Białoruś będzie miała tani gaz pomimo drożyzny w Europie, ale Rosja przykręca jej śrubę polityczną

Białoruś będzie miała tani gaz pomimo drożyzny w Europie, ale Rosja przykręca jej śrubę polityczną

Białorusini wynegocjowali utrzymanie ceny dostaw gazu z Rosji w 2022 roku pomimo drożyzny w Europie, ale Rosjanie dążą do usunięcia resztek ich autonomii politycznej poprzez dalszą integrację w ramach Związku Białorusi i Rosji.

Prezydenci Białorusi i Rosji zgodzili się, że cena gazu rosyjskiego docierającego na terytorium białoruskie w 2022 roku pozostanie taka jak w tym roku. Mińsk płaci 128,5 dolara za 1000 m sześc. gazu pomimo rekordowych cen w Europie zbliżających się do 700 dolarów.

– W oparciu o długie dyskusje udało się wypracować podejście do spraw gazowych możliwe do zaakceptowania przez obie strony. Cena gazu rosyjskiego dla Białorusi w 2022 roku pozostanie na poziomie z tego roku – zapowiedział prezydent rosyjski Władimir Putin. Dodał, że pierwszego grudnia dojdzie do podpisania dokumentu o stworzeniu wspólnego rynku gazu, ropy i energii elektrycznej państwa związkowego Związku Białorusi i Rosji.

Nie doszło jednak do podpisania dziewięciu map drogowych integracji Białorusi z Rosją w różnych obszarach. Obserwatorzy oceniają, że dyktator Aleksandr Łukaszenka gra na czas, a Putin używa koncesji takich, jak utrzymanie niskich cen gazu do dalszego usuwania autonomii białoruskiej. Łukaszenka zapowiedział, że dokumenty mogą zostać podpisane w październiku.

RBK/Wojciech Jakóbik

Koniec budowy Nord Stream 2 to dopiero początek

Koniec budowy Nord Stream 2 to dopiero początek

Ukończenie budowy gazociągu Nord Stream 2 prawie dwa lata po pierwotnym terminie nie kończy sporu w jego sprawie. Sankcje USA oraz prawo unijne nie pozwolą szybko uruchomić dostaw pomimo polityki faktów dokonanych Gazpromu przyczyniających się do drożyzny w Europie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Portal EA Daily podaje, że w nocy z niedzieli na poniedziałek szóstego września budowa Nord Stream 2 została ukończona a nitka będąca przedmiotem prac czeka na tak zwany złoty spaw, czyli połączenie ukończonych odcinków na wodach niemieckiej strefy ekonomicznej. Gazprom zapowiedział, że chciałby uruchomić dostawy 5-6 mld m sześc. gazu przez Nord Stream 2 tej jesieni, ale na przeszkodzie stoją sankcje USA oraz konieczność wdrożenia unijnych przepisów antymonopolowych trzeciego pakietu energetycznego na mocy dyrektywy gazowej.

Wyzwaniem pozostają certyfikacja techniczna oraz ubezpieczenie wymagające współpracy firm zagrożonych obowiązującymi sankcjami USA. Amerykanie domknęli sankcje, wpisując na ich listę firmę Constanta, która mogła potencjalnie posłużyć do ubezpieczenia Nord Stream 2 oraz ominięcia tych restrykcji. Może się okazać, że to od Waszyngtonu będzie ostatecznie zależeć kiedy Nord Stream 2 zostanie ubezpieczony, a co za tym idzie, kiedy będą możliwe dostawy z punktu widzenia technicznego. Nie jest jasne jak długo potrwa ten proces, ale można sobie wyobrazić sytuację, w której pierwsza nitka ukończona jeszcze w czerwcu 2021 roku będzie prezentowana jako potencjalne źródło wspomnianych wyżej 5-6 mld m sześc. do zaoferowania Europie tej jesieni.

Rosjanie będą próbowali dalej przekonywać w sądzie oraz debacie publicznej, że ich gazociąg jest technicznie ukończony przez fakt utworzenia modelu finansowego oraz przekazania środków na jego realizację, a więc istnieją podstawy do rozpoczęcia dostaw. Przegrana przed sądem w Dusseldorfie oraz potencjalne przyłączenie się do tego procesu PGNiG oraz innych podmiotów domagających się pełnego wdrożenia przepisów unijnej dyrektywy gazowej, a co za tym idzie czaso- i kapitałochłonnej certyfikacji regulacyjnej w zgodzie z wyśrubowanymi standardami ograniczającymi Gazprom. Dyskusja o wpuszczeniu strony trzeciej w postaci Rosnieftu już trwa w Rosji i może być czymś więcej niż próbą wykorzystania sytuacji przez tego rywala Gazpromu do złamania monopolu rosyjskiego. W najbardziej skrajnym przypadku Rosjanie musieliby zmienić własne prawo, by dostosować Nord Stream 2 do przepisów unijnych i pozbawić Gazprom wyłączności na dostęp do gazociągów eksportowych. Taki ruch wymagałby wcześniejszych rozmów z Komisją Europejską, a być może porozumienia międzyrządowego Niemcy-Rosja, a więc zabrałby dodatkowy czas.

Nieoficjalnie można usłyszeć, że przeciwnicy Nord Stream 2 obawiają się polityki faktów dokonanych i uruchomienia dostaw wbrew ograniczeniom, co sugerują już pierwsze komentarze prorosyjskich analityków w Europie Zachodniej po porażce Rosjan w sporze o derogację opisanym w BiznesAlert.pl. Dalszy udział Polaków oraz innych przeciwników Nord Stream 2 w procesie certyfikacji operatora tego gazociągu jest niezbędny do ustabilizowania sytuacji w obliczu drożyzny, za którą częściowo odpowiada także Gazprom ograniczający dostawy do Europy pomimo niedoborów i opróżniający magazyny. Rozmowy o Nord Stream 2 będą toczyły się równolegle do negocjacji układu zaproponowanego przez USA oraz Niemcy przy zastrzeżeniu, że ich ewentualna porażka może się skończyć wdrożeniem zawieszonych sankcji amerykańskich wobec operatora Nord Stream 2 AG, które mogłyby uniemożliwić rozpoczęcie dostaw.

Podsumowując, koniec budowy Nord Stream 2 to dopiero początek kolejnego etapu sporu o ten gazociąg, który dzieli Europę od momentu przedstawienia pomysłu na niego w 2015 roku. Budowa rury Władimira Putina została opóźniona o prawie dwa lata dzięki sankcjom USA oraz prawu unijnemu, które pomogły bronić bezpieczeństwa energetycznego Europy przed nadużyciami Gazpromu. Uruchomienie dostaw przez Nord Stream 2 jest obecnie zapowiadane przez oficjeli rosyjskich na koniec 2021 roku wbrew próbom wprowadzenia polityki faktów dokonanych tej jesieni. Możliwe, że ten termin także nie zostanie dotrzymany, jeśli sankcje amerykańskie zablokują certyfikację techniczną albo proces certyfikacji regulacyjnej potrwa dłużej. Podniesienie argumentów z zakresu polityki zagranicznej i bezpieczeństwa przez Polskę oraz Ukrainę może poszerzyć format i wydłużyć rozmowy na temat Nord Stream 2, wkładając w szprychy tego projektu kolejne kije.

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

: Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

: Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę

Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

Szóstego września gaz kosztował na giełdzie ICE w Londynie prawie 53,7 euro za kilowatogodzinę, czyli 659 dolarów za 1000 m sześc. Gazprom ograniczył znów dostawy przez Gazociąg Jamalski tłumacząc się usterką powstałą wskutek pożaru instalacji Urengoj w sierpniu. Dostawy tym szlakiem spadły trzy razy do średnio 0,8 mln m sześc. na godzinę okresowo rosnąc powyżej poziomu sprzed incydentu. Uzupełnił niedobory z magazynów gazu w Europie Zachodniej wypróżniając je przed sezonem grzewczym. Niskie zapasy także podwyższają cenę gazu.

Ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSUA oskarża Rosjan o celową rezygnację ze zwiększenia dostaw przez Ukrainę. Gazprom nie zarezerwował dodatkowych mocy na wrzesień i zmniejszył dostawy przez terytorium ukraińskie do 109 mln m sześc. dziennie, czyli minimum zagwarantowanego w umowie przesyłowej obowiązującej do 2024 roku, która opiewa na minimum 40 mld m sześc. rocznie.

– W ten sposób monopolista z jednej strony utrzymuje wysokie ceny gazu surowców, a z drugiej demonstruje fundamentalne znaczenie nowego gazociągu do Europy, czyli Nord Stream 2, który miałby zostać uruchomiony tej jesieni – mówi anonimowe źródło Kommiersanta, pośrednio przyznając, że Rosjanie manipulują ceną gazu w celach politycznych. Zdaniem Siergieja Kapitanowa z Moskiewskiej Szkoły Zarządzania Skołkowo koszt tego paliwa powinien spaść wiosną, kiedy być może ruszą dostawy przez Nord Stream 2 z pełną mocą. Kommiersant nie rozwija wątku dostaw LNG, które przy wysokich cenach w Europie znów opłacają się dostawcom, którzy skierowali się do Azji w okresie niżu cenowego.

Atmosfera została dodatkowo podgrzana przez ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, który mówił o rychłym ukończeniu budowy Nord Stream 2 i rozpoczęciu dostaw. Nie sprecyzował kiedy nastąpią, ale perspektywa szybkiego uruchomienia tego spornego gazociągu obniżyła okresowo cenę gazu na giełdzie TTF. Rosjanie promują jak najszybsze uruchomienie dostaw, ale stoi przed nimi szereg przeszkód jak sankcje USA oraz konieczność wdrożenia przepisów unijnej dyrektywy gazowej.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosja oczekuje wyjaśnień Komisji Europejskiej w sprawie obciążeń emisji CO2 towarzyszących produkcji towarów dostarczanych do Unii, czyli tzw. CBAM. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oczekuje wyjaśnienia na jakich zasadach ma działać ten mechanizm, który jego zdaniem jest niezgodny z zasadami Światowej Organizacji Handlu.

Komisja Europejska planuje wprowadzić CBAM w 2026 roku i obciążyć opłatą towary docierające do Unii z obszarów bez polityki klimatycznej w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu. Taki „zielony podatek” uderzyłby w dostawy węglowodorów oraz innych surowców z Rosji, jak stal czy aluminium. Rosjanie obliczyli, że zapłacą za CBAM około 1,8-3,4 mld dolarów w 2026 roku i 6,4 mld dolarów w 2030 roku.

Chiny orzekły w lipcu 2021 roku, że CBAM narusza zasady WTO jako forma protekcjonizmu i zapowiedziały działanie w sądzie. Minister rozwoju gospodarczego Rosji MAxym Reszetnikow powiedział agencji TASS, że Rosja na razie chce uniknąć sporu w WTO, ale zbiera przeciwników tego rozwiązania, do których jego zdaniem należą kraje BRICS (Brazylia, Chiny, Indie i RPA), ale także Australia, USA, Arabia Saudyjska.

Neftegaz.ru/TASS/Wojciech Jakóbik

Transnieft wciąż nie ma kontroli pozwalającej uniknąć nowego kryzysu zanieczyszczonej ropy. PERN daje przykład | Budowa Nord Stream 2 jest na finiszu. Nie uchroni Europy przed rekordowymi cenami gazu

Transnieft wciąż nie ma kontroli pozwalającej uniknąć nowego kryzysu zanieczyszczonej ropy. PERN daje przykład | Budowa Nord Stream 2 jest na finiszu. Nie uchroni Europy przed rekordowymi cenami gazu

: Rosyjski operator ropociągów przesyłowych Transnieft nadal nie może przejąć kontroli nad prywatnymi punktami odbioru ropy w celu uniknięcia zanieczyszczenia surowca jak w 2019 roku. Rosjanie wciąż nie zapłacili rekompensat Polakom. Polski PERN kontroluje jakość ropy na bieżąco.

: Gaz pozostanie drogi nawet po ukończeniu budowy Nord Stream 2, który czeka na złoty spaw. Ceny gazu pozostaną rekordowe przez za małe zapasy w Europie pomimo apelu Gazpromu o uruchomienie dostaw mimo przeszkód.

Transnieft wciąż nie może przejąć kontroli nad dostawami ropy z Rosji. PERN daje przykład

Rosyjski operator ropociągów przesyłowych Transnieft nadal nie może przejąć kontroli nad prywatnymi punktami odbioru ropy w celu uniknięcia zanieczyszczenia surowca jak w 2019 roku. Rosjanie wciąż nie zapłacili rekompensat Polakom. Polski PERN kontroluje jakość ropy na bieżąco.

Transnieft wezwał rząd do zaostrzenia regulacji bezpieczeństwa przy punktach odbioru ropy i przekazania mu odpowiednich kompetencji pozwalających na niezapowiedziane kontrole, monitoring wideo oraz dostęp do danych o jakości ropy. Prezes tej firmy Nikołaj Tokariew wezwał premiera Michaiła Miszustina w lipcu do przyjęcia jego propozycji w ramach projektu dekretu o wymogach bezpieczeństwa paliw i instalacji paliwowych. Uznaje opór pracowników sektora prywatnego za próby utrzymania status quo polegającego na dostarczaniu ropy z szarej strefy do systemu. Sprzeciw pochodzi także od Surgutnieftegazu i Rosnieftu. Transnieft przekonuje, że celowe wprowadzenie zanieczyszczonej ropy do systemu może zatrzymać wręcz jego pracę.

Rozmówcy Kommiersanta przyznają, że prywatne rafinerie zwane samowarami zapewniają około 4-5 mln ton produktów naftowych rocznie i wprowadzają do systemu ropę, która nie podlega kontroli ilości oraz jakości. To z tego powodu Transnieft został zobowiązany do opłacenia rekompensat za dostarczenie zanieczyszczonej ropy w 2019 roku z użyciem Ropociągu Przyjaźń. Transnieft zarezerwował na ten cel 30 mld rubli, z których przekazał już połowę. Polskie PKN Orlen, Grupa Lotos i PERN nie otrzymały jeszcze rekompensat.

– PERN sprawuje kontrolę jakości transportowanej i magazynowanej ropy naftowej w oparciu o wytyczne wynikające z ustaleń z partnerami biznesowymi oraz wewnętrzne, rygorystyczne zasady monitorowania jakości ropy, które w istotnym stopniu zwiększają bezpieczeństwo jakościowe odbiorców surowca. Wymagania jakościowe oraz sposób ich kontroli stanowią element uzgodnień między dostawcą a odbiorcą surowca oraz zależą od technicznych uwarunkowań systemów przesyłowych – informuje biuro prasowe PERN w komentarzu dla BiznesAlert.pl. – Od incydentu z 2019 roku kiedy do Polski wpłynęło ponad 1 mln ton zanieczyszczonej chlorkami organicznymi ropy naftowej ze wschodu, dane uzyskiwane z systemu kontroli jakości pozwalają prowadzić niezakłóconą dystrybucję surowca, w stosunku do wciąż wysokiego ryzyka ponownym wystąpieniem zanieczyszczenia. Jest to najlepszą miarą skuteczności przyjętego modelu funkcjonowania i roli PERN w obszarze kontroli jakości ropy. Standardy w zakresie kontroli jakości ropy istotnie zostały zaostrzone po zaistniałym w 2019 roku incydencie chlorkowym, skutkującym wstrzymaniem na 46 dni czasu dostaw surowca z Rosji. Obecnie, każda partia ropy dostarczana do systemu PERN poddawana jest wewnętrznej kontroli jakości realizowanej przez laboratoria PERN, w szczególności w zakresie parametrów świadczących o stopniu zanieczyszczenia surowca.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Budowa Nord Stream 2 jest na finiszu. Nie uchroni Europy przed rekordowymi cenami gazu

Gaz pozostanie drogi nawet po ukończeniu budowy Nord Stream 2, który czeka na złoty spaw. Ceny gazu pozostaną rekordowe przez za małe zapasy w Europie pomimo apelu Gazpromu o uruchomienie dostaw mimo przeszkód.

