Okrojone embargo naftowe pozwoliłoby Rosji dzielić Europę z użyciem Ropociągu Przyjaźń | Rosjanie mają plan jak dalej zarabiać petrodolary kosztem niedoboru ropy na Zachodzie

Okrojone embargo naftowe pozwoliłoby Rosji dzielić Europę z użyciem Ropociągu Przyjaźń | Rosjanie mają plan jak dalej zarabiać petrodolary kosztem niedoboru ropy na Zachodzie

:Politico donosi, że Rada Europejska zbierająca się 30-31 czerwca, ma przyjąć okrojone embargo naftowe, bo innego nie poparłyby Węgry. Według informacji BiznesAlert.pl wyłączenie może objąć Ropociąg Przyjaźń i może podzielić klientów Rosji.

:Rosyjski Łukoil wzywa do obniżenia podaży ropy i dalszego podniesienia jej cen na rynkach światowych w celu utrzymania przychodów Rosji pomimo sankcji Zachodu na czele z rozważanym embargo naftowym.

:Polska chce sprowadzać energię z Ukrainy oraz wprowadzić ten kraj do Międzynarodowej Agencji Energii.

Okrojone embargo naftowe pozwoliłoby Rosji dzielić Europę z użyciem Ropociągu Przyjaźń.

Politico donosi, że Rada Europejska zbierająca się 30-31 czerwca, ma przyjąć okrojone embargo naftowe, bo innego nie poparłyby Węgry. Według informacji BiznesAlert.pl wyłączenie może objąć Ropociąg Przyjaźń i może podzielić klientów Rosji.

Plan może zakładać objecie sankcjami unijnymi dostaw ropy z Rosji drogą morską po to, by ten surowiec dalej mógł docierać Ropociągiem Przyjaźń do Węgier, Słowacji czy Czech. To próba wyjścia naprzeciw oczekiwaniom premiera Węgier Wiktora Orbana, który blokuje przyjęcie embargo już od miesiąca. Według informacji BiznesAlert.pl wyłączenia zaproponowane w szkicu embargo naftowego dotyczą Ropociągu Przyjaźń, którym dociera ropa rosyjska do Węgier, Słowacji oraz Czech, a także Polski czy Niemiec.

Jednakże te dwa ostatnie kraje zadeklarowały, że niezależnie od losu embargo naftowego, porzucą dostawy z Rosji do końca roku. Utrzymanie dostaw z tego kierunku na Węgrzech poprawi na czas wyłączeń konkurencyjność MOL-a w porównaniu z firmami z tych, państw, które go porzucą jak Orlen.

Warto przy tym przypomnieć, że bezpieczeństwo dostaw ropy z Rosji przez Ropociąg Przyjaźń jest ograniczone. Rosjanie wywołali kryzys dostaw z powodu zanieczyszczonej ropy w 2019 roku, kiedy przez 49 dni nie mogła płynąć przez rzeczony ropociąg z powodu zawartości chlorków w mieszance przekraczającej normy bezpieczeństwa i zagrażającej infrastrukturze przesyłowej. Polacy dotąd nie otrzymali z tego tytułu rekompensat.

Politico/Wojciech Jakóbik

Rosjanie mają plan jak dalej zarabiać petrodolary kosztem niedoboru ropy na Zachodzie

Rosyjski Łukoil wzywa do obniżenia podaży ropy i dalszego podniesienia jej cen na rynkach światowych w celu utrzymania przychodów Rosji pomimo sankcji Zachodu na czele z rozważanym embargo naftowym.

Wiceprezes Łukoila Leonid Fedun wezwał Rosję do obniżki wydobycia ropy o 20-30 procent w odpowiedzi na sankcje zachodnie, w tym rozważane embargo naftowe. Fedun napisał w RBK, że Rosjanie mogliby obniżyć wydobycie ropy o 20-30 procent, czyli 7-8 mln baryłek dziennie bez strat dla budżetu rosyjskiego, bo ewentualne ograniczenie podaży we współpracy z krajami porozumienia naftowego OPEC+.

– Co jest lepsze: sprzedać dziesięć baryłek za 50 dolarów, czy siedem za 80? Należy spróbować utrzymać poziom dostaw sprzed kryzysu godząc się na rabat 30, a czasem 40-procentowy – podpowiada Fedun. Jego zdaniem utrzymanie ograniczenia podaży w ramach porozumienia naftowego OPEC+ pozwoli w przyszłości znów zwiększyć wydobycie ropy w Rosji, kiedy zapotrzebowanie dodatkowo wzrośnie, a infrastruktura pozwalająca przekierować dostawy na Wschód będzie gotowa. Póki co Rosjanie nie są w stanie zastąpić rynku europejskiego azjatyckim.

Unia Europejska rozważa embargo na dostawy ropy z Rosji. Zostało już wprowadzone przez USA, Kanadę oraz Wielką Brytanię.

RBK/Wojciech Jakóbik

Polska chce importować energię z Ukrainy i wprowadzi ją do MAE

Polska chce sprowadzać energię z Ukrainy oraz wprowadzić ten kraj do Międzynarodowej Agencji Energii.

– Mamy połączenie Chmielnicki-Rzeszów, które obecnie jest nieużywane. Jesteśmy zainteresowani, podobnie jak strona ukraińska. Rozmawiamy o sprzedaży energii z Ukrainy do Polski, która wesprze naszą stabilność, a im pozwoli na wykorzystanie przeprowadzonej już synchronizacji. Oni już teraz są częścią systemu kontynentalnego – ujawniła minister klimatu Anna Moskwa w rozmowie z BiznesAlert.pl.

– Polska chce także wprowadzić Ukrainę do Międzynarodowej Agencji Energii na najbliższym spotkaniu w Paryżu. Na początek chcielibyśmy ją zgłosić jako obserwatora. Mamy już poparcie szefa MAE – powiedziała minister.

Kryzys energetyczny podsycany przez ograniczenie podaży gazu rosyjskiego w Europie winduje ceny energii do rekordów, a jeden ze sposobów na ich obniżkę to import energii z tanich i stabilnych źródeł. Można wśród nich wymienić elektrownie jądrowe na Ukrainie, jak Elektrownia Chmielnicki połączona z Rzeszowem linią elektroenergetyczną wspomnianą przez minister Moskwę.

Ukraina dokonała synchronizacji kryzysowej systemu elektroenergetycznego z kontynentalnym przez Polskę pomimo ataku Rosji z 24 lutego. Ukraińcy chcą zintegrować swą elektroenergetykę za pośrednictwem Wspólnoty Energetycznej z Europą, tak jak zrobili to już w sektorze gazu.

Wojciech Jakóbik

Hakerzy Anonymous znowu przejmują dane Gazpromu | Polska może mieć trzeci gazoport na potrzeby sąsiadów

Hakerzy Anonymous znowu przejmują dane Gazpromu | Polska może mieć trzeci gazoport na potrzeby sąsiadów

:Grupa hakerska Anonymous pochwaliła się w sieci przechwyceniem bazy danych Gazpromu zawierającej między innymi hasła MD5 potrzebne na przykład do podpisów cyfrowych.

:Jeżeli rozmowy z Czechami, Słowacją i Ukrainą doprowadzą do umów na dostawy LNG przez Polskę, może być potrzebny trzeci gazoport, a konkretnie drugi pływający terminal FSRU.

Hakerzy Anonymous znowu przejmują dane Gazpromu

Grupa hakerska Anonymous pochwaliła się w sieci przechwyceniem bazy danych Gazpromu zawierającej między innymi hasła MD5 potrzebne na przykład do podpisów cyfrowych.

