Gazprom mógł ostrzec partnerów w Niemczech przed kryzysem cen gazu, którym wymusza Nord Stream 2 | Ropa drożeje zamiast tanieć po rozczarowującej interwencji USA

Gazprom mógł ostrzec partnerów w Niemczech przed kryzysem cen gazu, którym wymusza Nord Stream 2 | Ropa drożeje zamiast tanieć po rozczarowującej interwencji USA

:Francuski portal opinii Opinion Internationale publikuje obszerną analizę na temat ograniczenia podaży gazu w Europie przez Gazprom w celu wymuszenia Nord Stream 2. Pada teza, która rzuca nowe światło na spór o kryzys cen gazu. Czy niemieccy partnerzy Rosjan wiedzieli o nim z wyprzedzeniem?

:Niemieckie stowarzyszenie przemysłowe BDI szacuje, że nowy rząd niemiecki musiałby wydać 860 mld euro do 2030 roku aby zrealizować cele redukcji emisji CO2 w całej gospodarce, głównie poprzez inwestycje w elektrociepłownie gazowe zdolne do spalania zielonego wodoru. Zaleca wpisanie gazu do taksonomii. To postulat dzielący przyszłych koalicjantów.

:Zapowiedź uwolnienia rezerw strategicznych ropy w USA rozczarowała tych, którzy liczyli na szybkie zwiększenie podaży. Za Amerykanami póki co nie poszły inne gospodarki sugerowane przez Waszyngton, a ropa odzyskuje wartość.

Czytaj dalej„Gazprom mógł ostrzec partnerów w Niemczech przed kryzysem cen gazu, którym wymusza Nord Stream 2 | Ropa drożeje zamiast tanieć po rozczarowującej interwencji USA”

Moratorium bez moratorium? Nowy rząd w Niemczech każe poczekać Nord Stream 2 | Jeśli Niemcy nie zatrzymają koalicji obrony atomu, Austria pójdzie z nimi do sądu w imię denuklearyzacji

Moratorium bez moratorium? Nowy rząd w Niemczech każe poczekać Nord Stream 2 | Jeśli Niemcy nie zatrzymają koalicji obrony atomu, Austria pójdzie z nimi do sądu w imię denuklearyzacji

:Nowa umowa koalicyjna w Niemczech ma zawierać zapis zobowiązujący Nord Stream 2 do przestrzegania przepisów unijnych. Oznaczałby on w praktyce moratorium na dostawy przez konieczność certyfikacji zawieszonej ze względu na niezgodność z tymi paragrafami.

:Niemiecki Handelsblatt zdradza więcej szczegółów na temat rosnącej koalicji w obronie atomu w Unii Europejskiej, której mogą nie zatrzymać nawet antynuklearne Niemcy, ale Austria może spróbować w sądzie.

Czytaj dalej„Moratorium bez moratorium? Nowy rząd w Niemczech każe poczekać Nord Stream 2 | Jeśli Niemcy nie zatrzymają koalicji obrony atomu, Austria pójdzie z nimi do sądu w imię denuklearyzacji”

Denuklearyzacja czy renuklearyzacja Europy? Rozstrzygnięcie z Polską w Trójkącie Weimarskim

Od lewej: Emmanuel Macron, Andrzej Duda, Angela Merkel. Fot. Polska Agencja Prasowa

Niemcy mogłyby teoretycznie opóźnić budowę elektrowni jądrowej w Polsce, ale kryzys energetyczny i współpraca Warszawy z Paryżem mogą sprawić, że być może zastanowią się nad restartem atomu u siebie. To teoretycznie dobry temat dla Trójkąta Weimarskiego – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Denuklearyzacja czy renuklearyzacja Europy? Rozstrzygnięcie z Polską w Trójkącie Weimarskim”

Układ o Nord Stream 2 na horyzoncie

Układ o Nord Stream 2 na horyzoncie

– Rosja chce znów użyć gazu do polityki i wymusić na Ukrainie ustępstwa w zamian za utrzymanie przesyłu gazu przez jej terytorium nawet w razie powstania Nord Stream 2. Zarys układu w tej sprawie jest coraz bardziej widoczny przed szczytem Biden-Putin w Genewie. Polska może stanąć w tej grze na straży unijnego bezpieczeństwa energetycznego – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Presja na układ o Nord Stream 2

Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin zapowiedział na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu, że Ukraina „musi pokazać dobrą wolę”, jeśli chce utrzymania przesyłu gazu rosyjskiego przez swe terytorium. Odniósł się w ten sposób do obaw Kijowa o to, że uruchomienie spornego Nord Stream 2 zagrozi mu przerwaniem dostaw gazu z Rosji, które przynoszą istotne przychody. Prezes austriackiego OMV zaangażowanego finansowo w Nord Stream 2 Rainer Seele przekonywał na antenie kanału Rassija 1, że Ukraina może przekonać Gazprom do utrzymania dostaw przez jej terytorium. – Należy złożyć atrakcyjną ofertę. Jeśli zaoferują Państwo moce przesyłowe na dobrych warunkach, Gazprom na pewno je rozważy – mówił. Z kolei niemiecki Frankfurter Allgemeine Zeitung cytuje rzecznika rządu niemieckiego Steffena Seiberta, który uznał, że „dla niemieckiego rządu najważniejsze jest to, że Ukraina powinna pozostać krajem tranzytowym, nawet po wprowadzeniu do użytku Nord Stream 2”. Teoretycznie gwarantem takiego rozwiązania jest porozumienie tymczasowe Komisja Europejska-Ukraina-Rosja z końca 2019 roku o warunkach utrzymania dostaw przez Ukrainę do 2024 roku wynegocjowane z udziałem Niemiec. W tym kontekście istotne są słowa prezydenta Rosji z Petersburga. Putin ogłosił tam, że zakończyła się budowa pierwszej z dwóch nitek tego spornego gazociągu. Faktycznie jednak należy jeszcze zespawać odcinki duński i niemiecki w ciągu około dwóch tygodni. Putin stwierdził, że dostawy przez pierwszą nitkę Nord Stream 2 mogłyby ruszyć za dziesięć dni. Wcześniej wicepremier Aleksander Nowak zachował większy konserwatyzm w sprawie całego projektu oceniając, że mógłby zostać ukończony do końca 2021 roku, dwa lata po pierwotnym terminie.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-sankcje-rozmowy-usa-niemcy-polska-energetyka-gaz/embed/#?secret=wfKLfdAESs

Na czym może polegać układ o Nord Stream 2?

