Media ujawniają fakty o parasolu ochronnym Nord Stream 2 w Niemczech z groźbą wojny w tle | Kryzys energetyczny będzie trwał w 2023 roku przez Gazprom, więc Komisja już mu się przygląda

Media ujawniają fakty o parasolu ochronnym Nord Stream 2 w Niemczech z groźbą wojny w tle | Kryzys energetyczny będzie trwał w 2023 roku przez Gazprom, więc Komisja już mu się przygląda

:Gazeta niemiecka Welt am Sonntag ustaliła, że fundacja Stiftung Klimaschutz powołana przez rząd Meklemburgii-Pomorza Przedniego mająca teoretycznie zająć się ochroną klimatu, zakupiła 49 procent udziałów spółki z Rostocku w niejasnym celu. Można podejrzewać, że chodzi o ochronę spornego Nord Stream 2 przed sankcjami USA, które są bardziej prawdopodobne wobec groźby wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

:Portal EurActiv.com dotarł do analizy Komisji Europejskiej, z której wynika, że kryzys energetyczny może trwać jeszcze cały 2023 rok głównie z winy wysokich cen gazu windowanych przez Gazprom. Komisja bada już czy nie nadużył pozycji na rynku.

Czytaj dalej„Media ujawniają fakty o parasolu ochronnym Nord Stream 2 w Niemczech z groźbą wojny w tle | Kryzys energetyczny będzie trwał w 2023 roku przez Gazprom, więc Komisja już mu się przygląda”

Rosja obiecuje gaz, ale się nie spieszy. Gra o Nord Stream 2 trwa a Rosjanie oskarżają Polskę o sabotaż | Rozpoczyna się renesans atomu w Europie. Francja i Turcja prowadzą, za nimi Polska oraz Ukraina

Rosja obiecuje gaz, ale się nie spieszy. Gra o Nord Stream 2 trwa a Rosjanie oskarżają Polskę o sabotaż | Rozpoczyna się renesans atomu w Europie. Francja i Turcja prowadzą, za nimi Polska oraz Ukraina

:Cena gazu w Europie spadła w odpowiedzi na deklarację Gazpromu o tym, że zwiększy dostawy do Europy istniejącymi szlakami. Rosjanie obawiają się finału certyfikacji spornego Nord Stream 2 w Niemczech, a w drodze są nowe sankcje USA. Rosyjski ekspert oskarża Polaków z PGNiG o sabotaż.

:Kryzys energetyczny wywołał przyspieszenie dyskusji o roli atomu w polityce klimatycznej. Kolejne kraje deklarują chęć budowy nowych reaktorów. Potwierdza ją Francja, zgłasza Turcja, a Polska i Ukraina idą w ich ślad.

Czytaj dalej„Rosja obiecuje gaz, ale się nie spieszy. Gra o Nord Stream 2 trwa a Rosjanie oskarżają Polskę o sabotaż | Rozpoczyna się renesans atomu w Europie. Francja i Turcja prowadzą, za nimi Polska oraz Ukraina”

Francuzi chcą mieć mały atom na eksport do 2030 roku. Czy Polska skorzysta? | Orban z Gazpromem odcinają Ukrainę od gazu unijnego. Polska może pomóc, lecz Komisja sugeruje Słowację

Francuzi chcą mieć mały atom na eksport do 2030 roku. Czy Polska skorzysta?

Rząd francuski ma wesprzeć państwową EDF przy rozwoju małych reaktorów modularnych SMR do 2030 roku po to, aby ta technologia była towarem eksportowym Francji do krajów potrzebujących nowych źródeł energii bez emisji CO2. Polskie firmy także są zainteresowane tą technologią.

Prezydent Francji Emmanuel Macron ocenił, że energetyka jądrowa pomaga zmniejszać emisje gazów cieplarnianych razem z Odnawialnymi Źródłami Energii. Francja i dziewięć innych krajów unijnych, w tym Polska, przekonują Komisję Europejską do uznania atomu za źródło korzystne dla klimatu i zasługujące na wsparcie banków w taksonomii.

– Musimy patrzeć na różne rodzaj technologii – powiedział Macron. Francja przeznaczy miliard euro na SMR oraz inne, nowe technologie jądrowe, także te związane z utylizacją odpadów nuklearnych. – Pierwszy cel to posiadanie SMR we Francji do 2030 roku – dodał.

EDF dołącza do firm jak amerykańskie NuScale Power w USA czy chińskie CNNC starające się o pozyskanie opłacalnej technologii małych reaktorów. Jednakże Francuzi zamierzają także budować nowe reaktory konwencjonalne, ze względu na konieczność wymiany floty elektrowni jądrowych. EDF ma zbudować sześć nowych jednostek tego typu w celu zastąpienia części z 56 występujących we Francji.

Według przedstawicieli EDF technologia SMR może być eksportowana do krajów, które nie mogą sobie pozwolić na duży atom, ale chcą osiągnąć efekt środowiskowy znany z Francji bogatej w takie źródła.

