Jeśli Nord Stream 2 nie zostanie zatrzymany, Gazprom może znów wykiwać Zachód

Jeśli Nord Stream 2 nie zostanie zatrzymany, Gazprom może znów wykiwać Zachód

– Jeżeli Nord Stream 2 nie zostanie zatrzymany, Gazprom może mieć już sposób na ominięcie prawa chroniącego przed jego nadużyciami. W rzeczywistości już naruszył ustalenia z Zachodem, ale nie spotkała go za to żadna kara i taki sygnał otrzymuje Władimir Putin podnoszący temperaturę na wschodzie Ukrainy – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Słowa na Zachodzie i czyny na budowie Nord Stream 2

Sekretarz Obrony USA Lloyd Austin odwiedzi Berlin 13 kwietnia po zapowiedzi, że Amerykanie zrobią wszystko, by zatrzymać sporny projekt Nord Stream 2. Tymczasem Gazprom chce zbudować ten gazociąg do końca roku i już negocjuje warunki jego pracy w reżimie dyrektywy gazowej Unii Europejskiej, która ma go ograniczyć z pożytkiem dla odbiorców gazu.

Sekretarz Stanu USA Anthony Blinken zapowiedział, że jeśli Rosja nie zaprzestanie agresji na wschodzie Ukrainy, gdzie dochodzi do kolejnych incydentów z udziałem sił kontrolowanych przez nią, spotkają ją bliżej nieokreślone konsekwencje. Wcześniej rzecznik ambasady USA w Berlinie zapowiedział, że Amerykanie zrobią wszystko, aby zablokować projekt gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec, którego budowa znajduje się w ostatniej fazie i dołączył do niej statek Akademik Czerski mający przyspieszyć proces. Ta zapowiedź padła pomimo słów Blinkena z przeszłości o tym, że los Nord Stream 2 zależy ostatecznie od jego budowniczych. Nie zdołał on także przekonać które G7 do wydania wspólnego stanowiska w tej sprawie, które jedynie zaapelowały o deeskalację na wchodzie Ukrainy.

Austin odwiedzi Berlin wobec rosnących oczekiwań krytyków Nord Stream 2 wobec USA. Opozycyjna partia Zielonych w Niemczech opowiedziała się za zatrzymaniem tego projektu. Peter Beyer z rządu niemieckiego odpowiedzialny za relacje transatlantyckie przyznał, że moratorium na budowę tego gazociągu umożliwiłoby poprawę stosunków z USA. Nie jest jasne, czy Amerykanie zdążą zareagować na czas. Ich „czarna lista” podmiotów objętych sankcjami zostanie opublikowana w maju. BiznesAlert.pl informował, że obie nitki Nord Stream 2 są już w budowie: Akademik Czerski buduję nitkę A, a barka Fortuna – nitkę B. Prace mają zakończyć się we wrześniu. Budowa obu odcinków została rozpoczęta, więc będzie je teraz trudniej zatrzymać, choć pojawiły się sugestie, że rosyjscy budowniczowie mogliby poprzestać przy jednej nitce w razie problemów.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-baltic-pipe-krzyzowanie-eskalacja-ukraina-rosja-donbas-krym-energetyka-bezpieczenstwo-gaz/embed/#?secret=kjH4buwHOQ

Gazprom może próbować ominąć prawo

W międzyczasie Rosjanie szukają rozwiązania umożliwiającego dostawy przez Nord Stream 2 pomimo prawa unijnego, który może je ograniczyć. Zrewidowana dyrektywa gazowa Unii Europejskiej narzuca na ten projekt przepisy trzeciego pakietu energetycznego chroniące rynek przed nadużyciami poprzez obowiązek rozdziału właścicielskiego, wyznaczenia niezależnego operatora i taryf. To prawo może nie być kompatybilne z rosyjskim i w razie wdrożenia na całej długości Nord Stream 2 mogłoby wymagać zmian legislacyjnych w Federacji Rosyjskiej dającej monopol na eksport gazociągowy Gazpromowi.

Ministerstwo energetyki Rosji poinformowało agencję RIA Novosti, że „prowadzi negocjacje z Komisją Europejską w celu zneutralizowania negatywnego wpływu rewizji dyrektywy gazowej na projekt Nord Stream 2”. Dyrektywa gazowa może ograniczyć Gazprom, a więc także zmniejszyć rentowność tego projektu opóźnionego już o prawie dwa lata. To dodatkowe obciążenie wobec spodziewanego spadku zapotrzebowania na gaz wywołanego transformacją energetyczną i dywersyfikacją źródeł dostaw.

Nieoficjalnie można już usłyszeć o rozwiązaniu, które pozwoliłoby przynajmniej poluzować kaganiec dyrektywy gazowej nałożony na Nord Stream 2. Operator w północnych Niemczech, czyli GASCADE, mógłby zostać właścicielem spornej rury na wodach niemieckich. Należy do niego gotowa odnoga tego gazociągu o nazwie EUGAL, która ma wstrzykiwać gaz rosyjski w serce Europy Środkowo-Wschodniej wzdłuż linii Odry do Czech. GASCADE należy do niemieckiego BASF oraz Gazpromu. Trudno zatem uznać tę firmę za w pełni niezależnego operatora, ale to Niemcy będą wdrażać dyrektywę gazową, a Komisja Europejska jedynie ją zatwierdzać.

Proces dopuszczania Nord Stream 2 do użytku może być długotrwały i nawet jeśli ten gazociąg powstanie, jeszcze długo nie będzie mógł słać gazu, o ile w ogóle rozpocznie dostawy. Jednak w scenariuszu niekorzystnym dla przeciwników rury Gazpromu rozwiązanie pozwalające ominąć dyrektywę gazową zostanie zastosowane i Rosjanie będą mogli zamienić szlak ukraiński na niemiecki oraz gruntować swą pozycję na rynku Europy Środkowo-Wschodniej podważając proces dywersyfikacji, a co za tym idzie, rentowność miliardowych inwestycji jak Baltic Pipe czy terminal LNG w Świnoujściu.

Rosjanie już wykiwali Zachód i mogą to zrobić po raz kolejny

Nagrodą pocieszenia będzie wówczas fakt, że podstawowy cel Nord Stream 2 nie został spełniony. Jeżeli ten gazociąg powstałby na czas z końcem 2019 roku, pozwoliłby zatrzymać dostawy gazu przez Ukrainę i destabilizować ten kraj zimą 2019/20 roku. Sankcje USA oraz zaangażowanie Komisji Europejskiej pozwoliło jednak wynegocjować porozumienie tymczasowe gwarantujące minimalny poziom dostaw gazu z Rosji przez terytorium ukraińskie do 2024 roku. Jednak ten układ nie został zrealizowany w 2020 roku, kiedy Gazprom miał tłoczyć przez Ukrainę minimum 65 mld m sześc. Przesłał jedynie 38 mld m sześc. i nie spotkały go za to żadne negatywne konsekwencje, bo zapłacili za zarezerwowaną przepustowość na mocy klauzuli ship or pay. Jeżeli Nord Stream 2 powstanie pomimo sankcji USA, mogą znaleźć sposób na wykiwanie Zachodu po raz kolejny, tym razem w dyskusji o dyrektywie gazowej. Tymczasem Władimir Putin spokojny o swój megaprojekt będzie mógł dalej podnosić temperaturę na wschodzie Ukrainy. Dlatego moratorium na budowę Nord Stream 2 to najlepsze rozwiązanie doraźne dające czas na ustalenia długoterminowe, które z punktu widzenia interesów bezpieczeństwa i polityki zagranicznej Zachodu powinno zakładać rezygnację z tego przedsięwzięcia lub efektywny układ ograniczający Rosję, ale taki trudno sobie wyobrazić.

LNG z USA miało się nigdy nie opłacać, a rzuca wyzwanie Rosjanom (ANALIZA)

LNG z USA miało się nigdy nie opłacać, a rzuca wyzwanie Rosjanom (ANALIZA)

– Największe źródło dostaw LNG do Europy to obecnie USA. Te dane zadają kłam tezie o tym, że gaz skroplony z Ameryki nie może się opłacać, czego najlepszym dowodem jest wejście Rosjan w LNG, którzy muszą się zmagać z konkurencją amerykańską stanowiącą alternatywę wobec projektów jak Nord Stream 2 – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

LNG z USA wygrywa z rosyjskim

Media rosyjskie a za nimi część polskich przekonują, że gaz skroplony nie jest żadną alternatywą wobec dostaw gazociągowych z Rosji. Powstało już wiele prac dowodzących, że cena LNG może być konkurencyjna do oferty Gazpromu. Międzynarodowa Agencja Energii sygnalizowała jeszcze w 2016 roku, że LNG z USA stanie się istotną konkurencją dla dostaw rosyjskich w Unii Europejskiej. Kwartalny raport Komisji Europejskiej na temat rynku gazu potwierdza ten trend.

