Poland and the Trans-Balkan pipeline in Bulgaria. An unclear ownership structure allows Russians to maintain their influence on the strategic supply of raw materials, and consequently on the internal and foreign policy of the country where the infrastructure is located. This idea is based on the Falin-Kwiecinski doctrine, which said that after the disintegration of the Soviet Union, Russia should use gas (and other resources) instead of tanks to pursue its policies. This is the purpose of Nord Stream 2. At the same time oil could be utilized this way as well, and now fuel can be added to the list. It is worth stressing that even today Ukrainians do not have any control over the volume of supply transported via the Samara-West pipeline, which creates the risk of irregularities. Some of the supply disappeared from the pipe and the police failed to ascertain what had happened to it, but it probably found its way to the black market.

“The decision to give up a strategically important oil pipeline to a Russian state-owned monopoly is very difficult to explain rationally,” Wojciech Konończuk from the Centre for Eastern Studies wrote in 2017. He also pointed out that some representatives of the government in Ukraine had ties to Medvedchuk, and the fact that the Security Service of Ukraine accused him of participating in the import of fuels from companies that “finance terrorism”. Konończuk warned that such a dependency put Ukraine at risk of being destabilized by Russia, which would limit fuel supply to this end. Only as late as in February 2021 the National Security and Defense Council of Ukraine, which is systemically tied to the president Volodymyr Zelensky, who is perceived as a person free of any illicit connections, recommended that the control over the Samara-West oil pipeline be taken over, and reminded that it had previously demanded the same back in 2015, but that recommendation was not adopted. An audit is to reveal why this happened. In February Zelensky introduced sanctions against Medvedchuk’s men: Taras Kozak, and news channels 112 Ukraine, ZIK and NewsOne. The Security Service of Ukraine learned that they were financed from Russia. The sanctions were also put on Medvedchuk himself and his wife.

As long as Ukraine depends on Russian fuel supplied via Belarus and Russia and, as long as it does not fully control the Samara-West oil pipeline, and Medvedchuk’s men do not supply the fuel to Ukraine, there is a risk that there will be shortages on the Ukrainian market. Mykhailo Gonchar from the Strategy XXI think tank is concerned that the fuel reserves by the Dnieper may not last longer than the first half of April. Razumkov Centre’s calculations reveal that the spring peak demand for fuels will cause a situation where diesel reserves in Ukraine may run out in May. “The domestic diesel market may experience a shortage of 300 thousand tons of diesel and at least 40 thousand tons of LNG,” Maksym Bielawski, the Centre’s expert told me. Limiting the supply of those fuels to the market in Ukraine may increase prices and cause social unrest, which may translate into changes in political support, perhaps in a way that will benefit the Kremlin. It is worth reminding that Medvedchuk has ties to the pro-Russian Opposition Platform — For Life, and together with the former energy minister Yuriy Boyko went to Moscow the day before the presidential election, which was won by Zelensky, in order to illegally negotiate a separatist transit deal with Gazprom on terms that would be beneficial for Kiev. This is how the gas price was used to impact election results, which, in the end went in line with the expectations of the current president. The diesel and LPG price hikes impact the daily lives of voters, so they may turn out to be a similar tool of control, i.e. the Kremlin’s new energy weapon in Ukraine.

Poles may help, in theory

The alternative are new supplies from Poland, Lithuania and Belarus. This means that Polish companies, both state-owned and private, may play a positive role in the game to make Ukraine less prone to Russia’s malign actions with the use of its influence in the energy and fuel sector, this time in the diesel and LPG departments. Deliveries from outside of Russia could theoretically come from Poland, which would let PKN Orlen, the LOTOS Group and other companies onto the Ukrainian market. It remains to be seen to what degree the transport infrastructure in Belarus could be used. Currently, it is coming under increasing influence from Russia, which demands more economic and political integration, as part of the Union State of Russia and Belarus. It is worth reminding that similar attempts at diversifying oil supply in cooperation with Minsk and with the intermediary services offered by Poland’s Unimot, were at an advanced stage when the contaminated oil crisis had broken out in 2019. However, they were temporarily abandoned when the pro-Russia course reemerged in Belarus, and a bloody crackdown on opposition during the presidential election took place. It is being speculated that a decision on limiting Minsk’s sovereignty will be made soon. This is why the best solution would be to use the transmission infrastructure on the Polish-Ukrainian border, i.e. the infrastructure that is being prepared for the Odessa-Brody-Gdańsk oil pipeline, which lost its economic reasoning in view of the fact that supply from outside of Russia – via the refinery in Gdańsk – significantly increased. However, the project may become profitable again thanks to PERN, provided that it will be used to supply fuels from Poland to Ukraine.

Porozumienie naftowe zadziała, jeśli będzie przestrzegane. Rosnący popyt na ropę pomoże | Białoruś rozmawia o umowach długoterminowych na ropę spoza Rosji. Przez Polskę?

Prognoza popytu i podaży na ropę 2019-2021. Grafika: Rystad Energy
Prognoza popytu i podaży na ropę 2019-2021. Grafika: Rystad Energy

:Według Rystad Energy przedłużenie największych cięć porozumienia naftowego o lipiec może doprowadzić do wytworzenia się niedoboru ropy na rynku pod warunkiem, że będzie przestrzegany. Popyt ma przewyższyć podaż już w czerwcu 2020 roku.

:Przedstawiciel białoruskiego Biełnaftachimu wytłumaczył, dlaczego Białoruś musi stopniowo zmniejszyć zależność od ropy rosyjskiej do 2024 roku. Zdradził, że rozmawia o kontraktach z Arabią Saudyjską i Azerbejdżanem. Nie wiadomo, czy mogłyby być realizowane przez Polskę. Czytaj dalej„Porozumienie naftowe zadziała, jeśli będzie przestrzegane. Rosnący popyt na ropę pomoże | Białoruś rozmawia o umowach długoterminowych na ropę spoza Rosji. Przez Polskę?”

LNG z USA nie pochodzi z Rosji

Corpus Christi LNG

– To może być największy przekręt w branży. Gaz skroplony, który dociera do Europy na amerykańskich statkach, jest kupowany w Rosji – grzmi Rzeczpospolita. Tyle, że chodzi nie o gaz skroplony ani o dostawy z USA – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„LNG z USA nie pochodzi z Rosji”