Ukraina chce konsultacji w sprawie Nord Stream 2 i używa zwycięstwa Polski w sprawie OPAL

Ukraina wezwała Komisję Europejską oraz rząd niemiecki do konsultacji w sprawie wspólnej polityki energetycznej na mocy umowy stowarzyszeniowej z Unią. Używa zasady solidarności energetycznej, która stała się podstawą decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na korzyść Polaków w sporze o dostęp Gazpromu do odnogi Nord Stream 1 w Niemczech, czyli OPAL.

Według Politico przedstawiciele Komisji Europejskiej oraz dyplomaci przyznają, że umowa stowarzyszeniowa oraz program Partnerstwa Wschodniego współtworzony przez Polskę narzuca zobowiązania na Unię Europejską. Ukraińcy powołali się na Artykuł 274 umowy, który głosi konieczność konsultacji oraz koordynacji rozwoju infrastruktury energetycznej oraz handlu gazem, o czym pisał BiznesAlert.pl.

Z kolei Artykuł 337 mówi o tworzeniu mechanizmów reakcji na kryzysy energetyczne w duchu solidarności, która została wzmocniona prawnie po wyroku na korzyść Polski w sporze o dostęp Gazpromu do odnogi Nord Stream 1 o nazwie OPAL. – Ten dokument nie obliguje jedynie Ukrainy do reform – mówi Switłana Zaliszczuk, doradca wicepremiera Ukrainy. – Obliguje także Unię Europejska do zastosowania takich samych zasad w polityce unijnej wobec Ukrainy – dodaje. Jej zdaniem Europa nie może jednocześnie domagać się reform na Ukrainie w zgodzie z regułami, które potem są naruszane w przypadku Nord Stream 2. Zaliszczuk twierdzi, że zwycięstwo Polaków w sprawie OPAL to precedens. – Jeżeli jest zasada solidarności energetycznej, należy uznać jej fundamentalne znaczenie. Infrastruktura i moce przesyłowe dostępne już w Unii Europejskiej nie mogą być omijane ani przedmiotem nadużyć – kwituje odnosząc się do różnicy zdań Polaków i Niemców w sprawie tej definicji.

Ukraińcy, podobnie jak Polacy, domagają się bardziej konkretnych rozwiązań na rzecz bezpieczeństwa w układzie zaproponowanym przez USA oraz Niemcy. Nadal domagają się zatrzymania budowy Nord Stream 2, a jeśli dojdzie do skutku, uniemożliwienia dostaw.

Politico/Wojciech Jakóbik

Rosja nie zgadza się na układ USA-Niemcy

Porozumienie USA z Niemcami ws. Nord Stream 2 nie chroni Ukrainy i to jest największy problem – mówi DoRzeczy.pl Wojciech Jakóbik, ekspert ds. energetyki, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Damian Cygan: Czy są podstawy, żeby wierzyć w zapewnienia USA, Niemiec i Rosji ws. Nord Stream 2?

Wojciech Jakóbik: Układ USA-Niemcy nie jest uzgodniony z Rosją. Póki co Moskwa się na niego nie zgadza i będzie chciała na niego wpływać, co oznacza kolejne ryzyko. To porozumienie nie daje konkretnych zapewnień, że Nord Stream 2 nie zostanie wykorzystany jako broń gazowa przeciwko Ukrainie. Dla Polski nie jest on aż takim zagrożeniem, bo nasz kraj jest zabezpieczony przed takimi działaniami dzięki dywersyfikacji, gazoportowi w Świnoujściu, a potem Baltic Pipe. Dlatego z jednej strony gwarancje z zakresu bezpieczeństwa są słabe – i to jest problem z punktu widzenia wspólnej polityki zagranicznej NATO i Unii Europejskiej. Z drugiej strony układ o Nord Stream 2 zawiera szereg zapewnień odnoszących się do inwestycji amerykańskich i niemieckich w inicjatywę Trójmorza i transformację energetyczną regionu. Można oczekiwać bardziej konkretnych deklaracji np. jeśli chodzi o projekt jądrowy w Polsce czy wspólne inwestycje, jakie chcemy podjąć z Kijowem, jak np. gazociąg Polska-Ukraina. Natomiast zgodnie z tym, co mówi cały parlament USA i opozycja niemiecka, ten układ nie chroni Ukrainy.

Zatem co można jeszcze zrobić?

Dla nas Nord Stream 2 nie jest zagrożeniem egzystencjalnym, ale przecież nie chodzi tylko o polskie interesy, bo to jest problem z punktu widzenia całej polityki wschodniej. Dlatego należy targować się dalej i jak najdłużej prowadzić te rozmowy, bo Nord Stream 2 jeszcze nie powstał i nie jest powiedziane, czy i kiedy rozpocznie dostawy gazu.

Czy istnieje jakakolwiek możliwość, że Nord Stream 2 zostanie ukończony, ale gaz nim nie popłynie?

Tak, i są co najmniej trzy sposoby, żeby to osiągnąć. Po pierwsze, Amerykanie mogą wdrożyć zawieszone sankcje na operatora Nord Stream 2 AG – spółkę realizującą ten projekt. Wtedy gazociąg nie będzie mógł funkcjonować, a dostawy surowca nie będą możliwe. Po drugie, Polacy mogą zakwestionować sposób wdrożenia trzeciego pakietu energetycznego na mocy dyrektywy gazowej. Co więcej, Komisja Europejska musi zatwierdzić zgodność Nord Stream 2 za przepisami zanim rozpoczną się jakiekolwiek dostawy, więc tu jest jeszcze szerokie pole do popisu, np. do sporów sądowych. Po trzecie, ciągle obowiązują sankcje wobec firm, które mają certyfikować ten gazociąg do pracy. Rosjanie na pewno będą próbowali jakoś ominąć ten problem, ale to będzie kolejne spowolnienie. Natomiast wielkim sukcesem przeciwników Nord Stream 2 jest fakt, że projekt ma dwuletnie opóźnienie. Byli tacy, którzy dwa lata temu mówili, że w tej sprawie nic nie da się zrobić.

