Wiatraki mogą zakłócać pracę radarów. Finlandia odradza ich budowę przy granicy z Rosją | Groźba niedoboru gazu skłania Niemcy do węgla, ale nie do atomu

Wiatraki mogą zakłócać pracę radarów. Finlandia odradza ich budowę przy granicy z Rosją | Groźba niedoboru gazu skłania Niemcy do węgla, ale nie do atomu

:Armia fińska odradza budowę farm wiatrowych w pobliżu granicy z Rosją bo mogą zakłócić pracę radarów potrzebnych do obrony kraju.

:Niemcy otworzą ponownie część zamkniętych elektrowni węglowych w odpowiedzi na ograniczenie dostaw gazu z Rosji i obawy o jego niedobory zimą.

Wiatraki mogą zakłócać pracę radarów. Finlandia odradza ich budowę przy granicy z Rosją

Armia fińska odradza budowę farm wiatrowych w pobliżu granicy z Rosją bo mogą zakłócić pracę radarów potrzebnych do obrony kraju. Chodzi o turbiny wyższe niż 50 m. Muszą stawać co najmniej 40 km od radarów bo inaczej będą utrudniać wykrywanie zagrożenia.

EurActiv.com donosi, że większość nowych pozwoleń na farmy wiatrowe w Finlandii w tym roku została zablokowana właśnie ze względów bezpieczeństwa, tworząc nierównowagę między zachodem i wschodem kraju i skłaniając wschodnie samorządy do apeli o rekompensaty.

Finlandia czerpie około 10 procent energii z farm wiatrowych, których jest tam około tysiąca. Cel to udział 27 procent w 2025 roku.

Polska również ocenia aplikacje o budowę farm wiatrowych (póki co morskich) z punktu widzenia bezpieczeństwa. Obiekty lądowe są zablokowane przez ustawę odległościową, która jednak ma ulec liberalizacji dzięki przełomowi w rządzie z początku czerwca.

EurActiv.com/Wojciech Jakóbik

Groźba niedoboru gazu skłania Niemcy do węgla, ale nie do atomu

Niemcy otworzą ponownie część zamkniętych elektrowni węglowych w odpowiedzi na ograniczenie dostaw gazu z Rosji i obawy o jego niedobory zimą.

Niemcy mają 31,4 GW energetyki węglowej i 27,9 GW gazowej. Nowe prawo zakłada tymczasowe wznowienie pracy do 10 GW energetyki opalanej węglem na dwa lata. Moc energetyki jądrowej przeznaczonej do wyłączenia z końcem tego roku to 4 GW, ale Niemcy uznały, że nie warto ich utrzymywać przy życiu ze względów ekonomicznych i bezpieczeństwa.

Rząd niemiecki planuje redukcję zużycia gazu o jedną piątą bez konieczności wprowadzenia ograniczeń poboru przy jednoczesnym wzroście importu spoza Rosji dzięki czterem pływającym terminalom LNG, które mają być oddawane do użytku od lutego 2023 roku oraz gazowi z Norwegii. Financial Times szacuje, że zapasy gazu w Niemczech sięgające 90 procent mocy magazynowych pozwolą zapewnić dwa-trzy miesiące z użycia w czasie typowej zimy, ale bez jakichkolwiek dostaw z Rosji.

Niemcy wprowadzą także system aukcji rekompensat dla przemysłu za ograniczenie poboru gazu.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Węgry sprzeciwiają się embargo na gaz i ropę z Rosji. Polska zapowiada niezależność dzięki Baltic Pipe | Szansa na ropę Wenezueli rośnie. Pozytywny sygnał po rozmowach z USA

Węgry sprzeciwiają się embargo na gaz i ropę z Rosji. Polska zapowiada niezależność dzięki Baltic Pipe | Szansa na ropę Wenezueli rośnie. Pozytywny sygnał po rozmowach z USA

:Premier Węgier Wiktor Orban zapowiedział, że jego kraj jest przeciwko embargo na gaz i ropę z Rosji po spotkaniu z pozostałymi krajami Grupy Wyszehradzkiej oraz Wielkiej Brytanii. Polska zachęca do uniezależnienia się od Rosji i zapowiada, że sama będzie niezależna dzięki gazociągowi Baltic Pipe.

:Wenezuela uwalnia dwóch Amerykanów po rozpoczęciu rozmów o zniesieniu sankcji USA w zamian za zwiększenie eksportu ropy.

Czytaj dalej„Węgry sprzeciwiają się embargo na gaz i ropę z Rosji. Polska zapowiada niezależność dzięki Baltic Pipe | Szansa na ropę Wenezueli rośnie. Pozytywny sygnał po rozmowach z USA”

Equinor opuści Rosję w odpowiedzi na sankcje za atak na Ukrainę | Ropa drożeje, coś dzieje się z giełdą gazu, akcje spółek rosyjskich pikują a ich strony nie działają

:Norweski Equinor idzie w ślad brytyjskiego BP i opuszcza Rosję w odpowiedzi na sankcje zachodnie.

:Cena ropy na giełdzie rośnie a wartość akcji spółek rosyjskich spada w odpowiedzi na nowe sankcje, które w ekstremalnym scenariuszu mogą nawet zatrzymać dostawy gazu i ropy z Rosji. Strony internetowe Gazpromu, Gazprombanku i Rosnieftu nie działają. Nie ma danych z giełdy ICE w Londynie.

Equinor opuści Rosję w odpowiedzi na sankcje za atak na Ukrainę

Norweski Equinor idzie w ślad brytyjskiego BP i opuszcza Rosję w odpowiedzi na sankcje zachodnie.

Equinor znany z projektów morskich farm wiatrowych na Bałtyku oraz projektu gazociągu Baltic Pipe, któremu może zapewnić część gazu, ogłosił wycofanie się z inwestycji na terenie Rosji w odpowiedzi na agresję na Ukrainie oraz sankcje, które mogą uderzyć w rosyjską energetykę.

