Eksplozja uderza w dostawy ropy na Stary Kontynent. Apel USA do OPEC+ pozostaje bez odpowiedzi | Nord Stream 2 może się opóźnić o trzy lata i ruszyć razem z Baltic Pipe o ile nie będzie wojny na Ukrainie

Eksplozja uderza w dostawy ropy na Stary Kontynent. Apel USA do OPEC+ pozostaje bez odpowiedzi | Nord Stream 2 może się opóźnić o trzy lata i ruszyć razem z Baltic Pipe o ile nie będzie wojny na Ukrainie

:Operator ropociągów w Turcji BOTAS poinformował o wybuchu zatrzymującym pracę ropociągu Kirkuk-Ceyhan doprowadzającego ropę z Kurdystanu. Cena baryłki rośnie, a apel USA do państw porozumienia naftowego OPEC+ o zwiększenie podaży pozostaje bez odpowiedzi.

:Prezes Unipera przewiduje, że dostawy przez gazociąg Nord Stream 2 mogłyby ruszyć w październiku 2022 roku pod warunkiem, że nie wybuchnie nowa wojna na Ukrainie. Kanclerz Niemiec nie wykluczył blokady gazociągu w razie ataku Rosji. Jeżeli dostawy ruszą w październiku 2022 roku, rozpoczną się równolegle do początku pracy gazociągu Baltic Pipe na gaz z Norwegii dla Polski.

:Optymistyczne wieści płyną z analizy ośrodka Rethink Energy, który przekonuje, że wodór zielony pozyskiwany z pomocą Odnawialnych Źródeł Energii będzie konkurencyjny cenowo do szarego, pochodzącego z rafinerii, już za dwa lata. To dobra wiadomość dla firm polskich inwestujących w ten rodzaj wodoru i zła dla tych, które inwestują w inne.

Czytaj dalej„Eksplozja uderza w dostawy ropy na Stary Kontynent. Apel USA do OPEC+ pozostaje bez odpowiedzi | Nord Stream 2 może się opóźnić o trzy lata i ruszyć razem z Baltic Pipe o ile nie będzie wojny na Ukrainie”

Czwarty do fuzji w nowym wycieku maili ministra Dworczyka

Czwarty do fuzji w nowym wycieku maili ministra Dworczyka

– Strona internetowa Poufna Rozmowa znana z publikacji wycieków maili przedstawiła korespondencję ministra szefa Kancelarii Premiera z pełnomocnikiem rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotrem Naimskim w którym pytał o to, czy powinien doprowadzić do spotkania z Unimotem, prywatną firmą paliwową z Polski, w sprawie dostaw saudyjskiej ropy na Białoruś. Unimot to jeden z partnerów fuzji Orlen-Lotos – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Czwarty do fuzji w nowym wycieku maili ministra Dworczyka”

Chińczycy mogą dostać widok na NATO w porcie instalacyjnym offshore

Chińczycy mogą dostać widok na NATO w porcie instalacyjnym offshore

– Polskie morskie farmy wiatrowe mogą powstawać w portach instalacyjnych za granicą, bo w Gdyni nie będzie długo niczego. Czy w międzyczasie tamtejszy port trafi pod kontrolę Chińczyków, jeśli nie zdoła ich zatrzymać NATO? – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Chińczycy mogą dostać widok na NATO w porcie instalacyjnym offshore”

Drożejące paliwa napędzają rosnącą inflację

– Koncerny paliwowe obecne w Polsce znów podniosły hurtowe ceny paliw. Tylko w październiku metr sześcienny bezołowiowej benzyny 95 podrożał o ponad 100 złotych, oleju napędowego o ponad 200 złotych. Diesel może więc wkrótce być droższy niż benzyna. Ropa drożeje na całym świecie – pisze Maciej Sztykiel z RMF24.pl.

– Lepiej nie przyzwyczajać się do 6 złotych, tylko liczyć się z możliwością pojawienia się 7zł za litr benzyny na stacjach paliw. Drożejące paliwa zaś napędzają rosnącą inflację – mówi analityk sektora energetycznego, Wojciech Jakóbik z portalu BiznesAlert. pl.

– Na niektórych stajach paliw w kraju litr benzyny 95 czy oleju napędowego przekroczył już granicę 6 złotych. I choć kilka dni temu prezes PKN Orlen Daniel Obajtek zapewniał, że koncern robi wszystko, żeby utrzymać ceny podstawowych paliw poniżej tej „psychologicznej granicy”, to może okazać się to niemożliwe. To kwestia dni zanim wszyscy zapłacimy powyżej 6 złotych – mówi Wojciech Jakóbik.

Źródło: RMF24

Francuzi chcą mieć mały atom na eksport do 2030 roku. Czy Polska skorzysta? | Orban z Gazpromem odcinają Ukrainę od gazu unijnego. Polska może pomóc, lecz Komisja sugeruje Słowację

Francuzi chcą mieć mały atom na eksport do 2030 roku. Czy Polska skorzysta?

