Polska i Niemcy mogą dobić stację benzynową Putina (ANALIZA)

Polska i Niemcy mogą dobić stację benzynową Putina (ANALIZA)

Przychody Rosji ze sprzedaży ropy są rekordowo niskie jeszcze przed nieszczelnym embargo unijnym, bo surowiec z Rosji staje się trędowaty. Polska i Niemcy mogą sprawić, że straty będą jeszcze większe i być może zachęcą Rosjan do wycofania się z Ukrainy – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ropa rosyjska jest już trędowata

Dane Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA) sugerują, że przychody Rosji ze sprzedaży paliw kopalnych są obecnie niższe niż w 2021 roku. Szacunkowe przychody w październiku sięgnęły 21 mld euro, w tym 7,5 mld z eksportu do Unii Europejskiej. Są niższe niż przed inwazją Rosji na Ukrainę z lutego 2022 roku pomimo rekordowej ceny węglowodorów notowanej w wakacje 2022 roku. Przychody z eksportu surowców kopalnych do Unii spadły o 14 procent, a z ropy o 19 procent. Mimo to Unia Europejska pozostała największym importerem ropy i gazu z Rosji, a zatem zatrzymanie dostaw do Europy będzie miało istotne znaczenie dla losu budżetu rosyjskiego fundowanego prawie w połowie ze sprzedaży surowców.

Rosjanie już zapowiadają ustami wicepremiera Rosji Aleksandra Nowaka, że zareagują ograniczeniem eksportu, ale co ważniejsze także wydobycia ropy na plan wprowadzenia ceny maksymalnej dostaw przez G7, w tym Unię Europejską. Bloomberg donosi, że sprzedaż ropy z Rosji w Europie Północnej spadła od lutego 2022 roku z 1,2 mln do 95 tysięcy baryłek dziennie, czyli o ponad 90 procent. Ładunki rosyjskie docierają już tylko do portu w Rotterdamie. Agencja donosi, że Litwa, Francja i Niemcy porzuciły dostawy morskie ropy z Rosji wiosną, a Polska we wrześniu. Trzy czwarte eksportu morskiego ropy z Rosji jest wysyłana do Azji, gdzie klienci otrzymują rabaty obniżające przychody Rosjan. Tymczasem embargo unijne na dostawy morskie wchodzi w życie piątego grudnia 2022 roku.

Polska i Niemcy mogą przesądzić o skuteczności sankcji

Z tego punktu widzenia istotne będzie stanowisko największych klientów na ropę rosyjską w Europie. Embargo morskie nie wyklucza dostaw przez Ropociąg Przyjaźń, który rozgałęzia się na dwie nitki – północną przez Białoruś do Polski i Niemiec, a także południową przez Ukrainę do Czech, Słowacji i Węgier. Najwięksi klienci na ropę rosyjską w Europie to według danych CREA z października odpowiednio: Niemcy, Holandia, Włochy, Polska i Grecja. Holandia, Włochy i Grecja nie będą sprowadzać ropy rosyjskiej przez embargo morskie. Zatem rezygnacja z dostaw ropy rosyjskiej deklarowana od końca roku przez Polskę i Niemcy pozbawi Rosjan lwiej części przychodów, bo pozostali duzi klienci zostaną objęci embargo morskim, a inni – wyłączeni z sankcji jak odbiorcy ropy z południowej nitki Przyjaźni – znaczą dużo mniej na rynku.

W tym kontekście istotne są ustalenia BiznesAlert.pl na temat koordynacji polityki Polski i Niemiec, które mają razem zabiegać o sankcje unijne na dostawy ropy północną nitką Ropociągu Przyjaźń, które będą do zaakceptowania nawet przez obrońców utrzymania relacji energetycznych z Rosją jak Węgry, a zadadzą cios rosyjskiemu petrostates, aby doszło do refleksji w sprawie poczynań na Ukrainie. Ministerstwo klimatu i środowiska potwierdza w komentarzu dla BiznesAlert.pl, że Polska oraz Niemcy razem zabiegają o sankcje na dostawy ropy z Rosji przez Ropociąg Przyjaźń po to, aby mogły spełnić deklarację z maja o woli porzucenia tego szlaku do końca roku, a PKN Orlen posiadający umowy wykraczające poza koniec 2022 roku nie płacił kar z tytułu ich zerwania. Szczyt unijny, na którym mogą pojawić się rozstrzygnięcia w tej sprawie odbędzie się 15-16 grudnia. Wcześniej kraje Grupy Wyszehradzkiej będą koordynować politykę energetyczną na szczycie Grupy 24 listopada. Będzie to okazja do przekazania planu Polski sąsiadom, którzy deklarują, że nie są jeszcze gotowi na pełne embargo na ropę z Rosji.

Derusyfikacja na serio czy na pokaz?