– Jesteśmy głęboko zaniepokojeni inwazją na Ukrainie, która jest przerażającym rozwojem wypadków dla świata i myślimy teraz o tych wszystkich cierpiących z powodu operacji wojskowej – powiedział prezes Equinora Anders Opedal.

– W obecnej sytuacji zatrzymamy nowe inwestycje w biznes rosyjski i rozpoczniemy proces wycofywania naszych joint ventures w sposób zgodny z naszymi wartościami. Nasz najważniejszy priorytet w tej trudnej sytuacji to bezpieczeństwo naszych pracowników – powiedział Opedal.

Equinor zadeklarował gotowość do pracy zgodnej z sankcjami Norwegii, USA i Unii Europejskiej. TE podmioty wykluczyły wybrane banki rosyjskie z systemu SWIFT, zamroziły aktywa Banku Rosji i wykluczyły oligarchów z rynku finansowego. To najnowsze z serii sankcji w odpowiedzi na wojnę Rosji przeciwko Ukrainie.

Equinor/Wojciech Jakóbik

Ropa drożeje, coś dzieje się z giełdą gazu, akcje spółek rosyjskich pikują a ich strony nie działają

Cena ropy na giełdzie rośnie a wartość akcji spółek rosyjskich spada w odpowiedzi na nowe sankcje, które w ekstremalnym scenariuszu mogą nawet zatrzymać dostawy gazu i ropy z Rosji. Strony internetowe Gazpromu, Gazprombanku i Rosnieftu nie działają. Nie ma danych z giełdy ICE w Londynie.

Baryłka Brent w kontraktach futures w kontraktach majowych zbliżyła się do 100 dolarów. Dane na temat ceny gazu na giełdzie TTF nie są obecnie dostępne z niewyjaśnionych przyczyn.

Akcje Gazpromu kosztowały przed atakiem na Ukrainę około 279 rubli. Obecnie są warte 228 rubli. Papiery Rosnieftu kosztowały przed wojną około 432 ruble, a teraz są warte około 302 ruble.

Sankcje zachodnie wykluczają ze SWIFT banki objęte już sankcjami oraz zamrażają aktywa Banku Rosji. Nie objęły dotąd kasjera Gazpromu, czyli Gazprombanku, a więc rozliczenia dostaw gazu są możliwe. Inwestorzy liczą się jednak z możliwością przerwy dostaw węglowodorów z Rosji wskutek zaognienia sytuacji. Strony internetowe Gazpromu i Rosnieftu nie działają bo trwa cyberatak na Rosjan.

Wojciech Jakóbik

Wiemy, kto głosował przeciwko przyspieszeniu atomu w Polsce | Czy atak Rosji na Ukrainę zmusi nas do przykręcenia ogrzewania w domach. Analitycy apelują o plan

Wiemy, kto głosował przeciwko przyspieszeniu atomu w Polsce | Czy atak Rosji na Ukrainę zmusi nas do przykręcenia ogrzewania w domach. Analitycy apelują o plan

Wiemy, kto głosował przeciwko przyspieszeniu atomu w Polsce

Na posiedzeniu Sejmu z 27 stycznia doszło do głosowania w sprawie zmiany ustawy prawo wodne i kilku innych ustaw. To przepisy, które mają przyspieszyć budowę elektrowni jądrowej w Polsce tak, aby pierwszy reaktor stanął w 2033 roku. Sejm odrzucił sprzeciw Senatu, ale konsensus wokół energetyki jądrowej został podważony.

Ustawa zyskała poparcie 257 posłów przy 189 głosach sprzeciwu. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości głosowali za większością 225 głosów. Posłowie Koalicji Obywatelskiej głosowali przeciwko 123 głosami, a dwóch się wstrzymało. Lewica była podzielona z 17 głosami za i 22 przeciw oraz 5 wstrzymującymi się. Konfederacja zagłosowała 10 głosami za przy jednym głosie wstrzymanym przez Janusza Korwin-Mikkego. Polska 2050 Szymona Hołowni zagłosowała 8 głosami przeciwko ustawie. Koło Kukiz’15 głosowało za poza jednym głosem sprzeciwu Stanisława Tyszki. Koalicja Polska zagłosowała przeciwko ustawie 23 głosami przy jednym wstrzymującym się Pawła Bejdy.

Zmiana prawa wodnego i kilku innych ustaw ma przyspieszyć przyjęcie decyzji środowiskowej w sprawie budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Bez tego dokumentu nie mogłyby ruszyć dalsze prace przygotowujące do wybory technologii i modelu finansowego zaplanowanych na 2022 rok. Krytycy ustawy z Senatu ostrzegali, że zawęża krąg podmiotów uprawnionych do konsultacji wpływu na środowisko niezgodnie z dyrektywą unijną. Zwolennicy twierdzą, że przepisy są zgodne z nią i polegają na wdrożeniu nowych przepisów o ochronie środowiska do decyzji środowiskowej przygotowanej przed ich przyjęciem w 2019 roku.

Wojciech Jakóbik

Niemcy grożą sankcjami wobec Nord Stream 2 ze skandalem w tle który może zablokować dostawy

Minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock wystąpiła w Bundestagu z zapowiedzią, że jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, jej kraj będzie korzystał z sankcji przeciwko projektowi Nord Stream 2. Tymczasem Bild ujawnia aferę z udziałem byłego członka rządu w Berlinie, który miał dostać pracę u operatora spornego gazociągu podważając niezależność tego podmiotu potrzebną do rozpoczęcia dostaw gazu.

– W razie nowej agresji mamy szereg możliwości odpowiedzi do dyspozycji, łącznie z Nord Stream 2. Tak, chcemy zawsze dialogu, ale biorąc pod uwagę obecną sytuację, wymaga ona twardego podejścia, które jest bezbłędnie klarowne: równa suwerenność państw i fundamenty pokoju europejskiego nie podlegają negocjacji – powiedziała Baerbock w parlamencie niemieckim.

