Gazprom odpowiedział na zarzuty Brukseli. Amerykańskie firmy łupkowe wytrzymują presję taniej ropy

Mapa autorstwa M. Korczemkina. Pokazuje jak przesył z Rosji do Europy Zachodniej może zostać przekierowany w całości do Nord Stream i South Stream oraz ich odnóg. Tym samym zablokuje rury na terenie Europy Środkowo Wschodniej
Mapa autorstwa M. Korczemkina. Pokazuje jak przesył z Rosji do Europy Zachodniej może zostać przekierowany w całości do Nord Stream i South Stream oraz ich odnóg. Tym samym zablokuje rury na terenie Europy Środkowo Wschodniej

Autorski przegląd informacji o energetyce

Gazprom odpowiedział na zarzuty Brukseli

(TASS/CIRE/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik)

Potwierdziły się informacje portalu BiznesAlert.pl. Gazprom przesłał do Komisji Europejskiej pisemną odpowiedź na zarzuty Brukseli przedstawione w toku śledztwa antymonopolowego w sprawie nadużywania pozycji przez tę firmę na rynku Europy Środkowo-Wschodniej.

Przedstawiona wczoraj odpowiedź odnosi się do wszystkich aspektów zarzutów i wskazuje dlaczego Gazprom uznaje, iż są one według niego oparte na błędnych podstawach. „W szczególności, w odniesieniu do domniemanego „zawyżania cen” przez Gazprom, nasza odpowiedź zawiera dowody i dane, które pokazują dlaczego wnioski Komisji są bezpodstawne zarówno pod względem ekonomicznym, jak i prawnym” – czytamy w komunikacie Gazpromu.

Rosyjska spółka za konieczne uznaje kontynuowanie konsultacji z przedstawicielami Komisji Europejskiej w celu znalezienia wzajemnie akceptowalnego rozwiązania, które uwzględni argumentację przedstawioną przez Gazprom.

Informację tę potwierdziło agencji TASS źródło w KE.

Jak informowała wcześniej agencja, Bruksela jest gotowa do uregulowania kwestii śledztwa antymonopolowego. Komisarz Unii Europejskiej ds. konkurencji Margrethe Vestager chce ponownie spotkać się z wiceprezesem Gazpromu Aleksandrem Miedwiediewem.

Jak donosiła 21 września agencja Interfax rosyjska spółka przekazała Komisji Europejskiej propozycję porozumienia w sprawie śledztwa antymonopolowego proponując porozumienie bez wchodzenia na drogę sądową.

Gazprom jest podejrzewany o oferowanie niesprawiedliwej ceny klientom w Europie Środkowo-Wschodniej, tym Polsce, o pozyskiwanie nieuprawnionego wpływu na tamtejszą infrastrukturę oraz dzielenie rynków.

Drugi zarzut może dotyczyć między innymi Gazociągu Jamalskiego, który formalnie znajduje się pod nadzorem polskiego Gaz-Systemu ale nadal zarządza nim EuRoPol Gaz – spółka z udziałami polskiego PGNiG i Gazpromu.

Trzeci zarzut dotyczy blokowania możliwości uruchomienia rewersów na połączeniach gazowych, na przykład na Słowacji, gdzie Gazprom nie pozwala na taki ruch w przypadku tzw. dużego rewersu czyli połączenia Wielkie Kapuszany-Użhorod, z którego chciałaby skorzystać Ukraina.

Rozmowy o śledztwie antymonopolowym odbywają się w momencie, w którym Gazprom rozszerza współpracę z firmami zachodnioeuropejskimi. Jest to kolejny element presji na Komisję Europejską, tym razem wywieranej przez europejski biznes na czele z Niemcami.

Gazprom podpisał porozumienie akcjonariuszy w sprawie projektu Nord Stream 2 razem z europejskimi Shellem, OMV, E.on-em, Engie, i BASF/Wintershallem Podpisanie umowy akcjonariuszy to coś więcej, niż obowiązujące już memorandum o porozumieniu między wspomnianymi firmami. W przeciwieństwie do memorandum, które jest aktem woli, umowa jest formą zobowiązania, która faktycznie rozpoczyna współpracę spółek przy realizacji projektu.

Więcej: Komisja odpowiada na tekst BiznesAlert.pl. „Nord Stream 2 nie jest dla nas priorytetem”

Decyzja firm europejskich o rozpoczęciu rozbudowy Gazociągu Północnego oznacza, że wzrośnie presja na Komisję Europejską, która nie godzi się na zwolnienie naziemnych odnóg Nord Stream spod regulacji trzeciego pakietu energetycznego. Pierwsze dwie nitki Nord Stream o łącznej przepustowości 55 mld m3 rocznie stoją częściowo niewykorzystane, bo Gazprom ma zgodę na wyłączność w wykorzystaniu do 50 procent tej mocy. Budowa trzeciej i czwartej nitki w ramach projektu Nord Stream 2 oznaczałaby, że ta przepustowość zostanie podwojona, a udziałowcy będą tym bardziej potrzebować zgody Komisji na zwolnienie.

Gazprom i niemiecki BASF zgodziły się na zakończenie wymiany aktywów, którą niemiecka firma blokowała dotąd ze względu na sytuację na Ukrainie.

W informacji prasowej BASF można przeczytać, że firmy mają zakończyć transakcję do końca 2015 roku. Została ona uzgodniona i zatwierdzona przez Komisję Europejską jeszcze w grudniu 2013 roku ale do jej realizacji nie doszło w 2014 ze względów politycznych.

Na mocy porozumienia należąca do BASF spółka Wintershall przekazuje Gazpromowi prowadzoną dotychczas przez siebie dystrybucję gazu i magazyny tego surowca w Niemczech. W ramach tej samej umowy Gazprom przejmuje 50 proc. udziałów w innej firmie, Wingas. Firma ta prowadzi handel gazem mając 20 proc. udziału w niemieckim rynku gazu. Oprócz sieci przesyłowej Gazprom przejmuje (jako 100 proc. udziałowiec i właściciel) duże magazyny gazu dotychczas należące do Wintershall. W tym największy w Europie magazyn Rehden koło Bremy, o pojemności 4,4 mld m.sześc., mniej więcej tyle, ile wynosi krajowa produkcja gazu w Polsce. Jest to 20 proc. całej niemieckiej rezerwy gazu. Do tego  Rosjanie będą mieć udziały jeszcze w dwóch mniejszych magazynach: w Jemgum w landzie Dolna Saksonia i w Haidach w Austrii. Ten magazyn ma pojemność 2,6 mld m. sześc.

Komisja Europejska deklaruje, że zrewiduje porozumienie o rozbudowie Nord Stream 2. Na temat wymiany aktywów BASF/Winteshall-Gazprom nie zajmuje stanowiska. Jednakże połączona presja z Moskwy i Berlina może zneutralizować dążenia Brukseli do wyegzekwowania od Gazpromu zmiany zasad. Takiemu rozwojowi wydarzeń sprzeciwiają się państwa tranzytowe jak Polska, Słowacja i Ukraina, których przedstawiciele stanowczo skrytykowali projekt Nord Stream 2. Oczekują także zmiany w funkcjonowaniu Gazpromu na ich rynkach wskutek śledztwa antymonopolowego.

Więcej: Polska może storpedować Nord Stream 2

Ukraina ma pieniądze na gaz z Rosji. W jakiej cenie go kupi?

(Interfax/Reuters/Wojciech Jakóbik)

Naftogaz otrzymał 500 mln dolarów od międzynarodowych instytucji finansowych – podał Andrij Kobolew, dyrektor ukraińskiej firmy gazowej. Te środki posłużą do zakupu 2 mld m3 gazu od Gazpromu.

– Środki są na koncie Naftogazu. Są zarezerwowane na zakupy gazu od Gazpromu. Wydamy je stopniowe tak jak należy – ocenił dyrektor Naftogazu.

Chociaż gaz od Gazpromu jest obecnie tańszy od tego oferowanego na giełdach europejskich, Kobolew przekonuje, że Ukraina nie rezygnuje z zakupów na Zachodzie. Twierdzi, że trwają rozmwoy na temat obniżenia cen dostaw z Unii Europejskiej. Zdaniem Ukraińca ich przyszłość zależy od wewnętrznej debaty na Ukrainie, w której po jednej stronie jest „chciwość” a po drugiej „bezpieczeństwo”.

Z wyliczeń ukraińskiego ministerstwa energetyki i przemysłu węglowego wynika, że w pierwszym kwartale 2016 roku gaz od Gazpromu będzie tańszy o co najmniej 5 procent w stosunku do ceny oferowanej w ostatnim kwartale tego roku. Ma się tak stać ze względu na zależność bazowej ceny dostaw z Rosji indeksowanej do taniejącej baryłki ropy naftowej. Według Komisji Europejskiej gaz rosyjski dla Ukrainy będzie kosztował 232 dolary za 1000 m3 w czwartej ćwiartce 2015 roku.

Minister energetyki i przemysłu węglowego Wołodymyr Demczyszyn przyznał, że Ukraina liczyła na cenę niższą od 228 dolarów za 1000 m3. Przekonywał agencję Reuters, że zapłaci mniej, niż wynikałoby to z danych Komisji. Agencja przypomina, że Naftogaz chce kupić 2,2 mld m3 gazu z Rosji za 500 mln dolarów. Oznaczałoby to, że 1000 m3 surowca kosztować będzie około 227 dolarów.

Więcej: Rewersowe dostawy gazu na Ukrainę pod presją cenową Gazpromu

Gazprom nie poddaje się na Sachalinie mimo sankcji

(Kommiersant/Wojciech Jakóbik)

Zdaniem wicedyrektora Gazpromu Aleksandra Miedwiediewa sankcje USA, którymi zostały objęte projekty na złożu Jużno-Kirinskoje nie zaszkodziły planom firmy związanym z tymi pokładami.

– Nie będzie tragicznych skutków dla naszego przedsięwzięcia i w tym przypadku – przekonywał Rosjanin.

Na początku sierpnia USA wprowadziły sankcje zabraniające wsparcia finansowego i technicznego dla wydobycia na szelfie w pobliży wyspy Sachalin. Gazprom i europejski Shell planowały rozpocząć wydobycie w ramach projektu Sachalin-3, który ze względu na obostrzenia Waszyngtonu został odcięty od pieniędzy i sprzętu. Choć współpraca spółek nie została zerwana, zamrożono ją, co w praktyce oznacza porażkę projektu.

Gazprom dalej uznaje rozbudowę terminala LNG na Sachalinie (Sachalin-2) za priorytet działalności na wyspie. Rozwój wydobycia z Shellem miał mu zapewnić nowy gaz, dzięki któremu możliwe byłoby uruchomienie trzeciej fazy funkcjonowania gazoportu i zwiększenie jego przepustowości o 5,4 mln ton LNG rocznie do 16,2 mln ton w 2021 roku.

Miedwiediew przyznał, że choć Gazprom nie rozmawia na ten temat, ocenia jako interesującą perspektywę wykupienia projektu Sachalin-1 od Rosnieftu, który został objęty sankcjami USA i nie może kontynuować prac na wyspie. Jednocześnie firma Miedwiediewa odcięła mu dostęp do gazociągów Sachalinu, których jest operatorem za pośrednictwem spółki-córki o nazwie Sachalin Energy. – Nie prowadzimy rozmów ale potencjał takich zakupów jest – przyznał przedstawiciel Gazpromu.

Więcej: USA uderzają w czuły punkt Gazpromu. Europa milczy

Koncerny energetyczne przerzucają się odpowiedzialnością za ratowanie budżetu Rosji

(Kommiersant/Wojciech Jakóbik)

Pomimo planów ministerstwa finansów, rząd obronił rosyjskie koncerny energetyczne przed wprowadzeniem podwyżki podatku od wydobycia, która miała pomóc w reperowaniu budżetu. Ma ona teraz zostać rozłożona na różne branże – donosi Kommiersant.

Gospodarka Rosji znajduje się w recesji spowodowanej tanią ropą naftową i sankcjami. Odcinają one budżet od obecnych i potencjalnych dochodów ze sprzedaży ropy naftowej. Resort finansów chciał więc podwyższyć poziom przychodów poprzez podwyżkę opodatkowania względem wydobycia ropy naftowej na terenie kraju, co szybko zostało uznane przez branżę za próbę „kanibalizacji”. Wyższy podatek podkopałby kondycję firm naftowych i tak doświadczonych przez te same czynniki, które szkodzą gospodarce Rosji.

Źródła Kommiersanta przekonują, że nowe obciążenia miałyby zostać rozłożone także na sektor gazowy i system taryf, czemu zapewne przeciwstawi się rosyjski Gazprom. Przecieki w rosyjskich mediach na ten temat są być może elementem gry między branżą naftową a gazową o uniknięcia nowego brzemienia, pomimo faktu, że ma ono pomóc gospodarce.

Więcej: Rosja to po prostu firma węglowodorowa

Amerykańskie firmy łupkowe wytrzymują presję taniej ropy

(Reuters/Wojciech Jakóbik)

Pomimo obaw o przyszłość sektora łupkowego w USA, tania ropa naftowa nie zniechęciła firm do inwestycji. Zabezpieczyły one pożyczki na poczet dalszych inwestycji w wydobycie.

Z informacji Reutersa wynika, że z 19 firm wydobywających ropę łupkową w USA ankietowanych przez agencję, co najmniej 11 zadeklarowało, że ich baza pożyczkowa została utrzymana lub wręcz powiększona. Tylko pięć z nich przyznało się do cięć. Tymczasem na rynku amerykańskim działa co najmniej 60 takich koncernów. Pozostałe podadzą oficjalne informacje o pożyczkach dopiero w październiku.

Chociaż część analityków spodziewała się problemów z pożyczkami dla firm z branży, dane grupy doradczej Macquarie Tristone pokazują jedynie skromny spadek ich ilości. Bankierzy spodziewają się powrotu droższej ropy naftowej. W przyszłym roku miałaby kosztować 54 dolary za baryłkę i ponad 61 dolarów w 2018 roku. Obecnie WTI kosztuje około 45 dolarów.

Dzięki elastyczności amerykańskiego rynku firmy wydobywcze wytrzymują presję ze strony taniej ropy naftowej, która podważa rentowność wydobycia ze złóż niekonwencjonalnych.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s