Odchodzący szef austriackiego OMV, partnera finansowego Nord Stream 2, zdradził kilka szczegółów na temat tego projektu. Zapewnia, że jego budowa zostanie ukończona na dniach pomimo apeli Ukrainy o jej zatrzymanie.

Rainer Seele zapewnił, że budowa Nord Stream 2 może się zakończyć w nadchodzących dniach. Zdaniem byłego prezesa OMV uruchomienie dostaw przez ten gazociąg nie obniży znacząco rekordowych cen gazu w Europie ze względu na chłodną wiosnę, która spowodowała, że zapasy na kontynencie są małe. Przyznał jednak, że gdyby Nord Stream 2 już pracował, Europa miałaby więcej gazu do dyspozycji. Jego zdaniem nie opłaca się przekierować całego gazu z Ukrainy do nowego gazociągu, ale decyzja należy do Gazpromu. Ceny gazu w Europie przekroczyły pod koniec sierpnia 600 dolarów za 1000 m sześc., co oznacza historyczny rekord.

Portal EA Daily podaje, że w nocy z niedzieli na poniedziałek szóstego września budowa Nord Stream 2 została ukończona a nitka będąca przedmiotem prac czeka na tak zwany złoty spaw, czyli połączenie ukończonych odcinków na wodach niemieckiej strefy ekonomicznej. Gazprom zapowiedział, że chciałby uruchomić dostawy 5-6 mld m sześc. gazu przez Nord Stream 2 tej jesieni, ale na przeszkodzie stoją sankcje USA oraz konieczność wdrożenia unijnych przepisów antymonopolowych trzeciego pakietu energetycznego na mocy dyrektywy gazowej.

TASS/Lenta.ru/EA Daily/Wojciech Jakóbik

Fire, Sword and Nord Stream 2

Fire, Sword and Nord Stream 2

The Crimea Platform was an occasion to talk unofficially about Nord Stream 2. Poland and Ukraine played a significant role in those conversations. Together both countries can create an alternative to the supply system controlled by Putin’s pipe. They should start with solidarity in case Russia disrupts the supply, especially that Moscow is already cutting supply to Europe on purpose – writes Wojciech Jakóbik, editor in chief at BiznesAlert.pl.

With fire and sword, or with gas and the military

The divisions between the crown’s noblemen and the Cossack nobility (Ukrainians – ed.) that led to the downfall of the Polish–Lithuanian Commonwealth described in Henryk Sienkiewicz’s prose, belong to history. Today Poland and Ukraine work together against Moscow, which is occupying Crimea and using gas for political ends, of which the latest example is it limiting the gas supply to Western Europe to force the launch of Nord Stream 2 as quickly as possible. According to Volodymyr Zelensky, the German promise that the role of Ukraine’s gas sector after Nord Stream 2 will be to provide green hydrogen is “about the future”, whereas Putin’s pipe poses a challenge that is here and now. The draft deal on Nord Stream 2 has many carrots, but still too few sticks. On the pages of Le Figaro and Die Welt presidents Andrzej Duda and Volodymyr Zelensky have warned that the project may be used by Russia to orchestrate a new aggression in the region. Thus, the leaders stressed the security aspect of the proposed deal on Nord Stream 2 formulated by the US and Germany in July this year, an issue that is not talked about enough. The first novel in Sienkiewicz’s Trilogy was titled “With Fire And Sword”, which was a comment on the fratricidal wars in the Commonwealth where this type of weapons were used. In the 21st century Russians are waging their war against Poles and Ukrainians with fire (gas) and sword (the military). The Polish-Ukrainian alliance is making the supporters of NS2 remember about this aspect of the issue. This pertains especially to Germans and others who, contrary to facts, want to present the pipe as a business venture.

Gas solidarity aka SOS

Supported by Poland, Ukraine demands specific security guarantees, that so far have been missing from the agreement on Nord Stream 2. On the 23rd of August politicians from Ukraine, Germany and the United States responsible for energy held a meeting to discuss the deal on the contentious Nord Stream 2 pipe. The talks are to be continued. The Independent Commodity Intelligence Services (ICIS) has ascertained that Ukraine allegedly sought to join the EU solidarity risk sharing system established under the SOS regulation. Ukraine wants to join a group of countries that would support one another in case of issues with gas supply. The group members already include Poland, Germany, Czechia and Slovakia. According to the ICIS source, Ukraine is concerned about a possible gas shortage at a CEE gas hub in Baumgarten this fall, due to the limited supply from Russia, a problem BiznesAlert.pl wrote about previously. If the plan pans out Germany will be responsible for guaranteeing a secure supply to the East at the point in Lanzhot on its border with Czechia. ICIS claims that Poland could benefit from the deal as well, as it would increase its chances at tapping into gas supply from Germany, that would complement the smaller deliveries via Ukraine, caused by a drop in transit across its territory.

The foiled return of Catherine the Great

In the past Poles have already tried to add Ukraine and other members of the Energy Community (e.g. Moldavia) to the solidarity risk sharing system under the SOS regulation, an initiative led by the former Polish prime minister Jerzy Buzek, one of the originators behind the Community. The regulation says that the regional energy solidarity group will exchange gas in case of supply shortages. It had been drafted after the gas crises in 2006 and 2009, and was then revised by, among others, Poles so that the stranglehold Gazprom has on gas storage facilities in Germany was not a threat to the security of gas supply to Poland. Here again a reference to Sienkiewicz’s novel is pertinent. The author’s memorable words about Catherine the Great crushing the Zaporozhian Sich (a disputed area ruled by Ukrainian Cossacks – ed.) are brought to mind when one considers the discussion on the security of gas supply to Europe. The amendment to the SOS regulation includes the solidarity rule, which is the foundation of the cooperation between regional groups. Germany was added to the group with Poles, making it offer gas from its system in case of problems, even if Gazprom does not want to provide gas from its German facilities, the biggest of which is called Katharina, named to honor… Catherine the Great, of which I wrote in 2015. The successful struggle to improve the European regulations increased Poland’s security, but in the future it may also increase Ukraine’s, provided that Kiev’s call is heeded across the European Union. For this reason it would be wise to include the Commission in the talks about the NS2 deal, which was wrongly replaced with Germany, which is trying to put on the EC’s shoes, and thus strips European integration of its credibility, especially when it comes to the gas sector. It should also be ensured that Russians emptying their gas storage facilities right before the winter season, which goes against market logic, will not lead to supply shortages in the European markets this fall. Poles and Ukrainians have warned about this. Polish gas storage facilities are full at 89 percent, and have a capacity of a little under 3.2 bcm. At the same time Ukraine wants to pump a record 20 bcm of gas into its storage before the heating season. Their western neighbors cannot claim they are equally prepared. The European storage facilities controlled by Gazprom are full at a record low 18 percent.

Poland and Ukraine can learn from history

Poles and Ukrainians could take another step and use the three-party cooperation with the US started during the Trump administration, as well as the investments promised in the region as part of the NS2 deal. Co-financing the construction of the Poland-Ukraine gas pipeline, for which neither the Poles nor the Ukrainians seem to be able to pay, would unclog the transit route in both directions, including to Ukraine which could receive 6.6 bcm a year. This move would make Kiev a true member of the SOS regime. Another step could be for Poland and Ukraine to jointly utilize their gas storage facilities to counterbalance the Gazprom-owned storage in Western Europe, which is fuelled by NS2. The Polish and Ukrainian storage facilities could take in LNG and gas from the Baltic Pipe, as well as other sources, e.g. Turkmenistan, which has been suggested by Ukraine. This is why in an interview with BiznesAlert.pl, the CEO of the gas transmission system operator by the Dnieper – OGTSUA has proposed a future where the energy security of NATO’s eastern flank will be strengthened thanks to an integrated gas hub, capable of providing up to 50 bcm of gas a year to the region, thanks to Poland’s diversified gas sources in Świnoujście (LNG terminal) and Pogorzelica (Baltic Pipe). It is worth reminding that the NS2 yearly capacity is 55 bcm. The gas and security sectors need to therefore respond to Russia fighting with fire (gas) and sword (the military). This is why the discussion on the security of the region after the annexation of Crimea should also be about the stability of gas supply and the other way around. The talks about the gas sector after NS2 also need to be about security. Poland and Ukraine can contribute to this debate, provided they receive efficient security guarantees and practical support with regard to gas supply. In the past arguments between our nations led to the disastrous collapse of the Commonwealth. The contemporary, successful cooperation in the gas and security sectors may bring a completely different outcome – further integration in opposition to the threat posed by Russia.