Polacy i Niemcy współpracują także przy dostawach ropy nierosyjskiej do rafinerii wschodnioniemieckich Leuna oraz Schwedt poprzez naftoport w Gdańsku, choć według informacji BiznesAlert.pl strona niemiecka bierze też pod uwagę możliwość budowy nowego ropociągu z Rostocku. Polacy mogliby także zainwestować w Rafinerię Schwedt z udziałem PKN Orlen pod warunkiem usunięcia udziałów rosyjskiego Rosnieft Deutschland. Te znajdują się póki co pod tymczasowym zarządem powierniczym rządu w Berlinie. Polska oraz Niemcy mogłoby według informacji BiznesAlert.pl rozwijać dostawy Kazachstanu, o których rozpisują się media niemieckie jak Handelsblatt. Istnieje jednak ryzyko, że byłaby to przynajmniej częściowo ropa rosyjska REBCO sprzedawana pod fałszywą banderą mieszanki kazachskiej KEBCO.

Jeżeli Polska i Niemcy dotrzymają słowa, rezygnując całkowicie z dostaw ropy rosyjskiej, mogą dobić Kreml już teraz tracący główny rynek zbytu ropy i zyski z jej sprzedaży stanowiące podstawę ładu społecznego w Rosji napędzanego petrodolarami. Zamknięcie stacji benzynowej Władimira Putina to najlepszy sposób na zwiększenie bezpieczeństwa Europy i powstrzymanie agresji rosyjskiej na Ukrainie.

Rynek ropy widzi recesję | Rosja chce rekompensować utratę Nord Stream 1 i 2 hubem w Turcji o mniejszym potencjale

Rynek ropy widzi recesję | <strong>Rosja chce rekompensować utratę Nord Stream 1 i 2 hubem w Turcji o mniejszym potencjale</strong>

:Międzynarodowa Agencja Energii oraz OPEC obniżają prognozy wzrostu zapotrzebowania na ropę naftową wobec sygnałów o globalnej recesji gospodarczej.

:Minister spraw zagranicznych Rosji przekonuje, że rozwój hubu gazowego w Turcji pozwoli zrekompensować stratę przepustowości wywołaną sabotażem gazociągów Nord Stream 1 i 2 przez Bałtyk. Jednakże potencjał obu rynków jest różny i jest mniejszy w przypadku szlaku tureckiego.

:Atak rakietowy Rosji na Ukrainę zaszkodził dostawom energii do Mołdawii oraz ropy do Węgier i Słowacji.

Czytaj dalej„Rynek ropy widzi recesję | Rosja chce rekompensować utratę Nord Stream 1 i 2 hubem w Turcji o mniejszym potencjale

Co będzie pierwsze? Atomowy burger czy kimchi?

<a href="https://biznesalert.pl/wp-admin/post.php?post=266801&action=edit">Co będzie pierwsze? Atomowy burger czy kimchi?</a>

– Polacy mogą potencjalnie budować dwie elektrownie jądrowe równocześnie: jedną z Amerykanami a drugą z Koreańczykami. Oto z jakich składników mogą zostać przygotowane atomowy burger i kimchi – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kimchi oprócz, nie zamiast burgera

Polakom zależy na transferze technologii jądrowej oraz zaangażowaniu KHNP przez Polskę w realizację innych projektów w regionie wzorem Westinghouse, który zbudował w Krakowie Centrum Usług Wspólnych do inwestycji w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Koreańczycy mogliby też zaangażować się w inne dziedziny gospodarki jak wodór i elektromobilność. Są już dostawcą sprzętu wojskowego w ramach licznych umów resortu obrony, mogliby inwestować w elektromobilność, magazyny energii oraz inne branże. O ile jednak KHNP chciało oferować taki offset w ramach rządowego programu jądrowego, w ramach „prywatnego” mogłoby zaangażować się kapitałowo w przeciwieństwie do amerykańskiego Westinghouse, który nie włoży kapitału do realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, a zrobi to EXIMBANK z USA pożyczający pieniądze Polakom. Nieoficjalnie można usłyszeć, że Polacy liczyli na udział kapitałowy Amerykanów, choć plan pamiętający czasy ministra Piotra Naimskiego zakładał zaangażowanie wspomnianego banku inwestycyjnego z USA. Polacy naciskali na Amerykanów ze względu na offset polityczno-biznesowy, czyli większe zaangażowanie firm i sił zbrojnych USA w naszym kraju. Z kolei projekt prywatny z Koreańczykami ma nie zakładać udziału rządu polskiego, ale notowanego na giełdzie PGE w roli udziałowca mniejszościowego, ZE PAK Zygmunta Solorza-Żaka oraz państwowego KHNP, który miałby być zainteresowany zaangażowaniem kapitałowym w to przedsięwzięcie, skoro nie dostał takiej możliwości w programie rządowym. Jednakże prezes tej firmy powiedział autorowi tekstu na konferencji w Seulu, że to Export Import Bank z Korei i inne banki włączą się w finansowanie. Projekt mógłby zatem być finansowany komercyjnie przy założeniu sukcesu rozmów biznesowych na etapie tworzenia spółki celowej.

