Były wiceprezes kasjera Gazpromu rekrutuje do legionu wolnej Rosji na Ukrainie | Ostrzeżenie przed eskalacją działań Gazpromu przeciwko Europie

Były wiceprezes kasjera Gazpromu rekrutuje do legionu wolnej Rosji na Ukrainie | Ostrzeżenie przed eskalacją działań Gazpromu przeciwko Europie

Były wiceprezes kasjera Gazpromu rekrutuje do legionu wolnej Rosji na Ukrainie

Białoruska telewizja niezależna Nexta TV prezentuje materiał o byłym wiceprezesie Gazprombanku Igorze Wołubujewie, który przyłączył się do legionu Wolność Rosji będącego częścią sił zbrojnych Ukrainy odpierającej atak Rosji.

Legion powstał w marcu 2022 roku i przyjmuje rosyjskich ochotników pragnących walczyć z Federacją Rosyjską prowadzącą inwazję na Ukrainie. – Jeśli nienawidzicie reżimu Putina, jeśli chcecie wolnej, demokratycznej Rosji, zapisujcie się – zaapelował Wołobujew w rozmowie z Nextą.

Były wiceprezes Gazprombanku uciekł z Rosji na Ukrainę niedługo po ataku z 24 lutego. Udzielił szeregu wywiadów mediom zachodnich, w których demaskował działanie reżimu na Kremlu oraz jego narzędzia w postaci rosyjskiego Gazpromu sprzedającego gaz w Europie.

Warto wspomnieć, że wysocy menadżerowie Gazpromu wraz z rodzinami są znajdowani coraz częściej martwi. Giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Doszło już do co najmniej czterech takich przypadków.

Sankcje zachodnie za atak Rosji na Ukrainę nie zostały dotąd wprowadzone wobec Gazprombanku. Obsługuje on przelewy na konto Gazpromu za dostawy gazu do Europy. Niektórzy klienci ulegli dyktatowi Kremla w postaci dekretu prezydenta Władimira Putina narzucającego płatności w rublach. Pozostali, jak polskie PGNiG, nie wdrożyły tego mechanizmu w obawie przed sankcjami, a Rosjanie zatrzymali im dostawy gazu.

Nexta/Wojciech Jakóbik

Ostrzeżenie przed eskalacją działań Gazpromu przeciwko Europie

Ukraińcy ostrzegają przed eskalacją Gazpromu na rynku gazu. Niemcy szykują się na trudną zimę, choć na razie są dobrze zaopatrzeni w błękitne paliwo od dostawców innych niż rosyjski monopolista.

– Jest znaczne ryzyko całkowitego zatrzymania przesyłu gazu przez Ukrainę do końca tego roku – ostrzegł Serhiy Makogon, szef operatora gazociągów ukraińskich GTSOUA. To odpowiedź na zapewnienia rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, który przekonywał media, że Rosja nie planuje dalszych przerw dostaw gazu po tym, jak odcięła od niego klientów, którzy nie zechcieli płacić w rublach wbrew kontraktom. Wśród nich jest polskie PGNiG, które podobnie jak inni klienci, skieruje sprawę do sądu.

Makogon szacuje, że Gazprom nie wywiąże się z przesyłu 110 mln m sześc. gazu dziennie i przez to klienci w Europie doświadczą niedoboru gazu sięgającego 6-7 mld m sześc. między styczniem i czerwcem 2023 roku. Gazprom wykorzystał od maja tylko 36 procent przepustowości zarezerwowanej na Ukrainie. Jest zobowiązany do jej opłacania w ramach porozumienia tymczasowego Komisja Europejska-Ukraina-Rosja z 2019 roku obowiązującego do 2024 roku. Miał opłacać 65 mld m sześc. rocznie w 2020 roku i po 40 mld m sześc. rocznie w latach 2021-24, ale nie wykorzystuje tych mocy.

– Należy jasno powiedzieć, że stoimy przed bardzo trudną jesienią i bardzo trudną zimą. Wszelkie rekompensaty przygotowane przez nasz rząd zawierają odpowiedzi na to wyzwanie – powiedział minister gospodarki i klimatu Robert Habeck. Niemcy planują całkowite porzucenie gazu z Rosji do lata 2024 roku dzięki dywersyfikacji z użyciem LNG, ale wcześniej mogą doświadczyć jeszcze wyższych cen lub niedoborów, szczególnie w sezonie grzewczym rozpoczynającym się w listopadzie i kończącym w marcu. Odpowiedź to szereg regulacji o ograniczeniu poboru, przejęcie infrastruktury strategicznej oraz wsparcie socjalne rządu.

Gazprom Germania przejęty pod zarząd komisaryczny regulatora Bundesnetzagentur realizuje kontrakty na dostawy gazu ze źródeł alternatywnych. Kontrola nad tą firmą została przejęta od rosyjskiego Gazpromu po tym jak ten nie uzupełnił zapasów gazu przed sezonem grzewczym. Wówczas Gazprom Germania został objęty sankcjami Kremla. – Póki co jesteśmy dobrze zaopatrzeni w gaz, ale przy cenach z kosmosu. Każdy powinien to wiedzieć, w przemyśle czy sektorze prywatnym – przyznał prezes Bundesnetzagentur Klaus Mueller w rozmowie z Reutersem.

Facebook/Reuters/Wojciech Jakóbik

USA mogą przekonać Arabię do obniżki cen na stacjach pomimo embargo na ropę z Rosji | Współpraca energetyczna w przedsionku nowego traktatu Polska-Ukraina

USA mogą przekonać Arabię do obniżki cen na stacjach pomimo embargo na ropę z Rosji | Współpraca energetyczna w przedsionku nowego traktatu Polska-Ukraina

:Źródła Reutersa potwierdzają wcześniejsze przecieki medialne, że prezydent USA ma odwiedzić Zatokę Perską i może wówczas porozmawiać z przywódcą Arabii Saudyjskiej o dostawach ropy. Saudyjczycy nie chcą zwiększyć podaży pomimo rekordowej ceny, która jest już widoczna także na stacjach amerykańskich, z embargo na ropę z Rosji w tle.

:Konsultacje międzyrządowe Polski i Ukrainy w Kijowie zakończyły się zawarciem szeregu porozumień, w tym tego o współpracy polskiego resortu klimatu z ukraińskim ministerstwem energetyki. Premier RP zapowiada ciąg dalszy, który zbliży te kraje do podpisania nowego traktatu o współpracy.

