Polska telenowela wokół atomu może się skończyć w 2022 roku. Dla MarketNews24.pl (WIDEO)

Polska telenowela wokół atomu może się skończyć w 2022 roku. Dla MarketNews24.pl (WIDEO)

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik w rozmowie z MarketNews24 przewiduje, że w tym roku może skończyć się „telenowela wokół polskiego atomu”. – Rząd ma wybrać z jakim partnerem technologicznym i w jakim modelu finansowym mają powstawać elektrownie jądrowe – dodał.

– W 2022 roku ma skończyć się polska telenowela wokół polskiego atomu i rząd ma wybrać z jakim partnerem technologicznym i w jakim modelu finansowym mają powstawać elektrownie jądrowe powiedział ekspert.

– Pierwsza ma powstać w 2033 roku, a musimy budować polski atom, bo bez tego nie zapewnimy sobie bezpiecznych dostaw w dobie odnawialnych źródeł energii – podkreślił.

Bez atomu Polska nie zrealizuje europejskiej polityki energetycznej

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl tłumaczy, że alternatywą teoretycznie pozostaje węgiel i gaz, ale te surowce są wysoko emisyjne. – Bez atomu nie zrealizuje europejskiej polityki energetycznej, pod którą podpisaliśmy się – alarmuje.

– Tylko atom pozwoli nam na skokowe obniżenie emisyjności i cen energii – dodaje Jakóbik. Tłumaczy, że dyskusja o polskich elektrowniach w jego ocenie trwa już o wiele za długo, a decyzje są opóźnione o ponad czterdzieści lat.

Opracowała Gabriela Cydejko

EastMed: USA dają pocałunek śmierci Gazociągowi Śródziemnomorskiemu na korzyść Turcji i Rosji | USA i Niemcy chcą zatrzymać Nord Stream 2 w razie agresji Rosji, a Ukraina ostrzega, że ten gazociąg ją uprawdopodabnia

EastMed: USA dają pocałunek śmierci Gazociągowi Śródziemnomorskiemu na korzyść Turcji i Rosji | USA i Niemcy chcą zatrzymać Nord Stream 2 w razie agresji Rosji, a Ukraina ostrzega, że ten gazociąg ją uprawdopodabnia

:Departament Stanu USA poinformował o tym, że zmienia cel zaangażowania na wschodzie Morza Śródziemnego z gazociągu EastMed ku połączeniom elektroenergetycznym pozwalającym dostarczać energię z tamtego regionu. Grecja jest oburzona cofnięciem poparcia dla East Med i ocenia, że to ustępstwo Waszyngtonu na rzecz Turcji sprzeciwiającej się temu projektowi. Ucieszy się także Władimir Putin, bo EastMed mógł stworzyć konkurencję dla Turkish Stream.

:Podsekretarz stanu USA Viktoria Nuland zapewniła, że jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, Stany Zjednoczone, Niemcy oraz Unia Europejska zablokują dostawy przez gazociąg Nord Stream 2 i już teraz podjęły działania na rzecz opóźnienia ich rozpoczęcia. Ukraińcy ostrzegają, że uruchomienie Nord Stream 2 zwiększy a nie zmniejszy ryzyko nowej agresji Rosji.

Czytaj dalej„EastMed: USA dają pocałunek śmierci Gazociągowi Śródziemnomorskiemu na korzyść Turcji i Rosji | USA i Niemcy chcą zatrzymać Nord Stream 2 w razie agresji Rosji, a Ukraina ostrzega, że ten gazociąg ją uprawdopodabnia”

Polska zbiera koalicję w Unii, by ochrona klimatu nie przynosiła rekordów cen energii | Zielona minister mówi twardo o Nord Stream 2. Kanclerz bardziej miękko

Polska zbiera koalicję w Unii, by ochrona klimatu nie przynosiła rekordów cen energii | Zielona minister mówi twardo o Nord Stream 2. Kanclerz bardziej miękko

:Polska chce, aby tylko firmy energetyczne mogły handlować uprawnieniami do emisji CO2 w systemie EU ETS, by cena energii podnoszona przez konieczność ich wykupu spadła. Pojawia się też pomysł zamrożenia systemu. Temat będzie przedmiotem dyskusji na Radzie Europejskiej, a zdania państw członkowskich są podzielone, choć rośnie koalicja zwolenników interwencji.

:Niemcy nie dopuszczą do rozpoczęcia dostaw przez Nord Stream 2 przed certyfikacją ani w razie agresji rosyjskiej na Ukrainie – wynika z wypowiedzi minister spraw zagranicznych oraz kanclerza.