– Kraje jak Polska i Litwa przyjmują inną rolę niż Włochy, Francja i oczywiście Niemcy z dobrego powodu. Naszą siłą w sojuszu jest dokładnie to, że mamy wspólne stanowisko, a w tym samym czasie przewagi w innych rolach – mówiła minister spraw zagranicznych Niemiec. – Nasza specyficzna rola jako Niemiec, jako jednego z najsilniejszych narodów ekonomicznie i przemysłowo na świecie, który odgrywa rolę wiodącą w Europie jest następująca: Niemcy były największym dawcą pomocy na Ukrainie od lat: czy to przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, czy przez Unię Europejską, czy bilateralnie. Pracujemy obecnie nad przekazaniem 150 mln euro niewiążącej pożyczki finansowej dla Ukrainy tak szybko jak to możliwe. Oczywiście pracujemy z naszymi partnerami nad dostawami szczepionek, a także w sektorze energetycznym oraz na rzecz reform. Razem z Francją, która nie zawsze była łatwym partnerem w ostatnich latach, zapewniliśmy, że Europejczycy pozostaną razem w sprawie sankcji w tym kluczowym momencie – wyliczała.

Tymczasem niemiecki Bild ustalił, że były ambasador Niemiec w Rijadzie Dieter Haller pracował przy projekcie Nord Stream 2 w czasie, gdy był jeszcze zatrudniony w ministerstwie spraw zagranicznych. Haller miał zostać zaproszony do poprowadzenia rady nadzorczej spółki Gas for Europe zarejestrowanej w ostatnim czasie w Niemczech w celu przekazania jej roli operatora spornego gazociągu zgodnie z przepisami europejskimi. W ten sposób ma zostać umożliwiona certyfikacja i dostawy gazu tym szlakiem. Wybór członków rady nadzorczej Gas for Europe nastąpił 15 grudnia 2022 roku, a zastępcami Hallera zostali dyrektor generalny Gazprom Exportu Elena Burmistrowa oraz dyrektor finansowy Nord Stream 2 AG Paul Corcoran. Jednakże niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych zabroniło Hallerowi objęcia stanowiska w radzie nadzorczej potencjalnego operatora Nord Stream 2. – Wewnętrzny przegląd ujawnił, że taka aktywność powinna zostać zablokowana, bo znacząco uderzyłaby w interesy oficjalne – odpowiedział MSZ Niemiec na pytania Bilda.

Komentatorzy Bilda ostrzegają, że taki układ sprawia, że Gas for Europe nie będzie niezależnym operatorem i będą podstawy do uniemożliwienia jego certyfikacji przez regulatora niemieckiego Bundesnetzagentur. – Nowa firma to nic więcej niż skrzynka na listy odbierająca rozkazy z Moskwy. Kreml dalej będzie miał bezpośrednią kontrolę – ostrzega Sascha Mueller-Kraenner z Deutsche Umwelthilfe.

Kolejny problem ujawniony przez Ostsee Zeitung dotyczy statku fundacji „klimatycznej” Klimaschutz Stiftung powołanej przez samorząd Meklemburgii-Pomorza Przedniego do ochrony przed sankcjami USA, które nie mogą uderzać w podmioty związane z rządem sojuszników. Statek tej organizacji pomagał przy budowie Nord Stream2, a fakty na ten temat wywołały oburzenie opozycyjnej CDU.

Auswertiges Amt/Bild/MOZ.de/Wojciech Jakóbik

Sankcje USA zepchnęły Huawei do narożnika

Chińska spółka Huawei przedstawiła nowe flagowce wśród jej smartfonów, czyli P50 Pro i P50 Pocket, ale notuje spadek udziałów rynkowych ze względu na sankcje USA.

Nowe smartfony zostały wypuszczone na rynek chiński w zeszłym roku, ale obecnie trafiły do sklepów na całym świecie. Niestety nie mają dostępu do internetu 5G ani oprogramowania i aplikacji Androida, ze względu na sankcje USA nie pozwalające im korzystać z określonych technologii.

Według Counterpoint Research udział Huawei na globalnym rynku spadł do 1,7 procent w czwartym kwartale 2021 roku, a rynek chiński odpowiada za 90 procent udziałów. Huawei ma się teraz skupiać bardziej na oprogramowaniu oraz chmurach danych, którym nie szkodzą tak znacznie sankcje amerykańskie.

CNBC/Wojciech Jakóbik

Czy atak Rosji na Ukrainę zmusi nas do przykręcenia ogrzewania w domach. Analitycy apelują o plan

Brukselski think tank Bruegel publikuje obszerną analizę potencjalnego scenariusza zatrzymania dostaw gazu z Rosji w razie wojny na Ukrainie. Dostawy interwencyjne organizowane przez USA nie wystarczyłyby do uzupełnienia niedoborów. Europejczycy musieliby ograniczyć zużycie, a to oznaczałoby chłód w domach i problemy produkcji przemysłowej. Analitycy apelują o tworzenie planu działania już teraz.

Bruegel piórami Bena McWilliamsa, Giovanniego Sgaravattiego, Simone Tagliapietra oraz Georga Zachmanna przypomina, że Europa czerpie nadal około 40 procent gazu z Federacji Rosyjskiej. Ryzyko inwazji na Ukrainę każe się zatem zastanowić co stałoby się, gdyby doszło do przerwy dostaw z tego źródła.

Europie brakuje gazu już teraz, przez co rosną ceny na giełdach. Pomaga jednak wzrost importu LNG. Bruegel obliczył, że dostawy gazu skroplonego sięgnęły 80 TWh w pierwszych 24 dniach stycznia tego roku w porównaniu z 60 TWh w pierwszych 24 dniach grudnia 2022 roku. Kolejny czynnik łagodzący zapotrzebowanie to relatywnie wysoka temperatura w Europie. Rosjanie póki co realizują zobowiązania kontraktowe pomimo ograniczenia podaży na giełdach dostarczając około 18 TWh na tydzień. Magazyny europejskie są zapełnione średnio w 42 procentach w porównaniu ze średnią 56 procent z lat 2015-2020.

