Putin zapewnia, że Rosja zwiększa dostawy gazu do Europy. Wolta wobec groźby nowego śledztwa przeciwko Gazpromowi? | Apel o utrzymanie atomu w Niemczech. Alternatywa to porażka polityki klimatycznej

Putin zapewnia, że Rosja zwiększa dostawy gazu do Europy. Wolta wobec groźby nowego śledztwa przeciwko Gazpromowi?

Rosjanie zmieniają retorykę i przekonują, że już zaczęli zwiększać dostawy gazu na rynek europejski. Prezydent Władimir Putin odrzuca oskarżenia o to, że jego kraj używa tego surowca jako broni. Tymczasem Parlament Europejski i kraje jak Polska domagają się nowego śledztwa antymonopolowego przeciwko Gazpromowi.

Prezydent Władimir Putin wystąpił na konferencji Russian Energy Week i został przepytany przez dziennikarkę Headley Gamble z USA. Został zapytany o dostawy gazu z Rosji, które nie zostały zwiększone pomimo rosnącego popytu i rekordowych cen w Europie. – Doszło do średniego wzrostu dostaw o 15 procent, to znaczy w sektorze LNG. Jesteśmy gotowi robić to dalej, nie było nawet jednego przypadku, abyśmy odmówili realizacji prośby naszych partnerów – zapewniał.

– Tymczasem dostawy partnerów amerykańskich popłynęły z Europy do Azji, kiedy pojawiła się odpowiednia koniunkcja cenowa. Połowa całkowitego spadku wolumenu gazu to wynik niedostatecznej podaży z USA – przekonywał Putin. Został zapytany o to, czy Rosja używa gazu jako broni.

– My zwiększamy, a inni – w tym USA – zmniejszają dostawy gazu do Europy. Te dane są dostępne. Wystarczy zajrzeć do Internetu, tam jest wszystko. To kompletny nonsens i pogaduszki polityczne nie niosące żadnej poważnej treści, nic rozsądnego – przekonywał. To reakcja na apel Międzynarodowej Agencji Energii, która wezwała Rosję do zwiększenia dostaw gazu do Europy. Wcześniej Rosjanie przekonywali, że nie posiadają odpowiedniego wolumenu i muszą najpierw uzupełnić zapasy rosyjskie, a także nie mogą działać na szkodę własnego systemu przesyłowego gazu.

– Jesteśmy gotowi dostarczać jeszcze więcej gazu, ale zwiększymy dostawy o tyle o ile jesteśmy proszeni – zapewnił Putin. – Gazprom używa indeksacji do ropy naftowej i jego ceny nie wynoszą dwa tysiące dolarów za 1000 m sześc. jak na giełdzie w Londynie czy gdzie indziej w Europie, ale tyle, co w kontraktach długoterminowych. Oczywiście kraje jak Niemcy powinny ukłonić się przed ludźmi jak Gerhard Schroeder za fakt, że otrzymują teraz gaz nie za 1000 czy 15000 dolarów, ale za 300 dolarów za 1000 m sześc. – mówił prezydent Rosji. Na początku października Gazprom zwiększył sprzedaż gazu na platformie elektronicznej ETP. W międzyczasie Rosjanie nadal przekonywali, że ceny gazu spadną dopiero po uruchomieniu gazociągu Nord Stream 2 wbrew przeszkodom w postaci konieczności wdrożenia przepisów unijnych oraz sankcjom USA.

Nie inaczej postąpił prezydent Putin, który ocenił, że „trwa debata na tym temat, także z udziałem władz Niemiec”, ale „gdybyśmy zwiększyli dostawy z użyciem tego szlaku, moglibyśmy z pewnością powiedzieć na sto procent, że napięcie na rynku energetycznym Europy znacząco by zmalało”. Kommiersant wskazuje, że powrót do dziennych aukcji Gazpromu na giełdzie SPIMEX z 13 października pokazuje, że ta firma ma wolny gazu.

Władimir Putin przekonywał także, że Rosja zwiększyła dostawy gazu przez Ukrainę o 10 procent, ale dalszy wzrost zależy od „doprowadzenia tego systemu do normalnego stanu”. – Kiedy jednak Europa mówi nam, że będzie odchodzić od węglowodorów, a jednocześnie nie wiadomo jak długo po 2024 roku… – nie dokończył zdania. Trwa dyskusja o tym, czy Nord Stream 2 pozwoli Rosji zatrzymać dostawy przez Ukrainę po lub w trakcie trwania umowy tymczasowej wynegocjowanej z Ukrainą oraz Komisją Europejską. Putin nie odpowiedział na pytanie w tej sprawie.

Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow wystąpił w BBC i odpierał podobne zarzuty o to, że Rosja używa gazu jako broni. – Popieramy bezpieczeństwo energetyczne Europy, chcemy współpracować. Gazprom w rzeczywistości zaczął pompować gaz z rezerw do gazociągów w celu ustabilizowania rynku – zapewnił. Agencja Interfax podała, że Gazprom wypompował część gazu z magazynu Haidach w Austrii w odpowiedzi na skok ceny z 7 października. – Pracujemy celowo, po cichu i realistycznie na rzecz stabilizacji. Nie jest w naszym interesie bujanie łódką dalej – zapewnił Riabkow.

Parlament Europejski domaga się od Komisji Europejskiej zbadania wpływu Gazpromu na kryzys energetyczny w Europie i historyczny rekord cen gazu na kontynencie. Polska apeluje o śledztwo antymonopolowe. Gazprom ograniczał podaż na rynku gazu od wakacji do października. Pierwsze sygnały podane przez agencję Interfax dotyczą magazynu europejskiego, który nie zgromadził odpowiednich rezerw i jest tak w przypadku wszystkich obiektów tego typu z udziałami Gazpromu. Jego krytycy uznają ten fakt za dowód na to, że Rosjanie celowo ograniczyli podaż i używają jej do promocji rozpoczęcia dostaw przez gazociąg Nord Stream 2 pomimo uprzedniej konieczności dostosowania go do przepisów unijnej dyrektywy gazowej.

Kommiersant/Reuters/Interfax/Wojciech Jakóbik

Apel o utrzymanie atomu w Niemczech. Alternatywa to porażka polityki klimatycznej

Dwudziestu pięciu intelektualistów wzywa Niemcy do utrzymania elektrowni jądrowych pomimo planu wyłączenia wszystkich do 2022 roku oraz postulatu dekarbonizacji całej Europy. Atom ma uchronić ten kraj przed porażką polityki klimatycznej. Polska, Francja i inni obrońcy energetyki jądrowej używają podobnych argumentów.

List został podpisany przez specjalistów polityki zagranicznej, dziennikarzy i intelektualistów. Został opublikowany w gazecie Die Welt 13 października. – Niemcom grozi niewypełnienie celu klimatycznego do 2030 roku pomimo wszelkich ich wysiłków – czytamy w liście. Porzucenie energetyki jądrowej zwiększy emisje CO2 i nie pozwoli osiągnąć celu redukcji o 65 procent do 2030 roku.

