Atomowe menu na wyborach

<a href="https://biznesalert.pl/wp-admin/post.php?post=266880&action=edit">Atomowe menu na wyborach</a>

– Spór o energetykę jądrową towarzyszący uchwale rządu o wyborze partnera technologicznego z zagranicy wchodzi w fazę wyborczą. Zmiany w menu z amerykańskim burgerem i koreańskim kimchi nie pozostawiają miejsca na francuski deser – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalejAtomowe menu na wyborach

Co będzie pierwsze? Atomowy burger czy kimchi?

<a href="https://biznesalert.pl/wp-admin/post.php?post=266801&action=edit">Co będzie pierwsze? Atomowy burger czy kimchi?</a>

– Polacy mogą potencjalnie budować dwie elektrownie jądrowe równocześnie: jedną z Amerykanami a drugą z Koreańczykami. Oto z jakich składników mogą zostać przygotowane atomowy burger i kimchi – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kimchi oprócz, nie zamiast burgera

Polakom zależy na transferze technologii jądrowej oraz zaangażowaniu KHNP przez Polskę w realizację innych projektów w regionie wzorem Westinghouse, który zbudował w Krakowie Centrum Usług Wspólnych do inwestycji w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Koreańczycy mogliby też zaangażować się w inne dziedziny gospodarki jak wodór i elektromobilność. Są już dostawcą sprzętu wojskowego w ramach licznych umów resortu obrony, mogliby inwestować w elektromobilność, magazyny energii oraz inne branże. O ile jednak KHNP chciało oferować taki offset w ramach rządowego programu jądrowego, w ramach „prywatnego” mogłoby zaangażować się kapitałowo w przeciwieństwie do amerykańskiego Westinghouse, który nie włoży kapitału do realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, a zrobi to EXIMBANK z USA pożyczający pieniądze Polakom. Nieoficjalnie można usłyszeć, że Polacy liczyli na udział kapitałowy Amerykanów, choć plan pamiętający czasy ministra Piotra Naimskiego zakładał zaangażowanie wspomnianego banku inwestycyjnego z USA. Polacy naciskali na Amerykanów ze względu na offset polityczno-biznesowy, czyli większe zaangażowanie firm i sił zbrojnych USA w naszym kraju. Z kolei projekt prywatny z Koreańczykami ma nie zakładać udziału rządu polskiego, ale notowanego na giełdzie PGE w roli udziałowca mniejszościowego, ZE PAK Zygmunta Solorza-Żaka oraz państwowego KHNP, który miałby być zainteresowany zaangażowaniem kapitałowym w to przedsięwzięcie, skoro nie dostał takiej możliwości w programie rządowym. Jednakże prezes tej firmy powiedział autorowi tekstu na konferencji w Seulu, że to Export Import Bank z Korei i inne banki włączą się w finansowanie. Projekt mógłby zatem być finansowany komercyjnie przy założeniu sukcesu rozmów biznesowych na etapie tworzenia spółki celowej.

Harmonogram i lokalizacja drugiej elektrowni jądrowej

Budowa elektrowni jądrowej w Pątnowie mogłaby według założeń przebiegać równolegle do realizacji Programu Polskiej Elektrowni Jądrowej, który zakłada budowę sześciu bloków AP1000 o mocy ponad 6 GW we współpracy Polskich Elektrowni Jądrowych ze stuprocentowym udziałem państwa oraz Westinghouse. Projekt „prywatny” ZE PAK-PGE-KHNP miałby być uzupełnieniem o maksymalnej mocy 5600 MW w razie budowy czterech bloków w Pątnowie wzorem Elektrowni Barakah z Zjednoczonych Emiratów Arabskich o takiej mocy. Zaleta tej lokalizacji do dostęp do wody chłodzącej reaktory z jezior służących do chłodzenia elektrowni węglowych ZE PAK i tych powstałych po zalaniu wyczerpanych kopalni odkrywkowych. Takie rozwiązanie rezerwowałoby jedną z trzech lokalizacji branych dotąd pod uwagę w Polsce oprócz Lubiatowo-Kopalino, gdzie ma stanąć pierwsza elektrownia amerykańska oraz Bełchatowa, który ma do rozwiązania wyzwanie z dostępem do wody. Kolejne lokalizacje będą rozstrzygane dzięki decyzjom środowiskowym, więc uchwała rządowa w sprawie oferty amerykańskiej może uwzględniać zapis na temat pierwszej z nich. Kolejna zostałaby dodana po jej ustaleniu, ale ewentualny sukces projektu prywatnego w Pątnowie zarezerwuje ten obszar i Amerykanie będą mogli liczyć na Bełchatów lub inną, jeszcze nieznaną opcję.

Plan budowy atomu z Koreańczykami tworzony na przełomie 2022-23 roku miałby prowadzić do podpisania umowy inwestycyjnej w przyszłym roku. Zakłada przygotowanie wstępnej analizy warunków geologicznych, sejsmicznych i środowiskowych, opracowanie budżetu, modelu finansowania oraz harmonogramu realizacji projektu. ZE PAK ma mieć już pierwsze dane na temat ewentualnej budowy atomu w Pątnowie. Sam rezygnuje jednak z planów budowy małych reaktorów jądrowych SMR, które początkowo chciał zapewnić dzięki współpracy technologicznej z Synthosem. Warto przypomnieć, że w przeszłości były prowadzone badania na ewentualność budowy atomu z Francuzami (przed 2015 rokiem) w Turku niedaleko Pątnowa, a zatem o podobnych warunkach geologicznych.