Frankfurter Allgemeine Zeitung dopuścił możliwość wydłużenia umowy tymczasowej o dostawach gazu rosyjskiego przez Ukrainę poza 2024 rok. Gdyby Rosja faktycznie otrzymała od Ukrainy korzystne warunki przesyłu gazu, a jest to możliwe, bo Ukraińcy oferują już rabaty dostawcom z Unii Europejskiej korzystającym z jej infrastruktury, w tym polskiemu PGNiG, taki scenariusz wydaje się możliwy do realizacji. Można sobie wówczas wyobrazić na przykład, że Rosja używałaby tylko pierwszej nitki Nord Stream 2 (połowa z 55 mld m sześc. rocznie przepustowości tej magistrali), pozostawiając drugą, pod warunkiem jej ukończenia, które wciąż nie jest przesądzone, na potrzeby dostaw stron trzecich w zgodzie z przepisami trzeciego pakietu energetycznego narzucanymi przez zrewidowaną dyrektywę gazową Unii Europejskiej analogicznie do rozwiązania stosowanego przez Nord Stream 1 i jego odnogę w Niemczech o nazwie OPAL. Jeżeli nie zostanie wprowadzone niemieckie moratorium na budowę Nord Stream 2 do omówienia pozostanie tak zwany wyłącznik, czyli uzależnienie dostaw przez ten gazociąg od postępowania Rosji. Można sobie wyobrazić, że dostawy przez niego zostałyby powiązane z umową przesyłową z Kijowem, by to zachodni odbiorcy decydowali o ich szlaku. Z kolei Niemcy mogłyby zainwestować w infrastrukturę przesyłową gazu i wodoru na Ukrainie zgodnie z deklaracjami mającymi uspokoić Kijów. Wówczas mógłby powrócić pomysł z pierwszej dekady XXI wieku stworzenia konsorcjum do zarządzania gazociągami ukraińskimi poprzez przejęcie udziałów w operatorze OGTSUA proponowanym przez Ukrainę. Konstytucja ukraińska wyklucza obecnie wpuszczenie do akcjonariatu Gazpromu, ale taki wariant może także wejść w grę, jeżeli Kijów znajdzie się pod presją Rosji oraz partnerów zachodnich umówionych co do zasady w sprawie układu o Nord Stream 2. W tym kontekście należy uniknąć scenariusza belarusyzacji gazociągów na Ukrainie. Białoruś sprzedała rosyjskiemu Gazpromowi gazociągi w 2011 roku ze względu na długi, tracąc podmiotowość polityki gazowej. Na marginesie należy zastrzec, że ewentualne niepowodzenie rozmów w Genewie może jeszcze doprowadzić do wdrożenia zawieszonych sankcji USA wobec operatora Nord Stream 2 oraz jego prezesa Matthiasa Warniga. Z kolei w mocy pozostają sankcje uniemożliwiające certyfikację i ubezpieczenie gotowego gazociągu. Dopiero po ich zdjęciu przez Amerykanów będzie możliwe rozpoczęcie dostaw przez Nord Stream 2.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-rozmowy-usa-niemcy-anthony-blinken-ksiazka-energetyka-gaz/embed/#?secret=XOL3uY2e1u

Jaką rolę może odegrać Polska?

Polacy mogą odegrać aktywną rolę w obliczu potencjalnego układu o Nord Stream 2.

Po pierwsze, powinni zabiegać o europeizację sporu i przyznanie najważniejszej roli Komisji Europejskiej w rozmowach w celu zmniejszenia wpływu widocznego koncertu mocarstw na ostateczny kształt porozumienia. Najważniejszym elementem tego działania powinno być przekazanie przewodniej roli w rozmowach z Berlina do Brukseli zgodnie z ideą wspólnej polityki energetyczno-klimatycznej.

Po drugie, powinni wpisać w rozmowy komponent bezpieczeństwa dostaw gazu oraz wodoru na wypadek, gdyby Nord Stream 2 miał stać się narzędziem rusyfikacji unijnej polityki klimatycznej. Dostawy paliw przez sporny gazociąg powinny być ograniczone priorytetami wspólnej polityki na rzecz zróżnicowania dostaw oraz obciążenia produktów w zależności od emisji gazów cieplarnianych z użyciem mechanizmów jak CBAM.

Po trzecie, powinni zabiegać do ostatniego momentu o wprowadzenie moratorium na budowę Nord Stream 2 do czasu zakończenia rozmów o warunkach układu w celu zdjęcia presji z negocjatorów po stronie europejskiej, na czele z Ukrainą.

Po czwarte, powinni domagać się wzięcia przez Unię Europejską politycznie i Niemcy biznesowo odpowiedzialności za stabilność dostaw gazu przez Ukrainę, a potem włączyć się do tego zaangażowania w ukraiński sektor gazowy w sposób gwarantujący owocną współpracę, którą już zapoczątkował polski PGNiG.

Po piąte, powinni zadbać o kontekst bilateralny rozmów o Nord Stream 2, wymagając od Niemców ustępstw w sprawie wspólnej polityki energetycznej i klimatycznej w zamian za zaangażowanie w układ w sprawie tego spornego gazociągu. Przykładowo, Niemcy mogłyby pokazać dobrą wolę poprzez poparcie polskich projektów, na przykład poprzez zgodę na unijne finansowanie nowych inwestycji gazowych czy wycofanie sprzeciwu wobec budowy atomu w Polsce albo poprzez zaangażowanie biznesowe w takie projekty.

Zbliża się szczyt prezydentów USA i Rosji. Putin używa Nord Stream 2 do nacisku na Ukrainę | Rosja odpowiada na CBAM. Zapowiada pilotaż handlu emisjami CO2 i wodór z atomu

Zbliża się szczyt prezydentów USA i Rosji. Putin używa Nord Stream 2 do nacisku na Ukrainę | Rosja odpowiada na CBAM. Zapowiada pilotaż handlu emisjami CO2 i wodór z atomu

: Prezydenci USA i Rosji mają rozmawiać o warunkach utrzymania stabilnych relacji. Ukraina jest zaskoczona decyzją o niewdrożeniu najnowszych sankcji wobec spornego gazociągu Nord Stream 2, a prezydent Rosji naciska na nią w celu uzyskania ustępstw odnośnie do warunków dostaw gazu przez jej terytorium.

: Prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu, że jego kraj przygotowuje zielone obligacje oraz taksonomię, które będą promować dążenie do neutralności klimatycznej. Zamierza także wytwarzać wodór z atomu, pochłaniać CO2 w ramach „globalnego rynku” uprawnień do emisji oraz stworzyć pilotażowy system handlu emisjami.

Zbliża się szczyt prezydentów USA i Rosji. Putin używa Nord Stream 2 do nacisku na Ukrainę

Prezydenci USA i Rosji mają rozmawiać o warunkach utrzymania stabilnych relacji. Ukraina jest zaskoczona decyzją o niewdrożeniu najnowszych sankcji wobec spornego gazociągu Nord Stream 2, a prezydent Rosji naciska na nią w celu uzyskania ustępstw odnośnie do warunków dostaw gazu przez jej terytorium.

Kommiersant/Axios/Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Sekretarz stanu USA Antony Blinken mówił o tematach rozmów na szczycie prezydentów Stanów Zjednoczonych i Rosji w Genewie planowanym na 16 czerwca. – Prezydent spotka się z prezydentem Putinem za tydzień, nie pomimo ale przez jego agresję i ataki. Będzie jasno i bezpośrednio mówił o tym, czego może się spodziewać ze strony USA, jeśli będą kontynuowane agresywne, lekkomyślne działania przeciwko nam. Da także równie jasno do zrozumienia, że jeśli Rosja wybierze inny kurs działania, będziemy chcieli bardziej stabilnej relacji – zapowiedział Blinken w rozmowie z Axios.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński powiedział, że był zaskoczony decyzją USA o zawieszeniu sankcji przeciwko operatorowi spornego projektu Nord Stream 2 oraz jego prezesowi. – Naprawdę myślałem, że w odniesieniu do Nord Stream 2, USA będą, że tak powiem, ostatnim bastionem – powiedział portalowi Axios. Dodał, że kolejnym zaskoczeniem była informacja na ten temat za pośrednictwem prasy, tymczasem wcześniej administracja prezydenta Bidena dawała „jasne sygnały” o gotowości zatrzymania Nord Stream 2.