Francuzi prowadzą rozmowy o budowie dużego atomu w Polsce. Warszawa ma wybrać partnera technologicznego i model finansowy w 2022 roku. Pozostali oferenci to Westinghouse z USA i KHNP z Korei Południowej. Firmy polskie są także zainteresowane technologią SMR, ale współpracują w tym zakresie z GE Hitachi albo NuScale. Firmy jak PKN Orlen, KGHM czy ZE PAK podpisały już pierwsze umowy o współpracy naukowej przy technologii małych reaktorów modułowych.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

Orban z Gazpromem odcinają Ukrainę od gazu unijnego. Polska może pomóc, lecz Komisja sugeruje Słowację

Niedługo po podpisaniu przez węgierskie MVM nowego kontraktu gazowego z rosyjskim Gazpromem i przekierowaniu dostaw z Ukrainy na szlak z użyciem Turkish Stream strona ukraińska zaczęła notować problemy z rewersowymi dostawami z Unii Europejskiej. Alternatywny szlak dostaw rewersowych wiedzie między innymi przez Polskę, ale Komisja proponuje Słowację.

Serhij Makogon zaalarmował na konferencji prasowej, że do tej pory gaz rosyjski docierał do Węgier przez Ukrainę fizycznie. Nowy kontrakt opiewa na 3,5 mld m sześc. gazu rocznie do 2036 roku z użyciem gazociągu Turkish Stream pozwalającego omijać szlak ukraiński przez Morze Czarne, Turcję i Bałkany. Brak dostaw fizycznych z Ukrainy na Węgry oznacza ograniczoną możliwość dostaw rewersowych, które są „wirtualne” czyli polegają na poborze fizycznym gazu przeznaczonego dla Węgrów, ale rozliczanego jako cofnięty nad Dniepr.

Tymczasem jeszcze we wrześniu rewers na Węgrzech odpowiadał za 87 procent dostaw z Unii Europejskiej na Ukrainę. Sześć procent dostaw pochodziło z Polski. Polacy i Ukraińcy rozmawiają o zwiększeniu przepustowości połączeń gazowych na granicy w celu umożliwienia większego importu nad Dniepr. Jednakże projekt Gazociągu Polska-Ukraina pozostaje bez rozstrzygnięć, a operatorzy spierają się o to, kto ma pierwszy zainwestować w większą moc.

Podczas szczytu Unia Europejska-Ukraina wysoki przedstawiciel Unii do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Josep Borell przekonywał, że kontrakt węgierski nie narusza przepisów unijnych. – Kraje unijne mają prawo wchodzić w porozumienia dwustronne. Z tego co wiem nie ma niczego nielegalnego w kontrakcie Węgier z Gazpromem, niczego co byłoby niezgodne z przepisami europejskimi – powiedział Reutersowi. Kijów apelował do Brukseli o zbadanie zgodności tej umowy z prawem europejskim. Ukraina jest członkiem Wspólnoty Energetycznej pozwalającej integrować rynki energii i gazu ziemnego krajom nienależącym do Unii Europejskiej.

Komisja Europejska zaproponowała na szczycie UE-Ukraina między innymi zabiegi o zwiększenie przepustowości dostaw rewersowych przez Słowację.

Neftegaz.ru/Reuters/Wojciech Jakóbik

To będzie sroga zima. Gazowa wojna hybrydowa Rosji już trwa

– Ta zima ma być sroga przez wir polarny. To wspaniała okazja do użycia gazowej broni hybrydowej przeciwko Europie przez Rosjan, którzy chcą wymusić rozpoczęcie pracy Nord Stream 2 i zagrożenie nowym konfliktem na Ukrainie. Polska może pomóc zmniejszyć to ryzyko z użyciem gazu i atomu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Sroga zima a wir polarny

Wir polarny to swoisty cyklon formujący się nad biegunem północnym przynoszący okresowe ochłodzenie w sezonie zimowym na tej półkuli. Wielki niż nad Arktyką powstały przez wir tworzy presję na obszary obejmujące Amerykę Północną, Europę i Północną Azję. Jeżeli zdoła zepchnąć zimne powietrze na południe, zima może być sroga. Temperatury na półkuli północnej oraz ciśnienie spadają już teraz i meteorolodzy spodziewają się takiego zjawiska w sezonie zimowym 2021/2022.

To zła wiadomość dla sektora gazowego dotkniętego rekordem wysokich cen gazu, które sięgają już około 700 dolarów za 1000 m sześc. na giełdach europejskich. To poziom najwyższy w historii, który będzie wzmagany przez ewentualny atak zimy i jego konsekwencję w postaci wyższego zapotrzebowania na to paliwo. Celowa obniżka podaży gazu w Europie Zachodniej przez Gazpromu dodatkowo pogłębi ten problem, a co za tym idzie, wzrośnie presja na uruchomienie gazociągu Nord Stream 2 pomimo przeszkód w postaci prawa dyrektywy gazowej Unii Europejskiej zobowiązującej do wdrożenia przepisów antymonopolowych względem tej magistrali Gazpromu oraz sankcji amerykańskich, póki co uniemożliwiających certyfikację techniczną.