Rząd francuski ma wesprzeć państwową EDF przy rozwoju małych reaktorów modularnych SMR do 2030 roku po to, aby ta technologia była towarem eksportowym Francji do krajów potrzebujących nowych źródeł energii bez emisji CO2. Polskie firmy także są zainteresowane tą technologią.

Prezydent Francji Emmanuel Macron ocenił, że energetyka jądrowa pomaga zmniejszać emisje gazów cieplarnianych razem z Odnawialnymi Źródłami Energii. Francja i dziewięć innych krajów unijnych, w tym Polska, przekonują Komisję Europejską do uznania atomu za źródło korzystne dla klimatu i zasługujące na wsparcie banków w taksonomii.

– Musimy patrzeć na różne rodzaj technologii – powiedział Macron. Francja przeznaczy miliard euro na SMR oraz inne, nowe technologie jądrowe, także te związane z utylizacją odpadów nuklearnych. – Pierwszy cel to posiadanie SMR we Francji do 2030 roku – dodał.

EDF dołącza do firm jak amerykańskie NuScale Power w USA czy chińskie CNNC starające się o pozyskanie opłacalnej technologii małych reaktorów. Jednakże Francuzi zamierzają także budować nowe reaktory konwencjonalne, ze względu na konieczność wymiany floty elektrowni jądrowych. EDF ma zbudować sześć nowych jednostek tego typu w celu zastąpienia części z 56 występujących we Francji.

Według przedstawicieli EDF technologia SMR może być eksportowana do krajów, które nie mogą sobie pozwolić na duży atom, ale chcą osiągnąć efekt środowiskowy znany z Francji bogatej w takie źródła.

Francuzi prowadzą rozmowy o budowie dużego atomu w Polsce. Warszawa ma wybrać partnera technologicznego i model finansowy w 2022 roku. Pozostali oferenci to Westinghouse z USA i KHNP z Korei Południowej. Firmy polskie są także zainteresowane technologią SMR, ale współpracują w tym zakresie z GE Hitachi albo NuScale. Firmy jak PKN Orlen, KGHM czy ZE PAK podpisały już pierwsze umowy o współpracy naukowej przy technologii małych reaktorów modułowych.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

Orban z Gazpromem odcinają Ukrainę od gazu unijnego. Polska może pomóc, lecz Komisja sugeruje Słowację

Niedługo po podpisaniu przez węgierskie MVM nowego kontraktu gazowego z rosyjskim Gazpromem i przekierowaniu dostaw z Ukrainy na szlak z użyciem Turkish Stream strona ukraińska zaczęła notować problemy z rewersowymi dostawami z Unii Europejskiej. Alternatywny szlak dostaw rewersowych wiedzie między innymi przez Polskę, ale Komisja proponuje Słowację.

Serhij Makogon zaalarmował na konferencji prasowej, że do tej pory gaz rosyjski docierał do Węgier przez Ukrainę fizycznie. Nowy kontrakt opiewa na 3,5 mld m sześc. gazu rocznie do 2036 roku z użyciem gazociągu Turkish Stream pozwalającego omijać szlak ukraiński przez Morze Czarne, Turcję i Bałkany. Brak dostaw fizycznych z Ukrainy na Węgry oznacza ograniczoną możliwość dostaw rewersowych, które są „wirtualne” czyli polegają na poborze fizycznym gazu przeznaczonego dla Węgrów, ale rozliczanego jako cofnięty nad Dniepr.

Tymczasem jeszcze we wrześniu rewers na Węgrzech odpowiadał za 87 procent dostaw z Unii Europejskiej na Ukrainę. Sześć procent dostaw pochodziło z Polski. Polacy i Ukraińcy rozmawiają o zwiększeniu przepustowości połączeń gazowych na granicy w celu umożliwienia większego importu nad Dniepr. Jednakże projekt Gazociągu Polska-Ukraina pozostaje bez rozstrzygnięć, a operatorzy spierają się o to, kto ma pierwszy zainwestować w większą moc.

Podczas szczytu Unia Europejska-Ukraina wysoki przedstawiciel Unii do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Josep Borell przekonywał, że kontrakt węgierski nie narusza przepisów unijnych. – Kraje unijne mają prawo wchodzić w porozumienia dwustronne. Z tego co wiem nie ma niczego nielegalnego w kontrakcie Węgier z Gazpromem, niczego co byłoby niezgodne z przepisami europejskimi – powiedział Reutersowi. Kijów apelował do Brukseli o zbadanie zgodności tej umowy z prawem europejskim. Ukraina jest członkiem Wspólnoty Energetycznej pozwalającej integrować rynki energii i gazu ziemnego krajom nienależącym do Unii Europejskiej.

Komisja Europejska zaproponowała na szczycie UE-Ukraina między innymi zabiegi o zwiększenie przepustowości dostaw rewersowych przez Słowację.