Tymczasem prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin zapowiedział, że Ukraina „musi pokazać dobrą wolę”, jeśli chce utrzymania przesyłu gazu rosyjskiego przez swe terytorium. Odniósł się w ten sposób do obaw Kijowa o to, że uruchomienie spornego Nord Stream 2 zagrozi mu przerwaniem dostaw gazu z Rosji, które przynoszą istotne przychody. Putin ogłosił, że zakończyła się budowa pierwszej z dwóch nitek tego spornego gazociągu. Faktycznie jednak należy jeszcze zespawać odcinki duński i niemiecki w ciągu około dwóch tygodni. Putin stwierdził, że dostawy przez pierwszą nitkę Nord Stream 2 mogłyby ruszyć za dziesięć dni. Wcześniej wicepremier Aleksander Nowak zachował większy konserwatyzm w sprawie całego projektu oceniając, że mógłby zostać ukończony do końca 2021 roku, dwa lata po pierwotnym terminie.

Prezes austriackiego OMV zaangażowanego finansowo w Nord Stream 2 Rainer Seele przekonywał na antenie kanału Rassija 1, że Ukraina może przekonać Gazprom do utrzymania dostaw przez jej terytorium. – Należy złożyć atrakcyjną ofertę. Jeśli zaoferują Państwo moce przesyłowe na dobrych warunkach, Gazprom na pewno je rozważy – mówił.

Rosja odpowiada na CBAM. Zapowiada pilotaż handlu emisjami CO2 i wodór z atomu

Prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu, że jego kraj przygotowuje zielone obligacje oraz taksonomię, które będą promować dążenie do neutralności klimatycznej. Zamierza także wytwarzać wodór z atomu, pochłaniać CO2 w ramach „globalnego rynku” uprawnień do emisji oraz stworzyć pilotażowy system handlu emisjami.

Kancelaria Prezydenta Federacji Rosyjskiej/Wojciech Jakóbik

– Często słyszymy wypowiedzi, że Rosja nie jest za bardzo zainteresowana rozwiązywaniem globalnych problemów środowiskowych. Mogę powiedzieć od razu, że to nonsens, mit albo nawet celowe zwodzenie. Podobnie jak inne kraje odczuwamy ryzyko i zagrożenie związane z tym problemem, w tym pustynnienie, erozję gleby i topnienie wiecznej zmarzliny. Wielu z obecnych na sali to wie i pracuje w Arktyce. Mamy całe miasta postawione na wiecznej zmarzlinie. Kiedy zacznie topnieć, jakie będą konsekwencje dla Rosji? Oczywiście, że jesteśmy nimi zaniepokojeni – mówił Putin.

Przypomniał, że celem Rosji jest utrzymanie poziomu emisji gazów cieplarnianych netto za 30 lat na poniżej tego w Europie. Zapowiedział przedstawienie szczegółowego planu działania do pierwszego października 2021 roku.

W tym celu Rosjanie chcą rozwijać produkcję wodoru z atomu, eksport gazu, redukować emisję gazów cieplarnianych z sektora węglowodorów, emisję zielonych obligacji, absorbcję CO2 z użyciem lasów, bagien i obszarów rolniczych. – Według naukowców i specjalistów one już teraz absorbują miliardy ton CO2 rocznie – zastrzegł. Putin zapowiedział także stworzenie standardów technologicznych, które nazwał rosyjską wersją „taksonomii” znanej z Unii Europejskiej. Rosja ma także uruchomić pilotażowy system handlu emisjami CO2 na Sachalinie. – Ten eksperyment będzie krokiem ku neutralności klimatycznej i stworzeniu krajowego rynku emisji CO2 – dodał prezydent. Zapowiedział, że zlecił rządowi stworzenie ram regulacyjnych realizacji projektów na rzecz klimatu w Rosji do lipca 2022 roku.

Deklaracje Władimira Putina są istotne w świetle zapowiedzi wprowadzenia mechanizmu dostosowania emisji CO2 na granicy (CBAM) przez Unię Europejską, który obciąży opłatami dostawy produktów spoza Unii uzależnionymi od poziomu emisji towarzyszącej ich wytworzeniu. Z opłaty będą zwolnione kraje, które wprowadziły własną politykę klimatyczną.

Budowa Baltic Pipe rusza, ale czy Polska podpisze nową umowę z Gazpromem? (ANALIZA)

Budowa Baltic Pipe rusza, ale czy Polska podpisze nową umowę z Gazpromem? (ANALIZA)

Budowa Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim rusza, ale jeśli Polska chce pozostać niezależna od Gazpromu, musi kontynuować dywersyfikację z użyciem projektów, które będzie coraz trudniej finansować w obliczu zaostrzenia polityki klimatycznej. Może potrzebować z Rosji albo innego kierunku 2,1-3,8 mld m sześc. w 2023 roku a długoterminowo FSRU i być może Baltic Pipe 2 – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Rusza budowa Baltic Pipe

Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyruszy piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim. Inauguracja pracy przy bałtyckim odcinku gazociągu mającego dać gaz norweski Polsce oraz Danii będzie okraszona wystąpieniami polityków, także z Włoch. Na miejscu będą między innymi pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski oraz prezes operatora sieci przesyłowej gazu Gaz-System. Polacy liczą na to, że odcinek morski zostanie ukończony do końca 2021 roku. Cały gazociąg ma być gotowy do października 2022 roku i pozwolić na zastąpienie kontraktu długoterminowego z Gazpromem dostawami gazu norweskiego ze złóż pod kontrolą polskiego PGNiG oraz kupionych od producentów pracujących na szelfie norweskim. Tak zwany kontrakt jamalski opiewa na maksymalnie 10,2 mld m sześc. rocznie do końca 2022 roku. Baltic Pipe pozwoli importować do 10 mld m sześc. rocznie od końca przyszłego roku.

Krajowy Dziesięcioletni Plan Rozwoju (KDPR) systemu przesyłowego gazu w Polsce na lata 2022-2031 konsultowany do 12 maja 2021 roku zakłada wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce w dekadę o nawet 50 procent ze szczytami zapotrzebowania rosnącymi o nawet 100 procent względem rekordów notowanych w latach 2019-2021 roku. Jeśli Polska potrzebuje obecnie około 20 mld m sześc. gazu rocznie, to w 2030 roku może to być już 30 mld m sześc., głównie ze względu na transformację energetyczną opalaną w latach dwudziestych gazem ziemnym, bo dopiero w latach trzydziestych ma ją wesprzeć atom. Pozostanie do zapewnienia możliwość utrzymania niezależności od różnych źródeł dostaw gazu zgodnie z unijną regułą N-1, to znaczy realizacji całego zapotrzebowania nawet w razie wyłączenia z użytku jednego ze źródeł dostaw. Do tego dochodzi rozporządzenie dywersyfikacyjne, które określa maksymalny udział dostaw z jednego źródła na 70 procent w latach 2017-2022 oraz 33 procent w latach 2023-2026. Oznacza to, że dostawy z jednego źródła rozumianego jako: punkt wejścia do systemu przesyłowego w Polsce, jak połączenia z krajami spoza Unii Europejskiej, dostawy lądowe oraz morskie liczone według państwa załadunku.