Autorzy listu odnoszą się do raportu rządu Niemiec, który szacuje, że obniżą emisję o 49 procent do 2030 roku. Ministerstwo środowiska Niemiec już skrytykowało ten raport, przypominając, że bazuje na cenie emisji CO2 w systemie EU ETS w wysokości 30 euro za tonę, podczas gdy przebiła już 60 euro i zwiększa presję na dekarbonizację.

Jednak zdaniem autorów listu należy utrzymać w systemie działające elektrownie jądrowe, czyli ostatnie sześć obiektów tego typu zapewniające 12 procent zapotrzebowania na energię w Niemczech. Wyłączenie ich spowoduje konieczność wytworzenia dodatkowych 60 mln ton emisji CO2 i zwiększenia emisji w Niemczech o 5 procent.

To wyzwanie dla nowej koalicji, w której mogą się znaleźć Zieloni bezkompromisowo domagający się wyłączenia energetyki jądrowej. – Drogie Niemcy, proszę zostawcie włączone reaktory jądrowe – apelują autorzy listu.

Niemcy wyszły z postulatem denuklearyzacji całej Europy wyartykułowanym przez resort środowiska cytowany wyżej. Zieloni skrytykowali plan budowy atomu w Polsce strasząc ryzykiem katastrofy i nadciągnięcia chmury radioaktywnej nad Niemcy. Ich raport został skrytykowany przez specjalistów jako niemerytoryczny.

Tymczasem Polska, Francja i ośmiu innych obrońców atomu w Europie używają tych samych argumentów, co autorzy wspomnianego listu. Przekonują, że atom da Europie obniżkę emisji CO2 oraz bezpieczeństwo dostaw energii w dobie kryzysu energetycznego.

EurActiv.com/Wojciech Jakóbik

Komisja jest niechętna wobec pomysłów Polski, ale ma inne propozycje walki z kryzysem energetycznym | Rosjanie już wprost naciskają na start Nord Stream 2 z użyciem wysokich cen gazu w Europie

Komisja jest niechętna wobec pomysłów Polski, ale ma inne propozycje walki z kryzysem energetycznym

Komisja Europejska przygotowuje swoistą „skrzynkę z narzędziami” mającą pozwolić na walkę z kryzysem energetycznym bez szkodzenia wspólnemu rynkowi energii. Temat ma paść na Radzie Unii Europejskiej 21-22 października. Komisja jest niechętna wobec planów stworzenia rezerwy strategicznej gazu i reformy systemu EU ETS proponowanych przez Polskę.

Euractiv.com dotarł do szkicu propozycji Brukseli,  która zakłada wymierzone wsparcie dla najbiedniejszych gospodarstw domowych w postaci rekompensat wzrostu cen energii. Polska pracuje już nad takim rozwiązaniem na 2022 rok. Komisja sugeruje, że najlepsze rozwiązanie to ryczałt, ale brane jest także pod uwagę odroczenie płatności, ulga podatkowa od obciążeń opłat za energię dla gospodarstw domowych, które sięgają obecnie 41 procent w przypadku gospodarstw domowych i 30-34 procent w odniesieniu do przemysłu. Hiszpania już wprowadziła takie zwolnienie.

Komisja rozważa także wsparcie małej przedsiębiorczości pomocą publiczną z zastrzeżeniem, że nie może ona zaburzyć konkurencji. Chodzi na przykład o dłuższe umowy na dostawy energii, ale Komisja uważa, że nie należy ingerować w system handlu emisjami EU ETS.

Bruksela planuje również stworzyć nowe mechanizmy monitoringu sytuacji na rynku energii z pomocą władz krajowych oraz unijnego stowarzyszenia regulatorów energetycznych ACER w celu walki z ewentualnym łamaniem zasad konkurencji.

Urzędnicy Komisji są także otwarci na dyskusję o postulacie reformy rynku energii złożonym przez Francję i Hiszpanię w celu uniezależnienia ceny energii od ceny gazu, która również notuje rekordy. Proponują pogłębienie współpracy transgranicznej na rynkach detalicznych państw członkowskich oraz badanie kształtowania się cen w Europie. Chcą także przyspieszenia procedur przyznawania pozwoleń na budowę nowej energetyki odnawialnej za pośrednictwem dokumentu z wytycznymi, który ma się pojawić w 2022 roku.

Komisja Europejska ma także użyć planowanej reformy rynku gazu w celu odniesienia się do problemów z magazynowaniem i bezpieczeństwem dostaw tego paliwa zgłaszanych przez część państw członkowskich. Komisja będzie promować gaz mniej emisyjny niż kopalny w celu zmniejszenia zależności od dostawców spoza Unii Europejskiej. Część krajów unijnych, w tym Polska, uważa, że Rosja celowo ogranicza dostawy gazu do Europy w celu wykorzystania rekordowych cen do promocji spornego projektu Nord Stream 2.

Pomysł wspólnych zakupów gazu zaproponowany przez Hiszpanię znajdzie odniesienie w postaci dobrowolnych zapasów do wykorzystania w razie kryzysu. To rozwiązanie ma działać w zgodzie z zasadami konkurencji. Komisja ma jednak zastrzeżenia względem tego pomysłu, ze względu na wysoki stopień skomplikowania. Zamierza za to stworzyć transgraniczne, regionalne grupy ryzyka w regionach z małymi zapasami gazu, które miałyby analizować ryzyko przez następne pięć lat i formułować zalecenia.

Komisja sugeruje także, aby przychody narodowe z EU ETS zostały przeznaczone na bezpośrednie wsparcie gospodarstw domowych i małych przedsiębiorstw w celu walki z ubóstwem energetycznym. Długoterminowo ochroną ma być Społeczny Fundusz Klimatyczny przewidziany w pakiecie Fit for 55 przedstawionym przez Komisję. Ta jednak wyklucza jakąkolwiek reformę ETS w odpowiedzi na obecny kryzys.

Polska zasygnalizowała konieczność stworzenia strategicznej rezerwy gazu oraz reformy systemu handlu emisjami w odpowiedzi na kryzys energetyczny. Część krajów unijnych również popiera takie rozwiązania. Do rozstrzygnięcia może dojść podczas Rady Unii Europejskiej zaplanowanej na 21-22 października.

EurActiv.com/Wojciech Jakóbik

Rosjanie już wprost naciskają na start Nord Stream 2 z użyciem wysokich cen gazu w Europie

Wicepremier Rosji Aleksander Nowak powiedział, że szybka certyfikacja gazociągu Nord Stream 2 w Niemczech umożliwiająca rozpoczęcie dostaw z jego użyciem pomoże obniżyć ceny gazu w Europie.

„Szybkie ukończenie certyfikacji” pomoże jego zdaniem „uspokoić obecną sytuację”. Niemiecki regulator Bundesnetzagentur ma cztery miesiące na ten proces, który potem zostanie oceniony przez Komisję Europejską z punktu widzenia zgodności z przepisami dyrektywy gazowej, która nakłada na Rosjan obowiązek dostosowania pracy Nord Stream 2 do regulacji ograniczających monopolistów jak Gazprom.