Neftegaz.ru/Reuters/Wojciech Jakóbik

Boom SMR-owy z atakiem na strategię energetyczną w tle

Boom na ogłoszenia firm polskich o zaangażowaniu w technologię małych reaktorów jądrowych nie powtórzy losu boomu łupkowego, jeżeli szybko pojawią się konkrety. W tle komunikatów na ten temat widać krytykę polityki ministerstwa klimatu i środowiska ze strony lobby OZE oraz węglowego w Polsce. Oba bieguny sporu o strategię energetyczną są zjednoczone przeciwko jej twórcom – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kolejny boom w energetyce ze sporem politycznym w tle

KGHM dołączył do rosnącego grona spółek skarbu państwa i prywatnych, które deklarują zaangażowanie w technologię małych reaktorów jądrowych. Wcześniej państwowo-prywatny PKN Orlen i prywatny ZE PAK ogłosiły listy intencyjne z firmą Synthos Green Energy o współpracy przy SMR. Ta ostatnia firma posiada umowę z GE Hitachi na dostęp do technologii BWRX-300, która uzyskała certyfikację w USA i ma zapewnić pierwszy reaktor w Kanadzie, by potem – w razie powodzenia procesu – trafić także do Polski za sprawą Orlenu i ZE PAK. Deklaracje firmy pod wodzą Daniela Obajtka są bardziej ostrożne, niż optymistów z kompleksu wydobywczego węgla pod Koninem. – Zdajemy sobie sprawę, że GE Hitachi Nuclear Energy nie postawiło jeszcze pierwszego małego reaktora, ale proces pre-certyfikacji już trwa. Pierwsze SMRy powstają jednak w Chinach i Rosji. To nie jest technologia „z kosmosu”. Nasz partner ma porozumienie z GE Hitachi – dostawcą reaktora BWRX-300, a my współpracujemy z nim od początku i nadal będziemy współpracować. Będziemy mieć pierwszeństwo i zdobywać przez te lata know-how. Wchodząc we współpracę na samym końcu, moglibyśmy zapłacić więcej i nie zdobylibyśmy niezbędnego doświadczenia – mówił mi prezes Obajtek w wywiadzie nagranym podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. ZE PAK liczy na mały atom w Koninie w ilości 4-6 reaktorów po 300 MW każdy. Niezależnie od losu SMR w Polsce zapowiedzi spółki Zygmunta Solorza-Żaka wywindowały jej kurs i pozwoliły zakończyć pierwsze półrocze 2021 roku z zyskiem netto sięgającym 20 mln zł. Akcje ZE PAK kosztowały jeszcze niedawno niecałe 10 zł, a teraz oscylują w okolicach 20 złotych. Za gigantami idą mniejsi gracze. Już nawet paliwowy Unimot deklaruje zainteresowanie SMR-ami. Obiektywnie jest to pożądana technologia, bo pozwala wytwarzać lokalnie stabilną i zeroemisyjną energię obniżającą jej ceny przemysłowi obawiającemu się o swą konkurencyjność w dobie drożyzny. W tym zakresie KGHM poczynił krok naprzód, bo podpisał list intencyjny bezpośrednio z NuScale posiadającym technologię SMR bez pośrednictwa Synthosa Michała Sołowowa. Jednak i tutaj wszystko zależy od tempa certyfikacji tej technologii w Polsce. Warto także dodać, że jakiekolwiek SMR-y wymagają nowych przepisów zawierających między innymi standardy bezpieczeństwa, a te powstaną tylko wskutek skutecznej pracy legislacyjnej, której tempo w odniesieniu do sektora energetycznego bywa różne, vide liberalizacja ustawy odległościowej.

Mamy zatem w Polsce do czynienia z nowym boomem energetycznym po gazie łupkowym, elektromobilności oraz wodorze. Warunek sukcesu to jednak skuteczne wdrożenie tej technologii. Bariery jej rozwoju zostały już zakreślone przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, które zaoferowały konsultacje w sprawie warunków przyłączenia małych reaktorów jądrowych do sieci oraz ich udziału w certyfikacji ogólnej rynku mocy. W tle nadal jest widoczna sugestia ZE PAK, że mógłby sprowadzać energię z atomu w Obwodzie Królewieckim, która może być planem odłożonym na później lub motywatorem rządu do współpracy, w zależności od interpretacji. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, który odrzucił możliwość importu energii z Królewca, wykazuje bardziej pojednawczą postawę w sprawie SMR w Polsce. – Małe reaktory tzw. SMR one są być może przyszłością, ale przyszłością daleką. Ich zastosowanie to będzie głównie zastosowanie dla przemysłu np. chemicznego czy też w bardzo izolowanych geograficznie miejscach z ograniczonym zapotrzebowaniem na energię. Jeżeli prywatni biznesmeni decydują się na podjęcie tych badań, wdrożeń, to dobrze. To jest sytuacja, w której równolegle z tym programem rządowym, który realizujemy, dużym będzie to realizowane i tu nie ma żadnej konkurencji czy rywalizacji – powiedział Naimski w radio Siódma9. – Problem polega na tym, że tych SMR-ów jeszcze nie ma i że pierwszy z nich być może za kilkanaście lat zostanie zbudowany – dodał.