Socjalista wygrywa debatę kandydatów na kanclerza. Polacy rozmawiali z chadekami i zielonymi | Afganistan uderza w rozmowy prezydentów USA i Ukrainy o Nord Stream 2, który też ma problemy

Socjalista wygrywa debatę kandydatów na kanclerza. Polacy rozmawiali z chadekami i zielonymi | Afganistan uderza w rozmowy prezydentów USA i Ukrainy o Nord Stream 2, który też ma problemy

: Sondaże pokazują, że zwycięzcą dyskusji kandydatów na kanclerza Niemiec został Olaf Scholz reprezentujący socjalistów z SPD. Ogólnodostępne informacje pokazują, że Polska kontaktowała się dotąd z przedstawicielami chadeków (CDU) oraz partii Zielonych.

: Financial Times rozmawiał z doradcą prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego przed jego wizytą w Waszyngtonie. Problemy z wycofaniem sił USA z Afganistanu podkopują jego rozmowy z Joe Bidenem, które odbędą się ostatecznie pierwszego września. Jednak sankcje USA i prawo unijne sprawiają kłopot także samej magistrali z Rosji do Niemiec.

Socjalista wygrywa debatę kandydatów na kanclerza. Polacy rozmawiali z chadekami i zielonymi

Sondaże pokazują, że zwycięzcą dyskusji kandydatów na kanclerza Niemiec został Olaf Scholz reprezentujący socjalistów z SPD. Ogólnodostępne informacje pokazują, że Polska kontaktowała się dotąd z przedstawicielami chadeków (CDU) oraz partii Zielonych.

Szybka sonda przeprowadzona przez ośrodek Forsa po debacie w telewizji RTL i n-tv pokazała, że wygrał ją Scholtz. Ankieterzy zapytali 2500 respondentów i 36 procent z nich uznało wspomnianego polityka za zwycięzcę. Annalena Baerbock z partii Zielonych uzyskała 30 procent głosów a Armin Laschet z CDU – 25 procent.

Zajęcie stanowiska kanclerza Niemiec ma wpływ, ale nie decyduje o koalicji rządzącej. Ta zostanie wyłoniona po wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 26 września, po których odejdzie obecna kanclerz Angela Merkel. W grę wchodzi tak zwana „jamajka”, czyli sojusz chadeków, zielonych oraz liberałów, „światła drogowe”, czyli socjaliści, liberałowie i Zieloni oraz inne kombinacje z wielką koalicją socjalistów oraz chadeków jak obecnie włącznie.

Premier RP rozmawiał już z Arminem Laschetem, który odwiedził Warszawę 31 lipca. Jednakże sondaże przedwyborcze dają mu coraz mniejszą szansę na objęcie stanowiska kanclerza. Polacy rozmawiali kontaktowali się także z Zielonymi w sprawie spornego projektu Nord Stream 2. Nie zgadzają się z nimi w sprawie polskiego projektu elektrowni jądrowych, których obawiają się ci niemieccy politycy.

Wojciech Jakóbik

Afganistan uderza w rozmowy prezydentów USA i Ukrainy o Nord Stream 2, który też ma problemy

Financial Times rozmawiał z doradcą prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego przed jego wizytą w Waszyngtonie. Problemy z wycofaniem sił USA z Afganistanu podkopują jego rozmowy z Joe Bidenem, które odbędą się ostatecznie pierwszego września. Jednak sankcje USA i prawo unijne sprawiają kłopot także samej magistrali z Rosji do Niemiec.

– Zaangażowanie USA w bezpieczeństwo Ukrainy jest podważane biorąc pod uwagę wszystko, co wydarzyło się w ostatnich miesiącachm od porozumienia USA-Niemcy w sprawie Nord Stream 2 po porażkę w Afganistanie – powiedział doradca Zełeńskiego Tymofij Myłowanow. Stwierdza, że prezydent ukraiński będzie się domagał gwarancji, że „USA nie porzucą Ukrainy”.

Financial Times ustalił, że prezydent Ukrainy będzie zabiegał o większe zaangażowanie wojskowe i finansowe USA nad Dnieprem. – Byłoby logiczne przekazać Ukrainie ten sam poziom wsparcia wojskowego i finansowego, jaki otrzymywał Afganistan, bo to wiarygodny kraj gotowy do walki i wyznający wartości liberalnej demokracji – powiedział doradca Zełeńskiego.

BiznesAlert.pl ustalił, że delegacja ukraińska uwzględni udział prezesa Naftogazu Jurija Witrenki, który domaga się przeniesienia punktów odbioru gazu z zachodniej na wschodnią granicę Ukrainy, przenosząc odpowiedzialność za ładunek na odbiorców już na terytorium ukraińskim. Apeluje także o przedłużenie obecnej umowy przesyłowej z Gazpromem do co najmniej 2035 roku, kiedy gaz ma zostać zastąpiony Odnawialnymi Źródłami Energii. – To nie jest kaprys Ukrainy. To praktyczne wdrożenie zasad europejskich w zgodzie z „literą i duchem” wspomnianymi przez Niemcy oraz USA we wspólnym stanowisku o Nord Stream 2 – napisał Witrenko na Facebooku.

Podkreślił też znaczenie wdrożenia przepisów trzeciego pakietu energetycznego wobec projektu Nord Stream 2. Z kolei źródła portalu Montel w Komisji Europejskiej przekonują, że Gazprom będzie musiał sprzedać spółkę Nord Stream 2 AG, aby mogła się stać niezależnym operatorem zgodnie z przepisami europejskimi, a byłby to najmniej optymistyczny scenariusz opóźniający start dostaw i zwiększający koszty Rosjan, o którym pisał BiznesAlert.pl.

Tymczasem Rosjanie grożą USA odwetem za najnowsze sankcje wobec Nord Stream 2 uderzające w firmę ubezpieczeniową Constanta. Gazociąg nie będzie mógł rozpocząć pracy bez ubezpieczenia.

Biały Dom zapowiada wizytę Zełeńskiego na środę, pierwszego września, dwa dni później od terminu zapowiadanego wcześniej. Pierwotnie jednak prezydent Ukrainy miał odwiedzić swego amerykańskiego odpowiednika jeszcze w lipcu. Komunikat Białego Domu głosi, że w agendzie spotkania znajdą się projekt Nord Stream 2 oraz walka z korupcją na Ukrainie.

Reuters/Interfax/Financial Times/Wojciech Jakóbik

Derogacja Nord Stream 2. Czy Gazprom wywinie się spod prawa?

Derogacja Nord Stream 2. Czy Gazprom wywinie się spod prawa?

Dziś w Niemczech zapadnie wyrok przełomowy dla losu Nord Stream 2 po ukończeniu budowy, która nadal trwa i nie wiadomo kiedy dokładnie się zakończy. Dostawy gazu z Rosji powinny podlegać przepisom europejskim, ale Gazprom chce się im wywinąć – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Derogacja, czyli sposób na uprzywilejowanie Gazpromu

25 sierpnia około godziny 10 czasu polskiego zostanie ogłoszony wrok Najwyższego Sądu Regionalnego w Dusseldorfie w sprawie skargi spółki Nord Stream 2 AG na decyzję regulatora niemieckiego Bundesnetzagentur (Bnetza) o tym, że ów podmiot należący w stu procentach do Gazpromu, pragnący stać się operatorem nowej rury z Rosji do Niemiec, ma podporządkować się przepisom unijnym trzeciego pakietu energetycznego na mocy dyrektywy gazowej zrewidowanej w 2019 roku. Uczestnicy sporu nie będą obecni na Sali. Wyrok zostanie odczytany i przekazany mediom. Polski PGNiG przedstawi komentarz na temat tego rozstrzygnięcia, bo będzie miało przełomowe znaczenie dla losu Nord Stream 2, a co za tym idzie rynku gazu w Europie Środkowo-Wschodniej. Odkładając na bok rozważania polityczne i poważne ryzyko z zakresu bezpieczeństwa oraz polityki zagranicznej związane z tą magistralą, należy w kontekście decyzji sądu niemieckiego skupić się na optyce rynkowej.