Dużo pracy przed atomem w Pątnowie

Wyzwanie na drodze do realizacji atomu z USA i Korei równocześnie to podział zasobów materiałowych (beton, kable, podwykonawcy) oraz administracyjnych, a także los sporu KHNP-Westinghouse o transfer technologiczny. Możliwa jest ugoda w tej sprawie. Spór koreańsko-amerykański o technologie jądrowe na razie obejmuje skargę, która może zamienić się w pozew sądowy lub zakończyć ugodą, która mogłaby uwzględniać ustępstwa KHNP wobec Westinghouse, jak kawałek tortu w projekcie pątnowskim na wzór podwykonawstwa w Barakah, w zamian za zgodę na przeniesienie technologii do Polski. W razie porozumienia atom w Pątnowie mógłby powstać w około dekadę uwzględniając konieczność przejścia procedur administracyjnych analogicznych do atomu w Lubiatowo-Kopalino budowanego z Westinghouse, w tym decyzji środowiskowej. Do rozstrzygnięcia pozostaje także ciągłość tego projektu w razie zmiany władzy po wyborach parlamentarnych. Politycznie atom w Pątnowie jest alternatywą do wygaszanego węgla atrakcyjną przed wyborami samorządowymi w 2023 roku. Biznesowo jest to modus vivendi firmy Zbigniewa Solorza-Żaka na dekady stabilnego rozwoju.

Jeżeli projekt prywatny z Koreańczykami dojdzie do skutku, zostanie wpisany do Programu Polskiej Energetyki Jądrowej oraz Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku, które czeka aktualizacja. Nowe realia widoczne w obliczu kryzysu energetycznego i inwazji Rosji na Ukrainie mają doprowadzić do zredukowania roli gazu w strategii energetycznej do minimum. Oznacza to dłuższe wykorzystanie istniejących elektrowni gazowych, pozostawienie jedynie roli regulacyjnej gazu tam, gdzie został już rozpoczęty proces inwestycyjny, a także więcej mocy z atomu. Jednak ten sam kryzys spowoduje, że dwa projekty naraz musiałyby się dzielić tymi samymi zasobami, które będą się kurczyć przynajmniej na początku. Czasami KHNP dostarczy coś Westinghouse albo na odwrót, o ile dojdzie do ugody i realizacji projektu prywatnego.

Chcą pomóc przy atomie w Polsce a na razie pomogą z LNG do drugiego gazoportu | Arabia Saudyjska obiecuje Europie więcej ropy z grą Orlenu po fuzji w tle

:Polska oczekuje, że gazociąg Nord Stream 2 pozostanie wyłączony, a Niemcy wyciągnęły wnioski po ataku Rosji na Ukrainę.

:Amerykański Bechtel otrzymał kontrakt na przygotowanie dwóch ciągów skraplających gazoportu Port Arthur LNG, z którego ma między innymi pochodzić gaz skroplony dla Polski, dostarczany z użyciem pływającego terminala FSRU. Ta firma przedstawiła też wraz z Westinghouse ofertę budowy polskiej elektrowni jądrowej.

:Minister energetyki Arabii Saudyjskiej tłumaczył decyzję stron porozumienia naftowego OPEC+ o ograniczeniu wydobycia i obiecuje więcej ropy Europie, w tym Polsce. PKN Orlen mógłby dostarczać więcej ropy saudyjskiej przez Gdańsk do całego regionu realizując nawet 60 procent zapotrzebowania z jej pomocą.

Czytaj dalej„Chcą pomóc przy atomie w Polsce a na razie pomogą z LNG do drugiego gazoportu | Arabia Saudyjska obiecuje Europie więcej ropy z grą Orlenu po fuzji w tle

Atomowa dobudówka Polski, czyli kimchi oprócz burgera?

<a href="https://biznesalert.pl/wp-admin/post.php?post=265931&action=edit">Atomowa dobudówka Polski, czyli kimchi oprócz burgera?</a>

– Media obiegły spekulacje na temat zaangażowania Polskiej Grupy Energetycznej w budowę atomu z Koreańczykami. Gdyby doszło do układu o dobudówce do Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, byłaby to dobra wiadomość dla Polski. Im więcej stabilnej i zeroemisyjnej energii tym lepiej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Atom ministra Sasina?

Strefa Inwestorów oraz Business Insider sugerują, że minister aktywów państwowych Jacek Sasin miał się udać do Korei Południowej w celu zawarcia układu o budowie atomu w Polsce przez państwową PGE, prywatny ZE PAK i koreańskie KHNP. Jego wizytę miał według tych mediów zablokować premier Mateusz Morawiecki zaskoczony planami resortu aktywów. Jeżeli do wydarzenia faktycznie miało dojść, wytłumaczenie problemów może być inne, bo w Korei miał być w tym samym czasie minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, który nie dotarł na miejsce, według mediów koreańskich przez blokadę lotu nad Chinami. Te same wyzwania mogły ograniczyć ministra Sasina, a niekoniecznie rezygnowałby z konferencji prasowej na żywo przy wydarzeniu tej rangi. Nie ma oficjalnych informacji na ten temat, więc pozostają spekulacje.

W teorii Polska mogłaby poszerzyć plany atomowe o kolejne megawaty z Korei Południowej, o czym pisałem w lipcu 2022 roku po dymisji pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotra Naimskiego. Jeszcze za jego czasów była brana pod uwagę dobudówka jądrowa. Natomiast uzupełnienie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej o kolejne megawaty z innym partnerem byłoby możliwe jedynie obok niego, bo ten plan zakłada 6-9 GW od jednego partnera technologicznego, którym prawdopodobnie byłby Westinghouse z USA, o czym pisałem w marcu 2021 roku. Pewnym zgrzytem byłby fakt, że to Polskie Elektrownie Jądrowe pod skrzydłami nowego pełnomocnika Mateusza Bergera miały zarządzać wszystkimi atomówkami: na Pomorzu, Pątnowie czy Bełchatowie. Jednakże projekt „prywatny” mógłby rządzić się innymi prawami. Kolejne wyzwanie to podział zasobów między dwa równoległe projekty jądrowe. Polska potrzebowałaby jeszcze więcej cementu, kabli i innych prozaicznych dóbr coraz droższych w dobie kryzysu energetycznego oraz gospodarczego oraz problemów z łańcuchami dostaw. Być może jednak względy bezpieczeństwa energetycznego by przeważyły, jak militarne w sprawie masowych zakupów zbrojeniowych w USA oraz Korei uzupełniających arsenał wysłany na Ukrainę.

