Węgry nie chcą embargo na ropę z Rosji, bo są prorosyjskie

W chwili publikacji tego tekstu nie ma przełomu w sprawie embargo unijnego na dostawy ropy z Rosji przez sprzeciw Węgier, które są ostatnim krajem do przekonania. Infrastruktura daje im możliwość porzucenia ropy rosyjskiej, ale nie chcą. Pretekst ekonomiczny nie powinien odwracać uwagi od faktu, że Budapeszt prowadzi konsekwentnie prorosyjską politykę energetyczną – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Nie chcieć to nie móc

Dyskusja o embargo unijnym na dostawy ropy trwa, ale opór Węgier nie został przełamany pomimo rozmów przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w Budapeszcie. Kraje obawiające się embargo mają otrzymać dłuższy okres przejściowy na porzucenie ropy rosyjskiej, ale Węgrzy domagają się dodatkowych ustępstw, także w obszarach niezwiązanych z ropą, jak fundusze na Krajowy Plan Odbudowy. – Dzisiejsze, wieczorne rozmowy z premierem Viktorem Orbánem były pomocne, jeśli chodzi o sprawy związane z sankcjami oraz bezpieczeństwem energetycznym. Poczyniliśmy postępy, ale potrzeba dalszej pracy. Przeprowadzę konferencję wirtualną z graczami regionalnymi w celu wzmocnienia współpracy przy infrastrukturze naftowej – napisała von der Leyen na Twitterze.

Wojciech Konończuk z Ośrodka Studiów Wschodnich opisał na tymże Twitterze w jaki sposób Węgry mogą zaopatrywać się w ropę spoza Rosji w razie wprowadzenia takiego embargo. Można na ten temat przeczytać materiał BiznesAlert.pl. Jednakże dane na ten temat zostały obszernie przeanalizowane także w artykule Tomasa Vlceka z Uniwersytetu Masaryka z 2015 roku[1]. Naftoport w chorwackim Omisalj na wyspie Krk, a potem ropociąg Adria wchodzący w skład systemu JANAF (Jadranski Naftovod), pozwalają już teraz sprowadzać 42 procent ropy do Rafinerii Duna na Węgrzech spoza Rosji. Ta możliwość została zobrazowana na grafice wykorzystującej dane JANAF oraz Vlceka. Być może zatem interwencja Komisji Europejskiej polegająca na koordynacji współpracy przy infrastrukturze naftowej ma pozwolić na przezwyciężenie ograniczeń sygnalizowanych przez Węgry, których jeszcze nie poznała opinia publiczna. Alternatywna interpretacja to możliwość, że Węgrzy wykorzystują problemy dywersyfikacji dostaw ropy jako pretekst. Mógłby on służyć do zabiegów dyplomatycznych o inne ustępstwa Komisji, na przykład w sprawie KPO. Może być także przejawem konsekwentnej, polityki prorosyjskiej w energetyce.

Szlak dywersyfikacji dostaw ropy na południu Europy. Grafika: BiznesAlert.pl.

– Obstrukcja Węgier w sprawie rezygnacji z rosyjskiej ropy nie zaskakuje. To naturalna konsekwencja trwającego od lat wzrostu uzależnienia Węgier od rosyjskich surowców. Rząd Viktora Orbána markował działania na rzecz zmniejszenia uzależnienia, podczas gdy faktycznie je zwiększał, co dotyczy przede wszystkim gazu. Zaskakującym jest natomiast brak koordynacji komunikacyjnej w sprawie czasu potrzebnego do dywersyfikacji – mówi dr Dominik Héjj reprezentujący Instytut Europy Środkowej oraz Polityka Insight. – Kierownictwo MOL w czasie kampanii wyborczej mówiło o potrzebie 2-3 lat na przestawienie się na inną ropę. Orbán mówi teraz o pięciu latach, przy czym kierownictwo MOL w ostatnich dniach podało 3-4 lata – podkreśla nasz rozmówca. – Zasadnicze pytanie dotyczy tego, czy węgierskie władze mają wolę zmniejszenia uzależnienia od Rosji, która według mnie, mówiąc delikatnie, nie jest zbyt duża. Na Węgrzech władze skupiają się wyłącznie na pokazaniu, iż sankcje unijne doprowadza do zapaści gospodarki i likwidacji programów obniżek cen energii i paliw. Powtarzane jest jak mantra: „to nie nasza wojna i Węgrzy nie mogą płacić jej ceny”.