Czytaj dalej„Polska zbiera koalicję w Unii, by ochrona klimatu nie przynosiła rekordów cen energii | Zielona minister mówi twardo o Nord Stream 2. Kanclerz bardziej miękko”

Atom w taksonomii, czyli jak nie wpaść w pułapkę gazową Putina (ANALIZA)

Atom w taksonomii, czyli jak nie wpaść w pułapkę gazową Putina (ANALIZA)

Atom ma szansę na utrzymanie finansowania w Unii Europejskiej za pośrednictwem taksonomii jak gaz, ale potrzebne są nowe elektrownie jądrowe oraz regulacje na rzecz bezpieczeństwa dostaw tego paliwa, by zależność od Gazpromu nie przeniosła się do sektora wodorowego. Rosjanie już budują dolinę wodorową we wschodnich Niemczech – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Etykietowanie atomu i gazu po myśli Polski

Taksonomia Unii Europejskiej to system klasyfikacji aktywności ekonomicznej mający wejść w życie od 2022 roku. Ma określać które jej rodzaje są zrównoważone z punktu widzenia środowiska z pomocą określonych definicji. Ma zastosowanie między innymi w sektorze wytwarzania energii elektrycznej, faworyzując określone jej źródła i dając im szansę na finansowanie. Inwestycje dopuszczone w taksonomii nie będą miały problemów z pozyskaniem wsparcia banków, a potrzebują ich do realizacji megaprojektów, jak elektrociepłownie gazowe lub elektrownie jądrowe. Trwa dyskusja na temat zapisów taksonomii na temat gazu i atomu. Eksperci Komisji Europejskiej (Ekspercka Grupa Techniczna, do której należa m.in. Maciej Bukowski i Georg Zachmann komentujący na łamach BiznesAlert.pl) uznali, że atom pomaga chronić klimat i jest bezpieczny. Gaz ziemny został potraktowany przez tych ekspertów jako paliwo przejściowe umożliwiające rozpoczęcie transformacji energetycznej jako źródło uzupełniające niestabilne dostawy z Odnawialnych Źródeł Energii poprzez wprowadzenie terminu technologii przejściowej oprócz zrównoważonej. To otwarte drzwi dla energetyki gazowej, także tej opalanej tak zwanymi gazami odnawialnymi, jak biometan czy wodór (z różnych źródeł), a także technologii wychwytu i składowania dwutlenku węgla CCS. Wciąż nie ma porozumienia w sprawie atomu i gazu. Los atomu i gazu w taksonomii ma zostać rozstrzygnięty w osobnym akcie delegowanym zaplanowanym na czwarty kwartał 2021 roku, a więc realnie grudzień 2021 roku rodząc obawy o bezpieczeństwo terminu wdrożenia taksonomii.

Spór polityczny o taksonomię podzielił Europę na kilka obozów, z których najbardziej prominentne powstały między innymi z udziałem Polski. Warszawa podpisała się pod listem Bułgarii, Czech, Grecji, Litwy, Rumunii, Słowacji i Węgier w obronie gazu jako paliwa przejściowego, a także Czech, Francji, Rumunii, Słowacji, Słowenii i Węgier za uznaniem atomu za źródło zrównoważone. Cichy bohater tej dyskusji to Niemcy, które z jednej strony chcą wykorzystać gaz do transformacji, a z drugiej domagają się denuklearyzacji Europy. Spór o te źródła rozgrywa się w dużej mierze między krajami Trójkąta Weimarskiego z finałem wskazującym na kompromis pozwalający wykorzystać gaz i atom. Opór aksjologiczny Austrii, której raporty o szkodliwości atomu są oparte na danych kwestionowanych już przez ekspertów Komisji Europejskiej, to didaskalia tej dyskusji.

https://biznesalert.pl/raport-niemcy-zieloni-atom-polska-katastrofa-czarnobyl-energetyka-atom-srodowisko/embed/#?secret=8fqoD5mBSL

Dolina wodorowa Gazpromu w Niemczech

Niemcy będą natomiast zainteresowane wpisaniem gazu do taksonomii jak Polska, ale z innych powodów. Polacy musza inwestować gaz w latach dwudziestych, ponieważ będą mieli atom dopiero w latach trzydziestych. Nasi zachodni sąsiedzi mają atom, ale chcą z niego zrezygnować do 2022 roku i zabezpieczać Odnawialne Źródła Energii z użyciem gazu. Ośrodek analityczny DIW z Berlina szacuje, że odejście od atomu zwiększy użycie węgla kamiennego i brunatnego, co widać na grafice 1.

Grafika 1. Zmiana miksu energetycznego Niemiec bez atomu. Grafika: DIW Berlin

Chociaż DIW przekonuje, że zużycie węgla zakończy się w okolicach 2030 roku, a w latach trzydziestych gwałtownie spadnie zużycie gazu ze względu na rozwój OZE tak, aby w 2040 roku wytwarzanie energii pochodziło całkowicie ze źródeł odnawialnych, to bez efektywnej technologii magazynów energii niedostępnej dotychczas spalanie błękitnego paliwa będzie rosło, o czym informuje z kolei raport instytucji reprezentującej przemysł niemiecki BDI stąpający mocniej po ziemi. Apeluje on o dostarczenie dodatkowych 43 GW energetyki gazowej po to, aby możliwe było odejście od węgla w 2030 roku z 80 procent udziału OZE według umowy koalicyjnej nowego rządu. Grafika 2. ze zmianą miksu energetycznego Niemiec według BDI pokazuje zależność: im więcej OZE, tym więcej gazu do stabilizacji. 43 GW to przy zgrubnych szacunkach około 40 mld m sześc. rocznie dodatkowego zużycia gazu.

