Kryzys energetyczny już spowalnia rozwój gospodarczy Chin | Nord Stream 2 może poczekać z rozpoczęciem dostaw gazu jeszcze kilka miesięcy

Kryzys energetyczny już spowalnia rozwój gospodarczy Chin

Państwo Środka zanotowało wzrost Produktu Krajowego Brutto o 9,8 procent w ostatnich trzech kwartałach, ale kwartalnie notuje spadek przez niedobory energii i odłączenia zakładów przemysłowych.

Tempo wzrostu gospodarczego w Chinach spada. Wyniosło w pierwszym kwartale 18,3 procent, w drugim 7,9 a w trzecim już 4,9 pomimo prognozowanych 5,2 procent. To wynik analogiczny do trzeciego kwartału 2020 roku.

Powód to ograniczenia dostaw energii wymuszające odłączanie od sieci części zakładów przemysłowych, a także ograniczona konsumpcja i spowolnienie rynku nieruchomości. Eksperci przekonują, że efekt odbicia po trzeciej fali koronawirusa się skończył, ale nowe problemy gospodarcze pozostają. Kryzys energetyczny oddziałuje na całą gospodarkę globalną.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Nord Stream 2 może poczekać z rozpoczęciem dostaw gazu jeszcze kilka miesięcy

Według Reutersa apel regulatora niemieckiego Bundesnetzagentur do spółki zarządzającej gazociągiem Nord Stream 2 o zapewnienia, że nie naruszy regulacji unijnych i nie rozpocznie dostaw gazu niezgodnie z nimi oznacza, że będzie musiała poczekać jeszcze kilka miesięcy.

Bundesnetzagentur ma czas do początku stycznia na przedstawienie rekomendacji odnośnie do certyfikacji gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec jako zgodnego z przepisami unijnymi trzeciego pakietu energetycznego na mocy tzw. dyrektywy gazowej. Wymogi techniczne zostały spełnione już teraz, a Nord Stream 2 jest według doniesień z Rosji napełniany azotem w celu przygotowania do dostaw.

Operator, wspomniana spółka Nord Stream 2 AG, kwestionuje dyrektywę gazową i odniósł częściowy sukces bo rzecznik Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał stanowisko zbieżne z jego opinią, że to regulacja uderzająca tylko w ten sporny gazociąg.

Wniosek Bundesnetzagentur trafi teraz do Komisji Europejskiej, która ma dwa miesiące na odpowiedź. Dopiero po zgodzie regulatora niemieckiego i Komisji będą możliwe dostawy gazu przez Nord Stream 2, a więc według Reutersa negocjacje w tej sprawie oraz możliwe dostosowanie gazociągu do wymogów unijnych może zająć czas do wiosny 2022 roku.

Rosjanie mogą spróbować uruchomić dostawy niezgodnie z przepisami unijnymi. Wówczas regulator niemiecki może nałożyć na nich karę w wysokości miliona euro. Może także rozpocząć śledztwo w tej sprawie. Gazprom sugerował, że chciałby słać do Europy przez Nord Stream 2 5,6 mld m sześc. w 2021 roku, jeśli dostawy ruszyłyby w październiku.

Reuters przypomina, że Bundesnetzagentur będzie działać w oparciu o opinię ministerstwa energetyki o tym, czy taka decyzja podkopałaby bezpieczeństwo dostaw gazu w Niemczech oraz Unii Europejskiej. Wiele zależy zatem od rozmów koalicyjnych, bo obecnie szefem tego resortu jest Peter Altmaier popierający Nord Stream 2 i nie podał terminu wydania opinii na ten temat. W nowym rządzie mogą znaleźć się Zieloni domagający się zatrzymania spornego  gazociągu.

Los Nord Stream 2 może zależeć także od sytuacji na Ukrainie, która z kolei jest zależna od poziomu dostaw przez jej terytorium. Gazprom opłaca minimalną przepustowość wymaganą w ramach tymczasowej umowy gazowej obowiązującej do 2024 roku, ale nie wykorzystuje jej w pełni grożąc Ukrainie niebezpieczną obniżką ciśnienia w gazociągach, załamaniem sektora, gospodarki i zmianą polityczną na korzyść Moskwy.

Spór o Nord Stream 2 znajduje się także pod presją krytyków zależności od Rosji ze względu na kryzys energetyczny oraz podejrzenia, że Gazprom celowo ogranicza podaż na rynku gazu w Europie w celu wymuszenia szybkiego startu spornego gazociągu. Rosjanie przekonują, że już zwiększają dostawy, ale nadal twierdzą, że najlepszy sposób to start tej magistrali.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Potęgi naftowe nie odkręcą kurka pomimo rekordowej ceny ropy. Straszą czwartą falą | Rosja przygotowuje Nord Stream 2 do pracy i czeka na certyfikację. Polska i kraje bałtyckie ostrzegają

Potęgi naftowe nie odkręcą kurka pomimo rekordowej ceny ropy. Straszą czwartą falą

Kartel naftowy OPEC ostrzega przed kolejną falą koronawirusa pomimo rekordowych cen ropy skłaniających importerów tego paliwa, jak USA, do apeli o zwiększenie wydobycia w ramach porozumienia naftowego.

Zapasy ropy w USA wzrosły o 5,21 mln baryłek w zeszłym tygodniu. Do tej pory odrodzenie gospodarcze po trzeciej fali koronawirusa wypróżniało zapasy i windowało zapotrzebowanie, a z nim cenę. Bank of America przewidywał nawet, że cena baryłki może sięgnąć 100 dolarów. U.S. Energy Information Administration podniosła prognozę średniej ceny baryłek Brent i WTI odpowiednio o 5,87 dolarów do 68,24 dolarów i 71,91 dolarów za baryłkę. Wzrosną nakłady na ogrzewanie z użyciem produktów naftowych i już pojawiają się wieści, że wysoka cena zniechęci Amerykanów do sięgania po to paliwo, a stąd bierze się wspomniany wzrost rezerw. Przerób ropy w rafineriach amerykańskich w zeszłym tygodniu zaskakująco spadł o 2,9 procent do 86,7 procent.

OPEC+ t grupa skupiająca producentów ropy z OPEC oraz innych państw spoza tej organizacji, jak Rosja, podpisanych pod porozumieniem naftowym o skoordynowanej redukcji wydobycia w celu podniesienia ceny baryłki. Przywódcy krajów OPEC+ ocenili 14 października, że nie należy zwiększać wydobycia ponad uzgodnione 400 tysięcy baryłek miesięcznie do połowy 2022 roku. – Należy zawsze patrzeć dalej niż kraniec własnego nosa. Jeśli spojrzeć na dane na 2022 roku widać duże nadwyżki –  mówił minister energetyki Arabii Saudyjskiej Abdel Aziz bin Salman. – Nie obawiam się przegrzania rynku ropy. Nasza współpraca w OPEC+ pokazuje, że na to po prostu nie pozwolimy – dodał.