Prorosyjska polityka energetyczna Węgier

Warto przypomnieć, że nowa umowa gazowa węgierskiego MVM z Gazpromem obowiązuje piętnaście lat do 2037 roku i zakłada część dostaw przez gazociąg Turkish Stream omijający Ukrainę (3,5 mld m sześc. rocznie), a resztę przez Środkowo-europejski hub gazowy w Austrii nasycony gazem z Rosji (mld rocznie). Gazprom wykorzystuje moce magazynów gazu na Węgrzech, które posiada spółka MFGT pod kontrolą państwa węgierskiego. To cztery magazyny (Pusztaederics, Zsana-Nord, Kardoskút-Pusztaszolos, Hajdúszoboszló) o łącznej pojemności 4,43 mld m sześc. Spółka Hexum zarządza magazynem Szöreg-1 zbudowanym w 2009 roku w odpowiedzi na kryzys dostaw gazu rosyjskiego na Ukrainę w celu gromadzenia zapasów strategicznych o mocy 1,9 mld m sześc. Łączna moc tych obiektów pozwala Węgrom gromadzić równowartość rocznego importu (ok. 6 mld m sześc.) stanowiącego 2/3 zużycia wynoszącego około 9 mld m sześc. rocznie. Gazprom wychodził w przeszłości naprzeciw oczekiwaniom Węgier i realizował dostawy z 2020 roku jeszcze w 2019 roku, kiedy nie było jasne, czy umowa przesyłowa ukraińskiego Naftogazu z Rosjanami zostanie przedłużona. Już wtedy Węgrzy zabiegali o specjalne stosunki z Gazpromem kosztem Ukrainy i mogli na nie liczyć. Węgry potwierdziły także piątego maja, że są nadal zainteresowane rozbudową elektrowni jądrowej Paks przez rosyjski Rosatom, bo według ministra spraw zagranicznych Petera Szijjarto ten projekt leży w interesie strategicznym jego krajuRozbudowa Paks czeka na pozwolenie na budowę budynku mieszczącego w sobie reaktor oraz instalacje chłodzące pomimo wieści o rezygnacji Finlandii ze współpracy przy projekcie Fennovoima. Można zatem mówić o konsekwentnej, prorosyjskiej polityce energetycznej Węgier, która tym razem ukrywa się za argumentami ekonomicznymi.

Embargo wprowadza się samo

Jednakże długofalowa polityka na rzecz uniezależnienia od surowców rosyjskich jest także w interesie ekonomicznym Węgier, bo należy liczyć się z tym, że Rosjanie zakręcą kurek nawet jeżeli Europa nie wprowadzi embargo i w ten sposób niejako wprowadzi się samo. Współpraca energetyczna z Rosją będzie im się opłacać dopóki będą prowadzić politykę po myśli Rosjan, a zatem coraz bardziej w odosobnieniu do pozostałych państw Unii Europejskiej i NATO. Warto przypomnieć, że doktryna Falina-Kwicińskiego zakładająca, że Rosjanie po rozpadzie Związku Sowieckiego zastąpią czołgi w krajach byłego Układu Warszawskiego gazem i wpływami w energetyce głosi, że jej nadrzędnym celem jest powstrzymanie integracji tych państw z „wrogimi sojuszami”, czyli kiedyś NATO, a obecnie także Unią Europejską. Prorosyjska polityka Węgier świetnie realizuje ten cel, prowadząc do podziałów i podkopując skuteczną odpowiedź Europy na atak Rosji na Ukrainę, której elementem powinno być embargo naftowe uderzające w jedną trzecią przychodów budżetu rosyjskiego.

[1] Vlcek, T., Alternative Oil Supply Infrastructures for The Czech Republic and Slovak Republic, Uniwersytet Masaryka, IIPS, Brno 2015, ss. 124-137.

Nowe otwarcie Polski i Iranu otwiera drogę do dostaw ropy, ale nie tylko | Pętla sankcji zaciska się wokół kasjera Gazpromu, a przez nie PGNiG odrzuca ultimatum rublowe

:Minister spraw zagranicznych RP odwiedził Iran. To pierwsza wizyta tego typu po 2014 roku, która może otworzyć drogę do dostaw ropy spoza Rosji, ale nie tylko. Warunek to zniesienie sankcji wobec Teheranu.

:Nieoficjalne źródła Politico sugerują, że już tylko Węgry blokują unijne embargo na dostawy ropy z Rosji.

Czytaj dalej„Nowe otwarcie Polski i Iranu otwiera drogę do dostaw ropy, ale nie tylko | Pętla sankcji zaciska się wokół kasjera Gazpromu, a przez nie PGNiG odrzuca ultimatum rublowe”

Komisja ostrzega, że układ ruble za gaz to omijanie sankcji wobec Rosji | Ropa spada poniżej stu dolarów po zapowiedzi uwolnienia rezerw MAE

Komisja ostrzega, że układ ruble za gaz to omijanie sankcji wobec Rosji | Ropa spada poniżej stu dolarów po zapowiedzi uwolnienia rezerw MAE

:Komisja Europejska ostrzega, że płatności w rublach za gaz rosyjski zostaną potraktowane jako omijanie sankcji wobec Rosji za jej atak na Ukrainę.

:Międzynarodowa Agencja Energii ogłosiła, że wypuści z rezerw 120 mln baryłek ropy. Ten ruch w połączeniu z 180 mln baryłek wypuszczanymi przez USA ma obniżyć ceny paliw w dobie kryzysu energetycznego oraz ataku Rosji na Ukrainę.

Czytaj dalej„Komisja ostrzega, że układ ruble za gaz to omijanie sankcji wobec Rosji | Ropa spada poniżej stu dolarów po zapowiedzi uwolnienia rezerw MAE”

Komisja ostrzega państwa członkowskie przed płatnościami w rublach za gaz rosyjski | Azja nie wchłonie całej ropy z Rosji, ale może się podzielić swoją z Zachodem, choć jest haczyk

Komisja ostrzega państwa członkowskie przed płatnościami w rublach za gaz rosyjski | Azja nie wchłonie całej ropy z Rosji, ale może się podzielić swoją z Zachodem, choć jest haczyk

:Chociaż niektóre kraje i firmy sugerują gotowość do płatności rublami za gaz z Rosji innego zdania jest Komisja Europejska, która zaleca przestrzeganie istniejących kontraktów z ustaloną walutą płatności. Rosjanie liczą na nowy system rozliczania z pomocą zamiany walut na ruble przez Gazprombank i grożą, że brak współpracy skończy się przerwą dostaw gazu.