Grafika 2: Wzrost roli gazu w Niemczech. Grafika: BDI

To ważny punkt, bo tłumaczy dlaczego pomimo faktu, że w umowie koalicyjnej w Niemczech nie ma bezpośrednich zapisów o spornym gazociągu Nord Stream 2 (przepustowość to 55 mld m sześc. rocznie), za to są o imporcie wodoru z Rosji. BDI postuluje budowę energetyki gazowej „Hydrogen-ready”, aby mogła być kiedyś opalana tym gazem odnawialnym, zeroemisyjnym. Mógłby wówczas pochodzić w dużej mierze z Rosji. Firmy niemieckie i rosyjskie już lokalizują miejsca potencjalnych inwestycji wodorowych w obu krajach, a Gazprom posunął się wręcz do przedstawienia planów budowy doliny wodorowej u wylotu Nord Stream 2 w Meklemburgii-Pomorzu Przednim z pomocą spółki Gazprom-Hydrogen. To jednak nie tylko ta firma. Rosnieft wykupił udziały Shella w Rafinerii Schwedt, która także ma posłużyć do produkcji wodoru, a także zazieleniać swą aktywność. Rosjanie szykują sobie zagłębie wodorowe na wschodzie Niemiec. Być może dlatego prezydent Władimir Putin mówił na Forum Rosja Wzywa o możliwości eksportu wodoru istniejącymi gazociągami z Rosji. Przekonywał, że gospodarka rosyjska jest jedną z „najbardziej zielonych” na świecie wbrew faktom o największych wyciekach metanu z tamtejszych instalacji zaopatrujących m.in. Nord Stream 2. Gazprom ma przygotować raport o możliwości użycia gazociągów do eksportu wodoru do czerwca 2022 roku, wcześniej już dopuszczał taką możliwość. Niezależnie od tego symbioza gospodarcza niemiecko-rosyjska znana z sektora gazu, a przeniesiona do sektora wodoru może stać się niezbywalnym elementem transformacji energetycznej według modelu zaplanowanego w Berlinie, nawet po wejściu Zielonych i Liberałów krytycznych wobec Nord Stream 2 do koalicji z SPD. Należy się spodziewać, że będą pilnować dostosowania tego spornego projektu do przepisów unijnych, ale nie zablokują go. To dlatego BDI apeluje o wpisanie gazu do taksonomii jako źródła zrównoważonego. Przemysł niemiecki uznaje za to, że należy nadal dążyć do denuklearyzacji Europy zgodnie z postulatem resortu klimatu poprzedniego rządu pod wodzą Svenji Schulze z SPD, bo „energia jądrowa nie jest szansą w walce z kryzysem klimatycznym ani nie jest zgodna z celami klimatycznymi”. To nieprawda, bo bez atomu Niemcy mogą czasowo zwiększyć zależność od paliw kopalnych i emisję CO2, chociaż faktycznie zwiększą udział OZE w miksie. Ten paradoks pokazuje napięcie między dwoma celami polityki klimatycznej całej Unii Europejskiej – obniżką emisji CO2 i zwiększaniem udziału OZE. Stanowisko BDI jest oderwane od rzeczywistości jak postulaty ministerstwa klimatu Austrii, która domagała się taryfy ulgowej dla krajów zwiększających emisję CO2 w dobie kryzysu energetycznego, żeby nie musiały sięgać po atom w celu ich obniżenia. Tymczasem rusyfikacja polityki klimatycznej może przedłużyć zależność surowcową od Rosji i utrzymać ryzyko polityczne z nią związane.

Jak nie wpaść w pułapkę gazową Putina?

Z tego względu w Niemczech narasta dyskusja na temat ocalenia pozostałych sześciu reaktorów jądrowych, a w Polsce jest poparcie rządu dla budowy 6-9 GW energetyki jądrowej do 2043 roku. Polacy potrzebują atomu by nie wpaść w pułapkę gazową, ale pójdą póki co szlakiem Niemiec, ze względu na to, że w latach dwudziestych nie będą jeszcze mieli reaktorów i będą bronić gazu w taksonomii jak ich zachodni sąsiedzi. Powinni jednak zadbać o to, aby taryfa ulgowa dla gazu w latach dwudziestych realna wobec poparcia Niemiec nie pociągnęła całej Europy, a razem z nią Polski, w głębszą zależność od Rosji, także w sektorze wodoru. Jacques Delors Energy Centre publikuje raport, z którego wynika, że Gazprom jest jedynym dostawcą gazu do Europy, który posiada wolne moce eksportowe, choć ich nie wykorzystuje w pełni, przez co jest oskarżany o celowe podnoszenie cen gazu w celu wymuszenia certyfikacji Nord Stream 2 (Grafika 3). Tymczasem zależność Europy od gazu z Rosji wzrosła z 30 do 41 procent w 2021 roku.