Wicepremier Rosji Aleksander Nowak ocenił, że wahania na rynku ropy są małe przez interwencję OPEC+, ale „nie można wykluczyć żadnego scenariusza”. – Zmienność jest niska, a jeśli wzrośnie, mamy narzędzia do jej powtrzymania – zapewnił w CNBC. Jego zdaniem USA nie zwróciły się do Rosji z apelem o zwiększenie podaży ropy, a negocjacje z Arabią Saudyjską toczą się niezależnie. Prezydent Joe Biden zaapelował latem do OPEC+ o zwiększenie wydobycia ropy. Komisja monitorująca OPEC+ zaleciła w październiku utrzymanie kursu, a OPEC zmniejszył prognozę wzrostu zapotrzebowania na ropę w 2021 roku. Skokowy wzrost cen gazu ziemnego może zwiększyć wykorzystanie ropy w niektórych obszarach, ale zmniejszyć zapotrzebowanie w rafineriach. Nowak mówił o zaskakującym wzroście cen gazu ostatnich miesięcy. – Kto by pomyślał rok temu, że ceny gazu sięgną poziomu 2000 dolarów za 1000 m sześc. – pytał na antenie CNBC.

Rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price przyznał, że jego resort prowadzi rozmowy z krajami OPEC na temat zwiększenia wydobycia ropy. – Jesteśmy zaangażowani w dyplomację z udziałem krajów członkowskich OPEC – powiedział, reagując na pytanie o stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie odmowy potęg naftowych.

– Rynek przyjmuje kurs zależny od fundamentów podaży i popytu. Musimy jednak przyznać, że są czynniki zewnętrzne wpływające na jego ewolucję – powiedział sekretarz generalny OPEC Mohammad Barkindo na Russian Energy Week. Jego zdaniem główne źródło niepewności to nadal pandemia koronawirusa oraz rozwój czwartej fali. Chodzi jego zdaniem o „odpowiedzi rządów na różne warianty i mutacje, które się pojawiają oraz to, czy świat zdoła zwiększyć tempo szczepień w krajach rozwijających się”.

Reuters/Bloomberg/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Rosja przygotowuje Nord Stream 2 do pracy i czeka na certyfikację. Polska i kraje bałtyckie ostrzegają

Rosjanie przekonują, że gazociąg Nord Stream 2 niebawem będzie gotowy do pracy i czekają na certyfikację w Niemczech, bez której nie będzie możliwa. Polska i kraje bałtyckie ostrzegają przed tym projektem nieusatysfakcjonowane zapewnieniami USA oraz Niemiec.

Wicepremier Rosji Aleksander Nowak wyraził nadzieję, że w nadchodzących dniach gazociąg Nord Stream 2 będzie gotów do pracy. – Teraz prace polegające na oddaniu do użytku są prowadzone, a gazociąg jest zapełniany niezbędną ilością gazu technicznego. Wierzę, że będzie gotów do pracy w nadchodzących dniach w celu jego uruchomienia – powiedział.

Przyznał jednak, że praca gazociągu zależy od regulatora europejskiego, czyli w tym przypadku niemieckiej Bundesnetzagentur, która ma przeprowadzić proces certyfikacji zgodności pracy Nord Stream 2 z przepisami europejskimi dyrektywy gazowej ograniczającej możliwość nadużyć Gazpromu. Nie wiadomo czy ani kiedy regulator dokona certyfikacji, którą będzie musiała jeszcze zatwierdzić Komisja Europejska. Trwa spór w Europie o to, czy należy godzić się na rozpoczęcie dostaw wobec faktu, ze rosyjski Gazprom mógł wpływać na podaż gazu w Europie w celu wymuszenia startu Nord Stream 2, o co oskarża go Parlament Europejski.

Prezydent Rosji Władimir Putin zapewniał, że jego kraj nigdy nie używał gazu jako broni, ale nie przekonał ministrów spraw zagranicznych Litwy, Łotwy i Estonii. Gazeta Newsweek zapytała ich o zdanie na temat Nord Stream 2. – Nie ma powodu do radości po wszelkich zapewnień udzielonych przez USA i Niemcy – ocenił minister spraw zagranicznych Łotwy Edgars Rinkevics w odniesieniu do stanowiska tych krajów w sprawie sankcji w razie nadużyć przy Nord Stream 2. Wiceminister spraw zagranicznych Litwy Mantas Adomenas ocenił, że „nie ma niczego, co zapewni nas, że Rosja nie użyje tego gazociągu jako instrumentu geopolitycznego i dotąd nie było widać wiarygodnych mechanizmów zapobiegawczych”. Według minister spraw zagranicznych Estonii Evy-Marii Liimets to „projekt geopolityczny”, a nie przedsięwzięcie ekonomiczne. – Z tego powodu ważne jest, aby jakiekolwiek środki zostały wprowadzane efektywnie i wdrażane adekwatnie – zastrzegła. Prezydent RP Andrzej Duda uznał, że Nord Stream 2 „to zagrożenie dla Polski”.

TASS/Reuters/Newsweek/Wojciech Jakóbik

Rosja manipuluje podażą gazu i korzysta na kryzysie energetycznym

– Rosjanie celowo ograniczają podaż w Europie, ograniczając użycie szlaku białoruskiego i ukraińskiego, a także sprzedaż na giełdzie wbrew oczywistej przesłance rynkowej, że należy sprzedawać jak najwięcej, kiedy cena jest wysoka – ocenia redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik w analizie dla Rzeczpospolitej.

– Rosjanie manipulują podażą gazu na rynku unijnym, wykorzystując kryzys energetyczny do swoich celów. Nord Stream 2, który zdaniem Rosjan ma rozwiązać problem, może go tylko pogłębić – ocenia.

– Zjawisko obserwowane na rynku gazu w Europie jesienią 2021 roku można już nazwać kryzysem. Ceny gazu rosnące o kilkadziesiąt procent dziennie do poziomów niewidzianych w historii, czyli jak ostatnio sprawdzałem 1900 dolarów za 1000 m sześc. powodują destabilizację sektora elektroenergetycznego i innych branż gospodarki zależnych od tego paliwa w Europie Zachodniej” – podkreśla Wojciech Jakóbik w analizie dla gazety.

Jego zdaniem Rosjanie celowo ograniczają podaż w Europie, ograniczając użycie szlaku białoruskiego i ukraińskiego, a także sprzedaż na giełdzie wbrew oczywistej przesłance rynkowej, że należy sprzedawać jak najwięcej, kiedy cena jest wysoka.

Śledztwo antymonopolowe

Ekspert uważa, że jest to temat do nowego śledztwa antymonopolowego Komisji Europejskiej. Przypomina, że poprzednie śledztwo skończyło się w 2018 roku ugodą łagodną dla Gazpromu, która najwyraźniej nie przyniosła zmiany postępowania tego monopolisty, który tym razem powinien doznać kary niczym Google czy Facebook, których nie wahała się karać Komisja w przeciwieństwie do firmy rosyjskiej z taryfą ulgową.

– To dlatego Polska apeluje o nowe śledztwo, a kraje jak Czechy, Hiszpania, Rumunia i Francja apelują o zbadanie manipulacji na rynku gazu podczas Rady Unii Europejskiej zaplanowanej na 21–22 października – zauważa red. Jakóbik.