Harmonogram i lokalizacja drugiej elektrowni jądrowej

Budowa elektrowni jądrowej w Pątnowie mogłaby według założeń przebiegać równolegle do realizacji Programu Polskiej Elektrowni Jądrowej, który zakłada budowę sześciu bloków AP1000 o mocy ponad 6 GW we współpracy Polskich Elektrowni Jądrowych ze stuprocentowym udziałem państwa oraz Westinghouse. Projekt „prywatny” ZE PAK-PGE-KHNP miałby być uzupełnieniem o maksymalnej mocy 5600 MW w razie budowy czterech bloków w Pątnowie wzorem Elektrowni Barakah z Zjednoczonych Emiratów Arabskich o takiej mocy. Zaleta tej lokalizacji do dostęp do wody chłodzącej reaktory z jezior służących do chłodzenia elektrowni węglowych ZE PAK i tych powstałych po zalaniu wyczerpanych kopalni odkrywkowych. Takie rozwiązanie rezerwowałoby jedną z trzech lokalizacji branych dotąd pod uwagę w Polsce oprócz Lubiatowo-Kopalino, gdzie ma stanąć pierwsza elektrownia amerykańska oraz Bełchatowa, który ma do rozwiązania wyzwanie z dostępem do wody. Kolejne lokalizacje będą rozstrzygane dzięki decyzjom środowiskowym, więc uchwała rządowa w sprawie oferty amerykańskiej może uwzględniać zapis na temat pierwszej z nich. Kolejna zostałaby dodana po jej ustaleniu, ale ewentualny sukces projektu prywatnego w Pątnowie zarezerwuje ten obszar i Amerykanie będą mogli liczyć na Bełchatów lub inną, jeszcze nieznaną opcję.

Plan budowy atomu z Koreańczykami tworzony na przełomie 2022-23 roku miałby prowadzić do podpisania umowy inwestycyjnej w przyszłym roku. Zakłada przygotowanie wstępnej analizy warunków geologicznych, sejsmicznych i środowiskowych, opracowanie budżetu, modelu finansowania oraz harmonogramu realizacji projektu. ZE PAK ma mieć już pierwsze dane na temat ewentualnej budowy atomu w Pątnowie. Sam rezygnuje jednak z planów budowy małych reaktorów jądrowych SMR, które początkowo chciał zapewnić dzięki współpracy technologicznej z Synthosem. Warto przypomnieć, że w przeszłości były prowadzone badania na ewentualność budowy atomu z Francuzami (przed 2015 rokiem) w Turku niedaleko Pątnowa, a zatem o podobnych warunkach geologicznych.

Dużo pracy przed atomem w Pątnowie

Wyzwanie na drodze do realizacji atomu z USA i Korei równocześnie to podział zasobów materiałowych (beton, kable, podwykonawcy) oraz administracyjnych, a także los sporu KHNP-Westinghouse o transfer technologiczny. Możliwa jest ugoda w tej sprawie. Spór koreańsko-amerykański o technologie jądrowe na razie obejmuje skargę, która może zamienić się w pozew sądowy lub zakończyć ugodą, która mogłaby uwzględniać ustępstwa KHNP wobec Westinghouse, jak kawałek tortu w projekcie pątnowskim na wzór podwykonawstwa w Barakah, w zamian za zgodę na przeniesienie technologii do Polski. W razie porozumienia atom w Pątnowie mógłby powstać w około dekadę uwzględniając konieczność przejścia procedur administracyjnych analogicznych do atomu w Lubiatowo-Kopalino budowanego z Westinghouse, w tym decyzji środowiskowej. Do rozstrzygnięcia pozostaje także ciągłość tego projektu w razie zmiany władzy po wyborach parlamentarnych. Politycznie atom w Pątnowie jest alternatywą do wygaszanego węgla atrakcyjną przed wyborami samorządowymi w 2023 roku. Biznesowo jest to modus vivendi firmy Zbigniewa Solorza-Żaka na dekady stabilnego rozwoju.

Jeżeli projekt prywatny z Koreańczykami dojdzie do skutku, zostanie wpisany do Programu Polskiej Energetyki Jądrowej oraz Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku, które czeka aktualizacja. Nowe realia widoczne w obliczu kryzysu energetycznego i inwazji Rosji na Ukrainie mają doprowadzić do zredukowania roli gazu w strategii energetycznej do minimum. Oznacza to dłuższe wykorzystanie istniejących elektrowni gazowych, pozostawienie jedynie roli regulacyjnej gazu tam, gdzie został już rozpoczęty proces inwestycyjny, a także więcej mocy z atomu. Jednak ten sam kryzys spowoduje, że dwa projekty naraz musiałyby się dzielić tymi samymi zasobami, które będą się kurczyć przynajmniej na początku. Czasami KHNP dostarczy coś Westinghouse albo na odwrót, o ile dojdzie do ugody i realizacji projektu prywatnego.

Zależność od uranu nie pozwala Zachodowi ukarać Rosji za groźby użycia brudnej bomby | Niemcy nie chcą Nord Stream 2 po sabotażu i próbują uciec z Rosji

:Zależność Zachodu od uranu z Rosji utrudnia rozmowy o sankcjach wobec Rosatomu za to, że Rosja grozi brudną bombą, ale w przyszłości, gdy Polska ma już mieć własne reaktory, ten problem ma zniknąć dzięki planom USA i Unii Europejskiej.