Grafika 3. Wolne moce Gazpromu, z których nie chce skorzystać. Grafika: Jacques Delors Energy Centre.

– Obniżka wydobycia lokalnego w Europie spowodowała, że spadła także dywersyfikacja dostaw i wzrosła zależność od importu. To podejście skończyło się wzrostem siły rynkowej firm węglowodorowych korzystających na rosnących udziałach rynkowych, a za Gazpromem stoi Federacja Rosyjska z oczywistą agendą osłabiania Unii Europejskiej i karania Ukrainy – piszą autorzy raportu. – Rosyjski gaz może być piętą achillesową Europy. Rekomendują zwrócenie się Rady Unii Europejskiej do Władimira Putina o zakończenie manipulacji ceną gazu w Europie, zastąpienie negocjacji Nord Stream 2 bilateralnych z udziałem Niemiec i Rosji, multilateralnymi pod przewodnictwem Komisji Europejskiej, a także wprowadzenie obowiązkowych zapasów gazu w całej Europie na wzór rozwiązań z Francji i Polski. Zalecają także inwestycje w magazyny energii pozwalające szybciej odejść od paliw kopalnych. Rozwiązanie alternatywne, ale mniej modne w Europie to powrót do atomu, szczególnie wobec rozwoju nowych technologii, które mogą przyspieszyć powstawanie nowych reaktorów. Z tego względu energetyka jądrowa powinna się znaleźć w taksonomii oprócz gazu, ale dopuszczenie tego drugiego źródła powinno zostać uzupełnione przez wzmocnione regulacje na rzecz bezpieczeństwa dostaw, które będą chronić przed nadmierną zależnością od jednego dostawcy, aby obniżyć znaczenie Gazpromu na rynku gazu, a w przyszłości różnych spółek rosyjskich na rynku wodoru, które tworzą już sobie zagłębie w na wschodnie Niemiec. Jeśli nawet rewolucja wodorowa nie wypali, zostanie stary dobry gaz a pułapka Putina się zatrzaśnie.

Polska powinna użyć polityki klimatycznej do rozwoju technologii napędzających gospodarkę

– Mamy wielkiego słonia w pokoju, o którym wszyscy mówią zamiast o szczycie klimatycznym, czyli kryzys energetyczny. Jest wielka pokusa żeby przekreślić politykę klimatyczną, bo przecież teraz energia i ciepło będą drogie, więc to nie ma sensu. Na szczęście na ratunek przychodzi technologia, która obiektywnie pokazuje, co będzie się rozwijać – powiedział redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik w programie Telewizji wPolsce.

– Jeżeli przyjąć, że rewolucja przemysłowa zapewniła nam największe emisje dwutlenku węgla w historii, to na pewno kraje najbardziej rozwinięte, które w XIX wieku zaczęły się bardzo szybko rozwijać, zaczęły emitować bardzo dużo gazów cieplarnianych i teraz w ich ślad dopiero idą państwa takie jak Indie, czy Chiny, które teraz mają swój boom gospodarczy i które teraz chcą się rozwijać, tak jak kraje Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych kilkadziesiąt czy nawet kilkaset lat temu – mówił Wojciech Jakóbik.

Mityczny zielony fundusz

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl podkreślił, że największy ciężar emisji jest w świecie zachodnim, który się najbardziej rozwinął gospodarczo w ostatnich dziesięcioleciach. – Natomiast podział zobowiązań musi być w miarę sprawiedliwy. To znaczy, ci którzy mają więcej pieniędzy mają dać te pieniądze. Słyszymy już od lat o mitycznym zielonym funduszu, który nie został stworzony, bo z poszukiwaniem tych pieniędzy różnie nam idzie. Z drugiej strony kraje mniej zaawansowane też muszą się zobowiązać, do usunięcia gospodarki rabunkowej widocznej szczególnie w Chinach. Jest też komponent praw człowieka, który jest podnoszony przez Unię Europejską, Stany Zjednoczone i tutaj bardzo ciekawa jest inicjatywa, która jest mniej popularna, bo to dopiero nowy temat, czyli walka z emisjami metanu. To też gaz cieplarniany. Tak się składa, że jest nieodzownym elementem działalności sektora wydobywczego, ropy i gazu. Tak jak super rozwinięta Unia Europejska, USA i najsilniejsze kraje Unii Europejskiej, bo Polska już trochę mniej poradzą sobie z emisjami metanu. Rosja czy Chiny już niekoniecznie. Widać, że takie inicjatywy to jest właśnie atak tych krajów najbardziej rozwiniętych na rywali, takich jak Chiny czy Rosja. Nieprzypadkowo pod inicjatywą tej sprawy podpisała się koalicja krajów, a Chiny, Indie i Rosja nie, bo to dla nich jest wyrok – powiedział.