:Według analityków Wood Mackenzie około 650 tysięcy baryłek ropy rosyjskiej dziennie może zostać przekierowane z Zachodu do Azji przez fakt, że ten surowiec nie jest mile widziany przez klientów po ataku Rosji na Ukrainę, choć i tam może mieć problemy. Tymczasem ropa bliskowschodnia może wrócić do Europy z jednym zastrzeżeniem.

Czytaj dalej„Komisja ostrzega państwa członkowskie przed płatnościami w rublach za gaz rosyjski | Azja nie wchłonie całej ropy z Rosji, ale może się podzielić swoją z Zachodem, choć jest haczyk”

Węgry sprzeciwiają się embargo na gaz i ropę z Rosji. Polska zapowiada niezależność dzięki Baltic Pipe | Szansa na ropę Wenezueli rośnie. Pozytywny sygnał po rozmowach z USA

Węgry sprzeciwiają się embargo na gaz i ropę z Rosji. Polska zapowiada niezależność dzięki Baltic Pipe | Szansa na ropę Wenezueli rośnie. Pozytywny sygnał po rozmowach z USA

:Premier Węgier Wiktor Orban zapowiedział, że jego kraj jest przeciwko embargo na gaz i ropę z Rosji po spotkaniu z pozostałymi krajami Grupy Wyszehradzkiej oraz Wielkiej Brytanii. Polska zachęca do uniezależnienia się od Rosji i zapowiada, że sama będzie niezależna dzięki gazociągowi Baltic Pipe.

:Wenezuela uwalnia dwóch Amerykanów po rozpoczęciu rozmów o zniesieniu sankcji USA w zamian za zwiększenie eksportu ropy.

Czytaj dalej„Węgry sprzeciwiają się embargo na gaz i ropę z Rosji. Polska zapowiada niezależność dzięki Baltic Pipe | Szansa na ropę Wenezueli rośnie. Pozytywny sygnał po rozmowach z USA”

Węgry bronią Nord Stream 2, a Polska i Ukraina apelują o sankcje przed a nie po inwazji

Węgry bronią Nord Stream 2, a Polska i Ukraina apelują o sankcje przed a nie po inwazji

:USA i Niemcy rozważają sankcje wobec spornego projektu Nord Stream 2 w razie inwazji na Ukrainie. Ukraińcy oraz Polacy apelują o działanie jeszcze przed atakiem, aby go powstrzymać. Węgrzy uważają, że spór jest upolityczniony i porównują go do dyskusji o rosyjskiej szczepionce Sputnik V.

Czytaj dalej„Węgry bronią Nord Stream 2, a Polska i Ukraina apelują o sankcje przed a nie po inwazji”

Nowa gra Gazpromu

– Gazprom umiejętnie wykorzystuje narzędzia rynkowe do gry, która ma zgoła nierynkowy charakter i oprócz biznesowych, także cele polityczne po myśli Kremla. Ta gra może ściągnąć na Polskę scenariusz w którym ta jednak podpisze nowy kontrakt jamalski z Gazpromem a Europa wpadnie w pułapkę gazową razem z nią – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Nowe oblicze kryzysu gazowego

Rosjanie nie zakręcili kurka z gazem, nie zagrozili także nowym kryzysem gazowym. Kryjąc się za rutynowymi procedurami ograniczają podaż tego paliwa w Europie oczekując określonych ruchów po drugiej stronie. Zapasy gazu w magazynach europejskich z udziałami Gazpromu za pośrednictwem spółki Astora znajdują się na rekordowo niskim poziomie. Historia ich użycia pokazuje, że Rosjanie nie uzupełniali zapasów latem 2021 roku po tym jak zostało ich dużo po sezonie grzewczym 2020/21, kiedy rynek notował rekordowo niskie zapotrzebowanie wywołane ograniczeniami pandemicznymi. Dane historyczne z magazynów Astory w Niemczech sięgające stycznia 2016 roku pokazują względnie regularny proces zatłaczania gazu latem, kiedy jest tani a zapotrzebowanie niskie oraz poboru w sezonie grzewczym, gdy drożeje i rośnie popyt. Zaburzenie jest widoczne w pandemicznym 2020 roku, kiedy pobór gazu w sezonie grzewczym był rekordowo niski. Wykres zapełnienia magazynów gazu po okresie regularnych fal pokazuje wówczas wysokie zapełnienie utrzymujące się od końca 2019 roku do jesieni 2021 roku. Zapasy nie zostały zużyte jak w poprzednich latach przez mniejsze zapotrzebowanie ze względu na ograniczenia pandemiczne zmniejszające aktywność gospodarczą, a co za tym idzie także popyt na gaz. Kolejną anomalią był atak zimy na początku 2021 roku, kiedy pobór gazu z magazynów nagle wzrósł do rekordowego poziomu czwartego stycznia 2021 roku.