:Rząd niemiecki ocenia, że Nord Stream 2 nie może bezpiecznie ruszyć do pracy po sabotażu, który według Kremla miał nie zaszkodzić jednej z jego dwóch nitek. Niemcy chcą się ewakuować z Rosji, ale mają problemy.

Czytaj dalej„Zależność od uranu nie pozwala Zachodowi ukarać Rosji za groźby użycia brudnej bomby | Niemcy nie chcą Nord Stream 2 po sabotażu i próbują uciec z Rosji

Atomowa dobudówka Polski, czyli kimchi oprócz burgera?

<a href="https://biznesalert.pl/wp-admin/post.php?post=265931&action=edit">Atomowa dobudówka Polski, czyli kimchi oprócz burgera?</a>

– Media obiegły spekulacje na temat zaangażowania Polskiej Grupy Energetycznej w budowę atomu z Koreańczykami. Gdyby doszło do układu o dobudówce do Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, byłaby to dobra wiadomość dla Polski. Im więcej stabilnej i zeroemisyjnej energii tym lepiej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Atom ministra Sasina?

Strefa Inwestorów oraz Business Insider sugerują, że minister aktywów państwowych Jacek Sasin miał się udać do Korei Południowej w celu zawarcia układu o budowie atomu w Polsce przez państwową PGE, prywatny ZE PAK i koreańskie KHNP. Jego wizytę miał według tych mediów zablokować premier Mateusz Morawiecki zaskoczony planami resortu aktywów. Jeżeli do wydarzenia faktycznie miało dojść, wytłumaczenie problemów może być inne, bo w Korei miał być w tym samym czasie minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, który nie dotarł na miejsce, według mediów koreańskich przez blokadę lotu nad Chinami. Te same wyzwania mogły ograniczyć ministra Sasina, a niekoniecznie rezygnowałby z konferencji prasowej na żywo przy wydarzeniu tej rangi. Nie ma oficjalnych informacji na ten temat, więc pozostają spekulacje.

W teorii Polska mogłaby poszerzyć plany atomowe o kolejne megawaty z Korei Południowej, o czym pisałem w lipcu 2022 roku po dymisji pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotra Naimskiego. Jeszcze za jego czasów była brana pod uwagę dobudówka jądrowa. Natomiast uzupełnienie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej o kolejne megawaty z innym partnerem byłoby możliwe jedynie obok niego, bo ten plan zakłada 6-9 GW od jednego partnera technologicznego, którym prawdopodobnie byłby Westinghouse z USA, o czym pisałem w marcu 2021 roku. Pewnym zgrzytem byłby fakt, że to Polskie Elektrownie Jądrowe pod skrzydłami nowego pełnomocnika Mateusza Bergera miały zarządzać wszystkimi atomówkami: na Pomorzu, Pątnowie czy Bełchatowie. Jednakże projekt „prywatny” mógłby rządzić się innymi prawami. Kolejne wyzwanie to podział zasobów między dwa równoległe projekty jądrowe. Polska potrzebowałaby jeszcze więcej cementu, kabli i innych prozaicznych dóbr coraz droższych w dobie kryzysu energetycznego oraz gospodarczego oraz problemów z łańcuchami dostaw. Być może jednak względy bezpieczeństwa energetycznego by przeważyły, jak militarne w sprawie masowych zakupów zbrojeniowych w USA oraz Korei uzupełniających arsenał wysłany na Ukrainę.

Te i inne wyzwania są do przezwyciężenia. W przeszłości mogliśmy przeczytać, że nie będzie chętnych do budowy elektrowni jądrowej, a jest trzech konkurentów z Westinghouse, KHNP oraz francuskiego EDF, którzy walczą o kawałki tortu jądrowego w naszym kraju. Teraz pojawia się sugestia, że Komisja Europejska nie wyrazi zgody na finansowanie atomu w Polsce przez zastrzeżenia do przetargu, ale warto przypomnieć, że pomimo wstępnych uwag dopuściła do rozbudowy Elektrowni Paks na Węgrzech przez rosyjski Rosatom. Warto w tym kontekście przypomnieć debatę publiczną o notyfikacji rynku mocy dla węgla w Polsce, która miała być niemożliwa, a okazało się, że Bruksela dała zielone światło nie tylko tym przepisom subsydiującym elektrownie do 2025 roku, ale nawet na ostatni blok węglowy w Ostrołęce zablokowany z innych powodów. Poza tym w zeszłym roku doszło do wpisania atomu do taksonomii unijnej, która decyduje o tym, jakie inwestycje zasługują na wsparcie. Nie byłoby to możliwe bez konsensusu z udziałem Niemiec, które najwyraźniej odwiesiły na hak postulat denuklearyzacji Europy i póki co utrzymają do wiosny trzy ostatnie elektrownie jądrowe w sieci. Jeśli Berlin zdecyduje się jednak na dostawy paliwa jądrowego do tych obiektów, będą mogły pracować do 2024 roku.