Jakie znaczenie w kontekście Nord Stream 2 ma powstający gazociąg Baltic Pipe?

To jest kolejne okno na świat dla Polski i naszego regionu, które pozwoli sprowadzać nierosyjski gaz w atrakcyjnej cenie i porzucić kontrakt jamalski z Gazpromem. Baltic Pipe w połączeniu z terminalem LNG, który ma być powiększony i z drugim gazoportem pływającym w Zatoce Gdańskiej, sprawią, że Nord Stream 2 nie będzie zagrożeniem egzystencjalnym dla Polski. Może będzie zagrożeniem rynkowym, może utrudni dywersyfikację, ale to będzie inna kategoria zagrożenia niż w przypadku Ukrainy, wobec której Nord Stream 2 może zostać użyty jako faktyczna broń gazowa. I to jest największy problem z tym projektem.

Źródło: dorzeczy.pl

Piłka jest w grze, Nord Stream 2 jeszcze nie powstał. Są trzy punkty do dyskusji z USA

„Nord Stream 2 jest problemem militarnym. Może służyć do działań hybrydowych, być pretekstem do użycia floty rosyjskiej na Bałtyku i jest problemem dla bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej, a więc także krajów NATO czy UE. Dlatego jak najbardziej argumenty z zakresu bezpieczeństwa powinny przemawiać za zatrzymaniem tego gazociągu jeśli się da, a jeśli się nie da to nałożeniem na niego kagańca, który nie pozwoli go użyć przeciwko Europie i Zachodowi” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl, ekspert w dziedzinie polityki energetycznej.

wPolityce.pl: Jak Pan ocenia porozumienie amerykańsko-niemieckie ws. Nord Stream 2?

Wojciech Jakóbik: Przede wszystkim jest to układ, który nie został uprzednio skonsultowany z głównymi zainteresowanymi – Ukrainą, ale też innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej, które mają teraz poczucie pominięcia. Sam układ zawiera szereg niewystarczająco konkretnych zachęt ekonomicznych, które mają przekonać państwa takie jak Polska czy Ukraina, że otrzymają za rekompensatę za Nord Stream 2. Jest mowa o projektach energetycznych na Ukrainie oraz priorytetach Trójmorza, czyli jasna oferta w stronę Polski. Wspomniano także o integracji energetycznej Ukrainy z Unią Europejską. To wszystko są pożądane postulaty, natomiast sformułowane w mało konkretny sposób. Pojawia się zielony fundusz wart 1 mld dolarów czy projekty europejskie warte ponad 1,7 mld, ale nie wiemy kiedy i jakie to projekty będą. Prawdą jest też, że firmy amerykańskie i niemieckie mogłyby je realizować niezależnie od tego układu, bo są w ich interesie. Jeśli chodzi o narzędzia zabezpieczające Europę Środkowo-Wschodnią przed Nord Stream 2, nie mamy jasnego mechanizmu ochrony przed tym projektem, który może zostać wykorzystany jako broń gazowa przeciwko Ukrainie. Ale może być także forsowany przez Rosję jeszcze tej jesieni, kiedy rekordowo wysokie ceny gazu, podwyższone przez wyczerpywanie magazynów przez rosyjski Gazprom w Europie, stanie się argumentem za tym, żeby jak najszybciej uruchomić ten gazociąg i w ten sposób Nord Stream 2 zostanie narzędziem polityki faktów dokonanych Władimira Putina. I nie ma narzędzia w tej propozycji, która nie jest jeszcze ostateczna, która chroniłaby przed takim scenariuszem. Nie ma wyłącznika Nord Stream 2, czyli rozwiązania, które powodowałoby, że ten gazociąg przestaje działać, kiedy Rosja zaczyna się nieodpowiednio zachowywać. Nie ma mowy o utrzymaniu sankcji, które są w mocy, nie ma mowy o poszerzeniu. Nie ma jasnego mechanizmu, który określałby, kiedy i na jakich warunkach wchodzą sankcje, które obiecują Niemcy. A Niemcy obiecują całej Unii Europejskiej, więc też nie są w pozycji do składania takich deklaracji, bo są jednym z 27 krajów, a nie państwem, które decyduje o tym, co zrobi UE ws. Nord Stream 2. To wszystko razem powoduje, że ta propozycja jest niewystarczająca. Nie oznacza to, że nie może być żadnego układu, ale on musi w sposób odpowiedni zabezpieczać interesy Europy Środkowo-Wschodniej. Piłka jest w grze, Nord Stream 2 jeszcze nie powstał, a nawet jeśli powstanie, nie jest powiedziane czy i kiedy zacznie tłoczyć gaz z Rosji.

Czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że Amerykanie w związku z godzącym w Polskę porozumieniem ws. Nord Stream 2, powinni zwiększyć swoją obecność w naszym kraju?