– Nie ma porozumienia także przez to, że mamy wielkiego słonia w pokoju, o którym wszyscy mówią zamiast o szczycie klimatycznym, czyli o kryzys energetyczny. Jest wielka pokusa żeby przekreślić politykę klimatyczną, bo przecież teraz energia i ciepło będą drogie, więc to nie ma sensu. Na szczęście na ratunek przychodzi technologia, która obiektywnie pokazuje, co będzie się rozwijać – dodał.

– Ciekawym elementem dyskusji z punktu widzenia Polski jest fakt, że na przykład Chińczycy ogłosili, że teraz będą szli bardzo mocno w atom. Komisja Europejska na pewno też dzięki staraniom Polski, czy Francji mówi o tym, że atom ma być narzędziem dekarbonizacji, ma być wsparciem polityki klimatycznej. Jeżeli mamy my Polacy coś wygrać na tych rozmowach to na przykład właśnie uznanie atomu – powiedział Jakóbik.

Ile ma kosztować walka ze zmianami klimatu i kto za nią zapłaci

– Oczywiście wszyscy za to zapłacą tak samo jak za wyższe ceny energii, wyższe ceny ciepła i za kryzys gospodarczy, który nas czeka, więc i tak będziemy płacić. W tej rzeczywistości warto zastanowić się za co chcemy płacić, czy chcemy konserwować węgiel wbrew trendom, które każą odchodzić od tego paliwa, czy chcemy iść na sto procent w odnawialne źródła energii, które jeszcze nie są gotowe, ponieważ nie mają zabezpieczeń w postaci magazynów energii na odpowiednią skalę. Atak zimy i kryzys energetyczny pokazują, że dalej jeszcze nie wystarczą, czy właśnie chcemy skorzystać z atomu, który jest sprawdzony i daje stabilne dostawy zeroemisyjne. Wyzwaniem są odpady nuklearne, jednak są one bezpiecznie składowane – mówił Wojciech Jakóbik.

Zdaniem redaktora, jeżeli Polskę czeka nas kryzys energetyczny to ona musi inwestować mądrze te miliardy, czy też biliony dolarów, które zostaną wydane na transformację energetyczną. – To też inwestycja w nowe dziedziny gospodarki. Inwestorzy często podejmują decyzję sami, ale decyzje regulacyjne pozwalają wskazać, które branże gospodarki będą faworyzowane. Oczywiście wodór będzie faworyzowany, bo jest w interesie Niemiec, OZE będą faworyzowane, bo są w interesie tych najsilniejszych gospodarek. Obecnie sprzyja im także administracja Stanów Zjednoczonych. Zobaczymy co będzie po ewentualnych zmianach politycznych – powiedział.

Gra interesów o to kto dostanie więcej

– Natomiast atom, czyste technologie węglowe, różne rozwiązania, które można poruszyć w debacie sprawdzą się lub nie. Oczywiście czyste technologie węglowe są bardzo niepopularne, więc Polakom trudno będzie je przeforsować na arenie międzynarodowej. Polacy są w awangardzie transportu zeroemisyjnego, elektrycznego, one mogą wygrać i zyskać środki z tego wielkiego koszyka. To gra interesów o to kto dostanie więcej. Jest jedno zastrzeżenie, Polska nie jest krajem trzeciego świata, jest w gronie 20-25 najsilniej rozwiniętych państw na świecie i z tej perspektywy powinniśmy na to patrzeć. Oczywiście jest wiele zaniedbań i niedostatków, ale możemy ambitną politykę klimatyczną. Znowu wracam tu do atomu, który jest naszą suwerenną decyzją nigdy niezrealizowaną od 30 lat. Jak w końcu zrealizujemy ten plan będziemy mogli swobodniej prowadzić politykę klimatyczną – mówił w rozmowie z Telewizją wPolsce.

Opracowała Gabriela Cydejko

Polska powinna użyć polityki klimatycznej do rozwoju technologii napędzających gospodarkę

Polska powinna użyć polityki klimatycznej do rozwoju technologii napędzających gospodarkę

– Mamy wielkiego słonia w pokoju, o którym wszyscy mówią zamiast o szczycie klimatycznym, czyli kryzys energetyczny. Jest wielka pokusa żeby przekreślić politykę klimatyczną, bo przecież teraz energia i ciepło będą drogie, więc to nie ma sensu. Na szczęście na ratunek przychodzi technologia, która obiektywnie pokazuje, co będzie się rozwijać – powiedział redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik w programie Telewizji wPolsce.