Jednak kontekst polityczny wyraźnie pokazuje, że duży i mały atom rywalizują ze sobą. Przeciwnicy polityki ministra Naimskiego promują tezę, jakoby SMR mógł powstać wcześniej, a być może zamiast dużego atomu państwowego, dzięki wysiłkowi spółek prywatnych (w domyśle ZE PAK), ale warto przypomnieć, że PKN Orlen i KGHM to spółki Skarbu Państwa kontrolowane przez ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. W resorcie wicepremiera można nieoficjalnie usłyszeć sceptycyzm wobec planów uruchomienia pierwszego, dużego reaktora jądrowego w Polsce w 2033 roku. Widać zatem jak rysuje się liberalna (umownie) linia krytyki jądrowych planów Piotra Naimskiego. Jego przeciwnicy z tej strony barykady twierdzą, że Polska za mało otworzyła się na import energii pozwalający doraźnie obniżać jej ceny i zaprogramowała strategię energetyczną (Politykę Energetyczną Polski do 2040 roku, PEP2040 – przyp. red.), która nie uwzględniła rewolucji Odnawialnych Źródeł Energii oraz istotnego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu handlu emisjami EU ETS.

Z drugiej strony barykady pojawia się podobna krytyka ekipy Naimskiego, z którym kojarzony jest również minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka. Chodzi o Solidarną Polskę reprezentowaną w sprawach polityki energetycznej przez byłego wiceministra aktywów państwowych Janusza Kowalskiego, który twierdzi, że Polska nigdy nie powinna się godzić na nowy cel redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku na bazie którego powstały kontrowersyjne regulacje Fit for 55. Jego zdaniem Polacy powinni wetować unijną politykę klimatyczną i tworzyć własny ETS na wzór rozwiązania brytyjskiego. Kowalski i inni krytycy polityki Naimskiego uważają, że niewystarczająco bronił węgla, który będzie dalej spalany przez niedobór nowych mocy wytwórczych pomimo planu postawienia na gaz uznanego przez tę frakcję za zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego, w czym z resztą nie różni się od liberałów z ośrodka Ember, który przestrzega przed pułapką gazową. Jedni proponują jednak w zamian węgiel, a drudzy – OZE.

Impas w rządzie i alternatywne ścieżki rozwoju energetyki

Umowne lobby OZE i węglowe podają sobie zatem rękę w krytyce Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku prowadzonej przez duet Naimski-Kurtyka, a wzrost temperatury politycznej towarzyszący przeciągającemu się sporowi o Kopalnię Turów może doprowadzić do nowych przetasowań w ramach obecnej ekipy rządzącej, o ile ta nie zdecyduje się na jakimś etapie na wcześniejsze wybory parlamentarne. Trudno sobie jednak wyobrazić jak mogłaby wyglądać nowa stabilizacja po ewentualnych zmianach personalnych. PEP2040 krytykowany przez obrońców węgla za zbytni radykalizm i zwolenników OZE za przesadny konserwatyzm jest kompromisem między najbardziej zaawansowanymi postulatami strony społecznej broniącej węgla a rzeczywistością przyspieszającej polityki klimatycznej. Jednakże Solidarna Polska odrzuciła go już na etapie rozmów rządowych, która obecnie łączy siły z pozarządową Konfederacją w krytyce Piotra Naimskiego i obronie węgla, co było widać w dyskusji o niewyemitowanym wywiadzie ministra udzielonego Ewie Stankiewicz z Republiki w mediach społecznościowych, gdzie Solidarna i konfederaci podali sobie ręce.

Spór o politykę energetyczno-klimatyczną Polski staje się zatem zgodnie z prognozami BiznesAlert.pl rozsadnikiem koalicji rządzącej. Trwają spekulacje na temat zastąpienia Michała Kurtyki przez Jadwigę Emilewicz (zwolenniczka OZE) albo Krzysztofa Tchórzewskiego (obrońca węgla). Nie jest jednak jasne, czy któraś z tych osobistości zagwarantowałaby poparcie całej koalicji rządzącej, a napięcia będą rosnąć wraz z podwyżkami cen energii, ciepła i gazu w 2022 roku. Obecny stan gry tworzy impas i alternatywne ścieżki rozwoju energetyki w ramach jednego sektora realizowane przez PSE i Gaz-System z jednej strony oraz PKN Orlen czy KGHM z drugiej. Nie widać na horyzoncie nowego stabilizatora, który byłby w stanie zastąpić obecną, małą stabilizację.

Koncesja za 10 zł, czyli jak przenieść prawa z PGNiG do Orlenu?

Koncesja za 10 zł, czyli jak przenieść prawa z PGNiG do Orlenu?

Fuzja PKN Orlen z PGNiG to wyzwanie z punktu widzenia koncesji gazowych. W grę wchodzi sukcesja generalna, czyli przeniesienie wszystkich koncesji od razu albo żmudny proces wykupu, który będzie czasochłonny, ale nie wymaga zmiany prawa i może kosztować 10 zł od koncesji – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Sukcesja generalna czy koncesja po koncesji?

Szef MAP Jacek Sasin przyznał, że przejęcie PGNiG przez PKN Orlen powinno zakończyć się w połowie 2022 roku, a Lotosu jeszcze przed końcem tego roku. – Chodzi o to, żeby zapewnić ciągłość tych koncesji – przyznał minister.