– Myślę, że są dwa czynniki mogące uspokoić obecną sytuację. Po pierwsze oczywiście to ukończenie certyfikacji i najszybsza zgoda na dostawy gazu przez Nord Stream 2 – mówił Nowak w rozmowie z oficjelami rządowymi oraz firmami rosyjskimi. Kolejne rozwiązanie to zwiększenie dostaw przez platformę giełdową Gazpromu ESP, o której pisał BiznesAlert.pl.

– Europejski rynek spotowy jedynie odzwierciedla obecny stan popytu i podaży, ale nie jest narzędziem wyceny dającym równowagę w długim terminie – oceniła Jelena Burmistrowa, szefowa Gazprom Exportu. – Ci, którzy podpisali z nami kontrakty długoterminowe cieszą się obecnie z ich ceny – dodała.

Rosjanie kwestionują dyrektywę gazową w sądzie. Nord Stream 2 AG poinformował o apelacji w odniesieniu do decyzji sądu niemieckiego o konieczności podporządkowania spornego gazociągu tej dyrektywie. Jednak dopóki ona obowiązuje, muszą wdrażać jej przepisy względem Nord Stream 2. Pojawiają się jednak głosy z Rosji, że należy doprowadzić do rozpoczęcia dostaw tym gazociągiem mimo to w celu obniżenia cen gazu w Europie. Tymczasem Europejczycy oskarżają Rosjan o celowe ograniczanie dostaw na rynek europejski w celu wymuszenia startu tego gazociągu.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Chiny rzucają USA wyzwanie. Będą finansować transformację energetyczną a nie węgiel za granicą

Przewodniczący Xi Jinping zapowiedział, że Chiny przestaną inwestować w elektrownie węglowe za granicą. Mają za to wspierać transformację energetyczna za granicą rzucając wyzwanie USA. Wysycha zatem jedno z ostatnich źródeł finansowania węgla na które liczyli obrońcy tego paliwa między innymi w Polsce.

Xi Jinping wystąpił podczas Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych po tym jak w 2020 roku zapowiedział, że jego kraj będzie dążył do neutralności klimatycznej w 2060 roku. – Chiny zwiększą wsparcie rozwoju zielonych i niskoemisyjnych źródeł energii w krajach rozwijających się i nie zbuduje za granicą nowych projektów węglowych – zapowiedział przewodniczący Partii Komunistycznej Chin.

Bloomberg przypomina, że ponad 70 procent nowych elektrowni węglowych na świecie powstaje dzięki finansowaniu z Chin. Tymczasem inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku nie dofinansowała w tym roku jeszcze żadnego projektu tego typu.

Co ciekawe, także prezydent USA Joe Biden mówił w ONZ o wsparciu transformacji energetycznej biedniejszych krajów. Amerykanie mają przekazać środki finansowe na walkę ze zmianami klimatu. Zapowiedź Xi jest postrzegana jako odpowiedź na pomysł USA w rywalizacji o prymat na arenie międzynarodowej.

Obrońcy energetyki węglowej w Polsce przekonywali, że jedno ze źródeł jej finansowania to Chiny. Jeżeli deklaracja Xi zostanie wprowadzona w życie, to źródło także wyschnie.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

Kontratak atomu, bo taki mamy klimat. Reaktor ekstra od USA?

Raport pod egidą ministra Naimskiego sugeruje, że atom to najlepsza opcja dla Polski. Polityka klimatyczna sprawia, że Polacy nie mogą przeinwestować w gaz. Mogłoby powstać nawet siedem reaktorów ze wskazaniem na technologię amerykańską – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kontratak atomu na OZE

Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski wraz z przedstawicielami Narodowego Centrum Badań Jądrowych oraz Polskich Sieci Elektroenergetycznych przedstawił na konferencji „Bezpieczeństwo energetyczne. Filary i perspektywy rozwoju” w Rzeszowie raport dowodzący, że energetyka jądrowa jest rozwiązaniem najtańszym z punktu widzenia kosztów systemu w Polsce. To odpowiedź na liczne opracowania na temat największej opłacalności ekonomicznej Odnawialnych Źródeł Energii.

Studium zostało opracowane przez zespół skupiony wokół Narodowego Centrum Analiz Energetycznych. To nowa instytucja rządowa mająca zapewnić niezależne dane analityczne służące podejmowaniu odpowiednich decyzji. Jej dokument zawiera analizę alternatywnych scenariuszy zapewnienia ciągłości dostaw energii elektrycznej przy minimalizacji emisji gazów cieplarnianych. Wspomniane centrum to nowa instytucja łącząca ekspertów NCBJ i PSE pod skrzydłami biura obsługi pełnomocnika Naimskiego.

Badanie zakłada znalezienie strategii energetycznej dającej stałą dyspozycyjność mocy wytwórczych przy największej redukcji emisji CO2. Powstały cztery strategie niskoemisyjne oraz jedna zeroemisyjna z użyciem różnych mieszanek źródeł konwencjonalnych, odnawialnych (OZE) oraz atomu. Centrum dokonało wybory takiego modelu, który dałby optymalne zróżnicowanie z perspektywy odbiorcy końcowego. Novum opracowania jest wskaźnik S-LCOE (System Levelized Cost of Electricity). Chodzi o średnie koszty produkcji jednostki energii wyznaczane z uwzględnieniem kosztów systemu. To różnica w stosunku do modelu LCOE nieuwzględniającego kosztów systemowych, a więc promującego energetykę, która jest tania i szybko się zwraca inwestorowi prywatnemu, a zatem przede wszystkim Odnawialne Źródła Energii.

Autorzy opracowania zdołali obliczyć, że strategia wykorzystująca energetykę jądrową jest najbardziej opłacalna ze względu na niższy średni koszt wytwarzania energii ze względu na czas pracy trwający 60 lat, który da oszczędności rzędu 100 mld złotych w tym okresie w stosunku do strategii stawiających na OZE. – Ze względu na wysokie nakłady inwestycyjne wiatr na morzu nie powstał w żadnym analizowanym scenariuszu, co wskazuje na niższą konkurencyjność tych technologii względem pozostałych OZE. W strategii morskiej optymalizator, minimalizując koszty, zdecydował o wybudowaniu i produkcji energii wyłącznie ze źródeł rezerwowych (gaz CCGT) – czytamy w podsumowaniu.

Planowane 6-9 GW atomu ma być stabilizowane przez energetykę gazową. Autorzy opracowania przewidzieli także możliwość przestojów pracy energetyki jądrowej i z tego względu nie zrezygnowali całkiem z planów inwestycji w gaz. Nie jest jednak jasne, czy nie sugerowaliby miksu całkowicie atomowego, gdyby nie istniejące plany sektora elektroenergetycznego celujące w gaz. Uczestnicy panelu poświęconego temu zagadnieniu nie chcieli odpowiedzieć na moje pytanie o to, czy atom mógłby zastąpić gaz w obecnych planach. Nie ma na pewno takiej możliwości w latach dwudziestych, bo reaktory nie powstaną tak szybko.