– Jeżeli przyjąć, że rewolucja przemysłowa zapewniła nam największe emisje dwutlenku węgla w historii, to na pewno kraje najbardziej rozwinięte, które w XIX wieku zaczęły się bardzo szybko rozwijać, zaczęły emitować bardzo dużo gazów cieplarnianych i teraz w ich ślad dopiero idą państwa takie jak Indie, czy Chiny, które teraz mają swój boom gospodarczy i które teraz chcą się rozwijać, tak jak kraje Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych kilkadziesiąt czy nawet kilkaset lat temu – mówił Wojciech Jakóbik.

Mityczny zielony fundusz

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl podkreślił, że największy ciężar emisji jest w świecie zachodnim, który się najbardziej rozwinął gospodarczo w ostatnich dziesięcioleciach. – Natomiast podział zobowiązań musi być w miarę sprawiedliwy. To znaczy, ci którzy mają więcej pieniędzy mają dać te pieniądze. Słyszymy już od lat o mitycznym zielonym funduszu, który nie został stworzony, bo z poszukiwaniem tych pieniędzy różnie nam idzie. Z drugiej strony kraje mniej zaawansowane też muszą się zobowiązać, do usunięcia gospodarki rabunkowej widocznej szczególnie w Chinach. Jest też komponent praw człowieka, który jest podnoszony przez Unię Europejską, Stany Zjednoczone i tutaj bardzo ciekawa jest inicjatywa, która jest mniej popularna, bo to dopiero nowy temat, czyli walka z emisjami metanu. To też gaz cieplarniany. Tak się składa, że jest nieodzownym elementem działalności sektora wydobywczego, ropy i gazu. Tak jak super rozwinięta Unia Europejska, USA i najsilniejsze kraje Unii Europejskiej, bo Polska już trochę mniej poradzą sobie z emisjami metanu. Rosja czy Chiny już niekoniecznie. Widać, że takie inicjatywy to jest właśnie atak tych krajów najbardziej rozwiniętych na rywali, takich jak Chiny czy Rosja. Nieprzypadkowo pod inicjatywą tej sprawy podpisała się koalicja krajów, a Chiny, Indie i Rosja nie, bo to dla nich jest wyrok – powiedział.

– Nie ma porozumienia także przez to, że mamy wielkiego słonia w pokoju, o którym wszyscy mówią zamiast o szczycie klimatycznym, czyli o kryzys energetyczny. Jest wielka pokusa żeby przekreślić politykę klimatyczną, bo przecież teraz energia i ciepło będą drogie, więc to nie ma sensu. Na szczęście na ratunek przychodzi technologia, która obiektywnie pokazuje, co będzie się rozwijać – dodał.

– Ciekawym elementem dyskusji z punktu widzenia Polski jest fakt, że na przykład Chińczycy ogłosili, że teraz będą szli bardzo mocno w atom. Komisja Europejska na pewno też dzięki staraniom Polski, czy Francji mówi o tym, że atom ma być narzędziem dekarbonizacji, ma być wsparciem polityki klimatycznej. Jeżeli mamy my Polacy coś wygrać na tych rozmowach to na przykład właśnie uznanie atomu – powiedział Jakóbik.

Ile ma kosztować walka ze zmianami klimatu i kto za nią zapłaci

– Oczywiście wszyscy za to zapłacą tak samo jak za wyższe ceny energii, wyższe ceny ciepła i za kryzys gospodarczy, który nas czeka, więc i tak będziemy płacić. W tej rzeczywistości warto zastanowić się za co chcemy płacić, czy chcemy konserwować węgiel wbrew trendom, które każą odchodzić od tego paliwa, czy chcemy iść na sto procent w odnawialne źródła energii, które jeszcze nie są gotowe, ponieważ nie mają zabezpieczeń w postaci magazynów energii na odpowiednią skalę. Atak zimy i kryzys energetyczny pokazują, że dalej jeszcze nie wystarczą, czy właśnie chcemy skorzystać z atomu, który jest sprawdzony i daje stabilne dostawy zeroemisyjne. Wyzwaniem są odpady nuklearne, jednak są one bezpiecznie składowane – mówił Wojciech Jakóbik.

Zdaniem redaktora, jeżeli Polskę czeka kryzys energetyczny to ona musi inwestować mądrze te miliardy, czy też biliony dolarów, które zostaną wydane na transformację energetyczną. – To też inwestycja w nowe dziedziny gospodarki. Inwestorzy często podejmują decyzję sami, ale decyzje regulacyjne pozwalają wskazać, które branże gospodarki będą faworyzowane. Oczywiście wodór będzie faworyzowany, bo jest w interesie Niemiec, OZE będą faworyzowane, bo są w interesie tych najsilniejszych gospodarek. Obecnie sprzyja im także administracja Stanów Zjednoczonych. Zobaczymy co będzie po ewentualnych zmianach politycznych – powiedział.