PGNiG posiada koncesje wydobywcze w kraju, które służą do wydobycia prawie 5 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie i są niezbędne do dalszych prac na rzecz utrzymania tego poziomu, który uchroni Polskę przed dodatkowym wzrostem importu tego paliwa. Jeżeli koncesje PGNiG miałyby zostać przejęte przez PKN Orlen, prawa do nich powinny zostać przeniesione na nowy podmiot, czyli koncern multienergetyczny powstały po fuzji, także z udziałem Lotosu.

Sukcesja generalna polegająca na przeniesieniu praw do koncesji polskich z PGNiG na Orlen jeden do jednego wymagałaby zmiany prawa. Początkowo pojawiły się spekulacje na temat podjęcia takich prac, ale BiznesAlert.pl nie zdołał uzyskać oficjalnego potwierdzenia w tej sprawie. Jest jednak sposób pozwalający uniknąć tego problemu, który jednak może wydłużyć cały proces. Jeżeli koncesje będą płatne, nie będzie konieczna zmiana prawa. BiznesAlert.pl ustalił, że opłata może wynosić symboliczne 10 zł.

– Minister klimatu i środowiska potwierdza, że ustawa Prawo geologiczne i górnicze nie dopuszcza sukcesji generalnej koncesji dot. złóż węglowodorów w przypadku planowanego przejęcia PGNiG przez PKN Orlen. W ocenie organu koncesyjnego istnieje możliwość przeniesienia ww. koncesji z jednego podmiotu na drugi bez konieczności zmiany obowiązującego prawa. Przeniesienie koncesji wiąże się jedynie z uiszczeniem opłaty skarbowej za wydanie decyzji administracyjnej w wysokości 10 zł – informuje resort klimatu w komentarzu dla BiznesAlert.pl. – Przeniesienie koncesji jest standardowym postępowaniem administracyjnym szczegółowo regulowanym przez Kodeks postępowania administracyjnego oraz Prawo geologiczne i górnicze. Zgodnie z powyższym, przedmiotowe postępowanie jest wszczynane na wniosek strony, co determinuje harmonogram całej sprawy. Organ koncesyjny przenosi koncesję w drodze decyzji administracyjnej. Stawka opłaty skarbowej za dokonanie tej czynności urzędowej została określona w ustawie o opłacie skarbowej na poziomie 10 zł – tłumaczy dalej resort.

Sukcesje generalne były stosowane w przeszłości na rynku energii elektrycznej czy gazu, kiedy jeden podmiot zastępował drugi w roli sprzedawcy i przejmował jego prawa. Jednakże rząd wydaje się iść inną drogą w dyskusji o łączeniu Orlenu z PGNiG.

Związki patrzą na ręce

Minister aktywów państwowych przyjął 26 sierpnia przedstawicieli związków zawodowych by rozmawiać o koncepcji stworzenia koncernu multienergetycznego z udziałem spółek PKN Orlen, Grupy Lotos oraz PGNiG. – Podczas spotkania omówiono proces budowy polskiego koncernu multienergetycznego – jego znaczenie dla krajowej gospodarki oraz korzyści płynące z połączenia. Jednocześnie uzgodniono powołanie zespołu roboczego, w skład którego wejdą przedstawiciele łączących się podmiotów oraz strony społecznej. Zadaniem zespołu będzie przybliżenie pracownikom procesu połączenia, przedstawianie informacji nt. jego przebiegu oraz celów i założeń, a także wypracowanie rozwiązań mających zabezpieczyć warunki zatrudnienia pracowników konsolidowanych przedsiębiorstw – informuje resort aktywów państwowych.

Niemcy ślą okręt na wody sporne z Chinami. Czy to koszt układu o Nord Stream 2? | Kolejne incydenty podkopują układ z Iranem, w który mogłaby się włączyć Polska

Niemcy ślą okręt na wody sporne z Chinami. Czy to koszt układu o Nord Stream 2?

Marynarka wojenna Niemiec wysłała okręt na wody sporne w pobliżu Chin. Część komentatorów spekuluje, że większe zaangażowanie Berlina w politykę powstrzymywania Państwa Środka to koszt za układ o Nord Stream 2 z Amerykanami.

Niemiecki okręt Bayern wpłynął na Morze Południowochińskie po raz pierwszy od dwóch dekad. Te wody są przedmiotem sporu Chin z sojusznikami Niemiec oraz USA. – Chcemy się zaangażować i wziąć odpowiedzialność za utrzymanie porządku międzynarodowego opartego o zasady – powiedział minister spraw zagranicznych Heiko Maas.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer powiedziała, że „przekaz jest jasny”. – Stajemy w obronie naszych wartości i interesów razem z naszymi partnerami oraz sojusznikami – oceniła.

Ruch Niemiec to odpowiedź na apel Japonii wzywającej Berlin do wspólnych ćwiczeń na Morzu Południowochińskim. Podczas powrotu do bazy w Wilhelmshaven okręt Bayern weźmie udział w misji NATO „Sea Guardian” na Morzu Śródziemnym oraz unijnej „Atalancie” w Afryce. Pomoże także ONZ w nasłuchu Korei Północnej. Wróci do portu macierzystego dopiero w lutym 2022 roku.