Autorzy raportu uznali, że strategia zakładająca rozwój źródeł odnawialnych z magazynami energii jest najdroższa przez konieczność przewymiarowania instalacji odnawialnych i magazynów. Ich moc musi być dużo wyższa od realnego zapotrzebowania ze względu na okresy przestoju produkcji zależne od pogody. Autorzy opracowania przestrzegają przed oczekiwaniem, że przestoje w Polsce zostaną uzupełnione dostawami z zagranicy, na przykład Niemiec, bo w takiej sytuacji tam wtedy też będą trwały przerwy dostaw z OZE. Koszty systemowe liczone wraz z rezerwą niezbędną do zapewnienia ciągłości dostaw przy rosnącym udziale źródeł odnawialnych skłaniają autorów raportu do przewartościowania oceny ekonomicznej OZE. Stanowią ponad połowę kosztów sumarycznych w strategiach wiatrowych analizowanych w opracowaniu. Inaczej jest w przypadku źródeł stabilnych zastępujących stare, konwencjonalne (przede wszystkim węglowe). Mogą być przyłączane do sieci w miejscach, z których będą wycofywane stare bloki, ograniczając koszty sieciowe i nie niosą za sobą kosztów bilansowania, gdyż są sterowalne.

Przełomowe ustalenie raportu pod egidą Piotra Naimskiego dotyczą polityki klimatycznej. – Strategie ze źródłami wiatrowymi wspomaganymi gazem charakteryzuje 7,5 razy większa emisja CO2 niż w przypadku energetyki jądrowej, również wspomaganej gazem. Wynika to ze znacznie większych potrzeb wykorzystania rezerw gazowych – czytamy w dokumencie. Co więcej, najtańsze rozwiązanie (ale bez rezerwy) to strategia oparta wyłącznie o atom. – Uzyskanie zerowego bilansu emisji CO2 z innymi strategiami w obecnych i obecnie przewidywanych warunkach jest bardzo kosztowne – czytamy. Autorzy raportu sygnalizują zatem, że docelowo to atom powinien zastępować źródła konwencjonalne w celu usunięcia emisji w ogóle zgodnie z celem neutralności klimatycznej Unii Europejskiej do 2050 roku.

To przyczynek do dyskusji o rozbudowie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, która zakłada budowę 6-9 GW energetyki jądrowej. Strategia J0 zakładająca nowe moce jądrowe zakłada dodatkowy gigawat w stosunku do PPEJ. – Analiza zakłada budowę siedmiu bloków jądrowych po 1 GW mocy zainstalowanej – czytamy w opracowaniu. PPEJ zakłada 6-9 GW. Dolna część widełek to 6 GW, które mogłyby powstać z użyciem sześciu lub czterech bloków w zależności od technologii różnicującej ich moc. Warto podkreślić, że autorzy opracowania założyli, że jeden reaktor będzie wytwarzał 1000 MW, a zatem odpada technologia APR z Korei o mocy 1350 MW oraz EPR z Francji o mocy 1650. Widać więc kurs America First. Amerykanie nie zostali jeszcze wybrani tylko przez prawo unijne zmuszające do przetargu technologicznego.

Uwaga na gaz

Autorzy opracowania założyli, że chcą zapewnić Polsce 6 GW nowych mocy wytwórczych o jak najniższym koszcie systemowym i największej elastyczności pracy. Z tego założenia wynika miks atomu i gazu. Gdyby jednak prymat przejęła polityka klimatyczna, to miks całkowicie jądrowy dałby największe redukcje emisji CO2. To szczególnie ważny wniosek także w świetle planów USA i Unii Europejskiej, które chcą zmniejszyć emisje metanu na świecie o 30 procent do 2030 roku w stosunku do poziomu z 2020 roku. Mają zaprezentować propozycję polityki globalnej w tej sprawie na szczycie klimatycznym COP 26 w Glasgow.

Oznacza to, że po węglu także gaz znajdzie się pod pręgierzem polityki klimatycznej. Jeśli dołożyć do tego rekordowe ceny tego paliwa podnoszące koszty wytwarzania energii i ciepła z jego pomocą, otrzymujemy silny sygnał ostrzegawczy przed przeinwestowaniem w gaz w Polsce. Polacy nie powinni przesadzić z wykorzystaniem gazu jako paliwa przejściowego ze względu na politykę klimatyczną, koszty paliwa oraz bezpieczeństwo dostaw. Nie po to inwestowaliśmy w dywersyfikację źródeł dostaw, żeby potem podnieść zapotrzebowanie do poziomu, który zmusi nas do ponownego sięgnięcia po niepewnego dostawcę rosyjskiego

USA i Unia Europejska zaapelują o redukcję emisji metanu. Wyzwanie dla Polski

Plan redukcji emisji metanu forsowany przez Brukselę i Waszyngton może przyprawić o ból głowy Warszawę, która chce prowadzić transformację energetyczną z użyciem gazu jako paliwa przejściowego.

USA i Unia Europejska zgodziły się, że będą walczyć z emisjami metanu i zachęcą do tego innego gospodarki świata. Reuters dotarł do dokumentu, z którego wynika, że będą apelować o redukcję emisji metanu o 30 procent do 2030 roku i wezwą do tego kraje świata, w tym Rosję, Chiny, Indie, Brazylię oraz Arabię Saudyjską.

Punktem odniesienia ma być emisja metanu towarzysząca działalności człowieka z 2020 roku. Autorzy apelu widzianego przez Reutersa przekonują, że metan utrzymuje się krótko w atmosferze i dlatego redukcja emisji powinna przynieść szybki, pożądany efekt środowiskowy. Propozycja układu w tej sprawie ma zostać przedstawiona 17 września i oficjalnie ujawniona na COP 26 w Glasgow.

Polska planuje transformację energetyczną przy pomocy energetyki gazowej. Konieczność budowy elektrowni i elektrociepłowni gazowych, które zastąpią węglowe, pociągnie za sobą wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce o 50 procent do 2030 roku, czyli z 20 do około 30 mld m sześc. rocznie. Emisje metanu towarzyszą wydobyciu, transportowi i spalaniu gazu.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

: Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

: Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę

Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

Szóstego września gaz kosztował na giełdzie ICE w Londynie prawie 53,7 euro za kilowatogodzinę, czyli 659 dolarów za 1000 m sześc. Gazprom ograniczył znów dostawy przez Gazociąg Jamalski tłumacząc się usterką powstałą wskutek pożaru instalacji Urengoj w sierpniu. Dostawy tym szlakiem spadły trzy razy do średnio 0,8 mln m sześc. na godzinę okresowo rosnąc powyżej poziomu sprzed incydentu. Uzupełnił niedobory z magazynów gazu w Europie Zachodniej wypróżniając je przed sezonem grzewczym. Niskie zapasy także podwyższają cenę gazu.

Ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSUA oskarża Rosjan o celową rezygnację ze zwiększenia dostaw przez Ukrainę. Gazprom nie zarezerwował dodatkowych mocy na wrzesień i zmniejszył dostawy przez terytorium ukraińskie do 109 mln m sześc. dziennie, czyli minimum zagwarantowanego w umowie przesyłowej obowiązującej do 2024 roku, która opiewa na minimum 40 mld m sześc. rocznie.