Sektor gazowy Ukrainy przyznaje nieoficjalnie, że chociaż Naftogaz zgromadził w magazynach gazu nad Dnieprem niezbędne 20 mld m sześc. pozwalające przetrwać sezon zimowy bez niedoborów, to możliwe są niespodziewane incydenty, jak pożar instalacji Urengoj na Syberii, które ograniczą lub zatrzymają dostawy gazu rosyjskiego przez terytorium ukraińskie. Taki problem oznaczałby dalszy wzrost cen paliwa, zagrożenie bezpieczeństwa dostaw do Europy, a co za tym idzie jeszcze większą presję na uruchomienie Nord Stream 2. Rozmówcy BiznesAlert.pl pragnący pozostać anonimowi nie mają złudzeń. – Istnieje wielkie ryzyko działań hybrydowych przeciwko sieci przesyłu gazu na Ukrainie. Jeden incydent może zatrzymać całe dostawy – ostrzega wysoki przedstawiciel sektora gazowego na Ukrainie. To także ryzyko podniesienia cen gazu nad Dnieprem, a te mają wysokie znaczenie polityczne.

Dostawy gazu na Ukrainę, w przeciwieństwie do Polski, nie mają istotnego znaczenia dla elektroenergetyki, ale sektora ciepłownictwa komunalnego. Wszelkie wahania cen ciepła będą miały znaczenie polityczne. Ewentualny kryzys gazowy w okresie występowania wiru polarnego zagraża zatem drożyzną i problemami z dostawami ciepła nad Dnieprem, a co za tym idzie może się przerodzić w kryzys polityczny. Ten połączony z rozczarowaniem działaniami Zachodu w sprawie agresji rosyjskiej na Krymie i w Donbasie, a także w sporze o Nord Stream 2, może przerodzić się na wzmocnienie sił antyzachodnich w Kijowie pomimo pozornej siły obozu prozachodniego skupionego wokół prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego. Warto przypomnieć, że nie posiada on zaplecza niezbędnego do budowy samodzielnej pozycji politycznej. Jeżeli nowy kryzys gazowy w sezonie grzewczym 2020/21 doprowadziłby do zainstalowania sił prorosyjskich w Kijowie, Moskwa odniosłaby sukces polityki gazowej nakierowanej na osiągnięcie właśnie takich celów, a nie jak najwyższego dochody ze sprzedaży gazu.

Kryzys cen gazu połączony z ewentualnymi niedoborami na Ukrainie jest tym bardziej prawdopodobny przez fakt, że gazociąg Nord Stream 2 został już ukończony. Istnieją dwa możliwe scenariusze. Rosjanie mogą wywołać kryzys po to, by argumentować za uruchomieniem tego gazociągu bez oglądania się na prawo europejskie. To scenariusz bardziej ekstremalny. Mogą także poczekać na uruchomienie Nord Stream 2 i wywołać kryzys wtedy, mając świadomość, że nie odbije się on na klientach Europy Zachodniej mających alternatywę do szlaku ukraińskiego. To argumenty za tym, aby przygotować się na ewentualny kryzys dostaw tej zimy oraz opóźnić uruchomienie Nord Stream 2 do czasu zakończenia rozmów o przyszłości dostaw gazu przez Ukrainę po zakończeniu kontraktu przesyłowego z Gazpromem, który obowiązuje do 2024 roku.

Perspektywa następnych trzech lat zabezpieczonych pozornie kontraktem przesyłowym nad Dnieprem nie powinna uspokajać. Klauzula ship or pay w nim zawarta zobowiązuje Gazprom do opłacenia dostaw przez Ukrainę, ale nie fizycznego transportu gazu. Rosjanie mogliby teoretycznie jutro zakręcić kurek z gazem, opłacając ship or pay zgodnie z prawem, ale obniżając jednocześnie ciśnienie gazu w systemie Ukrainy do stopnia, który zagrozi stabilności przesyłu do Europy. Ukraińcy muszą utrzymywać niezbędny poziom technicznego gazu w celu umożliwienia pracy swych gazociągów. Pozbawieni przesyłu z Rosji nie będą w stanie tego zagwarantować, stając przed widmem destabilizacji, a dodatkowo także powrotu propagandy rosyjskiej o tym, że Ukraina nie jest wiarygodnym krajem tranzytowym. W międzyczasie Rosjanie mogliby uruchomić Nord Stream 2 bez certyfikacji, nawet jeżeli musieliby zapłacić za to karę. Będzie to swoiste duszenie sektora gazowego nad Dnieprem, które może posłużyć do szantażowania Europy i wymuszania zmian politycznych po myśli Kremla. Byłby to także najlepszy moment do nowych działań wojskowych na Ukrainie, a z moich rozmów z przedstawicielami tamtejszego sektora gazowego wynika, że to ryzyko jest brane poważnie pod uwagę. Niestety sektor gazowy nad Dnieprem nie przygotował się dotąd na zmniejszenie zależności od przesyłu gazu z Rosji.

Układ Polska-Ukraina-USA o LNG i atomie

Odpowiedź to zdecydowana polityka Zachodu nakierowana na wsparcie Ukrainy jeszcze przed tym sezonem grzewczym, bo rośnie bezpośrednie zagrożenie destabilizacją polityczną oraz agresją militarną przeciwko temu krajowi. W tym świetle rozmowy o nieformalnej propozycji USA i Niemiec w sprawie Nord Stream 2, czyli pomysłach wsparcia transformacji energetycznej Ukrainy oraz rozwoju rynku wodoru w tym kraju, jawią się jako temat poboczny. Kijów potrzebuje formalnych gwarancji bezpieczeństwa militarnego oraz wsparcia na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa dostaw gazu. W innym wypadku nawet jeśli ruszy nowa ofensywa Rosji nad Dnieprem, kraje zachodnie nie będą zdeterminowane do działania, mając gotowy szlak alternatywny w postaci Nord Stream 2.