Chodzi o klucze kryptograficzne używane do szyfrowania plików oraz oznaczania autorstwa. Wyciek ma być częścią włamania Anonymous do danych Federalnej Służby Bezpieczeństwa, czyli wywiadu cywilnego Rosji.

To nie pierwszy atak Anonymous na Gazprom. Ci hakerzy opublikowali w kwietniu 728 GB danych na temat pracowników oraz klientów Gazprom Linde Engineering, spółki-córki zajmującej się inżynierią w sektorze energetycznym i nie tylko.

Wojciech Jakóbik

Polska może mieć trzeci gazoport na potrzeby sąsiadów

Jeżeli rozmowy z Czechami, Słowacją i Ukrainą doprowadzą do umów na dostawy LNG przez Polskę, może być potrzebny trzeci gazoport, a konkretnie drugi pływający terminal FSRU.

Media obiegła informacja o rozmowach Czechów i Słowaków o dostawach gazu przez Polskę. Według informacji BiznesAlert.pl dotyczą one dostaw przez potencjalny, drugi statek FSRU mogący zacumować w Zatoce Gdańskiej.

Polska planuje mieć w latach 2025-2027 pływający terminal LNG o przepustowości 6 mld m sześc. rocznie. PGNiG podpisało już wstępne porozumienie o dostawach 4 mln ton gazu skroplonego od amerykańskiej Sempry poczynając od 2027 roku.

Jeżeli jednak rozmowy z Czechami i Słowakami, do których mogą dołączyć Ukraińcy, przyniosą rozstrzygnięcie, Polska ma rozważać zwiększenie przepustowości tego szlaku, ale nie poprzez zamówienie jednego FSRU o większej przepustowości. Plan miałby zakładać sprowadzenie drugiego o analogicznej przepustowości 6 mld m sześc. rocznie.

Czas na rozstrzygnięcie jest krótki, bo zainteresowanie FSRU na świecie rośnie przez atak Rosji na Ukrainę. Można sobie jednak wyobrazić scenariusz znany z Estonii i Finlandii, w którym klienci na LNG przez Polskę biorą udział w finansowaniu infrastruktury. Dodatkowe możliwości tworzy program REPowerEU zakładający uniezależnienie Europy od gazu z Rosji najpóźniej do 2027 roku.

Wojciech Jakóbik

Ciąg dalszy problemów Mołdawii z Gazpromem to szansa dla PGNiG | Misja naftowa Białego Domu w Arabii Saudyjskiej ważna dla fuzji Orlenu i Lotosu

Ciąg dalszy problemów Mołdawii z Gazpromem to szansa dla PGNiG | Misja naftowa Białego Domu w Arabii Saudyjskiej ważna dla fuzji Orlenu i Lotosu

:Wicepremier Mołdawii Andrei Spinu ogłosił oczekiwanie rewizji warunków kontraktu z Gazpromem, który przysparza jego krajowi problemów przez cenę zmienianą co miesiąc. Mołdawianie mają problem z płatnościami przez rekordowe ceny gazu i szukają innego dostawcy. PGNiG słało już dostawy interwencyjne do tego kraju.

:Portal Axios ustalił w administracji USA, że dwóch doradców prezydenta Joe Bidena przebywa obecnie w Rijadzie na rozmowach o układzie kończącym spory Arabii Saudyjskiej z Izraelem i Egiptem, który może poskutkować zwiększeniem dostaw ropy spoza Rosji atakującej Ukrainę. To także ważny temat dla Polski szykującej fuzję z udziałem Saudi Aramco.

Ciąg dalszy problemów Mołdawii z Gazpromem to szansa dla PGNiG

Wicepremier Mołdawii Andrei Spinu ogłosił oczekiwanie rewizji warunków kontraktu z Gazpromem, który przysparza jego krajowi problemów przez cenę zmienianą co miesiąc. Mołdawianie mają problem z płatnościami przez rekordowe ceny gazu i szukają innego dostawcy. PGNiG słało już dostawy interwencyjne do tego kraju.

Spinu zdradził, że Mołdawia płaciła w maju 920 dolarów za 1000 m sześc. gazu z Rosji. Jego kraj poszukuje dostawcy, który zaoferuje surowiec w podobnej cenie, by zgromadzić zapasy krajowe gazu zgodnie z wymogami unijnymi. Mołdawia jest członkiem Wspólnoty Energetycznej, czyli zagranicznego wymiaru polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej i wdraża przepisy unijne w sektorach energii oraz gazu (jak np. Ukraina) w zamian za wsparcie.

– Zbadamy czy da się zmienić zapisy o płatnościach w ramach negocjacji z Gazpromem, bo problemy z tym kontraktem wynikają z warunków opłat. Gdybyśmy mieli stabilną taryfę a cena gazu się nie zmieniała, byłoby mniej problemów – powiedział cytowany przez RIA Novosti.

Rosjanie oczekują, że Mołdawia zapłaci dług za dostawy, który jest przez niech częściowo naliczany z uwzględnieniem importu do marionetkowej republiki Naddniestrza, której nie uznaje społeczność międzynarodowa. Audyt w spółce Moldovagaz z udziałami Gazpromu miał się zakończyć pierwszego maja 2022 roku, ale wojna na Ukrainie i kryzys w Mołdawii ma według Andreia Spinu opóźniać ten proces. Gazprom kwestionował też niezależność audytora wyznaczonego przez Kiszyniów.

Mołdawia została zmuszona w 2021 roku do podpisania nowego kontraktu gazowego z Gazpromem po kryzysie dostaw wywołanym przez tę firmę wobec braku alternatywnego źródła dostaw. Tymczasowo skorzystała z pomocy finansowej Komisji Europejskiej, dzięki której zakupiła interwencyjne dostawy, między innymi od PGNiG z Polski. Alternatywny, fizyczny szlak dostaw wiedzie przez Rumunię, ale integracja na rynku gazu z Unią Europejską pozwala realizować transakcje giełdowe z różnymi firmami.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Misja naftowa Białego Domu w Arabii Saudyjskiej ważna dla fuzji Orlenu i Lotosu

Portal Axios ustalił w administracji USA, że dwóch doradców prezydenta Joe Bidena przebywa obecnie w Rijadzie na rozmowach o układzie kończącym spory Arabii Saudyjskiej z Izraelem i Egiptem, który może poskutkować zwiększeniem dostaw ropy spoza Rosji atakującej Ukrainę. To także ważny temat dla Polski szykującej fuzję z udziałem Saudi Aramco.

Biden rozważa odwiedziny w Arabii Saudyjskiej pod koniec czerwca pomimo sporów o nagminne łamanie praw człowieka w królestwie. Doradca prezydenta Brett McGurk oraz przedstawiciel przy Departamencie Energii Amos Hochstein mają przebywać w Rijadzie, gdzie rozmawiają o układzie mającym zakończyć spory Arabii z Izraelem oraz Egiptem z uwzględnieniem przekazania dwóch spornych wysp egipskich na Morzu Czerwonym na rzecz Saudyjczyków.

Amerykanie liczą na porozumienie z Arabią Saudyjską przez rekordowe ceny ropy podnoszące koszt paliwa na stacjach w USA i uderzające w poparcie dla administracji Joe Bidena, a także w kondycję gospodarki globalnej. Pomimo licznych apeli Waszyngtonu o zwiększenie podaży Arabia Saudyjska utrzymuje tempo zwiększania wydobycia zgodnie z porozumieniem naftowym OPEC+ realizowanym z producentami ropy, w tym Rosją. Porozumienie z Saudami i większa podaż ropy spoza Rosji pozwoliłaby Zachodowi poszerzyć embargo naftowe, rozważane obecnie przez Unię Europejską.