Nord Stream 2 jest problemem militarnym. Może służyć do działań hybrydowych, być pretekstem do użycia floty rosyjskiej na Bałtyku i jest problemem dla bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej, a więc także krajów NATO czy UE. Dlatego jak najbardziej argumenty z zakresu bezpieczeństwa powinny przemawiać za zatrzymaniem tego gazociągu jeśli się da, a jeśli się nie da to nałożeniem na niego kagańca, który nie pozwoli go użyć przeciwko Europie i Zachodowi. Amerykanie mogą wesprzeć bezpieczeństwo Polski, bezpieczeństwo energetyczne konwencjonalne na różne sposoby. Większa obecność Amerykanów w naszym regionie, jak najbardziej jest jednym z nich. Można sobie wyobrazić, że oprócz postulatów z sektora energetycznego, w ramach rekompensaty pojawią się także te militarne. Natomiast na tym etapie obietnice z zakresu polityki bezpieczeństwa, to są bliżej nieokreślone sankcje europejskie i amerykańskie wobec Nord Stream 2. Ale porozumienie nie zakłada jasnego mechanizmu ich użycia i tutaj pojawia się wytłumaczenie jego autorów, że „nie chcemy zdradzać planów Rosji”. Jednakże niekoniecznie musimy w nie wierzyć.

Czy dzięki porozumieniu ws. Nord Stream 2, Niemcy wspomogą USA w rywalizacji z Chinami, a Rosja pójdzie na ustępstwa?

Na Rosję nie można liczyć w polityce zagranicznej. Myślę, że faktycznie Amerykanom zależy na udanej współpracy z Niemcami i mają z nimi szereg tematów do załatwienia, wśród których Nord Stream 2 nie jest na pierwszym miejscu. Dlatego rzeczywiście są sprawy ważniejsze dla Amerykanów niż NS2, ale trzeba podkreślić jeszcze raz: wahanie administracji Bidena nie oznacza, że Amerykanie ustępują ws. Nord Stream 2. Warto obserwować dialog między Białym Domem a całym parlamentem w USA, jednoznacznie przeciwnym projektowi NS2, który jako prawodawca amerykański nałożył pewne obowiązki na Waszyngton i będzie go teraz rozliczał z tego, dlaczego nie wdrożył sankcji pomimo prawa, które go do tego zobowiązuje. Zatem piłka jest w grze także po drugiej stronie Atlantyku, lobby polskie, ukraińskie, litewskie inne w Waszyngtonie muszą działać do samego końca.

Czy jesteśmy w stanie jeszcze cokolwiek ugrać w zakresie Nord Stream 2, żeby gaz nie popłynął tym gazociągiem?

Są trzy punkty do dyskusji z USA. Pierwszy to poszerzenie obowiązujących sankcji wobec operatora Nord Stream 2 i jego prezesa Matthiasa Warniga, co mogłoby opóźnić budowę Nord Stream 2 i dałoby czas na dalszą rozmowę, być może na moratorium na budowę. Punkt drugi, to rozmowa o sankcjach, które też obowiązują i uniemożliwiają certyfikację gazociągu od strony technicznej, czyli dopuszczenia go do użytku, bo firmy, które miałyby to zrobić w Europie, są zagrożone przez wciąż obowiązujące sankcje amerykańskie. Trzeci punkt to jest podnoszenie ceny układu ws. NS2. Jeżeli na koniec się okaże, że ten gazociąg musi powstać, to Europa Środkowo-Wschodnia powinna wystawić za niego odpowiedni rachunek. Jest zalążek różnych propozycji amerykańskich i niemieckich dla naszego regionu, ale warto je poszerzyć o więcej konkretów, konkretne mechanizmy rozliczenia.

Jednym z nich mogłoby być dofinansowanie projektu gazociągu Polska-Ukraina?

Dokument opisujący układ ws. NS2 jasno informuje o zaangażowaniu Amerykanów i Niemców w inwestycje, polegające na rozwoju rewersowych dostaw gazu na Ukrainę, a zatem być może właśnie dofinansowania gazociągu Polska-Ukraina, który nie może dojść do skutku właśnie przez to, że nie ma finansowania dla tej inwestycji. Amerykanie wielokrotnie sygnalizowali poparcie dla takiego projektu, Trójmorze także. Kolejny element tego układu to wsparcie integracji elektroenergetycznej Ukrainy z UE. A zatem być może byłyby to intratne projekty bilateralne z udziałem Polski, być może rozwój handlu energią na granicy polsko-ukraińskiej w przyszłości. Jest o czym rozmawiać, można wycenić ewentualny układ w sprawie Nord Stream 2.

Czy myśli pan, że ustępstwa w sprawie budowy Nord Stream 2 spowodują, że faktycznie zakusy imperialne Rosji zostaną nieco uspokojone, czy to raczej życzeniowe myślenie i nie ma na to szans?

Rosja traktuje ustępstwa jako słabość – to jest już frazes. Polacy dobrze zdają sobie z tego sprawę dzięki bogatym doświadczeniom historycznym, w relacjach z Rosjanami. Natomiast Europa Zachodnia i niektórzy politycy w USA o tym zapominają. Rosja nie zawahała się przed agresją na Ukrainę w 2014 roku w trzy lata po ukończeniu gazociągu Nord Stream. Jeśli Nord Stream 2 rozpocznie kiedyś prace, to Rosja nie będzie miała problemu, żeby kontynuować agresję na Ukrainie, a NS2 może stać się jednym z narzędzi realizacji takiej polityki. Zatem ustępstwa połączone z oczekiwaniami, które będzie trudno egzekwować wobec Kremla, nie przyniosą tutaj efektu. Wobec tego działania USA bardziej interpretowałbym jako konstatację, że faktycznie trudno będzie zatrzymać budowę NS2, więc warto chociaż zmusić Niemców do wzięcia odpowiedzialności na siebie tak, żeby to oni płacili za wszelkie negatywne konsekwencje tego, co w przyszłości zrobi z NS2 Władimir Putin, kontynuujący sowiecką tradycję imperializmu w polityce zagranicznej w naszej części świata.