Rozwiązanie proponowane przez Ukraińców to umowy na przepustowość gazociągów ukraińskich z udziałem firm z Niemiec i nie tylko. Jeżeli Europejczycy zainwestują środki w tamtejszą infrastrukturę, będą zainteresowani jej stabilnością. Będzie to także argument dla Gazpromu za utrzymaniem przesyłu przez Ukrainę, bo taka będzie wola jego klientów. Nie ma na razie widoków na stworzenie konsorcjum do zarządzania gazociągami na Ukrainie z udziałem kapitału zachodniego, więc umowy na przepustowość tamtejszych rur i magazynów to rozwiązanie kompromisowe. Warto dalej zabiegać o rozwój dostaw LNG z USA przez Polskę na Ukrainę w ramach układu opisywanego wielokrotnie na BiznesAlert.pl. Działania zaproponowane przez amerykańskiego przedstawiciela do Nord Stream 2 Amosa Hochsteina w rozmowie z dziennikarzami z Polski są niewystarczające. Należy wykorzystać trójstronny format polityczny Polska-Ukraina-USA stworzony jeszcze w czasach administracji Donalda Trumpa do sformułowania realnych rozwiązań, jak dofinansowanie Gazociągu Polska-Ukraina lub innego projektu pozwalającego rozwinąć dostawy gazu ze Świnoujścia (a kiedyś Baltic Pipe) nad Dniepr, a także zmniejszenia zależności od gazu w Polsce oraz na Ukrainie poprzez dalszą aktywizację współpracy w sektorze jądrowym z udziałem Westinghouse. Ta firma jest zaangażowana nad Wisłą i Dnieprem w promocję jej technologii jądrowej. Wola polityczna powinna sprawić, że dojdzie jak najszybciej do rozstrzygnięć.

Należy także wykorzystać Wspólnotę Energetyczną do konsultacji z Komisją Europejską, która powinna brać udział we wszelkich rozmowach zamiast Niemiec, które nie są bezstronne. Jednak nawet Berlin przychylił się do pomysłu konsultacji Nord Stream 2 w ramach Wspólnoty wysuniętego przez Kijów. Kolejny obszar działania to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej który wydał już szereg wyroków na korzyść klientów Gazpromu, które ograniczają Nord Stream 2, jak konieczność wdrożenia przepisów dyrektywy gazowej względem tego przedsięwzięcia. Należy także odnieść się do zagrożeń z zakresu twardego bezpieczeństwa tworzonych przez ten koncern rosyjski. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w świetle przytoczonych faktów, zależność od gazu z Rosji nie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa militarnego Unii Europejskiej i NATO. Negocjacje nowego porządku nie powinny się odbywać pod presją gazową Rosjan, którzy najwyraźniej już rozpoczęli gazową wojnę hybrydową przeciwko całemu światu zachodniemu.

Nie ma rewizji, kolizji ani atomowej decyzji w Polsce

– Odejście prezesa Polskich Elektrowni Jądrowych do Jastrzębskiej Spółki Węglowej rodzi niepewność wobec projektu jądrowego, którą podsycają rewelacje o tandemie USA-Francja przy budowie atomu w Polsce, o którym w przeszłości pisał BiznesAlert.pl. Nie ma jednak mowy o rewizji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Nie ma rewizji

PPEJ zakłada, że jedna firma zapewni technologię do budowy atomu w Polsce. Preferowana jest amerykańska firma Westinghouse i nie ma zmiany w tym zakresie. To podstawowa różnica w stosunku do rozbudowy Elektrowni Cernavoda w Rumunii, w której powstało konsorcjum wykorzystujące technologię CANDU, do którego mogą wejść Francuzi. Polacy mogą powtórzyć model finansowania z Rumunii z udziałem EximBanku, na co wskazują liczne kontakty tej instytucji z Warszawą, ale nie powstanie konsorcjum amerykańsko-francuskie budujące reaktory. Firmy francuskie mogą jednak brać udział w realizacji kontraktów towarzyszących projektowi jądrowemu. Dlatego w 2020 roku pisałem o możliwości utylizacji paliwa jądrowego przez w ramach tandemu USA-Francja. – Firmy z Francji oraz USA rywalizują o realizację Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. Polacy mają wybrać partnera technologicznego i finansowego w 2022 roku. Francuski EDF oraz amerykański Westinghouse przekonują, że są w stanie zbudować pierwszy reaktor do 2033 roku zgodnie z planami Warszawy i mogą liczyć na wsparcie finansowe swych rządów – pisałem.

