Jest szansa na reformę unijnej polityki klimatycznej dającą ulgę energetyce w Polsce | USA grożą sankcjami wobec Nord Stream 2 w razie ataku Rosji na Ukrainę

Jest szansa na reformę unijnej polityki klimatycznej dającą ulgę energetyce w Polsce | USA grożą sankcjami wobec Nord Stream 2 w razie ataku Rosji na Ukrainę

:Polska postuluje reformę EU ETS od zeszłego roku, kiedy wybuchł kryzys energetyczny w Europie, ale ostatnio za pośrednictwem kontrowersyjnej kampanii informującej o kosztach wytwarzania energii, które rosną wraz z podwyżką cen uprawnień do emisji CO2 i przekładają się częściowo na wyższe rachunki za energię. Człowiek odpowiedzialny za te zmiany legislacyjne w Parlamencie Europejskim przedstawił ciekawą propozycję.

:USA zapowiadają nowe sankcje wobec Rosji w razie ataku na Ukrainę z uwzględnieniem blokady rozpoczęcia dostaw przez sporny gazociąg Nord Stream 2 łączący Federację Rosyjską z Niemcami.

Czytaj dalej„Jest szansa na reformę unijnej polityki klimatycznej dającą ulgę energetyce w Polsce | USA grożą sankcjami wobec Nord Stream 2 w razie ataku Rosji na Ukrainę”

Jest ugoda z Czechami o Turowie, czas na tę z Komisją

Jest ugoda z Czechami o Turowie, czas na tę z Komisją

To wspaniale, że jest ugoda Czechy-Polska w sprawie Kopalni Turów. Nie wiadomo jeszcze czy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podaruje Polakom kary za utrzymanie pracy zakładu pomimo kontrowersyjnego orzeczenia. Być może będzie do tego potrzebna kolejna ugoda – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesalAlert.pl.

Czytaj dalej„Jest ugoda z Czechami o Turowie, czas na tę z Komisją”

Austria pójdzie do Trybunału z atomem w taksonomii ważnym dla Polski | Komisja i USA rozmawiają o interwencyjnych dostawach gazu na Bliskim Wschodzie oraz w Azji

Austria pójdzie do Trybunału z atomem w taksonomii ważnym dla Polski | Komisja i USA rozmawiają o interwencyjnych dostawach gazu na Bliskim Wschodzie oraz w Azji

:Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Austria ogłasza, że zaskarży wpisanie atomu do taksonomii Unii Europejskiej, które między innymi umożliwi stworzenie modelu finansowego budowy elektrowni jądrowych w Polsce.

:Bruksela zwróciła się do Kataru o interwencyjne dostawy gazu. Amerykanie zabiegają o przekierowanie tankowców LNG z Azji do Europy. Wszystko to w obawie przed utrzymaniem i pogłębieniem kryzysu energetycznego podsycanego przez Gazprom.

Czytaj dalej„Austria pójdzie do Trybunału z atomem w taksonomii ważnym dla Polski | Komisja i USA rozmawiają o interwencyjnych dostawach gazu na Bliskim Wschodzie oraz w Azji”

Zima może być gorąca przez atak Rosji na Ukrainę. Eksperci mają sposób na niedobór gazu zamiast Nord Stream 2 | Climategate to ściema? Uderzenie w naukę o klimacie mogło być dezinformacją

Zima może być gorąca przez atak Rosji na Ukrainę. Eksperci mają sposób na niedobór gazu zamiast Nord Stream 2 | Climategate to ściema? Uderzenie w naukę o klimacie mogło być dezinformacją

:Amerykanie przyznają, że gromadzenie sił zbrojnych Rosji na granicy z Ukrainą jest „nietypowe”, a dyrektor CIA rozmawia o deeskalacji wobec groźby nowej agresji. Ukraińcy zalecają zatrzymanie Nord Stream 2 jako sygnał ostrzegawczy dla Kremla. Zgadzają się z nim Zieloni, którzy nie mogą utworzyć rządu w rozmowach koalicyjnych w Niemczech. Eksperci mają pomysł na ograniczenie niedoborów gazu w razie problemów tej zimy.