Jest także polski kontekst tych rozmów, bo Saudi Aramco ma zostać partnerem Orlenu i Lotosu po ich fuzji przy Rafinerii Gdańskiej, w której miałoby przejąć 30 procent udziałów, a w zamian zaoferować między innymi dostawy 200 tysięcy baryłek ropy dziennie dodatkowo względem ilości już zapewnianych w kontraktach długoterminowych z Polakami. Dostawy spoza Rosji przez Polskę mogą posłużyć także Niemcom oraz innym krajom Europy Środkowo-Wschodniej, w tym tych obawiających się porzucenia ropy rosyjskiej przez brak dostępu do morza: Austrii, Słowacji czy Węgier.

Axios/Wojciech Jakóbik

Deeskalacja przez eskalację, czyli zalać Baltic Pipe do pełna (ANALIZA)

Deeskalacja przez eskalację, czyli zalać Baltic Pipe do pełna (ANALIZA)

– Rosjanom przypisywana jest doktryna deeskalacji przez eskalację. Chodzi o ograniczony atak taktyczną bronią jądrową na mało istotnym obszarze mający zniechęcić przeciwnika do dalszej walki. Ta doktryna sprawdziłaby się jako opis kolejnego etapu gry Gazpromu, której ofiarą stała się między innymi Polska. Względy bezpieczeństwa każą maksymalnie wykorzystać Baltic Pipe – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ultimatum rublowe dzieli klientów Gazpromu

Rosja ogranicza podaż gazu w Europie od połowy 2021 roku podsycając kryzys energetyczny. Dziś widać już, że mógł to być element przygotowań do ataku na Ukrainę. Ta gra weszła w drugą fazę wraz z pojawieniem się oczekiwania Rosjan, że obowiązujące kontrakty na dostawy gazu będą realizowane z pomocą nowego mechanizmu płatności, nieprzewidzianego w umowie, ale narzuconego dekretem prezydenta Władimira Putina. Kraje, które nie zechciały się podporządkować, jak Bułgaria, Polska i Finlandia, zostały odcięte od gazu. Nie jest jasna sytuacja pozostałych państw, na czele z największymi klientami jak Niemcy i Włochy, których firmy zadeklarowały włączenie się w nowy mechanizm. Zakłada on płatności w dotychczasowych walutach, które potem będą zamieniane na ruble na kontach Gazprombanku. Komisja Europejska ustąpiła z początkowo stanowczej postawy i uznała, że naruszeniem sankcji będzie samo założenie konta rublowego. Nie może jednak wprowadzić żadnych sankcji wobec firm, które mimo jej ostrzeżeń założyły takie konta, jak Uniper z Niemiec czy ENI z Włoch. Brakuje informacji na temat wpływu rządów tych krajów na postawę Komisji, ale powinien to być przedmiot badań w sprawie ewentualnego nadużycia wpływów w Brukseli przez najsilniejsze państwa unijne przeciwko interesom słabszych, jak Bułgaria czy Polska dotknięte działaniami Gazpromu, który naruszył ich kontrakty i będzie się prawdopodobnie widział z ich prawnikami w sądzie. Gra Kremla na podziały w Unii Europejskiej będzie kontynuowana.

Eskalacja na rynku gazu

Druga faza gry Gazpromu może być czymś więcej niż zagrywką taktyczną. Spór sądowy o przerwę dostaw do niektórych krajów, jak Bułgaria, Polska i Finlandia, może się ciągnąć w sądzie latami, a gaz nie będzie dalej płynął. Tak jak pisałem w przeszłości, Gazprom może grać na przyspieszenie spadku podaży gazu w Europie, na przykład w odpowiedzi na coraz bardziej udaną współpracę Zachodu na rzecz zmniejszenia zakupów w Rosji, czego dowodem może być szybkie zapewnienie dostaw LNG do Bułgarii przez Grecję czy pływającego gazoportu z USA na użytek Finlandii i Estonii jeszcze przed zimą. Ucieleśnienie tej współpracy to program REPowerEU, który zakłada porzucenie gazu z Rosji do 2027 roku. Gazprom mógł zechcieć podnieść poprzeczkę przed sezonem grzewczym. Zatrzymanie realizacji kontraktu jamalskiego w Polsce opiewającego na dostawy około 10 mld m sześc. rocznie po czterech miesiącach oznacza, że Polacy otrzymają około 7 mld m sześc. gazu mniej od planu. Bułgarzy importowali około 2,9 mld m sześc. gazu rocznie, a zatem też otrzymali około 75 procent mniej. Gaz, którego nie sprowadzą z Rosji, będą w stanie sprowadzić z innych części Europy oraz spoza niej zapewniając bezpieczeństwo dostaw, ale dodatkowo zmniejszając podaż gazu na rynku i podnosząc ceny. Podobnie zadziałało odcięcie od gazu Finlandii, która będzie bezpieczna, bo sprowadzi gaz przez gazociąg Balticconnector i Estonię, ale będzie do tego potrzebowała do czasu zapewnienia sobie pływającego gazoportu FSRU mocy terminalu w Kłajpedzie i zacznie o nią rywalizować z Polakami. Do tego dochodzi spadek przesyłu przez Ukrainę notowany pod kolejnym pretekstem po ultimatum rublowym, czyli zatrzymaniu dostaw przez tłocznię Sochraniwka przez Ukraińców, którzy obawiali się, że Gazprom będzie podkradał gaz na potrzeby państw marionetkowych na wschodzie ich kraju, a Rosjanie nie chcieli przekierować tych dostaw do dostępnego szlaku przez punkt wejścia Sudża tłumacząc się względami technicznymi podważonymi przez stronę ukraińską. Rosjanie w przeszłości przekierowywali już dostawy z Sochraniwki do Sudży bez problemu, ale teraz nie chcą, ograniczając dodatkowo podaż gazu w Europie przez spadek przesyłu przez Ukrainę. To działania poniżej progu wojny gazowej oznaczającej pełną przerwę dostaw. To ruchy taktyczne, które mają odstraszać i widać po działaniach ENI oraz Unipera, że mają taki potencjał. Rosjanie używają swoistej taktycznej broni jądrowej na europejskim rynku gazu, żeby wystraszyć przeciwników w Europie wizją pełnej, gazowej wojny nuklearnej. Tak może działać doktryna deeskalacji przez eskalację na rynku gazu.

Dostawy gazu rosyjskiego przez Ukrainę systematycznie spadają. Fot. GTSOUA

Czy Polska jest bezpieczna i co to znaczy?