Źródło: wpolityce.pl

Rosja obiecuje USA chronić klimat

Spotkanie ministra spraw zagranicznych Rosji Siegieja Ławrowa z przedstawicielem USA do spraw polityki klimatycznej Johnem Kerry była okazją do zapowiedzi, że Rosjanie zamierzają chronić klimat. Ich plany z dokumentów muszą jeszcze znaleźć odzwierciedlenie w polityce rządu, który dotąd chronił wydobycie ropy i gazu.

– Rosja przywiązuje wielką wagę do problemów związanych ze zmianą klimatu. Będziemy nadal aktywnie współpracować w sprawie klimatu w ramach platform międzynarodowych, w pierwszym rzędzie w ramach konwencji o zmianach klimatu – zapewnił Ławrow przed szczytem COP26, który odbędzie się na przełomie października i listopada 2021 roku w Glasgow.

Wizyta Kerryego jest realizacją planu przyjętego przez prezydentów USA i Rosji na szczycie w Genewie z 16 czerwca. – Musimy naprawdę współpracować. USA to drugi emitent gazów cieplarnianych na świecie, a Rosja to czwarty. Jesteśmy w grupie krajów, które odpowiadają za 80 procent całej emisji. Nasze działania podjęte obecnie będą krytycznie ważne – powiedział Amerykanin. Mówił o konsekwencjach zmian klimatu w postaci ekstremalnych zjawisk pogodowych w USA i Rosji.

Wiedomosti donoszą, że Rosjanie prezentują ambitne plany ochrony klimatu w przeciwieństwie do postawy z przeszłości, kiedy lekceważyli ten temat. Ministerstwo rozwoju gospodarczego i handlu zmieniło szkic planu zwiększania efektywności energetycznej, dodając zapisy o zrównoważonym rozwoju oraz walce z emisją gazów cieplarnianych. Postuluje zmniejszanie intensywności energetycznej przemysłu. Jednak konkretne wskaźniki mają się pojawić w dokumencie dopiero po jego przyjęciu przez rząd. Jedyna liczba to cel redukcji emisji o do 150 mln ton ekwiwalentu CO2 rocznie. Realizacja tego celu pozwoliłaby Rosjanom osiągnąć neutralność klimatyczną w 13-14 lat. Nie wiadomo jednak czy ambitne zapisy znajdą odzwierciedlenie w faktycznej polityce rządu, który do tej pory chronił interesy sektora wydobywczego ropy i gazu.

Intensywność energetyczna przemysłu rosyjskiego jest wyższa o 40 procent od średniej globalnej i o 62 procent od europejskiej. Rosja emituje w porównaniu z produktem krajowym brutto trzy razy więcej gazów cieplarnianych od Kanady.

Kommiersant/Wiedomosti/Wojciech Jakóbik

Układ o Nord Stream 2 zbiera ponadpartyjną krytykę w USA. Polska i Ukraina łączą siły

Układ o Nord Stream 2 między USA a Niemcami może zostać przedstawiony 21 lipca. Zbiera już krytykę w parlamencie amerykańskim oraz Europie Środkowo-Wschodniej. Polska i Ukraina łączą siły na ostatnim odcinku sporu.

– Niemcy przedstawili użyteczne propozycje i mogliśmy poczynić postęp na drodze do osiągnięcia wspólnego celu, którym jest uniemożliwienie Rosji wykorzystanie dostaw surowców jako broni – zdradził rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price. – Nie mamy jeszcze ostatecznych szczegółów do ogłoszenia, ale oczekuję, że niedługo będziemy mogli powiedzieć więcej – dodał.

Źródła Wall Street Journal przekonują, że układ jest bliski zawarcia, a część z nich twierdzi, że zostanie ogłoszony oficjalnie 21 lipca.

Według Politico Amerykanie mieli zwrócić się do Ukrainy o to, by nie krytykowała faktu, że zamierzają dopuścić do ukończenia spornego gazociągu Nord Stream 2 w porozumieniu z Niemcami. Takie informacje przekazały cztery niezależne źródła.

USA miały informować, że publiczna krytyka porozumienia z Niemcami o Nord Stream 2 może uderzyć w relacje bilateralne Kijowa z Waszyngtonem. Administracja Joe Bidena miała także prosić Ukraińców, aby nie dyskutowali na ten temat z Kongresem, krytycznym wobec postawy Białego Domu niezależnie od barw partyjnych.

Amerykanie przekonują, że nie da się już zatrzymać budowy Nord Stream 2. Innego zdania jest Kongres oraz rządy Ukrainy, Polski i innych krajów krytycznych wobec tej inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej. Doradca Departamentu Stanu USA Derek Chollet odwiedził Kijów i Warszawę w celu konsultacji w sprawie Nord Stream 2, ale także rozmowy o reformach antykorupcyjnych nad Dnieprem oraz wartościach demokratycznych nad Wisłą.

Wall Street Journal przekonuje, że Amerykanie zarezerwowali sobie w układzie z Niemcami prawo do wprowadzenia sankcji wobec Rosji zawieszonych na czas rozmów, czyli wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz prezesa Matthiasa Warniga. Według WSJ Amerykanie mają nadal oceniać zaangażowanie firm w Nord Stream 2 i wprowadzać je w razie potrzeby.