:Reportaż BBC został poświęcony tak zwanemu Climategate, czyli wyciekowi maili z 2009 roku, który miał dyskredytować naukę o klimacie. Wynika z niego, że mogła to być operacja dezinformacji z użyciem cyberprzestrzeni.

Czytaj dalej„Zima może być gorąca przez atak Rosji na Ukrainę. Eksperci mają sposób na niedobór gazu zamiast Nord Stream 2 | Climategate to ściema? Uderzenie w naukę o klimacie mogło być dezinformacją”

Czy aktywiści spróbują zatrzymać pływający gazoport w Polsce?

– Greenpeace krytykuje wykorzystanie gazu kopalnego. Dokonał już pierwszej demonstracji na pływającym gazoporcie w Chorwacji. Polska także chce używać gazu jako paliwa przejściowego. Czy także powinna spodziewać się aktywistów w Zatoce Gdańskiej, gdzie ma stanąć podobny obiekt? – zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Gaz na celowniku aktywistów

Aktywiści Greenpeace namalowali na burcie jednostki do magazynowania i regazyfikacji FSRU w Chorwacji zwanej pływającym gazoportem napis „Climate killer” (morderca klimatu – ang.). To element kampanii tej organizacji przeciwko gazowi skroplonemu oraz za rezygnacją ze wszelkich paliw kopalnych. Statek Arctic Sunrise podróżuje po Morzu Adriatyckim w celu promocji akcji Greenpeace, który wcześniej zablokował już rafinerię Shella w Rotterdamie. Protest w Chorwacji jest skierowany przeciwko FSRU, który daje temu krajowi dostęp do gazu spoza Rosji.

– Przemysł wydobywczy przekonuje nas, że gaz kopalny do rozwiązanie bezpieczne dla środowiska. To jest kłamstwo. Gaz napędza kryzys klimatyczny tak samo jak węgiel czy ropa. Przemysł gazowy promuje fałszywe rozwiązania i używa swej propagandy by odwracać uwagę i wprowadzać w błąd opinię publiczną w oczywistym celu opóźnienia zielonej i sprawiedliwej transformacji. Jesteśmy tutaj aby podnieść zasłonę znad przemysłu, który ma hasło „morderca klimatu” na sobie i wezwać do odejścia od gazu kopalnego – powiedziała Joanna Flisowska z Greenpeace. Aktywiści odnoszą się do badań naukowych na temat wpływu emisji metanu na efekt cieplarniany zmieniający klimat.

Greenpeace uważa, że Komisja Europejska niesłusznie dofinansowała FSRU w Chorwacji. – Środki publiczne muszą przestać być wykorzystywane do finasowania nowej infrastruktury na gaz kopalny. Wszelkie nowe inwestycje powinny skupiać się na Odnawialnych Źródłach Energii, efektywności energetycznej oraz magazynowaniu energii – przekonuje Flisowska.

Joanna Flisowska często komentuje sprawy energii i klimatu w BiznesAlert.pl więc z szacunku dla jej wkładu w debatę nie będę się odnosił do postulatów Greenpeace, które każdy oceni samodzielnie. Kontekst kryzysu energetycznego może skłaniać do pochopnych wniosków o tym, że należy porzucić transformację energetyczną i walczyć tylko z ubóstwem energetycznym, ale to podejście krótkowzroczne. Trend technologiczny rozwoju energetyki alternatywnej nie zniknie nawet pomimo kryzysu i warto być w jego awangardzie.

Jednakże szlak transformacji energetycznej w krajach istotnie zależnych od paliw kopalnych będzie inny niż w Europie Zachodniej, która jest na jego dalszym etapie. Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej będą potrzebowały gazu jako paliwa przejściowego niczym Niemcy. W celu uniezależnienia się od dostaw z Rosji, która wykorzystuje je do celów politycznych, co widać doskonale w dobie kryzysu energetycznego, potrzebna jest infrastruktura pozwalająca dywersyfikować dostawy. Dlatego Komisja dofinansowała FSRU w Chorwacji. Usunięcie tej instalacji w celu ochrony klimatu będzie formą ochrony interesów Władimira Putina, a tego z pewnością nie chcą aktywiści Greenpeace.