BnetzA zdecydowała 15 maja 2021 roku, że nie udzieli Rosjanom derogacji spod dyrektywy gazowej. Stanowi ona, że wszelkie gazociągi powstałe po 23 maja 2019 roku muszą zostać podporządkowane trzeciemu pakietowi energetycznemu Unii Europejskiej. Gazprom się go boi, bo zasada rozdziału właścicielskiego może zmusić go nawet do sprzedaży Nord Stream 2 AG podmiotowi spoza grupy, aby nie było ryzyka wpływu dostawcy (Gazpromu) na zasady słania dostaw przez sporną rurę. Niezależny operator musiałby także zwiększyć przejrzystość taryf. To byłoby wyzwanie dla tezy o tym, że dostawy przez Nord Stream 2 są tańsze od tych słanych przez Ukrainę. Wszelkie dane na ten temat bazują na szacunkach, które mogą być częściowo inspirowane przez Rosjan. Istnieje podejrzenie, że Rosjanie przedstawiają niższe ceny dostaw przez Nord Stream 2 niż przez Ukrainę, bo je subsydiują, na przykład odbijając sobie je w umowach gazowych zawartych z klientami europejskimi. Tymczasem dostawy przez Nord Stream 2 do Słowacji czy Ukrainy mogą być dużo droższe od tych słanych szlakiem tradycyjnym, ukraińskim przez zjawisko pancakingu, czyli nagromadzenia opłat taryfowych na trasie dostaw. Jest szereg analiz ostrzegających, że dostawy przez Nord Stream 2 podniosą ceny gazu w Europie Środkowo-Wschodniej. Warto przypomnieć, że gaz z nowej rury z Rosji nie ma trafiać do Europy Zachodniej, ale na wschód przez Niemcy i Czechy zgodnie z rezerwacją na odnodze EUGAL. Ta nie jest ograniczona jak OPAL, ale przepisy unijne mogą ograniczyć sam Nord Stream 2 i tego boją się Rosjanie pragnący przekierować cały gaz z Ukrainy na szlak bałtycki.

Idee mają konsekwencje dla Nord Stream 2

Jeśli nawet Gazprom otrzymałby zgodę sądu na derogację, prawdopodobnie Nord Stream 2 AG nie spełniłby przesłanek prawnych do jej udzielenia. Dotyczy gazociągów powstałych przed 23 maja 2019 roku i ma negatywny wpływ na konkurencję na rynku regionalnym, czego dowodzą sprawy UOKiK przeciwko inwestorom Nord Stream 2, a dowodem uznania jego jurysdykcji był wniosek o utworzenie konsorcjum do budowy gazociągu odrzucony przez Polaków. Ponadto, Nord Stream 2 wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo dostaw, a test z punktu widzenia solidarności energetycznej wszedł do modus operandi Komisji Europejskiej po wiktorii PGNiG w sporze o OPAL, odnogę Nord Stream 1 w Niemczech. Na jego mocy każda nowa inwestycja musi uwzględniać interesy państw członkowskich, na które ma wpływ. Taki test został już zastosowany na przykład przed decyzją o terminalu LNG w niemieckim Brunsbuttel. To dlatego Niemcy krytykują ideę solidarności energetycznej jako luźny zapis bez faktycznego wpływu na rzeczywistość. Jednak idee mają konsekwencje. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wspierając sprawę polską zbieżną z optyką wspólnotową wbrew interesom niemieckim i rosyjskim uznał, że solidarność energetyczna obejmuje wszelkie działania państw członkowskich i odwołał się aż do Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Decyzja BnetzA w sprawie Nord Stream 2 AG będzie podlegała testowi solidarności energetycznej.

Niemcy mogą podporządkować Nord Stream 2 prawu na różne sposoby i będzie je testować Komisja Europejska. Model rozdziału właścicielskiego zakłada, że Gazprom nie może mieć kontroli nad gazociągiem, którym śle gaz ze względu na negatywny wpływ na konkurencję. Ten model dopuszcza jednak mniejszościowe udziały w Nord Stream 2 AG, czego dowodem są pakiety mniejszościowe Gazpromu w magazynach europejskich jak Katharina czy operator niemiecki Gascade zarządzający EUGAL. Do rozstrzygnięcia pozostaje, czy tego wpływu nie ma. Według Polaków jest i przynosi szkody. Niezależny operator przesyłowy to model, w którym Gazprom zachowałby Nord Stream 2 w jego grupie kapitałowej, ale musiałby mu dać swobodę decyzyjną. Taki model może jednak zgodnie z dyrektywą gazową zostać zastosowany wobec inwestycji sprzed 23 maja 2019 roku. Poza tym regulamin pracy rady dyrektorów Nord Stream 2 AG nie daje niezależności decyzyjnej. Wszyscy należą do Gazpromu, ta spółka jest zarejestrowana w Szwajcarii, więc BnetzA nie miałaby nad nią władzy regulacyjnej. Nie wiadomo także, czy pożyczki na Nord Stream 2 od partnerów zachodnich były zawierane na zasadach rynkowych. Takie rozwiązanie nie przejdzie też wspomnianego testu solidarności energetycznej, bo – jak stwierdził operator ukraiński w rozmowie z BiznesAlert.pl – Nord Stream 2 nie zapewni nowego szlaku dostaw, ale zastąpi dotychczasowy na Ukrainie, a więc nie zwiększy bezpieczeństwa dostaw w regionie. Nawet jeśli Niemcy udzieliliby derogacji Nord Stream 2, ich decyzja może zostać jeszcze zaskarżona w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej i przedłużać spór, a co za tym idzie być może rozpoczęcie dostaw, jeśli ich zatrzymanie będzie formą zabezpieczenia na potrzeby sprawy, jak było z mocą OPAL. Warto przypomnieć, że BnetzA ma już sprawę w Trybunale za niewłaściwe wdrożenie dyrektywy gazowej, ale ten proces stoi.

Polski ślad i przykład Jamału

Gdyby Rosjanie chcieli się porozumieć, mogliby skorzystać z doświadczeń Polski znanych z przekazania roli operatora na odcinku Gazociągu Jamalskim na rzecz firmy Gaz-System. EuRoPol Gaz należący po połowie do PGNiG oraz Gazpromu pozostaje właścicielem tego odcinka Jamał-Europa, ale operatorem został Gaz-System udostępniający teraz przepustowości na aukcjach. Potrzebna byłaby wówczas umowa bilateralna Niemiec i Rosji na wzór umowy międzypaństwowej o przesyle gazu rosyjskiego przez Polskę. W przeciwieństwie do tego historycznego kontraktu, w rozmowach niemiecko-rosyjskich musiałaby już brać udział Komisja Europejska bez której zgody nie mógłby zostać zawarty, a to kolejny problem dla Rosjan próbujących wywinąć się spod przepisów. Gazprom nie wykazuje dobrej woli. Pojawiły się w przeszłości groźby prezesa Nord Stream 2 Matthiasa Warniga, że Rosjanie będą domagać się odszkodowania za objęcie jego gazociągu przepisami europejskimi. Prawnicy rosyjscy sięgnęli po kuriozalną argumentację, która może znaleźć grunt na prawie niemieckim, że Nord Stream 2 należy traktować jednak jako ukończony gazociąg ze względu na to, że jest gotowy w rozumieniu funkcjonalno-ekonomicznym: ma ostateczną decyzję inwestycyjną, pieniądze zostały przelane a inwestorzy ruszyli do pracy. Konstytucja niemiecka nie pozwala zmieniać zasad realizacji inwestycji w trakcie ich trwania. Jest szereg kontargumentów. Odcinek niemiecki mający podlegać prawu unijnemu jest już ukończony. Rainer Seele, prezes OMV i gorący zwolennik Nord Stream 2 jako jego przyszły klient, wielokrotnie przekonywał w mediach, że dyrektywa gazowa nie zaszkodzi temu projektowi i ruszy mimo wszystko. To raczej argument za tym, że inwestorzy nie mają problemu z przepisami unijnymi.