Warto przypomnieć, że Gazprom wysłał do Europy Zachodniej oraz Turcji w 2020 roku 135,75 mld m sześc., w tym najwięcej do Niemiec, bo 45,84 mld m sześc. W tym samym czasie sprzedał w Europie Środkowo-Wschodniej 39,14 mld m sześc., z czego 9,67 mld m sześc. w Polsce. Daje to razem 174,89 mld m sześc. w 2020 roku. Gazprom przewiduje, że sprzedaż do Europy Zachodniej, Środkowo-Wschodniej i Turcji, nie licząc krajów byłego Związku Sowieckiego, sięgnie w 2021 roku 175-183 mld m sześc. Oznacza to, że eksport gazu z Rosji utrzymuje się na stałym poziomie pomimo rekordowych cen gazu sugerujących jego zwiększanie w interesie ekonomicznym tej firmy niezależnie od apeli importerów o więcej dostaw. Co ciekawe, ten temat padł na jednej z konferencji prasowych Gazpromu jeszcze w kwietniu 2021 roku, a szefowa Gazprom Exportu odpowiedzialnego za sprzedaż za granicą Elena Burmistrowa mówiła jeszcze w kwietniu 2021 roku, że będzie planować politykę eksportową w uzależnieniu do wyników z pierwszego kwartału tego roku. Tymczasem pokazały one rekordowo niskie zapasy i wysoki pobór, a także rekordową sprzedaż do tak zwanej dalekiej zagranicy (wspomniana Europa i Turcja bez krajów byłych Sowietów). Ta wzrosła rok do roku od pierwszego stycznia do 15 kwietnia 2021 roku o 28 procent do 60,5 mld m sześc. Po tych rekordach Rosjanie prawdopodobnie zdecydowali ograniczyć sprzedaż w Europie.

Już latem 2021 roku dalej chwalili się rekordowym wzrostem eksportu, ale ów rekord faktycznie nastąpił jedynie w odniesieniu do rekordowych spadków dostaw z 2020 roku wskutek ograniczeń pandemicznych. Gazprom Export informował o sprzedaży 115,3 mld m sześc. gazu krajom spoza Wspólnoty Niepodległych Państw w pierwszej połowie 2021 roku. To wzrost rok do roku o 23,2 procent, czyli 21,7 mld m sześc. Jednakże dostawy w pierwszej połowie 2021 roku są w rzeczywistości niższe niż w okresie styczeń-czerwiec 2018 roku, kiedy nastąpił faktyczny rekord w wysokości 117,1 mld m sześc. Gazprom wysłał zaś na Stary Kontynent 198,97 mld m sześc. w 2019 roku, a w pandemicznym 2020 roku tylko 174,9 mld m sześc. Oznacza to, że Gazprom zmniejszył eksport do Europy i Turcji w stosunku do poziomu sprzed pandemii pomimo rekordowych cen kryzysu energetycznego, a także spodziewa się istotnie mniejszych dostaw w 2021 roku (wspomniany przedział 175-183 mld m sześc.) niż w przedpandemicznym 2019 roku (198,97). Nie był to ruch polegający na walce jak największą sprzedażą i niską ceną o klienta, do którego przyzwyczajeni są Europejczycy. Gazprom zadziałał wbrew tak rozumianej logice rynkowej. Rosjanie mają jednak własną logikę z pogranicza biznesu i polityki.

Gra rynkowa czy polityczna?

Dane Oxford Institute for Energy Studies znanego z analiz tłumaczących rosyjski punkt widzenia pokazuje, że nadpodaż gazu w Europie w 2020 roku przyniosła rekordowo niską cenę, wzrost sprzedaży LNG i spadek udziałów rynkowych Rosjan przegrywających z konkurencją. Wzrost dostaw LNG do Europy w pierwszej połowie 2020 roku był połączony ze spadkiem zakupów u Gazpromu. Dostawy LNG z USA sięgnęły w pierwszej połowie 2020 roku 9,3 mld m sześc. Klienci Gazpromu mają w umowach długoterminowych klauzule take or pay (TOP) dotyczące części zamawianego wolumenu, która musi zostać opłacona nawet jeżeli nie zostanie odebrana. Oznacza to, że mają przestrzeń do redukcji zakupów w Rosji o pozostałą ilość w zależności od tego, czy mają lepszą alternatywę, którą w 2020 roku był nierzadko właśnie gaz skroplony z bardziej atrakcyjną ceną. Dostawy do Niemiec spadły o 25 procent rok do roku w pierwszej połowie 2020 roku. OIES przyznaje, że Niemcy optymalizowali portfolio zwiększając zakupy LNG i obniżając zakupy w Rosji do minimum kontraktowego. Przykładem obrazującym ten trend może być import polskiego PGNiG z klauzulą TOP na około 80 procent dostaw w kontrakcie jamalskim z Gazpromem. PGNiG sprowadziło w 2020 roku około 9 mld m sześc. gazu z Rosji i prawie 4 mld m sześc. LNG. Dostawy gazu skroplonego stanowiły 25 procent importu tej firmy, a te z Rosji – rekordowo niski poziom 60 procent. Import przez giełdy europejskie wyniósł pozostałe 15 procent. Jednakże z danych zebranych przez OIES wynika, że wzrost popytu w 2021 roku był znaczący między innymi przez wspomniany atak zimy w styczniu. Dostawy gazu skroplonego nie wystarczyły do pokrycia dodatkowego zapotrzebowania i klienci znów zwrócili się o więcej dostaw do Gazpromu. Dane z pierwszej połowy 2021 roku pokazują, że PGNiG zwiększyło wówczas zakupy z Rosji o 17 procent do 4,8 mld m sześc., czyli o 700 mln m sześc, utrzymując udział tego kierunku w okolicach 60 procent. Tymczasem według najnowszych dostępnych danych import gazu do Polski w trzecim kwartale 2021 roku składał się już w 67 procentach z dostaw ze Wschodu (spadek o 1 procent rok do roku) oraz 24 procentach w postaci LNG (wzrost o 4 procent). Dostawy od sąsiadów z giełd europejskich odpowiadały zaś za 9 procent, czyli spadek o 6 procent. Widać zatem podjęte przez PGNiG próby maksymalizacji importu spoza Rosji, przy jednoczesnym ograniczeniu dostaw z giełd dotkniętych rekordami cen. Jednakże z jakiegoś powodu ta cena na giełdach była tak wysoka, a jeden z nich to ograniczenie podaży przez Rosjan. Nie dążą oni do wojny cenowej o klienta, ale do maksymalizacji udziałów rynkowych oraz sprzedaży za pomocą kontraktów długoterminowych.