Warto podsumować źródła dostępne z początkiem 2023 roku, kiedy nie będzie już obowiązywał kontrakt jamalski z Gazpromem.

  • Baltic Pipe będzie mógł zapewnić maksymalnie 33 procent dostaw do Polski, a zatem cała jego przepustowość 10 mld m sześc. rocznie będzie mogła zostać wykorzystana przy zapotrzebowaniu około 30 mld m sześc. Zapotrzebowanie w okolicach 20 mld m sześc. rocznie w 2023 roku pozwoli sprowadzać nim 6,6 mld rocznie przy rezerwacji przez PGNiG przepustowości na poziomie 8,2 mld m sześc. rocznie. To liczba orientacyjna, bo Gaz-System przewiduje w KDPR zapotrzebowanie krajowe w wysokości 19,3 mld m sześc. w 2023 roku. Skokowy wzrost zapotrzebowania na gaz ma nastąpić po 2024 roku wraz z pojawianiem się nowych jednostek gazowych.
  • Następne źródła dostępne Polakom to dostawy gazu skroplonego. Terminal LNG w Świnoujściu zostanie rozbudowany do grudnia 2023 roku z obecnych 5 do 8,3 mld m sześc. rocznie, a więc powiększona przepustowość będzie dostępna od 2024 roku. Dostawy LNG w 2023 roku będą mogły wykorzystać w pełni obecną przepustowość gazoportu, czyli 5 mld m sześc., i będą zdywersyfikowane dodatkowo przez fakt, że PGNiG posiada umowy terminowe z kilkoma firmami z USA oraz jedną z Kataru. Instalacja jednostki do magazynowania i regazyfikacji FSRU w Zatoce Gdańskiej nie posiada jeszcze ostatecznej decyzji inwestycyjnej, ale mogłaby zapewnić od 4,5 do 8,2 mld m sześc. rocznie między 2026 a 2027 rokiem.
  • Do dyspozycji będą także połączenia międzysystemowe z sąsiadami. To Gazociąg Polska-Litwa (GIPL) mający powstać do lipca 2022 roku i dawać dostęp do gazu skroplonego z FSRU w Kłajpedzie, w którym to obiekcie PGNiG jest wyłączną firmą przeładunkową do 2024 roku, dzięki czemu będzie mógł sprowadzać gaz gazociągiem i cysternami. Całkowita przepustowość FSRU na Litwie to 4 mld m sześc. roczne, z czego Polacy mogliby użyć 1,9 mld m sześc. zgodnie z mocą dostępną w GIPL w kierunku południowym oraz rozporządzeniem dywersyfikacyjnym. Ten gaz trafi między innymi do Elektrowni Ostrołęka C planowanej w Polsce północno-wschodniej. Kolejny projekt to Gazociąg Polska-Słowacja o przepustowości na północ 5,7 mld m sześć. rocznie, który ma być gotowy w 2021 roku, którego cała moc mogłaby zostać użyta w zgodzie z rozporządzeniem w 2023 roku. Następne źródło to Gazociąg Polska-Czechy o przepustowości 0,5 mld m sześć. rocznie do rozbudowy do mld m sześc. do 2027 roku zamiast projektu Stork II (do 6,5 mld m sześc. rocznie na północ) porzuconego przez czeski Net4Gas. Kolejne źródło to rewers wirtualny na Gazociągu Jamalskim dający dostęp ciągły do 5,5 mld m sześc. oraz przerywany do 2,7 mld m sześc. rocznie. Dostawy z tego kierunku będą zgodne z rozporządzeniem dywersyfikacyjnym. W 2023 roku nie będzie jeszcze zakończona modernizacja Gazociągu Jamalskiego, która pozwoli wykorzystać go do rozprowadzenia gazu z Baltic Pipe oraz LNG na północny wschód Polski, o której to możliwości pisałem w innym miejscu.

Czy Polska podpisze nową umowę z Gazpromem?

To podsumowanie oznacza, że Polska nie będzie potrzebowała umowy bezpośredniej z Gazpromem do realizacji całego zapotrzebowania na gaz w 2023 roku. Będzie mogła jednak skorzystać z takiej możliwości, jeżeli uzna ją za najbardziej opłacalną ekonomicznie. Do dyspozycji będą jednak także dostawcy europejscy w Niemczech, Czechach i Słowacji, z którymi Polacy nie mieli w przeszłości problemów politycznych, jak z dostawcą rosyjskim. Wolność wyboru dostawcy może sprawić, że również relacje z Gazpromem przybiorą charakter czysto handlowy, czego symptomem może być współpraca Rosjan po wyroku trybunału arbitrażowego na korzyść PGNiG w sporze z tą firmą oraz realizacja jego ustaleń bez problemów.

Polska będzie miała w 2023 roku 4 mld m sześc. gazu ziemnego z wydobycia krajowego, 6,6-8,2 mld m sześc. gazu z Baltic Pipe, a także 5 mld m sześc. LNG. Oznacza to, że będzie mogła zapewnić 15,6-17,2 mld m sześc. gazu z punktów wejścia nie licząc kierunku wschodniego. Reszta, czyli około 2,1-3,8 mld m sześc. będzie musiała pochodzić z pozostałych połączeń międzysystemowych. Należy się zatem spodziewać, że Polacy nie podpiszą z Rosjanami żadnej nowej umowy, wybierając dostawcę europejskiego, albo wybiorą kontrakt krótkoterminowy do 2024-27 roku z Gazpromem na mały wolumen podobny do innych zawieranych przez tę firmę w Europie w obecnych realiach.

Ciąg dalszy dywersyfikacji

Sprawozdanie z wyników monitorowania bezpieczeństwa dostaw paliw gazowych z lipca 2020 roku głosi, że „realizowane przez operatora systemu przesyłowego inwestycje dywersyfikacyjne będą nie tylko odgrywać kluczową rolę dla pokrycia rosnącego zapotrzebowania odbiorców na paliwa gazowe, ale w miarę zwiększania ilości energii elektrycznej wytwarzanej w jednostkach opartych o paliwa gazowe, będą również przyczyniać się w większym zakresie do zapewnienia stabilnych dostaw energii elektrycznej”. „Najistotniejszymi elementem rozbudowy infrastruktury pozwalającej na dywersyfikację dostaw gazu ziemnego do Polski pozostaje budowa gazociągu Baltic Pipe oraz zwiększenie dostępnych zdolności regazyfikacyjnych poprzez rozbudowę terminalu LNG w Świnoujściu i budowę pływającego terminalu regazyfikacyjnego w Zatoce Gdańskiej” – czytamy. Wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce w połączeniu z celem utrzymania niezależności od dostaw gazu z kierunku wschodniego będzie zatem rodził konieczność rozbudowy infrastruktury przesyłowej, a potem dalszego dostosowania jej do przepisów polityki klimatycznej Unii Europejskiej.