Energetyka to domena twardego bezpieczeństwa

Podsumowując zaznacza, że czas, by po raz kolejny w historii Europejczycy przypomnieli sobie, że energetyka to domena twardego bezpieczeństwa, szczególnie w tak nieprzyjaznym sąsiedztwie Federacji Rosyjskiej, która używa gazu do polityki zgodnie z doktryną Falina-Kwicińskiego, która każe z jego pomocą niczym dawniej z użyciem czołgów sowieckich manifestować wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jakóbik uważa, że Unia Europejska ma narzędzia, by się bronić, i może tworzyć nowe. – Pytanie o to, czy zechce, pozostaje na razie bez odpowiedzi, czego najlepszym przykładem jest impas w sprawie Nord Stream 2 – pisze w Rzeczpospolitej.

Źródło: Polska agencja Prasowa

Francuzi chcą mieć mały atom na eksport do 2030 roku. Czy Polska skorzysta? | Orban z Gazpromem odcinają Ukrainę od gazu unijnego. Polska może pomóc, lecz Komisja sugeruje Słowację

Francuzi chcą mieć mały atom na eksport do 2030 roku. Czy Polska skorzysta?

Rząd francuski ma wesprzeć państwową EDF przy rozwoju małych reaktorów modularnych SMR do 2030 roku po to, aby ta technologia była towarem eksportowym Francji do krajów potrzebujących nowych źródeł energii bez emisji CO2. Polskie firmy także są zainteresowane tą technologią.

Prezydent Francji Emmanuel Macron ocenił, że energetyka jądrowa pomaga zmniejszać emisje gazów cieplarnianych razem z Odnawialnymi Źródłami Energii. Francja i dziewięć innych krajów unijnych, w tym Polska, przekonują Komisję Europejską do uznania atomu za źródło korzystne dla klimatu i zasługujące na wsparcie banków w taksonomii.

– Musimy patrzeć na różne rodzaj technologii – powiedział Macron. Francja przeznaczy miliard euro na SMR oraz inne, nowe technologie jądrowe, także te związane z utylizacją odpadów nuklearnych. – Pierwszy cel to posiadanie SMR we Francji do 2030 roku – dodał.

EDF dołącza do firm jak amerykańskie NuScale Power w USA czy chińskie CNNC starające się o pozyskanie opłacalnej technologii małych reaktorów. Jednakże Francuzi zamierzają także budować nowe reaktory konwencjonalne, ze względu na konieczność wymiany floty elektrowni jądrowych. EDF ma zbudować sześć nowych jednostek tego typu w celu zastąpienia części z 56 występujących we Francji.

Według przedstawicieli EDF technologia SMR może być eksportowana do krajów, które nie mogą sobie pozwolić na duży atom, ale chcą osiągnąć efekt środowiskowy znany z Francji bogatej w takie źródła.

Francuzi prowadzą rozmowy o budowie dużego atomu w Polsce. Warszawa ma wybrać partnera technologicznego i model finansowy w 2022 roku. Pozostali oferenci to Westinghouse z USA i KHNP z Korei Południowej. Firmy polskie są także zainteresowane technologią SMR, ale współpracują w tym zakresie z GE Hitachi albo NuScale. Firmy jak PKN Orlen, KGHM czy ZE PAK podpisały już pierwsze umowy o współpracy naukowej przy technologii małych reaktorów modułowych.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

Orban z Gazpromem odcinają Ukrainę od gazu unijnego. Polska może pomóc, lecz Komisja sugeruje Słowację

Niedługo po podpisaniu przez węgierskie MVM nowego kontraktu gazowego z rosyjskim Gazpromem i przekierowaniu dostaw z Ukrainy na szlak z użyciem Turkish Stream strona ukraińska zaczęła notować problemy z rewersowymi dostawami z Unii Europejskiej. Alternatywny szlak dostaw rewersowych wiedzie między innymi przez Polskę, ale Komisja proponuje Słowację.

Serhij Makogon zaalarmował na konferencji prasowej, że do tej pory gaz rosyjski docierał do Węgier przez Ukrainę fizycznie. Nowy kontrakt opiewa na 3,5 mld m sześc. gazu rocznie do 2036 roku z użyciem gazociągu Turkish Stream pozwalającego omijać szlak ukraiński przez Morze Czarne, Turcję i Bałkany. Brak dostaw fizycznych z Ukrainy na Węgry oznacza ograniczoną możliwość dostaw rewersowych, które są „wirtualne” czyli polegają na poborze fizycznym gazu przeznaczonego dla Węgrów, ale rozliczanego jako cofnięty nad Dniepr.

Tymczasem jeszcze we wrześniu rewers na Węgrzech odpowiadał za 87 procent dostaw z Unii Europejskiej na Ukrainę. Sześć procent dostaw pochodziło z Polski. Polacy i Ukraińcy rozmawiają o zwiększeniu przepustowości połączeń gazowych na granicy w celu umożliwienia większego importu nad Dniepr. Jednakże projekt Gazociągu Polska-Ukraina pozostaje bez rozstrzygnięć, a operatorzy spierają się o to, kto ma pierwszy zainwestować w większą moc.

Podczas szczytu Unia Europejska-Ukraina wysoki przedstawiciel Unii do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Josep Borell przekonywał, że kontrakt węgierski nie narusza przepisów unijnych. – Kraje unijne mają prawo wchodzić w porozumienia dwustronne. Z tego co wiem nie ma niczego nielegalnego w kontrakcie Węgier z Gazpromem, niczego co byłoby niezgodne z przepisami europejskimi – powiedział Reutersowi. Kijów apelował do Brukseli o zbadanie zgodności tej umowy z prawem europejskim. Ukraina jest członkiem Wspólnoty Energetycznej pozwalającej integrować rynki energii i gazu ziemnego krajom nienależącym do Unii Europejskiej.

Komisja Europejska zaproponowała na szczycie UE-Ukraina między innymi zabiegi o zwiększenie przepustowości dostaw rewersowych przez Słowację.

Neftegaz.ru/Reuters/Wojciech Jakóbik

Komisja jest niechętna wobec pomysłów Polski, ale ma inne propozycje walki z kryzysem energetycznym | Rosjanie już wprost naciskają na start Nord Stream 2 z użyciem wysokich cen gazu w Europie

Komisja jest niechętna wobec pomysłów Polski, ale ma inne propozycje walki z kryzysem energetycznym

Komisja Europejska przygotowuje swoistą „skrzynkę z narzędziami” mającą pozwolić na walkę z kryzysem energetycznym bez szkodzenia wspólnemu rynkowi energii. Temat ma paść na Radzie Unii Europejskiej 21-22 października. Komisja jest niechętna wobec planów stworzenia rezerwy strategicznej gazu i reformy systemu EU ETS proponowanych przez Polskę.