Te i inne wyzwania są do przezwyciężenia. W przeszłości mogliśmy przeczytać, że nie będzie chętnych do budowy elektrowni jądrowej, a jest trzech konkurentów z Westinghouse, KHNP oraz francuskiego EDF, którzy walczą o kawałki tortu jądrowego w naszym kraju. Teraz pojawia się sugestia, że Komisja Europejska nie wyrazi zgody na finansowanie atomu w Polsce przez zastrzeżenia do przetargu, ale warto przypomnieć, że pomimo wstępnych uwag dopuściła do rozbudowy Elektrowni Paks na Węgrzech przez rosyjski Rosatom. Warto w tym kontekście przypomnieć debatę publiczną o notyfikacji rynku mocy dla węgla w Polsce, która miała być niemożliwa, a okazało się, że Bruksela dała zielone światło nie tylko tym przepisom subsydiującym elektrownie do 2025 roku, ale nawet na ostatni blok węglowy w Ostrołęce zablokowany z innych powodów. Poza tym w zeszłym roku doszło do wpisania atomu do taksonomii unijnej, która decyduje o tym, jakie inwestycje zasługują na wsparcie. Nie byłoby to możliwe bez konsensusu z udziałem Niemiec, które najwyraźniej odwiesiły na hak postulat denuklearyzacji Europy i póki co utrzymają do wiosny trzy ostatnie elektrownie jądrowe w sieci. Jeśli Berlin zdecyduje się jednak na dostawy paliwa jądrowego do tych obiektów, będą mogły pracować do 2024 roku.

Czas na decyzję

Największa przeszkoda na drodze do polskiego atomu leży gdzie indziej. To brak decyzji o wyborze partnera technologicznego PPEJ, która nie wykluczy dobudówek. Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa przyznała w rozmowie z BiznesAlert.pl, że uchwała rządu w sprawie oferty USA wymaga jeszcze trochę czasu pomimo wstępnych deklaracji o rozstrzygnięciu w październiku. Polska ma problem z wielogłosem w rządzie albo targuje się do ostatniej chwili. Wszystkie oferty są na stole, więc czas wybrać – z dobudówką lub bez. Dyskusja trwająca już 30 lat powinna zakończyć się konkretami.

Rosja straszy atomem, bo może (ANALIZA)

– Pomimo straszenia atakiem jądrowym na Ukrainę oraz używania Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej jako zakładnika przez Rosję, Zachód nie jest gotowy na sankcje jądrowe uderzające w Rosatom przez kolejną nić zależności, z której musi teraz wychodzić – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Prezydent Rosji Władimir Putin. Fot. kremlin.ru

Prezydent Rosji Władimir Putin. Fot. kremlin.ru

Rosyjskie strachy jądrowe

Rosja grozi Ukrainie taktycznym atakiem jądrowym po tym, jak przyłączyła w pseudoreferendum tereny okupowane wokół Doniecka, Ługańska, Zaporoża i Chersonia. Ma w doktrynie wojskowej możliwość użycia takiej broni w obronie swego terytorium, za które teraz uznaje obszary zagrabione Ukrainie, które są systematycznie odbijane w toku kontrofensywy ukraińskiej.

Rosjanie nieprzerwanie dokonują prowokacji w Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej, która znajduje się pod kontrolą ich sił zbrojnych, ale na miejscu pracują kadry Euratomu. Dekret prezydenta Władimira Putina ma przekazywać zakład pod kontrolę Rosatomu, a rozwiązanie siłowe grozi incydentem w Zaporożu w wyniku błędu ludzkiego lub kolejnej prowokacji z udziałem Rosjan. Skażenie miałoby charakter lokalny, ale dodatkowo zdestabilizowałoby rynek europejski i przekreśliło szanse na handel energią z Ukrainą, na który liczy między innymi Polska, bo Zaporoże było największą elektrownią stabilizującą ukraiński system przesyłowy. Te fakty kazałyby Zachodowi wprowadzić kolejne sankcje wobec Rosji, na przykład w sektorze jądrowym – wobec Rosatomu i TVEL, które zajmują się projektami jądrowymi w Europie i zaopatrują je w paliwo. Zachód nie decyduje się jednak na taki krok. W projekcie ósmego pakietu sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji próżno szukać zapisów o rosyjskim atomie. Jest tak, ponieważ zależność od rosyjskiego paliwa jądrowego to kolejna zaszłość historyczna pozwalająca Rosjanom uzyskiwać wpływy, podobnie jak w sektorze gazu, ropy i węgla.

Był to jeden z tematów Warsaw Security Forum 2022, podczas którego miałem przyjemność prowadzić panel poświęcony autonomii strategicznej energetyki jądrowej w obliczu zależności od dostaw paliwa. Był na nim obecny wysoki przedstawiciel Kanady w Unii Europejskiej i Europe Stephane Dion reprezentujący ważnego producenta paliwa jądrowego. Deklarował, że Kanada może zwiększyć dostawy do Europy, ale nie z dnia na dzień. Może w najbliższym czasie dojść do wzmocnienia współpracy Polski i Kanady przy paliwie jądrowym. – Kanada i Polska przewodziły rezolucji o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa w Zaporożu. Musimy zapewnić, że wojna nie doprowadzi do katastrofy nuklearnej – mówił mi Dion na WSF 2022.