Dane Komisji na temat importu gazu w całym 2020 roku pokazują, że rosyjski gaz dostarczany gazociągami wciąż odpowiadał za realizację 43 procent zapotrzebowania europejskiego. 23 procent gazu dotarło w zeszłym roku gazociągami z Norwegii (to stamtąd ma pochodzić gaz dla Baltic Pipe), a 23 procent w postaci skroplonej. Wśród tych dostaw przewodził jednak LNG z USA (18,8 mld m sześc.), Kataru (18 mld m sześc.) i Rosji (17 mld m sześc.). Okazuje się, że gaz skroplony jest na tyle opłacalny, że część Europejczyków wybiera dostawy z Rosji z jego użyciem zamiast gazociągów. Natomiast LNG z USA, które miało być za drogie i nierentowne, stało się w 2020 roku głównym źródłem dostaw tego typu.

Należy przyznać, że kryzys gospodarczy wywołany pandemią koronawirusa ograniczył dostawy LNG jako takiego i widać istotny spadek dostaw tego typu w drugiej połowie 2021 oraz na początku 2021 roku. Powodem było jednak kierowanie większej ilości tego paliwa do Azji, która szybciej odzyskała wzrost zapotrzebowania i daje większą marżę przez wyższe ceny gazu. Dostawy LNG z USA docierały wciąż głównie do Europy Zachodniej na czele z Hiszpanią (5,7 mld m sześc.), Francją (2,6 mld) i Holandią (503 mln). Najwięksi odbiorcy w Europie Środkowo-Wschodniej to Polska i Litwa znajdujące się odpowiednio na siódmym i dziewiątym miejscu wśród importerów LNG w Unii Europejskiej w czwartym kwartale 2020 roku.

Dostawy LNG z USA opłacają się na tyle, że stają się głównym źródłem dostaw tego typu w Europie. Ich skala zależy od różnych czynników, ale już teraz zmusza Rosjan do uelastycznienia, czego najlepszym dowodem jest ich wejście na rynek gazu skroplonego. Rosjanie byli największym dostawcami LNG do Finlandii, (94 importu tego kraju), Belgii (67 procent) i Holandii (45 procent). Dla porównania USA były największymi dostawcami do Litwy (84 procent), Grecji (48 procent) i Polski (76 procent).

Widać zatem, że sektor gazu skroplonego staje się nowym obszarem rywalizacji USA i Rosji w Europie. Te działania rynkowe muszą być postrzegane także w kontekście polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa. Amerykanie wspierają rozwój dostaw LNG do sojuszników w NATO obawiających się wpływów rosyjskich za pośrednictwem sektora gazu jak Polska i Litwa obawiające się Nord Stream 2. Przypadek grecki to z kolei wyzwanie dla dostaw gazociągowych przez Turkish Stream na Bałkany. Rosjanie odpowiadają rzutem na rynki, w których rozważania tego typu są mniej palące, do Finlandii czy krajów Beneluksu.

Gazprom nie odpuszcza

Projekty jak Nord Stream 2 czy Turkish Stream mają zatem gruntować pozycję Rosjan w Europie i kryzys pokazał, że jej zależność od dostaw gazociągowych z Rosji rośnie już prawie do połowy zapotrzebowania. Warto jednak zaznaczyć, że na tych dostawach także odcisnął się kryzys po spadły w czwartym kwartale 2020 roku o 18 procent w porównaniu z analogicznym okresem 2019 roku.

Jednakże próby ugruntowania pozycji Gazpromu w Europie pomimo korzystnych zmian na rzecz dywersyfikacji to wyzwanie, na które muszą odpowiedzieć oficjele odpowiedzialni za politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, szczególnie wobec zaostrzenia sytuacji na wschodzie Ukrainy. Widać, że spadek dostaw gazu szlakiem ukraińskim, którym przepłynęło w 2020 roku 38 mld m sześć., czyli mniej od 65 mld m sześc. ustalonych w porozumieniu tymczasowym Komisja Europejska-Ukraina-Rosja, odbywa się na korzyść istniejących Nord Stream 1 (52 mld m sześc.) i Turkish Stream (5 mld m sześc.).

Madalina Sisu Vicari zajmująca się analizą sektora gazowego tłumaczy, że spadek dostaw przez Ukrainę może być spowodowany czynnikami obiektywnymi jak mniejsze zapotrzebowanie na gaz w Europie oraz istotne rezerwy w magazynach gazu zużywane w razie potrzeby. Faktem jest jednak, że Rosjanie nie wywiązują się z układu i już teraz przenoszą ciężar dostaw na szlaki pomijające Ukrainę, spełniając scenariusz przed którym ostrzegali krytycy spornego Nord Stream 2 znajdującego się na ostatniej prostej budowy.

Warto w tym kontekście nadmienić, że doktryna Falina-Kwicińskiego to pomysł na utrzymanie wpływów po rozpadzie Związku Sowieckiego poprzez zastąpienie czołgów gazem. Temu właśnie służy Nord Stream 2 i inne projekty rosyjskie, a nie tylko zarabianiu pieniędzy.

Niemcy chcą rozmawiać z USA o moratorium na budowę Nord Stream 2 lub układzie o dostawach

Niemcy chcą rozmawiać z USA o moratorium na budowę Nord Stream 2 lub układzie o dostawach

: Minister obrony Niemiec mówiła na spotkaniu z jej amerykańskim odpowiednikiem w Berlinie, że rozważane jest moratorium na budowę Nord Stream 2 albo mechanizm uzależniający wolumen dostaw gazu przez ten gazociąg uzależniony od postępowania Rosji.

Deutsche Presse Agentur/Berliner Zeitung/Wojciech Jakóbik

– Powstaje pytanie w odniesieniu do Nord Stream 2 czy uzasadnione byłoby wprowadzenie moratorium przed ukończeniem tego projektu. Jestem mocno przekonana, że jeśli budowa Nord Stream 2 będzie postępować, ostatecznie wolumen dostaw przez ten gazociąg będzie zależał od postępowania Rosji – powiedziała minister obrony Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer. Zapytana przez dziennikarzy o to, czy należy wprowadzić moratorium na budowę Nord Stream 2 przyznała, że „takie pytanie można sobie zadać”.

– W sprawie Nord Stream wyraziliśmy nasze stanowisko sprzeciwu wobec niego oraz wpływu, który da faktycznie Rosji, ale nie pozwolimy, aby ta sprawa stanęła na drodze wspaniałych relacji, które mamy z Niemcami, więc będziemy dalej pracować z nimi i resztą sojuszników w regionie na rzecz wzmocnienia naszych sojuszy, i będziemy ruszać naprzód – powiedział sekretarz obrony USA Lloyd Austin.

Wcześniej rzecznik ambasady USA w Niemczech zadeklarował, że Amerykanie wykorzystają wszelkie dostępne narzędzia nacisku by nie dopuścić do ukończenia Nord Stream 2. Jednak w debacie publicznej pojawiły się też głosy za układem pozwalającym dokończyć ten projekt pod pewnymi warunkami. Colin Cleary z Atlantic Council proponuje na przykład powiązanie dostaw przez Nord Stream 2 z sytuacją na wschodzie Ukrainy, gdzie dochodzi do kolejnych incydentów z udziałem sił pod kontrolą Rosji. Przeciwnicy takiego podejścia ostrzegają, że Rosjanie nie przestrzegają układów zawieranych w sprawie dostaw gazu. Przykładem może być niedopełnienie porozumienia o minimalnych dostawach gazu przez Ukrainę przez rosyjski Gazprom w 2020 roku, o którym pisał BiznesAlert.pl.

Tymczasem przed Bramą Brandenburską wyrósł obóz protestujących przeciwko uwięzieniu rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, którego stan zdrowia się pogarsza przy braku reakcji władz rosyjskich. Protestujący domagają się między innymi zatrzymania projektu Nord Stream 2. Ostrzegają, że Nawalnego może spotkać los dziennikarki Anny Politkowskiej lub opozycjonisty Borysa Niemcowa zamordowanych przez nieznanych sprawców, jeżeli Berlin nie zareaguje stanowczo na działania Rosji.

Kij i marchewka w sporze o Nord Stream 2. Co dalej z budową gazociągu? Komentarz dla MarketNews24

Sankcje wobec Nord Stream 2 wprowadzone przez USA mają skłonić Rosję do zmiany zachowania, ale niekoniecznie zatrzymają budowę. Może do tego doprowadzić moratorium, które jest możliwe do wynegocjowania z Niemcami.

USA mają przedstawić zaktualizowaną czarną listę sankcji wobec spornego gazociągu Nord Stream 2. Pomimo różnych apeli administracja Joe Bidena nie zrobiła tego do teraz, ale ma czas do maja 2021 r. Tymczasem budowa tego spornego gazociągu postępuje. Pierwsza nitka ma być gotowa do końca maja a druga do końca czerwca 2021 roku. Projekt ma zostać ukończony do końca 2021 roku. Mimo to terminarz Gazpromu wielokrotnie się wydłużał. Nord Stream 2 już teraz jest opóźniony o prawie dwa lata, bo miał powstać do końca 2019 roku, kiedy na jego drodze stanęły pierwsze sankcje amerykańskie.