Euractiv.com dotarł do szkicu propozycji Brukseli,  która zakłada wymierzone wsparcie dla najbiedniejszych gospodarstw domowych w postaci rekompensat wzrostu cen energii. Polska pracuje już nad takim rozwiązaniem na 2022 rok. Komisja sugeruje, że najlepsze rozwiązanie to ryczałt, ale brane jest także pod uwagę odroczenie płatności, ulga podatkowa od obciążeń opłat za energię dla gospodarstw domowych, które sięgają obecnie 41 procent w przypadku gospodarstw domowych i 30-34 procent w odniesieniu do przemysłu. Hiszpania już wprowadziła takie zwolnienie.

Komisja rozważa także wsparcie małej przedsiębiorczości pomocą publiczną z zastrzeżeniem, że nie może ona zaburzyć konkurencji. Chodzi na przykład o dłuższe umowy na dostawy energii, ale Komisja uważa, że nie należy ingerować w system handlu emisjami EU ETS.

Bruksela planuje również stworzyć nowe mechanizmy monitoringu sytuacji na rynku energii z pomocą władz krajowych oraz unijnego stowarzyszenia regulatorów energetycznych ACER w celu walki z ewentualnym łamaniem zasad konkurencji.

Urzędnicy Komisji są także otwarci na dyskusję o postulacie reformy rynku energii złożonym przez Francję i Hiszpanię w celu uniezależnienia ceny energii od ceny gazu, która również notuje rekordy. Proponują pogłębienie współpracy transgranicznej na rynkach detalicznych państw członkowskich oraz badanie kształtowania się cen w Europie. Chcą także przyspieszenia procedur przyznawania pozwoleń na budowę nowej energetyki odnawialnej za pośrednictwem dokumentu z wytycznymi, który ma się pojawić w 2022 roku.

Komisja Europejska ma także użyć planowanej reformy rynku gazu w celu odniesienia się do problemów z magazynowaniem i bezpieczeństwem dostaw tego paliwa zgłaszanych przez część państw członkowskich. Komisja będzie promować gaz mniej emisyjny niż kopalny w celu zmniejszenia zależności od dostawców spoza Unii Europejskiej. Część krajów unijnych, w tym Polska, uważa, że Rosja celowo ogranicza dostawy gazu do Europy w celu wykorzystania rekordowych cen do promocji spornego projektu Nord Stream 2.

Pomysł wspólnych zakupów gazu zaproponowany przez Hiszpanię znajdzie odniesienie w postaci dobrowolnych zapasów do wykorzystania w razie kryzysu. To rozwiązanie ma działać w zgodzie z zasadami konkurencji. Komisja ma jednak zastrzeżenia względem tego pomysłu, ze względu na wysoki stopień skomplikowania. Zamierza za to stworzyć transgraniczne, regionalne grupy ryzyka w regionach z małymi zapasami gazu, które miałyby analizować ryzyko przez następne pięć lat i formułować zalecenia.

Komisja sugeruje także, aby przychody narodowe z EU ETS zostały przeznaczone na bezpośrednie wsparcie gospodarstw domowych i małych przedsiębiorstw w celu walki z ubóstwem energetycznym. Długoterminowo ochroną ma być Społeczny Fundusz Klimatyczny przewidziany w pakiecie Fit for 55 przedstawionym przez Komisję. Ta jednak wyklucza jakąkolwiek reformę ETS w odpowiedzi na obecny kryzys.

Polska zasygnalizowała konieczność stworzenia strategicznej rezerwy gazu oraz reformy systemu handlu emisjami w odpowiedzi na kryzys energetyczny. Część krajów unijnych również popiera takie rozwiązania. Do rozstrzygnięcia może dojść podczas Rady Unii Europejskiej zaplanowanej na 21-22 października.

EurActiv.com/Wojciech Jakóbik

Rosjanie już wprost naciskają na start Nord Stream 2 z użyciem wysokich cen gazu w Europie

Wicepremier Rosji Aleksander Nowak powiedział, że szybka certyfikacja gazociągu Nord Stream 2 w Niemczech umożliwiająca rozpoczęcie dostaw z jego użyciem pomoże obniżyć ceny gazu w Europie.

„Szybkie ukończenie certyfikacji” pomoże jego zdaniem „uspokoić obecną sytuację”. Niemiecki regulator Bundesnetzagentur ma cztery miesiące na ten proces, który potem zostanie oceniony przez Komisję Europejską z punktu widzenia zgodności z przepisami dyrektywy gazowej, która nakłada na Rosjan obowiązek dostosowania pracy Nord Stream 2 do regulacji ograniczających monopolistów jak Gazprom.

– Myślę, że są dwa czynniki mogące uspokoić obecną sytuację. Po pierwsze oczywiście to ukończenie certyfikacji i najszybsza zgoda na dostawy gazu przez Nord Stream 2 – mówił Nowak w rozmowie z oficjelami rządowymi oraz firmami rosyjskimi. Kolejne rozwiązanie to zwiększenie dostaw przez platformę giełdową Gazpromu ESP, o której pisał BiznesAlert.pl.

– Europejski rynek spotowy jedynie odzwierciedla obecny stan popytu i podaży, ale nie jest narzędziem wyceny dającym równowagę w długim terminie – oceniła Jelena Burmistrowa, szefowa Gazprom Exportu. – Ci, którzy podpisali z nami kontrakty długoterminowe cieszą się obecnie z ich ceny – dodała.

Rosjanie kwestionują dyrektywę gazową w sądzie. Nord Stream 2 AG poinformował o apelacji w odniesieniu do decyzji sądu niemieckiego o konieczności podporządkowania spornego gazociągu tej dyrektywie. Jednak dopóki ona obowiązuje, muszą wdrażać jej przepisy względem Nord Stream 2. Pojawiają się jednak głosy z Rosji, że należy doprowadzić do rozpoczęcia dostaw tym gazociągiem mimo to w celu obniżenia cen gazu w Europie. Tymczasem Europejczycy oskarżają Rosjan o celowe ograniczanie dostaw na rynek europejski w celu wymuszenia startu tego gazociągu.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Atomowa dziesiątka z udziałem Polski ma receptę na walkę z kryzysem energetycznym | Premier Czech przegrał wybory. Czy będzie dogrywka i kto dostanie pieniądze za Kopalnię Turów?

Europaforum Wachau, Stift Göttweig, 13.05.2015, Foto: Dragan Tatic

Atomowa dziesiątka z udziałem Polski ma receptę na walkę z kryzysem energetycznym

Polska dołączyła do dziewięciu innych krajów podpisanych pod listem w obronie energetyki jądrowej w celu zmniejszenia zależności od gazu. Oprócz niej podpisały się pod nim Bułgaria, Czechy, Chorwacja, Francja, Finlandia, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry. Atom ma pomóc w walce z kryzysem energetycznym.

Treść listu została już opublikowana w BiznesAlert.pl. Jego sygnatariusze przekonują, że kryzys energetyczny w Europie został wywołany przez niedostatki rynku gazu, który wymaga reformy między innymi poprzez lepszą koordynację zakupów. Autorzy listy przekonują także, że atom powinien zostać wpisany do zbioru regulacji określających technologie zasługujące na wsparcie unijne, czyli taksonomii, jako narzędzie obniżki cen energii. Postulują także reformę systemu handlu emisjami EU ETS.