Warto przypomnieć, że to z ich inicjatywy MAEA zajęła się incydentami w Zaporożu. Obecna w panelu Aleksandra Kaźmierczak, dyrektor generalna Agencji Dostaw Euratom (Euratom Supply Agency – przyp. red.) przekonywała, że potrzebujemy do siedmiu lat, aby uniezależnić się od rosyjskich dostaw. – Bezpieczeństwo dostaw musi zostać zapewnione na każdym etapie cyklu paliwowego: od wydobycia, przerobu poprzez wzbogacanie i produkcję. Jest niezwykle ważne, aby wszyscy aktorzy wspólnego rynku nuklearnego przystosowali się do sytuacji i przygotowali się na ryzyko w oparciu o trzeźwą ocenę sytuacji poprzez dywersyfikację źródeł dostaw – pisała Kaźmierczak w raporcie podsumowującym 2021 rok z sierpnia 2022 roku. Ta dywersyfikacja nie nastąpiła, bo paliwo rosyjskie było dotąd tanie i łatwo dostępne, a rozwój własnego łańcucha dostaw był nieopłacalny ekonomicznie. Zachód złapał się na ten sam haczyk, co w sektorze gazu albo węgla.

Euratom jako traktatowa agencja zrzeszająca te same państwa co Unia Europejska i nadzorowana przez Komisję Europejską stoi na straży bezpieczeństwa dostaw, pośrednicząc w transakcjach zakupu paliwa jądrowego. W raportach słanych od lat do Brukseli ostrzega przed rosnącą zależnością od rosyjskiego paliwa jądrowego. Według agencji Unia Europejska ma zróżnicowane źródła dostaw, ale część podmiotów na rynku czerpie paliwo jądrowe z jednego źródła, a niektóre pozostają zależne od technologii WWER z Rosji. Reaktory WWER są rozsiane na całej wschodniej flance NATO: w Finlandii oraz krajach Grupy Wyszehradzkiej. Amerykański Westinghouse podjął wysiłek na rzecz zastąpienia rosyjskiego paliwa własnym na Ukrainie oraz w Czechach, ale zależność Węgier liczących na rozbudowę jądrowej Elektrowni Paks przez Rosjan jest alarmująca, szczególnie wobec prorosyjskiej polityki tego kraju rozsadzającej jedność europejską. Produkcja paliwa jądrowego na potrzeby WWER tworzy zależność od Rosji, która w celu jej utrzymania podjęła różne wysiłki na rzecz zablokowania dostaw z alternatywnych źródeł. Przykładowo, kasetony w które wprowadzane są pręty paliwowe zostały zaprojektowane przez Rosjan tak, aby utrudnić zmianę dostawcy. Mają kształt plastrów miodu, podczas gdy inne są prostokątne.

– Inwazja rosyjska na Ukrainie stworzyła nowy kontekst bezpieczeństwa dostaw materiałów nuklearnych do Unii Europejskiej. Agencja przedstawiła szereg rekomendacji mających usunąć tę wrażliwość. Rekomenduje rewizję oceny ryzyka, między innymi w zakresie transportu i składowania, stworzenie planów przygotowawczych i długoterminową dywersyfikację kontraktów oraz składowanie zapasów strategicznych. Zachęca także do inwestycji przemysłowych – czytamy w raporcie z wakacji 2022 roku, który powtarza rekomendacje Euratom znane od lat. – Cykl paliwowy w Unii Europejskiej i nie tylko pozostaje nadal zależny od Rosji. Jest pełno uranu, który może być wydobyty poza Rosją. Rosja zapewnia 25 procent uranu na potrzeby Euratomu. Zaczęliśmy rozmawiać o ponownym uruchomieniu kopalni w Kanadzie. To nie jest prawdziwe wąskie gardło. Ono jest dalej. W celu wyprodukowania paliwa jądrowego, należy przerobić i wzbogacić uran – przypomniała Kaźmierczak na WSF 2022. – 25 procent uranu na potrzeby Unii jest przerabiana w Rosji. Patrząc w przyszłość to nie wydaje się dużo, ale jeśli mielibyśmy zastąpić rosyjskie, a być może chiński przerób uranu, potrzebowalibyśmy co najmniej siedmiu lat na inwestycje, bo nie ma potencjału na Zachodzie. Rosjanie od lat dziewięćdziesiątych prowadzili dumping na rynku usług tego typu. Nie było sensu inwestować w przerób uranu w Europie ani USA. Dopiero teraz ten potencjał wraca w Stanach do poziomu z przeszłości. To był celowy atak hybrydowy mający zapewnić, że Rosjanie utrzymają udział w tym obszarze rynku – mówiła Kaźmierczak w Warszawie odnosząc się do wielu ostrzeżeń Euratomu z przeszłości. – Sankcje na Rosatom z natychmiastowym efektem znacznie osłabiłyby bezpieczeństwo dostaw energii z energetyki jądrowej. To wyzwanie z punktu widzenia geopolitycznej zimy przed nami, a także kolejnej. Musimy zbudować silne dostawy z alternatywnych źródeł, które w pełni zastąpią źródło rosyjskie. Musimy to zrobić etapami, bo inaczej zapewnimy sobie kolejny kryzys – podsumowała Kaźmierczak.

Usługi przerobu paliwa jądrowego w Unii Europejskiej. Grafika: Euratom Supply Agency.