Udziały rynkowe poszczególnych graczy. Grafika: OIES

Z tego powodu Gazprom realizuje jedynie minimalne zobowiązania kontraktowe rezerwując na ten cel niezbędne moce przesyłowe gazociągów. Opłaca dostawy 40 mld m sześc. gazu rocznie przez Ukrainę zgodnie z kontraktem tymczasowym obowiązującym do końca 2024 roku. Pozostałe ilości gazu docierają do Europy przez Nord Stream 1, Gazociąg Jamalski oraz Turkish Stream. Dostawy przez Nord Stream 1 i Jamał-Europa są realizowane w drodze aukcji bez kontraktów przesyłowych. Gazprom rezerwuje ich moc w aukcjach śróddziennych, dobowych, miesięcznych i kwartalnych. Nie zarezerwował dostaw w aukcji rocznej Jamału, co nie oznacza, że nie wywiąże się ze zobowiązań kontraktowych (PGNiG podaje, że się wywiązuje), ale może to robić mniej przewidywalnie, za pomocą aukcji na krótsze okresy, zwiększając niepewność na rynku pod rządami emocji, a co za tym idzie presję cenową. Według IHS Markit średnie dostawy Gazpromu przez gazociągi do Europy spadły w październiku 2021 roku, kiedy rozpoczął się nowy rok gazowy, do 322 mln m sześc. na dobę w porównaniu z średnią 393 mln m sześc. na dobę w okresie kwiecień-wrzesień 2021 roku. Od wakacji znajdują się coraz niżej w stosunku do średniej z lat 2015-2019.

Dostawy gazociągowe z Rosji. Grafika: IHS Markit.

Kolejne narzędzie presji to giełda Gazpromu, która jest używana zgodnie z prawem, ale w sposób niezgodny z logiką rynkową. Ceny gazu na elektronicznej platformie sprzedażowej Gazpromu (ESP) były rekordowe już w kwietniu 2021 roku. Sięgały wówczas średnio 13,993 euro za megawatogodzinę w porównaniu z najniższą ceną odnotowaną w sierpniu 2020 roku w wysokości 6,744 euro za megawatogodzinę. Rosjanie mieli zatem przesłankę rynkową za zwiększeniem sprzedaży gazu w Europie na giełdach za pośrednictwem ESP. Robili to jednak w coraz skromniejszym zakresie. W rekordowej sesji ESP z 15 kwietnia 2021 roku sprzedali 1 323 504 MWh, czyli 124 mln m sześc. Tymczasem 10 października podczas ostatniej sesji ESP w 2021 roku Gazprom sprzedał 43 800 mWh, czyli cztery mln m sześc. Rosjanie wysłali na platformę elektroniczną tylko tyle gazu pomimo rekordowej ceny 26,702 euro za megawatogodzinę. Gazprom zaplanował pierwotnie cztery sesje sprzedażowe widniejące na jego wykazie internetowym z terminami w listopadzie: 8, 15, 22 i 29 listopada, a także trzema na grudzień: 6, 13 i 20 grudnia. Rosjanie organizują je zwykle w każdy poniedziałek. Tak się jednak nie stało pomimo rekordowej ceny oraz obietnicy Putina, że zwiększy podaż w Europie. Oficjalnie uznali, że dają priorytet rynkowi krajowemu na zlecenie prezydenta Władimira Putina na podstawie szacunków Gazpromu, które sugerują, że zapotrzebowanie na gaz w Federacji Rosyjskiej wzrośnie o 7,5 procent, czyli 18,6 mld m sześc. w latach 2021-25. Zwolennicy punktu widzenia Gazpromu podnoszą, że rok pandemiczny wywołał spadek wydobycia gazu w Rosji o 6,2 procent rok do roku, a więc o 46 mld do 693 mld m sześc. z czego Gazprom obniżył ją o 9,3 procent, a więc 47 mld do 455 mld m sześc. Gazprom zmniejszył wówczas dostawy gazu do magazynów o 38 procent, czyli o 20 mld do 33 mld m sześc. Teraz tłumaczy się brakiem elastyczności i nie dostarcza dodatkowego gazu Europie, choć zaplanował zwiększyć wydobycie w 2021 roku o 55 mld do ponad 510 mld m sześc. To najwięcej od ponad dekady. Można zatem podejrzewać, że Gazprom ma gaz, ale nie chce go sprzedawać inaczej, niż w kontraktach długoterminowych omijających Ukrainę.