– Jeśli Rosja i inni dostawcy będą kontynuować dostawy na obecnym poziomie, historyczny rekord dostaw LNG oraz zapotrzebowanie na gaz blisko średniej z 2015-20 roku, zapasy gazu w Europie sięgną około 320 TWh w kwietniu 2022 roku – piszą analitycy Bruegel. – Jeśli Rosja zatrzyma dostawy na początku lutego, zapasy sięgną 140 TWh w kwietniu 2022 roku. Jeśli oprócz zatrzymania dostaw gazu z Rosji dojdzie ekstremalnie niska temperatura, zapasy gazu w Europie skończą się do końca marca 2022 roku.

Sytuacja ma być różna w zależności od położenia geograficznego. Bruegel przypomina, że Hiszpania cieszy się dużą liczbą terminali LNG, ale ograniczenia infrastrukturalne nie pozwolą przetransportować łatwo gazu dalej na Wschód. Problem występuje szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej, której infrastruktura jest historycznie przystosowana do dostaw ze Wschodu na Zachód. – Pomimo inwestycji w rewersy i nowe gazociągi, jeżeli za dużo gazu będzie docierać z Zachodu, pojawią się wąskie gardła uniemożliwiające wystarczające dostawy do części Europy najdalej na Wschodzie albo na Ukrainę – ostrzegają autorzy analizy. Twierdzą, że mogą się pojawić także ograniczenia polityczne, bo kraje członkowskie Unii Europejskie mogą mieć problem z dzieleniem się zapasami wobec niedoborów na własnych rynkach. Piszą, że „jest ryzyko, że kraje z lepszym dostępem do gazu będą niechętne dzieleniem się nimi z krajami w gorszej sytuacji”. Tymczasem sytuacja jest paląca. – Najgorszy scenariusz zakłada, że ograniczenia infrastruktury wymagają działania zapobiegawczego już teraz poprzez wymianę gazu przez granicę – ostrzega Bruegel.

Pomoże większy import LNG, Norwegii oraz Afryki Północnej, ale tylko do pewnego stopnia. Według wyliczeń Bruegel istniejąca infrastruktura (17 TWh na tydzień dostępnej mocy) pozwoliłaby zastąpić dostawy gazu z Rosji (18 TWh na tydzień) źródłami alternatywnymi, ale pod warunkiem, że znalazłby się dodatkowy surowiec. Bruegel ostrzega, że Norwegia zwiększyła już wydobycie do maksimum, a największe złoże w Europie o nazwie Groningen w Holandii może być eksploatowane w ograniczonym stopniu przez regulacje krajowe, które musiałyby się zmienić. Z tego względu według Bruegela inicjatywa zorganizowania dostaw interwencyjnych, w połączeniu z wykorzystaniem gazu technicznego w magazynach, może „odwlec niedobory gazu o kilka dni”.

– Bez ograniczenia popytu całkowite zatrzymanie dostaw gazu z Rosji może poskutkować koniecznością wprowadzenia środków kryzysowych w niektórych krajach europejskich przed końcem tej zimy – ostrzegają analitycy. Zastanawiają się także co stałoby się, gdyby dostawy gazu z Rosji zostały zatrzymane na kilka lat. Stanowią one około 1700 TWh rocznie do zastąpienia z innych źródeł. Wówczas należałoby zwiększyć wydobycie gazu w Europie, na przykład w Groningen, dostawy LNG z użyciem terminali oraz gazu norweskiego oraz afrykańskiego przez gazociągi na kontynencie, które są obecnie wykorzystywane jedynie częściowo. Bruegel szacuje, że terminale pozwoliłyby sprowadzić dodatkowo 1100 TWh LNG, gazociągi z Norwegii 200 TWh, z Afryki – 400 TWh, z Azerbejdżanu – 50 TWh. Oznacza to, że Europa ma 1800 TWh wolnej przepustowości pozwalającej zastąpić dostawy z Rosji. Kolejne 400 TWh mogłoby docierać z Wielkiej Brytanii w zależności od tego jakie byłoby zapotrzebowanie na Wyspach. Jednakże to tylko teoria, bo na przeszkodzie staną ograniczenia infrastrukturalne, wyzwania prawne oraz polityczne, wysokie ceny oraz groźba pozbawienia reszty świata gazu.

Bardziej realistyczny sposób to ograniczenie ogrzewania domów oraz aktywności przemysłowej związanej z gazem, przestawienie elektrowni gazowych na opalanie olejem (10 procent obiektów w Unii Europejskiej może to zrobić), przestawienie wytwarzania energii na węgiel pozwalające oszczędzić nawet 200 TWh gazu, opóźnienie odejścia od atomu w Niemczech dające 120 TWh oszczędności gazu, a także przyspieszenie rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii pozwalające ograniczyć zużycie błękitnego paliwa o 30 TWh rocznie.

Bruegel apeluje o plany kryzysowe ograniczenia aktywności zakładów przemysłowych zależnych od gazu, które nie są krytyczne dla gospodarki. Należy także rozważyć rekompensaty dla gospodarstw domowych, które zgodzą się ograniczyć pobór gazu. Europejczycy stoją zatem przed trudnymi decyzjami ekonomicznymi i politycznymi.

Bruegel/Wojciech Jakóbik

Lepiej negocjować z cywilizowanymi dostawcami w USA, Katarze i Norwegii zamiast z Gazpromem. Dla PR24

Lepiej negocjować z cywilizowanymi dostawcami w USA, Katarze i Norwegii zamiast z Gazpromem. Dla PR24

– Za bezpieczeństwo gazowe zapłacimy w tym roku bardzo dużo. Trzeba jednak zapłacić. Jeżeli pójdziemy drogą na skróty, jak Mołdawia, która nie miała wyjścia i podpiszemy nowy kontrakt z Gazpromem, na chwilę dostaniemy tańszy gaz, ale później zaczną się naciski polityczne – powiedział w Polskim Radiu 24 Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. – Lepiej negocjować z cywilizowanymi dostawcami w USA, Katarze, Norwegii, a nie z tymi, którzy wielokrotnie wykazali, że nie są partnerami – tłumaczył.