Polska cegiełka bezpieczeństwa dostaw paliwa jądrowego do Europy

Co ciekawe, jeden z potencjalnych partnerów programu jądrowego w Polsce, przekonuje, iż produkcja paliwa jądrowego mogłaby się odbywać na naszym terytorium. Chodzi o Koreańczyków z KHNP, którzy twierdzą, że koreańskie KEPCO mogłoby przenieść technologię produkcji paliwa jądrowego do Polski, o czym informował naszego dziennikarza wiceprezes tej firmy podczas wizyty studyjnej w Korei. Amerykański Westinghouse twierdzi, że zapewni paliwo z fabryki w Szwecji, która ma służyć także reaktorom planowanym na Ukrainie czy Czechach. Westinghouse i EDF z Francji (kolejny potencjalny partner) współpracują także na rzecz zapewnienia paliwa EnCore w reaktorach francuskich po 2030 roku. Polska ma wybrać partnera jądrowego w październiku, a według nieoficjalnych informacji mogłoby się to stać na dniach. Program Polskiej Energetyki Jądrowej zakładający póki co 6-9 GW energetyki jądrowej do 2043 roku mógłby dorzucić cegiełkę do budowy strategicznej autonomii Zachodu w zakresie bezpieczeństwa dostaw paliwa jądrowego. Póki co jednak Rosjanie mogą używać zależności od ich paliwa jako kolejnego straszaka w obliczu inwazji na Ukrainie.

Kolejny incydent jądrowy. Zapalił się zakład nuklearny we Francji | Europa wydała już pół biliona euro na walkę z kryzysem energetycznym. Polska – 10 mld euro

Kolejny incydent jądrowy. Zapalił się zakład nuklearny we Francji | Europa wydała już pół biliona euro na walkę z kryzysem energetycznym. Polska – 10 mld euro

:Fabryka paliwa jądrowego w południowej Francji zapłonęła z niewyjaśnionych przyczyn. Pożar został opanowany i nie ma zagrożenia, ale to kolejny w ostatnim czasie incydent z elektrowniami jądrowymi w czasie, gdy Europa rozważa powrót do atomu by zmniejszyć zależność od gazu z Rosji.

:Kryzys energetyczny zmusił Europę do wydania już 500 mld euro na subsydia. Rośnie lista programów zastosowanych w Polsce, która według szacunków wydała już prawie 10,6 mld euro, czyli ponad 45 mld zł.

Czytaj dalej„Kolejny incydent jądrowy. Zapalił się zakład nuklearny we Francji | Europa wydała już pół biliona euro na walkę z kryzysem energetycznym. Polska – 10 mld euro”

Polacy mogą przejąć rafinerię w Niemczech odbitą od Rosjan albo dostarczać jej ropę | Szarża Koreańczyków przed wyborem partnera atomu w Polsce. Tandem z USA na stole

Polacy mogą przejąć rafinerię w Niemczech odbitą od Rosjan albo dostarczać jej ropę | <strong>Szarża Koreańczyków przed wyborem partnera atomu w Polsce. Tandem z USA na stole</strong>

:Rafineria Schwedt w Niemczech przejęta w zarząd powierniczy przez rząd niemiecki może trafić w ręce Polaków, ale ci nie potwierdzają doniesień Reutersa o zainteresowaniu tym aktywem. Tak czy inaczej może tam dotrzeć nierosyjska ropa z Gdańska.

:Źródła koreańskiego Pulse News donoszą, że nowy szef KHNP odwiedzi Czechy i Polskę w ostatniej szarży po kontrakty na budowę reaktorów jądrowych przed decyzją Warszawy zapowiadaną na październik. Możliwa jest budowa tandemu koreańsko-amerykańskiego, o którym pisał BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Polacy mogą przejąć rafinerię w Niemczech odbitą od Rosjan albo dostarczać jej ropę | Szarża Koreańczyków przed wyborem partnera atomu w Polsce. Tandem z USA na stole

Gra o atom w Polsce trwa. Premier uciera nosa Amerykanom | Gazprom robi dobrą minę do złej gry w Europie

Gra o atom w Polsce trwa. Premier uciera nosa Amerykanom | Gazprom robi dobrą minę do złej gry w Europie

:Amerykański Westinghouse typowany w czasach Piotra Naimskiego na faworyta biegu po kontrakty na budowę elektrowni jądrowych w Polsce ma kłopot. W kuluarach ostatnich rozmów premiera RP z Francuzami i Koreańczykami pojawił się wątek współpracy energetycznej. EDF i KHNP też liczą na umowy.

:Prezes Gazpromu Aleksiej Miller wystąpił przed pracownikami przy okazji dnia gazowników i nafciarzy w Rosji z 31 sierpnia. Przyznał, że jego firma straciła rynek zbytu o wolumenie 40 mld m sześc., głównie w Europie odwracającej się od gazu z Rosji, przedstawiając Chiny jako alternatywę bez konkretów.

Gra o atom w Polsce trwa. Premier uciera nosa Amerykanom

Amerykański Westinghouse typowany w czasach Piotra Naimskiego na faworyta biegu po kontrakty na budowę elektrowni jądrowych w Polsce ma kłopot. W kuluarach ostatnich rozmów premiera RP z Francuzami i Koreańczykami pojawił się wątek współpracy energetycznej. EDF i KHNP też liczą na umowy.

– W odniesieniu do elektrowni jądrowych Francja jest naturalnym partnerem. Od razu przychodzi na myśl, kiedy myślimy o naszych projektach atomowych. Rozmawialiśmy o tym wcześniej. Chciałbym przyspieszyć ten proces – mówił premier RP Mateusz Morawiecki przed spotkaniem z prezydentem Emmanuelem Macronem w Paryżu 30 sierpnia.

Tego samego dnia Morawiecki wykonał telefon do prezydenta Korei Południowej Yoon Suk-yeola. Jeden z tematów rozmowy to współpraca energetyczna Warszawy i Seulu. W komunikacie rządu ze spotkania został zaznaczony wątek gry o atom nad Wisłą. – Polska podejmuje zdecydowane kroki w kierunku zabezpieczenia tego sektora. Koreański dostawca technologii – KHNP – wyraził zainteresowanie udziałem w programie polskiej energetyki jądrowej. 21 kwietnia 2022 roku złożył ofertę na budowę elektrowni jądrowych w Polsce.