Amerykanie nie będą prawdopodobnie chcieli użyć poszerzonych sankcji, jeśli administracja Joe Bidena będzie czekać do maja z przedstawieniem nowej listy sankcji wbrew apelom przeciwników Nord Stream 2 albo/i nie będzie ona zawierać nowych podmiotów związanych z tym projektem. Będzie to mogło oznaczać, że nie chcą uderzyć w firmy niemieckie, antagonizując sojusznika albo/i uznały to narzędzie za mniej skuteczne od alternatywy.

– Może okazać się, że ani rozmowy dyplomatyczne, ani sankcje tej inwestycji nie zatrzymają – mówi w rozmowie z MarketNews24 Wojciech Jakóbik, red. nacz. BiznesAlert.pl. – Jednak zakończenie inwestycji wcale nie musi oznaczać, że przez Nord Stream 2 kiedykolwiek popłynie gaz z Rosji, a Putin z tą rurą gazową pozostanie sam.

Politico przypomina, że Departament Sprawiedliwości przedstawił dwa pakiety nowych restrykcji związanych z tym projektem przeciwko operatorowi Nord Stream 2 AG oraz prezesowi Matthiasowi Warnigowi, które nie zostały dotąd wdrożone. Nie oznacza to jednak, że Amerykanie na pewno porzucą sankcje wobec Nord Stream 2, a raczej o to, że nie będą traktować ich jako narzędzie usuwające problem. Mogą się być kijem, oprócz którego pojawi się marchewka, kierowana szczególnie w stronę sojuszników jak Niemcy, ale i Polska wymieniana co rusz przez sekretarza Blinkena jako kraj poszkodowany przez sporny gazociąg.

Niezmiennie jednak możliwy jest scenariusz, w którym dojdzie do układu co najmniej zamrażającego budowę Nord Stream 2 na mocy moratorium w celu spokojniejszego prowadzenia rozmów na temat rozwiązań pozwalających w końcu powstać temu gazociągowi, ale przy zabezpieczeniach chroniących interesy sojuszników USA innych, niż Niemcy, na przykład Polski czy Ukrainy.

Nieoficjalnie można usłyszeć o „wyłączniku” Nord Stream 2 pozwalającym zatrzymać jego pracę w razie zagrożenia bezpieczeństwa dostaw gazu przez Ukrainę. Przekierowanie dostaw ze szlaku ukraińskiego na niemiecki z użyciem Nord Stream 2 oraz gotowej już odnogi niemieckiej EUGAL jest bardzo prawdopodobnie, szczególnie po informacjach o tym, że Ukraińcy stracili już przesył do Mołdawii na rzecz Turkish Stream omijającego ich od południa i gazociągów europejskich, w tym rumuńskich. Nie jest pewne, czy taki „wyłącznik” działałby efektywnie wobec nieprzewidywalności Rosji.

Rozważania na temat kija i marchewki mających zatrzymać Nord Stream 2 mogą stracić rację bytu, jeżeli Rosjanie ukończą budowę tego gazociągu zgodnie z ich oficjalnymi zapowiedziami, do których należy mieć oczywiście dystans ze względu na doświadczenia historyczne. Należy powtórzyć, że Nord Stream 2 był już wielokrotnie opóźniany przez różne zdarzenia, w tym te nieprzewidywalne, jak sztormy. Tak stało się na początku kwietnia i można znaleźć obliczenia sugerujące, że same sztormy opóźniły ten projekt o niecały miesiąc.

Wciąż możliwy jest scenariusz, w którym Nord Stream 2 powstaje po polskim Baltic Pipe i jest on umiarkowanie optymistyczny z punktu widzenia interesów Polski wobec faktu, że jeszcze w 2019 roku ukończenie rury rosyjskiej wydawało się nieuniknione. Tymczasem jest już opóźniona o prawie dwa lata a polityka amerykańska kija i marchewki może ją dalej opóźniać, o ile administracji Joe Bidena nie zabraknie werwy przy poszerzaniu restrykcji oraz umiejętności dyplomatycznych w rozmowach z sojusznikami.

– Mamy więc kij w postaci sankcji, które nadal mogą opóźniać budowę Nord Stream 2, i jednocześnie marchewkę w postaci rozmów dyplomatycznych, które mogą doprowadzić do jakiegoś układu z udziałem Niemców, ale wtedy także przy udziale Polaków i Ukraińców – podsumowuje Jakóbik.

Źródło: MarketNews24

Atak na Natanz nie zakłócił rozmów o porozumieniu naftowym | Rosja chce zdobyć nawet jedną czwartą rynku wodoru. To być albo nie być dla Nord Stream 2

: Iran oskarżył Izrael o atak na instalacje jądrowe w Natanz, ale USA nadal chcą wrócić do rozmów o powrocie do porozumienia nuklearnego.

: Rosjanie chcą zdobyć 20-25 procent udziałów światowego rynku wodoru między innymi dzięki dostawom z pomocą gazociągów. To deska ratunku dla przemysłu węglowodorowego i Nord Stream 2 wobec europejskich planów neutralności klimatycznej do 2050.

Atak na Natanz nie zakłócił rozmów o porozumieniu naftowym

Iran oskarżył Izrael o atak na instalacje jądrowe w Natanz, ale USA nadal chcą wrócić do rozmów o powrocie do porozumienia nuklearnego.

Politico/Wojciech Jakóbik

Oficjel amerykański przekazał Politico, że nie ma dowodów wywiadowczych na to, że Izrael koordynował akcję z Amerykanami ani nie poinformował o niej przed realizacją. Mógł zostać jednak przekazany nieoficjalny sygnał ostrzegawczy. Izraelczycy mają długą historię ataków na Iran mających zahamować jego program jądrowy. Irańczycy są podejrzewani o wykorzystywanie programu cywilnego do celów militarnych.

Stany Zjednoczone pod rządami prezydenta Joe Bidena chcą wrócić do porozumienia nuklearnego, czyli układu Chin, Francji, Rosji, USA, Wielkiej Brytanii oraz Iranu o ograniczeniu oraz kontroli jego cywilnego programu jądrowego w zamian za zniesienie sankcji oraz współpracę gospodarczą. USA wycofały się z tego układu w czasie prezydentury Donalda Trumpa.

Izrael zapowiedział, że nie będzie respektował tego porozumienia po ewentualnym powrocie Amerykanów, ale Iran grożący Tel-Awiwowi odwetem za atak na Natanz przyznał, że nie rezygnuje z nimi.

Rosja chce zdobyć nawet jedną czwartą rynku wodoru. To być albo nie być dla Nord Stream 2

Rosjanie chcą zdobyć 20-25 procent udziałów światowego rynku wodoru między innymi dzięki dostawom z pomocą gazociągów. To deska ratunku dla przemysłu węglowodorowego i Nord Stream 2 wobec europejskich planów neutralności klimatycznej do 2050.

Argus Media/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

– Naszym celem jest uzyskanie 20-25 procent udziałów światowego handlu wodorem – powiedział wiceminister energetyki Rosji Paweł Sorokin cytowany przez Argus Media. Wyliczał, że Rosjanie mogliby sprzedawać 1-2 mln ton wodoru w scenariuszu pesymistycznym i do siedmiu mln w optymistycznym do 2035 roku. Rządowa strategia energetyczna zakłada eksport do 200 tysięcy ton wodoru do Europy i Azji w 2024 roku i dwa mln ton do 2035 roku. Sorokin przedstawił bardziej optymistyczną prognozę zakładającą odpowiednio milion i siedem mln ton oraz 7,9-33,4 mln ton rocznie w 2050 roku w zależności od rozwoju rynku. To paliwo mogłoby docierać na rynek za pośrednictwem przystosowanych gazociągów, w postaci skroplonej lub z użyciem amoniaku jako nośnika.

Kommiersant przypomina, że opłacalność ekonomiczna eksportu wodoru jest nadal niepewna, jednakże ta technologia zyskała wsparcie krajów Europy Zachodniej: Francji, Hiszpanii, Niemiec, Portugalii i Włoch, które chcą zainwestować w wodór 44 mld dolarów środków publicznych do końca dekady. – Rosyjscy oficjele i firmy węglowodorowe wspierają rozwój wodoru, bo jest on dla nich potencjalną deską ratunku w obliczu przyspieszającej transformacji energetycznej – czytamy w gazecie, która wspomina o wytwarzaniu wodoru z węglowodorów.