Artykuł został opublikowany w dużych dziennikach europejskich, jak Le Figaro pod tytułem: „Dlaczego my, Europejczycy, musimy traktować energetykę jądrową na równi z innymi źródłami niskoemisyjnymi”. Jego inicjatorem była Francja.

Le Figaro/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Premier Czech przegrał wybory. Czy będzie dogrywka i kto dostanie pieniądze za Kopalnię Turów?

Czeska telewizja szacuje, że opozycja zyska 108 z 200 miejsc w parlamencie po wyborach przegranych przez partię ANO, która przegrała na dziesiąte procenta z koalicją centroporawicową. To ważna wiadomość w odniesieniu do sporu o Kopalnię Turów z Polską. Nie wiadomo, czy Czesi wrócą do rozmów. Od tego zależy kto dostanie rekompensatę.

ANO uzyskała wynik 27,8 procent głosów, a koalicja centroprawicowa złożona z kilku partii razem 27,13 procent i będzie mogła tworzyć rząd. Komentatorzy czescy jak Jakub Janda i Martin Ehl przekonują, że wobec takiego wyniku wyborów dojdzie prawdopodobnie do utworzenia rządu centroprawicowego. Niektórzy publicyści ostrzegali, że zwycięstwo partii ANO oznaczałoby dalsze rządy premiera Andreja Babisza, które spowodowałyby wydłużenie sporu o Kopalnię Turów z Polską. Inni uznają, że nie był to ważny temat wyborczy, a inni, że Babisz nie dążył do porozumienia z Polakami w obawie o jego wpływ na wynik wyborczy.

Do rozstrzygnięcia pozostaje, czy Czechy i Polska wznowią rozmowy o rekompensacie szacowanej według informacji BiznesAlert.pl na kilkadziesiąt milionów euro, które trafiłyby do regionów czeskich. Alternatywa to oczekiwanie na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który będzie bardziej kosztowny, bo według informacji naszego portalu jest szacowany przez Polskę na 90-100 mln euro przez karę za niedostosowanie się do orzeczenia o zamknięciu Kopalni Turów na czas sporu. Ta nalicza 500 tysięcy euro dziennie liczone od 21 maja 2021 roku, kiedy zostało wydanie orzeczenie w tej sprawie. Te środki nie trafią jednak do regionów, ale do budżetu unijnego za pośrednictwem Trybunału.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Rosja przyłapana na gorącym uczynku. Rośnie presja na zwiększenie dostaw gazu bez Nord Stream 2

Międzynarodowa Agencja Energii informuje, że Rosja ma wystarczające zasoby gazu, aby zwiększyć dostawy do Europy i ulżyć kryzysowi energetycznemu. Zachód zwiększa presję na zwiększenie dostaw niezależnie od losu gazociągu Nord Stream 2 który czeka na zatwierdzenie w Europie.

Szef MAE Fatih Birol odniósł się do słów prezydenta Władimira Putina, który sugerował w zeszłym tygodniu, że Rosja mogłaby zwiększyć dostawy. Wcześniej wicepremier Aleksander Nowak przekonywał, że pomożę tylko uruchomienie spornego gazociągu Nord Stream 2. Jednak potem rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przyznał, że jest szansa na większenie dostaw istniejącymi szlakami. – Jest potencjał, ale zależy od zapotrzebowania, zobowiązań kontraktowych i umów handlowych – ocenił.

– Jeśli Rosja zrobi to co sugerowała i zwiększy dostawy do Europy, może uspokoić rynek – powiedział Birol gazecie Financial Times. – Nie mówię, że to zrobi, ale jeśli zechce, ma do tego niezbędne moce – dodał. MAE jako pierwsza zasugerowała, że Rosjanie mogą zwiększyć dostawy pomimo ich deklaracji o ograniczeniach i w ten sposób wywołała spekulacje na temat celowego ograniczania podaży w Europie w celu promocji Nord Stream 2.

Ambasador Unii Europejskiej w Rosji Markus Ederer udzielił gazecie RBK wywiadu, w którym ostrzegał, że brak reakcji Rosjan na apele Europy mogą im zaszkodzić. – Powinna pojawić się pewna obawa po stronie rosyjskiej, bo po pierwsze obecna sytuacja może przyspieszyć proces odchodzenia od gazu na rzecz odnawialnych źródeł energii w Europie. Po drugie, według mnie, reputacja Rosji jako dostawcy godnego gazufania może ucierpieć, jeśli powstanie wrażenie, że nie może albo nie chce odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie w tej chwili. Nie mówię nawet o tym, ze brak reakcji może zostać potraktowany jako próba wywarcia presji w celu przyspieszenia oddania do użytku Nord Stream 2 – powiedział ambasador.

Putin zaproponował, aby zwiększyć podaż gazu na platformie cyfrowej Gazpromu. Ukraińcy przekonują jednak, że ma do dyspozycji gazociągi nad Dnieprem, które rezerwuje w minimalnym wymiarze. Według Kijowa jest to dowód na działanie polityczne i celowe omijanie tego szlaku w celu promocji Nord Stream 2. Ten gazociąg będzie mógł rozpocząć pracę dopiero po stwierdzeniu zgodności jego pracy z przepisami antymonopolowymi trzeciego pakietu energetycznego na mocy dyrektywy gazowej. Rosjanie sugerowali rozwiązanie tymczasowe pomijające tę certyfikację, ale spotkali się z gorącą krytyką, w tym apelem Parlamentu Europejskiego o sankcje i zablokowanie dostaw przez ten gazociąg w razie nadużyć Gazpromu.

Financial Times/RBK/Wojciech Jakóbik

Putin obiecuje Europie gaz z Nord Stream 2, ale ceny zależą bardziej od oblicza tej zimy | Wobec kryzysu Komisja rozważy doraźną interwencję, ale długoterminowo stawia na transformację

Putin obiecuje Europie gaz z Nord Stream 2, ale ceny zależą bardziej od oblicza tej zimy

Rosjanie rozmawiają o ewentualnym zwiększeniu podaży gazu w Europie i przy okazji próbują wymusić start spornego Nord Stream 2, ale rekordowo wysokie ceny mogą zależeć tej zimy od temperatury za oknem decydującej o skali popytu.

Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin przyznał, że Rosjanie mogliby „ładnie” zwiększyć sprzedaż gazu na platformie elektronicznej SPIMEX. – Jeśli w ten sposób zbijemy szczyt zapotrzebowania, możemy to zrobić, ale tylko bez szkody dla nas samych, oczywiście – miał powiedzieć w rozmowie z ministrem energetyki Aleksandrem Nowakiem.

Platforma elektroniczna Gazpromu to dodatkowy kanał sprzedaży gazu poza kontraktami długoterminowymi. Obsługuje aukcje określonych wolumenów przekazanych tam przez tę firmę dostępne dla uczestników dopuszczonych po kwalifikacji wstępnej. Gazprom może odmówić realizacji aukcji.