To może być sygnał, że do czasu wyboru partnera technologicznego Programu Polskiej Energetyki Jądrowej wszystkie opcje są na stole. Amerykański Westinghouse faworyzowany w czasie rządów Piotra Naimskiego jako pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej może spaść z piedestału na rzecz EDF albo KHNP. Polska ma w tym roku wybrać technologię i przedstawić model finansowania atomu. Chce mieć pierwszy reaktor w 2033 roku i 6-9 GW w 2033 roku z jednym partnerem technologicznym. BiznesAlert.pl informował, że wchodzi w grę poszerzenie programu o kolejne gigawaty oraz partnerów.

Wojciech Jakóbik

Gazprom robi dobrą minę do złej gry w Europie

Prezes Gazpromu Aleksiej Miller wystąpił przed pracownikami przy okazji dnia gazowników i nafciarzy w Rosji z 31 sierpnia. Przyznał, że jego firma straciła rynek zbytu o wolumenie 40 mld m sześc., głównie w Europie odwracającej się od gazu z Rosji, przedstawiając Chiny jako alternatywę bez konkretów.

– W tym roku nasze święto przypada na czas głębokich zmian na rynkach gazu i generalnie radykalnej przemiany systemu energetycznego na świecie – mówił Miller. Jego zdaniem polityka klimatyczna na rzecz dekarbonizacji zmniejsza zapotrzebowanie na gaz, zniechęca do kontraktów długoterminowych jak te z Gazpromem.

Miller mówi także o rekordowych cenach gazu, nie podając przyczyny ich wzrostu, czyli systematycznego ograniczenia podaży w Europie przez Gazprom. – Nasze prognozy na nadchodzącą zimę zgodnie z konserwatywnym scenariuszem zakładają przy utrzymaniu obecnych trendów cenę w szczycie powyżej czterech tysięcy dolarów za 1000 m sześc. – powiedział. Póki co jednak ceny spadły z ponad 300 do 250 euro za megawatogodzinę, czyli około 3000 dolarów za 1000 m sześc. w odpowiedzi na fakt, że zapełnienie magazynów gazu w Unii Europejskiej przekroczyło 80 procent ich pojemności.

Rekordowe ceny spowodowały, że „polityka klimatyczna została wyrzucona do kosza”. Europejczycy sięgnęli po tańsze węgiel i olej opałowy. – W pierwszych ośmiu miesiącach tego roku, globalne zapotrzebowanie na gaz spadło o 40 mld m sześc. Spójrzmy jednak gdzie to się stało. 29 albo 30 mld m sześc. redukcji zapotrzebowania na gaz nastąpiło w dwudziestu siedmiu krajach unijnych. To 73 procent spadku globalnego, a razem z Wielką Brytnaią aż 85 procent – wyliczał Miller.

Przedstawił jako alternatywę rynek chiński zaopatrywany jednak ze złóż niepowiązanych z Europą. – Wzrost wolumenu dostaw gazu na rynek chiński w ośmiu miesiącach 2022 roku w porównaniu z 2021 rokiem sięgnął 60 procent – podał Miller, nie odnosząc się do metrów sześciennych. Gazprom wysłał do Chin zaledwie 8,5 mld m sześc. przez Siłę Syberii, która nie pozwala przekierować gazu z Europy. Nowy gazociąg Siła Syberii 2 nie został jeszcze zaplanowany, a Miller wspomniał w nim lakonicznie. – Podpisaliśmy kolejny kontrakt na dostawy gazu do Chin. Chodzi o szlak dalekowschodni. Rozpoczynamy już rozwijać projekt i przygotowywać dokumentację na potrzeby tego projektu. Jest jeszcze projekt Sojuz Wostok, gazociąg przez Mongolię, który będzie kontynuacją gazociągu Siła Syberii 2 – powiedział.

Mimo spadku eksportu Gazprom przynosi rekordowe przychody przez to, że winduje cenę gazu na świecie. Rosjanie wydobyli w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku 288,1 mld m sześc. gazu, z czego 154,7 mld m sześc. trafiło na rynek krajowy, a 82,2 mld m sześc. do krajów spoza Wspólnoty Niepodległych Państw, czyli do Europy i Turcji. Miller zapowiedział na pcoieszenie, że przychody Gazpromu w tym roku będą jeszcze większe niż w 2021 roku i przyniosą sowite dywidendy. Nie zdradził jednak szczegółów na ten temat.

Gazprom/Wojciech Jakóbik

Powrót jądrowego Chmielnickiego

Powrót jądrowego Chmielnickiego

– Dostawy z Elektrowni Chmielnicki na Ukrainie wchodzące na agendę unijną to źródło taniej energii i sporów politycznych w Polsce – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ukraina wchodzi na rynek energii w Europie

Ukraina weszła do Unii Europejskiej w elektroenergetyce. Sieć przesyłowa tego kraju została kryzysowo zsynchronizowana z kontynentalną i pracuje teraz w tej samej częstotliwości. Stało się to dzięki współpracy z operatorami z graniczącej z nią Mołdawii oraz Rumunii. Polska wspierała ten proces za pośrednictwem resortu klimatu oraz środowiska i pierwsza postawiła taki postulat kilka dni po ataku Rosji na Ukrainę. Stowarzyszenie operatorów sieci elektroenergetycznej ENTSO-E umożliwiło rozpoczęcie handlu energią Unii z Ukrainą od 30 czerwca.