USA mogą przekonać Arabię do obniżki cen na stacjach pomimo embargo na ropę z Rosji

Źródła Reutersa potwierdzają wcześniejsze przecieki medialne, że prezydent USA ma odwiedzić Zatokę Perską i może wówczas porozmawiać z przywódcą Arabii Saudyjskiej o dostawach ropy. Saudyjczycy nie chcą zwiększyć podaży pomimo rekordowej ceny, która jest już widoczna także na stacjach amerykańskich, z embargo na ropę z Rosji w tle.

Rozmówcy Reutersa przekonują, że nie ma jeszcze ostatecznej decyzji o wizycie Joe Bidena, ale mogłaby zakładać odwiedziny w Izraelu po szczytach G7 i NATO w czerwcu. Potem mogłoby dojść do rozmów z Arabią Saudyjską podczas szczytu Rady Współpracy Zatoki w stolicy tego kraju. Te jednak wciąż stoją pod znakiem zapytania po morderstwie dziennikarza Dżamala Chaszokdżiego przez reżim w Rijadzie.

Celem Bidena miałoby być rozbicie współpracy Arabii i Rosji w ramach porozumienia naftowego OPEC+, które zakłada, że producenci w nim zrzeszeni stopniowo zwiększają podaż ropy i nie przyspieszają póki co tempa pomimo rekordowych cen. To ważne także w kontekście embargo krajów anglosaskich na ropę z Rosji, któremu może towarzyszyć podobny ruch w Unii Europejskiej. Waszyngton ma rozstrzygnąć, czy jest przestrzeń do rozmów w Rijadzie po tym, gdy uzyska klarowną informację o tym, czy Arabia jest gotowa do zwiększenia podaży ropy na świecie.

Financial Times donosi, że Arabia Saudyjska dała sygnał Zachodowi, że jest gotowa zwiększyć podaż ropy jeżeli wydobycie w Rosji będzie spadać przez sankcje. – Arabia Saudyjska zdaje sobie sprawę z ryzyka i nie jest w jej interesie utrata kontroli nad cenami ropy – powiedziało źródło FT. Nawet w razie braku embargo unijnego na ropę z Rosji porozumienie Unii z Wielką Brytanią o blokadzie ubezpieczania tankowców rosyjskich będzie dodatkowo zmniejszać podaż ropy.

Drugiego czerwca odbędzie się szczyt OPEC+, na którym państwa porozumienia naftowego zdecydują, czy pompować na rynek jeszcze więcej ropy, czy zostać przy wzroście wydobycie ustalonym w układzie. Przecieki w mediach rosyjskich sugerują, że nie będzie zmian, ale inne źródła podkreślają, że widać już destrukcję popytu, czyli kurczenie się rynku w odpowiedzi na rekordowe ceny ropy bliskie obecnie 120 dolarów za baryłkę Brent. Energy Intelligence donosi, że zapotrzebowanie na benzynę w tym roku może być niższe o 700 tysięcy baryłek dziennie.

Reuters/Financial Times/Energy Intelligence/Wojciech Jakóbik

Współpraca energetyczna w przedsionku nowego traktatu Polska-Ukraina

Konsultacje międzyrządowe Polski i Ukrainy w Kijowie zakończyły się zawarciem szeregu porozumień, w tym tego o współpracy polskiego resortu klimatu z ukraińskim ministerstwem energetyki. Premier RP zapowiada ciąg dalszy, który zbliży te kraje do podpisania nowego traktatu o współpracy.

– Podpisane dokumenty między rządami stanowią przedsionek do zupełnie innej współpracy, do takiej współpracy jakiej do tej pory Ukraina nie miała z żadnym innym państwem. One być może będą stanowiły przedsionek do nowego traktatu polsko-ukraińskiego, o którym będziemy debatować w najbliższych tygodniach, miesiącach i kwartałach. Ta wspólnota interesów rodzi zupełnie nowe perspektywy – poinformował premier RP Mateusz Morawiecki.

Prezydent Polski Andrzej Duda zaapelował podczas wizyty w parlamencie ukraińskim o podpisanie nowego traktatu o współpracy z Ukrainą. Otoczenie prezydenta sugeruje, że ów dokument mógłby mieć charakter podobny do traktatu elizejskiego podpisanego przez Francję i Niemcy. Premier Morawiecki zapowiedział, że firmy polskie wezmą udział w odbudowie gospodarki ukraińskiej finansowanej ze środków rosyjskich skonfiskowanych w ramach sankcji za inwazję Rosji na Ukrainę.

– Minister energetyki Ukrainy zadeklarował, że dla niego naturalną koleją rzeczy będzie udział firm polskich w odbudowie sektora energetycznego po wojnie. To się do pewnego stopnia już dzieje – mówiła minister klimatu RP Anna Moskwa w rozmowie z BiznesAlert.pl.

Kancelaria Premiera/Wojciech Jakóbik

Okrojone embargo naftowe pozwoliłoby Rosji dzielić Europę z użyciem Ropociągu Przyjaźń | Rosjanie mają plan jak dalej zarabiać petrodolary kosztem niedoboru ropy na Zachodzie

Okrojone embargo naftowe pozwoliłoby Rosji dzielić Europę z użyciem Ropociągu Przyjaźń | Rosjanie mają plan jak dalej zarabiać petrodolary kosztem niedoboru ropy na Zachodzie

:Politico donosi, że Rada Europejska zbierająca się 30-31 czerwca, ma przyjąć okrojone embargo naftowe, bo innego nie poparłyby Węgry. Według informacji BiznesAlert.pl wyłączenie może objąć Ropociąg Przyjaźń i może podzielić klientów Rosji.

:Rosyjski Łukoil wzywa do obniżenia podaży ropy i dalszego podniesienia jej cen na rynkach światowych w celu utrzymania przychodów Rosji pomimo sankcji Zachodu na czele z rozważanym embargo naftowym.

:Polska chce sprowadzać energię z Ukrainy oraz wprowadzić ten kraj do Międzynarodowej Agencji Energii.

Okrojone embargo naftowe pozwoliłoby Rosji dzielić Europę z użyciem Ropociągu Przyjaźń.

Politico donosi, że Rada Europejska zbierająca się 30-31 czerwca, ma przyjąć okrojone embargo naftowe, bo innego nie poparłyby Węgry. Według informacji BiznesAlert.pl wyłączenie może objąć Ropociąg Przyjaźń i może podzielić klientów Rosji.