Polska także chce mieć FSRU w Zatoce Gdańskiej o przepustowości 4-8 mld m sześc. rocznie w zależności od zapotrzebowania rynku. Rezerwacja przepustowości ma zostać ogłoszona jesienią, a sam obiekt ma być gotowy w 2027 roku. Nowe rozporządzenie TEN-E sprawi, że inwestycje gazowe będą miały wsparcie unijne tylko w razie dostosowania ich na potrzeby transportu gazów odnawialnych, jak wodór czy biometan. FSRU polskiego Gaz-Systemu znajduje się na liście Projektów Wspólnego Interesu Unii Europejskiej i ma się cieszyć finansowaniem europejskim. Jednakże działalność organizacji jak Greenpeace może je jeszcze utrudnić. Z tego względu wskazane jest dostosowanie tego projektu na potrzeby transportu gazów odnawialnych, w celu pokazania, że instalacja mająca pracować kilkadziesiąt lat w celu amortyzacji będzie pozwalać także na dekarbonizację sektora gazowego.

Jeśli nie będzie niczego, zostanie węgiel

Co ciekawe, Polska jest zmuszona do zwiększenia importu gazu ziemnego na potrzeby transformacji energetycznej ponieważ nie była w stanie zastąpić węgla innym źródłem energii, czyli elektrowniami jądrowymi, przeciwko którym również protestuje Greenpeace. Jeżeli nie sięgnie po elektrownie gazowe, a potem atom, nie będzie miała niczego w zamian i będzie musiała modernizować stare elektrownie węglowe, w tym bloki 200 MW pozwalające reagować na szczyty zapotrzebowania w okresie niedoborów, wydłużając zależność od tego najbardziej emisyjnego paliwa, a pierwsze sygnały o takim podejściu są już widoczne w dyskusjach kuluarowych rządu. Działania Greenpeace przeciwko FSRU mogą się zatem okazać przeciwskuteczne. Z drugiej strony zamiana zależności od węgla na tę od gazu to spadek z deszczu pod rynnę, potrzebne są atom i magazyny energii pozwalające kiedyś porzucić paliwa kopalne.

Afera premiera Czech po porażce rozmów z Polską o Turowie. Warszawa jest gotowa na Trybunał?

Afera premiera Czech po porażce rozmów z Polską o Turowie. Warszawa jest gotowa na Trybunał?

Rozmowy Czechy-Polska zostały zawieszone przez brak porozumienia, tymczasem wybuchła afera wokół premiera Andreja Babisza. Nieoficjalnie można usłyszeć, że Polska

Wyciek dokumentów z serii Pandora Leaks autorstwa Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych pokazuje, że premier Czech Adrej Babisz mógł kupić posiadłość we Francji wartą 22 mln dolarów z pomocą środków wyprowadzonych z jego kraju do firm zagranicznych. Miał utrzymywać ten fakt w tajemnicy.

Posiadłość Chateau Bigaud liczy sobie 9,4 akrów i znajduje się między ruinami średniowiecznego zamku oraz lasami. Ma należeć do jednej ze spółek-córek pod kontrolą Babisza. Premier uznaje wyciek informacji na ten temat za atak przed wyborami parlamentarnymi, które są zaplanowane na 8-9 października.

Od wyniku wyborów zależy z kim będą kontynuowane negocjacje Czechy-Polska w sprawie Kopalni Turów. Rozmowy na ten temat zakończyły się niepowodzeniem. Polacy oskarżają Czechów o eskalację żądań.

Nieoficjalnie można usłyszeć w kilku źródłach, że Warszawa jest gotowa przyjąć karę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i przekazać te środki do budżetu unijnego zamiast w ugodzie sfinansować oczekiwania samorządów czeskich. Gdyby Praga była gotowa do ugody, pieniądze zapłacone przez Polaków posłużyłyby Krajowi Liberadzkiemu. Pieniądze przekazane Trybunałowi w razie wyroku bez porozumienia pozasądowego trafią do budżetu unijnego.

ICIJ/Wojciech Jakóbik

Gazprom robi „optymalizację”. Ukraina uważa, że presja na Nord Stream 2 to broń gazowa Rosji

Rosjanie wciąż obniżają dostawy przez tradycyjne szlaki dostaw gazu do Europy jak Gazociąg Jamalski. Gazprom przekonuje, że chodzi o optymalizację, ale Ukraina uważa, że chce ominąć ją w dostawach do Europy wbrew przesłankom biznesowym, ale w celu wymuszenia gazociągu Nord Stream 2. Tymczasem ceny gazu notują kolejne rekordy.