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl tłumaczył w Polskim Radiu 24, że znajdujemy się na etapie, który zbliża nas do zakończenia „niesławnego” kontraktu jamalskiego. – Nie jest korzystny dla Polski i mamy obecnie w tej sprawie konsensus polityczny. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to w 2023 roku będziemy mieli nowy kontrakt długoterminowy, ale z Norwegami. Będziemy mieli wydobycie własne PGNiG z ponad 60 koncesji na Szelfie Norweskim, będzie też wydobycie krajowe. Do tego umowy doraźne na giełdzie europejskiej. Wtedy okaże się, że nie będzie nam potrzebny kontrakt z rosyjskim Gazpromem. Jeśli będziemy chcieli dobrać rosyjskiego gazu, to sprowadzimy go za pośrednictwem Niemiec. To jest sytuacja wolności wyboru, która na pewno przyniesie niższą cenę odbiorcom gazu w Polsce – powiedział Wojciech Jakóbik.

Bardzo dużo zapłacimy za bezpieczeństwo gazowe

Podkreślił, że Polska ma rekordowe zapasy gazu na skalę europejską ze względu na obowiązek utrzymywania strategicznych rezerw. – Mimo to cena gazu jest tak wysoka, że rząd musiał wprowadzić daleko idące subsydia. To wielkie obciążenie dla budżetu, wielka presja inflacyjna. Bardzo dużo zapłacimy w tym roku za bezpieczeństwo gazowe. Trzeba jednak zapłacić. Jeżeli pójdziemy drogą na skróty, jak Mołdawia, która nie miała wyjścia, i podpiszemy nowy kontrakt z Gazpromem, dostaniemy chwilowo tańszy gaz, ale chwilę później zaczną się naciski polityczne. Lepiej negocjować z cywilizowanymi dostawcami w USA, Katarze, Norwegii, byle nie z tymi, którzy wielokrotnie wykazali, że nie są partnerami. Grozili i zawodzili zaufanie, nie można na nich liczyć – tłumaczył.  

Czy w dobie kryzysu Baltic Pipe wystarczy gazu? (ANALIZA)

Czy w dobie kryzysu Baltic Pipe wystarczy gazu? (ANALIZA)

– W sercu kryzysu energetycznego i sporu politycznego o kontrakt jamalski z Gazpromem pojawiają się sygnały jakoby gazociągowi Baltic Pipe mającemu pozwolić na zastąpienie gazu rosyjskiego tym z Norwegii miało nie wystarczyć gazu. Wydobycie własne i odpowiednia kontraktacja powinny przed tym ochronić – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czy wystarczy gazu norweskiego dla Baltic Pipe?

Dyskusja o tym czy Polska powinna podpisywać nowy kontrakt na kształt umowy jamalskiej z 1993 roku wywołana przez byłego wicepremiera Waldemara Pawlaka przyniosła ciekawy obrót. Postawił on tezę, że gazociąg Baltic Pipe mający rozpocząć pracę z końcem tego roku nie jest Polsce potrzebny. Przy okazji pojawiła się również teza o tym, że zabraknie dla niego gazu. – W dużej cześć Waldemar Pawlak ma rację. Gdzie jest włączony Baltic Pipe? Jak obecnie jest obciążany przesyłem gazociąg, do którego jest podłączony? – pisał do mnie senator Koalicji Obywatelskiej Stanisław Gawłowski na Twitterze odzwierciedlając dywagacje na ten temat trwające w kuluarach od co najmniej kilku miesięcy. – Baltic Pipe to nie jest rura ze złóż PGNiG w Norwegii, ale ciągnąca się od Europipe II, czyli od magistrali prowadzącej tylko do Niemiec i nie z konkretnych złóż, ale z Karsto – tłumaczy źródło BiznesAlert.pl pragnące zachować anonimowość. – Baltic Pipe powinien być poprowadzony głębiej w system norweskich gazociągów i włączony w rejonie Ekofisk, w którym rzeczywiście PGNiG ma złoża – dodaje, ostrzegając przed wpływem Niemców na gazociąg bałtycki.

Gazociąg Europipe II ciągnie się ze złóż norweskich na których PGNiG posiada 62 koncesje wydobywcze w norweskim Karsto do niemieckiego stacji pomiarowej Emden w Niemczech. Warto dodać, że obok ciągnie się Europipe I o przepustowości 12 mld m sześc. rocznie, do którego jednak nie będzie podpięty Baltic Pipe. Operator to norweska firma Gassco. Przepustowość Europipe II to 24 mld m sześc. rocznie. Jest to jedno z głównych źródeł dostaw gazu spoza Rosji do Europy Zachodniej, oprócz połączeń z Beneluxem i Wielką Brytanią pełnych terminali LNG. Gazociąg Baltic Pipe jest przyłączony do Europipe II z pomocą tak zwanej wpinki ułożonej w maju 2021 roku. Jego przepustowość to 10 mld m sześc. Kryzys energetyczny i rekordowo niskie zapasy gazu w Europie, w tym w Niemczech sygnalizujących, że w razie zatrzymania dostaw przez Ukrainę zaatakowaną przez Rosję, wystarczy im gazu na kilkanaście dni. Informuje o tym Commerzbank cytowany w innym miejscu w BiznesAlert.pl. Według danych AGSI + zapasy we wszystkich magazynach niemieckich sięgają 41 procent mocy magazynowych. Magazyny Astory należącej do rosyjskiego Gazpromu są zapełnione tylko w 11,84 procentach. Te dane daję podstawy do oskarżeń Międzynarodowej Agencji Energii o celowe ograniczanie podaży gazu w Europie przez Rosjan. To pułapka gazowa, która może wręcz umożliwić nową agresję na Ukrainie bez daleko idących konsekwencji. Warto przypomnieć, że USA i Niemcy grożą Rosjanom sankcjami obejmującymi między innymi Gazprom. Nie jest jasne czy Unia Europejska będzie mogła sobie na nie pozwolić przy niedoborach gazu.