Zapotrzebowanie sięgające 30 mld m sześc. rocznie w 2030 roku oznaczałoby konieczność sprowadzania przy bardzo zgrubnych szacunkach do 10 mld m sześc. przez Baltic Pipe, 16,4 mld m sześc. LNG (maksymalne przepustowości gazoportu i FSRU od różnych dostawców) i 3,6 mld m sześc. przez interkonektory na granicach. Oznacza to wielomiliardowe inwestycje w kolejne moce przesyłowe pozwalające nie sięgać po gaz ze Wschodu albo korzystać z niego bez przymusu. Pierwsza opcja to FSRU, a druga do rozważenia to Baltic Pipe 2 pozwalający zmniejszyć zależność od gazu skroplonego. Kolejna fala drogich inwestycji to dostosowanie infrastruktury przesyłowej gazu do transportu gazów odnawialnych jak biometan i wodór, w celu utrzymania wsparcia unijnego oraz uzasadnienia biznesowego pracy tych magistral po 2050 roku, kiedy Unia Europejska chce osiągnąć neutralność klimatyczną, aby nie stały się aktywami osieroconymi. Administracja państwa powinna chronić regulacje pozwalające finansować modernizację infrastruktury w ten sposób w obliczu narastających dyskusji o tym, że środki unijne powinny wspierać jedynie projekty niezwiązane z paliwami kopalnymi, a zatem teoretycznie konwersja gazociągów pod gazy odnawialne może nie wchodzić kiedyś w grę, czego przykładem jest inicjatywa części państw europejskich w sprawie regulacji TEN-E opisana w BiznesAlert.pl. Gdyby zmiana regulacji poszła nie po myśli Polski, wspomniana FSRU mógłby nie zostać wpisany na nową listę Projektów Wspólnego Interesu (PCI), a co za tym idzie nie uzyskałby dofinansowania unijnego z Narzędzia „Łącząc Europę” (CEF). Póki co uzyskała taki status w 2019 roku.

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej | Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej | Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

: Prezydenci Estonii i Polski rozmawiali o współpracy na rzecz energetyki oraz klimatu. Firmy z tych krajów mogą współpracować w sektorach Odnawialnych Źródeł Energii, a dyplomacje razem tworzyć politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

: Amerykanie nadal sprzeciwiają się Nord Stream 2, ale nie skłonili Niemców do wycofania poparcia dla tego spornego projektu. USA mogą poszerzyć sankcje, które go obejmują w maju.  

: Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyrusza piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim.

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej

Prezydenci Estonii i Polski rozmawiali o współpracy na rzecz energetyki oraz klimatu. Firmy z tych krajów mogą współpracować w sektorach Odnawialnych Źródeł Energii, a dyplomacje razem tworzyć politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

Prezydent Estonii Kersti Kaljulaid mówiła na konferencji Pol-Est Green Bridge zorganizowanej przez Polsko-Estońską Izbę Handlową o potencjale inwestycji firm estońskich w Odnawialne Źródła Energii w Polsce, ale wspominała w tym kontekście o potrzebie stworzenia niezbędnych regulacji zachęcających do inwestycji. – Estońskie firmy energetyczne mają wiele interesów w Polsce, między innymi w fotowoltaice – oceniła. Estońska firma Enefit już teraz jest obecna na rynku polskim i instaluje tam panele fotowoltaiczne. Warto dodać, że Polska zapowiada liberalizację ustawy odległościowej dającą możliwość budowy lądowych farm wiatrowych.

Polski prezydent Andrzej Duda przypominał zgodnie ze swą estońską odpowiedniczką, że energia docierająca do Unii Europejskiej powinna być produkowana przy zachowaniu standardów emisyjnych, aby produkcja nie uciekała poza jej granice. – Musimy mieć pewność, że energia w Unii Europejskiej jest produkowana zgodnie ze wszelkimi normami. Nie ma tej pewności przy imporcie. Nie wiemy, czy taka energia jest produkowana w zgodzie z naszymi normami – ocenił.

W ten sposób przywódcy odnieśli się do dyskusji o Carbon Border Adjustment Mechanism (CBAM), który ma obciążyć import towarów do Unii w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich produkcji, w tym surowców oraz energii. Komisja Europejska ma przedstawić założenia tego rozwiązania w czerwcu 2021 roku.

Główny partner konferencji to Orlen Eesti, oddział polskiego PKN Orlen, działający w Estonii i zapewniający 60 procent paliw temu krajowi dzięki pracy Rafinerii Możejki na Litwie. Jego prezes to Waldemar Król, członek zarządu Orlenu oraz Polsko-Estońskiej Izby Handlowej. Prezydenci mówili o potencjale współpracy Polski i Estonii przy transformacji sektora transportu, w tym z wykorzystaniem wodoru, w który chce inwestować PKN Orlen.

Wojciech Jakóbik

USA i Niemcy rozmawiały o Nord Stream 2 w kuluarach szczytu G7

Amerykanie nadal sprzeciwiają się Nord Stream 2, ale nie skłonili Niemców do wycofania poparcia dla tego spornego projektu. USA mogą poszerzyć sankcje, które go obejmują w maju.  

Rzecznik Ned Price poinformował, że sekretarz stanu USA Antony Blinken podkreślił w rozmowie z ministrem spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maasem w kuluarach szczytu G7 „silny sprzeciw” Ameryki wobec projektu Nord Stream 2. – Rozmawialiśmy o projekcie Nord Stream 2 i wymieniliśmy stanowiska znane obu stronom – przyznał Maas. – Nie ma nowych wieści na ten temat – dodał. Przedstawiciele Niemiec podkreślali, że Nord Stream 2 jest im potrzebny do realizacji polityki energetyczno-klimatycznej, ale są gotowi wesprzeć bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy, która może ucierpieć na przekierowaniu dostaw z jej terytorium do nowego gazociągu z Rosji.

USA rozważają wciąż poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy, która ma się zakończyć we wrześniu 2021 roku. Sekretarz stanu Antony Blinken przyznał w przeszłości, że los tego projektu „ostatecznie zależy od jego budowniczych”.

Biały Dom/Deutsche Presse Agentur/Wojciech Jakóbik

Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyrusza piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim.

Inauguracja pracy przy bałtyckim odcinku gazociągu mającego dać gaz norweski Polsce oraz Danii będzie okraszona wystąpieniami polityków, także z Włoch. Na miejscu będą między innymi pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski oraz prezes operatora sieci przesyłowej gazu Gaz-System.

Polacy liczą na to, że odcinek morski zostanie ukończony do końca 2021 roku. Cały gazociąg ma być gotowy do października 2022 roku i pozwolić na zastąpienie kontraktu długoterminowego z Gazpromem dostawami gazu norweskiego ze złóż pod kontrolą polskiego PGNiG oraz kupionych od producentów pracujących na szelfie norweskim. Tak zwany kontrakt jamalski opiewa na maksymalnie 10,2 mld m sześc. rocznie do końca 2022 roku. Baltic Pipe pozwoli importować do 10 mld m sześc. rocznie od końca przyszłego roku.