Gazprom przekonuje, że poziom jego dostaw do Europy jest w pełni zgodny ze zobowiązaniami kontraktowymi wobec jego klientów. W ten sposób skomentował spadek dostaw przez Gazociąg Jamalski.

– Na podstawie zgłoszeń oraz możliwej optymalizacji przepustowości w portfolio, nasza firma rezerwuje moce przesyłowe w określonych kierunkach – przekazał Interfaxowi po tym jak nie zarezerwował żadnej przepustowości w aukcjach dnia następnego od początku października przez Gazociąg Jamalski. Dostawy spadły z 2,2 mln m sześc. na godzinę do 0,5 mln pomimo faktu, że ceny na giełdach europejskich notują rekordowy poziom powyżej 1267 dolarów za 1000 m sześc. na giełdzie TTF. Rosjanie są z tego powodu oskarżani o działanie celowe i ograniczanie podaży w celu wymuszenia gazociau Nord Stream 2.

Prezes Naftogazu Jurij Witrenko ocenił, że Rosja używa broni gazowej ograniczając dostawy przez Ukrainę na Węgry z pomocą szlaku alternatywnego przez Turkish Stream. – Obserwujemy szok energetyczny i powtórkę z kryzysu naftowego lat siedemdziesiątych XX wieku w USA – pisze Serhiy Makogon, prezes operatora gazociągów przesyłowych na Ukrainie OGTSUA. Przypomina, że Gazprom informuje o wzroście wydobycia gazu o 19 procent w 2021 roku, ale nie towarzyszy mu wzrost dostaw pomimo dostępnych mocy przesyłowych na Ukrainie. Interfax podaje, że Rosja zwiększyła wydobycie gazu w pierwszych trzech kwartałach 2021 roku o 11,9 procent do 559,71 mld m sześc.

Gazprom zarezerwował przepustowość gazociągów ukraińskich na podstawie umowy z Naftogazem z 2019 roku, która obowiązuje do 2024 roku, ale opłaca ją, nie wykorzystując jej. – Gazprom komunikuje, że nie chce dostarczać gazu przez Ukrainę. Podnosi stawkę wypróżniając magazyny gazu w Europie. Ktokolwiek zastanawia się nad przyczyną kryzysu gazowego w Europie powinien przyjrzeć się ostatniemu stanowisku Kremla potwierdzającemu, że „uruchomienie Nord Stream 2 zrównoważy cenę gazu w Europie”. Jeśli nie jest to próba szantażowania Europy, to co nią jest – pyta retorycznie Makogon na łamach Atlantic Council.

Interfax/Kommiersant/Atlantic Council/Wojciech Jakóbik

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

: Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

: Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę

Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

Szóstego września gaz kosztował na giełdzie ICE w Londynie prawie 53,7 euro za kilowatogodzinę, czyli 659 dolarów za 1000 m sześc. Gazprom ograniczył znów dostawy przez Gazociąg Jamalski tłumacząc się usterką powstałą wskutek pożaru instalacji Urengoj w sierpniu. Dostawy tym szlakiem spadły trzy razy do średnio 0,8 mln m sześc. na godzinę okresowo rosnąc powyżej poziomu sprzed incydentu. Uzupełnił niedobory z magazynów gazu w Europie Zachodniej wypróżniając je przed sezonem grzewczym. Niskie zapasy także podwyższają cenę gazu.

Ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSUA oskarża Rosjan o celową rezygnację ze zwiększenia dostaw przez Ukrainę. Gazprom nie zarezerwował dodatkowych mocy na wrzesień i zmniejszył dostawy przez terytorium ukraińskie do 109 mln m sześc. dziennie, czyli minimum zagwarantowanego w umowie przesyłowej obowiązującej do 2024 roku, która opiewa na minimum 40 mld m sześc. rocznie.