To z kolei przesłanka do podejrzeń, że w razie niedoborów Polacy będą rywalizowali o gaz z Niemcami. – Norwegia była partnerem energetycznym Niemiec od 40 lat. Obecnie realizujemy jedną trzecią zapotrzebowania tego kraju i wywiązujemy się w pełni – zapewnił premier Jonas Gahr Store w telewizji niemieckiej. – Działamy z pełną mocą, nie mamy rezerw pozwalających zastąpić całkowicie inne źródła – dodał, odnosząc się do dostaw z Rosji. Media niemieckie zasugerowały, że chodzi tylko o zastąpienie Nord Stream 2. Warto nadmienić, że nie trzeba zastępować dodatkowego gazu z tej magistrali, bo ma ona posłużyć przekierowaniu dostaw z Ukrainy a nie ich zwiększeniu. Rosjanie zmniejszają dostawy do Niemiec z użyciem Gazociągu Jamalskiego i nie ślą tym szlakiem gazu już od miesiąca liczonego od 21 grudnia 2021 roku. Rystad Energy szacuje, że Niemcy sprowadzili z Norwegii w 2019 roku przed pandemią 27 mld m sześc. czyli niewiele ponad przepustowość Europipe II, ale mniej niż jego moc połączona z Europipe I wynosząca razem 36 mld m sześc. Jeżeli odjąć od tej liczby prepandemiczny import Niemiec wychodzi akurat 9 mld m sześc. bliskie przepustowości Baltic Pipe. Dodatkowe zapotrzebowanie w Europie mogłoby zwiększyć presję na rywalizację o gaz między Niemcami a Polską, ale problemem jest niewystarczająca podaż Gazpromu. Niemcy liczą natomiast na dostawy z gazociągu Nord Stream 2, na którego moc 55 mld m sześc. rocznie znaleźli się już pewnie klienci wśród partnerów finansowych tego projektu. Nie jest zatem powiedziane, że będą potrzebować dodatkowego gazu norweskiego, szczególnie, że Rystad Energy przekonuje, iż Nord Stream 2 będzie najtańszą opcją, a BiznesAlert.pl ustalił, że może być w tym celu subsydiowany przez Federację Rosyjską w celach politycznych, a przez to zbankrutować przez opóźnienie bliskie już trzem latom, bo rura miała pierwotnie ruszyć z końcem 2019 roku.

Kontrakt czy kilka kontraktów norweskich?

Jednakże Polacy z PGNiG mają teoretycznie zabezpieczony gaz na potrzeby Baltic Pipe. Wydobywają obecnie z koncesji norweskich z ich udziałami lub pod ich kontrolą 2,5 mld m sześc. rocznie, a chcą docelowo wydobywać 4 mld m sześc. Pozostała ilość potrzebna do przesłania 8,3 mld m sześc. rocznie zarezerwowanych przez PGNiG w procedurze open season na Baltic Pipe została lub zostanie zakontraktowana na rynku norweskim od Equinora oraz innych graczy. Można podejrzewać, że przygotowania do umowy w tej sprawie zostały już przygotowane ze względu na to, że Polacy planowali zastąpić kontrakt długoterminowy z rosyjskim Gazpromem wygasający z końcem 2022 roku nowym z Norwegami od 2023 roku. Byłoby nieprofesjonalnie, gdyby takiej umowy brakowało kilkanaście miesięcy przed rozpoczęciem pracy Baltic Pipe. Można także podejrzewać, że pojawi się kilka mniejszych umów pozwalających rozłożyć ryzyko i pozyskać lepsze warunki dzięki konkurencji potencjalnych dostawców. Jeżeli część gazu norweskiego dla Polski jest pod kontrolą PGNiG a pozostała ilość została zakontraktowana, nie powinno zabraknąć go z końcem 2022 roku i będzie możliwość zastąpienia starego kontraktu jamalskiego nową umową lub kilkoma kontraktami norweskimi. Oficjalnie PGNiG zapewnia, że ma zabezpieczony gaz z Norwegii. Nieoficjalnie można usłyszeć, że większość jest już zakontraktowana. Nikt jednak nie pokazał umowy, która – jak zwykle w sektorze gazowym – jest objęta tajemnicą handlową. Nie przeszkadza to jednak części analityków przekonywać do drugiego kontraktu jamalskiego z Rosją, który zaprzepaściłby dziesięciolecia dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Niech przykładem będzie minister gospodarki i energetyki Niemiec Robert Habeck, który przyznał, że Niemcy sprowadzają obecnie 55 procent gazu z Rosji. Alternatywa to dostawy LNG przez terminale europejskie wykorzystywane obecnie w około 30 procentach. Gdyby zwiększyć to wykorzystanie do 100 procent, Niemcy mogłyby ściągać większość gazu w postaci skroplonej. Habeck przyznał, że Niemcy nie mają wystarczającej kontroli nad magazynami gazu. Rozwiązanie do zastosowania to na przykład ustawa o zapasach funkcjonująca we Francji czy Polsce zobowiązująca firmy do gromadzenia obowiązkowych rezerw na wypadek kryzysu. To dzięki niej Polacy mają rekordowe zapasy w magazynach. Według danych AGSI+ są one zapełnione obecnie w 72 procentach.