Pisałem w przeszłości, że przy obecnym poziomie zaopatrzenia rynku europejskiego Polska będzie mogła w tym roku sprowadzić gaz spoza Rosji nie tylko przez terminale LNG w Świnoujściu i Kłajpedzie oraz gazociąg Baltic Pipe, ale także z giełdy niemieckiej rewersem Gazociągu Jamalskiego oraz gazociągami z Czech oraz Słowacji. Jeżeli jednak podaż dodatkowo spadnie, będą się liczyły dostawy fizyczne spoza Rosji, a wówczas niezbędne będzie maksymalne wykorzystanie LNG oraz Baltic Pipe dające obecnie licząc z dostawami przez Litwę około 18 mld m sześc. rocznie (6,3+10+2) od początku 2023 roku. Warto w tym kontekście dodać, że sankcje wobec firm objętych zarządem komisarycznym w Niemczech (Astora, Gazprom Germania) oraz sankcjami w Polsce (EuRoPol Gaz), do których należy infrastruktura przesyłowa Gazociągu Jamalskiego w tych krajach mogą uniemożliwić wykorzystanie tego gazociągu, a tym samym wykorzystanie jego rewersu w Polsce, dającego dostęp do 4,5 mld m sześc. rocznie. Nieprzypadkowo to właśnie tuż przed sankcjami jamalskimi Rosji ministerstwo gospodarki Niemiec ogłosiło stan zagrożenia na rynku gazu i zaplanowało program ograniczenia poboru gazu zimą. Warto iść za przykładem Niemiec, które liczą się z możliwością przerwy dostaw na ich rynek. To możliwy scenariusz w razie dalszej deeskalacji przez eskalację, który mógłby ograniczyć dostępność gazu także w naszym kraju. Zużycie Polski to 20 mld m sześc. Oznacza to, że będzie możliwe do zrealizowania bez przeszkód przy wyczerpaniu magazynów o pojemności 3,3 mld m sześc. Wobec niedoboru gazu na giełdzie europejskiej możliwemu w razie dalszej eskalacji działań rosyjskich, Polska nie będzie musiała wprowadzać ograniczeń poboru gazu, z którymi oficjalnie liczy się PGNiG w odniesieniu do przemysłu, jeżeli w pełni wykorzysta szlaki dostaw gazu nierosyjskiego na czele z Baltic Pipe. To argument za pełną kontraktacją tej magistrali ze względów bezpieczeństwa, nawet jeśli względy rynkowe sugerują, że destrukcja popytu wywołana kryzysem energetycznym może wręcz zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz, jak sugerowały władze tej spółki tłumacząc się z niepełnego portfolio umów na dostawy przez gazociąg z Norwegii. Jeżeli nie spełni się najczarniejszy scenariusz, Polacy bez problemu zrealizują zapotrzebowanie na gaz dostawami fizycznymi spoza Rosji oraz tymi z giełdy europejskiej. Można sobie nawet wyobrazić scenariusz, w którym kolejne państwa europejskie ulegają ultimatum rublowemu i włączają się w nowy mechanizm płatności w rublach zwiększając podaż na rynku europejskim. Jeżeli jednak czarny scenariusz się spełni, zostaną tylko źródła nierosyjskie, a ci którzy zostaną dopadnięci przez kryzys bez dodatkowego gazu w zanadrzu, poniosą konsekwencje jak Niemcy, które oddały część magazynów gazu pod kontrolę Gazprom Germania i weszły w sezon grzewczy z rekordowo niskimi zapasami przez celowe działania Rosjan na rzecz eskalacji kryzysu energetycznego. Wówczas może być konieczne ograniczenie poboru gazu, mechanizmy reglamentacji, dodatkowe subsydia regulujące ceny. Nieprzypadkowo Austria i Niemcy wprowadziły już stosowne rozwiązania legislacyjne w tej sprawie. To wciąż będzie oznaczało zachowanie bezpieczeństwa dostaw, ale przy określonych wyrzeczeniach ekonomicznych, których będzie mniej w razie pełnego wykorzystania alternatywnych szlaków dostaw na czele z Baltic Pipe. Te koszty będą prawdopodobnie mniejsze niż pozbywania się ewentualnych nadwyżek z portfolio Polaków w razie scenariusza optymistycznego.

Lać do pełna

Zatem w obliczu dalszej gry Gazpromu i próby deeskalacji przez eskalację na rynku gazu należy liczyć na najlepsze, ale spodziewać się najgorszego: przygotować rynek gazu na ewentualność zerowych dostaw gazu z Rosji do Europy po to, aby groźba takiego rozwoju wypadków nie wiązała Europejczykom rąk w odpowiedzi na ciąg dalszy inwazji rosyjskiej na Ukrainie. Polak był mądry przed szkodą zapełniając magazyny na zimę w przeciwieństwie do Niemców zostawiających ten proces Gazpromowi. Powinien być mądry przed szkodą także wobec nadchodzącego sezonu grzewczego i przygotować się na czarny scenariusz w nadziei, że nigdy się nie spełni. To jednoznaczny argument za tym, by zalać Baltic Pipe do pełna. – PGNiG cały czas prowadzi rozmowy z partnerami działającymi na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, aby efektywnie zrealizować cel pełnego wykorzystania zarezerwowanych mocy. Spółka będzie informować o wynikach tych rozmów – zadeklarowała ta spółka 20 maja.

Jeśli Rosja zakręci kurek z gazem, Niemcy wrócą do węgla jak Polska | Embargo unijne na ropę Rosji stoi przez targi Węgier o miliardy euro

Jeśli Rosja zakręci kurek z gazem, Niemcy wrócą do węgla jak Polska | Embargo unijne na ropę Rosji stoi przez targi Węgier o miliardy euro

:Minister gospodarki i klimatu Niemiec przedstawił plan działania na wypadek niedoborów gazu wywołanych działaniami Rosji po ataku na Ukrainę. Zakłada on między innymi tymczasowy powrót do węgla jak w Polsce.

:Embargo naftowe czeka na przełom wobec targów Węgier o pieniądze na modernizację sektora naftowego, która nie jest potrzebna do porzucenia ropy z Rosji.

:Rosyjski Kommiersant obliczył, że tempo uzupełniania zapasów w magazynach gazu Europy pozwoli przekroczyć cel ustalony po ataku Rosji na Ukrainę i zapełnić je w 92 procentach do początku sezonu grzewczego. Zapasy mają dać bezpieczeństwo w razie przerwy dostaw z Rosji, która dotknęła już część krajów, jak Polska.

Jeśli Rosja zakręci kurek z gazem, Niemcy wrócą do węgla jak Polska

Minister gospodarki i klimatu Niemiec przedstawił plan działania na wypadek niedoborów gazu wywołanych działaniami Rosji po ataku na Ukrainę. Zakłada on między innymi tymczasowy powrót do węgla jak w Polsce.

Specjalne rozporządzenie przedstawione przez ministra Roberta Habecka zakłada powrót do użytku około 6 GW energetyki węglowej oraz opalanej olejem opałowym (odpowiednio 4,3 i 1,6 GW) w razie konieczności ograniczenia poboru gazu z powodu problemów z Rosją, których doświadczają już Bułgaria, Polska i Finlandia odcięte od dostaw pomimo obowiązujących kontraktów pod pretekstem sporu o mechanizm płatności.

Rozporządzenie zakłada, że Niemcy sięgną po węgiel kiedy Rosjanie zagrożą przerwą dostaw gazu na ich terytorium. Wówczas elektrownie opalane tym surowcem z listy stworzonej przez rząd będą mogły wrócić do pracy na pół roku.

Jednakże również węgiel w dużej mierze pochodzi w Europie z Rosji, więc embargo na surowiec z tego źródła zmusiło kraje jak Niemcy czy Polska do poszukiwania alternatywny w Australii i Afryce. Polacy planują zwiększyć wydobycie na potrzeby swych elektrowni, o czym wspominają w aktualizacji strategii energetycznej.