Plan może zakładać objecie sankcjami unijnymi dostaw ropy z Rosji drogą morską po to, by ten surowiec dalej mógł docierać Ropociągiem Przyjaźń do Węgier, Słowacji czy Czech. To próba wyjścia naprzeciw oczekiwaniom premiera Węgier Wiktora Orbana, który blokuje przyjęcie embargo już od miesiąca. Według informacji BiznesAlert.pl wyłączenia zaproponowane w szkicu embargo naftowego dotyczą Ropociągu Przyjaźń, którym dociera ropa rosyjska do Węgier, Słowacji oraz Czech, a także Polski czy Niemiec.

Jednakże te dwa ostatnie kraje zadeklarowały, że niezależnie od losu embargo naftowego, porzucą dostawy z Rosji do końca roku. Utrzymanie dostaw z tego kierunku na Węgrzech poprawi na czas wyłączeń konkurencyjność MOL-a w porównaniu z firmami z tych, państw, które go porzucą jak Orlen.

Warto przy tym przypomnieć, że bezpieczeństwo dostaw ropy z Rosji przez Ropociąg Przyjaźń jest ograniczone. Rosjanie wywołali kryzys dostaw z powodu zanieczyszczonej ropy w 2019 roku, kiedy przez 49 dni nie mogła płynąć przez rzeczony ropociąg z powodu zawartości chlorków w mieszance przekraczającej normy bezpieczeństwa i zagrażającej infrastrukturze przesyłowej. Polacy dotąd nie otrzymali z tego tytułu rekompensat.

Politico/Wojciech Jakóbik

Rosjanie mają plan jak dalej zarabiać petrodolary kosztem niedoboru ropy na Zachodzie

Rosyjski Łukoil wzywa do obniżenia podaży ropy i dalszego podniesienia jej cen na rynkach światowych w celu utrzymania przychodów Rosji pomimo sankcji Zachodu na czele z rozważanym embargo naftowym.

Wiceprezes Łukoila Leonid Fedun wezwał Rosję do obniżki wydobycia ropy o 20-30 procent w odpowiedzi na sankcje zachodnie, w tym rozważane embargo naftowe. Fedun napisał w RBK, że Rosjanie mogliby obniżyć wydobycie ropy o 20-30 procent, czyli 7-8 mln baryłek dziennie bez strat dla budżetu rosyjskiego, bo ewentualne ograniczenie podaży we współpracy z krajami porozumienia naftowego OPEC+.

– Co jest lepsze: sprzedać dziesięć baryłek za 50 dolarów, czy siedem za 80? Należy spróbować utrzymać poziom dostaw sprzed kryzysu godząc się na rabat 30, a czasem 40-procentowy – podpowiada Fedun. Jego zdaniem utrzymanie ograniczenia podaży w ramach porozumienia naftowego OPEC+ pozwoli w przyszłości znów zwiększyć wydobycie ropy w Rosji, kiedy zapotrzebowanie dodatkowo wzrośnie, a infrastruktura pozwalająca przekierować dostawy na Wschód będzie gotowa. Póki co Rosjanie nie są w stanie zastąpić rynku europejskiego azjatyckim.

Unia Europejska rozważa embargo na dostawy ropy z Rosji. Zostało już wprowadzone przez USA, Kanadę oraz Wielką Brytanię.

RBK/Wojciech Jakóbik

Polska chce importować energię z Ukrainy i wprowadzi ją do MAE

Polska chce sprowadzać energię z Ukrainy oraz wprowadzić ten kraj do Międzynarodowej Agencji Energii.

– Mamy połączenie Chmielnicki-Rzeszów, które obecnie jest nieużywane. Jesteśmy zainteresowani, podobnie jak strona ukraińska. Rozmawiamy o sprzedaży energii z Ukrainy do Polski, która wesprze naszą stabilność, a im pozwoli na wykorzystanie przeprowadzonej już synchronizacji. Oni już teraz są częścią systemu kontynentalnego – ujawniła minister klimatu Anna Moskwa w rozmowie z BiznesAlert.pl.

– Polska chce także wprowadzić Ukrainę do Międzynarodowej Agencji Energii na najbliższym spotkaniu w Paryżu. Na początek chcielibyśmy ją zgłosić jako obserwatora. Mamy już poparcie szefa MAE – powiedziała minister.

Kryzys energetyczny podsycany przez ograniczenie podaży gazu rosyjskiego w Europie winduje ceny energii do rekordów, a jeden ze sposobów na ich obniżkę to import energii z tanich i stabilnych źródeł. Można wśród nich wymienić elektrownie jądrowe na Ukrainie, jak Elektrownia Chmielnicki połączona z Rzeszowem linią elektroenergetyczną wspomnianą przez minister Moskwę.

Ukraina dokonała synchronizacji kryzysowej systemu elektroenergetycznego z kontynentalnym przez Polskę pomimo ataku Rosji z 24 lutego. Ukraińcy chcą zintegrować swą elektroenergetykę za pośrednictwem Wspólnoty Energetycznej z Europą, tak jak zrobili to już w sektorze gazu.

Wojciech Jakóbik

Hakerzy Anonymous znowu przejmują dane Gazpromu | Polska może mieć trzeci gazoport na potrzeby sąsiadów

Hakerzy Anonymous znowu przejmują dane Gazpromu | Polska może mieć trzeci gazoport na potrzeby sąsiadów

:Grupa hakerska Anonymous pochwaliła się w sieci przechwyceniem bazy danych Gazpromu zawierającej między innymi hasła MD5 potrzebne na przykład do podpisów cyfrowych.

:Jeżeli rozmowy z Czechami, Słowacją i Ukrainą doprowadzą do umów na dostawy LNG przez Polskę, może być potrzebny trzeci gazoport, a konkretnie drugi pływający terminal FSRU.

Hakerzy Anonymous znowu przejmują dane Gazpromu

Grupa hakerska Anonymous pochwaliła się w sieci przechwyceniem bazy danych Gazpromu zawierającej między innymi hasła MD5 potrzebne na przykład do podpisów cyfrowych.

Chodzi o klucze kryptograficzne używane do szyfrowania plików oraz oznaczania autorstwa. Wyciek ma być częścią włamania Anonymous do danych Federalnej Służby Bezpieczeństwa, czyli wywiadu cywilnego Rosji.

To nie pierwszy atak Anonymous na Gazprom. Ci hakerzy opublikowali w kwietniu 728 GB danych na temat pracowników oraz klientów Gazprom Linde Engineering, spółki-córki zajmującej się inżynierią w sektorze energetycznym i nie tylko.