Czas na decyzję

Największa przeszkoda na drodze do polskiego atomu leży gdzie indziej. To brak decyzji o wyborze partnera technologicznego PPEJ, która nie wykluczy dobudówek. Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa przyznała w rozmowie z BiznesAlert.pl, że uchwała rządu w sprawie oferty USA wymaga jeszcze trochę czasu pomimo wstępnych deklaracji o rozstrzygnięciu w październiku. Polska ma problem z wielogłosem w rządzie albo targuje się do ostatniej chwili. Wszystkie oferty są na stole, więc czas wybrać – z dobudówką lub bez. Dyskusja trwająca już 30 lat powinna zakończyć się konkretami.

Kryzys przyjaźni Rosji i Węgier

<a href="https://biznesalert.pl/wp-admin/post.php?post=258893&action=edit">Kryzys przyjaźni Rosji i Węgier</a>

Węgry nie są skazane na ropę z Rosji, ale same się na nią skazały. Problemy Ropociągu Przyjaźń, które Rosjanie tłumaczą sankcjami zachodnimi, mogą zmusić Budapeszt niechętny solidarności europejskiej do współpracy w Unii.

Kryzys Ropociągu Przyjaźń na Ukrainie

Węgierski MOL zaoferował, że zapłaci za przesył ropy rosyjskiej odcinkiem Ropociągu Przyjaźń przez Ukrainę, który został zatrzymany przez rosyjski Transnieft tłumaczący się problemami wynikającymi z sankcji zachodnich. Czechy, Słowacja i Węgry sprowadzają całą ropę tym szlakiem. Przepustowość Ropociągu Przyjaźń to 1,2-1,4 mln baryłek ropy dziennie. Doprowadza on ropę z Syberii do Mozyrza na Białorusi, gdzie rozchodzi się na dwie nitki. Południowa nitka dzieli się na dwie kolejne na Słowacji, a te ciągną się do Czech i Węgier. Te trzy kraje są wyłączone z embargo na ropę rosyjską wprowadzonego przez Unię Europejską. Rosja odpowiadała w 2021 roku za 26 procent dostaw ropy i 43 procent produktów naftowych do Unii Europejskiej.

Kryzys dywidendy przyjaźni rosyjsko-węgierskiej

Problemy południowej nitki Ropociągu Przyjaźń pokazują kilka istotnych zjawisk. Po pierwsze, nie jest jasne czy sankcje zachodnie faktycznie blokują płatności Transnieftu za dostawy ropy przez terytorium Ukrainy. Zatrzymanie dostaw może być kolejnym elementem gry Rosjan, którzy ograniczają od wakacji 2021 roku dostawy gazu do Europy. Po drugie, węgierski MOL zaopatrujący rynki Czech, Słowacji oraz Węgier ma możliwość sprowadzenia ropy spoza Rosji z użyciem terminalu naftowego w Chorwacji, o czym informował BiznesAlert.pl przy okazji dyskusji sankcjach na ropę rosyjską. W rzeczywistości Węgry miały wówczas mniejszy udział ropy rosyjskiej w dostawach niż Polska, a jednak nie chciały embargo naftowego Unii Europejskiej tłumacząc się problemami z uniezależnieniem od Rosji. Po trzecie, polityka Węgier polegająca na unilateralnej regulacji rynku naftowego z pomocą ceny maksymalnej, reglamentacji dostępu do paliwa w oparciu o potwierdzenie narodowości węgierskiej z jednej strony oraz opodatkowaniu niespodziewanych przychodów MOL z użyciem tak zwanego windfall tax doprowadziła do niedoborów paliw na stacjach jeszcze przed odcięciem dostaw nitką południową Przyjaźni. Po czwarte, polityka prorosyjska Budapesztu nie zapewniła mu bezpieczeństwa dostaw ropy, którym ten tłumaczył sprzeciw wobec embargo unijnego. Węgry deklarują, że posiadają zapasy ropy oraz paliw na kilka tygodni na wypadek dłuższej przerwy dostaw, ale MOL przekonuje, że nie powinna ona przekroczyć kilku dni. Jeżeli ta firma zabezpieczyła sobie dostęp do naftoportu w Chorwacji, nie powinna mieć problemu z zaopatrzeniem Rafinerii Duna na Węgrzech. Jednakże nerwowe ruchy MOL-a polegające na deklaracji, że opłaci taryfy przesyłowe Transnieftu na Ukrainie żeby tylko przywrócić dostawy oznaczają, że Budapeszt mógł nie być przygotowany na taki rozwój wypadków, być może licząc na dywidendę przyjaźni z dyktatorem Władimirem Putinem, z którym utrzymywał bliskie relacje pomimo ataku Rosji na Ukrainę z lutego 2022 roku.