Część obserwatorów polityki zagranicznej ocenia, że większe zaangażowanie Niemiec w powstrzymywanie ekspansji Chin może mieć związek ze zbliżeniem ze Stanami Zjednoczonymi, którego elementem była propozycja układu w sprawie Nord Stream 2. Został on skrytykowany jako zbyt mało konkretny przez sojuszników w Unii Europejskiej i NATO, a także Ukrainę. Zabiegają oni o konsultację i skonkretyzowanie zapisów, szczególnie tych dotyczących sankcji wobec Rosji w razie wykorzystania tego gazociągu jako broni politycznej.

AFP/Wojciech Jakóbik

Kolejne incydenty podkopują układ z Iranem, w który mogłaby się włączyć Polska

Incydenty na wodach w pobliżu Iranu podkopują rozmowy o powrocie do porozumienia nuklearnego znajdujące się w impasie. Jeżeli dostawy ropy na Stary Kontynent staną się ważnym elementem negocjacji, Polska mogłaby odegrać w nich pewną rolę.

Co najmniej cztery statki u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich straciły kontrolę nad sterami rodząc podejrzenia o wrogie działania Iranu. Rozmówcy Associated Press wiążą te działania z nowym rządem w Teheranie.

Tymczasem trwa impas rozmów o powrocie do porozumienia nuklearnego z Iranem, które pozwoliłoby zdjąć sankcje z tego kraju, rozwijać cywilną energetykę jądrową i powrócić do dostaw ropy.

European Council for Foreign Affairs przekonuje, że sukces układu zależy od skali dostaw ropy irańskiej do Europy, od której może w przyszłości zależeć potencjał wymiany handlowej, bo petrodolary dałyby Teheranowi środki do zakupów w Europie. – W optymistycznym scenariuszu deficyt handlowy po stronie Iranu zmalałby do 57 mln euro, głównie dzięki znacznemu wzrostowi importu ropy irańskiej do Europy – pisze Esfandyar Batmanghelidj w ECFR.

Warto przypomnieć, że polskie PGNiG i Grupa Lotos negocjowały długoterminowe umowy na dostawy ropy z Iranu w okresie ocieplenia relacji w 2015 roku. Te rozmowy upadły wraz z opuszczeniem porozumienia nuklearnego przez USA w czasie administracji Donalda Trumpa. Nowe zbliżenie z Iranem otworzyłoby możliwość powrotu do rozmów, szczególnie w razie wzrostu znaczenia importu ropy na Stary Kontynent dla sukcesu układu. Wówczas Polska mogłaby odegrać pewną rolę w rozmowach.

CNBC/ECFR/Wojciech Jakóbik

Polska może sprowadzić miliard m sześc. gazu rocznie z Litwy do Ostrołęki i nie tylko

BiznesAlert.pl informował o rozmowach Polski i Litwy na temat dostaw LNG z Kłajpedy przez Gazociąg Polska-Litwa na terytorium polskie. Dostawy mogą opiewać nawet do dwóch mld m sześc. rocznie, które przydadzą się Polsce wobec rosnącego zapotrzebowania na gaz, będący paliwem przejściowym polskiej transformacji energetycznej.

– dyskutowaliśmy o możliwości udziału strony polskiej w długoterminowych aukcjach na wykorzystanie terminalu LNG – przyznał minister energetyki Dainius Kreivys po spotkaniu z pełnomocnikiem rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Planowana przepustowość Gazociągu Polska-Litwa w kierunku polskim to 1,9 mld m sześc. rocznie, z których połowa może zostać udostępniona w drodze aukcji. Oferty aukcyjne Litwinów mogą uwzględniać kontrakty na kilka, kilkanaście lat zgodnie z zapowiedzią ministra Keivysa.

Gazociąg ma być gotowy w grudniu 2021 roku, więc można zakładać, że posłużyłby dostawom do Polski w 2022 roku. Władze polskie przyznały, że planują wykorzystać gaz litewski do zaopatrywania Elektrowni Ostrołęka C mającej wykorzystywać nowy blok gazowy. PGNiG i Orlen podpisały w 2020 roku z Energą trójstronną umowę o współpracy przy tym projekcie. PGNiG oraz Orlen podpisały aneks do umowy na dostawy gazu, przedłużając ją o pięć lat do pierwszego stycznia 2028 roku.

Jednakże zanim będzie gotowy blok gazowy Elektrowni Ostrołęka C, gaz z Litwy może posłużyć innym celom, szczególnie wobec wzrostu zapotrzebowania na gaz w Polsce, które według Gaz-Systemu urośnie o 50 procent do 2030 roku z obecnych około 20 do 30 mld m sześc. rocznie. Gaz z Litwy jest także stawiany jako uzupełnienie dostaw spoza Rosji w razie problemów projektu Baltic Pipe, którego termin ukończenia nie został dotąd przesunięty pomimo problemów odcinka lądowego w Danii opisywanych w BiznesAlert.pl.