Rosyjski Gazprom przyznał, że chciałby wykorzystywać Nord Stream 2 do eksportu wodoru niebieskiego. Ten gazociąg ma działać przez pięćdziesiąt lat, a więc około 20 po deklarowanej neutralności klimatycznej Unii Europejskiej, kiedy możliwości dostaw gazu na kontynent zostaną ograniczone polityką na rzecz klimatu. Również rosyjski Rosatom chciałby eksportować wodór fioletowy wytwarzany dzięki nadwyżkom energii z elektrowni jądrowych. Niemcy rozpoczęli rozmowy na temat współpracy z Rosją w sektorze tego paliwa. Mówili jednak o imporcie wodoru zielonego, wytwarzanego z pomocą nadwyżek energii ze źródeł odnawialnych, których w Rosji jest mało.

USA nadal chcą zatrzymać Nord Stream 2, ale wciąż nie poszerzają sankcji blisko finiszu budowy | Iran oskarża Izrael o terroryzm nuklearny

USA nadal chcą zatrzymać Nord Stream 2, ale wciąż nie poszerzają sankcji blisko finiszu budowy | Iran oskarża Izrael o terroryzm nuklearny

: Niemcy liczą na układ w sprawie Nord Stream 2 z USA, które nadal grożą poszerzeniem sankcji wobec tego spornego projektu gazociągu z Rosji przez Morze Bałtyckie. Jednak Waszyngton dalej nie poszerza restrykcji, ale i drugi budowniczy Nord Stream 2 nie dołącza do prac. Rozstrzygnięcie może nastąpić niebawem.

: Iran uważa, że to Izrael stał za atakiem na wirówki w irańskim kompleksie jądrowym Natanz. Ten atak spowolnił rozwój irańskiego programu jądrowego. Szef Irańskiej Agencji Jądrowej Ali Akbar Salehi zapowiedział odwet. – Iran rezerwuje sobie prawo do podjęcia działania przeciwko sabotażystom – powiedział. Oskarżył Izrael o „terroryzm nuklearny”.

USA nadal chcą zatrzymać Nord Stream 2, ale wciąż nie poszerzają sankcji blisko finiszu budowy

Niemcy liczą na układ w sprawie Nord Stream 2 z USA, które nadal grożą poszerzeniem sankcji wobec tego spornego projektu gazociągu z Rosji przez Morze Bałtyckie. Jednak Waszyngton dalej nie poszerza restrykcji, ale i drugi budowniczy Nord Stream 2 nie dołącza do prac. Rozstrzygnięcie może nastąpić niebawem.

Der Tagesspiegel/Axios/Reuters/Marine Traffic/Wojciech Jakóbik

Rzecznik ambasady USA w Berlinie Joseph Giordono-Scholz powiedział Der Tagesspiegel, że Amerykanie są „zdeterminowani, by użyć wszelkich możliwych narzędzi nacisku, by nie dopuścić do ukończenia Nord Stream 2”. Odpowiedział na pytanie, czy jakaś propozycja Berlina mogłaby zmienić stanowisko USA.

– Będziemy nadal rejestrować podmioty, które mogą być zaangażowane w aktywność objętą sankcjami i daliśmy jasno do zrozumienia, że będą one mogły zostać ukarane za udział w Nord Stream 2 – powiedział rzecznik. Przekonywał, że jest to projekt geopolityczny zagrażający Ukrainie oraz wschodnim krajom NATO i ten pogląd jest podzielany w części krajów europejskich, a nawet „przez poważne głosy w Niemczech”.

Der Tagesspiegel ustalił, że Niemcy mogłyby zainwestować w wodór na Ukrainie i wesprzeć jej transformację oraz uniezależnienie od przesyłu gazu rosyjskiego. Jednak to rozwiązanie jest krytykowane przez zwolenników twardej linii w Niemczech. Reinhard Butikofer z partii Zielonych uznał, że to rozwiązanie „całkowicie ignoruje wymiar geostrategiczny konfliktu”. – Rząd federalny musi usiąść w końcu do rozmów nie tylko z USA, ale także Komisją Europejską i partnerami wschodnimi w Unii w celu znalezienia wspólnego rozwiązania – apelował na łamach wspomnianego dziennika.

Szanse na porozumienie w sprawie Nord Stream 2 mają maleć przez rosnące napięcie na wschodzie Ukrainy, która obawia się nowej agresji wojskowej Rosji. – USA są coraz bardziej zaniepokojone narastającą agresją Rosji na wschodzie Ukrainy, szczególnie związaną z ruchem wojsk na granicy – przyznał Giordono-Scholz cytowany przez Der Tagesspiegel. Pojawiają się jednak głosy, że nowy szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA Matthew Rojansky będzie prowadził umiarkowaną politykę wobec Rosji. Pisał w 2017 roku dla Instytutu Kennana o konieczności utrzymania relacji z Rosjanami za wszelką cenę i odradzał „zimnowojenne straszenie” tym krajem. – Pokojowa koegzystencja pozostaje głównym celem, nie ważne jak trudny do zaakceptowania jest reżim na Kremlu – pisał.

Pomimo stanowczych deklaracji USA nie poszerzają sankcji wobec Nord Stream 2. Departament Sprawiedliwości USA zaproponował resortowi stanu pod wodzą Antonego Blinkena objęcie sankcjami operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga. Amerykanie nie skorzystali dotąd z tej okazji i mają czas na przedstawienie zaktualizowanej „czarnej listy” podmiotów objętych sankcjami do maja. Jednakże sekretarz stanu USA Anthony Blinken ma wrócić do Brukseli po jej odwiedzinach w ostatnich tygodniach i razem z sekretarzem obrony Lloydem Austinem rozmawiać o działaniach Rosji na granicy z Ukrainą.

Tymczasem statek Akademik Czerski mający dołączyć do budowy Nord Stream 2 wciąż znajduje się w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm. Jego zaangażowanie mogłoby teoretycznie przyspieszyć prace, które miały doprowadzić do ukończenia pierwszej nitki w czerwcu i drugiej we wrześniu 2021 roku tak, aby ukończenie projektu było możliwe do końca roku zgodnie z deklaracjami Gazpromu. Operator Nord Stream 2 AG ma poinformować w osobnym komunikacie o dołączeniu Czerskiego do budowy. Sankcje amerykańskie mogłyby teoretycznie nadal wpłynąć na ten projekt na tym etapie. Dyskusja z w Niemczech uwzględniła także propozycję moratorium na budowę Nord Stream 2 do czasu rozstrzygnięcia sporu na jego temat.

Iran oskarża Izrael o terroryzm nuklearny

Iran uważa, że to Izrael stał za atakiem na wirówki w irańskim kompleksie jądrowym Natanz. Ten atak spowolnił rozwój irańskiego programu jądrowego. Szef Irańskiej Agencji Jądrowej Ali Akbar Salehi zapowiedział odwet. – Iran rezerwuje sobie prawo do podjęcia działania przeciwko sabotażystom – powiedział. Oskarżył Izrael o „terroryzm nuklearny”.

BBC/Wojciech Jakóbik

Zakłócenie pracy wirówek, które służyły wzbogacaniu uranu w Natanz, miało być możliwe dzięki podłożeniu materiałów wybuchowych. To nowa informacja, bo dotąd analizy sugerowały cyberatak zmieniający częstotliwość obrotu tych urządzeń do tempa, które doprowadziło do ich uszkodzenia. Służby izraelskie cytowane przez media państwowe w Tel-Awiwie wciąż przekonują, że w Natanz doszło do cyberataku. Ta instalacja ma regularne problemy z zasilaniem i pożarami, o których wywołanie jest oskarżany Izrael. Ostatni incydent wydarzył się 11 kwietnia, kiedy przerwa dostaw energii utrudniła uruchomienie wirówek w Natanz. Jednak Irańska Agencja Jądrowa przyznaje, że brakuje wystarczającej ilości informacji, by jednoznacznie wskazać źródło problemu.

Jeszcze w tej dekadzie może powstać pierwsza elektrownia wodorowa na świecie | Teksas może ukarać OZE za blackout spowodowany atakiem zimy

Jeszcze w tej dekadzie może powstać pierwsza elektrownia wodorowa na świecie | Teksas może ukarać OZE za blackout spowodowany atakiem zimy

: Norweski Equinor i brytyjski SSE chcą razem zbudować na Wyspach Brytyjskich pierwszą elektrownię opalaną całkowicie wodorem, który byłby wytwarzany z gazu.

: Spór o winę za blackout po ataku zimy w Teksasie przenosi się na niwę regulacji stanowych. Nowe przepisy mają obciążyć lądowe farmy wiatrowe i panele fotowoltaiczne w tym stanie, ale sprzeciwiają im się grupy interesów związane z tą branżą. Ta broni się przekonując, że to nie źródła odnawialne były odpowiedzialne za te problemy.

Jeszcze w tej dekadzie może powstać pierwsza elektrownia wodorowa na świecie

Norweski Equinor i brytyjski SSE chcą razem zbudować na Wyspach Brytyjskich pierwszą elektrownię opalaną całkowicie wodorem, który byłby wytwarzany z gazu.