Habeck z partii Zielonych przekonuje, że jego kraj powinien porzucić węgiel do 2030 roku zgodnie z umową koalicyjną obecnego rządu, ale utrzymać go w rezerwie dłużej od pierwotnych planów, czyli do 31 marca 2024 roku.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

Embargo unijne na ropę Rosji stoi przez targi Węgier o miliardy euro

Embargo naftowe czeka na przełom wobec targów Węgier o pieniądze na modernizację sektora naftowego, która nie jest potrzebna do porzucenia ropy z Rosji.

EurActiv dotarł do listu premiera Węgier Wiktora Orbana do przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela, w którym ten pierwszy przekonuje, że embargo unijne na ropę Rosji nie było tematem szczytu unijnego zaplanowanego na 30-31 maja.

– Jestem przekonany, że dyskusje o pakiecie sankcji (szóstym – przyp. red.) na poziomie przywódców bez konsensusu nie będzie produktywne – napisał Orban. Ostrzegł, że embargo naftowe wywołałoby „poważne problemy z dostawami” w jego kraju oraz „szok cenowy”.

Ocenił, że propozycja kompromisu przedstawiona przez Komisję Europejską nie zawiera środków dla krajów uzależnionych od ropy rosyjskiej i pozbawionych dostępu do morza. Węgry domagały się wyłączenia z embargo na cztery lata i 800 mln euro na dostosowanie Rafinerii Duna oraz zwiększenie przepustowości ropociągu z chorwackiego naftoportu. Potem minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto podniósł oczekiwania do 15-18 mld euro na modernizację całej infrastruktury naftowej.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przyznaje, że embargo na ropę z Rosji nie zostanie prawdopodobnie przyjęte na szczycie unijnym 30-31 maja. – Mówimy o krajach pozbawionych dostępu do morza, które potrzebują alternatywnych dostaw przez ropociąg, wiec należy rozmawiać o inwestycjach w rury, by zwiększyć dostaw, a także o modernizacji rafinerii oraz inwestycjach w energetykę odnawialną – wyliczała. Jej zdaniem są to techniczne problemy nieprzystające do rozmów przywódców unijnych, ale ekspertów.

BiznesAlert.pl opisywał szczegółowo w jaki sposób Węgry mogłyby porzucić ropę z Rosji bez dodatkowych inwestycji dzięki infrastrukturze łączącej je z naftoportem w Chorwacji.

EurActiv.com/Politico/Wojciech Jakóbik

Europa będzie mieć zapasy na wypadek przerwy dostaw gazu z Rosji dzięki LNG

Rosyjski Kommiersant obliczył, że tempo uzupełniania zapasów w magazynach gazu Europy pozwoli przekroczyć cel ustalony po ataku Rosji na Ukrainę i zapełnić je w 92 procentach do początku sezonu grzewczego. Zapasy mają dać bezpieczeństwo w razie przerwy dostaw z Rosji, która dotknęła już część krajów, jak Polska.

Kommiersant informuje, że zapełnienie magazynów gazu na skalę całej Unii Europejskiej przekracza już 40 procent. Unia zgodziła się, że zapasy mają sięgnąć 80 procent mocy magazynowych do pierwszego listopada 2022 roku i 90 procent każdego następnego roku przed sezonem grzewczym zaczynającym się od tego miesiąca. To reakcja na celowe ograniczenie podaży gazu przez Rosjan w 2021 roku, które zakończyło się rekordowo niskim zapełnieniem magazynów pod wpływem Gazpromu.

Rosjanie ograniczają dostawy dalej, bo choć Gazprom przestał publikować miesięczne dane o eksporcie do Europy liczonej z Turcją, to według wyliczeń Kommiersanta spadł on o 26,5 procent w okresie czterech i pół miesięcy 2022 roku rok do roku, między innymi przez zatrzymanie dostaw do Bułgarii i Polski w kwietniu pod pretekstem sporu o mechanizm płatności nie znajdujący się w umowach długoterminowych. Finlandię spotkał podobny los w maju.

Dostawy Gazpromu zostały w większości zastąpione importem LNG, który wzrósł w Europie o 47,7 procent w marcu i 20 procent w kwietniu rok do roku. Najwięcej dostaw dotarło z USA i Kataru, czyli odpowiednio 7,5 i 2,55 mld m sześc. z 16 mld zaimportowanych w formie skroplonej w analizowanym okresie. Ponad 78 procent dostaw LNG z USA trafiło do Europy przez rekordowe ceny wywołane działaniami Gazpromu.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Ukraina oskarża Węgry o blokowanie embargo unijnego na ropę z Rosji

Prezydent Ukrainy skrytykował Węgry za blokowanie embargo unijnego na ropę z Rosji.

– Czy został wprowadzony szósty pakiet sankcji? Nie. Węgry nie są tak zjednoczone jak reszta Europy. Giną dzieci, giną ludzie. Mówimy o tym Węgrom, a oni odpowiadają: co z nami? Nie możemy ponieść kosztów ekonomicznych – powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński w Davos podczas śniadania ukraińskiego zorganizowanego przez Fundację Wiktora Pińczuka.

– Brak wsparcia agresji Rosji na Ukrainie przez Chiny wystarczy. Chciałbym wierzyć, że Chiny nie będą prowadzić innej polityki za plecami – powiedział prezydent Ukrainy w odniesieniu do pytań o rolę Chińczyków w odpowiedzi na atak Rosji na jego kraj.

Wojciech Jakóbik

Słowacja ulega ultimatum rublowemu, ale liczy na LNG z Polski | Finowie i Polacy spotkają się z Gazpromem w sądzie za zakręcenie kurka

Słowacja ulega ultimatum rublowemu, ale liczy na LNG z Polski | Finowie i Polacy spotkają się z Gazpromem w sądzie za zakręcenie kurka

:Ministerstwo gospodarki Słowacji podało na Facebooku, że Gazociąg Polska-Słowacja ma być gotowy w nieodległej przyszłości zapewniając alternatywne źródło dostaw gazu pomimo faktu, że Słowacy ulegli ultimatum rublowemu Rosji.

:Finowie jak Polacy pójdą do sądu z Gazpromem za zakręcenie kurka po ultimatum rublowym.

:Rząd polski wypowiedział umowę międzyrządową w sprawie dostaw gazu z Rosji. Zostaje kontrakt między firmami Gazprom i PGNiG, której Rosjanie nie realizują pod pretekstem sporu o płatności.

Słowacja ulega ultimatum rublowemu, ale liczy na LNG z Polski

Słowacja jest gotowa płacić za gaz rosyjski w rublach, ale czeka na połączenie gazowe z Polską.

Ministerstwo gospodarki Słowacji podało na Facebooku, że Gazociąg Polska-Słowacja ma być gotowy w nieodległej przyszłości zapewniając alternatywne źródło dostaw gazu pomimo faktu, że Słowacy ulegli ultimatum rublowemu Rosji.

17 maja ministerstwo gospodarki Słowacji podało, że jest gotowe do płatności za gaz rosyjski z użyciem nowego mechanizmu narzuconego dekretem prezydenta Władimira Putina. Zakłada on płatności w dotychczasowych walutach i przewalutowanie ich na ruble przez Gazprombank. Komisja Europejska uznała, że założenie konta rublowego byłoby naruszeniem sankcji unijnych wobec Rosji za atak na Ukrainę.