Gra interesów o to kto dostanie więcej

– Natomiast atom, czyste technologie węglowe, różne rozwiązania, które można poruszyć w debacie sprawdzą się lub nie. Oczywiście czyste technologie węglowe są bardzo niepopularne, więc Polakom trudno będzie je przeforsować na arenie międzynarodowej. Polacy są w awangardzie transportu zeroemisyjnego, elektrycznego, one mogą wygrać i zyskać środki z tego wielkiego koszyka. To gra interesów o to kto dostanie więcej. Jest jedno zastrzeżenie, Polska nie jest krajem trzeciego świata, jest w gronie 20-25 najsilniej rozwiniętych państw na świecie i z tej perspektywy powinniśmy na to patrzeć. Oczywiście jest wiele zaniedbań i niedostatków, ale możemy ambitną politykę klimatyczną. Znowu wracam tu do atomu, który jest naszą suwerenną decyzją nigdy niezrealizowaną od 30 lat. Jak w końcu zrealizujemy ten plan będziemy mogli swobodniej prowadzić politykę klimatyczną – mówił w rozmowie z Telewizją wPolsce.

Opracowała Gabriela Cydejko

Trwa kryzys energetyczny, idzie gospodarczy a może i pandemiczny

Trwa kryzys energetyczny. Mogą go zakończyć kryzys gospodarczy albo pandemiczny, a może nawet oba naraz. Dane z Chin nie napawają optymizmem – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Trwa kryzys energetyczny, idzie gospodarczy a może i pandemiczny”

Ukraina szachuje Gazprom przed certyfikacją Nord Stream 2. Spór możliwych koalicjantów w Niemczech | Biden obarcza winą za drogie paliwo porozumienie naftowe OPEC+. Putin straszy kryzysem naftowym jak w gazie

Ukraińcy zaoferowali Gazpromowi zniżkę, która ma pozbawić go argumentów ekonomicznych za Nord Stream 2. W czasie gdy w Mołdawii trwa już kryzys gazowy utrzymują się różnice zdań potencjalnych koalicjantów w Niemczech na temat certyfikacji, której będą przyglądać się Polacy.

Prezydent USA uznał, że ceny paliw rosną przez brak woli producentów porozumienia naftowego OPEC+ do zwiększenia wydobycia. Prezydent Rosji ocenia, że obecna sytuacja może doprowadzić do kryzysu naftowego podobnego do tego, który trwa już w sektorze gazu w Europie.

Czytaj dalej„Ukraina szachuje Gazprom przed certyfikacją Nord Stream 2. Spór możliwych koalicjantów w Niemczech | Biden obarcza winą za drogie paliwo porozumienie naftowe OPEC+. Putin straszy kryzysem naftowym jak w gazie”

Putin odsłania karty i obiecuje gaz za start Nord Stream 2. Ukraina ostrzega przed bronią gazową | Bruksela zbada spekulację cenami emisji CO2, ale nie zrewiduje Fit for 55. Są konkluzje Rady UE

Prezydent Rosji Władimir Putin ocenił, że jego kraj może zwiększyć dostawy gazu do Europy o 10 procent, jeżeli Niemcy certyfikują sporny gazociąg Nord Stream 2 i w ten sposób pomoże zwalczyć kryzys energetyczny. Ukraina ostrzega, że w ten sposób Putin używa gazu jako broni.

Wiadomo co zaproponuje Rada w odpowiedzi na zestaw narzędzi na rynku energii przedstawiony przez Komisję Europejską. Treść konkluzji Rady Unii Europejskiej w tej sprawie trafiła do mediów.

Czytaj dalej„Putin odsłania karty i obiecuje gaz za start Nord Stream 2. Ukraina ostrzega przed bronią gazową | Bruksela zbada spekulację cenami emisji CO2, ale nie zrewiduje Fit for 55. Są konkluzje Rady UE”

Złoty spaw Gazociągu Polska-Litwa. Niebawem zniknie bałtycka wyspa energetyczna | Spór o Nord Stream 2 w Brukseli, Berlinie i Waszyngtonie. Dostawy mogą nigdy nie ruszyć

Złoty spaw Gazociągu Polska-Litwa. Niebawem zniknie bałtycka wyspa energetyczna

Operator gazociągów przesyłowych na Litwie Amber Grid informuje o wykonaniu „złotego spawu” Gazociągu Polska-Litwa. Systemy przesyłowe gazu tych krajów zostały tym samym połączone i zniknie ostatecznie bałtycka wyspa energetyczna.

Gaz popłynie przez GIPL w 2022 roku z przepustowością 2,4 mld m sześc. rocznie w kierunku Polski i 1,9 mld m sześc. rocznie w kierunku Litwy. Po stronie litewskiej zostało ukończone 95 procent budowy.