Elektrownia wodorowa Keadby potrzebowałaby w szczycie 1800 MW wodoru i wytwarzałaby dzięki niemu 900 MW energii elektrycznej bez emisji CO2. Equinor i SSE liczą na to, że odpowiednia polityka wsparcia pozwoliłaby zbudować ten obiekt przed końcem dekady. Oprócz tego obiektu w Keadby miałaby powstać do 2027 roku elektrownia gazowa o mocy 900 MW uzupełniona o mechanizm wychwytywania dwutlenku węgla w celu redukcji emisji.

Equinor mógłby dostarczać wodór do planowanego obiektu w Keadby z projektu H2H Saltend w pobliżu miejscowości Hull, który zakłada wytwarzanie tego paliwa z gazu i składowanie dwutlenku węgla. Wodór pochodzący z gazu jest zwany niebieskim i pozostaje emisyjny, w przeciwieństwie do zielonego, wytwarzanego z pomocą nadwyżek energii ze źródeł odnawialnych.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Teksas może ukarać OZE za blackout spowodowany atakiem zimy

Spór o winę za blackout po ataku zimy w Teksasie przenosi się na niwę regulacji stanowych. Nowe przepisy mają obciążyć lądowe farmy wiatrowe i panele fotowoltaiczne w tym stanie, ale sprzeciwiają im się grupy interesów związane z tą branżą. Ta broni się przekonując, że to nie źródła odnawialne były odpowiedzialne za te problemy.

Stanowa Izba Reprezentantów ma omówić ustawę zmuszającą właścicieli Odnawialnych Źródeł Energii do opłaty za dostęp do sieci po to, aby jej operator miał środki na równoważenie podaży i popytu na energię elektryczną, a także utrzymanie stałej częstotliwości jego pracy. Legislatorzy motywują to rozwiązanie atakiem zimy, który skończył się czasowymi przerwami dostaw energii w całym stanie, którego część mieszkańców została pozbawiona podstawowych mediów w okresie mrozów w lutym 2021 roku.

Przedstawiciele branży odnawialnej, w tym inwestorzy z Wall Street, Goldman Sachs, JPMorgan Chase, Amazon czy Google, uważają nowe obciążenia za niewłaściwie i niesprawiedliwe oraz zagrażające nowym inwestycjom w teksańskie OZE. Teksas przewodził na szlaku inwestycji odnawialnych w całych Stanach Zjednoczonych, dostarczając niecałe 5000 MW nowych mocy między 2020-2021 roku. Kalifornia zajmująca drugie miejsce w rankingu dostarczyła niewiele ponad 1000 MW, podobnie jak kolejne stany w zestawieniu.

Przeciwnicy obciążeń napisali list do gubernatora Grega Abbotta, w którym przekonują, że są próbą ukarania OZE za problemy zimowe, za które nie są całkowicie odpowiedzialne. – To próba ukarania źródeł odnawialnych w oparciu o wielokrotnie podważone założenie, że były odpowiedzialne za przerwy dostaw energii – powiedział Gregory Wtestone stojący na czele American Council on Renewable Energy cytowany przez Financial Times.

Wstępny raport operatora ERCOT informuje, że to ekstremalne warunki pogodowe wynikające z ataku zimy doprowadziły do blackoutu, nie wskazując na żadne konkretne źródła energii. Pełny raport na ten temat ma zostać opublikowany dopiero w sierpniu 2021 roku.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą | Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą | Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

: Ministerstwo energetyki Ukrainy i katarska firma Qatar Petroleum podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie współpracy energetycznej. To preludium do ewentualnych dostaw gazu skroplonego z Kataru, który mógłby docierać przez Polskę, ale Ukraińcy na razie spoglądają na pływający gazoport w Chorwacji.

: Ruchy wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą niepokoją Zachód. Ukraińcy odmawiają spotkania na żywo na Białorusi, która zdaniem Kijowa znajduje się pod wpływem Rosji. Francja i Niemcy konsultują się w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy. Rosjanie oskarżają NATO o incydenty na wodach w pobliżu prac.

: Statek Akademik Czerski mający dokończyć budowę Nord Stream 2 na wodach duńskich dotarł w okolice Bornholmu w obliczu ostrzeżeń wywiadu ukraińskiego przed katastrofą ekologiczną, którą mogą ściągnąć na Bałtyk przestarzałe statki pracującej przy tej spornej inwestycji.

: Wprowadzenie systemu handlu emisjami CO2 w Rosji mogłoby uderzyć w spółki elektroenergetyczne, których EBITDA spadłoby o 16 procent przy cenie 11 dolarów za tonę – ocenia VTB Capital. Nie wiadomo, czy Rosjanie ugną się pod presją Europy grożącej obciążeniem towarów z krajów bez aktywnej polityki klimatycznej mechanizmem CBAM.

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą, o ile nie wygra Chorwacja

Ministerstwo energetyki Ukrainy i katarska firma Qatar Petroleum podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie współpracy energetycznej. To preludium do ewentualnych dostaw gazu skroplonego z Kataru, który mógłby docierać przez Polskę, ale Ukraińcy na razie spoglądają na pływający gazoport w Chorwacji.

Memorandum o współpracy obowiązujące przez trzy lata z opcją przedłużenia o kolejne trzy zostało podpisane przez p.o. ministra energetyki Ukrainy Jurija Witrenkę oraz prezesa Qatar Petroleum i ministra stanu do spraw energetyki Saada bin Sherida Al-Kaabiego. Strony mają współpracować na rzecz poszukiwań i wydobycia gazu na Ukrainę, a także dostaw LNG z Kataru.

Gaz skroplony z Kataru może docierać na Ukrainę przez terminal LNG w Świnoujściu. PGNiG i Naftogaz, którego pracownikiem był w przeszłości minister Witrenko, podpisały w marcu 2021 roku umowę o poszukiwaniu i eksploatacji węglowodorów na Ukrainie. Jednakże póki co ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSU konsultował się w sprawie możliwości dostaw gazu przez terminal LNG w Chorwacji, czyli pływający FSRU.

Polacy dostarczają już gaz na Ukrainę, w tym dedykowane paczki z gazem skroplonym zamówionym ze Świnoujścia, ale pomimo wieloletnich rozmów nie udało się zawrzeć kontraktu terminowego PGNiG-Naftogaz. PGNiG sprzedaję gaz pośrednikowi ERU Trading, który potem rozprowadza go na ryku ukraińskim. Teoretycznie mógłby się podzielić LNG z Kataru, który odbiera od firmy Qatargas, w której Qatar Petroleum posiada 65 procent akcji.

Amerykańska USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

UNIAN/Wojciech Jakóbik

Rośnie napięcie na granicy Ukrainy i Rosji oraz na budowie Nord Stream 2

Ruchy wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą niepokoją Zachód. Ukraińcy odmawiają spotkania na żywo na Białorusi, która zdaniem Kijowa znajduje się pod wpływem Rosji. Francja i Niemcy konsultują się w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy. Rosjanie oskarżają NATO o incydenty na wodach w pobliżu prac.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) odnotowała trzeciego kwietnia skokowy wzrost przypadków naruszenia zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy w regionie Donbasu znajdującego się pod kontrolą marionetkowych republik wspieranych przez Rosję. Te informacje spowodowały, że Francja, Niemcy, USA i Wielka Brytania wyraziły zaniepokojenie. Amerykanie wezwali Rosjan do zatrzymania eskalacji.

Francja i Niemcy razem z Ukrainą oraz Rosją tworzą tak zwany format normandzki, w którym toczyły się rozmowy o deeskalacji napięcia w relacjach ukraińsko-rosyjskich po nielegalnej aneksji Krymu oraz ofensywie sił rosyjskich w Donbasie w 2014 roku. Podobna rola przypadła Trójstronnej Grupie Kontaktowej z udziałem przedstawicieli Rosji, Ukrainy oraz OBWE. Ukraińcy odmówili negocjacji na żywo w kwietniu ze względu na pandemię koronawirusa, zależność Białorusi od Rosji oraz planowaną obecność przedstawicieli nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej.

Sekretarz stanu do spraw europejskich w ministerstwie spraw zagranicznych Francji Clement Beaune znany z postulatu porzucenia spornego gazociągu Nord Stream 2 przez Niemcy poinformował media drugiego kwietnia, że prowadzi konsultacje z Berlinem w sprawie potencjalnego konsensusu na temat tego projektu. – Tak jak mówił rok temu prezydent Emmanuel Macron, mamy obawy wzglę1)dem tego projektu, który czyni nas zależnymi od Rosji – powiedział telewizji BFMTV. – Początkowo mieliśmy różne zdania, to się czasem zdarza w Europie. Podejmujemy jednak wysiłek w celu odnalezienia konsensusu – dodał. Zastrzegł, że zależy mu na tym, aby wypracować z Niemcami wspólne stanowisko pozbawione wpływu USA po to, by projekt Nord Stream 2 nie zaszkodził Ukrainie ani nie zwiększył zależności Europy od gazu rosyjskiego.