– W ten sposób monopolista z jednej strony utrzymuje wysokie ceny gazu surowców, a z drugiej demonstruje fundamentalne znaczenie nowego gazociągu do Europy, czyli Nord Stream 2, który miałby zostać uruchomiony tej jesieni – mówi anonimowe źródło Kommiersanta, pośrednio przyznając, że Rosjanie manipulują ceną gazu w celach politycznych. Zdaniem Siergieja Kapitanowa z Moskiewskiej Szkoły Zarządzania Skołkowo koszt tego paliwa powinien spaść wiosną, kiedy być może ruszą dostawy przez Nord Stream 2 z pełną mocą. Kommiersant nie rozwija wątku dostaw LNG, które przy wysokich cenach w Europie znów opłacają się dostawcom, którzy skierowali się do Azji w okresie niżu cenowego.

Atmosfera została dodatkowo podgrzana przez ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, który mówił o rychłym ukończeniu budowy Nord Stream 2 i rozpoczęciu dostaw. Nie sprecyzował kiedy nastąpią, ale perspektywa szybkiego uruchomienia tego spornego gazociągu obniżyła okresowo cenę gazu na giełdzie TTF. Rosjanie promują jak najszybsze uruchomienie dostaw, ale stoi przed nimi szereg przeszkód jak sankcje USA oraz konieczność wdrożenia przepisów unijnej dyrektywy gazowej.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosja oczekuje wyjaśnień Komisji Europejskiej w sprawie obciążeń emisji CO2 towarzyszących produkcji towarów dostarczanych do Unii, czyli tzw. CBAM. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oczekuje wyjaśnienia na jakich zasadach ma działać ten mechanizm, który jego zdaniem jest niezgodny z zasadami Światowej Organizacji Handlu.

Komisja Europejska planuje wprowadzić CBAM w 2026 roku i obciążyć opłatą towary docierające do Unii z obszarów bez polityki klimatycznej w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu. Taki „zielony podatek” uderzyłby w dostawy węglowodorów oraz innych surowców z Rosji, jak stal czy aluminium. Rosjanie obliczyli, że zapłacą za CBAM około 1,8-3,4 mld dolarów w 2026 roku i 6,4 mld dolarów w 2030 roku.

Chiny orzekły w lipcu 2021 roku, że CBAM narusza zasady WTO jako forma protekcjonizmu i zapowiedziały działanie w sądzie. Minister rozwoju gospodarczego Rosji MAxym Reszetnikow powiedział agencji TASS, że Rosja na razie chce uniknąć sporu w WTO, ale zbiera przeciwników tego rozwiązania, do których jego zdaniem należą kraje BRICS (Brazylia, Chiny, Indie i RPA), ale także Australia, USA, Arabia Saudyjska.

Neftegaz.ru/TASS/Wojciech Jakóbik

Atom z Obwodu bez przewodu promowany z innego powodu

Dostawy energii z Bałtyckiej Elektrowni Jądrowej do Polski wymagałyby budowy połączenia elektroenergetycznego, które nie ma i prawdopodobnie nie będzie miało poparcia politycznego w Polsce. Jednak Rosjanie mogą lobbować w Europie za przewodem do Obwodu z innego powodu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Atom z Obwodu bez przewodu

Pomysł zaangażowania polskiego ZE PAK należącego do Zygmunta Solorza-Żaka w projekt atomu w Obwodzie Królewieckim jest zły z punktu widzenia bezpieczeństwa oraz polityki zagranicznej Polski, o czym pisał Mariusz Marszałkowski. Ten projekt jest jednak również mało realny z innych względów. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski tłumaczył, że polskie prawo energetyczne pozwala przyłączać do sieci jedynie elektrownie powstające w oparciu o polskie przepisy.

Nie oznacza to jednak, że nie mogłoby powstać połączenie elektroenergetyczne z Obwodu Królewieckiego pozwalające sprowadzać energię z Bałtyckiej Elektrowni Jądrowej. Do tego potrzebna byłaby jednak wola polityczna, bo tak zwany most energetyczny z Kaliningradu testowany w historii III Rzeczpospolitej kilkukrotnie, wymagałby porozumień bilateralnych Polski oraz Federacji Rosyjskiej oraz operatorów Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz rosyjskiego odpowiednika Rosseti (FGC UES. Nie ma klimatu politycznego w Warszawie dla takiego rozwiązania.