Kryzys solidarności europejskiej

Najczarniejszy scenariusz zakłada dłuższą przerwę dostaw ropy Ropociągiem Przyjaźń i konieczność przyspieszonej dywersyfikacji źródeł dostaw przez węgierskiego MOL-a. Jeżeli ten nie był przygotowany do użycia naftoportu w Chorwacji, należy liczyć się z możliwością, że jego przepustowość została zarezerwowana przez inne podmioty. Dane na ten temat nie są publicznie dostępne. Wówczas problemy z Przyjaźnią zwiększą obciążenie alternatywnej infrastruktury i mogą wywołać konieczność koordynacji dostaw na południe Europy z pomocą umów bilateralnych miedzy państwami, a być może Komisji Europejskiej. To wyzwanie wobec chęci wdrożenia embargo na dostawy morskie ropy rosyjskiej. Mniejsza podaż w Czechach, Słowacji i na Węgrzech oznacza konieczność zwiększenia jej z innych kierunków, z których zostanie mniej do podziału innym odbiorcom. Węgry mogą być zmuszone polegać na solidarności europejskiej, której odmówiły w dyskusji o wspólnym ograniczeniu zużycia gazu w Europie zaproponowanym przez Komisję. Sektor energetyczny i paliwowy Unii Europejskiej to system naczyń połączonych wspólnym rynkiem. Problemy Węgier to kłopoty całej Europy, więc należy im pomóc, ale także wykorzystać kryzys Przyjaźni do przypomnienia antyeuropejskiemu rządowi w Budapeszcie o wadze solidarności europejskiej. W scenariuszu mniej ekstremalnym problemy Przyjaźni będą chwilowe i skłonią MOL do daleko idących ustępstw wobec Moskwy w celu utrzymania przyjaźni politycznej i strumienia dostaw ropy.

Węgrzy chcą wziąć na siebie opłatę za przesył ropy, żeby Rosja przywróciła dostawy przez Ukrainę | Schroeder w spódnicy dalej broni Nord Stream 2 i chce sprowadzać LNG z jego użyciem

<strong>Węgrzy chcą wziąć na siebie opłatę za przesył ropy, żeby Rosja przywróciła dostawy przez Ukrainę</strong> | <strong>Schroeder w spódnicy dalej broni Nord Stream 2 i chce sprowadzać LNG z jego użyciem</strong>

:Węgierski MOL zaoferował, że zapłaci za przesył ropy rosyjskiej odcinkiem Ropociągu Przyjaźń przez Ukrainę, który został zatrzymany przez rosyjski Transnieft tłumaczący się problemami wynikającymi z sankcji zachodnich. Czechy, Słowacja i Węgry sprowadzają całą ropę tym szlakiem.

:Premier Meklemburgii Pomorza Przedniego, która przed atakiem Rosji na Ukrainę broniła spornego projektu gazociągu Nord Stream 2 teraz popiera plan wykorzystania jego części w Niemczech do dostaw LNG.

:Nie ma danych o zagrożeniu radiacyjnym w jądrowej Elektrowni Zaporoże, ale incydenty z udziałem Rosjan mogą zniechęcać do atomu Niemców w sercu dyskusji o utrzymaniu ich trzech ostatnich elektrowni jądrowych.

Czytaj dalejWęgrzy chcą wziąć na siebie opłatę za przesył ropy, żeby Rosja przywróciła dostawy przez Ukrainę | Schroeder w spódnicy dalej broni Nord Stream 2 i chce sprowadzać LNG z jego użyciem

Hołd węgierski po gaz nie przyniósł póki co efektów | Minister gospodarki i klimatu Niemiec opowiada się przeciwko restartowi Nord Stream 2

Hołd węgierski po gaz nie przyniósł póki co efektów | Minister gospodarki i klimatu Niemiec opowiada się przeciwko restartowi Nord Stream 2

:Węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto odwiedził Moskwę, by rozmawiać o zwiększeniu dostaw gazu z Rosji. Węgrzy podobnie jak reszta Europy odczuwają kryzys energetyczny podsycany przez Gazprom, ale mimo to ubiegają się o względy. Rosjanie mają rozważyć możliwości.

:- To byłoby wywieszenie białej flagi – ocenił minister gospodarki i klimatu Niemiec Robert Habeck zapytany w telewizji ZDF o możliwość uruchomienia Nord Stream 2, drugiego gazociągu z Rosji wobec problemów sygnalizowanych przez Gazprom przy Nord Stream 1.

Czytaj dalej„Hołd węgierski po gaz nie przyniósł póki co efektów | Minister gospodarki i klimatu Niemiec opowiada się przeciwko restartowi Nord Stream 2”

Gaz z Południa dla Polski (ANALIZA)

– Polska rozmawia o dostawach gazu do Czech i Słowacji, ale sama mogłaby skorzystać z importu z Południa w razie dalszej eskalacji kryzysu energetycznego przez Rosję – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Polska ma plan B z dostawami przez Gazociąg Polska-Słowacja

Polacy są na etapie kontraktowania kolejnych dostaw gazu z Norwegii przez gazociąg Batic Pipe, o czym można przeczytać w innym miejscu. Mają jednak plan B na wypadek niedoboru gazu w Polsce.