GIPL został sfinansowany przez polskiego operatora Gaz-System oraz Amber Grid (odpowiednio 422 i 136 mln euro). Zyskał dofinansowanie Unii Europejskiej warte 306 mln euro. Znalazł się na liście Projektów Wspólnego Interesu UE ze względu na to, że połączy rynki gazu krajów bałtyckich z resztą Wspólnoty przez Polskę. Kraje bałtyckie były zwane bałtycką wyspą energetyczną ze względu na odcięcie od rynku gazu Unii Europejskiej. Ta sytuacja uległa zmianie dzięki połączeniu Balticconnector z Finlandią z 2020 roku, ale połączenie z systemem Europy kontynentalnej będzie możliwe dopiero dzięki GIPL.

Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Spór o Nord Stream 2 w Brukseli, Berlinie i Waszyngtonie. Dostawy mogą nigdy nie ruszyć

Projekt Nord Stream 2 dzieli Europejczyków, Amerykanów i opinię publiczną w Niemczech. Jeżeli nie otrzyma certyfikacji, nie będzie mógł rozpocząć dostaw.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen uznała, że Europa jest zbyt zależna od gazu, a Rosja nie zwiększa dostaw pomimo apelów jej klientów. – Jesteśmy zbyt zależni od gazu, zbyt zależni od jego importu. To sprawia, że jesteśmy wrażliwi. Musimy zdywersyfikować dostawców, ale przede wszystkim przyspieszyć transformację ku czystej energii – napisała na Twitterze.

Von der Leyen przyznała, że obywatele unijni oczekują szybkiej reakcji, dlatego w pierwszym rzędzie odpowiedzią na kryzys energetyczny będzie wsparcie gospodarstw domowych oraz małych firm, także poprzez pomoc publiczną oraz obniżkę narzutów przekładających się na ceny energii.

– Chociaż Gazprom realizuje kontrakty długoterminowe z nami, nie odpowiedział na wyższe zapotrzebowanie w Europie tak, jak robił to w przeszłości – przyznała von der Leyen. Nie rozwinęła tego tematu, ale kraje jak Polska domagają się nowego śledztwa antymonopolowego przeciwko Gazpromowi oraz niedopuszczenia do rozpoczęcia dostaw przez sporny gazociąg Nord Stream 2. Rosjanie przekonują pomimo możliwości zwiększenia eksportu gazu na różne sposoby, że uruchomienie tej magistrali obniży ceny. To jednak zależy od certyfikacji w Niemczech, do której może nie dojść. Liderka Zielonych Annalena Baerbock, której partia może się znaleźć w nowej koalicji rządzącej w Niemczech, uznała, że nie należy pozwalać na rozpoczęcie dostaw przez Nord Stream 2 ani na „szantaż” Rosji.

Amerykanie rozważają nowe sankcje przeciwko Nord Stream 2, ale według Politico nie zdecydują się na ich wprowadzenie pomimo blokady nowych nominacji Białego Domu przez senatora republikańskiego Teda Cruza. Politico ustaliło, że próby porozumienia z administracją do tej pory nie przyniosły efektu. Cruz domaga się nowych sankcji wobec tej magistrali.

Twitter/Politico/Wojciech Jakóbik

Obrońcy węgla uderzają w raport IPCC w przeddzień szczytu klimatycznego COP26

BBC dotarło do dokumentów potwierdzających, że część krajów zamierza podważyć ustalenia nowego raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu ONZ. Wśród nich są Australia, Arabia Saudyjska i Japonia, które chcą wolniej odchodzić od węgla. Bogatsze kraje kwestionują też konieczność pomocy biedniejszym.

Szczyt COP26 ma się odbyć w listopadzie w Glasgow. Wyciek dokumentów za pośrednictwem brytyjskiego Greenpeace pozwolił BBC przejrzeć ponad 32 tysiące uwag skierowanych do nowego raportu IPCC przez rządy państw należących do Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Saudyjczycy mieli się opowiadać przeciwko zapisom o „potrzebie pilnej i przyspieszonej akcji na rzecz mitygacji zmian klimatu”, a także chcą wykreślenia postulatu jak najszybszego odejścia od paliw kopalnych na rzecz źródeł zeroemisyjnych. Australijczycy odmawiają uznania konieczności zamknięcia elektrowni węglowych oraz zapisów o roli lobbingu tego sektora przy blokowaniu aktywności chroniących klimat. Naukowcy z Indii ostrzegają, że węgiel pozostanie jeszcze długo głównym źródłem energii ze względu na wyzwania związane z koniecznością zapewnienia niskich cen energii. Australia, Arabia Saudyjska, Chiny i Japonia promują technologię wychwytu i magazynowania dwutlenku węgla (CCS).

Szkic raportu IPCC jest przedmiotem negocjacji ONZ. Jego główny wniosek to potwierdzenie wpływu człowieka na zmiany klimatu i fakt, że część z nich jest już nieodwracalna.

BBC/Wojciech Jakóbik