Wolumen sprzedaży na platformie ETP w 2020 roku, podczas kryzysu pandemicznego, przekroczył 27 mld m sześc. i odpowiadał za około 15 procent dostaw Gazpromu do Europy. Jednak w 2021 roku wraz ze wzrostem ceny gazu w Europie dostawy tym kanałem zmalały do niewiele ponad 5 mld m sześc. do tej pory. Gazprom zdecydował we wrześniu o zatrzymaniu dostaw na ETP. Kommiersant pisze, że ten ruch miał skłonić Niemcy do dopuszczenia Nord Stream 2 do pracy.

Chociaż Gazprom przekonuje, że teraz ma ograniczone możliwości zwiększenia podaży przez wzrost zapotrzebowania na gaz w Rosji oraz usterkę instalacji Urengoj, część rozmówców Kommiersanta uważa te stanowiska za demonstrację. Putin przyznał podczas rozmowy z Nowakiem, że jego zdaniem dostawy przez Ukrainę są „nieopłacalne” i Gazprom będzie zwiększał dostawy przez „nowe szlaki”. Takim ma być właśnie Nord Stream 2 omijający terytorium ukraińskie od północy i Turkish Stream, który zaopatruje już w gaz Węgry omijając ten obszar od południa.

Ceny gazu na giełdzie TTF w Holandii w dostawach październikowych spadły do 104,9 euro za MWh czyli 1250 dolarów za 1000 m sześc., ale sięgały już nawet do 1900 dolarów za tę samą ilość. Jednak Kommiersant przekonuje, że nawet ewentualne uruchomienie dostaw przez sporny Nord Stream 2, przed którym stoi szereg przeszkód na czele z koniecznością dostosowania jego pracy do przepisów unijnych dyrektywy gazowej, nie obniży znacznie ceny, a największe znaczenie będzie miała temperatura tej zimy decydująca o skali popytu.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Wobec kryzysu Komisja rozważy doraźną interwencję, ale długoterminowo stawia na transformację

Komisja Europejska przyjrzy się propozycjom reformy rynku energii i gazu, w tym rekompensat cen energii oraz stworzenia strategicznej rezerwy gazu, ale uznaje, że długofalowym rozwiązaniem problemów z surowcami, których skutkiem jest obecny kryzys energetyczny, jest transformacja tych sektorów.

Zastępca rzecznika Komisji Europejskiej Dana Spinant powiedziała dziennikarzom, że Bruksela rozważy propozycje składane przez różne kraje w sprawie rynku gazu i energii elektrycznej. Padły pomysły rekompensat wzrostu cen energii oraz stworzenia europejskich rezerw błękitnego paliwa, które mają być odpowiedzią na trwający kryzys energetyczny podnoszący do rekordowych poziomów ceny tych mediów.

Spinant zaznaczyła, że długoterminowe rozwiązanie tych problemów to transformacja energetyczna oraz zmniejszenie zależności od paliw kopalnych.

Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Kryzys energetyczny potrwa całą zimę. Chiny i Unia już odczuwają jego skutki | Dał nam przykład polski sektor jak zapasy gazu robić mamy. Czas na strategiczne zapasy gazu w Unii?

Kryzys energetyczny potrwa całą zimę. Chiny i Unia już odczuwają jego skutki

Rosyjski Kommiersant pisze o kryzysie energetycznym w Chinach i Unii Europejskiej. – Ci najwięksi importerzy energii na świecie są bliscy kryzysu energetycznego. Rekordowe ceny gazu i węgla prowadzą do zatrzymania dostaw do instalacji przemysłowych oraz blackoutów na wielkich obszarach Chin. Eksperci uważają, że spadek zapotrzebowania nie wystarczy do zrównoważenia rynku w przededniu sezonu grzewczego – pisze gazeta. Kryzys ma potrwać całą zimę.

Ceny gazu ziemnego w Europie są najwyższe w historii i przekroczyły już 28 września 85,65 euro za megawatogodzinę, czyli 1084 dolary za 1000 m sześc. Powinny się utrzymać powyżej 1000 dolarów do lutego 2022 roku, czyli w czasie sezonu grzewczego zaczynającego się w listopadzie. Koszt LNG w Azji na Platts JKM Marker sięga 26,8 dolarów za MMBtu, czyli 1051 dolarów za 1000 m sześc., dostawy listopadowe kosztują w kontraktach futures 28,898 dolarów za tę samą jednostkę, czyli 1134 dolary za 1000 m sześc.

Tak wysokie ceny gazu przekładają się na ograniczenia produkcji amoniaku w instalacjach niemieckiego BASF w Antwerpii i Ludwigshafen. Niemiecki dostawca energii Deutsche Energiepool anulował kontrakty na dostawy energii ze względu na trzykrotną podwyżkę cen prądu oraz gazu sprawiającą, że jego oferta przestała odpowiadać warunkom rynkowym. E.on przejął jego klientów.

Dmitrij Marinczenko z Fitcha przekonuje na łamach Kommiersanta, że sama obniżka zapotrzebowania przy pomocy wyłączeń nie wystarczy do obniżenia cen gazu i energii. – Ceny i równowaga popytu oraz podaży będą teraz w znacznej mierze zależeć od pogody, a także od tego, czy najwięksi dostawcy jak Gazprom, będą w stanie i będą chcieli zwiększyć dostawy – powiedział w odniesieniu do faktu, że Rosjanie nie zwiększają eksportu gazu do Europy pomimo rosnącego zapotrzebowania. Część analityków ocenia, że jest to sposób na wymuszenie rozpoczęcia dostaw przez sporny gazociąg Nord Stream 2.

Tymczasem w Chinach doszło do pierwszych blackoutów w co najmniej 17 prowincjach odpowiadających za 66 procent Produktu Krajowego Brutto. Media zachodnie informują, że powodem może być decyzja partii komunistycznej o odcięciu dostaw do regionów, które przekroczyły wyznaczone kwoty, ale oficjalne media chińskie przekonują, że chodzi o wysokie ceny energii oraz gazu, a także problemy z dostawami wynikające z niedoboru zapasów węgla oraz przerwami pracy niektórych kopalni. Chiński regulator nakazuje gromadzić większe zapasy tego surowca przed sezonem grzewczym zaczynającym się w tej części świata 15 listopada. To dlatego ceny węgla w Chinach sięgają 192 dolarów za tonę tego surowca o kaloryczności 5500 kilokalorii. Oznacza to konieczność podniesienia taryf, także tam gdzie komuniści wprowadzili zakaz takich podwyżek.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Dał nam przykład polski sektor jak zapasy gazu robić mamy. Czas na strategiczne zapasy gazu w Unii?

Rekordowe ceny gazu w Europie doprowadziły do sformułowania postulatu stworzenia europejskiej rezerwy strategicznej tego surowca. To rozwiązanie podobne do ustawy o zapasach funkcjonującej w Polsce, dzięki której posiada ona pełne magazyny w przeciwieństwie do Europy Zachodniej, gdzie Gazprom je wypróżnił i wymusza Nord Stream 2.

Panika wywołana podwyżkami ceny gazu do rekordowych poziomów w Europie przy jednoczesnym niskim zapełnieniu magazynów (72 procent na poziomie europejskim w porównaniu z 94 procentami w zeszłym roku) skłoniła S&P Global Platts do refleksji na temat możliwości stworzenia rezerw strategicznych gazu w Unii Europejskiej.

S&P przekonuje, że zależność części krajów unijnych od importu gazu wymaga stworzenia zapasów na wypadek problemów z dostawcą jak Gazprom. – Ta zależność od importu tylko wzrośnie po uruchomieniu gazociągu Nord Stream 2 – ostrzega. Przykładem takich zapasów może być Rezerwa Strategiczna Ropy w USA zarządzona przez prezydenta Geralda Forda w 1975 roku w odpowiedzi na kryzys naftowy, po którym Zachód postanowił uniezależnić się od dostaw z Bliskiego Wschodu.

Według S&P stworzenie analogicznego systemu w Europie pomogłoby uniknąć zjawisk, jak te widoczne obecnie, które są już nazywane nowym kryzysem energetycznym i porównywane ze zdarzeniami z lat 70’ dwudziestego wieku. One także mogą doprowadzić do zmniejszenia zależności od dostaw ze Wschodu, czego przykładem mogą być działania Polski. Ta wprowadziła ustawę o zapasach, która zobowiązuje firmy do utrzymywania rezerw na wypadek problemów z dostawami i przez to magazyny Gas Storage Poland są zapełnione w ponad 97 procentach pomimo braku przesłanek rynkowych latem do ich zapełniania. Inaczej jest w Europie Zachodniej, która teraz dopiero nadrabia zaległości nie licząc magazynów pod kontrolą rosyjskiego Gazpromu.

Te pozostają puste, a Rosjanie przekonują, że podaż wzrośnie wraz z uruchomieniem spornego gazociągu Nord Stream 2, który jednak może ruszyć dopiero po dostosowaniu jego pracy do przepisów dyrektywy gazowej oraz przezwyciężeniu obowiązujących sankcji USA na firmy ubezpieczające i certyfikujące technicznie tę magistralę.

S&P Global Platts/Wojciech Jakóbik

Ukraina tworzy zespół reagowania na zagrożenia Nord Stream 2. Cena gazu bije kolejne rekordy

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński podpisał dekret o stworzeniu grupy na rzecz minimalizacji ryzyka związanego z powstaniem gazociągu Nord Stream 2, który jego zdaniem jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa jego kraju oraz całego regionu. Cena gazu w Europie bije kolejne rekordy m.in. przez Gazprom.

Nowy zespół ma szukać rozwiązań zmniejszających ryzyko towarzyszące Nord Stream 2 w sektorze energetyki i bezpieczeństwa. Na jego czele ma stanąć Andrij Jermak, szef Kancelarii Prezydenta. W jej skład wejdą szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Iwan Bakanow, przewodniczący Naftogazu Jurij Witrenko, minister energetyki German Galuszczenko, a także sekretarz Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Obrony Aleksiej Daniłow.

Gazociąg Nord Stream 2 został ukończony we wrześniu 2021 roku po dwóch latach opóźnień. Nie wiadomo kiedy ruszą dostawy bo musi przejść certyfikację techniczną oraz regulacyjną, a także poradzić sobie z sankcjami wobec firm ubezpieczających i certyfikujących.

Ceny gazu w Europie sięgnęły 15 września 970 dolarów za 1000 m sześc. przez niewystarczające zapełnienie magazynów gazu w jej zachodniej części. Gazprom jest częściowo odpowiedzialny za ten stan rzeczy, bo ogranicza podaż na rynku pomimo dostępnych mocy przesyłowych na Ukrainie. Kijów uważa, że jest to działanie celowe mające wymusić rozpoczęcie pracy Nord Stream 2.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

To będzie sroga zima. Gazowa wojna hybrydowa Rosji już trwa

– Ta zima ma być sroga przez wir polarny. To wspaniała okazja do użycia gazowej broni hybrydowej przeciwko Europie przez Rosjan, którzy chcą wymusić rozpoczęcie pracy Nord Stream 2 i zagrożenie nowym konfliktem na Ukrainie. Polska może pomóc zmniejszyć to ryzyko z użyciem gazu i atomu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Sroga zima a wir polarny

Wir polarny to swoisty cyklon formujący się nad biegunem północnym przynoszący okresowe ochłodzenie w sezonie zimowym na tej półkuli. Wielki niż nad Arktyką powstały przez wir tworzy presję na obszary obejmujące Amerykę Północną, Europę i Północną Azję. Jeżeli zdoła zepchnąć zimne powietrze na południe, zima może być sroga. Temperatury na półkuli północnej oraz ciśnienie spadają już teraz i meteorolodzy spodziewają się takiego zjawiska w sezonie zimowym 2021/2022.

To zła wiadomość dla sektora gazowego dotkniętego rekordem wysokich cen gazu, które sięgają już około 700 dolarów za 1000 m sześc. na giełdach europejskich. To poziom najwyższy w historii, który będzie wzmagany przez ewentualny atak zimy i jego konsekwencję w postaci wyższego zapotrzebowania na to paliwo. Celowa obniżka podaży gazu w Europie Zachodniej przez Gazpromu dodatkowo pogłębi ten problem, a co za tym idzie, wzrośnie presja na uruchomienie gazociągu Nord Stream 2 pomimo przeszkód w postaci prawa dyrektywy gazowej Unii Europejskiej zobowiązującej do wdrożenia przepisów antymonopolowych względem tej magistrali Gazpromu oraz sankcji amerykańskich, póki co uniemożliwiających certyfikację techniczną.

Sektor gazowy Ukrainy przyznaje nieoficjalnie, że chociaż Naftogaz zgromadził w magazynach gazu nad Dnieprem niezbędne 20 mld m sześc. pozwalające przetrwać sezon zimowy bez niedoborów, to możliwe są niespodziewane incydenty, jak pożar instalacji Urengoj na Syberii, które ograniczą lub zatrzymają dostawy gazu rosyjskiego przez terytorium ukraińskie. Taki problem oznaczałby dalszy wzrost cen paliwa, zagrożenie bezpieczeństwa dostaw do Europy, a co za tym idzie jeszcze większą presję na uruchomienie Nord Stream 2. Rozmówcy BiznesAlert.pl pragnący pozostać anonimowi nie mają złudzeń. – Istnieje wielkie ryzyko działań hybrydowych przeciwko sieci przesyłu gazu na Ukrainie. Jeden incydent może zatrzymać całe dostawy – ostrzega wysoki przedstawiciel sektora gazowego na Ukrainie. To także ryzyko podniesienia cen gazu nad Dnieprem, a te mają wysokie znaczenie polityczne.