Berlin odmówił propozycji „wyłącznika” uzależniającego dostawy przez sporny gazociąg od postępowania Rosji jako interwencji będącej potem celem sporu sądowego ze względu na charakter komercyjny tej inwestycji. W zamian zapowiedział, że wprowadzi sankcje na surowce rosyjskie w razie problemów na Ukrainie. Niemcy mają wspierać inwestycje w transformację energetyczną na Ukrainie oraz rozmowy o współpracy energetycznej w ramach Trójmorza. Źródła WSJ przekonują, że Merkel chciała odroczenia informacji o układzie w sprawie Nord Stream 2 do czasu po zakończeniu jej wizyty w Białym Domu z zeszłego tygodnia, aby mogła uczynić z tej inwestycji osiągnięcie koronujące jej pracę w roli kanclerza Niemiec.

– Jestem zaniepokojony faktem, że administracja nie skorzystała z ustawy PEESA do zatrzymania gazociągu Nord Stream 2. To dalsze pogorszenie sytuacji z naszego punktu widzenia i liczę na jej rozstrzygnięcie – powiedział republikanin Jim Risch, z komisji spraw zagranicznych Senatu USA, która w przeszłości wzywała Bidena do zatrzymania rury z Rosji do Niemiec. – Jakikolwiek układ pozwalający ukończyć Nord Stream 2 jest poważnie wadliwy – powiedział republikański senator Pat Toomey z komisji bankowej Senatu USA. – Kiedy Niemcy i Rosja współpracują, płacą za to kraje Europy Środkowo-Wschodniej – powiedziała Marcy Kaptur, demokratka z Izby Reprezentantów z korzeniami polskimi. Jej zdaniem jakikolwiek układ „nie będzie w stanie obronić bezpieczeństwa transatlantyckiego i suwerenności Ukrainy”.

Polska i Ukraina koordynują opór wobec Nord Stream 2. Ministrowie spraw zagranicznych tych krajów prowadzą kampanię informacyjną na ten temat w mediach europejskich, ich ambasady omawiają na bieżąco rozmowy z USA. W dniu przecieku o układzie w sprawie Nord Stream 2 doszło do spotkania ambasador Ukrainy w Stanach Oksany Markarowej z Piotrem Wilczkiem szefującym jednostce polskiej w Waszyngtonie

Politico/Financial Times/Wall Street Journal/National Review/Wojciech Jakóbik

Ukraina apeluje do Komisji Europejskiej, a Merkel dzwoni do Putina w sprawie Nord Stream 2

Ukraina odrzuca porozumienie USA i Niemiec o Nord Stream 2 i apeluje o pomoc do Komisji Europejskiej. Angela Merkel dzwoni do Władimira Putina, a jego ambasador w USA krytykuje układ za „wrogi ton”.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba poinformował, że Ukraina skorzysta z artykułu 274 umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską w celu uruchomienia konsultacji z Komisją Europejską oraz Niemcami w sprawie Nord Stream 2, który jej zdaniem „zagraża bezpieczeństwu i narusza zasadę dywersyfikacji Unii Enrgetycznej”.

Ukraina jest krajem członkowskim Wspólnoty Energetycznej stowarzyszonym z Unią Europejską. Wdraża przepisy trzeciego pakietu energetycznego i w zamian może liczyć na wsparcie Komisji. Jednak to Niemcy i USA bilateralnie i z pominięciem Kijowa negocjowały warunki zgody na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2 oraz porzucenia nowych sankcji przeciwko temu przedsięwzięciu, porzucając ścieżkę unijną.

Artykuł 274 umowy UE-Ukraina dotyczy współpracy w dziedzinie infrastruktury. – Strony dokładają starań w celu ułatwienia korzystania z infrastruktury przesyłowej gazu i instalacji magazynowych gazu oraz koordynują rozwój infrastruktury lub, w stosownych wypadkach, konsultują się ze sobą w tej kwestii. Strony współpracują w kwestiach dotyczących handlu gazem ziemnym oraz zrównoważenia i bezpieczeństwa dostaw – czytamy w dokumencie. – W celu dalszej integracji rynków towarów energetycznych każda ze Stron przy opracowywaniu dokumentów politycznych dotyczących scenariuszy popytu i podaży, połączeń międzysystemowych, strategii energetycznych i planów rozwoju infrastruktury uwzględnia sieci energetyczne i zdolności drugiej Strony.

Po tym jak kanclerz Angela Merkel zadzwoniła do prezydenta Rosji Władimira Putina i oboje wyrazili satysfakcję z faktu, że budowa Nord Stream 2 zmierza do finału, ambasador rosyjski w USA Anatolij Antonow wyraził się krytycznie o porozumieniu USA oraz Niemiec w sprawie Nord Stream 2, uznając, że ma „wrogi ton”. – Ten dokument rodzi poważne pytania i nawet nieporozumienia w kształcie ataków politycznych na Rosję. Wrogi ton przeciwko naszemu krajowi fundamentalnie przeczy duchowi rozmów prezydentów USA oraz Rosji z 16 czerwca w Genewie – powiedział Antonow. Jego zdaniem groźby sankcji wobec Rosjan za ewentualne użycie gazu jako broni politycznej są „bezpodstawne i bezużyteczne”, a jego kraj nie zaakceptuje nigdy „praktyki sankcji unilateralnych”.