Istnieje jednak możliwość realizacji elementów PPEJ przez firmy z różnych krajów. BiznesAlert.pl pisał w przeszłości o możliwym powstaniu tandemów wzorem projektu Czerna Woda w Rumunii, w którym Amerykanie zapewnili wsparcie finansowe a Francuzi technologię. Gdyby USA zapewniły w Polsce technologię, inne francuskie firmy mogłyby się zająć na przykład utylizacją odpadów jądrowych – napisałem wtedy i od tej pory ta możliwość pozostaje wciąż otwarta. Francuska firma Orano czy agencja zarządzania odpadami Andra mogłyby zaangażować się nad Wisłą, podobnie jak Japończycy mogliby wesprzeć zarządzanie elektrowniami według najwyższych standardów, o czym mówił mi ambasador tego kraju Akio Miyajima obok amerykańskiego Bechtel. Z tego punktu widzenia rewelacje Energetyka 24 o możliwości współpracy USA oraz Francji są zasadne, ale nie ma mowy o powstaniu konsorcjum technologicznego, bo według PPEJ jedna firma zapewni technologię wszystkim blokom. Pozostałe dostaną mniejsze kawałki tortu.

https://biznesalert.pl/atom-polska-francja-usa-korea-poludniowa-energetyka-program-polskiej-energetyki-jadrowej/embed/#?secret=XkI3W0uJ6L

Nie ma kolizji

Warto w tym kontekście przytoczyć ważną deklarację. Sekretarz energii USA Jennifer Granholm oraz minister transformacji ekologicznej Francji Barbara Pompili ogłosiły wspólnie, że będą razem rozwijać technologie pozwalające ograniczyć zmiany klimaty i zapewnić czystszą energię, by możliwe było osiągnięcie wspólnego celu w postaci neutralności klimatycznej do połowy tego wieku. – Zdekarbonizowane i innowacyjne systemy elektroenergetyczne, które mogą wykorzystywać innowacyjne technologie energetyki jądrowej oraz nowe rozwiązania, jak modularne, małe reaktory jądrowe, przyczynią się do ekspansji energetyki odnawialnej, wesprą regionalną elektryfikację, pozwolą produkować wodór w celu dekarbonizacji transportu i innych sektorów, pomogą pozyskać wodę pitną w regionach jej pozbawionych i wesprą wdrażanie czystszych rozwiązań w przemyśle – czytamy we wspólnym stanowisku USA i Francji z 28 maja. Jest zatem przestrzeń formalna do współpracy USA i Francji. Nie ma jednak mowy o rewizji założeń Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. – Zakładany model inwestycji obejmuje realizację projektu z wykorzystaniem jednej technologii – co pozwoli m.in. na uzyskanie efektu skali, jednego współ inwestora strategicznego powiązanego z dostawcą technologii oraz zachowanie kontroli Skarbu Państwa nad realizacją Programu – czytamy na stronie czwartej tego dokumentu.

Pole do spekulacji na temat przyszłości programu jądrowego, szczególnie wobec dyskusji o lex TVN i innych sporach Polski z USA, dała informacja o opuszczeniu urzędu przez prezesa Polskich Elektrowni Jądrowych, który ma zostać operatorem jednostek tego typu i odpowiadać w imieniu Skarbu Państwa za ich budowę we współpracy z wspomnianym wyżej „współinwestorem”. Robert Ostrowski pełniący obowiązki prezesa od czerwca zrezygnował w sierpniu, przechodząc do Jastrzębskiej Spółki Węglowej rodząc obawy o stabilność programu. Warto jednak przypomnieć, że miał pełnić obowiązki prezesa okresowo i niebawem należy się spodziewać wyboru faktycznego kierownika PEJ. Źródła rządowe przekonują, że taki był plan, choć kontekst nie jest korzystny. Natomiast kontakty Polska-USA w sprawie atomu są kontynuowane za pośrednictwem pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotra Naimskiego, ostatnio na spotkaniu z doradcą Derekiem Cholletem.

Nie ma decyzji

Wyzwaniem pozostaje fakt, że oczekiwanie na ofertę Amerykanów przesuwa czas podjęcia decyzji o wyborze technologii jądrowej do końca 2022 roku, rok później względem planów pierwotnych. BiznesAlert.pl tłumaczył już, że wynika ono z czasu ratyfikacji umowy Polska-USA w Waszyngtonie. Jednak w sukurs Polakom idą deklaracje francuskiego EDF, który przekonuje, że decyzja w 2022 roku nadal pozwoli zapewnić pierwszy reaktor zgodnie z planem w 2033 roku. – Koniec 2022 roku to ostatni dzwonek na to by zdążyć z uruchomieniem atomu w Polsce do 2033 roku – powiedział Thierry Deschaux, szef biura tej firmy w Warszawie na lipcowym spotkaniu z dziennikarzami, w którym brałem udział. Formalnie nie ma decyzji w sprawie wyboru technologii jądrowej w Polsce, ale rząd jest posądzany o faworyzowanie Amerykanów.

Spór o atom w centrum wyborów prezydenckich u potencjalnego partnera Polski

Korea Times donosi, że odejście od atomu będące jednym z kluczowych postulatów urzędującego prezydenta Moon Jae-In staje w ogniu krytyki jego rywala Choe Jae-Hyeonga. To on odpowiadał za audyt w sprawie wyłączenia reaktora Wolsong-1 i wykrył zaniżanie efektywności. Potem złożył dymisję i zaczął działalność polityczną.