Wojciech Jakóbik

Polska może mieć trzeci gazoport na potrzeby sąsiadów

Jeżeli rozmowy z Czechami, Słowacją i Ukrainą doprowadzą do umów na dostawy LNG przez Polskę, może być potrzebny trzeci gazoport, a konkretnie drugi pływający terminal FSRU.

Media obiegła informacja o rozmowach Czechów i Słowaków o dostawach gazu przez Polskę. Według informacji BiznesAlert.pl dotyczą one dostaw przez potencjalny, drugi statek FSRU mogący zacumować w Zatoce Gdańskiej.

Polska planuje mieć w latach 2025-2027 pływający terminal LNG o przepustowości 6 mld m sześc. rocznie. PGNiG podpisało już wstępne porozumienie o dostawach 4 mln ton gazu skroplonego od amerykańskiej Sempry poczynając od 2027 roku.

Jeżeli jednak rozmowy z Czechami i Słowakami, do których mogą dołączyć Ukraińcy, przyniosą rozstrzygnięcie, Polska ma rozważać zwiększenie przepustowości tego szlaku, ale nie poprzez zamówienie jednego FSRU o większej przepustowości. Plan miałby zakładać sprowadzenie drugiego o analogicznej przepustowości 6 mld m sześc. rocznie.

Czas na rozstrzygnięcie jest krótki, bo zainteresowanie FSRU na świecie rośnie przez atak Rosji na Ukrainę. Można sobie jednak wyobrazić scenariusz znany z Estonii i Finlandii, w którym klienci na LNG przez Polskę biorą udział w finansowaniu infrastruktury. Dodatkowe możliwości tworzy program REPowerEU zakładający uniezależnienie Europy od gazu z Rosji najpóźniej do 2027 roku.

Wojciech Jakóbik

Deeskalacja przez eskalację, czyli zalać Baltic Pipe do pełna (ANALIZA)

Deeskalacja przez eskalację, czyli zalać Baltic Pipe do pełna (ANALIZA)

– Rosjanom przypisywana jest doktryna deeskalacji przez eskalację. Chodzi o ograniczony atak taktyczną bronią jądrową na mało istotnym obszarze mający zniechęcić przeciwnika do dalszej walki. Ta doktryna sprawdziłaby się jako opis kolejnego etapu gry Gazpromu, której ofiarą stała się między innymi Polska. Względy bezpieczeństwa każą maksymalnie wykorzystać Baltic Pipe – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ultimatum rublowe dzieli klientów Gazpromu

Rosja ogranicza podaż gazu w Europie od połowy 2021 roku podsycając kryzys energetyczny. Dziś widać już, że mógł to być element przygotowań do ataku na Ukrainę. Ta gra weszła w drugą fazę wraz z pojawieniem się oczekiwania Rosjan, że obowiązujące kontrakty na dostawy gazu będą realizowane z pomocą nowego mechanizmu płatności, nieprzewidzianego w umowie, ale narzuconego dekretem prezydenta Władimira Putina. Kraje, które nie zechciały się podporządkować, jak Bułgaria, Polska i Finlandia, zostały odcięte od gazu. Nie jest jasna sytuacja pozostałych państw, na czele z największymi klientami jak Niemcy i Włochy, których firmy zadeklarowały włączenie się w nowy mechanizm. Zakłada on płatności w dotychczasowych walutach, które potem będą zamieniane na ruble na kontach Gazprombanku. Komisja Europejska ustąpiła z początkowo stanowczej postawy i uznała, że naruszeniem sankcji będzie samo założenie konta rublowego. Nie może jednak wprowadzić żadnych sankcji wobec firm, które mimo jej ostrzeżeń założyły takie konta, jak Uniper z Niemiec czy ENI z Włoch. Brakuje informacji na temat wpływu rządów tych krajów na postawę Komisji, ale powinien to być przedmiot badań w sprawie ewentualnego nadużycia wpływów w Brukseli przez najsilniejsze państwa unijne przeciwko interesom słabszych, jak Bułgaria czy Polska dotknięte działaniami Gazpromu, który naruszył ich kontrakty i będzie się prawdopodobnie widział z ich prawnikami w sądzie. Gra Kremla na podziały w Unii Europejskiej będzie kontynuowana.

Eskalacja na rynku gazu

Druga faza gry Gazpromu może być czymś więcej niż zagrywką taktyczną. Spór sądowy o przerwę dostaw do niektórych krajów, jak Bułgaria, Polska i Finlandia, może się ciągnąć w sądzie latami, a gaz nie będzie dalej płynął. Tak jak pisałem w przeszłości, Gazprom może grać na przyspieszenie spadku podaży gazu w Europie, na przykład w odpowiedzi na coraz bardziej udaną współpracę Zachodu na rzecz zmniejszenia zakupów w Rosji, czego dowodem może być szybkie zapewnienie dostaw LNG do Bułgarii przez Grecję czy pływającego gazoportu z USA na użytek Finlandii i Estonii jeszcze przed zimą. Ucieleśnienie tej współpracy to program REPowerEU, który zakłada porzucenie gazu z Rosji do 2027 roku. Gazprom mógł zechcieć podnieść poprzeczkę przed sezonem grzewczym. Zatrzymanie realizacji kontraktu jamalskiego w Polsce opiewającego na dostawy około 10 mld m sześc. rocznie po czterech miesiącach oznacza, że Polacy otrzymają około 7 mld m sześc. gazu mniej od planu. Bułgarzy importowali około 2,9 mld m sześc. gazu rocznie, a zatem też otrzymali około 75 procent mniej. Gaz, którego nie sprowadzą z Rosji, będą w stanie sprowadzić z innych części Europy oraz spoza niej zapewniając bezpieczeństwo dostaw, ale dodatkowo zmniejszając podaż gazu na rynku i podnosząc ceny. Podobnie zadziałało odcięcie od gazu Finlandii, która będzie bezpieczna, bo sprowadzi gaz przez gazociąg Balticconnector i Estonię, ale będzie do tego potrzebowała do czasu zapewnienia sobie pływającego gazoportu FSRU mocy terminalu w Kłajpedzie i zacznie o nią rywalizować z Polakami. Do tego dochodzi spadek przesyłu przez Ukrainę notowany pod kolejnym pretekstem po ultimatum rublowym, czyli zatrzymaniu dostaw przez tłocznię Sochraniwka przez Ukraińców, którzy obawiali się, że Gazprom będzie podkradał gaz na potrzeby państw marionetkowych na wschodzie ich kraju, a Rosjanie nie chcieli przekierować tych dostaw do dostępnego szlaku przez punkt wejścia Sudża tłumacząc się względami technicznymi podważonymi przez stronę ukraińską. Rosjanie w przeszłości przekierowywali już dostawy z Sochraniwki do Sudży bez problemu, ale teraz nie chcą, ograniczając dodatkowo podaż gazu w Europie przez spadek przesyłu przez Ukrainę. To działania poniżej progu wojny gazowej oznaczającej pełną przerwę dostaw. To ruchy taktyczne, które mają odstraszać i widać po działaniach ENI oraz Unipera, że mają taki potencjał. Rosjanie używają swoistej taktycznej broni jądrowej na europejskim rynku gazu, żeby wystraszyć przeciwników w Europie wizją pełnej, gazowej wojny nuklearnej. Tak może działać doktryna deeskalacji przez eskalację na rynku gazu.