Rosjanie zachęcają do zwiększenia zakupów za pośrednictwem umów długoterminowych prośbą i groźbą, nierzadko strasząc przerwą dostaw, jak w przypadku Mołdawii, która w ten sposób została zmuszona do zawarcia nowej umowy z braku dostępnej alternatywy. Tłumaczą też czasem zmniejszone dostawy do Europy brakiem zamówień klientów we Francji czy Niemczech, jak zrobili to ostatnio ustami prezydenta Władimira Putina podczas wystąpienia podsumowującego 2021 rok. To jednak jest półprawda, bo niektórzy klienci europejscy nie chcą rzeczywiście zawierać nowych kontraktów długoterminowych, ale kupować gaz poza Rosją, na przykład na giełdzie, ale tam jest go za mało przez celowe działania Gazpromu wynikające z jego specyficznej polityki rynkowej. Rosjanie uzyskują w ten sposób długoterminową pewność zbytu oraz omijają terytorium ukraińskie, o ile klienci zostają z nimi na dłużej i godzą się na określony szlak dostaw. Przykład rozstrzygnięcia po myśli Gazpromu to Węgrzy z MOL, którzy zawarli w 2021 roku umowę dziesięcioletnią z opcją przedłużenia o pięć lat do września 2036 roku o wolumenie 4,5 mld m sześc. rocznie z dostawami przez Turkish Stream, a zatem z pominięciem Ukrainy. To także wspomniana Mołdawia, która podpisała kontrakt pięcioletni do 2026 roku godząc się w zamian na opóźnienie reform zgodnych z wymogami integracji energetycznej z Europą w ramach Wspólnoty Energetycznej. Trwają również rozmowy Gazpromu z niemieckim VNG o przedłużeniu kontraktu i zwiększeniu wolumenu dostaw rozpoczęte w listopadzie 2021 roku, gdy pojawiły się szczyty cenowe. Rosjanie wykorzystują zatem rekord cen gazu do zawarcia kontraktów długoterminowych, które będą gruntować ich pozycję na rynku długo po zakończeniu. – Kontrakty długoterminowe zawierają ceny trzy, cztery, a nawet siedem razy niższe – zapewnił Putin w odniesieniu do umów z rosyjskim Gazpromem, które jego zdaniem są tańsze od oferty na giełdach europejskich. – Europejski rynek spotowy jedynie odzwierciedla obecny stan popytu i podaży, ale nie jest narzędziem wyceny dającym równowagę w długim terminie – oceniła Jelena Burmistrowa, szefowa Gazprom Exportu. – Ci, którzy podpisali z nami kontrakty długoterminowe, cieszą się obecnie z ich ceny – dodała. Obecny kryzys energetyczny kiedyś się skończy, ceny na giełdach znów będą atrakcyjniejsze od rosyjskich, ale umowy z Rosjanami zostaną.

Pułapka gazowa

Gra Gazpromu na rynku Starego Kontynentu nie jest tradycyjnie rynkowa, ponieważ ta firma postrzega rynek inaczej niż jej odbiorcy w Unii Europejskiej. Koncern z Petersburga gra na zwiększenie udziału rynkowego, nawet ograniczając przychody na poczet przyszłych zysków z utrzymania pozycji na rynku Unii Europejskiej. Rosjanie wykorzystują dostępne narzędzia rynkowe. Nie jest jednak powiedziane, że działają w zgodzie z prawami rynku, szczególnie w odniesieniu do prawa antymonopolowego Unii Europejskiej. Gazprom działa niczym kartel naftowy OPEC ograniczając sprzedaż w celu windowania ceny w nadziei na odzyskanie udziałów rynkowych traconych na rzecz konkurencji, w przypadku rynku ropy surowca ze złóż łupkowych. Gazprom robi to samo, pragnąc wypchnąć rosnącą konkurencję w postaci LNG z różnych stron świata, choć w coraz większej mierze pochodzącego z gazu łupkowego z USA. To zachowanie może częściowo tłumaczyć również fakt, że Gazprom pozostaje instrumentem polityki zagranicznej Kremla, który z kolei wykorzystuje długoterminowe umowy gazowe do uzyskiwania określonych, długofalowych efektów w relacjach z państwami zależnymi od gazu rosyjskiego nawet kosztem krótkoterminowej utraty zysków z wysokiej ceny. Gazprom zabiega o utrzymanie tej zależności z najbardziej jaskrawym przykładem w Mołdawii, ale chodzi o całą Europę, która rezygnując z dywersyfikacji i uzależniając się od gazu w okresie przejściowym polityki ochrony klimatu może zwiększyć oraz przedłużyć tę zależność kontynentu na dekady, także za pośrednictwem wodoru. Nazywam to zjawisko rusyfikacją polityki klimatycznej, a wpadnięcie w zależność od gazu z Rosji na tym szlaku pułapką gazową. Kryzys energetyczny to kolejna okazja do gry Gazpromu, która formalnie ma charakter rynkowy, ale może się za nią kryć istotne zagrożenie polityczne, z którego powinni sobie zdać sprawę wszyscy Europejczycy i jest to argument za drugim śledztwem antymonopolowym Komisji Europejskiej. Argumenty w tej sprawie zostały przedstawione przez Polskę, Ukrainę oraz innych krytyków Gazpromu, a Komisja się im przygląda, wysławszy już do Rosjan ankietę w tej sprawie, zgodnie z informacją przekazaną przez nią BiznesAlert.pl. Próbują oni także wykorzystać obecną sytuację krótkoterminowo do wymuszenia rozpoczęcia dostaw gazu przez sporny gazociąg Nord Stream 2, które będą mogły jednak ruszyć dopiero po certyfikacji w Niemczech, która ma nie nastąpić przed drugą połową 2022 roku. Wicepremier Rosji Aleksander Nowak przyznał jesienią, że są dwa sposoby na obniżenie rekordowych cen gazu w Europie. To sprzedaż większej ilości gazu na platformie Gazpromu albo zgoda na rozpoczęcie dostaw przez Nord Stream 2. Można zatem wysnuć wniosek, że Rosjanie celowo ograniczają podaż, żeby skłonić Europejczyków do odblokowania spornej magistrali.