– W ten sposób monopolista z jednej strony utrzymuje wysokie ceny gazu surowców, a z drugiej demonstruje fundamentalne znaczenie nowego gazociągu do Europy, czyli Nord Stream 2, który miałby zostać uruchomiony tej jesieni – mówi anonimowe źródło Kommiersanta, pośrednio przyznając, że Rosjanie manipulują ceną gazu w celach politycznych. Zdaniem Siergieja Kapitanowa z Moskiewskiej Szkoły Zarządzania Skołkowo koszt tego paliwa powinien spaść wiosną, kiedy być może ruszą dostawy przez Nord Stream 2 z pełną mocą. Kommiersant nie rozwija wątku dostaw LNG, które przy wysokich cenach w Europie znów opłacają się dostawcom, którzy skierowali się do Azji w okresie niżu cenowego.

Atmosfera została dodatkowo podgrzana przez ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, który mówił o rychłym ukończeniu budowy Nord Stream 2 i rozpoczęciu dostaw. Nie sprecyzował kiedy nastąpią, ale perspektywa szybkiego uruchomienia tego spornego gazociągu obniżyła okresowo cenę gazu na giełdzie TTF. Rosjanie promują jak najszybsze uruchomienie dostaw, ale stoi przed nimi szereg przeszkód jak sankcje USA oraz konieczność wdrożenia przepisów unijnej dyrektywy gazowej.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosja oczekuje wyjaśnień Komisji Europejskiej w sprawie obciążeń emisji CO2 towarzyszących produkcji towarów dostarczanych do Unii, czyli tzw. CBAM. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oczekuje wyjaśnienia na jakich zasadach ma działać ten mechanizm, który jego zdaniem jest niezgodny z zasadami Światowej Organizacji Handlu.

Komisja Europejska planuje wprowadzić CBAM w 2026 roku i obciążyć opłatą towary docierające do Unii z obszarów bez polityki klimatycznej w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu. Taki „zielony podatek” uderzyłby w dostawy węglowodorów oraz innych surowców z Rosji, jak stal czy aluminium. Rosjanie obliczyli, że zapłacą za CBAM około 1,8-3,4 mld dolarów w 2026 roku i 6,4 mld dolarów w 2030 roku.

Chiny orzekły w lipcu 2021 roku, że CBAM narusza zasady WTO jako forma protekcjonizmu i zapowiedziały działanie w sądzie. Minister rozwoju gospodarczego Rosji MAxym Reszetnikow powiedział agencji TASS, że Rosja na razie chce uniknąć sporu w WTO, ale zbiera przeciwników tego rozwiązania, do których jego zdaniem należą kraje BRICS (Brazylia, Chiny, Indie i RPA), ale także Australia, USA, Arabia Saudyjska.

Neftegaz.ru/TASS/Wojciech Jakóbik

Kommiersant apeluje o aktywną politykę klimatyczną Rosji w obronie Gazpromu i nie tylko | Elektrownia Połaniec nie musi zwracać pomocy pomimo sporu o biomasę

Kommiersant apeluje o aktywną politykę klimatyczną Rosji w obronie Gazpromu i nie tylko

W odpowiedzi na nowy raport IPCC o zmianach klimatu rosyjski Kommiersant apeluje o aktywną politykę klimatyczną Rosji. – Przykładowo władze potęg nuklearnych inwestują w arsenał pocisków miliardy dolarów, chociaż wiedzą, że te nigdy nigdzie nie polecą. Takie inwestycje są uważane, za uzasadnione, bo obniżają ryzyko wielkich strat w razie wojny i można znaleźć analogię ze zmianami klimatu – pisze Juri Borsukow.

Autor apelu odnosi się do raportu Międzyrządowego Panelu do spraw Zmian Klimatu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, z którego wynika, że należy przyspieszyć działania na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych w celu ograniczenia wzrostu temperatury globalnej zgodnie z porozumieniem paryskim. – Piszę o tym w dziale ekonomicznym z prostego powodu. Rosnące napięcie w zachodnich społeczeństwach wokół ochrony klimatu osiągnęło stopień, w którym należy spodziewać się decyzji politycznych, z których część może być bardzo bolesna dla firm rosyjskich. Przykładem może być unijny podatek węglowy (CBAM – przyp. red.). Ostatecznie świat prawdopodobnie wprowadzi globalne obciążenia emisji i będzie logiczne, jeśli Rosja będzie przewodzić temu procesowi zamiast zbierać nieprzyjemne owoce w sektorze ropy i gazu – pisze Borsukow. Jego zdaniem najlepsze wyjście to inwestycja w wychwyt i składowanie CO2 w tym sektorze.

Warto przypomnieć, że Rosjanie planują wykorzystać gazociąg Nord Stream 2 do dostaw wodoru uznawanego za paliwo zeroemisyjne. Chcą w tym celu wytwarzać go ze źródeł bezemisyjnych jak OZE czy atom, ale także pozyskiwać z gazu przy jednoczesnym wychwycie i składowaniu CO2 (CCS). Operator projektu Nord Stream 2 AG zapewnia, że wodór może popłynąć nowym gazociągiem z Rosji już w 2030 roku.

Kolejne wyliczenia pokazują wysokie koszty wprowadzenia obciążeń emisji CO2 na granicy Unii Europejskiej do opłacenia przez Rosję. CBAM ma kosztować Rosjan ponad 760 mld rubli w okresie 2026-35 według badania Petromarket widzianego przez Wiedomosti. CBAM polega na opodatkowaniu produktów importowanych spoza Unii w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu. Kraje z własnym systemem handlu emisjami CO2 na wzór unijnego miałyby być zwolnione z CBAM. Petromarket szacuje, że sektor petrochemii gazowej w Rosji zapłaci ponad 175 mld rubli za emisje CO2 towarzyszące produkcji towarów docierających do Unii, jak na przykład etylen, propylen, butan i tym podobne owoce przerobu ropy oraz gazu.

Kommiersant/Wiedomosti/Wojciech Jakóbik

Elektrownia Połaniec nie musi zwracać pomocy pomimo sporu o biomasę

Ministerstwo klimatu i środowiska umorzyło podstępowania w sprawie możliwości nieprawidłowego wykorzystania pomocy publicznej w postaci darmowych uprawnień do emisji CO2 przez Eneę Elektrownia Połaniec (EEP) o wartości około 170 mln złotych. Spór dotyczył miksu paliwowego wykorzystanego w Połańcu, czyli węgla oraz biomasy.

Postępowanie ruszyło w czerwcu i dotyczyło pozwoleń otrzymanych do 2016 toku za modernizację bloków energetycznych. W razie innego rozstrzygnięcia Enea musiałaby zwrócić pomoc przeznaczoną na modernizację Elektrowni Połaniec. Zastrzeżenia dotyczyły innego miksu paliw wykorzystanego w blokach, ale mimo tego udało się osiągnąć efekt ekologiczny oczekiwany zgodny z zasadami pomocy publicznej. – W toku trwających postępowań administracyjnych EEP przedłożyła wyjaśnienia poparte opinią akredytowanej jednostki, które potwierdziły spełnienie przez EEP przesłanek uzasadniających otrzymanie pomocy publicznej – podaje Enea w komunikacie.