– Nigdy nie używaliśmy surowców energetycznych jako instrumentu nacisku politycznego i nie próbowaliśmy realizować wąskich oraz oportunistycznych celów CBAM przypisywanych. Odrzucamy wszelkie oskarżenia w tej sprawie. Widzimy te działania jako nic innego niż nieuczciwa konkurencja – ocenił Rosjanin.

Chociaż USA i Niemcy doszły do porozumienia w sprawie Nord Stream 2 mającego dawać pieniądze na zmiany na Ukrainie oraz szereg niekonkretnych zapewnień, Polska i Ukraina uznały je za „niewystarczające” a Rosjanie za zbyt daleko idące.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Ropa tanieje przez luzowanie porozumienia naftowego z czwartą falą koronawirusa na horyzoncie

Graphs representing the stock market crash caused by the Coronavirus

Ropa straciła na wartości około sześć procent po decyzji państw porozumienia naftowego OPEC+ o luzowaniu ograniczeń wydobycia tego surowca. Widmo rozprzestrzenienia się czwartej fali koronawirusa wraz z wariantem Delta rodzi obawy o nowe spowolnienie gospodarcze i depresję cen baryłki.

Cena rosyjskiej mieszanki ropy Urals spadła poniżej 70 dolarów po raz pierwszy od sześciu tygodni. Ceny spotowe w Rosji sięgnęły 67,41 dolarów, czyli poziomu najniższego od 27 maja. Brent staniał do 69,04 dolarów, poniżej wartości z 16 czerwca. Te mieszanki zanotowały spadki o około 6 procent w związku z ustaleniem terminu zakończenia porozumienia naftowego OPEC+ oraz planowanym wzrostem wydobycia ropy.

Producenci czarnego paliwa z OPEC+ zdecydowali o zwiększeniu wydobycia o 400 tysięcy baryłek dziennie co miesiąc od sierpnia 2021 roku i przedłużeniu układu do końca 2022 roku. Rynek zaskoczyła dodatkowa decyzja o podniesieniu kwot produkcji niektórym krajom, która podniesie pułap wydobycia będący punktem odniesienia do cięć.

Jednakże rozprzestrzenianie się szczepu Delta koronawirusa rodzi obawy o nowe spowolnienie gospodarcze i ograniczenie popytu na ropę. To jego wzrost skłonił kraje OPEC+ do zwiększenia wydobycia oraz uzupełnienia niedoborów na rynku. Analitycy spierają się, czy ropa będzie teraz tanieć poniżej 65 dolarów. Ten scenariusz jest mniej prawdopodobny przez rekordowo niskie zapasy ropy na świecie.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Układ USA-Niemcy o Nord Stream 2 na dniach. Najpierw rozmowy z Polską i Ukrainą

Amerykanie i Niemcy mają być bliscy porozumienia w sprawie Nord Stream 2, które zostanie ogłoszone na dniach. Urzędnik Departamentu Stanu USA odwiedzi wcześniej Polskę i Ukrainę, by rozmawiać o rurze z Rosji, ale także reformach i wartościach demokratycznych.

Reuters przekonuje, że na dniach ma zostać ogłoszone porozumienie USA i Niemiec w sprawie gazociągu Nord Stream 2 z Rosji. Chociaż nie było to możliwe po spotkaniu Angeli Merkel i Joe Bidena, urzędnicy obu krajów są bliscy konsensusu w tej sprawie.

Przywódcy USA i Niemiec spotkali się w Waszyngtonie i utrzymali różnice zdań na temat Nord Stream 2, zgadzając się jedynie, że nie należy pozwolić Rosji na wykorzystanie energetyki jako broni przeciwko Ukrainie.

Reuters informuje, że porozumienie tych państw w sprawie spornego gazociągu „jest w zasięgu wzroku” i miałoby pozwolić na uniknięcie konieczności wdrożenia zawieszonych sankcji USA wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga. Ma uwzględniać inwestycje amerykańskie i niemieckie na Ukrainie, a także działania mające ochronić ją przed negatywnym oddziaływaniem Nord Stream 2.

Wysoki doradca Departamentu Stanu USA Derek Chollet ma spotkać się 20 i 21 lipca z przedstawicielami rządów Polski oraz Ukrainy. Komunikat prasowy na jego wizyty zawiera wzmiankę o Nord Stream 2. – Chollet będzie kontynuował rozmowy dyplomatyczne z Ukrainą i Polską o szeregu spraw, w tym o naszych wspólnych obawach względem gazociągu Nord Stream 2 oraz o bezpieczeństwie energetycznym szerzej, a także o trwających reformach – czytamy w komunikacie.

– W Kijowie doradca Chollet spotka się z wysokimi przedstawicielami rządu, by rozmawiać o wsparciu USA wysiłków Ukrainy na rzecz odparcia agresji rosyjskiej i prowadzenia dalszych reform gospodarczych oraz antykorupcyjnych. Spotka się także z przedstawicielami środowiska biznesowego w celu omówienia perspektyw odbudowy gospodarczej Ukrainy oraz szans na intratną współpracę – informuje Departament Stanu.

– W Warszawie doradca Chollet omówi strategiczne sprawy bilateralne i regionalne, a także wspólne zaangażowanie na rzecz wartości demokratycznych i instytucji z przedstawicielami rządu oraz społeczeństwa obywatelskiego. Zaangażuje się także w rozmowy z liderami biznesu w celu wzmocnienia bilateralnych więzi gospodarczych – czytamy dalej.