Dostawy gazu na Ukrainę, w przeciwieństwie do Polski, nie mają istotnego znaczenia dla elektroenergetyki, ale sektora ciepłownictwa komunalnego. Wszelkie wahania cen ciepła będą miały znaczenie polityczne. Ewentualny kryzys gazowy w okresie występowania wiru polarnego zagraża zatem drożyzną i problemami z dostawami ciepła nad Dnieprem, a co za tym idzie może się przerodzić w kryzys polityczny. Ten połączony z rozczarowaniem działaniami Zachodu w sprawie agresji rosyjskiej na Krymie i w Donbasie, a także w sporze o Nord Stream 2, może przerodzić się na wzmocnienie sił antyzachodnich w Kijowie pomimo pozornej siły obozu prozachodniego skupionego wokół prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego. Warto przypomnieć, że nie posiada on zaplecza niezbędnego do budowy samodzielnej pozycji politycznej. Jeżeli nowy kryzys gazowy w sezonie grzewczym 2020/21 doprowadziłby do zainstalowania sił prorosyjskich w Kijowie, Moskwa odniosłaby sukces polityki gazowej nakierowanej na osiągnięcie właśnie takich celów, a nie jak najwyższego dochody ze sprzedaży gazu.

Kryzys cen gazu połączony z ewentualnymi niedoborami na Ukrainie jest tym bardziej prawdopodobny przez fakt, że gazociąg Nord Stream 2 został już ukończony. Istnieją dwa możliwe scenariusze. Rosjanie mogą wywołać kryzys po to, by argumentować za uruchomieniem tego gazociągu bez oglądania się na prawo europejskie. To scenariusz bardziej ekstremalny. Mogą także poczekać na uruchomienie Nord Stream 2 i wywołać kryzys wtedy, mając świadomość, że nie odbije się on na klientach Europy Zachodniej mających alternatywę do szlaku ukraińskiego. To argumenty za tym, aby przygotować się na ewentualny kryzys dostaw tej zimy oraz opóźnić uruchomienie Nord Stream 2 do czasu zakończenia rozmów o przyszłości dostaw gazu przez Ukrainę po zakończeniu kontraktu przesyłowego z Gazpromem, który obowiązuje do 2024 roku.

Perspektywa następnych trzech lat zabezpieczonych pozornie kontraktem przesyłowym nad Dnieprem nie powinna uspokajać. Klauzula ship or pay w nim zawarta zobowiązuje Gazprom do opłacenia dostaw przez Ukrainę, ale nie fizycznego transportu gazu. Rosjanie mogliby teoretycznie jutro zakręcić kurek z gazem, opłacając ship or pay zgodnie z prawem, ale obniżając jednocześnie ciśnienie gazu w systemie Ukrainy do stopnia, który zagrozi stabilności przesyłu do Europy. Ukraińcy muszą utrzymywać niezbędny poziom technicznego gazu w celu umożliwienia pracy swych gazociągów. Pozbawieni przesyłu z Rosji nie będą w stanie tego zagwarantować, stając przed widmem destabilizacji, a dodatkowo także powrotu propagandy rosyjskiej o tym, że Ukraina nie jest wiarygodnym krajem tranzytowym. W międzyczasie Rosjanie mogliby uruchomić Nord Stream 2 bez certyfikacji, nawet jeżeli musieliby zapłacić za to karę. Będzie to swoiste duszenie sektora gazowego nad Dnieprem, które może posłużyć do szantażowania Europy i wymuszania zmian politycznych po myśli Kremla. Byłby to także najlepszy moment do nowych działań wojskowych na Ukrainie, a z moich rozmów z przedstawicielami tamtejszego sektora gazowego wynika, że to ryzyko jest brane poważnie pod uwagę. Niestety sektor gazowy nad Dnieprem nie przygotował się dotąd na zmniejszenie zależności od przesyłu gazu z Rosji.

Układ Polska-Ukraina-USA o LNG i atomie

Odpowiedź to zdecydowana polityka Zachodu nakierowana na wsparcie Ukrainy jeszcze przed tym sezonem grzewczym, bo rośnie bezpośrednie zagrożenie destabilizacją polityczną oraz agresją militarną przeciwko temu krajowi. W tym świetle rozmowy o nieformalnej propozycji USA i Niemiec w sprawie Nord Stream 2, czyli pomysłach wsparcia transformacji energetycznej Ukrainy oraz rozwoju rynku wodoru w tym kraju, jawią się jako temat poboczny. Kijów potrzebuje formalnych gwarancji bezpieczeństwa militarnego oraz wsparcia na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa dostaw gazu. W innym wypadku nawet jeśli ruszy nowa ofensywa Rosji nad Dnieprem, kraje zachodnie nie będą zdeterminowane do działania, mając gotowy szlak alternatywny w postaci Nord Stream 2.

Rozwiązanie proponowane przez Ukraińców to umowy na przepustowość gazociągów ukraińskich z udziałem firm z Niemiec i nie tylko. Jeżeli Europejczycy zainwestują środki w tamtejszą infrastrukturę, będą zainteresowani jej stabilnością. Będzie to także argument dla Gazpromu za utrzymaniem przesyłu przez Ukrainę, bo taka będzie wola jego klientów. Nie ma na razie widoków na stworzenie konsorcjum do zarządzania gazociągami na Ukrainie z udziałem kapitału zachodniego, więc umowy na przepustowość tamtejszych rur i magazynów to rozwiązanie kompromisowe. Warto dalej zabiegać o rozwój dostaw LNG z USA przez Polskę na Ukrainę w ramach układu opisywanego wielokrotnie na BiznesAlert.pl. Działania zaproponowane przez amerykańskiego przedstawiciela do Nord Stream 2 Amosa Hochsteina w rozmowie z dziennikarzami z Polski są niewystarczające. Należy wykorzystać trójstronny format polityczny Polska-Ukraina-USA stworzony jeszcze w czasach administracji Donalda Trumpa do sformułowania realnych rozwiązań, jak dofinansowanie Gazociągu Polska-Ukraina lub innego projektu pozwalającego rozwinąć dostawy gazu ze Świnoujścia (a kiedyś Baltic Pipe) nad Dniepr, a także zmniejszenia zależności od gazu w Polsce oraz na Ukrainie poprzez dalszą aktywizację współpracy w sektorze jądrowym z udziałem Westinghouse. Ta firma jest zaangażowana nad Wisłą i Dnieprem w promocję jej technologii jądrowej. Wola polityczna powinna sprawić, że dojdzie jak najszybciej do rozstrzygnięć.

Należy także wykorzystać Wspólnotę Energetyczną do konsultacji z Komisją Europejską, która powinna brać udział we wszelkich rozmowach zamiast Niemiec, które nie są bezstronne. Jednak nawet Berlin przychylił się do pomysłu konsultacji Nord Stream 2 w ramach Wspólnoty wysuniętego przez Kijów. Kolejny obszar działania to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej który wydał już szereg wyroków na korzyść klientów Gazpromu, które ograniczają Nord Stream 2, jak konieczność wdrożenia przepisów dyrektywy gazowej względem tego przedsięwzięcia. Należy także odnieść się do zagrożeń z zakresu twardego bezpieczeństwa tworzonych przez ten koncern rosyjski. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w świetle przytoczonych faktów, zależność od gazu z Rosji nie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa militarnego Unii Europejskiej i NATO. Negocjacje nowego porządku nie powinny się odbywać pod presją gazową Rosjan, którzy najwyraźniej już rozpoczęli gazową wojnę hybrydową przeciwko całemu światu zachodniemu.