– Uruchomienie Gazociągu Polska-Słowacja wchodzi w ostatnią fazę, ma dojść do testów. Cała długość gazociągu to 164 km, z czego 103 km znajdują się po stronie słowackiej. Nowy gazociąg przyczyni się do dywersyfikacji źródeł i zapewni bezpieczeństwo energetyczne Słowacji – napisało ministerstwo gospodarki tego kraju. Gaz-System informował, że Gazociąg Polska-Słowacja ma być gotowy do pracy w lipcu 2022 roku. Jego planowana przepustowość to 6 mld m sześc. rocznie. W mediach pojawiły się już spekulacje na temat dostaw LNG przez Polskę do Czech i Słowacji. Polacy zadeklarowali gotowość do powiększenia przepustowości planowanego pływającego terminalu LNG, czyli jednostki FSRU, która w 2025-2027 roku ma stanąć w Zatoce Gdańskiej, na potrzeby dostaw do południowych sąsiadów.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Finowie i Polacy spotkają się z Gazpromem w sądzie za zakręcenie kurka

Finowie jak Polacy pójdą do sądu z Gazpromem za zakręcenie kurka po ultimatum rublowym.

Gazprom odciął dostawy gazu do Finlandii po tym, jak firma Gasum nie zgodziła się na płatności w nowym schemacie narzuconym dekretem prezydenta Władimira Putina. Wcześniej wykonał podobny ruch wobec Bułgarii i Polski, choć ich kontrakty kończą się dopiero z końcem roku. – W ocenie PGNiG, wstrzymanie dostaw gazu stanowi naruszenie kontraktu jamalskiego. W związku z tym spółka podejmie stosowne działania zmierzające do przywrócenia realizacji dostaw gazu ziemnego w ramach kontraktu, oraz zastrzega sobie prawo do skorzystania z wszelkich przysługujących jej uprawnień kontraktowych, jak również z uprawnień wynikających z przepisów prawa – informowało wówczas PGNiG z Polski.

Podobne działania zapowiadają Finowie. – W tej sytuacji Gasum nie ma innego wyjścia poza skierowaniem kontraktu do arbitrażu. W tej wymagającej sytuacji zrobimy wszystko, aby zapewnić fińskim konsumentom surowce, których potrzebują – zadeklarowała ta spółka w komunikacie.

Gasum/Wojciech Jakóbik

Polska wypowiedziała umowę z Rosją o Gazociągu Jamalskim. Gazprom nie realizuje kontraktu z PGNiG

Rząd polski wypowiedział umowę międzyrządową w sprawie dostaw gazu z Rosji. Zostaje kontrakt między firmami Gazprom i PGNiG, której Rosjanie nie realizują pod pretekstem sporu o płatności.

Jesteśmy w trakcie wojny prowadzonej przez Rosję przy pomocy dostaw gazu – powiedział pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. – Prowadzimy strategię oddzielenia się do rosyjskich dostaw, wyprowadzenia Polski z rosyjskiego monopolu Gazpromu. W tej sprawie mamy punkt przełomowy. 13 maja rząd premiera Mateusza Morawieckiego podjął uchwałę o rozwiązaniu porozumień między rządami RP i Federacji Rosyjskiej, zwanych jamalskimi, które były podpisane w 1993 roku – powiedział.

– Po trzydziestu latach można stwierdzić, że relacje gazowe między Polską a Rosją przestają istnieć – powiedział Naimski. – To umowa międzyrządowa. Ona została przez rząd polski wypowiedziana.

– Kilka miesięcy temu minister właściwy odpowiedzialny za energetykę Michał Kurtyka wszczął procedurę wypowiedzenia tych umów – mówił Naimski w Polskim Radio Jedynka. – Minister Moskwa dokończyła tę procedurę, rząd przyjął uchwałę, którą premier podpisał.

Polska i Rosja podpisały w 1993 roku porozumienie międzyrządowe o dostawach gazu, które było podstawą do budowy Gazociągu Jamalskiego na terytorium polskim oraz kontraktu PGNiG-Gazprom zwanego jamalskim. Ten nie jest realizowany, bo Gazprom przerwał dostawy w kwietniu pod pretekstem braku płatności w mechanizmie narzuconym dekretem prezydenta Rosji Władimira Putina, który może być formą naruszenia sankcji unijnych na Rosjan za atak na Ukrainę.

Wojciech Jakóbik

Orlen podaje, że sprowadza już 70 procent ropy spoza Rosji | Renesans relacji USA i Arabii Saudyjskiej mógłby zakończyć drożyznę na stacjach paliw

Orlen podaje, że sprowadza już 70 procent ropy spoza Rosji | Renesans relacji USA i Arabii Saudyjskiej mógłby zakończyć drożyznę na stacjach paliw

:- Niestety, niemal wszyscy robili z Rosją biznesy. I niestety, wciąż wiele krajów robi z Rosją biznes. Trzeba to powiedzieć wprost: my również jesteśmy związani umowami na dostawy z Rosją. Dziś ten kierunek stanowi już tylko 30 procent w przypadku dostaw ropy – powiedział prezes PKN Orlen Daniel Obajtek w rozmowie z Money.pl.

:Szereg źródeł CNN informuje o możliwości spotkania prezydenta USA oraz księcia Arabii Saudyjskiej mającego zmienić pogarszające się relacje między tymi krajami w sercu kryzysu energetycznego uderzającego między innymi rekordowymi cenami paliw na stacjach.

Orlen podaje, że sprowadza już 70 procent ropy spoza Rosji

– Niestety, niemal wszyscy robili z Rosją biznesy. I niestety, wciąż wiele krajów robi z Rosją biznes. Trzeba to powiedzieć wprost: my również jesteśmy związani umowami na dostawy z Rosją. Dziś ten kierunek stanowi już tylko 30 procent w przypadku dostaw ropy – powiedział prezes PKN Orlen Daniel Obajtek w rozmowie z Money.pl.

Został także zapytany o to, czy zerwie kontrakty naftowe z Rosjanami: Rosnieftem i Tatnieftem. – Nie mamy do tego przesłanek. Niektóre umowy kończą się w tym roku, inne w późniejszym okresie – przypomniał. -Jednocześnie nasze ruchy muszą uwzględniać to, co robią inne firmy – w innych krajach. Nie możemy pozwolić, by Orlen został „zabity” biznesowo przez tani produkt, który sprzedadzą inni.

– Bez żadnych przerw, bez żadnych problemów jesteśmy w stanie dziś zabezpieczać 100 proc. dostaw do Polski z kierunków innych niż rosyjskie. Mamy to zabezpieczone – zadeklarował Daniel Obajtek. – Mamy wiążące nas umowy, więc czekamy na działania Unii Europejskiej w tym zakresie. Niestety, ale trzeba uwzględniać w biznesie to, jak inne rafinerie i inne firmy reagują na politykę wobec Rosji. Precyzyjnie – jak nie reagują.

Money.pl/Wojciech Jakóbik

Renesans relacji USA i Arabii Saudyjskiej mógłby zakończyć drożyznę na stacjach paliw

Szereg źródeł CNN informuje o możliwości spotkania prezydenta USA oraz księcia Arabii Saudyjskiej mającego zmienić pogarszające się relacje między tymi krajami w sercu kryzysu energetycznego uderzającego między innymi rekordowymi cenami paliw na stacjach.

CNN ustaliło w wielu źródłach, że Biały Dom ma już przygotowywać spotkanie Joe Bidena z Mohammedem bin Salmanem w celu poprawy relacji pogorszonych przez spór o prawa człowieka. Arabia Saudyjska jest odpowiedzialna za morderstwo dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego.