Rozmowy ZE PAK o imporcie energii mogą mieć źródło w problemach z wysokimi cenami w Polsce. Odpowiedź tej firmy to inwestycja w Odnawialne Źródła Energii ora zielony wodór. Sprowadzi pierwsze elektrolizery do Polski. Mogą być zasilane przez wspomniane źródła odnawialne, ale także atom, który może powstać w Pątnowie, jako jednej z potencjalnych lokalizacji. Program Polskiej Energetyki Jądrowej zakłada budowę do sześciu reaktorów, które mogą być zlokalizowane w dwóch lub trzech obiektach w zależności od technologii. Pierwsze ma być Pomorze, potem – być może – Bełchatów, a następnie Pątnów. Atom w Wielkopolsce mógłby także zasilać elektrolizery Solorza-Żaka. Warto nadmienić, że Rosjanie także będą promować wodór z ich atomu w Unii Europejskiej. Fioletowy wodór będzie zero lub niskoemisyjny, ale ten pochodzący z Rosji – jak zwykle w historii – rodzi zagrożenia bezpieczeństwa dostaw oraz uzależnienia od kolejnego surowca rosyjskiego. Lepsza alternatywa to polski wodór fioletowy powstający obok Programu Polskiej Energetyki Jądrowej.

Temat atomu z Obwodu Królewieckiego jest na tyle niezręczny, że mało kto chce go komentować pod nazwiskiem. Przedstawiciele rządu nie chcą przydawać znaczenia temu pomysłowi traktowanemu przez część z nich jako wrzutka niewiadomego pochodzenia. Jedno ze źródeł BiznesAlert.pl w rządzie przekonuje, że nie ma mowy o moście energetycznym z Obwodu, tym bardziej w obliczu synchronizacji państw bałtyckich z systemem kontynentalnym przez Polskę za pomocą kabla podmorskiego HVDC Harmony Link. Usunięcie bałtyckiej wyspy energetycznej może sprawić, że eksklawa rosyjska się nią stanie, okrążona europejskim systemem działającym w innej częstotliwości. Inne źródło twierdzi, że rozmowy rządu z inwestorami nie doprowadziły do żadnych ustaleń w tej sprawie. Rozmówcy z sektora prywatnego twierdzą, że być może ktoś chciał wepchnąć ZE PAK na minę.

Inna przyczyna promocji atomu z Obwodu

Zakusy Rosjan na współpracę elektroenergetyczną z Europejczykami mogą być próbą otwarcia dyskusji o przyszłości Obwodu Królewieckiego. Rosjanie mogą w przyszłości domagać się na przykład jego synchronizacji z Unią, o ile nie zdołają zapewnić mu samowystarczalności energetycznej. Ta będzie możliwa dzięki rozwojowi energetyki gazowej. Prezydent Władimir Putin przekonywał jeszcze w 2019 roku, że Elektrownia Pregolsky (gazowa) oddana wówczas do użytku da Obwodowi sumaryczną moc wytwórczą jednego gigawata, która wystarczy Kaliningradowi do samowystarczalności. Z tego względu Bałtycka Elektrownia Jądrowa jest postrzegana jako produkt eksportowy podobny do Elektrowni Ostrowiec na Białorusi, będącej przedmiotem dyskusji państw bałtyckich. Litwa oskarża Rosjan o wykorzystanie jej do utrudniania procesu synchronizacji oraz powstawania nierosyjskich źródeł energii pozwalających uniezależnić kraje bałtyckie od importu z Rosji. Warto przypomnieć, że atom z Obwodu był już promowany jako alternatywa do Elektrowni Visaginas na Litwie oraz polskiego projektu jądrowego. Pomysł obniżenia kosztów synchronizacji państw bałtyckich z systemem europejskim poprzez przyłączenie ich do elektrowni jądrowej w Obwodzie padł jeszcze w 2014 roku z ust doradcy obiektu, niemieckiego eksperta Rudolfa Dolzera. Bałtycka Elektrownia Jądrowa już była i może być ponownie narzędziem polityki Kremla.