Enea zmodernizowała także w lipcu instalację odsiarczania spalin za 50 mln złotych w ramach dostosowania do wymogów środowiskowych konkluzji BAT. Enea informuje, że dzięki wielu modernizacjom prowadzonym od 1995 roku jest jedną z najnowocześniejszych elektrowni w Polsce. Wybudowano nowy komin, instalacje odsiarczania spalin i stację demineralizacji wody, wprowadzono komputerowy system sterowania z nastawnią centralną, najlepsze systemy przeciwpożarowe i przeciwwybuchowe oraz podniesiono sprawność bloków i wydłużono żywotność elektrowni o kolejne 20 lat, jednocześnie obniżając emisje do atmosfery. Powstał także nowoczesny system biomasy z uruchomionym w 2012 roku „Zielonym Blokiem”.  

Elektrownia Połaniec uruchomiona w latach 1979-1983 nad brzegiem Wisły w Zawadzie koło Połańca wytwarza 9 TWh energii rocznie (prawie 6 procent krajowej produkcji). Moc elektrowni została podniesiona z początkowych 1607 MW do 1882 MW obecnie, co stanowi niespełna 5 procent mocy osiągalnej w Polsce w 2018 roku. Wytwarza energię w siedmiu blokach opalanych mieszanką węgla i biomasy o mocy do 225 MW do 242 MW oraz „Zielonym Bloku” (225 MW) – największej na świecie jednostce energetycznej opalanej w 100 procentach mieszanką biomasy leśnej i agro. Ponadto w Połańcu wytwarzana jest energia cieplna, popiół, gips i popioło-żużle dla drogownictwa i budownictwa.

Enea/Wojciech Jakóbik

Komisja Europejska poinformowała także, że jest w stałym kontakcie w sprawie Nord Stream 2 z rządem Ukrainy. Kijów wysłał do Brukseli wezwanie do konsultacji odnośnie do tego spornego projektu na mocy artykułu 274 umowy stowarzyszeniowej. – Jesteśmy w stałym kontakcie z władzami ukraińskimi w wielu sprawach, w tym dotyczących energetyki. Liczymy na dyskusję z naszymi ukraińskimi odpowiednikami o tym, jak najlepiej iść naprzód w odpowiedzi na ich apel o konsultacje – mówi źródło RIA Novosti.

Rosja chce słać wodór do Europy przez Nord Stream 2. Ma być tańszy od zielonego

Rosja opublikowała koncepcję rozwoju sektora wodoru w którym zaleca neutralność technologiczną i zapowiada wytwarzanie tego paliwa z gazu ziemnego oraz sektora jądrowego. Zielony wodór, na który liczą na przykład Niemcy, ma odgrywać mniejszą rolę.

Koncepcja rozwoju sektora wodoru w Rosji ma określać priorytety, cele krótko, średnio oraz długoterminowe strategii wodorowej z 2020 roku. Wodór ma powstawać trzech lub czterech dolinach wodorowych w na północy Rosji (obszar wydobycia gazu na eksport do Europy), Sachalinie, w Arktyce i na południu kraju.

Pilotaże mają umożliwić produkcję 0,2 mln ton wodoru do 2024 roku oraz sprawdzić technologię wychwytu, składowania i użycia dwutlenku węgla (CCUS). Pierwsze komercyjne projekt wodorowe mają pojawić się w latach 2025-35 i pozwolić na produkcję do 2 mln ton wodoru w 2035 roku, a także pozwolić zlokalizować technologie wodorowe, w tym elektrolizery pozwalające wytwarzać to paliwo z wody. Rosja ma rozwinąć eksport 15 mln ton wodoru w 2050 roku i słać go na rynki w Europie oraz Azji oraz bazować w jak największym stopniu na technologiach zlokalizowanych na jej terytorium.

Rosjanie przekonują Niemców do importu wodoru przez Nord Stream 2, który według nich mógłby słać wodór do Europy już od 2030 roku. Ich zdaniem cena wodoru z Rosji będzie niższa cztery-pięć razy od tego wytwarzanego za pomocą energii ze źródeł odnawialnych (zielonego wodoru) w Unii Europejskiej.

USA obronę demokracji i walczą z Nord Stream 2 przed wizytą Zełeńskiego | Rosja będzie tracić miliardy w handlu z Unią, jeśli nie pójdzie jej śladem w polityce klimatycznej

Ukraińcy obiecują USA obronę demokracji i walczą z Nord Stream 2 przed wizytą Zełeńskiego

Prezydent Ukrainy ma się spotkać ze swym amerykańskim odpowiednikiem. Trwają przygotowania do jego wizyty w Waszyngtonie i padają deklaracje o obronie demokracji, a w międzyczasie Ukraińcy szykują się do walki prawnej mogącej utrudnić dostawy przez sporny Nord Stream 2.

Sekretarz stanu USA Antony Blinken spotkał się z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułebą przed wizytą prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego w Waszyngtonie zaplanowaną na 30 sierpnia.

W krótkich wystąpieniach przed rozmowami Blinken mówił o konieczności obrony Ukrainy przed agresją, ale także reformach na rzecz gospodarki oraz demokracji. Kułeba odparł, że „Ukraina to twierdza demokracji Europy Środkowo-Wschodniej” i zamierza współpracować z USA na rzecz sukcesu całego regionu w tym zakresie. Spotkanie rzecznika Departamentu Stanu USA z prasą po szczycie Blinken-Kułeba było pozbawione informacji na temat rozmów amerykańsko-ukraińskich.

Tymczasem ukraiński Naftogaz zawarł kontrakt wart 1,2 mln dolarów z firmą prawną Arent Fox z Waszyngtonu, która ma wesprzeć tę firmę w sporach o Nord Stream 2. Ukraińcy, podobnie jak to już zrobili Polacy z PGNiG, zamierzają kwestionować proces certyfikacji spółki Nord Stream 2 AG w roli operatora spornego gazociągu. Bez niej nie będzie możliwe rozpoczęcie dostaw, tymczasem operator musi działać w zgodzie z przepisami unijnymi, które wykluczają kontrolę tej samej firmy nad dostawami i infrastrukturą przesyłową. Nord Stream 2 AG należy w stu procentach do Gazpromu.

Amerykanie i Niemcy zaproponowali układ w sprawie gazociągu Nord Stream 2 zakwestionowany przez Ukrainę oraz Polskę jako niesatysfakcjonujący. Jednocześnie zadeklarowali obronę wartości demokratycznych w krajach mających z nimi problemy, a są nimi według Berlina i Waszyngtonu państwa polskie i ukraińskie. USA krytykują reformę Naftogazu nad Dnieprem oraz ustawę mogącą uderzyć w telewizję TVN z kapitałem USA nad Wisłą.