USA miałyby doprowadzić do spotkania w czerwcu, być może w korelacji z posiedzeniem Rady Współpracy Zatoki, której przewodniczy obecnie Arabia. Saudyjczycy są głównym producentem ropy w kartelu naftowym OPEC oraz jednym z krajów przewodniczących porozumieniu naftowemu OPEC+ obok Rosji. Ten układ reguluje stopniowe zwiększanie produkcji nafty w celu utrzymania wysokiej ceny. Odmawiają dodatkowego zwiększenia podaży ropy na rynku pomimo rekordowych cen baryłki oraz paliw na stacjach na całym świecie.

Doradca Białego Domu do spraw bezpieczeństwa Jake Sullivan zaprzeczył doniesieniom CNN. Amerykanie zabiegają równolegle o powrót Iranu do porozumienia nuklearnego o cywilnym rozwoju jego programu jądrowego w zamian za zniesienie sankcji i, być może, wzrost eksportu ropy na rynek. Saudyjczycy są przeciwni takiemu rozwojowi wypadków.

CNN/Wojciech Jakóbik

Parlament Europejski grozi byłemu kanclerzowi sankcjami, jeśli nie opuści synekur w Rosji | Ultimatum rublowe dzieli Europę. Komisja ostrzega przed kontami w rublach

:Parlament Europejski grozi byłemu kanclerzowi Niemiec a obecnie lobbyście firm rosyjskich Gerhardowi Schroederowi sankcjami jeśli nie porzuci stanowisk w Rosji, która zaatakowała Ukraine.

:Komisja Europejska ostrzega, że otwieranie kont rublowych w Gazprombanku byłoby naruszeniem sankcji wobec Rosji. Niektóre firmy europejskie zgłosiły gotowość do takiego ruchu w odpowiedzi na dekret prezydenta Władimira Putina wymagający nowej formuły płatności.

Czytaj dalej„Parlament Europejski grozi byłemu kanclerzowi sankcjami, jeśli nie opuści synekur w Rosji | Ultimatum rublowe dzieli Europę. Komisja ostrzega przed kontami w rublach”

Pływający gazoport w Polsce będzie szybciej, jeśli pomoże polityka (ANALIZA)

Pływający gazoport w Polsce będzie szybciej, jeśli pomoże polityka (ANALIZA)

Drugi gazoport w Polsce, tym razem pływający, może być ze względu na atak Rosji na Ukrainę gotowy szybciej, ale jeszcze nie w tym roku przez wąskie gardła infrastrukturalne oraz rynkowe. Te mogą zostać ominięte przez polityków – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

FSRU na problemy z Rosją

Pływająca jednostka do magazynowania i regazyfikacji (FSRU) zwana potocznie drugim gazoportem ma stanąć w Zatoce Gdańskiej. Pierwotnie miało się to stać w latach 2027-2028. Procedura open season pokazała, że rynek jest zainteresowany wolumenem 6 mld m sześc. rocznie. Jednakże atak Rosji na Ukrainie oraz ryzyko odcinania kolejnych krajów unijnych po Bułgarii i Polsce od gazu rosyjskiego skłania do maksymalizacji dostępnych źródeł alternatywnych i w strategii energetycznej, czyli Polityce Energetycznej Polski do 2040 roku znalazł się zapis o przyspieszeniu pływającego gazoportu. Z tego względu według deklaracji polityków oraz spółek przepustowość FSRU może zostać zwiększona na potrzeby reeksportu do Czech i Słowacji, ale nie tylko, a czas do uruchomienia ma zostać skrócony. Z punktu widzenia bezpieczeństwa najlepiej byłoby zapewnić FSRU jeszcze do końca tego roku. Tak zrobią Niemcy, którzy pierwszy z czterech obiektów tego typu chcą przyłączyć do sieci do końca 2022 roku. Pierwsze FSRU ma zawinąć do portu Wilhelmshaven dzięki Uniperowi znanemu ze wsparcia finansowego spornego projektu Nord Stream 2 i rozpocząć dostawy dzięki istniejącemu nabrzeżu przeładunkowemu Umschlagsanlage Voslpapper Groden (UVG). FSRU ma posłużyć doraźnie dostawom LNG (do 7,5 mld m sześc. rocznie po regazyfikacji), a do 2025 roku projektowi zielonego Wilhelmshaven z wykorzystaniem gazów zdekarbonizowanych, jak amoniak, biometan czy wodór. To właśnie dzięki posiadaniu stosownej infrastruktury Niemcy mogą zapewnić sobie FSRU tak szybko. Muszą jeszcze dobudować tzw. układ ship-to-shore łączący FSRU z instalacjami gazowymi na lądzie oraz przyłączenie do sieci gazowej oraz magazynu Etzel. Niemcy chcą mieć docelowo także terminal stacjonarny, jak polski obiekt w Świnoujściu. Warto przypomnieć, że dokonali sprzęgnięcia polityki państwa z działaniami komercyjnymi i dofinansowali Gasunie środkami niemieckiej wersji Banku Gospodarstwa Krajowego, czyli KfW, projekt German LNG Terminal o planowanej przepustowości 8 mld m sześc. rocznie. Pisałem, że ten przykład może posłużyć Polakom jako wzór interwencji państwa w budowę dodatkowych szlaków dostaw i przyspieszenia naszego FSRU. Gaz-System nieprzypadkowo został zasilony kwotą 3 mld zł na inwestycje.

https://biznesalert.pl/jakobik-polska-moze-miec-drugi-gazoport-szybciej/embed/#?secret=bNH0LvnvrA#?secret=wSQKz2KGX6

Wąskie gardła FSRU

Są jednak obiektywne ograniczenia, które mogą nie pozwolić go sprowadzić za rok, tak jak wnioskowało PGNiG. Pierwsza bariera to ograniczenia infrastrukturalne. Zatoka Gdańska jest pozbawiona nabrzeża oraz falochrony niezbędnego do pracy FSRU, a także układu łączącego statek z lądem i przyłączenia do sieci gazowej. Ponadto, należy zbudować gazociągi lądowe pozwalające odprowadzić rzeczone 6 mld m sześc. rocznie do tłoczni w Gustorzynie, która powstała w 2022 roku by rozprowadzać gaz ze Świnoujścia, Baltic Pipe oraz Gazociągu Polska-Litwa. To około 250 km nowych gazociągów. Dlatego Polacy zabiegają w Komisji Europejskiej o uproszczenie procedur związanych z pozwoleniami środowiskowymi, aby trwały jak najkrócej. Nieoficjalnie można jednak usłyszeć o terminie 2-3 lat, które oznaczałyby, że bez nowych rozstrzygnięć, zapewne z udziałem czynnika politycznego, FSRU w Zatoce Gdańskiej stanie najwcześniej w 2025-2026 roku, nawet jeśli Polacy wydzierżawiliby statek jutro. Następna bariera to jednak dostępność statków. Kolejne firmy europejskie zgłaszają się po FSRU, jak wspomniane firmy niemieckie z dwoma jednostkami wyczarterowanymi od Hoegh LNG, dwa obiekty dla holenderskiego Gasunie od New Fortress Energy oraz Exmar mające rozpocząć pracę w tym roku (jest infrastruktura), włoski Snam ubiegający się o kolejny obiekt czy duet Estonia-Finlandia, który także chce mieć pływający gazoport posiłkujący dostawy z Kłajpedy. Tymczasem na świecie działały w 2020 roku 43 jednostki FSRU a Financial Times donosił pod koniec marca o dostępności pięciu, z których nie każdy nadaje się na zimne wody Bałtyku czy Morza Północnego. Porozumienie zawierające warunki przyszłej umowy gazowej Sempra-PGNiG zawarte w Międzyzdrojach podczas konferencji GAZTERM zakłada dostawy do 4 mld m sześc. rocznie po regazyfikacji przez FSRU w Zatoce Gdańskiej od 2027 roku. PGNiG zgłosiło się już po moc FSRU w pierwszej fazie open season. Sygnatariusze porozumienia z Międzyzdrojów sygnalizowali, że jego realizacja wymaga przygotowań po obu stronach Atlantyku, a więc nowego ciągu skraplającego w terminalu Cameron LNG w USA i jednostki FSRU koło Gdańska.