Moon został prezydentem w 2017 roku i zakomenderował odejście od atomu z obawy o usterki. Pierwszy reaktor Elektrowni Wolsong został wyłączony w 2019 roku, trzy lata przed pierwotnym terminem zakończenia pracy. Krytycy tego ruchu postawili oskarżenie, że doszło do manipulacji. Choe znalazł dowody w tej sprawie. Kolejny kandydat na prezydenta Korei Południowej, były prokurator generalny Yoon Seok-Youl także zajmował się sprawą Wolsong i złożył dymisję. Teraz startuje na prezydenta i krytykuje odejście od atomu jako przeciwskuteczną z punktu widzenia polityki klimatycznej oraz celu neutralności klimatycznej w 2050 roku przyjętym przez Seul.

Profesor Jerng Dong-wook z Uniwersytetu Chung-Ang przekonuje, że Korea Południowa potrzebuje atomu do realizacji celu neutralności klimatycznej, będąc w innej sytuacji niż kraje Unii Europejskiej. – Powstał raport o tym, że neutralność klimatyczna Niemiec bez energetyki jądrowej będzie kosztować więcej niż ich zjednoczenie. Jednakże Niemcy mogą importować energię od sąsiadów. Korea także ma plan importu energii z Chin oraz Rosji w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej, ale w przeciwieństwie do Europy w stanie pokoju, znajduje się w centrum trudnej sytuacji politycznej Azji Północno-Wschodniej, a import energii przez Koreę Północną może być fatalny z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa energetycznego – tłumaczy.

Korea Południowa jest jednym z największych producentów energetyki jądrowej na świecie. Jej technologia sprawdziła się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Może posłużyć do realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, bo Koreańczycy z KHNP są brani pod uwagę jako jeden z trzech potencjalnych dostawców technologii oprócz Francuzów z EDF i Amerykanów z Westinghouse.

Wybory prezydenckie w Korei Południowej odbędą się w marcu 2022 roku.

Korea Times/Wojciech Jakóbik

Służby przekonały Czechy do wykluczenia Rosatomu | Rynek energii Ukrainy jest o krok bliżej integracji z Unią Europejską

Służby przekonały Czechy do wykluczenia Rosatomu | Rynek energii Ukrainy jest o krok bliżej integracji z Unią Europejską

: Minister przemysłu i handlu Czech Karel Havlicek zapowiedział w dzienniku Prava, że rosyjski Rosatom zostanie oficjalnie wykluczony z przetargu na budowę nowego bloku jądrowego w Elektrowni Dukovany. To odpowiedź na ustalenia o odpowiedzialności służb rosyjskich za wybuch składu amunicji we Vrbeticach.

: Wspólnota Energetyczna informuje, że parlament Ukrainy przyjął 15 kwietnia prawo, które pozwoli w przyszłości certyfikować Ukrenergo jako operatora systemu elektroenergetycznego nad Dnieprem i w ten sposób dostosować jego pracę do regulacji unijnych w ramach integracji rynków.

Służby przekonały Czechy do wykluczenia Rosatomu

Minister przemysłu i handlu Czech Karel Havlicek zapowiedział w dzienniku Prava, że rosyjski Rosatom zostanie oficjalnie wykluczony z przetargu na budowę nowego bloku jądrowego w Elektrowni Dukovany. To odpowiedź na ustalenia o odpowiedzialności służb rosyjskich za wybuch składu amunicji we Vrbeticach.

– Ślady są wyraźne a dowody wyglądają bardzo wiarygodnie. Nasza reakcja musi być silna i szybka. Nie należy jej podejmować w kilka godzin, ale należy postawić wszystkie fakty na stole i wtedy działać – powiedział Havlicek gazecie. – Nie mogę sobie wyobrazić po ostatnich incydentach przyznania kontraktu Rosatomowi w ramach oceny bezpieczeństwa. Nie ma się nad czym zastanawiać. W ciągu kilku dni ta firma zostanie wykluczona z możliwości udziału w przetargu, a zatem i w testach bezpieczeństwa. Ktokolwiek, kto nie zostanie zaproszony do oceny bezpieczeństwa i jej nie przechodzi, nie może brać udziału w przetargu – dodał minister, zastrzegając niemożliwość udziału Rosatomu w przetargach na podwykonawstw.

Zdaniem Havlicka „zawsze lepiej, kiedy jest więcej oferentów” ale jego resort odpowiada za ekonomię, a ministerstwo spraw zagranicznych i służby muszą dać ostateczną zgodę na udział jakiegokolwiek podmiotu z punktu widzenia geopolitycznego. Nowy blok w Dukovanach mogą zatem zbudować EDF z Francji, amerykański Westinghouse albo koreański KHNP. Te same firmy zabiegają o kontrakt na budowę reaktorów w Polsce.

Prava/Wojciech Jakóbik

Rynek energii Ukrainy jest o krok bliżej integracji z Unią Europejską

Wspólnota Energetyczna informuje, że parlament Ukrainy przyjął 15 kwietnia prawo, które pozwoli w przyszłości certyfikować Ukrenergo jako operatora systemu elektroenergetycznego nad Dnieprem i w ten sposób dostosować jego pracę do regulacji unijnych w ramach integracji rynków.