Wojciech Jakóbik

Hakerzy atakują atom na Białorusi w rocznicę Czarnobyla | Rosja liczy na wzrost eksportu LNG po kontrakcie jamalskim. Alternatywa do Nord Stream 2?

Hakerzy atakują atom na Białorusi w rocznicę Czarnobyla | Rosja liczy na wzrost eksportu LNG po kontrakcie jamalskim. Alternatywa do Nord Stream 2?

: Ministerstwo energetyki Białorusi informuje o ataku hakerskim na stronę jądrowej Elektrowni Ostrowiec, który został już odparty. Do zdarzenia doszło w 35. rocznicę katastrofy jądrowej w Czarnobylu.

: Energetyka jądrowa i gazowa znajdą się w taksonomii, na co liczyła Polska, która chce pozyskać wsparcie na budowę nowych bloków tego typu.

: Ministerstwo rozwoju ekonomicznego Rosji przewiduje na nadchodzące lata spadek ceny gazu oraz stabilny wzrost eksportu. Dostawy LNG mają wzrosnąć skokowo po 2022 roku, kiedy kończy się kontrakt jamalski z Polską. Mogą być także alternatywą do Nord Stream 2.

Hakerzy atakują atom na Białorusi w rocznicę Czarnobyla

Ministerstwo energetyki Białorusi informuje o ataku hakerskim na stronę jądrowej Elektrowni Ostrowiec, który został już odparty. Do zdarzenia doszło w 35. rocznicę katastrofy jądrowej w Czarnobylu.

Wojciech Jakóbik

Autorzy ataku umieścili na stronie elektrowni ostrzeżenie, że nowy reaktor powstający w Ostrowcu stanowi zagrożenie. Podpisali się od nim rzekomi „zatroskani pracownicy” obiektu. Wezwali do wywarcia presji na prezydent Aleksandra Łukaszenki, by zamknął tę elektrownię ze względu na liczne incydenty oraz uruchomienie pierwszego, nowego bloku pod presją polityczną pomimo nieprzygotowania go do pracy. Pierwszy reaktor został oddany do użytku i niedługo potem wyłączony z sieci w celu zbadania efektywności jego pracy przed ostatecznymi testami w fazie pilotowej jego pracy. Był to asumpt do spekulacji na temat zagrożeń związanych z pracą tej jednostki.

Ministerstwo energetyki Białorusi przekonuje, że Elektrownia Ostrowiec nie stanowi zagrożenia. W chwili publikacji tej wiadomości komunikat hakerów został już zdjęty ze strony. Do zdarzenia doszło 35 lat po katastrofie w elektrowni jądrowej w Czarnobylu w 1986 roku wskutek której doszło do skażenia znacznych połaci obecnych terenów Białorusi oraz Ukrainy. Jest ono usuwane do dziś. Technologia wykorzystana w Ostrowcu jest nowsza o kilka generacji od tej czarnobylskiej, ale krytycy atomu na Białorusi ostrzegają przed niskimi standardami konstrukcji i pracy tamtejszego atomu.

Atom i gaz wejdą do taksonomii. Polska liczy na pieniądze

Energetyka jądrowa i gazowa znajdą się w taksonomii, na co liczyła Polska, która chce pozyskać wsparcie na budowę nowych bloków tego typu.

Komisja Europejska/Wojciech Jakóbik

Komisja Europejska ogłosiła, że energetyka jądrowa zostanie włączona do taksonomii dzięki specjalnemu aktowi delegowanemu. To odpowiedź na analizę jej ekspertów, którzy uznali, że atom może być bezpieczny i przyczynić się do realizacji polityki klimatycznej.

Techniczna Grupa Ekspertów (TEG) z połączonej komisji badawczej (JRC) przy Komisji Europejskiej orzekła o bezpieczeństwie i przydatności energetyki jądrowej, ale zaleciła dalsze badania. Komisja zdecydowała, że dodatkowy akt delegowany wpisze atom do taksonomii, czyli zbioru regulacji opisujących które technologie są zrównoważone i zasługują na wsparcie.

Komisja uznała również, że gaz ziemny zostanie uznany w taksonomii za rozwiązanie przejściowe pod warunkiem wypełnienia wymogów tych regulacji z Artykułu 10, ustępu drugiego. Informuje o tym, że technologia gazowa zostanie uznana za zgodną z taksonomią, jeśli nie będzie miała alternatywy opłacalnej z puntu widzenia technologicznego oraz ekonomicznego. Ma jednak nie hamować dekarbonizacji, wypełniać najwyższe standardy i przejść ocenę technologiczną Komisji.

Wpisanie tych technologii do taksonomii oznacza, że będzie możliwe pozyskanie finansowania z pomocy publicznej dla atomu oraz instytucji finansowych dla gazu. Polska zakłada w strategii energetycznej (Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku), że przeprowadzi transformację energetyczną z użyciem tych źródeł, które mają stabilizować Odnawialne Źródła Energii.

Akt delegowany zapowiadany przez Komisję ma zostać przedstawiony „jak najszybciej”.

Rosja liczy na wzrost eksportu LNG po kontrakcie jamalskim. Alternatywa do Nord Stream 2?

Ministerstwo rozwoju ekonomicznego Rosji przewiduje na nadchodzące lata spadek ceny gazu oraz stabilny wzrost eksportu. Dostawy LNG mają wzrosnąć skokowo po 2022 roku, kiedy kończy się kontrakt jamalski z Polską. Mogą być także alternatywą do Nord Stream 2.

TASS/Wojciech Jakóbik

Prognoza resortu powstała w ramach przygotowania budżetu rosyjskiego na lata 2022-24 i zawiera przewidywania odnośnie do ceny gazu w nadchodzących latach. Średnia cena dostaw tego paliwa do krajów spoza Wspólnoty Niepodległych Państw ma wynieść w 2021 roku 200,7 dolarów za 1000 m sześc., w 2022 roku ma jednak spaść do 188,3, w 2023 roku do 179,9 i w 2024 roku do 175,2 dolarów za 1000 m sześc. Cena dostaw do krajów WNP ma także spaść z 188,6 dolarów za 1000 m sześc. w 2021 roku, do odpowiedni 178,6, 171,5 i 167,3 w kolejnych latach.

Eksport gazu rosyjskiego ma rosnąć o 3,5 procent do 206,2 mld m sześc. w 2021 roku, 238,4 w 2022 roku, 240,5 dolarów w 2023 roku i 250,5 mld m sześc. w 2024 roku. Coraz większą część dostaw ma stanowić LNG: 29,9 mln ton w 2021 roku, podobnie w 2022 roku, 42,3 mln ton w 2023 roku (wzrost o 41,5 procent) i 52 mln ton w 2024 roku.

W październiku 2022 roku kończy się tak zwany kontrakt jamalski na dostawy gazociągowe gazu rosyjskiego do Polski. Warszawa rozważy czy i na jakich zasadach importować gaz od Gazpromu, z którym miała w historii liczne problemy. Rosjanie będą coraz częściej oferować gaz skroplony obok tradycyjnych dostaw gazociągami.