Republikanie chcą nowych sankcji wobec Nord Stream 2 a Ukraina sprzedać gazociągi Zachodowi | Amerykanie i Francuzi chcą razem rozwijać atom. Czy wejdą w tandem w Polsce?

Republikanie chcą nowych sankcji wobec Nord Stream 2 a Ukraina sprzedać gazociągi Zachodowi | Amerykanie i Francuzi chcą razem rozwijać atom. Czy wejdą w tandem w Polsce?

: Republikanie domagają się od administracji USA wdrożenia nowych sankcji wobec Nord Stream 2, które zostały zawieszone na czas rozmów z Niemcami o tym projekcie. Ukraina domaga się, by takie negocjacje toczyły się w szerszym formacie zastępującym normandzki. Proponuje sprzedaż swych gazociągów Zachodowi.

: Rosjanie planują wykorzystać spór Australii i Chin skutkujący zatrzymaniem dostaw australijskiego węgla do zwiększenia udziałów na tamtejszym rynku.

: Bank Anglii ostrzega, że niekontrolowane odejście od paliw kopalnych może doprowadzić do inflacji oraz podwyżek cen energii. Źle zaplanowana walka z kryzysem klimatycznym może zagrozić spowolnieniem rozwoju gospodarczego.

: Francja i USA będą razem dążyć do neutralności klimatycznej między innymi poprzez współpracę technologiczną w sektorze jądrowym. Rywalizują o budowę atomu w Polsce, ale jest szansa, że znajdą pole do kooperacji.

Republikanie chcą nowych sankcji wobec Nord Stream 2 a Ukraina sprzedać gazociągi Zachodowi

Republikanie domagają się od administracji USA wdrożenia nowych sankcji wobec Nord Stream 2, które zostały zawieszone na czas rozmów z Niemcami o tym projekcie. Ukraina domaga się, by takie negocjacje toczyły się w szerszym formacie zastępującym normandzki. Proponuje sprzedaż swych gazociągów Zachodowi.

Kommiersant/Kancelaria Prezydenta Ukrainy/Wojciech Jakóbik

Grupa 21 republikanów w Kongresie USA wezwała sekretarza stanu Antonego Blinkena do wdrożenia nowych sankcji wobec gazociągu Nord Stream 2 budowanego na Morzu Bałtyckim. Ostrzegają, że ukończenie tej rury pozwoli Rosji na dalszą destabilizacją Europy oraz

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskowe zapewnił, że Rosja będzie przestrzegać porozumienia o dostawach gazu przez Ukrainę do 2024 roku, a nawet kiedy się skończy nie zamierza całkowicie rezygnować z wykorzystania jej gazociągów na rzecz spornego Nord Stream 2. Fakt, że Biały Dom nie wdrożył restrykcji wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz jej prezesa Matthiasa Warniga, tylko je zawiesił z racji interesów narodowych, ma świadczyć zdaniem Republikanów o tym, że ceni interesy Niemiec wyżej niż innych sojuszników. Zawieszone sankcje wobec tych podmiotów wciąż mogą zostać wdrożone. Póki co jednak trwają rozmowy USA-Niemcy wysokiego szczebla na temat Nord Stream 2, a Berlin wysłał delegację do Waszyngtonu, o czym informował BiznesAlert.pl.

Komisja Europejska, Ukraina i Rosja wynegocjowały w grudniu 2019 roku porozumienie tymczasowe o dostawach gazu przez terytorium ukraińskie do 2024 roku w ilości 65 mld m sześc. w pierwszym roku i 40 mld m sześc. w następnych. Kontrakt w tej sprawie zawiera klauzulę ship or pay, która zmusza Rosjan do opłacenia zarezerwowanego wolumenu niezależnie od tego, czy zostanie potem wykorzystany.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński krytykował Berlin za brak wsparcia militarnego, podkreślając, że Nord Stream 2 może pozwolić Moskwie na odcięcie Kijowa od gazu, i zaproponował stworzenie nowego formatu rozmów na temat tego projektu, agresji na wschodzie Ukrainy oraz aneksji Krymu, który zastąpiłby format normandzki. – W formacie normandzkim nie ma mowy o Krymie ani gazociągu Nord Stream 2, ani gwarancjach bezpieczeństwa – mówił Zełeński. Mówił w tym kontekście o udziale USA i Unii Europejskiej. Póki co jego propozycja nie spotkała się z odzewem. Na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung zaproponował sprzedaż operatora gazociągów na Ukrainie podmiotom z Ameryki i Europy. W przeszłości pojawiały się pomysły stworzenia międzynarodowego operatora gazociągów nad Dnieprem z udziału kapitału zachodniego lub rosyjskiego. Obecne przepisy ukraińskie wykluczają udział Gazpromu.

Polityka Ukrainy jest konsultowana z Polską. Minister energetyki Herman Haluszczenko rozmawiał o Nord Stream 2 z ambasadorem Bartoszem Cichockim i o dalszej integracji rynków gazu ich krajów w celu ograniczenia negatywnych skutków tego projektu geopolitycznego.