Jednakże przypadek Gazociągu Jamalskiego pokazuje słabość lub inercję Komisji Europejskiej w relacjach z Gazpromem diagnozowaną od okolic 2016 roku, kiedy wydała zaskakujący wyrok w śledztwie antymonopolowym przeciwko tej firmie rosyjskiej. Zebrała miażdżące dowody na nadużywanie pozycji dominującej Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej przez nieuprawniony wpływ na infrastrukturę, zawyżanie cen i dzielenie rynków. Komisja udowodniła, że Gazprom wywołał kryzys dostaw w 2017 roku, aby wpłynąć na proces zmian właścicielskich na polskim odcinku Jamału. Uznała jednak, że nie ma wpływu na umowę polsko-rosyjską i umyła ręce. Nie narzuciła kar na Gazprom, choć nie wahała się przed takimi w sprawie Google czy Microsoftu. Niektórzy winią za to komisarz Margrethe Vestager z Danii wyjątkowo spolegliwą wobec Rosjan. Środki zaradcze przedstawione przez Komisję to między innymi swapy giełdowe mające przeciwdziałać izolacji rynków, z których nikt nie korzysta. Rosjanie przekonują, że mimo to swapy wystarczą do usunięcia obaw. PGNiG nie składa broni w tej sprawie. Skarży w Trybunale nieadekwatność zobowiązań Gazpromu na Jamale. Wyrok ma zapaść w drugiej połowie 2021 roku lub pierwszym kwartale 2022 roku.

Z tych samych powodów PGNiG złożyło 30 lipca wniosek o dostęp do postępowania certyfikacyjnego w BnetzA. Decyzja w tej sprawie zapadnie dopiero po pół roku od przekazania kompletu dokumentów, który zostanie zebrany po ukończeniu budowy Nord Stream 2. Certyfikacja będzie oceniona z punktu widzenia solidarności energetycznej. Chociaż efektywne zastosowanie dyrektywy gazowej wobec Nord Stream 2 zmniejszy ryzyko, to nie usunie go całkowicie bo samo istnienie tego gazociągu zagraża rynkowi Europy Środkowo-Wschodniej. Nie wiadomo zaś kiedy nastąpi finał budowy wielokrotnie przekładany, bo ten gazociąg jest już opóźniony o prawie dwa lata przez kolejne przeszkody, wśród których w tym tekście skupiłem się tylko na regulacyjnych, a są jeszcze sankcje USA i zdarzenia niezależne, jak sztormy na Bałtyku.

Czy Rosjanie pójdą na starcie?

Nord Stream 2 AG może dostać derogację lub nie. Może dostać prawo odwołania lub nie. Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym nie otrzymują derogacji, ale prawo do odwołania – tak. Wszelkie decyzje BnetzA mogą być przedmiotem skargi w Trybunale, z której prawdopodobnie nie zrezygnują Polacy. Rosjanie mogą iść na starcie i spróbować doprowadzić do nielegalnego rozpoczęcia pracy Nord Stream 2, choć BnetzA twierdzi, że na dzisiaj jest to niemożliwe. Jednakże jeżeli Rosjanie faktycznie celowo ograniczają podaż gazu w Europie przed sezonem grzewczym, mogą próbować skłonić Europę Zachodnią do uruchomienia spornego gazociągu wbrew barierom regulacyjnym. Komentatorzy sprzyjający rosyjskiemu punktowi widzenia jak Katja Jafimawa z Oxford Institute for Energy Studies sugeruje, że takie rozwiązanie jest możliwe do wyobrażenia i nie wiadomo czy staje się port parole planów Gazpromu. Nie takie numery robił Europejczykom rosyjski Gazprom, który wielokrotnie w historii pokazał, że nie można na niego liczyć. Polacy będą brali udział w dalszych sporach o Nord Stream 2, czyli inwestycje wysokiego ryzyka ekonomicznego, w którą brną Rosjanie oraz ich partnerzy w Europie ze względu na zyski oficjalne i nieoficjalne, a przede wszystkim na wrogą politykę zagraniczną Kremla, która zyskałaby nowe narzędzie nacisków w razie rozpoczęcia pracy tego gazociągu.

Rosjanie straszą niedoborem gazu w Europie tej jesieni, którego nie usunie „nawet start Nord Stream2” (jak widać wątpliwy). Podpalacz krzyczy „pali się!” i czeka na efekt. To szantaż wobec Europy Zachodniej, gdzie leżą pustawe magazyny Rosjan. Czas na refleksję, która może znów nie nadejść. Znów dodam, że Polska zgromadziła zapasy na zimę, choć niektórzy handlarze w Europie Zachodniej patrzyli tylko na rynek i twierdzili, że się nie opłaca. Teraz się okaże. Dane na koniec doby gazowej 24.08: zapełnienie magazynów w Polsce to 89 procent.

Gazowe Ogniem i Mieczem wokół Nord Stream 2

Gazowe Ogniem i Mieczem wokół Nord Stream 2

Inicjatywa Platformy Krymskiej była okazją do kuluarowych rozmów o Nord Stream 2. Polska i Ukraina odegrały w nich prominentną rolę. Razem mogą stworzyć alternatywę do systemu dostaw gazu podporządkowanego rurze Putina, zaczynając od solidarności w razie zakłócenia dostaw przez Rosję, która już teraz celowo ogranicza podaż gazu w Europie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ogniem i mieczem, czyli gazem i siłami zbrojnymi

Obraz podziałów szlachty koronnej i kozackiej prowadzących do zguby Rzeczpospolitą znany z prozy Henryka Sienkiewicza to domena historii. Współcześnie Polska oraz Ukraina działają razem przeciwko polityce Moskwy, która okupuje Krym i używa dostaw gazu do celów politycznych, czego najświeższym przykładem jest ograniczanie podaży tego surowca w Europie Zachodniej w celu jak najszybszego uruchomienia dostaw przez Nord Stream 2. Zgodnie ze słowami Zełeńskiego dostawy zielonego wodoru sławione przez Berlin jako przyszłość ukraińskiego sektora gazowego po Nord Stream 2 to „domena przyszłości” a rura Putina to wyzwanie na dzisiaj. Propozycja układu o Nord Stream 2 uwzględnia wiele marchewek, ale wciąż za mało kijów. Prezydenci Andrzej Duda i Wołodymyr Zełeński razem ostrzegają na łamach Le Figaro oraz Die Welt, że ten projekt może posłużyć Rosji do przygotowania nowej agresji w regionie, podkreślając aspekt bezpieczeństwa dotąd nazbyt pomijany w propozycji układu o Nord Stream 2 sformułowanej przez USA oraz Niemcy w lipcu tego roku. Pierwszy tom trylogii Sienkiewicza został ostatecznie zatytułowany „Ogniem i mieczem” w odniesieniu do walk bratobójczych w Rzeczpospolitej prowadzonych z pomocą oręża tego typu. XXI-wieczna walka jest prowadzona przez Rosjan przeciwko Polakom i Ukraińcom z użyciem ognia (gazu) i miecza (sił zbrojnych). Polsko-ukraiński sojusz przypomina o tym aspekcie Niemcom oraz innym obrońcom projektu Nord Stream 2 pragnącym przedstawić go jako przedsięwzięcie czysto komercyjne wbrew faktom.

https://biznesalert.pl/jakobik-to-nie-nord-stream-2-obniza-ceny-gazu-ale-koronawirus-benzyna-bedzie-tansza-analiza/embed/#?secret=KMQpii9sC1

SOS, czyli solidarność gazowa

Ukraina wspierana przez Polskę domaga się konkretnych gwarancji bezpieczeństwa, których dotąd brakowało w układzie o Nord Stream 2. 23 kwietnia odbyło się spotkanie polityków odpowiedzialnych za energetykę z Ukrainy, Niemiec i Stanów Zjednoczonych na temat układu w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2. Rozmowy będą kontynuowane. Ośrodek ICIS ustalił, że Ukraińcy mieli zaproponować włączenie ich kraju do systemu bezpieczeństwa dostaw Unii Europejskiej objętej rozporządzeniem SoS. Ukraina miałaby dołączyć do grupy krajów wspierających się w razie problemów z dostawami gazu, w której są już Polska i Niemcy, a także Czechy i Słowacja. Źródło ICIS przekonuje, że Ukraina obawia się niedoboru gazu w hubie środkowoeuropejskim Baumgarten tej jesieni ze względu na ograniczoną podaż z Rosji, o której pisał BiznesAlert.pl. Niemcy miałaby zagwarantować bezpieczeństwo dostaw na Wschód w punkcie Lanzhot na granicy niemiecko-czeskiej. ICIS przekonuje, że także Polska mogłaby zyskać na takim układzie, ponieważ zwiększyłby szanse na dostawy gazu z Niemiec uzupełniających mniejsze dostawy przez Ukrainę w wyniku spadku przesyłu przez jej terytorium.