Ukraina jest członkiem Wspólnoty Energetycznej i wdraża przepisy unijne w sektorach energii elektrycznej oraz gazu. Zapisy o operatorze pochodzą z dyrektywy 2009/72/EC opisującej model pracy niezależnego podmiotu tego typu, który jest stosowany na przykład przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne w Polsce.

Sekretariat Wspólnoty Energetycznej przypomina, że certyfikacja Ukrenergo została wcześniej odrzucona poprzez niezgodność z zasadą rozdziału właścicielskiego zapisaną w przepisach europejskich. Powyższa zmiana ma także znaczenie dla Polski i innych sąsiadów Ukrainy. Usunie ograniczenia transgranicznego przepływu energii na granicach ukraińskich z Unią Europejską.

Wspólnota Energetyczna/Wojciech Jakóbik

Czy atom uratuje Polskę? Najpierw Polska musi uratować atom

Czy atom uratuje Polskę? Najpierw Polska musi uratować atom

– Energetyka jądrowa może obniżyć ceny energii nawet o połowę, decydując o konkurencyjności gospodarki polskiej w dobie kryzysu. Polacy muszą jednak najpierw doprowadzić do tego, aby w ogóle powstała – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Polska czeka na oferty i zielone światło w Brukseli

Polacy nie mają wciąż wybranej technologii, modelu finansowego ani biznesowego budowy pierwszego reaktora elektrowni jądrowej, który miałby stanąć do 2033 roku. Czekają na ofertę USA, która ma zostać złożona w ciągu 18 miesięcy od 24 lutego, kiedy została parafowana umowa międzyrządowa Polski z Amerykanami o jej przygotowaniu. Chociaż Warszawa ciąży ku współpracy z USA, to piłka pozostaje w grze. Przedstawiciele rządu zapewniają, że oczekiwanie na ofertę amerykańską nie przesunie harmonogramu budowy atomu w Polsce.

– Obecna umowa polsko-amerykańska nie przesądza wyboru partnera ani technologii. Poruszamy się w tej kwestii w ramach regulacji Euratomu i Unii Europejskiej. Umowę notyfikowaliśmy w Euratomie. Z Komisją Europejską będziemy omawiali warunki wyboru technologii i one określą sposób podejmowania decyzji przez nasz rząd – powiedział pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski w wywiadzie Dziennika Gazety Prawnej.

Można podejrzewać, że gdyby nie regulacje wymienione powyżej, Polska nie wahałaby się przed wyborem partnera amerykańskiego, czyli firmy Westinghouse. Minister Naimski wymienia w DGP zalety tego oferenta i wady innych, z Francji: za dużo projektów naraz rodzące ryzyko opóźnień, i Korei Południowej: technologia jak z USA, wymagająca i tak zgody wspomnianej firmy amerykańskiej. Jednakże Polacy musieli notyfikować Euratom i czekać na jego orzeczenie oraz uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na pomoc publiczną w postaci dofinansowania atomu z budżetu państwa, które może przyjąć różne postaci.

– W Hinkley Point C przyjęto formułę kontraktu różnicowego, a w innej lokalizacji, gdzie będzie budowana druga elektrownia, inwestorzy zastanawiają się nad zmodyfikowanym modelem RAB aplikowalnym na etapie budowy. Wybierzemy ostatecznie model możliwy do przyjęcia przez nas, wybranego partnera w Programie Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) i dający perspektywę akceptowalnej ceny energii dla odbiorców – mówił Piotr Naimski w DGP.

Zgodnie z PPEJ partner technologiczny uzyska 49 procent udziałów w spółce budującej atom w Polsce, czyli PGE EJ1 należącej obecnie w stu procentach do państwa. Weźmie na siebie połowę kosztów, a resztę dopłacą Polacy z budżetu. Mogą to zrobić na różne sposoby. Rząd Donalda Tuska obstawał za kontraktem różnicowym, który jest rozwiązaniem do zaakceptowania przez Komisję Europejską, czego dowodzi wspomniany projekt Hinkley Point C, ale podnosi ceny energii, a tego nie chcą teraz Polacy. Obecna administracja krytykowała zastosowanie tego narzędzia przy finansowaniu elektrowni jądrowej. Model RAB (Regulated Asset Base) jest obecnie rozważany przez Brytyjczyków przy nowych projektach jądrowych zamiast kontraktu różnicowego. Zakłada finansowanie atomu przez rząd, na przykład z pomocą obligacji, które pozwoliłyby obniżyć koszty finansowania nawet o połowę według Davida Newberryego, dyrektora Energy Policy Research Group na Uniwersytecie Cambridge. Podobnie może być w Polsce. W tym kontekście ciekawa jest zapowiedź zaangażowania Narodowego Banku Polskiego w program jądrowy w Polsce.

Łukasz Sawicki z ministerstwa klimatu i środowiska mówił na wykładzie dla Nuclear.pl z 30 marca 2021 roku, że model RAB przypomina nieco taryfy obowiązujące obecnie w ciepłownictwie polskim. Przedsiębiorstwa zapewniające ciepło w Polsce składają wnioski taryfowe do zatwierdzenia przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) opisując poniesione koszty i inne argumenty za taką, a nie inną ceną ciepła. URE zatwierdza wnioski na określony czas, a tym samym obowiązującą taryfę dla poszczególnych grup odbiorców. Podobnie mógłby działać model taryfowy dla atomu w Polsce. Zdaniem Sawickiego odpowiedni model finansowy atomu w Polsce może obniżyć ceny energii „nawet o połowę”. Zastrzegł jednak, że realne koszty wytwarzania energii z atomu będą możliwe do oszacowania dopiero po przedstawieniu ofert przez potencjalnych partnerów programu jądrowego, a te dopiero będą spływać.