Gdzie Australia nie może, tam Rosja węgiel pośle

Rosjanie planują wykorzystać spór Australii i Chin skutkujący zatrzymaniem dostaw australijskiego węgla do zwiększenia udziałów na tamtejszym rynku.

RBK/Wojciech Jakóbik

– Rosyjski Elgaugol zamierza zastąpić węgiel australijski własnym na rynku chińskim. – Myślę, że przejęcie 60-70 procent tych udziałów jest całkiem realistyczne. Zajmie kilka lat, a wiele zależy od przepustowości Kolei Rosyjskich – powiedział gazecie RBK.

Australia była największym dostawcą węgla do Chin do połowy 2020 roku dostarczając tam do 9 mln ton miesięcznie. Chiny zatrzymały jednak dostawy z tego kierunku w październiku zeszłego roku ze względu na spory polityczne z tym krajem, między innymi przez oskarżenie Canberry o to, że Pekin ukrywał informacje o koronawirusie, doprowadzając do wybuchu pandemii.

Rosjanie planują wykorzystać środki ze sprzedaży ropy naftowej zgromadzone w Funduszu Bogactwa Narodowego do zwiększenia przepustowości Kolei Rosyjskich na odcinku do portu Wanino, z którego w świat są wysyłane surowce rosyjskie. Rozbudowa miałaby się zakończyć w latach 2026-2027.

Bank Anglii: Dzika transformacja energetyczna grozi inflacją i podwyżką cen energii

Bank Anglii ostrzega, że niekontrolowane odejście od paliw kopalnych może doprowadzić do inflacji oraz podwyżek cen energii. Źle zaplanowana walka z kryzysem klimatycznym może zagrozić spowolnieniem rozwoju gospodarczego.

Reuters/Wojciech Jakóbik

– Nieuporządkowana transformacja zakładająca więcej ostrych regulacji do kompensowania w perspektywie czasu, może poskutkować niższym wzrostem gospodarczym i wyższą inflacją związaną z wzrostem cen energii oraz surowców w gospodarce – powiedział prezes Banku Anglii Andrew Bailey na spotkaniu zorganizowanym przez Reutersa.

Jednocześnie jednak zapewnił, że jego instytucja zamierza inwestować więcej w zielone obligacje, by zachęcać firmy do transformacji energetycznej. Wyraził nadzieję na powstanie taksonomii zielonych obligacji, czyli jednolitych standardów pozwalających ocenić czy polityka danej firmy jest zrównoważona i pomaga ograniczać emisje gazów cieplarnianych.

Co ciekawe, polski PKN Orlen przeprowadził udaną emisję zielonych obligacji, zyskując zaufanie inwestorów uznających jego plan osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku za wiarygodny. Zgromadzi w ten sposób środki na inwestycje w Odnawialne Źródła Energii, wodór oraz elektromobilność pozwalające mu uniezależnić się od ropy naftowej będącej dotąd w centrum działalności.

Amerykanie i Francuzi chcą razem rozwijać atom. Czy wejdą w tandem w Polsce?

Francja i USA będą razem dążyć do neutralności klimatycznej między innymi poprzez współpracę technologiczną w sektorze jądrowym. Rywalizują o budowę atomu w Polsce, ale jest szansa, że znajdą pole do kooperacji.

World Nuclear News/Wojciech Jakóbik

Sekretarz energii USA Jennifer Granholm oraz minister transformacji ekologicznej Francji Barbara Pompili ogłosiły wspólnie, że będą razem rozwijać technologie pozwalające ograniczyć zmiany klimaty i zapewnić czystszą energię, by możliwe było osiągnięcie wspólnego celu w postaci neutralności klimatycznej do połowy tego wieku.

– Zdekarbonizowane i innowacyjne systemy elektroenergetyczne, które mogą wykorzystywać innowacyjne technologie energetyki jądrowej oraz nowe rozwiązania, jak modularne, małe reaktory jądrowe, przyczynią się do ekspansji energetyki odnawialnej, wesprą regionalną elektryfikację, pozwolą produkować wodór w celu dekarbonizacji transportu i innych sektorów, pomogą pozyskać wodę pitną w regionach jej pozbawionych i wesprą wdrażanie czystszych rozwiązań w przemyśle – czytamy we wspólnym stanowisku USA i Francji z 28 maja.

Firmy z Francji oraz USA rywalizują o realizację Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. Polacy mają wybrać partnera technologicznego i finansowego w 2022 roku. Francuski EDF oraz amerykański Westinghouse przekonują, że są w stanie zbudować pierwszy reaktor do 2033 roku zgodnie z planami Warszawy i mogą liczyć na wsparcie finansowe swych rządów. Istnieje jednak możliwość realizacji elementów PPEJ przez firmy z różnych krajów. BiznesAlert.pl pisał w przeszłości o możliwym powstaniu tandemów wzorem projektu Czerna Woda w Rumunii, w którym Amerykanie zapewnili wsparcie finansowe a Francuzi technologię. Gdyby USA zapewniły w Polsce technologię, inne francuskie firmy mogłyby się zająć na przykład utylizacją odpadów jądrowych.