Warto uniezależniać się dalej od Rosji

Warto podkreślić, że zwiększone zapotrzebowanie na gaz w Polsce, Niemczech i całej Europie wywołane kryzysem energetycznym podsycanym przez rosyjski Gazprom, znalazło odzwierciedlenie w planach wydobywczych samych Norwegów, którzy jeszcze we wrześniu 2021 roku obiecywali wzrost eksportu gazu. Norwegia zwiększyła eksport o 2 mld m sześc. od pierwszego października 2021 roku, czyli o 2 procent z 100 mld słanych co roku do Europy. Wydobycie gazu w Norwegii sięgnęło w całym minionym roku 113 mld m sześc. i był to rekord możliwy dzięki rozpoczęciu wydobycia z szeregu nowych złóż, w tym Aerfugl uznawanego za jedno z najcenniejszych aktywów PGNiG, które pozwoliło zwiększyć wydobycie z niego PGNiG Norway z 0,22 do 0,57 mld m sześc. rocznie. Warto także dodać, że renowacja platformy Duńczyków na złożu Tyra na Morzu Północnym także da dodatkowy gaz możliwy do pozyskania przez Baltic Pipe od 2022-23 roku. Amerykanie mają rozmawiać z dostawcami do Europy o interwencyjnych dostawach w razie wojny, między innymi z Katarem. Obecny kryzys pokazuje, że wieloletni kurs Polski na uniezależnienie się od gazu z Rosji z pomocą dostaw z Kataru, USA i Norwegii był słuszny. Jak trwoga, to do gazu spoza Rosji. Jeżeli deklaracje PGNiG się potwierdzą, nie będzie problemu z zapewnieniem dostaw przez Baltic Pipe i zastąpienie kontraktu jamalskiego nowymi umowami poza Federacją Rosyjską. Natomiast rosnące zapotrzebowanie na gaz w Polsce sprawi, że będzie potrzeba dodatkowo 2,1-3,8 mld m sześc. w 2023 roku, które niekoniecznie trzeba sprowadzać na mocy kontraktu długoterminowego z Gazpromem.

Eksplozja uderza w dostawy ropy na Stary Kontynent. Apel USA do OPEC+ pozostaje bez odpowiedzi | Nord Stream 2 może się opóźnić o trzy lata i ruszyć razem z Baltic Pipe o ile nie będzie wojny na Ukrainie

Eksplozja uderza w dostawy ropy na Stary Kontynent. Apel USA do OPEC+ pozostaje bez odpowiedzi | Nord Stream 2 może się opóźnić o trzy lata i ruszyć razem z Baltic Pipe o ile nie będzie wojny na Ukrainie

:Operator ropociągów w Turcji BOTAS poinformował o wybuchu zatrzymującym pracę ropociągu Kirkuk-Ceyhan doprowadzającego ropę z Kurdystanu. Cena baryłki rośnie, a apel USA do państw porozumienia naftowego OPEC+ o zwiększenie podaży pozostaje bez odpowiedzi.

:Prezes Unipera przewiduje, że dostawy przez gazociąg Nord Stream 2 mogłyby ruszyć w październiku 2022 roku pod warunkiem, że nie wybuchnie nowa wojna na Ukrainie. Kanclerz Niemiec nie wykluczył blokady gazociągu w razie ataku Rosji. Jeżeli dostawy ruszą w październiku 2022 roku, rozpoczną się równolegle do początku pracy gazociągu Baltic Pipe na gaz z Norwegii dla Polski.

:Optymistyczne wieści płyną z analizy ośrodka Rethink Energy, który przekonuje, że wodór zielony pozyskiwany z pomocą Odnawialnych Źródeł Energii będzie konkurencyjny cenowo do szarego, pochodzącego z rafinerii, już za dwa lata. To dobra wiadomość dla firm polskich inwestujących w ten rodzaj wodoru i zła dla tych, które inwestują w inne.

Czytaj dalej„Eksplozja uderza w dostawy ropy na Stary Kontynent. Apel USA do OPEC+ pozostaje bez odpowiedzi | Nord Stream 2 może się opóźnić o trzy lata i ruszyć razem z Baltic Pipe o ile nie będzie wojny na Ukrainie”

Da się zbudować Baltic Pipe zgodnie z normami środowiskowymi. Komentarz dla TVP3 Poznań

Niedawno Polskę obiegła wiadomość, że prace nad duńskim odcinkiem Baltic Pipe zostały wstrzymane. Powodem jest konieczność ochrony pewnych gatunków myszy i nietoperzy. Gazociąg to kluczowa inwestycja dla polskiego sektora energetycznego, mająca zapewnić bezpieczeństwo i dywersyfikację źródeł dostaw gazu. Czy budowę uda się dokończyć – o tym w rozmowie w TVP3 Poznań z Wojciechem Jakóbikiem, analitykiem sektora energetycznego, redaktorem naczelnym BiznesAlert.pl.

– Najważniejsze pytanie, które pozostaje teraz bez odpowiedzi to wpływ tego wyzwania na terminarz całego projektu Baltic Pipe, ponieważ mowa tu o odcinku lądowym w Danii, czyli jednym z pięciu elementów gazociągu. Nawet jeżeli pojawią się jakieś problemy na lądzie w Danii, to pozostałe dwa odcinki powstają już teraz bez problemu albo zaraz będą powstawały i być może jest sposób na to, by terminarz projektu pozostał niezmieniony – powiedział Jakóbik.

– W interesie Polski, Danii, Norwegii i Komisji Europejskiej jest ukończenie tego projektu, który został uznany za przedsięwzięcie o znaczeniu wspólnotowym w Unii Europejskiej. Ma on dać nie tylko bezpieczeństwo energetyczne, ale też zarobek. Pieczątka Komisji Europejskiej sprawia, że jest to także projekt unijny. Wszyscy są zainteresowani tym, aby doprowadzić projekt do szybkiego ukończenia, a ochrona przyrody jest do zapewnienia – podkreślił.

Źródło: poznan.tvp.pl

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej | Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej | Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

: Prezydenci Estonii i Polski rozmawiali o współpracy na rzecz energetyki oraz klimatu. Firmy z tych krajów mogą współpracować w sektorach Odnawialnych Źródeł Energii, a dyplomacje razem tworzyć politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

: Amerykanie nadal sprzeciwiają się Nord Stream 2, ale nie skłonili Niemców do wycofania poparcia dla tego spornego projektu. USA mogą poszerzyć sankcje, które go obejmują w maju.  

: Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyrusza piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim.