Niemcy mogą zazielenić energetykę do 2030 roku. Musieliby wydać miliardy, które by się zwróciły

Niemiecki think tank Energy Watch Group (EWG) przekazała gazecie Der Spiegel dane, które przekonują o możliwości zapewnienia Niemcom stu procent energii ze źródeł odnawialnych już w 2030 roku, ale tylko przy masowych inwestycjach w OZE. Te jednak zwrócą się w niższych kosztach importu ropy i gazu.

Największe wyzwanie energetyki odnawialnej to stabilizacja dostaw, które są nieregularne. Potrzebne są do tego magazyny energii oraz większa elastyczność sieci przesyłowej wymagające nadal badań i miliardowych inwestycji. Jednakże EWG twierdzi, że Niemcy mogłyby realizować sto procent zapotrzebowania na energię ze źródeł odnawialnych (OZE) a nawet rozwinąć dostawy ciepła odnawialnego.

Zdaniem autorów badania, czyli trójki naukowców z Uniwersytetu Technicznego w Monachium najważniejszym narzędziem realizacji tego celu ma być rozwój lądowej energetyki wiatrowej na południu kraju poprzez zastosowanie specjalnych turbin na wzgórzach. Trzy scenariusze przedstawiają możliwy rozwój wypadków przy nikłym, umiarkowanym i znacznym rozwoju lądowych farm wiatrowych w Niemczech. Scenariusz najbardziej optymistyczny zakłada budowę 37 GW energetyki tego typu. Rozwój wiatraków na południu zmniejszy wydatki na sieć przesyłową niezbędną obecnie do doprowadzania energii z wiatru z północy. Jednak w celu osiągnięcia 100 procent OZE w miksie energetycznym Niemcy musiałyby zbudować 120 GW energetyki słonecznej do 2030 roku. W scenariuszu najbardziej optymistycznym należałoby zapewnić moc magazynów energii w wysokości około 20 TWh, w mniej optymistycznym o połowę więcej.

Naukowcy ocenili, że Niemcy będą w stanie zapewnić 80 procent energii ze źródeł odnawialnych w 2030 roku. Takie rozwiązanie utrzyma koszt zapewnienia energii na poziomie 155 mld euro rocznie, czyli taki, jak w 2018 roku pomimo nowych inwestycji, które jednak zostaną zrównoważone przez spadek kosztów importu ropy i gazu. 100 procent OZE w miksie jest możliwe, ale tylko przy dwudziestokrotnym przyspieszeniu rozbudowy takich źródeł w Niemczech.

Der Spiegel/Wojciech Jakóbik

Da się zbudować Baltic Pipe zgodnie z normami środowiskowymi. Komentarz dla TVP3 Poznań

Niedawno Polskę obiegła wiadomość, że prace nad duńskim odcinkiem Baltic Pipe zostały wstrzymane. Powodem jest konieczność ochrony pewnych gatunków myszy i nietoperzy. Gazociąg to kluczowa inwestycja dla polskiego sektora energetycznego, mająca zapewnić bezpieczeństwo i dywersyfikację źródeł dostaw gazu. Czy budowę uda się dokończyć – o tym w rozmowie w TVP3 Poznań z Wojciechem Jakóbikiem, analitykiem sektora energetycznego, redaktorem naczelnym BiznesAlert.pl.

– Najważniejsze pytanie, które pozostaje teraz bez odpowiedzi to wpływ tego wyzwania na terminarz całego projektu Baltic Pipe, ponieważ mowa tu o odcinku lądowym w Danii, czyli jednym z pięciu elementów gazociągu. Nawet jeżeli pojawią się jakieś problemy na lądzie w Danii, to pozostałe dwa odcinki powstają już teraz bez problemu albo zaraz będą powstawały i być może jest sposób na to, by terminarz projektu pozostał niezmieniony – powiedział Jakóbik.

– W interesie Polski, Danii, Norwegii i Komisji Europejskiej jest ukończenie tego projektu, który został uznany za przedsięwzięcie o znaczeniu wspólnotowym w Unii Europejskiej. Ma on dać nie tylko bezpieczeństwo energetyczne, ale też zarobek. Pieczątka Komisji Europejskiej sprawia, że jest to także projekt unijny. Wszyscy są zainteresowani tym, aby doprowadzić projekt do szybkiego ukończenia, a ochrona przyrody jest do zapewnienia – podkreślił.

Źródło: poznan.tvp.pl