https://biznesalert.pl/pgnig-zawarlo-z-amerykanami-porozumienie-o-dlugoterminowej-umowie-na-dostawy-lng/embed/#?secret=y3ZJO7Z6fF#?secret=hJXY9odnUm

Widzialna ręka polityki

Nieoficjalnie wiadomo, że rząd zajmuje się już opracowaniem planu pozyskania pływającego gazoportu. Należy zatem przedstawić kilka rekomendacji działania przybliżających Polaków do pozyskania FSRU. Warto rozważyć różne opcje, w tym dostosowanie wydzierżawionego tankowca LNG do pracy w roli pływającego gazoportu lub opłacenia budowy takiej jednostki w polskiej stoczni. Walka Polaków o kontrakt na dzierżawę pływającego gazoportu powinna się rozpocząć już teraz, aby z wyprzedzeniem zarezerwować jednostkę do Zatoki Gdańskiej. Wskazane jest przyspieszenie budowy infrastruktury towarzyszącej i dalsza walka o zmianę przepisów europejskich na takie, które na to pozwolą. Polska będzie prawdopodobnie posiadać pływający gazoport w tej dekadzie. Stanie się to szybciej niż w 2028 roku, ale przeszkody obiektywne nie pozwolą jeszcze z niego skorzystać w tym sezonie grzewczym, kiedy może dojść do eskalacji wrogich działań rosyjskiego Gazpromu podsycającego kryzys energetyczny. Z pomocą przyjdą dostępne i planowane do końca roku inwestycje: terminal LNG w Świnoujściu, Gazociąg Polska-Litwa i inne połączenia z sąsiadami, a także gazociąg Baltic Pipe pozwalające ograniczyć niedobory gazu występujące w Europie w tym sezonie grzewczym w razie całkowitej przerwy dostaw gazu rosyjskiego.

https://biznesalert.pl/jakobik-turbodywersyfikacja-wobec-inwazji-rosji-na-ukrainie-analiza/embed/#?secret=DuK1pQyXDT#?secret=vtLCkxIh5V

Komisja ma uwolnić rezerwy polityki klimatycznej by mieć 20 mld euro na uniezależnienie od Rosji | Finowie idą z Gazpromem do sąd u w odpowiedzi na ultimatum rublowe

Komisja ma uwolnić rezerwy polityki klimatycznej by mieć 20 mld euro na uniezależnienie od Rosji | Finowie idą z Gazpromem do sąd u w odpowiedzi na ultimatum rublowe

:Financial Times ustalił, że Komisja Europejska chce zgromadzić około 20 mld euro ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 z rezerwy stabilności rynkowej na inwestycje uniezależniające Europę od surowców Rosji.

:Fińska firma Gasum odrzuciła oczekiwanie Gazpromu płatności rublami, podobnie jak polskie PGNiG. Zapowiedziała skierowanie sporu do arbitrażu.

Komisja ma uwolnić rezerwy polityki klimatycznej by mieć 20 mld euro na uniezależnienie od Rosji

Financial Times ustalił, że Komisja Europejska chce zgromadzić około 20 mld euro ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 z rezerwy stabilności rynkowej na inwestycje uniezależniające Europę od surowców Rosji.

Szkic programu REPowerEU dotarł do Financial Times i choć może ulec jeszcze zmianie, to zawiera konstatację, że Odnawialne Źródła Energii pomogą Europie porzucić paliwa kopalne, ale krótkoterminowo potrzebne są także nowe źródła takich paliw spoza Rosji. Europa miałaby porzucić import gazu i ropy z Rosji do 2027 roku.

Plan zakłada sprzedaż 200-250 mln uprawnień do emisji CO2 z rezerwy stabilności rynkowej (MSR), której do tej pory Komisja nie chciała uwalniać, by nie zaniżyć ceny certyfikatów do poziomu, który przestanie zachęcać energetykę do inwestycji w OZE. Anonimowi przedstawiciele Komisji przekonują, że ten ruch połączony z okresowym wzrostem użycia LNG oraz węgla spoza Rosji nie zagrozi planowi Fit for 55 i wynikającemu z niego celowi redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Gazprom utajnia dane. Sankcje Kremla uderzyły w jego interesy

Źródło w Gazpromie przekazało Interfaxowi, że ten nie opublikuje raportu z pierwszego kwartału tego roku. Rząd rosyjski pozwolił na taki ruch firmom obawiającym się, że ujawnienie tych informacji zagrozi wprowadzeniem nowych sankcji. Faktem jest jednak, że to restrykcje rosyjskie uderzyły w jego interesy.

Gazprom ma nie publikować raportu kwartalnego. Kreml pozwolił na taki ruch, jeśli miałby chronić przed sankcjami, które mogłyby objąć na przykład obrót obligacjami. Jednakże Interfax przypomina, że dane z raportu mogłyby pokazać także wpływ kontrsankcji rosyjskich na biznes Gazpromu.

Objęcie restrykcjami 31 firm działających w Europie, w tym EuRoPol Gaz w Polsce, uderzyło w handel LNG poprzez spółkę Gazprom Marketing and Trading w Singapurze, która zajmowała się zakupami do 2,9 mln ton LNG z projektu Yamal LNG rosyjskiego Novateku oraz jego sprzedażą indyjskiemu Gail. Sankcje uderzyły także w Gazprom Global LNG sprzedający do miliona ton LNG z projektu Sachalin-2.

Interfax/Wojciech Jakóbik

Finowie idą z Gazpromem do sąd u w odpowiedzi na ultimatum rublowe

Fińska firma Gasum odrzuciła oczekiwanie Gazpromu płatności rublami, podobnie jak polskie PGNiG. Zapowiedziała skierowanie sporu do arbitrażu.

– Gasum nie akceptuje wymogu Gazpromu Exportu, aby przejść na ruble w płatnościach i w konsekwencji nie będzie płacić rublami ani za pośrednictwem mechanizmu zaproponowanego przez Gazprom Export – czytamy w komunikacie Finów.

 – To sytuacja nieakceptowalna dla Gasum, które zdecydowało o skierowaniu sporu w odniesieniu do kontraktu na dostawy gazu do arbitrażu zgodnie z umową. Ta sprawa zostanie rozstrzygnięta w arbitrażu. Gasum uznaje to za zwiększone ryzyko bezpieczeństwa dostaw gazu w związku z zawieszeniem obecnego kontraktu, bo w konsekwencji mogą zostać zatrzymane dostawy z Rosji do Finlandii. Gasum przygotowywało się na taki scenariusz z klientami i władzami krajowymi. W nadchodzącym sezonie letnim będzie zapewniać dostępność gazu ziemnego fińskim klientom przez gazociąg Balticconector (łączący Finlandię z państwami bałtyckimi – przyp. red.), choć ograniczenia mocy przesyłowej mogą to uczynić trudnym – czytamy dalej.

Gasum/Wojciech Jakóbik