Jednakże pomysł dostaw energii z Ukrainy do Polski był przez lata krytykowany przez pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotra Naimskiego, zwolennika koncepcji suwerenności energetycznej będącej na ustach całego rządu do czasu dymisji tego polityka. Naimski wolał, aby powstawały nowe moce wytwórcze w kraju, aby nie uzależniać się od importu, na przykład z terytorium ukraińskiego. Spór o uruchomienie połączenia elektroenergetycznego między Polską i Ukrainą mógł być kolejną przyczyną niesnasek w rządzie, ale nie na tyle poważną by przesądzić o dymisji, która wynikała z oporu wobec fuzji PKN Orlen-Grupa Lotos-PGNiG.

W przeszłości pojawili się zwolennicy prywatnego przedsięwzięcia polegającego na budowie nowego połączenia elektroenergetycznego na Ukrainę na wzór pomysłu Zygmunta Solorza-Żaka, który miał rozważać import energii z rosyjskiego Obwodu Królewieckiego. Kiedy okazało się, że Rosja ponownie zaatakowała Ukrainę w 2022 roku złudzenia w odniesieniu do tego kierunku prysły, a ukraiński znów stał się bardziej atrakcyjny. Jednakże Polskie Sieci Elektroenergetyczne pryncypialnie obstają za budową połączenia państwowego, z którego mógłby korzystać cały kraj. Ten temat wróci zapewne po przejęciu sterów przez nowego pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Mateusza Bergera, któremu będą podlegać także PSE.

Póki co jednak do gry wraca istniejące połączenie Rzeszów-Chmielnicki. Trwają prace nad przywróceniem tej linii elektroenergetycznej 400 Kv, która mogłaby według resortu klimatu rozpocząć znów pracę do końca 2022 roku. Dostawy energii z jądrowej Elektrowni Chmielnicki mogłyby potencjalnie obniżyć jej ceny w Polsce jako kolejne źródło. Polska zadeklarowała zainteresowanie importem energii z Ukrainy ustami minister klimatu Anny Moskwy jeszcze w maju w rozmowie BiznesAlert.pl. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński zadeklarował w wystąpieniu z 27 lipca, że jego kraj zwiększy eksport energii do Unii Europejskiej w celu udzielenia wspólnej odpowiedzi na kryzys energetyczny podsycany przez rosyjski Gazprom ograniczający podaż gazu w Europie, teraz z użyciem gazociągu Nord Stream 1. – Eksport energii pozwoli nie tylko zwiększyć nasze dochody w wymienialnych walutach, ale także pomoże naszym sojusznikom poprzez zmniejszenie rosyjskiego szantażu energetycznego. Stopniowo uczynimy z Ukrainy kraj gwarantujący bezpieczeństwo energetyczne Europy – mówił Zełeński cytowany przez BiznesAlert.pl.

Wypowiedź prezydenta Ukrainy akurat w tym momencie to nie przypadek.  27 lipca w Brukseli odbyło się spotkanie ministra energetyki Germana Galuszczenko z komisarz ds. energii Kadri Simson przy okazji nadzwyczajnego szczytu szefów resortów odpowiedzialnych za to zagadnienie w Unii Europejskiej. Jednym z tematów poruszonych przez Ukraińca był handel energią między Ukrainą a Unią Europejską. Galuszczenko wyliczał, że dostawy energii z atomu na Ukrainie pozwoliłyby ograniczyć zużycie gazu w Europie o 5-6 mld m sześc. tej zimy przyczyniając się do realizacji celu redukcji zużycia o 15 procent przyjętego przez państwa członkowskie.

Współpraca – tak, zależność systemowa – nie

Powrót Chmielnickiego do gry o dostawy energii dla Polski to dobra wiadomość z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego tej zimy, bo da kolejne źródło dostaw wobec potencjalnych problemów krajowych mocy wytwórczych. Nic jednak nie zastąpi własnych elektrowni, a te w Polsce powstają powoli. Urząd Regulacji Energetyki ostrzega, że luka wytwórcza sięgnie 4,6 GW w 2034, a zatem bez elektrowni jądrowych i nowych źródeł odnawialnych Polska stanie się systemowo zależna od importu, czy będzie pochodził z Niemiec, czy z Ukrainy, oby wówczas już dawno zwycięskiej w wojnie z reżimem na Kremlu i spokojnej. Dlatego należy budować polskie elektrownie, na początek wybrać technologię Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, abyśmy mogli nazwać nasz własny reaktor hetmanem Żółkiewskim albo Piotrem Naimskim.

G7 może narzucić limit ceny ropy z Rosji, ale nie wie jeszcze jaki | Unia omówi przygotowanie Europy na zimę w kryzysie energetycznym

G7 może narzucić limit ceny ropy z Rosji, ale nie wie jeszcze jaki | Unia omówi przygotowanie Europy na zimę w kryzysie energetycznym

:Źródła Bloomberga przekonują, że grupa G7 zamierza wprowadzić limit ceny ropy naftowej z Rosji w wysokości 40-60 dolarów za baryłkę. Rozmowy na ten temat trwają od szczytu w Bawarii, póki co bez rozstrzygnięcia.

:Czechy objęły prezydencję w Unii Europejskiej od czerwca do końca 2022 roku i zapowiedziały nadzwyczajny szczyt Rady Energetycznej poświęcony przygotowaniu kontynentu na zimę doby kryzysu energetycznego.

G7 może narzucić limit ceny ropy z Rosji, ale nie wie jeszcze jaki

Źródła Bloomberga przekonują, że grupa G7 zamierza wprowadzić limit ceny ropy naftowej z Rosji w wysokości 40-60 dolarów za baryłkę. Rozmowy na ten temat trwają od szczytu w Bawarii, póki co bez rozstrzygnięcia.