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej

Prezydenci Estonii i Polski rozmawiali o współpracy na rzecz energetyki oraz klimatu. Firmy z tych krajów mogą współpracować w sektorach Odnawialnych Źródeł Energii, a dyplomacje razem tworzyć politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

Prezydent Estonii Kersti Kaljulaid mówiła na konferencji Pol-Est Green Bridge zorganizowanej przez Polsko-Estońską Izbę Handlową o potencjale inwestycji firm estońskich w Odnawialne Źródła Energii w Polsce, ale wspominała w tym kontekście o potrzebie stworzenia niezbędnych regulacji zachęcających do inwestycji. – Estońskie firmy energetyczne mają wiele interesów w Polsce, między innymi w fotowoltaice – oceniła. Estońska firma Enefit już teraz jest obecna na rynku polskim i instaluje tam panele fotowoltaiczne. Warto dodać, że Polska zapowiada liberalizację ustawy odległościowej dającą możliwość budowy lądowych farm wiatrowych.

Polski prezydent Andrzej Duda przypominał zgodnie ze swą estońską odpowiedniczką, że energia docierająca do Unii Europejskiej powinna być produkowana przy zachowaniu standardów emisyjnych, aby produkcja nie uciekała poza jej granice. – Musimy mieć pewność, że energia w Unii Europejskiej jest produkowana zgodnie ze wszelkimi normami. Nie ma tej pewności przy imporcie. Nie wiemy, czy taka energia jest produkowana w zgodzie z naszymi normami – ocenił.

W ten sposób przywódcy odnieśli się do dyskusji o Carbon Border Adjustment Mechanism (CBAM), który ma obciążyć import towarów do Unii w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich produkcji, w tym surowców oraz energii. Komisja Europejska ma przedstawić założenia tego rozwiązania w czerwcu 2021 roku.

Główny partner konferencji to Orlen Eesti, oddział polskiego PKN Orlen, działający w Estonii i zapewniający 60 procent paliw temu krajowi dzięki pracy Rafinerii Możejki na Litwie. Jego prezes to Waldemar Król, członek zarządu Orlenu oraz Polsko-Estońskiej Izby Handlowej. Prezydenci mówili o potencjale współpracy Polski i Estonii przy transformacji sektora transportu, w tym z wykorzystaniem wodoru, w który chce inwestować PKN Orlen.

Wojciech Jakóbik

USA i Niemcy rozmawiały o Nord Stream 2 w kuluarach szczytu G7

Amerykanie nadal sprzeciwiają się Nord Stream 2, ale nie skłonili Niemców do wycofania poparcia dla tego spornego projektu. USA mogą poszerzyć sankcje, które go obejmują w maju.  

Rzecznik Ned Price poinformował, że sekretarz stanu USA Antony Blinken podkreślił w rozmowie z ministrem spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maasem w kuluarach szczytu G7 „silny sprzeciw” Ameryki wobec projektu Nord Stream 2. – Rozmawialiśmy o projekcie Nord Stream 2 i wymieniliśmy stanowiska znane obu stronom – przyznał Maas. – Nie ma nowych wieści na ten temat – dodał. Przedstawiciele Niemiec podkreślali, że Nord Stream 2 jest im potrzebny do realizacji polityki energetyczno-klimatycznej, ale są gotowi wesprzeć bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy, która może ucierpieć na przekierowaniu dostaw z jej terytorium do nowego gazociągu z Rosji.

USA rozważają wciąż poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy, która ma się zakończyć we wrześniu 2021 roku. Sekretarz stanu Antony Blinken przyznał w przeszłości, że los tego projektu „ostatecznie zależy od jego budowniczych”.

Biały Dom/Deutsche Presse Agentur/Wojciech Jakóbik

Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyrusza piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim.

Inauguracja pracy przy bałtyckim odcinku gazociągu mającego dać gaz norweski Polsce oraz Danii będzie okraszona wystąpieniami polityków, także z Włoch. Na miejscu będą między innymi pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski oraz prezes operatora sieci przesyłowej gazu Gaz-System.

Polacy liczą na to, że odcinek morski zostanie ukończony do końca 2021 roku. Cały gazociąg ma być gotowy do października 2022 roku i pozwolić na zastąpienie kontraktu długoterminowego z Gazpromem dostawami gazu norweskiego ze złóż pod kontrolą polskiego PGNiG oraz kupionych od producentów pracujących na szelfie norweskim. Tak zwany kontrakt jamalski opiewa na maksymalnie 10,2 mld m sześc. rocznie do końca 2022 roku. Baltic Pipe pozwoli importować do 10 mld m sześc. rocznie od końca przyszłego roku.

Wojciech Jakóbik

Powrót LNG z USA do Europy nie pozwoli Gazpromowi windować ceny gazu. Budowa Nord Stream 2 w Danii do końca kwietnia? Niemcy uderzają w Baltic Pipe

Baltic Pipe a Nord Stream

:Podczas gdy budowa spornego gazociągu Nord Stream 2 została wznowiona i może trwać do kwietnia, a zapowiadana reakcja amerykańska nie nadchodzi, Niemcy chcą skierować uwagę krytyków na polsko-duńsko-norweski projekt Baltic Pipe mający zmniejszyć zależność regionu od gazu z Rosji.

:Atak zimy i małe zapasy podniosły nieco ceny gazu w Europie, ale wpływ tych czynników jest ograniczony dostawami LNG. Kommiersant wróży nadejście fali gazu skroplonego z USA z Azji, w której spadają ceny i bardziej opłaca się go dostarczać na Stary Kontynent. Oznacza to, że wysiłki Gazpromu na rzecz utrzymania wyższej ceny gazu mogą zawieść.

:Jeżeli gaz będzie służył transformacji energetycznej, nie zostanie wykluczony z finansowania środkami unijnymi Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności. Rozstrzygnięcie jest ważne dla Polski, która używa gazu do transformacji, ale musi przedstawić konkretny plan Komisji Europejskiej. Czytaj dalej„Powrót LNG z USA do Europy nie pozwoli Gazpromowi windować ceny gazu. Budowa Nord Stream 2 w Danii do końca kwietnia? Niemcy uderzają w Baltic Pipe”