Część polityków niemieckich domagała się moratorium na budowę Nord Stream 2 w celu odbudowy współpracy transatlantyckiej. Oficjalnie jednak stanowisko Berlina nie uległo zmianie. Amerykanie rozważają poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2, ale sekretarz stanu USA Antony Blinken ocenił, że jego los zależy ostatecznie od budowniczych. Tymczasem Rosjanie poskarżyli się na incydenty z udziałem jednostek NATO, które ich zdaniem zagrażają bezpieczeństwu budowy na wodach duńskich, wymieniając szczególnie działania wojskowe Polski. Ta odrzuciła oskarżenia, ale ministerstwo spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej zaapelowało o niepodejmowanie działań mających zatrzymać budowę spornego gazociągu, który według planu ma być gotowy do końca roku.

TASS/BFMTV/Reuters/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

Statek Akademik Czerski mający dokończyć budowę Nord Stream 2 na wodach duńskich dotarł w okolice Bornholmu w obliczu ostrzeżeń wywiadu ukraińskiego przed katastrofą ekologiczną, którą mogą ściągnąć na Bałtyk przestarzałe statki pracującej przy tej spornej inwestycji.

Akademik Czerski dotarł pod koniec marca w okolice Bornholmu, w których trwa budowa gazociągu Nord Stream 2 z pomocą barki Fortuna. Czerski może przyspieszyć ten proces. Nie rozpoczął jednak jeszcze pracy, a jego los pozostaje pod znakiem zapytania ze względu na możliwość poszerzenia sankcji USA wobec tego projektu.

Kolejne wyzwanie to raport Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy ostrzegający przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku, którą mogą spowodować przestarzałe statki towarzyszące budowie Nord Stream 2. – Wykorzystanie jednostek i sprzętu przestarzałych technologicznie zwiększy prawdopodobieństwo katastrofy z winy ludzkiej o konsekwencjach na skalę regionalną – można przeczytać w raporcie cytowanym przez Kyiv Post. Największe zagrożenie ma powodować statek Katun przechodzący obecnie naprawy w porcie Munkebo w Danii.

Wcześniej ekolodzy z Greenpeace oraz Deutsche Umwelthilfe ostrzegali, że niedotrzymanie standardów może spowodować zagrożenie dla środowiska w okolicach budowy Nord Stream 2. Greenpeace informował o wycieku toksycznego smaru na plażach niemieckich. Budowa spornego gazociągu ma zakończyć się według deklaracji Rosjan do końca 2021 roku. Pierwotnie gazociąg miał powstać do końca 2019 roku.

Kyiv Post/Wojciech Jakóbik

Jeśli Rosja ugnie się przed CBAM, jej energetyka zapłaci krocie za ochronę klimatu

Wprowadzenie systemu handlu emisjami CO2 w Rosji mogłoby uderzyć w spółki elektroenergetyczne, których EBITDA spadłoby o 16 procent przy cenie 11 dolarów za tonę – ocenia VTB Capital. Nie wiadomo, czy Rosjanie ugną się pod presją Europy grożącej obciążeniem towarów z krajów bez aktywnej polityki klimatycznej mechanizmem CBAM.

Analitycy VTB Capital postanowili oszacować koszty wprowadzenia kwot emisji CO2 w Rosji na wzór rozwiązań z zakresu polityki klimatycznej Unii Europejskiej, która domaga się naśladownictwa od partnerów zagranicznych. Zamierza włączać zapisy o klimacie do wszystkich umów międzynarodowych oraz wprowadzić podatek od śladu węglowego (CBAM) na towary docierające z krajów, które nie prowadzą aktywnej polityki klimatycznej.

VTB Capital obliczyło, że pilotażowy system handlu emisjami CO2 mógłby zostać wprowadzony pod presją CBAM już w 2022 roku na Sachalinie. Przewidywana cena uprawnienia do emisji to 150-2000 rubli (2-25 dolarów) za tonę.

Wszelkie scenariusze brane pod uwagę przez VTB Capital zakładają negatywny wpływ ekonomiczny na firmy Inter RAO, RusHydro, OGK-2, TGK-1, Mosenergo, Enel Russia i Unipro. Cena uprawnienia w wysokości 11,1 dolarów za tonę oznaczałaby koszt sektora energetycznego szacowany na 187 mld rubli rocznie oraz spadek EBITDA wymienionych firm o 16 procent poza RusHydro, które posiada istotne moce energetyki wodnej uznawanej za źródło odnawialne i pozbawionej emisji CO2. Cena energii elektrycznej dla przemysłu musiałaby wzrosnąć o około 10 procent. Jednakże eksperci Centrum Energetycznego w Moskiewskiej Szkole Zarządzania w Skołkowie cytowani przez Kommiersant nie spodziewają się wprowadzenia systemu handlu emisjami ani zielonego podatku w Rosji.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu | Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu | Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

:Po tym jak eksperci Komisji uznali, że atom może pomóc chronić klimat, Greenpeace podejrzewa, że opinia ekspertów mogła powstać pod wpływem lobby atomowego. Tymczasem prawie pięćdziesiąt organizacji pozarządowych poparło uwzględnienie energetyki jądrowej w taksonomii Unii Europejskiej.

:Agencja RIA Novosti informuje, że statek Akademik Czerski przybył już na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2. USA zapowiedziały objęcie sankcjami wszystkich podmiotów zaangażowanych w te prace.

:USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu

Po tym jak eksperci Komisji uznali, że atom może pomóc chronić klimat, Greenpeace podejrzewa, że opinia ekspertów mogła powstać pod wpływem lobby atomowego. Tymczasem prawie pięćdziesiąt organizacji pozarządowych poparło uwzględnienie energetyki jądrowej w taksonomii Unii Europejskiej.

Greenpeace wietrzy spisek

Połączone centrum badań przy Komisji Europejskiej (JRC) uznała, że energetyka jądrowa może przysłużyć się ochronie klimatu i powinna zostać uwzględniona w taksonomii, czyli regulacjach opisujących jakie inwestycje są zrównoważone, a przez to zasługują na wsparcie unijne. Komisja ocenia technologie pod kątem zrównoważonego rozwoju oraz „braku znaczącej szkodliwości” (do no significant harm), a także stosuje określone kryteria techniczne. Jednym z zadań JRC jest prowadzenie badań na temat bezpieczeństwa nuklearnego finansowanych przez EURATOM.

Greenpeace ostrzega, że JRC jest strukturalnie powiązane z Traktatem o EURATOM, ma relacje z przemysłem nuklearnym, a opinie wyrażane przez przedstawicieli tego centrum „podważają zdolność JRC do prowadzenia obiektywnej oceny tego, czy energetyka jądrowa jest zrównoważona”. – Komisja Europejska powinna powierzyć to badanie bezstronnym strukturom i włączyć w ich ocenę społeczeństwo obywatelskie – ocenia Greenpeace.

– Widać coraz lepiej, że przemysł jądrowy nie może stanąć na nogi bez masowego finansowania i dlatego desperacko zabiega o wsparcie unijne, bo energetyka jądrowa jest za droga, a nowe projekty znikają. JRC jest niebezpiecznie optymistyczna względem perspektywy renowacji istniejących elektrowni jądrowych. Niezależni naukowcy już mówili Unii Europejskiej, że niezrównoważone zagrożenia związane z magazynowaniem odpadów nuklearnych to wystarczający argument na rzecz porzucenia tej technologii. Zamiast pozwalać umierającej branży konsumować finansowanie, Komisja Europejska powinna poprzeć realne działania na rzecz klimatu, wykluczając wszelkie fałszywie zielone rozwiązania jak atom, gaz i biomasa – oceniła Silvia Pastorelli zajmująca się w Greenpeace polityką europejską.

Organizacje pozarządowe bronią atomu

Innego zdania są organizacje pozarządowe opowiadające się za atomem, o których informował BiznesAlert.pl. – Z ocen naukowych jasno wynika, że energia jądrowa jest niezbędna do rozwiązywania problemów oraz wyzwań związanych i wywołanych tymi zakłóceniami. Pomimo to ograniczone uznanie tego niskoemisyjnego, dyspozycyjnego źródła energii ze strony Komisji Europejskiej jest w najlepszym przypadku paradoksalne i z pewnością przyniesie efekt przeciwny do zamierzonego – czytamy w liście organizacji popierających atom. Ich zdaniem fałszywy przekaz po katastrofie w elektrowni jądrowej Fukushima w Japonii utrudnił rozwój energetyki jądrowej w Unii Europejskiej. – Społeczeństwa zaakceptowały systematyczne utrudnianie rozwoju energetyki jądrowej, ponieważ dowody naukowe są nadal przyćmiewane przez zbudowane wokół nich mity. 

– Prosimy, aby wszystkie niskoemisyjne źródła energii były traktowane jednakowo w toczących się i przyszłych dyskusjach prowadzonych na szczeblu Komisji Europejskiej, w tym na temat taksonomii zrównoważonych inwestycji. Prosimy, aby UE wspierała opartą na dowodach ocenę wszystkich dostępnych opcji. Prosimy o przedstawianie dokładnych i rzeczowych faktów wspartych naukowo na temat energii jądrowej – piszą autorzy listu. Wśród sygnatariuszy tego pisma znalazły się organizacje pozarządowe z Francji, Finlandii, Kanady, Korei Południowej, Niemiec, Norwegii, Polski, Szwecji, USA i Wielkiej Brytanii.