Rosja będzie tracić miliardy w handlu z Unią, jeśli nie pójdzie jej śladem w polityce klimatycznej

Nowe wyliczenia na temat kosztów unijnej polityki klimatycznej realizowanej z pomocą mechanizmu CBAM, które poniesie Rosja pokazują jeszcze większe straty. Konsultanci zalecają Rosji stworzenie własnego systemu handlu emisjami CO2.

Mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej, czyli CBAM, to propozycja obciążenia importu towarów do Unii w uzależnieniu od emisji towarzyszącej ich produkcji. Boston Consulting Group szacuje koszt tego obciążenia w Rosji na średnio 4,9 miliardów dolarów rocznie w 2030 roku. Analitycy szacują tę sumę na od 3,5 do 6,3 mld dolarów. Widełki wynikają z faktu, że BCG szacowało różną skalę emisji w przypadku poszczególnych produktów. Przykładowo nawozy mogą emitować od 1,1 do 1,8 ton CO2 na tonę produktu.

BCG szacowała w przeszłości koszty CBAM w Rosji na 3-4,8 mld dolarów, ale do rewizji popchnęła ją podwyżka ceny uprawnień do emisji CO2 w ramach unijnego systemu handlu emisjami, która według grupy może sięgnąć 130 dolarów za tonę w 2030 roku. Wcześniej szacowała ją na 30 dolarów. Obecnie ta cena wynosi około 63 dolarów przy poziomie 23 dolarów na początku roku.

KPMG szacuje koszty CBAM w Rosji na 1,55-3,41 mld euro w latach 2026-35 w scenariuszu optymistycznym i nawet 15,5 do 34,1 mld euro w pesymistycznym. Organizacja ta szacuje, że cena uprawnień sięgnie 134 euro za tonę CO2 w 2035 roku.

Komisja Europejska ma zmniejszać obciążenia CBAM w krajach, które wprowadzą własny odpowiednik EU ETS. Z tego względu BCG zaleca Rosji wprowadzenie takiego rozwiązania oraz mechanizmów obserwacji oraz wyliczania emisji w gospodarce rosyjskiej, ale także dywersyfikację kierunków eksportu towarów rosyjskich.

Źródło:RBK/Wojciech Jakóbik

Plany Polski mogą się powieść. Renesans atomu w raporcie BNEF

Plany Polski mogą się powieść. Renesans atomu w raporcie BNEF

– Nowy raport BloombergNEF uwzględnia trzy scenariusze rozwoju energetyki na świecie, w tym jeden ze skokowym rozwojem energetyki jądrowej wspierającej Odnawialne Źródła Energii. To nadzieja na realizację atomowych planów Polski – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Renesans atomu to jedna z opcji

New Energy Outlook 2021 wydany w lipcu 2021 roku opisuje możliwe ścieżki dążenia świata ku neutralności klimatycznej zgodnie z porozumieniem paryskim z COP24. Scenariusz szary zakłada rozwój zielonego wodoru oraz Odnawialnych Źródeł Energii (OZE). Scenariusz szary uwzględnia rozwój technologii wychwytu dwutlenku węgla z energetyki konwencjonalnej, magazynów energii raz niebieskiego wodoru z gazu ziemnego. Scenariusz czerwony to wizja skokowego rozwoju energetyki jądrowej wspieranej przez OZE i magazyny energii. Elektrownie jądrowe mają służyć między innymi zasilaniu elektrolizy do wytwarzania wodoru.

Czerwony scenariusz zaprezentowany przez BloombergNEF zakłada „renesans energetyki jądrowej”, który zmniejszy udział energetyki odnawialnej w globalnym miksie oraz zapotrzebowanie na energetykę opalaną wodorem, ale zwiększy wykorzystanie magazynów energii ze względu na ograniczoną elastyczność atomu. Globalny miks energetyczny w tym scenariuszu zakłada 61 procent udziału tak zwanej czystej energetyki w 2050 roku, w tym 41 procent energetyki wiatrowej, 20 procent fotowoltaiki, 26 procent energetyki jądrowej oraz 13 procent innych źródeł zeroemisyjnych jak energetyka wodna.

Autorzy raportu BNEF podkreślają, że najtańsze źródło energii zeroemisyjnej to energetyka wiatrowa, a największa redukcja emisji CO2 nastąpi dzięki niej oraz fotowoltaice, wynosząc 59-65 procent do 2050 roku w zależności od scenariusza. Jednakże scenariusz czerwony zakłada wzrost wytwarzania energii w reaktorach jądrowych do ponad 7TW w 2050 roku, czyli dziewiętnaście razy więcej niż obecnie. Z tego prawie 4 GW mają być przeznaczone do wytwarzania wodoru. Scenariusz czerwony zakłada udział atomu w pierwotnych źródłach energii na poziomie 66 procent w 2050 roku w porównaniu z pięcioma procentami obecnie. Energetyka odnawialna ma wówczas odpowiadać za 27 procent energii pierwotnej.

– Jest krótki okres do 2030 roku w którym zapotrzebowanie na gaz będzie rosło ze względu na konieczność wsparcia szybkiego rozwoju energetyki odnawialnej i zastąpienia istniejących mocy węglowych, ale ten boom gazowy będzie trwał krótko, tworząc podwaliny pod rozwój sektora wodoru oraz małych reaktorów modularnych SMR, a także energetyki węglowej oraz gazowej z technologią wychwytywania dwutlenku węgla CCS dostępnych w latach trzydziestych – czytamy w podsumowaniu raportu. Zapotrzebowanie na gaz ma rosnąć o do procenta rocznie i osiągnąć szczyt w 2026 lub 2027 roku w zależności od scenariusza ze względu na przejście od węgla do tego paliwa w energetyce. W scenariuszu zielonym zakładającym rozwój energetyki odnawialnej oraz czerwonym z atomem zapotrzebowanie na gaz spadnie do 518 mld m sześc. w 2050 roku. W szarym scenariuszu zapotrzebowanie na gaz wzrośnie do połowy wieku do 3754 mld m sześc., czyli 4,2 procent powyżej poziomu z 2019 roku.

Zmiany jednak kosztują. BNEF przewiduje konieczność inwestycji w transformację energetyczną od 92 do 173 bilionów dolarów do 2050 roku, czyli około 3,1 do 5,8 bilionów rocznie.

Nadzieja dla Polski

Polska zamierza rozwijać energetykę jądrową jako stabilne uzupełnienie energetyki odnawialnej oraz ustępującej energetyki konwencjonalnej. Planuje mieć pierwszy reaktor jądrowy w 2033 roku oraz 6-9 GW w 2043 roku. Raport BNEF pokazuje potencjał atomu, który staje się polską specyfiką transformacji energetycznej i potwierdza w liczbach jak ważną rolę może odegrać na skalę globalną. Ostateczny miks energetyczny Polski będzie wariacją na temat szacunków BNEF. – W praktyce będziemy obserwować mieszankę powyższych rozwiązań, bo każdy kraj wykorzystuje strategie klimatyczne najlepiej mu odpowiadające, biorąc pod uwagę lokalną gospodarkę i geopolitykę – twierdzą autorzy raportu. Polska stawia na atom właśnie z tych powodów.