Zemsta Katarzyny Wielkiej

Gra Gazpromu to argument za unikaniem nowych kontraktów długoterminowych z Rosjanami pomimo pozornie atrakcyjnej oferty kuszącej kolejnych klientów. Taka pokusa może pojawić się także w Polsce w 2022 roku, kiedy wysokie ceny gazu mogą się nadal utrzymywać. Gazprom przewiduje, że średnia cena gazu w Europie w czwartym kwartale 2021 roku wyniesie 550 dolarów za 1000 m sześc. i podobna będzie w 2022 roku, głównie przez rekordowo niskie zapasy, które – jak już ustaliliśmy – są tak niskie głównie za sprawą rosyjskiego Gazpromu, bo magazyny niemieckie tej firmy (Etzel, Jemgum i Rehden są zapełnione w 16 procentach, austriacki Heidach w 39 procentach, a holenderski Bergemeer w 23 procentach. W tym samym czasie średnia europejska wynosi 60 procent. Ośrodek IHS Markit przewiduje, że zapasy w magazynach europejskich sięgną poniżej 15 mld m sześc. do końca marca. Z tego względu przewiduje, że ceny na giełdzie TTF w lecie 2022 roku będą o 25 procent wyższe od prognoz i sięgną 44 euro za megawatogodzinę w pierwszym kwartale oraz 34 euro za megawatogodzinę w drugim i trzecim kwartale. To więcej niż najwyższa cena na platformie elektronicznej Gazpromu w 2021 roku. Rosjanie mogą mieć w przyszłym roku argument przekonujący do kontraktów długoterminowych w postaci ceny niższej od rekordów utrzymujących się na giełdzie.

Niektórzy klienci mogą się skusić jak Węgrzy. Można sobie także wyobrazić, że klienci Gazpromu będą chcieli się stać pośrednikami dostaw w Europie. Dla przykładu w Polsce wspomniane VNG z Niemiec może zechcieć kiedyś sprzedawać więcej gazu za pośrednictwem spółek już tam obecnych Handen i Gaz Energia choćby w punkcie połączenia Gaz-System/Ontras. Operatorem jest tam Ontras z grupy EnBW do której należy VNG. Do podobnych celów może posłużyć VNG lub innemu dostawcy związanemu z Rosjanami rewers na Gazociągu Jamalskim w punkcie Mallnow, którego operatorem jest GASCADE z udziałami po połowie Gazprom Germania i Winteshall DEA. Jeżeli kryzys energetyczny będzie się utrzymywał w 2022 roku, kiedy kończy się kontrakt jamalski PGNiG-Gazprom, Rosjanie będą mogli wykorzystywać opisywaną wyżej grę „rynkową” do skuszenia Polaków na nowy kontrakt długoterminowy, zamiast zakupów na spocie, do których dostęp jest ograniczany już teraz. Polska będzie zainteresowana dodatkowym gazem, bo wyliczenia jeszcze sprzed kryzysu sugerują, że może potrzebować dodatkowo 2,1-3,8 mld m sześc. rocznie od 2023 roku. Gdyby Polacy się skusili, na przykład po przyspieszonych wyborach parlamentarnych w 2022 roku skutkujących koalicją z Polskim Stronnictwem Ludowym i Waldemarem Pawlakiem znanym z przedłużenia kontraktu jamalskiego w 2010 roku, mogłaby zostać zawarta nowa umowa długoterminowa ograniczająca możliwość dalszej dywersyfikacji dostaw gazu do Polski podobna do tej z Mołdawii czy Węgier. Wówczas można sobie wyobrazić, że kiedyś byłaby realizowana za pośrednictwem Nord Stream 2 przez Niemcy pozwalając Rosjanom ominąć Ukrainę przy dostawach do kolejnego klienta i obronić udziały rynkowe, a wszystko zgodnie z priorytetami polityki zagranicznej Kremla. Byłby to drugi kontrakt jamalski, ale zapewne z racji szlaku dostaw być może zwany bałtyckim. Czynnikiem ograniczającym to ryzyko jest ustawa o zapasach, dzięki której Polacy wbrew trendom europejskim uzupełnili zapasy gazu na ten sezon grzewczy prawie w stu procentach i mają najwyższe zapełnienie procentowe w Europie. W innym wypadku mogłoby się okazać, że w 2022 roku uzupełnialiby niedobory z magazynu Katharina w Brandendburgii rozbudowywanego przez VNG z pomocą Gazpromu, pod warunkiem, że byłby w nim gaz.