Powrót Katarzyny Wielkiej został udaremniony

Polacy podejmowali w przeszłości próby włączenia Ukrainy oraz innych krajów Wspólnoty Energetycznej (np. Mołdawii) do systemu bezpieczeństwa dostaw regulowanego Rozporządzeniem SOS, w czym wiódł prym premier Jerzy Buzek, jeden z pomysłodawców Wspólnoty. Stanowi ono, że regionalne grupy solidarności energetycznej będą się wymieniać gazem w razie pojawienia się niedoborów. Regulacja powstała po kryzysach gazowych 2006 i 2009 roku i została zrewidowana między innymi przy udziale Polaków tak, aby kontrola Gazpromu nad magazynami w Niemczech nie zagrażała bezpieczeństwu dostaw gazu do Polski. Tu znowu wraca motyw z Ogniem i Mieczem. Pamiętne słowa Sienkiewicza o carycy Katarzynie Wielkiej likwidującej sicz zaporoską mogą stanąć przed oczami obserwatorów dyskusji o bezpieczeństwie dostaw gazu w Europie. Nowelizacja rozporządzenia SoS uwzględnia zasadę solidarności, która ustanowiła współpracę grup regionalnych. Niemcy zostały przyłączone do grupy z Polakami, aby musieli udostępnić gaz ze swego systemu w razie problemów, nawet jeżeli Gazprom nie chciałby udostępnić gazu z magazynów niemieckich, wśród których dominuje Katharina, nazwana tak na cześć…Katarzyny Wielkiej, o czym pisałem w 2015 roku. Skuteczna walka o poprawę regulacji europejskich zwiększyła bezpieczeństwo Polaków, a w przyszłości może je zwiększyć na Ukrainie, jeżeli postulat Kijowa znajdzie uznanie w Unii Europejskiej. Z tego względu wskazane jest włączenie Komisji w rozmowy o układzie o Nord Stream 2 niesłusznie zastąpionej przez Niemcy próbujące wchodzić w jej buty i odbierające wiarygodność integracji europejskiej, w tym tej w sektorze gazowym. Należy także zapewnić, że wypróżnianie magazynów gazu przez Rosjan przed sezonem zimowym wbrew logice rynkowej nie doprowadzi do niedoborów na rynku europejskim tej jesieni. Polacy i Ukraińcy ostrzegają przed tym ryzykiem. Polskie magazyny gazu są zapełnione w 89 procentach z niecałych 3,2 mld m sześc. pojemności. Ukraińcy chcą zgromadzić w magazynach rekordowe 20 mld m sześc. przed sezonem grzewczym. Sąsiedzi zachodnioeuropejscy nie mogą powiedzieć tego samego. Magazyny europejskie pod kontrolą Gazpromu są zapełnione na rekordowo niskim poziomie około 18 procent.

Polska i Ukraina mogą wyciągnąć lekcję z lektury

Polacy i Ukraińcy mogliby iść dalej korzystając z trójstronnej współpracy z USA zawartej jeszcze w czasie administracji Donalda Trumpa oraz propozycji inwestycji w ramach układu o Nord Stream 2. Dofinansowanie budowy Gazociągu Polska-Ukraina, na który nie mogą dotąd znaleźć pieniędzy ani Polacy, ani Ukraińcy, posłużyłoby udrożnieniu szlaku dostaw w obu kierunkach, w tym na Ukrainę do 6,6 mld m sześc. rocznie, pozwalając na efektywne włączenie Kijowa do reżimu rozporządzenia SOS. Kolejnym krokiem mogłaby być wspólna utylizacja magazynów w Polsce oraz na Ukrainie stanowiąca przeciwwagę dla instalacji tego typu w Europie Zachodniej znajdującej się pod wpływem Gazpromu oraz zasilanej przez Nord Stream 2. Magazyny Polski oraz Ukrainy mogłyby być zasilane LNG oraz gazem z Baltic Pipe oraz kolejnych, źródeł jak Turkmenistan sugerowany przez Ukraińców. To dlatego operator gazociągów przesyłowych nad Dnieprem OGTSUA snuje na łamach BiznesAlert.pl wizję wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego całej wschodniej flanki NATO poprzez budowę zintegrowanego hubu gazowego zapewniającego regionowi nawet do 50 mld m sześc. rocznie dzięki polskim źródłom dywersyfikacji w Świnoujściu (gazoport) i Pogorzelicy (Baltic Pipe). Warto przypomnieć, że sam Nord Stream 2 ma zapewnić 55 mld m sześc. na rok. Walka prowadzona ogniem (gazem) i mieczem (siłami zbrojnymi) prowadzona przez Rosję wymaga zatem odpowiedzi w sektorze gazowym oraz bezpieczeństwa. To dlatego rozmowa o bezpieczeństwie regionu po aneksji Krymu powinna uwzględniać stabilność dostaw gazu i na odwrót. Rozmowa o sektorze gazowym po Nord Stream 2 musi uwzględniać aspekt bezpieczeństwa. Polska oraz Ukraina mogą wnieść konstruktywny wkład w tę debatę pod warunkiem efektywnych gwarancji bezpieczeństwa oraz praktycznego wsparcia stabilności dostaw gazu. W przeszłości waśnie między naszymi narodami doprowadziły do katastrofy w postaci upadku Rzeczpospolitej. Współczesna, udana współpraca w sektorze gazowym oraz bezpieczeństwa może dać odwrotny efekt, dalszą integrację na przekór zagrożeniu rosyjskiemu.

https://biznesalert.pl/pandemia-wysokie-ceny-ropa-gaz-bron-putina-nord-stream-2-rafineria-gdanska-baltic-pipe-energetyka-gaz/embed/#?secret=Ma1L6HC5IX

Koncesja za 10 zł, czyli jak przenieść prawa z PGNiG do Orlenu?

Koncesja za 10 zł, czyli jak przenieść prawa z PGNiG do Orlenu?

Fuzja PKN Orlen z PGNiG to wyzwanie z punktu widzenia koncesji gazowych. W grę wchodzi sukcesja generalna, czyli przeniesienie wszystkich koncesji od razu albo żmudny proces wykupu, który będzie czasochłonny, ale nie wymaga zmiany prawa i może kosztować 10 zł od koncesji – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Sukcesja generalna czy koncesja po koncesji?

Szef MAP Jacek Sasin przyznał, że przejęcie PGNiG przez PKN Orlen powinno zakończyć się w połowie 2022 roku, a Lotosu jeszcze przed końcem tego roku. – Chodzi o to, żeby zapewnić ciągłość tych koncesji – przyznał minister.

PGNiG posiada koncesje wydobywcze w kraju, które służą do wydobycia prawie 5 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie i są niezbędne do dalszych prac na rzecz utrzymania tego poziomu, który uchroni Polskę przed dodatkowym wzrostem importu tego paliwa. Jeżeli koncesje PGNiG miałyby zostać przejęte przez PKN Orlen, prawa do nich powinny zostać przeniesione na nowy podmiot, czyli koncern multienergetyczny powstały po fuzji, także z udziałem Lotosu.

Sukcesja generalna polegająca na przeniesieniu praw do koncesji polskich z PGNiG na Orlen jeden do jednego wymagałaby zmiany prawa. Początkowo pojawiły się spekulacje na temat podjęcia takich prac, ale BiznesAlert.pl nie zdołał uzyskać oficjalnego potwierdzenia w tej sprawie. Jest jednak sposób pozwalający uniknąć tego problemu, który jednak może wydłużyć cały proces. Jeżeli koncesje będą płatne, nie będzie konieczna zmiana prawa. BiznesAlert.pl ustalił, że opłata może wynosić symboliczne 10 zł.

– Minister klimatu i środowiska potwierdza, że ustawa Prawo geologiczne i górnicze nie dopuszcza sukcesji generalnej koncesji dot. złóż węglowodorów w przypadku planowanego przejęcia PGNiG przez PKN Orlen. W ocenie organu koncesyjnego istnieje możliwość przeniesienia ww. koncesji z jednego podmiotu na drugi bez konieczności zmiany obowiązującego prawa. Przeniesienie koncesji wiąże się jedynie z uiszczeniem opłaty skarbowej za wydanie decyzji administracyjnej w wysokości 10 zł – informuje resort klimatu w komentarzu dla BiznesAlert.pl. – Przeniesienie koncesji jest standardowym postępowaniem administracyjnym szczegółowo regulowanym przez Kodeks postępowania administracyjnego oraz Prawo geologiczne i górnicze. Zgodnie z powyższym, przedmiotowe postępowanie jest wszczynane na wniosek strony, co determinuje harmonogram całej sprawy. Organ koncesyjny przenosi koncesję w drodze decyzji administracyjnej. Stawka opłaty skarbowej za dokonanie tej czynności urzędowej została określona w ustawie o opłacie skarbowej na poziomie 10 zł – tłumaczy dalej resort.

Sukcesje generalne były stosowane w przeszłości na rynku energii elektrycznej czy gazu, kiedy jeden podmiot zastępował drugi w roli sprzedawcy i przejmował jego prawa. Jednakże rząd wydaje się iść inną drogą w dyskusji o łączeniu Orlenu z PGNiG.

Związki patrzą na ręce

Minister aktywów państwowych przyjął 26 sierpnia przedstawicieli związków zawodowych by rozmawiać o koncepcji stworzenia koncernu multienergetycznego z udziałem spółek PKN Orlen, Grupy Lotos oraz PGNiG. – Podczas spotkania omówiono proces budowy polskiego koncernu multienergetycznego – jego znaczenie dla krajowej gospodarki oraz korzyści płynące z połączenia. Jednocześnie uzgodniono powołanie zespołu roboczego, w skład którego wejdą przedstawiciele łączących się podmiotów oraz strony społecznej. Zadaniem zespołu będzie przybliżenie pracownikom procesu połączenia, przedstawianie informacji nt. jego przebiegu oraz celów i założeń, a także wypracowanie rozwiązań mających zabezpieczyć warunki zatrudnienia pracowników konsolidowanych przedsiębiorstw – informuje resort aktywów państwowych.

Constanta, czyli Nord Stream 2 nie ruszy przed układem, którego nadal nie ma

Constanta, czyli Nord Stream 2 nie ruszy przed układem, którego nadal nie ma

Nowe sankcje USA wobec Nord Stream 2 prawdopodobnie nie zatrzymają budowy, ale mogą sprawić, że dostawy przez rurę Putina nie ruszą dopóki Zachód nie dojdzie do konsensusu w sprawie tego projektu. Ten wciąż wydaje się odległy – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Budowa spornego Nord Stream 2 nie zakończyła się w rocznicę Paktu Ribbentrop-Mołotow i według najnowszych informacji Bloomberga ma się skończyć 12 września. W międzyczasie Departament Stanu USA opublikował niejawny raport przygotowany dla Kongresu w sprawie sankcji wobec Nord Stream 2. Według tego samego Bloomberga wprowadził w nim nowe sankcje wobec spornego projektu: wobec dwóch statków wspierających budowę Ostap Szeremeta oraz Iwan Sidorenko oraz firmy do której należą, Nobility, a także wobec tajemniczej firmy Constanta, której warto poświęcić więcej uwagi.

Amerykanie nie odwiesili sankcji wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga, podmiotów działających w Niemczech. Uderzają w Rosjan i dalej omijają Niemców zgodnie z założeniem, że chcą dojść do porozumienia politycznego po tym, jak zaproponowały układ w sprawie Nord Stream 2 odrzucony na Ukrainie oraz w Polsce. Można postrzegać ten ruch USA jako niepełny ukłon w stronę ponadpartyjnej grupy krytyków linii Białego Domu w Kongresie USA, który zobowiązał go do poszerzenia sankcji.

Domknięcie sankcji zapisem o firmie Constanta mogą pozwolić na to, by dostawy nie ruszyły przed końcem rozmów o Nord Stream 2. BiznesAlert.pl informował, że Constanta to firma założona przez Rosjan w ekspresowym tempie, prawdopodobnie w celu przejęcie odpowiedzialności za ubezpieczenie Nord Stream 2 wobec wycofania się firm zachodnich jak Axa czy Zurich Insurance Group. Constanta należy do Wszechrosyjskiego Związku Ubezpieczycieli uznawanego na świecie, a więc teoretycznie mogłaby ubezpieczyć Nord Stream 2. Sankcje amerykańskie wykluczają taką możliwość, a bez ubezpieczenia sporny projekt nie będzie mógł zostać oddany do użytku. Najwięksi ubezpieczyciele branży ostrzegali przed zaangażowaniem w Nord Stream 2 jeszcze we wrześniu 2020 roku, ale Rosjanie chcieli ominąć ten problem tworząc spółkę-krzak. Amerykanie udaremnili tę próbę.

Nowe sankcje USA to już trzecia przeszkoda stojąca na drodze do rozpoczęcia dostaw przez Nord Stream 2. Pozostałe to kolejne, obowiązujące sankcje wobec firm certyfikujących sporny gazociąg oraz konieczność podporządkowania go przepisom trzeciego pakietu energetycznego Unii Europejskiej. Rosjanie próbują je usunąć wywierając presję na rynek zachodni, ograniczając podaż gazu oraz tworząc fakty dokonane w depeszach informujących o tym, że Nord Stream 2 mógłby przesłać pierwszy gaz jesienią 2021 roku i dostarczyć nawet 5,6 mld m sześc. obniżając ceny w Europie. Nowe sankcje USA mogą sprawić, że termin rozpoczęcia dostaw nie będzie zależał już tylko od rządów oraz firm europejskich, ale także dobrej woli Waszyngtonu. Ta pojawi się dopiero po uzyskaniu konsensusu w sprawie układu o Nord Stream 2 w Europie.

Na razie nie ma zgody. Rozmowy Ukraina-Niemcy w Kijowie z udziałem Angeli Merkel i Wołodymyra Zełeńskiego z 22 września nie przyniosły rozstrzygnięć. Zapewnienia Berlina o tym, że będzie zabiegać o sankcje wobec Nord Stream 2 oraz o woli inwestycji w zielony wodór na Ukrainie nie przekonują Kijowa. Rosjanie postawili zaś warunki przedłużenia umowy tymczasowej o dostawach gazu przez Ukrainę na czas po 2024 roku, oczekując konkretnych deklaracji firm zachodnich. Rozmowy o Nord Stream 2 będą kontynuowane. 23 sierpnia będą rozmawiać ministrowie energetyki Niemiec, USA i Ukrainy, by omówić być może konkrety w sprawie układu. Odbędzie się także dialog twarzą w twarz z udziałem Zełeńskiego oraz prezydenta USA Joe Bidena zaplanowany na 31 sierpnia. Układ zaproponowany w lipcu wciąż nie został przypieczętowany. Brakuje w nim gwarancji bezpieczeństwa, mechanizmu wyłączenia Nord Stream 2, jasnej ścieżki sankcji wobec Rosji.