Atom ma dać ceny energii niższe o połowę, o ile Niemcy nie zdenuklearyzują Polski

Obniżka cen energii będzie miała kluczowe znaczenie z punktu widzenia konkurencyjności gospodarki polskiej w dobie kryzysu. Warszawa chce wykorzystać energetykę jądrową także z tego powodu, oprócz argumentów o stabilnych dostawach energii pozbawionej emisji CO2 ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego oraz polityki klimatycznej. Wykorzystanie energetyki jądrowej może potrwać od 60 do nawet 100 lat. Oznacza to, że w razie skutecznej obniżki cen energii pozwoli reindustrializować Polskę, ograniczyć likwidację miejsc pracy oraz szybszy rozwój po odzyskaniu tempa przez gospodarkę. Te światłe wizje spełnią się jednak tylko w razie dopuszczenia pomocy publicznej postulowanej przez Polskę. Zgoda Euratomu powinna być formalnością, skoro zgodził się na przykład na dostawy rosyjskiego paliwa jądrowego do nowych reaktorów Rosatomu w Elektrowni Paks na Węgrzech.

Polska pomoc publiczna dla atomu stała się celem ataku Niemiec, które domagają się denuklearyzacji Europy i wśród postulatów zawarły między innymi zakaz stosowania pomocy tego typu wobec elektrowni jądrowych. Kolejny spór, który może wpłynąć na polskie plany, to dyskusja o tak zwanej taksonomii, czyli zasad mających określać jakie inwestycje są zrównoważone, pomagają chronić klimat, a przez to zasługują na wsparcie finansowe. Sawicki tłumaczył, że taksonomia to problem dla instytucji finansowych i oferentów pragnących zaangażować się w atom w Polsce, ale możliwy do obejścia. Można podejrzewać, że to kolejny argument za partnerem spoza Unii Europejskiej (USA lub Korea Południowa) oraz za ewentualnym zaangażowaniem amerykańskiego EXIMPORT Banku, jak przy rumuńskim projekcie rozbudowy Elektrowni Cernavoda. To dlatego Polska i sześć krajów unijnych, w tym wspomniana Rumunia, a także Francja, wezwały Komisję Europejską do uznania atomu za narzędzie unijnej polityki energetyczno-klimatycznejMimo to eksperci przy Komisji Europejskiej uznali atom za źródło czyste i bezpieczne. Ostateczny kształt taksonomii zostanie ustalony z końcem kwietnia i okaże się, czy atom pozostanie w niej pomimo presji krajów antynuklearnych pod wodzą Niemiec. Przedstawiciele resortu klimatu przyznali, że inicjatywa denuklearyzacji podjęta przez Niemców będzie miała wpływ na wybór partnera projektu jądrowego w Polsce.

Niemcy mogą uderzyć w atom w Polsce, więc nie warto spierać się z Francją

Demonstracja w obronie atomu w Niemczech. Fot. Nuklearia
Demonstracja w obronie atomu w Niemczech. Fot. Nuklearia

– Długoterminowe interesy powinny łączyć Polskę i Francję w oporze przeciwko pomysłowi denuklearyzacji Europy przedstawionym przez Niemcy nawet jeśli jest to tylko element wewnętrznej gry politycznej przed wyborami parlamentarnymi jesienią 2021 roku. Berlin mógłby uderzyć w model finansowy polskiego atomu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Niemcy mogą uderzyć w atom w Polsce, więc nie warto spierać się z Francją”

Ropa tanieje przez wątpliwości wobec szczepionki Astra Zeneca | Niemcy ogłaszają wsparcie importu wodoru. Zaczną od biur w Rijadzie i Moskwie

Giełda w Szanghaju

:Eksperci Światowej Organizacji Handlu będą rozmawiać o bezpieczeństwie szczepionki firmy Astra Zeneca.

:Barka Fortuna zatrzymana przez sztorm wraca już do pracy przy spornym gazociągu Nord Stream 2. Nie dołączył do niej wciąż Akademik Czerski przechodzący testy w pobliżu Mierzei Kurońskiej. Amerykanie wciąż nie zdecydowali się na poszerzenie sankcji w celu zatrzymania budowy rodząc nowe spekulacje, tym razem związane z wyborami w Niemczech.

:Firma Westinghouse przekonuje Polaków do wyboru jej technologii przy budowie elektrowni jądrowych. Obiecuje miejsca pracy i inwestycje towarzyszące programowi.

:Niemcy zamierzają wspierać rozwój globalnego rynku wodoru i zaczną od współpracy z potencjalnymi dostawcami tego paliwa w Arabii Saudyjskiej oraz Rosji. Czytaj dalej„Ropa tanieje przez wątpliwości wobec szczepionki Astra Zeneca | Niemcy ogłaszają wsparcie importu wodoru. Zaczną od biur w Rijadzie i Moskwie”