Dostawy gazu rosyjskiego przez Ukrainę systematycznie spadają. Fot. GTSOUA

Czy Polska jest bezpieczna i co to znaczy?

Pisałem w przeszłości, że przy obecnym poziomie zaopatrzenia rynku europejskiego Polska będzie mogła w tym roku sprowadzić gaz spoza Rosji nie tylko przez terminale LNG w Świnoujściu i Kłajpedzie oraz gazociąg Baltic Pipe, ale także z giełdy niemieckiej rewersem Gazociągu Jamalskiego oraz gazociągami z Czech oraz Słowacji. Jeżeli jednak podaż dodatkowo spadnie, będą się liczyły dostawy fizyczne spoza Rosji, a wówczas niezbędne będzie maksymalne wykorzystanie LNG oraz Baltic Pipe dające obecnie licząc z dostawami przez Litwę około 18 mld m sześc. rocznie (6,3+10+2) od początku 2023 roku. Warto w tym kontekście dodać, że sankcje wobec firm objętych zarządem komisarycznym w Niemczech (Astora, Gazprom Germania) oraz sankcjami w Polsce (EuRoPol Gaz), do których należy infrastruktura przesyłowa Gazociągu Jamalskiego w tych krajach mogą uniemożliwić wykorzystanie tego gazociągu, a tym samym wykorzystanie jego rewersu w Polsce, dającego dostęp do 4,5 mld m sześc. rocznie. Nieprzypadkowo to właśnie tuż przed sankcjami jamalskimi Rosji ministerstwo gospodarki Niemiec ogłosiło stan zagrożenia na rynku gazu i zaplanowało program ograniczenia poboru gazu zimą. Warto iść za przykładem Niemiec, które liczą się z możliwością przerwy dostaw na ich rynek. To możliwy scenariusz w razie dalszej deeskalacji przez eskalację, który mógłby ograniczyć dostępność gazu także w naszym kraju. Zużycie Polski to 20 mld m sześc. Oznacza to, że będzie możliwe do zrealizowania bez przeszkód przy wyczerpaniu magazynów o pojemności 3,3 mld m sześc. Wobec niedoboru gazu na giełdzie europejskiej możliwemu w razie dalszej eskalacji działań rosyjskich, Polska nie będzie musiała wprowadzać ograniczeń poboru gazu, z którymi oficjalnie liczy się PGNiG w odniesieniu do przemysłu, jeżeli w pełni wykorzysta szlaki dostaw gazu nierosyjskiego na czele z Baltic Pipe. To argument za pełną kontraktacją tej magistrali ze względów bezpieczeństwa, nawet jeśli względy rynkowe sugerują, że destrukcja popytu wywołana kryzysem energetycznym może wręcz zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz, jak sugerowały władze tej spółki tłumacząc się z niepełnego portfolio umów na dostawy przez gazociąg z Norwegii. Jeżeli nie spełni się najczarniejszy scenariusz, Polacy bez problemu zrealizują zapotrzebowanie na gaz dostawami fizycznymi spoza Rosji oraz tymi z giełdy europejskiej. Można sobie nawet wyobrazić scenariusz, w którym kolejne państwa europejskie ulegają ultimatum rublowemu i włączają się w nowy mechanizm płatności w rublach zwiększając podaż na rynku europejskim. Jeżeli jednak czarny scenariusz się spełni, zostaną tylko źródła nierosyjskie, a ci którzy zostaną dopadnięci przez kryzys bez dodatkowego gazu w zanadrzu, poniosą konsekwencje jak Niemcy, które oddały część magazynów gazu pod kontrolę Gazprom Germania i weszły w sezon grzewczy z rekordowo niskimi zapasami przez celowe działania Rosjan na rzecz eskalacji kryzysu energetycznego. Wówczas może być konieczne ograniczenie poboru gazu, mechanizmy reglamentacji, dodatkowe subsydia regulujące ceny. Nieprzypadkowo Austria i Niemcy wprowadziły już stosowne rozwiązania legislacyjne w tej sprawie. To wciąż będzie oznaczało zachowanie bezpieczeństwa dostaw, ale przy określonych wyrzeczeniach ekonomicznych, których będzie mniej w razie pełnego wykorzystania alternatywnych szlaków dostaw na czele z Baltic Pipe. Te koszty będą prawdopodobnie mniejsze niż pozbywania się ewentualnych nadwyżek z portfolio Polaków w razie scenariusza optymistycznego.

Lać do pełna

Zatem w obliczu dalszej gry Gazpromu i próby deeskalacji przez eskalację na rynku gazu należy liczyć na najlepsze, ale spodziewać się najgorszego: przygotować rynek gazu na ewentualność zerowych dostaw gazu z Rosji do Europy po to, aby groźba takiego rozwoju wypadków nie wiązała Europejczykom rąk w odpowiedzi na ciąg dalszy inwazji rosyjskiej na Ukrainie. Polak był mądry przed szkodą zapełniając magazyny na zimę w przeciwieństwie do Niemców zostawiających ten proces Gazpromowi. Powinien być mądry przed szkodą także wobec nadchodzącego sezonu grzewczego i przygotować się na czarny scenariusz w nadziei, że nigdy się nie spełni. To jednoznaczny argument za tym, by zalać Baltic Pipe do pełna. – PGNiG cały czas prowadzi rozmowy z partnerami działającymi na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, aby efektywnie zrealizować cel pełnego wykorzystania zarezerwowanych mocy. Spółka będzie informować o wynikach tych rozmów – zadeklarowała ta spółka 20 maja.