Greenpeace/Voix du Nucleaire/Wojciech Jakóbik

Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

Agencja RIA Novosti informuje, że statek Akademik Czerski przybył już na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2. USA zapowiedziały objęcie sankcjami wszystkich podmiotów zaangażowanych w te prace.

Czerski znalazł się na wodach duńskich na miejscu budowy tamtejszego odcinka gazociągu Nord Stream 2. Ma teraz przygotować się do pracy i przyłączyć się do budowy prowadzonej obecnie przez barkę Fortuna, przyspieszając proces. Gazprom przekonuje, że sporny gazociąg będzie gotowy do końca 2021 roku, dwa lata po pierwotnym terminie.

Jednak na drodze tego projektu mogą stanąć sankcje amerykańskie. Waszyngton zapowiedział, że będzie poszerzał restrykcje obejmujące podmioty wspierające budowę Nord Stream 2, ale przyznał, że jego los „ostatecznie zależy od budowniczych”. Budowa na wodach niemieckich zależy jednak także od losu skargi ekologów Deutsche Umwelthilfe, do której rozpatrzenia nie będzie mogło dojść do połączenia odcinków duńskiego i niemieckiego, a także ewentualnego moratorium na budowę postulowanego przez przedstawiciela rządu w Berlinie.

RIA Novosti/Wojciech Jakóbik

Raport: Układ Polska-Ukraina-USA o dostawach LNG może się opłacać, ale wymaga zmian

USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

Wspomniana agencja rozwoju zajmuje się promocją bezpieczeństwa narodowego oraz współpracy ekonomicznej poza granicami Stanów Zjednoczonych. Na jej zlecenie powstał raport, z którego wynika, że współpraca Polski i Ukrainy przy dostawach gazu skroplonego z USA może pozwolić na pozyskanie taniego gazu oraz większe wykorzystanie infrastruktury gazowej nad Dnieprem. Raport został opracowany przez Tetra Tech w ramach projektu USAID o nazwie bezpieczeństwo energetyczne i opublikowany 10 marca.

Wynika z niego, że rozwój rynku gazu w Polsce może spowodować nadwyżki, których póki co nie będzie gdzie składować. Analizuje zatem możliwość składowania gazu z Polski w magazynach na Ukrainie. Warto przy tym zaznaczyć, że Polacy zamierzają rozbudowywać moce magazynowe na swym terytorium, choć wynoszą one 2,7 mld m sześc. w porównaniu do 32 mld na Ukrainie. Istotny jest fakt, że badacze wykonujący raport na zlecenie USAID nie biorą pod uwagę jednego ze scenariuszy operatora gazociągów przesyłowych w Polsce, czyli Gaz-System, który zakłada wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce o 60 procent w stosunku do 2020 roku, czyli z 20 mld rocznie do ponad 31 m sześc., jako „znacznie przeszacowanego”.

Autorzy raportu oceniają, że około 2024 roku zimą będą się pojawiały nadwyżki zapasów gazu potrzebnych Polsce między innymi przez ustawę o zapasach wymuszającą utrzymywanie ich na wypadek kryzysu dostaw. Nie wspominają o zmianach tej regulacji, która będzie zmierzać do obniżki wolumenu, który będzie należało obowiązkowo utrzymywać. W raporcie można przeczytać, że w scenariuszu umiarkowanym w szczycie zapotrzebowania dostawy gazu z Ukrainy do Polski zimą mogą wynosić 2 mln m sześc. dziennie. Scenariusz zakładający szybszy rozwój rynku gazu w Polsce zakłada, że nadwyżka może wynieść ponad 1,1 mld m sześc. rocznie w 2030 roku i „nawet rozbudowa magazynów gazu w Polsce” nie pomoże jej zmagazynować. W takim scenariuszu dostawy z Polski na Ukrainę mogą sięgać 8,5 mln m sześc. dziennie latem, gdy byłyby zbierane zapasy nad Dnieprem. Tymczasem fizyczna przepustowość połączenia w Hermanowicach wynosi 5 mln m sześc. Ustalenia ekspertów są zatem argumentem za rozbudową mocy przesyłowych między Polską a Ukrainą. Przekonują, że taryfy magazynowe na Ukrainie z ulgą wprowadzoną przez operatora OGTSU będą tańsze (15,1 euro za MWh) niż w Polsce (16,5) i Niemczech (18,3).

Autorzy raportu dla USAID przyznają, że LNG docierające przez Polskę na Ukrainę jest obecnie droższe od ofert gazociągowych w Europie. Dyferencjał ten ma wynosić do 2030 roku między 2,5 a 7,5 euro za MWh. Sposobem na zwiększenia atrakcyjności dostaw LNG ze Świnoujścia nad Dniepr może być obniżka taryf na szlaku ze szczególnym uwzględnieniem taryfy w polskim gazoporcie oraz regazyfikacyjnej. Autorzy raportu przyznają, że taryfa wyznaczona przez operatora terminalu LNG w Polsce jest „racjonalna” ale niektóre obiekty w Europie mają niższe. Polacy oczekują 2,24 euro za MWh, a  FSRU na Litwie już tylko 0,15 euro.

Z raportu można się dowiedzieć, że jeśli Polska porzuci dostawy gazu z Rosji w ramach kontraktu jamalskiego wygasającego w 2022 roku, dostawy z Ukrainy w jej kierunku będą wynikały tylko z ewentualnego magazynowania gazu nad Dnieprem i mogą wówczas sięgać 0,5 mld m sześc. rocznie w 2023 roku. Jeśli uda się rozwinąć dostawy gazu z Polski na Ukrainę, mogą sięgnąć od 0,5 do 2 mld m sześć. rocznie rok po zakończeniu kontraktu jamalskiego. Później ten wolumen może wzrosnąć w zależności od rozwoju rynków w obu krajach i sięgnąć maksymalnie 5 mld m sześc. rocznie. Zainteresowanie rynku będzie zależało od odpowiedniej polityki taryfowej w USA, Polsce i na Ukrainie, a także udrożnienia rewersu na granicy polsko-ukraińskiej wymagające nowych ustaleń między operatorami Gaz-System i OGTSU.

Co ciekawe, raport nie wspomina o Gazociągu Polska-Ukraina rozważanym przez te kraje, ale wciąż bez ostatecznej decyzji inwestycyjnej.

– Polska i Ukraina mają znaczne perspektywy współpracy na rzecz bezpieczeństwa dostaw oraz rozwoju handlu gazem. Jednakże pozostaje szereg przeszkód regulacyjnych i technologicznych, które mogą zostać rozwiązany dzięki odpowiedniemu wsparciu po obu stronach – ocenił Serhij Makogon, prezes OGTSU, w komentarzu dla BiznesAlert.pl.

USAID/Wojciech Jakóbik

Wywiad ukraiński potwierdza, że Nord Stream 2 omija sankcje. Senatorzy znów apelują do Bidena | Francuzi rozwijają fiński przyczółek. Mogliby2 zaopatrywać Polskę w paliwo jądrowe

Wywiad ukraiński potwierdza, że Nord Stream 2 omija sankcje. Senatorzy znów apelują do Bidena | Francuzi rozwijają fiński przyczółek. Mogliby2 zaopatrywać Polskę w paliwo jądrowe

:Niemiecki Volkswagen zmienia nazwę w USA na Voltswagen i zamierza sprzedawać jedynie samochody elektryczne do 2030 roku.

:Ukraińska służba wywiadu zagranicznego SZRU poinformowała, że sankcje USA wobec spornego projektu Nord Stream 2 są omijane przez Rosjan na różne sposoby. Tymczasem senatorzy amerykańscy znów zaapelowali do prezydenta Joe Bidena o poszerzenie restrykcji, tym razem w Foreign Policy.

:Statek Akademik Czerski udał się na budowę Nord Stream 2 zgodnie z informacją przekazaną przez Duńską Agencję Energetyczną. Ma dokończyć odcinek duński, a konkretnie nitkę A, która ma być budowana w kwietniu, o ile nie staną mu na przeszkodzie poszerzone sankcje USA i ekolodzy z Niemiec.

:Wieloletnie opóźnienie nowego atomu w Finlandii nie zraża Francuzów z Framatome, którzy chcą oferować swe paliwo jądrowe w regionie. Polska wciąż nie wybrała partnera technologicznego do realizacji swego programu zakładającego budowę pierwszego reaktora w 2033 roku.

Volkswagen zmieni się w USA w Voltswagen i będzie sprzedawać tylko samochody elektryczne

Niemiecki Volkswagen zmienia nazwę w USA na Voltswagen i zamierza sprzedawać jedynie samochody elektryczne do 2030 roku.