Co ciekawe, magazyn gazu Katharina cieszy się największym zapełnieniem w Niemczech z poziomem przekraczającym 70 procent przepustowości oraz największym wtryskiem paliwa tak, jakby czekał na dodatkowe zamówienia. Dostawy gazu Nord Stream 2 składowanego z pomocą magazynu nazwanego na cześć Katarzyny Wielkiej do Polski byłyby chichotem historii i sukcesem gry Gazpromu, która tylko z pozoru ma charakter wyłącznie rynkowy. Z tego względu Polska powinna kontynuować kurs na obniżenie zależności od gazu z Rosji pomimo kryzysu energetycznego i za wszelką cenę unikać zwrotu w polityce gazowej w 2022 roku. Drastyczny wzrost kosztu importu gazu zmusił PGNiG do pożyczki wartej 2,7 mld zł. Warto zastanowić się, czy nie subsydiować tej firmy w 2022 roku, aby nie zabrakło gazu ani nie powstało ryzyko powrotu do zależności od Gazpromu w 2023 roku. Jednym z narzędzi do realizacji tego celu jest polonizacja mocy Gazociągu Jamalskiego, który może posłużyć do importu fizycznego gazu z Baltic Pipe i LNG, ale także spotowych zakupów w Niemczech. Polacy kontynuują kurs pozwalający nie podpisywać żadnej umowy z Rosjanami i uzupełniać dostawy LNG oraz z Baltic Pipe kontraktami spotowymi na giełdzie niemieckiej. Pomimo faktu, że w najbliższych miesiącach będzie to droga opcja, to długoterminowo była bardziej konkurencyjna do politycznych umów z Gazpromem i po kryzysie znów będzie.

Polska zbiera koalicję w Unii, by ochrona klimatu nie przynosiła rekordów cen energii | Zielona minister mówi twardo o Nord Stream 2. Kanclerz bardziej miękko

Polska zbiera koalicję w Unii, by ochrona klimatu nie przynosiła rekordów cen energii | Zielona minister mówi twardo o Nord Stream 2. Kanclerz bardziej miękko

:Polska chce, aby tylko firmy energetyczne mogły handlować uprawnieniami do emisji CO2 w systemie EU ETS, by cena energii podnoszona przez konieczność ich wykupu spadła. Pojawia się też pomysł zamrożenia systemu. Temat będzie przedmiotem dyskusji na Radzie Europejskiej, a zdania państw członkowskich są podzielone, choć rośnie koalicja zwolenników interwencji.

:Niemcy nie dopuszczą do rozpoczęcia dostaw przez Nord Stream 2 przed certyfikacją ani w razie agresji rosyjskiej na Ukrainie – wynika z wypowiedzi minister spraw zagranicznych oraz kanclerza.

Czytaj dalej„Polska zbiera koalicję w Unii, by ochrona klimatu nie przynosiła rekordów cen energii | Zielona minister mówi twardo o Nord Stream 2. Kanclerz bardziej miękko”

Moratorium bez moratorium? Nowy rząd w Niemczech każe poczekać Nord Stream 2 | Jeśli Niemcy nie zatrzymają koalicji obrony atomu, Austria pójdzie z nimi do sądu w imię denuklearyzacji

Moratorium bez moratorium? Nowy rząd w Niemczech każe poczekać Nord Stream 2 | Jeśli Niemcy nie zatrzymają koalicji obrony atomu, Austria pójdzie z nimi do sądu w imię denuklearyzacji

:Nowa umowa koalicyjna w Niemczech ma zawierać zapis zobowiązujący Nord Stream 2 do przestrzegania przepisów unijnych. Oznaczałby on w praktyce moratorium na dostawy przez konieczność certyfikacji zawieszonej ze względu na niezgodność z tymi paragrafami.

:Niemiecki Handelsblatt zdradza więcej szczegółów na temat rosnącej koalicji w obronie atomu w Unii Europejskiej, której mogą nie zatrzymać nawet antynuklearne Niemcy, ale Austria może spróbować w sądzie.

Czytaj dalej„Moratorium bez moratorium? Nowy rząd w Niemczech każe poczekać Nord Stream 2 | Jeśli Niemcy nie zatrzymają koalicji obrony atomu, Austria pójdzie z nimi do sądu w imię denuklearyzacji”

Węgry walczą z Brukselą, ale pozycjonują się w głównym nurcie polityki klimatycznej na COP26 | PGNiG potwierdza: Rosjanie zakręcili kurek Niemcom, więc Gazociąg Jamalski posłużył Polakom

Węgry walczą z Brukselą, ale pozycjonują się w głównym nurcie polityki klimatycznej na COP26 | PGNiG potwierdza: Rosjanie zakręcili kurek Niemcom, więc Gazociąg Jamalski posłużył Polakom

:Prezydent USA Joe Biden po raz kolejny oskarżył kraje porozumienia naftowego OPEC+ o podwyżki cen ropy naftowej, a co za nimi idzie, cen paliw na stacjach w Stanach Zjednoczonych. Zrobił to tym razem w trakcie szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow. Jednak producenci boją się działać, bo liczą się z nowym spadkiem cen przez czwartą falę koronawirusa.

:Gaz na giełdzie tanieje pomimo faktu, że Rosja nadal nie zwiększa dostaw do Europy, a przywódcy Ukrainy, USA i Kanady rozmawiali o spornym Nord Stream 2 na szczycie klimatycznym COP26.

:Prezydent Węgier Janos Ader ogłosił na szczycie klimatycznym COP26, że jego kraj zamierza odejść od energetyki węglowej w 2030 roku w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku. Ta deklaracja stawia Budapeszt w centrum unijnej polityki klimatycznej pomimo retoryki wojny z Brukselą.

:PGNiG potwierdza, że wykorzystało fakt zatrzymania dostaw gazu z Rosji przez Gazociąg Jamalski do Niemiec do zwiększenia importu na terytorium Polski.

Czytaj dalej„Węgry walczą z Brukselą, ale pozycjonują się w głównym nurcie polityki klimatycznej na COP26 | PGNiG potwierdza: Rosjanie zakręcili kurek Niemcom, więc Gazociąg Jamalski posłużył Polakom”