Pływający gazoport w Polsce będzie szybciej, jeśli pomoże polityka (ANALIZA)

Pływający gazoport w Polsce będzie szybciej, jeśli pomoże polityka (ANALIZA)

Drugi gazoport w Polsce, tym razem pływający, może być ze względu na atak Rosji na Ukrainę gotowy szybciej, ale jeszcze nie w tym roku przez wąskie gardła infrastrukturalne oraz rynkowe. Te mogą zostać ominięte przez polityków – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

FSRU na problemy z Rosją

Pływająca jednostka do magazynowania i regazyfikacji (FSRU) zwana potocznie drugim gazoportem ma stanąć w Zatoce Gdańskiej. Pierwotnie miało się to stać w latach 2027-2028. Procedura open season pokazała, że rynek jest zainteresowany wolumenem 6 mld m sześc. rocznie. Jednakże atak Rosji na Ukrainie oraz ryzyko odcinania kolejnych krajów unijnych po Bułgarii i Polsce od gazu rosyjskiego skłania do maksymalizacji dostępnych źródeł alternatywnych i w strategii energetycznej, czyli Polityce Energetycznej Polski do 2040 roku znalazł się zapis o przyspieszeniu pływającego gazoportu. Z tego względu według deklaracji polityków oraz spółek przepustowość FSRU może zostać zwiększona na potrzeby reeksportu do Czech i Słowacji, ale nie tylko, a czas do uruchomienia ma zostać skrócony. Z punktu widzenia bezpieczeństwa najlepiej byłoby zapewnić FSRU jeszcze do końca tego roku. Tak zrobią Niemcy, którzy pierwszy z czterech obiektów tego typu chcą przyłączyć do sieci do końca 2022 roku. Pierwsze FSRU ma zawinąć do portu Wilhelmshaven dzięki Uniperowi znanemu ze wsparcia finansowego spornego projektu Nord Stream 2 i rozpocząć dostawy dzięki istniejącemu nabrzeżu przeładunkowemu Umschlagsanlage Voslpapper Groden (UVG). FSRU ma posłużyć doraźnie dostawom LNG (do 7,5 mld m sześc. rocznie po regazyfikacji), a do 2025 roku projektowi zielonego Wilhelmshaven z wykorzystaniem gazów zdekarbonizowanych, jak amoniak, biometan czy wodór. To właśnie dzięki posiadaniu stosownej infrastruktury Niemcy mogą zapewnić sobie FSRU tak szybko. Muszą jeszcze dobudować tzw. układ ship-to-shore łączący FSRU z instalacjami gazowymi na lądzie oraz przyłączenie do sieci gazowej oraz magazynu Etzel. Niemcy chcą mieć docelowo także terminal stacjonarny, jak polski obiekt w Świnoujściu. Warto przypomnieć, że dokonali sprzęgnięcia polityki państwa z działaniami komercyjnymi i dofinansowali Gasunie środkami niemieckiej wersji Banku Gospodarstwa Krajowego, czyli KfW, projekt German LNG Terminal o planowanej przepustowości 8 mld m sześc. rocznie. Pisałem, że ten przykład może posłużyć Polakom jako wzór interwencji państwa w budowę dodatkowych szlaków dostaw i przyspieszenia naszego FSRU. Gaz-System nieprzypadkowo został zasilony kwotą 3 mld zł na inwestycje.

https://biznesalert.pl/jakobik-polska-moze-miec-drugi-gazoport-szybciej/embed/#?secret=bNH0LvnvrA#?secret=wSQKz2KGX6

Wąskie gardła FSRU

Są jednak obiektywne ograniczenia, które mogą nie pozwolić go sprowadzić za rok, tak jak wnioskowało PGNiG. Pierwsza bariera to ograniczenia infrastrukturalne. Zatoka Gdańska jest pozbawiona nabrzeża oraz falochrony niezbędnego do pracy FSRU, a także układu łączącego statek z lądem i przyłączenia do sieci gazowej. Ponadto, należy zbudować gazociągi lądowe pozwalające odprowadzić rzeczone 6 mld m sześc. rocznie do tłoczni w Gustorzynie, która powstała w 2022 roku by rozprowadzać gaz ze Świnoujścia, Baltic Pipe oraz Gazociągu Polska-Litwa. To około 250 km nowych gazociągów. Dlatego Polacy zabiegają w Komisji Europejskiej o uproszczenie procedur związanych z pozwoleniami środowiskowymi, aby trwały jak najkrócej. Nieoficjalnie można jednak usłyszeć o terminie 2-3 lat, które oznaczałyby, że bez nowych rozstrzygnięć, zapewne z udziałem czynnika politycznego, FSRU w Zatoce Gdańskiej stanie najwcześniej w 2025-2026 roku, nawet jeśli Polacy wydzierżawiliby statek jutro. Następna bariera to jednak dostępność statków. Kolejne firmy europejskie zgłaszają się po FSRU, jak wspomniane firmy niemieckie z dwoma jednostkami wyczarterowanymi od Hoegh LNG, dwa obiekty dla holenderskiego Gasunie od New Fortress Energy oraz Exmar mające rozpocząć pracę w tym roku (jest infrastruktura), włoski Snam ubiegający się o kolejny obiekt czy duet Estonia-Finlandia, który także chce mieć pływający gazoport posiłkujący dostawy z Kłajpedy. Tymczasem na świecie działały w 2020 roku 43 jednostki FSRU a Financial Times donosił pod koniec marca o dostępności pięciu, z których nie każdy nadaje się na zimne wody Bałtyku czy Morza Północnego. Porozumienie zawierające warunki przyszłej umowy gazowej Sempra-PGNiG zawarte w Międzyzdrojach podczas konferencji GAZTERM zakłada dostawy do 4 mld m sześc. rocznie po regazyfikacji przez FSRU w Zatoce Gdańskiej od 2027 roku. PGNiG zgłosiło się już po moc FSRU w pierwszej fazie open season. Sygnatariusze porozumienia z Międzyzdrojów sygnalizowali, że jego realizacja wymaga przygotowań po obu stronach Atlantyku, a więc nowego ciągu skraplającego w terminalu Cameron LNG w USA i jednostki FSRU koło Gdańska.

https://biznesalert.pl/pgnig-zawarlo-z-amerykanami-porozumienie-o-dlugoterminowej-umowie-na-dostawy-lng/embed/#?secret=y3ZJO7Z6fF#?secret=hJXY9odnUm