Analiza ośrodka ICIS zakłada, że jeśli powstaną obie nitki spornego projektu gazociągu Nord Stream 2, nie będzie potrzebny także Gazociąg Jamalski w Polsce. Natomiast jeśli Nord Stream 2 nie rozpocznie pracy do 2022 roku, szlaki polski i ukraiński pozostaną w użytku. LNG może być wówczas dla Rosjan coraz bardziej istotną alternatywą wobec dostaw gazociągowych. Projekt Nord Stream 2 napotkał na liczne przeszkody i nawet jeśli powstanie zgodnie z nowym terminem do końca 2021 roku, może wówczas nie rozpocząć dostaw.

Polacy przygotowują się do wykorzystania Jamału na poczet dostaw wewnętrznych na rynku polskim. Porzucenie przesyłu tym szlakiem przez Rosjan umożliwi im fizyczne dostawy z Baltic Pipe do Polski środkowej i wschodniej.

Los gazu i atomu w taksonomii rozstrzygnie kolejny dokument Komisji | Biden nie poszerza sankcji wobec Nord Stream 2, ale zastrzega, że może to wciąż zrobić

: Komisja Europejska zakomunikowała, że taksonomia opisująca, które inwestycje zasługują na finansowanie ze względu na ich przydatność w polityce klimatycznej zostanie uzupełniona o dodatkowy dokument, który opisze czy atom i gaz zasługują na zielone finansowanie.

: Prezydent USA Joe Biden przyznał w rozmowie z Władimirem Putinem, że nowe sankcje przeciwko Rosji mogłyby być bardziej rozbudowane, ale zdecydował, że nie będą w nadziei na deeskalację w relacjach z tym krajem. Zapewnił dziennikarzy, że nowe sankcje wobec Nord Stream 2 „pozostają w grze”.

Los gazu i atomu w taksonomii rozstrzygnie kolejny dokument Komisji

Komisja Europejska zakomunikowała, że taksonomia opisująca, które inwestycje zasługują na finansowanie ze względu na ich przydatność w polityce klimatycznej zostanie uzupełniona o dodatkowy dokument, który opisze czy atom i gaz zasługują na zielone finansowanie.

Delegowany akt klimatyczny taksonomii Unii Europejskiej przyjęty przez Komisję i do oceny Parlamentu oraz Rady Europejskiej jest pierwszym dokumentem opisującym kryteria technicznie pozwalające określić która aktywność gospodarcza przyczynia się znacznie do ograniczenia zmian klimatu oraz przystosowania się do nich. Powstał w oparciu o zalecenia Technicznej Grupy ekspertów. Ostatecznie taksonomia nie opisuje jeszcze, jak powinny być traktowane rodzaje działalności inne niż „zielone”, które nawet poprawiają sytuację, ale nie są celem samym w sobie. Jej celem ma być jak największa przejrzystość zmuszająca podmioty gospodarcze do ujawniania informacji na temat wpływu ich działalności na klimat, a dzięki temu określenia dostępności tzw. zielonego finansowania. Firmy będą mogły jednak zdefiniować terminarz dążenia do wypełnienia kryteriów taksonomii i wpisać do niego działania pośrednie.

Komisja Europejska dostrzega zainteresowanie opinii publicznej odniesieniem taksonomii do inwestycji w gaz i energetykę jądrową. Zamierza zatem przedstawić osobną propozycję legislacyjną w czwartym kwartale 2021 roku, która opisze jak poszczególne rodzaje aktywności gospodarczej (a zatem także inwestycje energetyczne – przyp. red.) przyczyniają się do dekarbonizacji, pozwalając Komisji wnieść przejrzystość do debaty na ten temat i odnieść się do konkluzji Rady Europejskiej z 11-12 grudnia 2020 roku, która podkreśla rolę technologii przejściowych jak gaz ziemny. – Korzyścią ma być przejrzysta debata o wkładzie gazu i atomu w dekarbonizację oraz uszanowanie prawa państw członkowskich do tworzenia miksu energetycznego w odpowiedni sposób – czytamy w komunikacie Komisji. Nowy akt ma także opisać które inwestycje nie spełniają kryteriów taksonomii.

Komisja Europejska/Wojciech Jakóbik

Biden nie poszerza sankcji wobec Nord Stream 2, ale zastrzega, że może to wciąż zrobić

Prezydent USA Joe Biden przyznał w rozmowie z Władimirem Putinem, że nowe sankcje przeciwko Rosji mogłyby być bardziej rozbudowane, ale zdecydował, że nie będą w nadziei na deeskalację w relacjach z tym krajem. Zapewnił dziennikarzy, że nowe sankcje wobec Nord Stream 2 „pozostają w grze”.

Nowe sankcje USA są odpowiedzią na ingerencję Rosji w wybory parlamentarne oraz ataki hakerskie SolarWinds. Biden zastrzegł, że nie chce doprowadzić do „cyklu eskalacji w relacjach z Rosją ani konfliktu z nią” i będzie zabiegał o deeskalację, której ma posłużyć spotkanie z Władimirem Putinem. – Jasno powiedziałem prezydentowi Putinowi, że moglibyśmy iść dalej (z sankcjami – przyp. red.), ale zdecydowałem, że tego nie zrobimy. Wybrałem proporcjonalność – ocenił prezydent USA. Zdradził, że wyraził w rozmowie z Putinem głębokie zaniepokojenie gromadzeniem sił rosyjskich na granicy z Ukrainą. – Stanowczo wezwałem do powstrzymania się od jakiejkolwiek akcji militarnej. Teraz potrzebujemy obniżyć napięcia – dodał.

Dziennikarze zapytali Bidena o to, dlaczego nowe sankcje wobec Rosji nie uwzględniają projektu Nord Stream 2. – Sprawa Nord Stream 2 jest skomplikowana i dotyka naszych sojuszników w Europie. Sprzeciwiałem się Nord Stream 2 od dawna, od samego początku, nawet w czasach przed prezydenturą i przed opuszczeniem stanowiska wiceprezydenta. Ta sprawa wciąż pozostaje w grze – zapewnił prezydent Joe Biden.

Tymczasem portal EA Daily poinformował, że barka Fortuna ukończyła dwie trzecie nitki B gazociągu Nord Stream 2 na wodach duńskich, czyli 34 z 49 km jej długości ze średnią prędkością 500 metrów dziennie. Plan zakładał 400 metrów dziennie. Fortuna ma ukończyć odcinek duński do końca maja o prace na wodach niemieckich w czerwcu. W międzyczasie Akademik Czerski rozpoczął układanie nitki A na wodach duńskich, która ma osiągnąć 68,5 km na tym odcinku i 16,5 km na wodach niemieckich. Może jednak układać do 2000 metrów dziennie.

Sankcje USA wprowadzone już wobec Nord Stream 2 zmuszają budowniczych do wykorzystania jedynie rosyjskich statków. Mogłyby zostać poszerzone o operatora projektu Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga, ale Departament Stanu nie skorzystał z tej możliwości, o czym informował BiznesAlert.pl.