Marka Volkswagen weszła do Stanów Zjednoczonych w 1955 roku. Zmiana nazwy ma wejść w życie w maju, ale już teraz widać ją w mediach społecznościowych tej firmy. Zmiana zostanie poprzedzona prezentacją pierwszego elektrycznego samochodu SUV marki VW.

Volkswagen stał się celem spekulacji na temat ewentualnego związku informacji o zmianie marki ze zbliżającym się Prima Aprilis, który wypada pierwszego kwietnia i jest okazją do żartów. Włączają się w nie także media podając żartobliwie nieprawdziwe informacje. Przedstawiciele niemieckiej firmy zarzekają się jednak, że ich decyzja to nie żart na Prima Aprilis.

The Washington Post/Wojciech Jakóbik

Wywiad ukraiński potwierdza, że Nord Stream 2 omija sankcje. Senatorzy znów apelują do Bidena

Ukraińska służba wywiadu zagranicznego SZRU poinformowała, że sankcje USA wobec spornego projektu Nord Stream 2 są omijane przez Rosjan na różne sposoby. Tymczasem senatorzy amerykańscy znów zaapelowali do prezydenta Joe Bidena o poszerzenie restrykcji, tym razem w Foreign Policy.

SZRU ustaliła, że Rosjanie stosują kilka sposobów na ominięcie sankcji wobec Nord Stream 2. Zostały one potwierdzone w śledztwie Deutsche Welle.

Pierwsza to zmiana właściciela. Przykład to przejęcie statku Akademik Czerski należącego pierwotnie do Gazpromflotu przez Temriuk Trans Marin a potem Mortantransservice albo statków od tego operatora Ostap Szeremeta i Ivan Sidorenko przez JSC Nobility.

Kolejny to wyznaczenie własnego ubezpieczyciela Constanta Insurance Company po odejściu Zurich Insurance Group z Nord Stream 2 w odpowiedzi na sankcje USA. Ta firma otrzymała licencję ubezpieczeniową od Banku Rosji 13 stycznia i piątego marca otrzymała pozwolenie Związku Ubezpieczycieli Wszechrusi na działalność zagraniczną.

Trzeci sposób to zakup sprzętu i usług firm zachodnich w małych partiach i przez pośredników. Przykładem może być sprzęt do pracy przy rurach i hydrauliczny zakupiony od włoskiej firmy Nuova Patavium na potrzeby Akademika Czerskiego. Docierał on w transzach wartych poniżej 200 tysięcy dolarów na terytorium Rosji. Dopiero po dotarciu całego pakietu został on wysłany do portu, w którym znajdował się Czerski.

W ostatnim czasie doszło do usunięcia statków Krebs Jet i Krebs Geo pływających od polską banderą za udział w projekcie Nord Stream 2 poprzez transport załóg na statki układające rury i monitoring stref chronionych na obszarze budowy. Utraciły one prawo do używania bandery polskiej i dokumentację niezbędną do pracy.

Amerykanie deklarują, że poszerzą sankcje wobec Nord Stream 2, ale tego nie robią, a budowa postępujeSenatorzy amerykańscy kilkukrotnie apelowali do administracji Joe Bidena o jak najszybsze działanie. Robią to po raz kolejny na łamach Foreign Policy.

Senatorzy Michael McCaul oraz Jim Risch wyrażają zaskoczenie niepewnym działaniem Bidena w sprawie Nord Stream 2. Przypominają o ponadpartyjnym poparciu poszerzenia sankcji wobec tego projektu, których podstawowym celem miało być „zapobieżenie ukończeniu budowy” tego gazociągu. Przypominają, że Biden nie wahał się zatrzymać projektu ropociągu z USA do Kanady o nazwie Keystone XL.

– Dlaczego zatem pozwala, aby gazociąg pozwalający Kremlowi roztaczać szkodliwy wpływ ze szkodą dla naszych sojuszników, był nadal budowany – pytają. Senatorzy McCaul  Risch domagają się od Waszyngtonu poszerzenia sankcji USA wobec Nord Stream 2 bez opóźnień na wszelkie statki i firmy zaangażowane w budowę tego gazociągu.

UNIAN/Foreign Policy/Wojciech Jakóbik

Akademik Czerski zmierza na finał budowy Nord Stream 2, ale mogą mu przeszkodzić sankcje i ekolodzy

Statek Akademik Czerski udał się na budowę Nord Stream 2 zgodnie z informacją przekazaną przez Duńską Agencję Energetyczną. Ma dokończyć odcinek duński, a konkretnie nitkę A, która ma być budowana w kwietniu, o ile nie staną mu na przeszkodzie poszerzone sankcje USA i ekolodzy z Niemiec.

Nitka A to najdłuższy nieukończony odcinek Nord Stream 2 ciągnący się na długości 16,5 km na wodach niemieckich oraz 68,5 km na wodach duńskich. Akademik Czerski może ją ukończyć do końca maja lub czerwca, jeżeli nie natrafi na dodatkowe przeszkody. Barka Fortuna ukończyła już 24.5 km nitki B na wodach duńskich. Gazprom przekonuje, że ukończy Nord Stream 2 do końca 2021 roku, a pierwsza nitka mogłaby być gotowa w czerwcu.

Jednak na przeszkodzie projektu mogą stać sankcje USA, które według deklaracji Waszyngtonu zostaną poszerzone. Póki co jednak do tego nie doszło pomimo licznych apeli ponadpartyjnych z Senatu do prezydenta Joe Bidena. Inne wyzwanie to odwołanie od zgody niemieckiej Federalnej Agencji Morskiej i Hydrograficznej na prace na wodach duńskich złożone przez organizację Deutsche Umwelthilfe. – Nasz sprzeciw uniemożliwia dalszą budowę Nord Stream 2 na wodach niemieckich. Jesteśmy w pełni zdeterminowani, by wykorzystać wszelkie dostępne środki prawne – deklaruje prezes Deutsche Umwelthile Constantin Zerger. Prace na odcinku niemieckim są niezbędne do połączenia fragmentu Nord Stream 2 budowanego na terytorium duńskim.

Wspomniana organizacja zakwestionowała w sądzie administracyjnym w Schwerin także powołanie przez rząd Meklemburgii-Pomorza Przedniego fundacji na rzecz ochrony klimatu, która mogłaby posłużyć do ominięcia sankcji USA przeciwko Nord Stream 2, bo nie obejmują one podmiotów rządowych. Ekolodzy domagają się ujawnienia dokumentów zatwierdzających powołanie tej fundacji krytykowanej przez organizacje pozarządowe i polityków opozycyjnych w Niemczech.

EA Daily/Deutsche Umwelthilfe/Wojciech Jakóbik

Francuzi rozwijają fiński przyczółek. Mogliby zaopatrywać Polskę w paliwo jądrowe

Wieloletnie opóźnienie nowego atomu w Finlandii nie zraża Francuzów z Framatome, którzy chcą oferować swe paliwo jądrowe w regionie. Polska wciąż nie wybrała partnera technologicznego do realizacji swego programu zakładającego budowę pierwszego reaktora w 2033 roku.

Trzeci reaktor fińskiej Elektrowni Olkiluoto wykonany w technologii EPR uzyskał zgodę regulatora STUK na załadunek paliwa jądrowego. Projekt jest realizowany przez fińskiego operatora TVO oraz partnerów francuskich z AREVA i Framatome.

Przedstawiciele Framatome przekonują, że ładowanie paliwa to ważny kamień milowy projektu realizowany w dbałości o najwyższe standardy bezpieczeństwa. Ma dojść do załadunku 241 kaset paliwowych wyprodukowanych w instalacjach Framatome w Niemczech oraz Francji. Potem nastąpi seria testów przygotowujących obiekt do oddania do użytku.

Budowa trzeciego reaktora Elektrowni Olkiluoto jest już opóźniona ponad 12 lat. Pierwotnie miał on rozpocząć pracę w maju 2009 roku. Nowy termin został wyznaczony na luty 2022 roku. Przyłączenie obiektu do sieci ma nastąpić w październiku 2021 roku.

Francuzi pozostaną na miejscu po ukończeniu budowy na mocy kontraktu długoterminowego o zarządzaniu reaktorem zawartym z TVO. Ma temu służyć spółka-córka Framatome Finland Oy, która będzie także oferować swe rozwiązania nowym partnerom w Europie Północnej.

Polska planuje zbudować pierwszy reaktor jądrowy w 2033 roku i 6-9 GW mocy tego typu do 2043 roku. Poszukuje partnera finansowego i technologicznego. Pojawiły się oferty amerykańskiego Westinghouse z technologią AP1000, francuskiego EDF z technologią EPR oraz południowokoreańskiego KHNP z technologią APR1400. Rządy tych krajów deklarują gotowość do stworzenia modelu finansowego oczekiwanego przez Polaków. Niezależnie od wyboru dostawcy technologii będzie on potrzebował paliwa jądrowego do pracy.

Framatome/Wojciech Jakóbik