Widzialna ręka polityki

Nieoficjalnie wiadomo, że rząd zajmuje się już opracowaniem planu pozyskania pływającego gazoportu. Należy zatem przedstawić kilka rekomendacji działania przybliżających Polaków do pozyskania FSRU. Warto rozważyć różne opcje, w tym dostosowanie wydzierżawionego tankowca LNG do pracy w roli pływającego gazoportu lub opłacenia budowy takiej jednostki w polskiej stoczni. Walka Polaków o kontrakt na dzierżawę pływającego gazoportu powinna się rozpocząć już teraz, aby z wyprzedzeniem zarezerwować jednostkę do Zatoki Gdańskiej. Wskazane jest przyspieszenie budowy infrastruktury towarzyszącej i dalsza walka o zmianę przepisów europejskich na takie, które na to pozwolą. Polska będzie prawdopodobnie posiadać pływający gazoport w tej dekadzie. Stanie się to szybciej niż w 2028 roku, ale przeszkody obiektywne nie pozwolą jeszcze z niego skorzystać w tym sezonie grzewczym, kiedy może dojść do eskalacji wrogich działań rosyjskiego Gazpromu podsycającego kryzys energetyczny. Z pomocą przyjdą dostępne i planowane do końca roku inwestycje: terminal LNG w Świnoujściu, Gazociąg Polska-Litwa i inne połączenia z sąsiadami, a także gazociąg Baltic Pipe pozwalające ograniczyć niedobory gazu występujące w Europie w tym sezonie grzewczym w razie całkowitej przerwy dostaw gazu rosyjskiego.

https://biznesalert.pl/jakobik-turbodywersyfikacja-wobec-inwazji-rosji-na-ukrainie-analiza/embed/#?secret=DuK1pQyXDT#?secret=vtLCkxIh5V

Kolejna zagadkowa śmierć w Gazpromie | Marine le Pen straszy harakiri przed embargo unijnym na surowce Rosji

Kolejna zagadkowa śmierć w Gazpromie | Marine le Pen straszy harakiri przed embargo unijnym na surowce Rosji

:Od początku roku zginęło już trzech wysokich urzędników Gazpromu. Trwają spekulacje na temat związku ich zgonów z atakiem Rosji na Ukrainę.

:Podczas debaty telewizyjnej między kandydatami na prezydenta Francji doszło do wymiany zdań na temat pomysłu embargo unijnego na gaz i ropę z Rosji. Kandydatka Frontu Narodowego Marine Le Pen ostrzegała obecnego prezydenta Emmanuela Macrona przed „harakiri” jakim byłoby jej zdaniem wprowadzenie takich restrykcji.

Czytaj dalej„Kolejna zagadkowa śmierć w Gazpromie | Marine le Pen straszy harakiri przed embargo unijnym na surowce Rosji”

Eksport węgla z Rosji spadł o jedną piątą po embargo unijnym | Tajemnicza usterka w Rosji blokuje ropę Kazachstanu, ale jest alternatywa

Eksport węgla z Rosji spadł o jedną piątą po embargo unijnym | Tajemnicza usterka w Rosji blokuje ropę Kazachstanu, ale jest alternatywa

:Departament węgla w rosyjskim ministerstwie energetyki podaje, że od początku 2022 roku eksport węgla z Rosji spadł o około 9 procent, a na przełomie marca i kwietnia o około 20 procent.

:Tajemnicza usterka utrudnia dostawy ropy z Kazachstanu i trwają spekulacje na temat winy Rosji. Astana chce jednak użyć szlaku alternatywnego. To potencjalne źródło dywersyfikacji dostaw do Europy w obliczu widma embargo unijnego na dostawy rosyjskie po ataku na Ukrainę.

:Wall Street Journal informuje o rosnącym napięciu w relacjach USA i Arabii Saudyjskiej, która odmówiła zwiększenia podaży ropy w odpowiedzi na kryzys energetyczny podsycany atakiem Rosji na Ukrainę. Rosjanie mogą zyskać na tym napięciu zmniejszającym szansę na więcej ropy z alternatywnych kierunków, a Polacy liczący na więcej ropy saudyjskiej – stracić.

Czytaj dalej„Eksport węgla z Rosji spadł o jedną piątą po embargo unijnym | Tajemnicza usterka w Rosji blokuje ropę Kazachstanu, ale jest alternatywa”

Macron popiera embargo unijne na ropę z Rosji przed wyborami i chce porzucić jej gaz | Opozycja chce dymisji marionetki Putina za obronę Nord Stream 2. Partia kanclerza pod ostrzałem

Macron popiera embargo unijne na ropę z Rosji przed wyborami i chce porzucić jej gaz | Opozycja chce dymisji marionetki Putina za obronę Nord Stream 2. Partia kanclerza pod ostrzałem

:Prezydent Francji Emmanuel Macron, który wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich nad Sekwaną, zapowiedział wycofanie się jego kraju z importu gazu rosyjskiego i poparł pomysł embargo unijnego na ropę rosyjską.

:Premier Włoch Mario Draghi udzielił wywiadu dziennikowi Corriere della Serra, w którym przyznaje, że po masakrze w Buczy dialog z Kremlem traci sens. Opisał propozycję Włoch zmierzającą do narzucenia przez Unię Europejską limitu ceny dostaw gazu z Rosji w ramach sankcji.

:Chadecy domagają się dymisji premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manueli Schwesig po tym, jak doszło do ujawnienia dokumentów potwierdzających, że realizowała interesy Rosji w energetyce broniąc spornego projektu gazociągu Nord Stream 2 razem z innymi przedstawicielami partii kanclerza Olafa Scholza.

Czytaj dalej„Macron popiera embargo unijne na ropę z Rosji przed wyborami i chce porzucić jej gaz | Opozycja chce dymisji marionetki Putina za obronę Nord Stream 2. Partia kanclerza pod ostrzałem”

Polska powinna porzucić LPG z Rosji zanim Kreml użyje go jako broni energetycznej

Polska powinna porzucić LPG z Rosji zanim Kreml użyje go jako broni energetycznej

– Ustawa o sankcjach za atak Rosji na Ukrainę zakłada między innymi embargo na dostawy węgla, ale już nie LPG pomimo takiej propozycji Senatu. Należy uniezależnić Polskę od rosyjskiego LPG i wprowadzić unijne embargo na to paliwo bo to paliwo jest kolejną bronią energetyczną Kremla – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Spór polityczny o LPG