Reuters/Departament Stanu USA/Wojciech Jakóbik

Koncert mocarstw w sprawie Nord Stream 2 poszerzony o wartości demokratyczne w Polsce

Jeżeli Nord Stream 2 faktycznie był niemożliwy do zatrzymania, należało wprowadzić rozwiązania konkretnie uzależniające jego użycie od postępowania Rosji. Zamiast tego zapowiada się koncert mocarstw z niepokojącymi sygnałami o uciszaniu krajów, które się na niego nie zgadzają. Polska i Ukraina muszą być zjednoczone w krytyce układu i skrócić front o reformy antykorupcyjne oraz wartości demokratyczne – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Układ o Nord Stream 2 może zostać ogłoszony 21 lipca

– Niemcy przedstawili użyteczne propozycje i mogliśmy poczynić postęp na drodze do osiągnięcia wspólnego celu, którym jest uniemożliwienie Rosji wykorzystanie dostaw surowców jako broni – zdradził rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price. – Nie mamy jeszcze ostatecznych szczegółów do ogłoszenia, ale oczekuję, że niedługo będziemy mogli powiedzieć więcej – dodał. Źródła Wall Street Journal przekonują, że układ jest bliski zawarcia, a część z nich twierdzi, że zostanie ogłoszony oficjalnie 21 lipca.

Co może zakładać porozumienie o Nord Stream 2?

–  Ogłoszenie układu i zawarcie go oraz implementacja to trzy różne sprawy – zauważył trzeźwo Reinhard Buetikofer, niemiecki Zielony i krytyk projektu gazociągu z Rosji do Niemiec o nazwie Nord Stream 2. Media obiegły informacje o porozumieniu Berlina i Waszyngtonu w sprawie tej spornej magistrali, które warto podsumować. Układ ma się składać z czterech punktów:

  1. USA i Niemcy mają zgodnie liczyć się z możliwością wprowadzenia sankcji wobec Rosji w razie wykorzystania energetyki do polityki. Amerykanie nadal rezerwują możliwość wdrożenia sankcji wobec operatora Nord Stream 2 AG i jego prezesa Matthiasa Warniga zawieszonych na czas rozmów z Niemcami, a także innych sankcji wobec firm zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Są sprzeczne informacje na temat postawy Berlina, który w jednych przekazach ma zapowiadać sankcje unijne na dostawy surowców z Rosji, a w innych ma tylko nie blokować nowych sankcji amerykańskich.
  2. Amerykanie i Niemcy mają wesprzeć inwestycje w transformację energetyczną na Ukrainie poprzez Zielony Fundusz wart miliard dolarów, z których pierwsze 175 mln dolarów ma wyłożyć Berlin. Celem inwestycji mają być rosnące sektory wodoru, magazynów energii oraz inne pozwalające zmniejszyć zależność od węglowodorów z Rosji. W niektórych przekazach pojawia się informacja o wsparciu Niemiec na rzecz inicjatywy Trójmorza promowanej przez Polskę, ale znów bez konkretów.
  3. Administracja niemiecka miała odmówić wprowadzenia rozwiązania zwanego wyłącznikiem Nord Stream 2, czyli mechanizmu uzależniającego dostawy przez sporną magistralę od postępowania Rosji. To i tak było rozwiązanie mniej radykalne niż pożądane przez Polskę i innych krytyków moratorium na budowę Nord Stream 2 do czasu zakończenia rozmów z USA czy zatrzymanie budowy w ogóle, do którego mogli doprowadzić Niemcy jedną decyzją polityczną. Przeciwnicy tego rozwiązania oraz wyłącznika przekonywali jednak, że taki ruch spotka się z koniecznością odszkodowań względem firm komercyjnych zaangażowanych w projekt. Jeżeli jednak Niemcy i USA obiecują miliard dolarów na transformację energetyczną nad Dnieprem, na której docelowo zarobią ich firmy, może mogły powiązać ze sobą te sprawy i dać zarobić tym, którzy straciliby na porzuceniu Nord Stream 2. Tak się nie stało.
  4. Układ ma także zakładać wydłużenie umowy przesyłowej Ukraina-Rosja z porozumienia tymczasowego Komisji Europejskiej, Ukrainy oraz Rosji z końca 2019 roku, które obowiązuje do końca 2024 roku. Ma ono zostać wydłużone o dekadę, czyli o pięć lat krócej od postulatu Ukraińców. Nie jest na razie znany wolumen dostaw, który obecnie jest ustalony na minimum 40 mld m sześc. rocznie, a Kijów chciałby go na poziomie 40-45 mld m sześć. rocznie. Umowa ma być jednak negocjowana od września 2021 roku, kiedy Nord Stream 2 ma być już gotowy. Negocjacje umowy zabezpieczającej dostawy przez Ukrainę przed przekierowaniem do tej magistrali ruszą już po jej ukończeniu, co z góry skazuje negocjatorów zachodnich na gorszą pozycję, dając Putinowi możliwość dalszego prowadzenia polityki faktów dokonanych.

Koncert mocarstw wokół Nord Stream 2 zagraża wspólnocie transatlantyckiej

Według Politico Amerykanie mieli zwrócić się do Ukrainy o to, by nie krytykowała faktu, że zamierzają dopuścić do ukończenia spornego gazociągu Nord Stream 2 w porozumieniu z Niemcami. Takie informacje przekazały cztery niezależne źródła. USA miały informować, że publiczna krytyka porozumienia z Niemcami o Nord Stream 2 może uderzyć w relacje bilateralne Kijowa z Waszyngtonem. Administracja Joe Bidena miała także prosić Ukraińców, aby nie dyskutowali na ten temat z Kongresem, krytycznym wobec postawy Białego Domu niezależnie od barw partyjnych.