CBAM, czyli jak sprawić by Fit for 55 nie był samobójstwem gospodarczym Europy

Pakiet Fit for 55 należy rozpatrywać jako całość regulacji, które zmienią gospodarkę europejską. Mechanizm obciążający emisje CO2 poza Unią Europejską, czyli CBAM, ma uchronić Europę przed samobójstwem gospodarczym. Może być szansą także dla Polski – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

CBAM, czyli bat na emisje poza Unią Europejską

Pisałem już o tym, że ambicje pakietu Fit for 55 pozbawione odpowiednich wyliczeń oraz mechanizmów kompensujących obciążenia paliw kopalnych w gospodarce mogą sprawić, że Europa wyleje dziecko z kąpielą i zgasi rozwój gospodarczy zamiast napędzić go poprzez przestawienie na zielone tory. Jeden z elementów Fit for 55 to z kolei CBAM, czyli rozwiązanie będące warunkiem sine qua non sukcesu gospodarczego europejskiej wizji rozwoju gospodarczego na arenie międzynarodowej. Za tym akronimem kryje się mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (Cabron Border Adjustment Mechanism). Chodzi o obciążenie importu towarów do Unii w uzależnieniu od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu, a zatem wyrównanie szans biznesu europejskiego opłacającego unijny system handlu emisjami CO2 z tym pozaeuropejskim, który do tej pory nie musiał tego robić. CBAM ma być obciążeniem uzależnionym od ceny uprawnień od emisji CO2. Szczegółowe założenia tego rozwiązania mają zostać przedstawione do końca roku.

Pomysł zebrał już krytykę u zagranicznych partnerów Unii Europejskiej. Jest postrzegany jako narzędzie nieuczciwej konkurencji przez Australię, Chiny czy Ukrainę. Pekin już zapowiedział walkę z CBAM na łonie Światowej Organizacji Handlu. Obrońcy tego rozwiązania przekonują, że będą w stanie pogodzić je z zasadami wolnego handlu. USA i Rosja prezentują bardziej zachowawcze stanowisko i próbują negocjować z Brukselą. CBAM nie będzie obciążał gospodarek krajów, które zdecydują się na wprowadzenie własnej polityki klimatycznej wzorowanej na europejskiej i w ten sposób ma przekonywać partnerów Unii do pójścia jej, zielonym szlakiem. Scenariusz optymistyczny z punktu widzenia Brukseli zakłada, że kraje współpracujące zostaną pozbawione obciążeń CBAM, a ich produkty docierające do Unii będą powstawały przy wyższych standardach klimatycznych, a państwa odrzucające politykę klimatyczną będą płacić coraz więcej, aż przekonają się, że warto chronić klimat. Scenariusz pesymistyczny to samobójstwo gospodarcze Europy, której nikt nie będzie naśladował. Debata o CBAM może trwać do 2024 roku.

https://biznesalert.pl/niemcy-zielony-niebieski-wodor-spor-wintershall-dea-nord-strean-2-energetyka-gaz/embed/#?secret=rwAh0ofjPb

Współpraca zagranicy albo samobójstwo gospodarcze

Pierwsze pozytywne sygnały pojawiły się w USA, które za prezydentury Joe Bidena zadeklarowały cel dążenia do neutralności klimatycznej w 2050 roku, miliardowe inwestycje w zielone technologie w ramach Planu Rewolucji Czystej Energetyki i Sprawiedliwości Środowiskowej, a także własną wersję CBAM, czyli Carbon Border Adjustment. Jednakże Biden nigdy nie obiecał wprowadzenia systemu handlu emisjami CO2 na wzór EU ETS, a dopóki go nie stworzy, biznes amerykański będzie podpadał pod obciążenia CBAM. ETS funkcjonuje w jedenastu stanach Wschodniego Wybrzeża (RGGI) oraz Kalifornii, która wprowadziła własny CBA. Warto jednak podkreślić, że cena uprawnienia w Słonecznym Stanie wynosi około 18 dolarów za tonę, kiedy ceny emisji CO2 w Europie biją rekordy sięgając powyżej 50 euro, czyli około 60 dolarów, trzy razy więcej od ceny kalifornijskiej. Również Rosjanie podjęli pierwsze kroki na rzecz dostosowania własnej polityki do oczekiwań Komisji Europejskiej. Ministerstwo rozwoju gospodarczego oszacowało koszt CBAM w Rosji na 3,6 mld euro rocznie od 2035 roku, choć ta liczba została uznana za przeszacowaną przez Vygon Consulting. Rosjanie przyjęli w lipcu prawo mające obniżyć emisyjność ich gospodarki poprzez dobrowolny system handlu emisjami opisany już w BiznesAlert.pl. Rosja będzie negocjować taryfę ulgową, możliwość kompensowania emisji poprzez zielone projekty. Relacja Rosjan z polityką klimatyczną Unii Europejskiej będzie nacechowana względami polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, jak w przypadku relacji w sektorze węglowodorów, o czym pisałem obszernie w innym miejscu. Również Chiny uruchomiły pilotażowy system handlu emisjami CO2, który nie może się równać ambicją z europejskim, ale jest pierwszym krokiem na rzecz pójścia śladem Europy. Z drugiej strony Pekin zapowiada walkę z CBAM  z użyciem reguł Światowej Organizacji Handlu.

Jeżeli Europa zdoła użyć CBAM do przekonania partnerów międzynarodowych do bardziej ambitnej polityki klimatycznej, obciążenia wynikające z Fit for 55 wewnątrz Unii Europejskiej nie będą jej tak doskwierać w konkurencji z innymi potęgami globalnymi. Jeżeli jednak okaże się, że Europejczycy pozostaną ze swymi ambicjami sami, dokonają samobójstwa gospodarczego, gasząc rozwój zamiast go wspierać. Optymizm projektantów polityki Komisji Europejskiej wypływa z faktu, że wieloletnie subsydia Odnawialnych Źródeł Energii pozwoliły obniżyć koszt tej technologii do stopnia, w którym rozwija się swobodnie, a Europa jest w awangardzie ich promocji. Podobnie ma być z technologiami magazynowania energii, wodoru i innych zielonych rozwiązań, które mają być premiowanie przez Fit for 55.

CBAM a Polska

Rozwiązanie kompromisowe to wsparcie transformacji energetycznej ze środków pozyskanych przez CBAM. Nie ma mowy o dofinansowaniu status quo energetyki konwencjonalnej, ale można sobie wyobrazić, że właśnie CBAM pomoże sfinansować nowe mechanizmy solidarnościowe wspierające zmiany w krajach najbardziej potrzebujących jak Polska. Byłby to kolejny koszyk, z którego mogłyby pochodzić środki na transformację energetyczną oprócz Funduszu Modernizacyjnego i innych kieszonek EU ETS. Skala wyzwań Fit for 55 oznacza, że nowe rozwiązanie nie powinno zastępować, ale uzupełniać stare tak, abyśmy nie wylali dziecka z kąpielą.