Tak zwana ustawa sankcyjna zawiera zapisy o zakazie importu oraz przesyłu węgla energetycznego oraz koksującego z Białorusi oraz Rosji. Senatorzy Marcin Bosacki, Stanisław Gawłowski oraz Krzysztof Kwiatkowski zaproponowali poprawkę, która wprowadzałaby analogiczne embargo na dostawy LPG. O ile jednak zakaz importu węgla z Rosji jest zbieżny z polityką unijną, to partia rządząca prawdopodobnie nie chciała wychodzić przed szereg z gazem płynnym docierającym na stacje paliw. To okazja do gry politycznej między rządem a opozycją. Minister aktywów państwowych Jacek Sasin użył argumentu gospodarczego, tłumacząc, że zakaz importu LPG wpłynąłby na ceny paliw na stacjach. Przypomniał, że krajowa produkcja LPG pokrywa jedną piątą zapotrzebowania. Zużycie sięga według Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego 3,38 mln m sześc. w trzech kwartałach 2021 roku. Import stanowił 82 procent zużycia, a ten z Rosji odpowiadał za 65 procent importu. Opozycja wytknęła rządowi istotną zależność Polski od LPG, prawdopodobnie rewanżując się za tyrady politycznej władzy o prorosyjskiej postawie opozycji w przeszłości. Te spory należy zostawić politykom.

Minister aktywów państwowych Jacek Sasin zadeklarował, że Polacy porzucą dostawy LPG rosyjskiego do końca roku. Ten ruch został skrytykowany przez opozycję. – Embarga na gaz LPG, które po poprawce Krzysztofa Kwiatkowskiego i Stanisława Gawłowskiego i mojej przegłosował Senat, PiS nie chce. Chce dalej wysyłać Putinowi kasę na jego zbrodniczą armię. A doradca Kaczyńskiego nadal będzie w radzie nadzorczej spółki handlującej tym gazem z Rosją – przekonuje senator Bosacki na Twitterze. Odnosi się w ten sposób do doniesień Wirtualnej Polski o współpracy spółki-córki PKP Cargo poprzez spółkę zależną Transgaz z firmą Polski Gaz powiązaną z oligarchą rosyjskim Jakowem Goldowskim, który kiedyś zarządzał odpowiednikiem Grupy Azoty w Rosji, czyli Siburem. Jego żona Olga znajduje się w rejestrze beneficjentów tej spółki. Goldowscy nie są jednak objęci sankcjami unijnymi a Polski Gaz broni się argumentem, że dostarcza LPG na Ukrainę.

Zależność Polski i Ukrainy od LPG z Rosji

Polska zapowiada, że porzuci gaz oraz ropę z Rosji do końca 2022 roku, o ile nie będzie embargo unijnego na te surowce na poziomie Unii Europejskiej, o które zabiega. Niedopatrzenie na rynku LPG należy jak najszybciej usunąć w celu uniknięcia sporu politycznego wokół spraw, które powinny łączyć polityków różnych opcji. Do rozstrzygnięcia pozostaje koordynacja wewnątrz Unii Europejskiej. Nie jest jasne, czy rząd polski wystąpił o unijne embargo na LNG z Rosji, która śle ponad jedną czwartą tego paliwa na nasz rynek, ale w celu rozwiania wątpliwości opozycji mógłby przedstawić taką inicjatywę. Należy ostrzec, że Rosja wykorzystywała LPG do wrogiej polityki podobnie jak gaz czy ropę. W kwietniu 2021 roku pisałem o nowej broni energetycznej Rosji w postaci ograniczenia dostaw gazu płynnego nad Dniepr, które mogło skończyć się niedoborami paliwa w maju 2021 roku. Spor obejmował spółkę Proton Energy Group należącą do Wiktora Medwedczuka, oligarchę ukraińskiego związanego z Kremlem, który w ostatnim czasie został zatrzymany przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy.

https://biznesalert.pl/ukraina-kryzys-dostawy-paliw-lpg-diesel-wladimir-putin-bezpieczenstwo-polska-alternatywa-energetyka-ropa/embed/#?secret=Bq6wOn0Adb#?secret=kqEiJZLz1Q

Teoretycznie aktywa Polskiego Gazu pozostają poza wpływem Kremla, bo oligarcha rosyjski posiadający z nią związki uciekł z Rosji, ale historia relacji energetycznych z Rosjanami pokazuje, że dostawy LPG mogą zostać ograniczone lub przerwane pod pretekstem różnych zdarzeń losowych. Co ciekawe, Ukraina sprowadzała z Rosji 54 procent LPG, czyli była mniej zależna od dostaw rosyjskich niż Polska, a i tak groźba przerwy dostaw była niebezpieczna dla rynku paliw. Póki co Polska ma zapasy paliw gromadzone jak w przypadku ropy czy gazu na mocy specjalnej ustawy, ale długoterminowo powinna zmniejszyć zależność od dostaw rosyjskich.

Należy się jednak liczyć z możliwością, że wprowadzenie embargo unijnego na LPG będzie miało dotkliwe skutki gospodarcze w postaci dodatkowej podwyżki cen gazu płynnego. Jednakże podobne skutki miałaby przerwa dostaw z Rosji możliwa w każdej chwili. Wahania cen paliw na stacjach są wykorzystywane przez Rosję do destabilizacji w krajach byłego Związku Sowieckiego i uzyskiwania korzystnych zmian na arenie politycznej. Drożejący LPG może być kolejnym narzędziem takich działań, również w Polsce, pomimo faktu, że według POPiHN gaz płynny odpowiada za 13 procent rynku paliw w porównaniu z 63 procentami zajmowanymi przez olej napędowy. Drożejące LPG wywoła niepokój kierowców, ale należy podkreślić jeszcze raz, że będzie drożeć nawet bez embargo, co widzimy już na stacjach. Litr LPG kosztuje około 3,60 zł podczas gdy w 2019 roku było to około 2 zł i ten czynnik ekonomiczny zachęcał Polaków do „gazowania” samochodów.

Powrót do przeszłości

Z tego względu znów rośnie znaczenie strategiczne naftoportu w Gdańsku, który może odbierać LPG spoza Rosji, na przykład z Kazachstanu, a po wojnie do łask być może powinien wrócić Ropociąg Odessa-Brody-Gdańsk promowanego w przeszłości przez Ś.P. Lecha Kaczyńskiego pozwalający czerpać ropę oraz paliwa z regionu kaspijskiego. Krótkoterminowo może się jednak także okazać, że objęte tajemnicą dostawy paliw z Polski na Ukrainę nie będą możliwe bez kontynuacji handlu gazem płynnym z Rosji.