Układ o Nord Stream 2 jest negocjowany bilateralnie przez USA i Niemcy. Szczególnie te drugie samowolnie występują w imieniu całej Unii Europejskiej, obiecując sankcje unijne w imieniu całej Wspólnoty, ale wchodząc w buty Komisji Europejskiej, na co ta pozwala bez protestu. Dochodzi także do okresowych konsultacji z Rosją. Mógł je prowadzić zakulisowo w Mokswie wysoki przedstawiciel do spraw polityki klimatycznej USA John Kerry oraz bardziej jawnie minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas. Złe wrażenie tych kontaktów nie znika po rozmowach z Polską i USA za pośrednictwem doradcy Departamentu Stanu USA Dereka Cholleta w Warszawie oraz Kijowie. Ranga jest niższa, a rozmowom o Nord Stream 2 będącym marchewką towarzyszą kije w postaci upomnień o reformach antykorupcyjnych nad Dnieprem i wartościach demokratycznych nad Wisłą. Szkoda, że Berlin i Waszyngton nie są tak zapamiętałe w walce z agresywnymi działaniami Rosji jak w upominaniu krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Takie podejście rodzi skojarzenia z koncertami mocarstw z przeszłości, appeasementem w Monachium z 1938 roku oraz zapewnieniami z Memorandum Budapesztańskiego z 1994 roku, które zbankrutowało wraz z agresją Rosji na Krymie, bo była ona jednym z gwarantów zapewnień tego układu, który zachęcił Ukrainę do zbycia posowieckiej broni jądrowej.  Koncert mocarstw wokół Nord Stream 2 będzie podkopywał współpracę transatlantycką i europejską, dawał argumenty siłom antyamerykańskim, antyniemieckim i antyunijnym w Europie Środkowo-Wschodniej. Jest zaproszeniem do dalszych, agresywnych działań Moskwy, które mogą pojawić się jeszcze tej zimy, bo wygląda na to, że specjalnie ogranicza ilość gazu na rynku europejskim przed sezonem grzewczym, aby użyć niedoborów jako argumentu za uruchomieniem dostaw przez Nord Stream 2, o które będzie toczyć się teraz spór, jeśli budowa faktycznie dojdzie do skutku w sierpniu.

Źródła medialne przekonują, że niejasne słownictwo układu o Nord Stream 2 ukryje faktyczny plan przed Władimirem Putinem, ale z drugiej strony może także pozwolić Niemcom na miganie się od odpowiedzialności za jego realizację oraz dwuznaczną interpretację zapisów. Propozycja USA oraz Niemiec nie zasługuje na poparcie Polski i Ukrainy. Powinna być krytykowana do czasów rewizji zapisów na ich korzyść: więcej pieniędzy, więcej konkretnych zobowiązań, mechanizm ograniczający Nord Stream 2, lista konkretnych sankcji w razie nadużyć Rosji.

Należy skrócić front sporu o Nord Stream 2

Spór o wartości demokratyczne w Polsce, a więc reformę sądownictwa czy ustawę mogącą uderzyć w telewizję TVN sprawia, że USA oraz Niemcy mogą rozszerzać front sporu o Nord Stream 2 o te kwestie, zdawałoby się znajdujące się poza tematem. Ten sam problem ogranicza kanał komunikacji Komisji Europejskiej, która powinna występować w rozmowach o rurze Putina w imieniu Wspólnoty zamiast samozwańczych Niemiec. Podobnie jest z problemami reform antykorupcyjnych z kontrowersjami wobec zmian w Naftogazie na Ukrainie włącznie. Kijów i Warszawa powinny dalej koordynować politykę przeciwko Nord Stream 2, aby mitygować negatywny wpływ układu w jego sprawie.

CBAM: Młot na emisje CO2 poza Unią Europejską niepokoi Rosję

Propozycja obciążeń importu towarów uzależnionych od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu, czyli CBAM, została przedstawiona przez Komisję Europejską w ramach pakietu Fit for 55.

Implementacja tego rozwiązania ma przebiegać w trzech fazach zaczynając od 2023 roku, kiedy CBAM ma objąć sektory stali, cementu, nawozów i aluminium. Najpierw mają być zliczane emisje bezpośrednie, ale w przyszłości także pośrednie, na przykład towarzyszące wytwarzaniu energii. Dostawcy towarów do Europy będą zobowiązani do przedstawienia informacji o emisji, które będą weryfikowane przez nowy podmiot stworzony w Unii Europejskiej, który wykorzysta standardy określone przez Komisję.

Ministerstwo rozwoju ekonomicznego Rosji obliczyło, że CBAM obejmie eksport rosyjski wart 7,6 mld dolarów rocznie. Rosyjskie metale, nawozy i elektryczność dotrą na rynek Unii Europejskiej dopiero po opłaceniu tego obciążenia. Cena tony CO2 wytworzonej przy produkcji takich produktów ma być wyznaczona w drodze aukcji w ramach systemu EU ETS.

Rosjanie kwestionują zgodność CBAM z przepisami Światowej Organizacji Handlu oraz innymi porozumieniami międzynarodowymi. Domagają się dialogu z Komisją Europejską. Przekonują, że porozumienie klimatyczne z Paryża daje krajom świata dowolność wyboru sposobu na ochronę klimatu, a CBAM nie jest przez to zgodny z jego zapisami. Zdaniem Rosjan zapisy o CBAM nie dają jasności w sprawie wyliczeń emisji CO2 oraz sposobu ich weryfikacji, rodząc ryzyko nadużyć.

Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik