Reforma energetyki coraz bliżej

Mateusz Morawiecki. Fot.: Flickr
Mateusz Morawiecki. Fot.: Flickr

Kolejne spółki energetyczne popierają plan wydzielenia elektrowni węglowych do osobnej spółki. Wygląda na to, że stworzenie rezerwy węglowej jest coraz bliżej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Reforma górnictwa i energetyki oddzielnie

Minister aktywów państwowych Jacek Sasin zapowiedział plan reformy sektora energetycznego i górniczego. Odrzuca możliwość ich konsolidacji. – Przygotowujemy de facto dwa równoległe programy. Jeden dotyczy restrukturyzacji energetyki. On praktycznie jest gotowy. Umówiłem się z panem premierem, że w najbliższych dniach zostanie omówiony na rządzie – powiedział Jacek Sasin w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną.

Minister sugerował reformę sektorów energetyki i górnictwa jeszcze 24 lutego 2020 roku. – Będziemy bardzo poważnie rozważać przyszły model energetyki. Trudno też uciec od pytania o rolę górnictwa, ponieważ mamy w dalszym ciągu znaczący udział energetyki opartej o węgiel. Nasze analizy będą zmierzały do tego, jak ten model powinien wyglądać w sytuacji, gdy wchodzi coraz mocniej energetyka odnawialna. Czy ten model organizacji rynku, w którym funkcjonują cztery podmioty energetyczne i niezależnie od niego również spółki węglowe, to model właściwy do wyzwań, które przed nami stoją – mówił cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Kolejne spółki popierają wydzielenie rezerwy węglowej

BiznesAlert.pl informował o możliwości stworzenia rezerwy węglowej w grudniu 2019 roku. To rozwiązanie ściągające obciążenie finansowe firm energetycznych notowanych na giełdzie, pozwalające im lepiej sobie radzić w nowych, rentownych obszarach, jak energetyka gazowa i odnawialna. Wreszcie jest to rozwiązanie wykorzystanie w sektorach energetycznych krajów zachodnioeuropejskich, jak Niemcy. Pomysł zyskał już wsparcie medialne prezesa Polskiej Grupy Energetycznej Wojciecha Dąbrowskiego. – Grupa PGE w obecnym kształcie nie ma szans sprostać wyzwaniom. Rozsądnie byłoby wydzielić z niej część węglową, a następnie pozyskać z Unii pieniądze umożliwiające transformację energetyczną – mówił Pulsowi Biznesu 12 maja. W podobnym tonie wypowiedział się prezes Taurona Filip Grzegorczyk, który powiedział cytowany przez Reutersa, że jego spółka poparłaby wyłączenie części jego elektrowni węglowych do oddzielnej spółki w odpowiedzi na politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

Spółki energetyczne pozbawione bagażu w postaci aktywów węglowych mogłyby teoretycznie skuteczniej walczyć o wsparcie unijne transformacji energetycznej. Plan wprowadzenia zrównoważonego finansowania projektów energetycznych w Unii Europejskiej realizowany przez Komisję Europejską może doprowadzić do sytuacji, w której każda inwestycja licząca na dofinansowanie, będzie oceniana z punktu widzenia realizacji celów klimatycznych. Spółki energetyczne skarbu państwa wpisującej „zielone” inwestycje w energetykę gazowa i odnawialną do strategii, a także pozbawione „czarnego” bagażu miałyby większe szanse na rozwój ze wsparciem unijnym. Z kolei nowopowstała rezerwa węglowa mogłaby liczyć na dalsze wsparcie państwa w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego do czasu zakończenia wykorzystania węgla w energetyce za kilka dekad.

Ewolucja sektora energetyki bez bagażu

Deklaracja ministra aktywów państwowych o tym, że nie jest planowane łączenie energetyki z górnictwem do dobry sygnał. Wiązanie tych sektorów przyniosłoby efekt odwrotny od rezerwy węglowej. Nierentowność sektora górniczego obciążyłaby budżety i wyniki spółek elektroenergetycznych. Ewentualne kontrakty długoterminowe promujące węgiel z polskich kopalni zmniejszyłyby także ich konkurencyjność rynkową. Tymczasem sprzężenie zapotrzebowania rezerwy węglowej z podażą kopalni polskich nie miałoby znaczenia, bo owa rezerwa z założenia nie musiałaby być rentowna. Jej utrzymanie byłoby warunkowane koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego ze względu na fakt, że obecnie Polska wytwarza energię w niecałych 80 procentach z węgla i ten wskaźnik będzie malał ewolucyjnie. – Rezygnacja z węgla do 2030 roku nie jest realna. PGE oczekuje od Unii Europejskiej pomocy przy mobilizacji zielonych inwestycji w obliczu pandemii koronawirusa i widma recesji – mówił prezes Wojciech Dąbrowski w rozmowie z Bloombergiem.

Takie rozwiązanie to szansa na wprowadzenie w życie reform sektora górniczego, który nadal nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej ilości węgla w cenie pozwalającej mu skutecznie konkurować na rynku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s