Biały Dom/Wojciech Jakóbik

Czy atom uratuje Polskę? Najpierw Polska musi uratować atom

Czy atom uratuje Polskę? Najpierw Polska musi uratować atom

– Energetyka jądrowa może obniżyć ceny energii nawet o połowę, decydując o konkurencyjności gospodarki polskiej w dobie kryzysu. Polacy muszą jednak najpierw doprowadzić do tego, aby w ogóle powstała – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Polska czeka na oferty i zielone światło w Brukseli

Polacy nie mają wciąż wybranej technologii, modelu finansowego ani biznesowego budowy pierwszego reaktora elektrowni jądrowej, który miałby stanąć do 2033 roku. Czekają na ofertę USA, która ma zostać złożona w ciągu 18 miesięcy od 24 lutego, kiedy została parafowana umowa międzyrządowa Polski z Amerykanami o jej przygotowaniu. Chociaż Warszawa ciąży ku współpracy z USA, to piłka pozostaje w grze. Przedstawiciele rządu zapewniają, że oczekiwanie na ofertę amerykańską nie przesunie harmonogramu budowy atomu w Polsce.

– Obecna umowa polsko-amerykańska nie przesądza wyboru partnera ani technologii. Poruszamy się w tej kwestii w ramach regulacji Euratomu i Unii Europejskiej. Umowę notyfikowaliśmy w Euratomie. Z Komisją Europejską będziemy omawiali warunki wyboru technologii i one określą sposób podejmowania decyzji przez nasz rząd – powiedział pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski w wywiadzie Dziennika Gazety Prawnej.

Można podejrzewać, że gdyby nie regulacje wymienione powyżej, Polska nie wahałaby się przed wyborem partnera amerykańskiego, czyli firmy Westinghouse. Minister Naimski wymienia w DGP zalety tego oferenta i wady innych, z Francji: za dużo projektów naraz rodzące ryzyko opóźnień, i Korei Południowej: technologia jak z USA, wymagająca i tak zgody wspomnianej firmy amerykańskiej. Jednakże Polacy musieli notyfikować Euratom i czekać na jego orzeczenie oraz uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na pomoc publiczną w postaci dofinansowania atomu z budżetu państwa, które może przyjąć różne postaci.

– W Hinkley Point C przyjęto formułę kontraktu różnicowego, a w innej lokalizacji, gdzie będzie budowana druga elektrownia, inwestorzy zastanawiają się nad zmodyfikowanym modelem RAB aplikowalnym na etapie budowy. Wybierzemy ostatecznie model możliwy do przyjęcia przez nas, wybranego partnera w Programie Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) i dający perspektywę akceptowalnej ceny energii dla odbiorców – mówił Piotr Naimski w DGP.

Zgodnie z PPEJ partner technologiczny uzyska 49 procent udziałów w spółce budującej atom w Polsce, czyli PGE EJ1 należącej obecnie w stu procentach do państwa. Weźmie na siebie połowę kosztów, a resztę dopłacą Polacy z budżetu. Mogą to zrobić na różne sposoby. Rząd Donalda Tuska obstawał za kontraktem różnicowym, który jest rozwiązaniem do zaakceptowania przez Komisję Europejską, czego dowodzi wspomniany projekt Hinkley Point C, ale podnosi ceny energii, a tego nie chcą teraz Polacy. Obecna administracja krytykowała zastosowanie tego narzędzia przy finansowaniu elektrowni jądrowej. Model RAB (Regulated Asset Base) jest obecnie rozważany przez Brytyjczyków przy nowych projektach jądrowych zamiast kontraktu różnicowego. Zakłada finansowanie atomu przez rząd, na przykład z pomocą obligacji, które pozwoliłyby obniżyć koszty finansowania nawet o połowę według Davida Newberryego, dyrektora Energy Policy Research Group na Uniwersytecie Cambridge. Podobnie może być w Polsce. W tym kontekście ciekawa jest zapowiedź zaangażowania Narodowego Banku Polskiego w program jądrowy w Polsce.

Łukasz Sawicki z ministerstwa klimatu i środowiska mówił na wykładzie dla Nuclear.pl z 30 marca 2021 roku, że model RAB przypomina nieco taryfy obowiązujące obecnie w ciepłownictwie polskim. Przedsiębiorstwa zapewniające ciepło w Polsce składają wnioski taryfowe do zatwierdzenia przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) opisując poniesione koszty i inne argumenty za taką, a nie inną ceną ciepła. URE zatwierdza wnioski na określony czas, a tym samym obowiązującą taryfę dla poszczególnych grup odbiorców. Podobnie mógłby działać model taryfowy dla atomu w Polsce. Zdaniem Sawickiego odpowiedni model finansowy atomu w Polsce może obniżyć ceny energii „nawet o połowę”. Zastrzegł jednak, że realne koszty wytwarzania energii z atomu będą możliwe do oszacowania dopiero po przedstawieniu ofert przez potencjalnych partnerów programu jądrowego, a te dopiero będą spływać.

Atom ma dać ceny energii niższe o połowę, o ile Niemcy nie zdenuklearyzują Polski

Obniżka cen energii będzie miała kluczowe znaczenie z punktu widzenia konkurencyjności gospodarki polskiej w dobie kryzysu. Warszawa chce wykorzystać energetykę jądrową także z tego powodu, oprócz argumentów o stabilnych dostawach energii pozbawionej emisji CO2 ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego oraz polityki klimatycznej. Wykorzystanie energetyki jądrowej może potrwać od 60 do nawet 100 lat. Oznacza to, że w razie skutecznej obniżki cen energii pozwoli reindustrializować Polskę, ograniczyć likwidację miejsc pracy oraz szybszy rozwój po odzyskaniu tempa przez gospodarkę. Te światłe wizje spełnią się jednak tylko w razie dopuszczenia pomocy publicznej postulowanej przez Polskę. Zgoda Euratomu powinna być formalnością, skoro zgodził się na przykład na dostawy rosyjskiego paliwa jądrowego do nowych reaktorów Rosatomu w Elektrowni Paks na Węgrzech.

Polska pomoc publiczna dla atomu stała się celem ataku Niemiec, które domagają się denuklearyzacji Europy i wśród postulatów zawarły między innymi zakaz stosowania pomocy tego typu wobec elektrowni jądrowych. Kolejny spór, który może wpłynąć na polskie plany, to dyskusja o tak zwanej taksonomii, czyli zasad mających określać jakie inwestycje są zrównoważone, pomagają chronić klimat, a przez to zasługują na wsparcie finansowe. Sawicki tłumaczył, że taksonomia to problem dla instytucji finansowych i oferentów pragnących zaangażować się w atom w Polsce, ale możliwy do obejścia. Można podejrzewać, że to kolejny argument za partnerem spoza Unii Europejskiej (USA lub Korea Południowa) oraz za ewentualnym zaangażowaniem amerykańskiego EXIMPORT Banku, jak przy rumuńskim projekcie rozbudowy Elektrowni Cernavoda. To dlatego Polska i sześć krajów unijnych, w tym wspomniana Rumunia, a także Francja, wezwały Komisję Europejską do uznania atomu za narzędzie unijnej polityki energetyczno-klimatycznejMimo to eksperci przy Komisji Europejskiej uznali atom za źródło czyste i bezpieczne. Ostateczny kształt taksonomii zostanie ustalony z końcem kwietnia i okaże się, czy atom pozostanie w niej pomimo presji krajów antynuklearnych pod wodzą Niemiec. Przedstawiciele resortu klimatu przyznali, że inicjatywa denuklearyzacji podjęta przez Niemców będzie miała wpływ na wybór partnera projektu jądrowego w Polsce.