Grecki terminal LNG Revithoussa. Fot. Wikimedia Commons

Grecki terminal LNG Revithoussa. Fot. Wikimedia Commons

– W najgorszym wypadku w sezonie zimowym będziemy uruchamiać zapasy, a za chwilę będzie gotowe połączenie ze Słowacją o przepustowości 5,7 mld m sześc. To zupełnie awaryjne zabezpieczenie, bardziej dla Słowaków. Chodzi o fizyczne dostawy z kierunku południowego. PGNiG prowadzi rozmowy w tej sprawie. Na dzisiaj ten kierunek nie jest niezbędny, bo mamy pewne kontrakty przez Świnoujście i Kłajpedę, a także, póki co, giełdę niemiecką – mówi minister klimatu Anna Moskwa w rozmowie z BiznesAlert.pl. – Oba kraje są zainteresowane pływającym terminalem FSRU w Zatoce Gdańskiej. Do rozważenia są różne opcje. My mamy FSRU o przepustowości 6 mld m sześc., ale zawsze można postawić tam drugi FSRU. Wtedy należy opłacić dwa statki, mając już nabrzeże i falochron. To jednak byłaby odpowiedzialność naszych sąsiadów. Chcielibyśmy wpisać pływający terminal do REPowerEU. Do rozstrzygnięcia zostaje, czy będzie miało 6 czy 12 mld m sześc. w zależności od zainteresowania sąsiadów. To także kwestia rozbudowy istniejących i budowy nowych kanałów przesyłowych, których potrzebowaliby nasi partnerzy z południa. Jesteśmy gotowi pomóc krajom pozbawionym dostępu do morza.

https://biznesalert.pl/anna-moskwa-polska-jest-przygotowana-na-kazdy-scenariusz-na-rynku-gazu-rozmowa/embed/#?secret=0tsd59hqHs#?secret=CliXLlp96T

Gaz z Południa

Gazociąg Polska-Słowacja przechodzi obecnie testy zapełnienia gazem. Gaz-System informuje, że zostanie uruchomiony w czerwcu lub lipcu. Może być źródłem dostaw z giełdy europejskiej, które mogą stanąć pod znakiem zapytania w razie eskalacji kryzysu energetycznego przez rosyjski Gazprom, który dalej ogranicza podaż gazu w Europie, ale także importu fizycznego z Południa, o którym według słów minister Moskwy trwają już rozmowy. W tym kontekście warto przypomnieć wizytę prezydenta RP w Egipcie, podczas której padł między innymi temat współpracy energetycznej. Gazociąg ze Słowacji to dopełnienie unijnego Korytarza Północ-Południe dającego dostęp do terminalu LNG oraz gazociągu Baltic Pipe sąsiadom Polski z Południa, ale także Polakom do infrastruktury importowej w południowej części Europy.

W grę wchodzą terminale greckie oraz dostawy przez Gazociąg Transadriatycki. Gazociąg Grecja-Bułgaria o przepustowości do 5 mld m sześc. rocznie ma być gotowy we wrześniu 2022 roku. Można rozważyć zwiększenie jego mocy. Grecy posiadają od 1999 roku stacjonarny terminal Revithoussa LNG (jak ten w Świnoujściu) o przepustowości 5,3 mld m sześc. rocznie. Kolejny obiekt, tym razem pływający FSRU, ma stanać w Aleksandropolis do końca 2023 roku i osiągnąć przepustowość 5,5 mld m sześc. rocznie. Grecka firma rafineryjna Motor Oil z Koryntu rozważa budowę projektu Dioryga LNG o przepustowości 2,5 mld m sześc. rocznie. Do podzielenia będzie około 11 mld m sześc. jesienią 2022 roku i 16 mld m sześc. do końca 2023 roku. Tym szlakiem może docierać gaz ze złoża Afrodyta pod kontrolą Cypru czy Tamar pod kontrolą Izraela, a także dostawy z krajów Afryki Północnej oraz wschodniego basenu Morza Śródziemnego, jak Egipt odwiedzony przez prezydenta RP.

Kolejne źródło to Gazociąg Transadriatycki (TAP), który może podwoić przepustowość z 10 do 20 mld m sześc. TAP pracuje od 2020 roku zapewniając gaz Bułgarii oraz Włochom. Podwojenie przepustowości TAP wymaga jedynie dostawienia dwóch tłoczni gazu oraz modernizacji kolejnych dwóch, a taka operacja powinna być łatwa do sfinansowania ze wspomnianego programu REPowerEU, dając kolejne 10 mld m sześc. gazu spoza Rosji do podziału w Europie. Ten szlak może pozwolić na większe dostawy z azerskiego złoża Szach Deniz, a w przyszłości nawet z Iraku czy Iranu.

Razem raźniej

Warto zastrzec, że przepustowości greckie i bułgarskie będą potrzebne Bułgarii odciętej od gazu z Rosji jak Polska, oraz Bałkanom. Jeżeli Słowacja, Czechy i Węgry zrezygnują z gazu rosyjskiego i nie skorzystają z infrastruktury polskiej, także będą potrzebować szlaku południowego. Z tego względu zalecana jest koordynacja Komisji Europejskiej przy podziale wolumenów importu spoza Rosji tak, aby ten temat nie dzielił państw unijnych, a dostępne moce zostały wykorzystane w sposób optymalny. Te rozwiązania są dostępne i mogą pozwolić na porzucenie gazu z Rosji do 2027 roku zgodnie z planem REPowerEU zaproponowanym przez Komisję, dając bezpieczeństwo dostaw oraz uderzając we wpływy rosyjskie na kontynencie.

Jest embargo unijne na ropę z Rosji z opóźnionym zapłonem. Baryłka drożeje słabo | To Rosja i OPEC+ podnoszą ceny ropy, a nie embargo Zachodu

Jest embargo unijne na ropę z Rosji z opóźnionym zapłonem. Baryłka drożeje słabo | To Rosja i OPEC+ podnoszą ceny ropy, a nie embargo Zachodu

:Kraje unijne doszły o północy 30 maja do porozumienia w sprawie embargo na dostawy ropy z Rosji, które obejmie 90 procent dostaw do końca roku. Baryłka Brent podrożała nieznacznie w porównaniu ze zmianą ceny po ataku Rosji na Ukrainę, za który są wprowadzane kolejne sankcje Zachodu.

:Sekretariat kartelu naftowego OPEC podaje, że porozumienie naftowe OPEC+ z udziałem dwunastu krajów spoza tej organizacji jest realizowane w 220 procentach. Oznacza to, że producenci ograniczają podaż ropy ponad miarę przyczyniając się do dalszego wzrostu cen ropy niezależnie od embargo Zachodu na dostawy z Rosji.

Jest embargo unijne na ropę z Rosji z opóźnionym zapłonem. Baryłka drożeje słabo

Kraje unijne doszły o północy 30 maja do porozumienia w sprawie embargo na dostawy ropy z Rosji, które obejmie 90 procent dostaw do końca roku. Baryłka Brent podrożała nieznacznie w porównaniu ze zmianą ceny po ataku Rosji na Ukrainę, za który są wprowadzane kolejne sankcje Zachodu.

Ambasadorowie unijni mają zatwierdzić decyzję Rady Europejskiej w tej sprawie pierwszego czerwca. Embargo jest częścią szóstego pakietu sankcji, który obejmuje także wykluczenie Sbierbanku z systemu SWIFT. To jeden z największych banków Rosji. Kolejne uderzenie Unii Europejskiej, tym razem już szóstym pakietem sankcji, ma odciąć Rosjan od istotnego źródła przychodów. Sprzedaż węglowodorów odpowiada już za prawie trzy czwarte przychodów budżetowych Rosji. Embargo naftowe zostało wprowadzone przez USA, Wielką Brytanie i Kanadę jeszcze w marcu, ale dotąd brakowało konsensusu w państwach unijnych.

Embargo unijne na ropę rosyjską zakłada wyłączenie z ograniczeń Ropociągu Przyjaźń, ale przez decyzję Polski i Niemiec o porzuceniu dostaw z Rosji do końca roku, doprowadzi do efektywnego wyłączenia 90 procent eksportu rosyjskiej ropy, o czym informowała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Wyłączenie Ropociągu Przyjaźń było warunkiem zgody Węgier na sankcje. Te przekonywały, że nie są w stanie z dnia na dzień porzucić ropy rosyjskiej pomimo takich możliwości infrastrukturalnych opisanych przez BiznesAlert.pl. EurActiv.com podaje, że długość obowiązywania wyłączenia dla Węgier nie została określona, a przywódcy unijni mają do niej wrócić jak najszybciej. Wyłączenie dla Czech ma trwać 18 miesięcy.

Ropa Brent podrożała od rozpoczęcia szczytu Rady Europejskiej o godz. 16.00 czasu polskiego ze 116 do 119 dolarów za baryłkę. Kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę, ropa tej mieszanki podrożała z niecałych 100 do 127 dolarów.

Reuters/EurActiv.com/Twitter/Wojciech Jakóbik

To Rosja i OPEC+ podnoszą ceny ropy, a nie embargo Zachodu

Sekretariat kartelu naftowego OPEC podaje, że porozumienie naftowe OPEC+ z udziałem dwunastu krajów spoza tej organizacji jest realizowane w 220 procentach. Oznacza to, że producenci ograniczają podaż ropy ponad miarę przyczyniając się do dalszego wzrostu cen ropy niezależnie od embargo Zachodu na dostawy z Rosji.

Według danych OPEC wydobycie ropy w krajach OPEC+, na czele z Arabią Saudyjską i Rosją, spadło o 220 procent w stosunku do cięć uzgodnionych w porozumieniu naftowym. Spadek w OPEC wyniósł 162 procent układu (największy producent kartelu to Arabia), a w krajach spoza OPEC należących do układu o 321 procent. Największy producent tej grupy to Rosja. OPEC+ wydobyło 2,6 mln baryłek dziennie mniej niż uzgodniono w porozumieniu.

Czerwcowe spotkanie OPEC+ ma być okazją do dyskusji o tym, czy zwiększyć podaż ropy bardziej, niż zostało uzgodnione do tej pory, czyli o 432 tysiące baryłek miesięcznie. Państwa grupy nie zgodziły się na taki ruch pomimo apeli USA o zwiększenie podaży w celu ograniczenia wzrostu cen na stacjach paliw, który jest kontynuowany niezależnie od embargo państw anglosaskich na dostawy ropy z Rosji, któremu od 30 maja towarzyszy częściowy zakaz dostaw z tego kierunku do Unii Europejskiej.

Interfax/Wojciech Jakóbik