Budżet rosyjski w 2022 roku został ustalony w odniesieniu do ceny 44,2 dolary za baryłkę Urals, a teraz cena na giełdzie europejskiej sięga ponad 100 dolarów. Limit wprowadzony przez G7 mógłby obniżyć cenę baryłki z Rosji do poziomu sprzed ataku na Ukrainę albo do kosztów wydobycia w zależności od tego, jaki pułap zostanie ustalony.

Rozmówcy Bloomberga przekonują, że limit w wysokości 40 dolarów będzie za niski, bo mógłby doprowadzić do szybkiego wzrostu cen ropy. G7 omawia różne możliwości od szczytu w Bawarii. Składa się z Francji, Japonii, Kanady, Niemiec, USA, Włoch i Wielkiej Brytanii.

Rosja zaatakowała Ukrainę 24 lutego i prowadzi inwazję na południu oraz wschodzie tego kraju. Kolejne sankcje zachodnie mają ją zniechęcić do dalszej agresji. Istotna część z nich obejmuje sektor energetyczny, w tym embargo na dostawy ropy. Kanada, USA i Wielka Brytania wprowadziły całkowite embargo na dostawy rosyjskie, a Unia Europejska na te słane szlakami morskimi. Polska i Niemcy zadeklarowały, że porzucą ropę rosyjską do końca 2022 roku.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

Unia omówi przygotowanie Europy na zimę w kryzysie energetycznym

Czechy objęły prezydencję w Unii Europejskiej od czerwca do końca 2022 roku i zapowiedziały nadzwyczajny szczyt Rady Energetycznej poświęcony przygotowaniu kontynentu na zimę doby kryzysu energetycznego.

Ministrowie odpowiedzialni za energetykę w Unii Europejskiej mają omówić przygotowanie ich sektorów na zimę, kiedy zapotrzebowanie na energię oraz surowce wzrośnie, a kryzys energetyczny podsycany przez Rosję i windujący ceny tych mediów do rekordowych poziomów prawdopodobnie nadal będzie trwał.

Część krajów unijnych ogłosiła już różne stopnie zagrożenia na rynku gazu. Wprowadzane są subsydia oraz mechanizmy dodatkowej reglamentacji energii oraz surowców w celu zmniejszenia oddziaływania społecznego drożyzny na rynku energetycznym. Dodatkowe wyzwanie to konieczność reorientacji na dostawy spoza Rosji obejmowanej kolejnymi sankcjami za bezprawny atak na Ukrainę z lutego 2022 roku.

Wojciech Jakóbik

Wyprawa Bidena po saudyjskie baryłki

Źródła Axios przekonują, że prezydent USA Joe Biden odwiedzi Rijad 15 lipca między innymi po to, by poprosić Arabię Saudyjską o zwiększenie podaży ropy i ulżenie cenom na stacjach paliw na Zachodzie.

Biden ma dokonać nowego otwarcia w relacjach między krajami Bliskiego Wschodu poprzez szczyt Ligi Arabskiej z udziałem Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu, Kataru, Omanu, Egiptu, Jordanu i Iraku. Wcześniej ma odwiedzić Izrael oraz autonomię palestyńską.

Axios donosi, że rozmowy bilateralne USA-Arabia mają dotyczyć zwiększenia podaży ropy naftowej. Saudyjczycy są stroną porozumienia naftowego OPEC+ i największym producentem tego układu oprócz Rosji. Miarowo zwiększają wydobycie o ponad 400 tysięcy baryłek dziennie na miesiąc, nie przyspieszając tego procesu pomimo apeli Zachodu oraz rosnących cen baryłki na giełdzie.

Ropa Brent kosztuje 101 a WTI 98 dolarów za baryłkę. Zwolennicy zwiększenia podaży przekonują, że obniży ona ceny paliw na stacjach uderzające w kondycję gospodarczą państw importujących paliwa. Przeciwnicy twierdzą, że zbliża się recesja, która doprowadzi do obniżki cen przez spadek zapotrzebowania wynikający ze spowolnienia aktywności gospodarki globalnej. Producenci z OPEC+ zarabiają coraz więcej na drożejącej baryłce, ale mogą także utracić rynek przez zjawisko destrukcji popytu.

Axios/Wojciech Jakóbik

Nacjonalizacja atomowego giganta z Francji, który mógł budować reaktory w Polsce

Premier Francji Elisabeth Borne zapowiedziała, że Paryż przejmie 100 procent akcji francuskiego EDF w celu wprowadzenia kontroli nad tym największym dostawcą energii w jej kraju i potencjalnym dostawcą technologii jądrowej do Polski.

Borne oceniła, że atak Rosji na Ukrainę i podsycanie przez nią kryzysu energetycznego zmusza Francję do przejęcia kontroli nad EDF, w którym wcześniej rząd posiadał 84 akcji. Nacjonalizacja ma pozwolić na zarządzanie tą firmą w sposób nierynkowy, pozwalający przezwyciężyć problemy finansowe wynikające z faktu, że została zmuszona zaniżoną taryfa do sprzedaży energii poniżej rekordowej ceny rynkowej i przez to zanotowała 8,5 mld dolarów straty. Kryzys energetyczny podnoszący ceny energii oraz surowców został podsycony przez Rosję, która coraz bardziej ogranicza dostawy gazu do Europy przed sezonem grzewczym.

EDF jest jednym z trzech potencjalnych dostawców technologii do Polskiego Programu Energetyki Jądrowej. Pozostali pretendenci to KHNP z Korei Południowej oraz Westinghouse z USA. Polacy mają wybrać po wakacjach 2022 roku, kiedy poznają wszystkie oferty tak, aby rozpocząć budowę pierwszego reaktora w 2026 roku i zakończyć ją w 2033 roku. Docelowo chcą mieć 6-9 GW energetyki jądrowej.

Forbes/Wojciech Jakóbik